Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
kocham_cie 
kochamciemojezycie.blogspot.com
32 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 5 książek, ostatnio widziana 3 godziny temu
Teraz czytam
  • Córka wiatrów
    Córka wiatrów
    Autor:
    Życie Konstancji już raz legło w gruzach. Dzięki własnej sile i determinacji stanęła na nogach. Jest panią dużego majątku, ale trzyma się na uboczu, wiedzie spokojne, choć samotne życie. Jej powiernic...
    czytelników: 346 | opinie: 28 | ocena: 7,75 (61 głosów)
  • Pełnia życia
    Pełnia życia
    Autor:
    Życie jest wielką podróżą, pełną lepszych i gorszych chwil oraz niespodziewanych zwrotów akcji. Historia mojego życia wygląda jak spełnienie marzeń o sukcesie większości współczesnych kobiet. Zostałam...
    czytelników: 250 | opinie: 20 | ocena: 6,95 (84 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-25 11:26:39
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Niebawem na blogu
 
2017-07-25 11:26:09
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, W domowej biblioteczce
Cykl: Wilczy dwór (tom 1)
 
2017-07-25 11:23:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Do recenzji, W domowej biblioteczce

Przyznaję ciężko mi się pisze tą recenzję. Tak samo, jak ciężko czytało mi się historię życia Liny Prokofiew. Szczególnie mając na uwadze autentyczność opisywanych wydarzeń. Nie jest to łatwa lektura, ale zdecydowanie warta przeczytania. Sięgnęłam po tę książkę, spodziewając się lawiny emocji… nie zawiodłam się. To powieść, która wzrusza i przejmuje do głębi duszy.

„Rosyjska namiętność”...
Przyznaję ciężko mi się pisze tą recenzję. Tak samo, jak ciężko czytało mi się historię życia Liny Prokofiew. Szczególnie mając na uwadze autentyczność opisywanych wydarzeń. Nie jest to łatwa lektura, ale zdecydowanie warta przeczytania. Sięgnęłam po tę książkę, spodziewając się lawiny emocji… nie zawiodłam się. To powieść, która wzrusza i przejmuje do głębi duszy.

„Rosyjska namiętność” opowiada o losach Liny Prokofiew, hiszpańskiej piosenkarki i żony rosyjskiego kompozytora Siergieja Prokofiewa. W 1948 oskarżono ją o „szpiegostwo”. Została skazana na 20 lat ciężkich robót. Ostatecznie zwolniono ją po śmierci Stalina w 1953 roku. W radzieckim gułagu spędziła osiem lat. Związek Radziecki opuściła dopiero w 1974 roku i mimo wielu zaproszeń nigdy tam nie powróciła, twierdząc, że drugi raz nie popełni tego samego błędu.

Akcja książki rozpoczyna się od lat młodości Liny i Siergieja, dwojga ludzi z dobrego domu, mających przed sobą świetlaną przyszłość. Oboje obracają się w towarzystwie znanych osobistości, w tym Coco Chanel i Ernesta Hemingwaya. Stale bywają w teatrach, restauracjach, klubach. Należą do artystycznej bohemy. W tą sielankową pierwsza cześć historii (jak dla mnie lekko przydługą), wraz z przeprowadzką do Związku Radzieckiego, w życie małżeństwa, zaczyna coraz silniej wkradać się strach. Nastały niespokojne czasy wojny i rządów przywódcy ZR Józefa Stalina. Siergiej nie wiedział, że jego decyzja o powrocie do kraju, będzie miała ogromny wpływ na losy Liny i ich synów. Lina mimo iż bardzo nie chciała przeprowadzki do sowieckiej Rosji, zdecydowała się podążać za mężem. Nawet później, gdy Siergiej postanowił odejść do swojej kochanki, Miry Mendelson, Lina zdecydowała się pozostać w kraju. Jej decyzja doprowadziła do tragedii..

Druga część powieści, stanowi bowiem już tylko obraz terroru Związku Radzieckiego, Łubianki, obozów pracy. Dla nas współczesnych, w jakiś sposób nie do wyobrażenia. Sama Lina nigdy nie wracała do przeszłości, nie chcąc dawać szans wspomnieniom tych tragicznych dla siebie chwil. Wiemy jednak z kart historii, że wszystko co zostało opisane w kolejnych rozdziałach powieści, z wielką prawdopodobieństwem mogło mieć miejsce.

Czytanie „Rosyjskiej namiętności” sprawiło mi wielką przyjemność, (choć lektura nie jest sielankowa). Jednak to bardzo piękna, wzruszająca, dobrze napisana i poruszająca książka, którą zapamiętam na długo. To powieść o niezłomności silnej kobiety, w najgorszych latach tortur i wielu lat w obozie pracy.

Reyes Monforte ma niesamowity dar pisania i oddania w treści uczuć o bardzo szerokim spektrum. Przyznaje dla mnie czasem było za długo, ale moje zainteresowanie książką, było wciąż na wysokim poziomie. Szczególnie, że historią Liny można by obdarzyć kilka bohaterek… Jeśli tak jak ja, uwielbiacie powieści historyczne, zdecydowanie musicie sięgnąć po „Rosyjską namiętność”. Gorąco polecam.

Ps. Tak całkiem na marginesie. Lekko drapie i uwiera mnie zawsze, gdy bohaterką jest ciemnowłosa o zdecydowanie hiszpańskiej urodzie, silna kobieta, natomiast na okładce widnieje blondynka o delikatnych słowiańskich rysach…

www.kochamciemojezycie.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-07-24 12:17:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Do recenzji, W domowej biblioteczce

Szymon Hołownia, to jedna z tych osób, które co najmniej raz w roku oddają swoim czytelnikom nową publikację. Słuszna czynność, o ile ma się coś wartościowego do przekazania. W przypadku Hołowni, mamy do czynienia z publicystą, który nie tylko ma dużo do powiedzenia, ale w dodatku mądrze i na ważne tematy.

„Instrukcja obsługi solniczki” to zbiór prawie pięćdziesięciu felietonów, które autor...
Szymon Hołownia, to jedna z tych osób, które co najmniej raz w roku oddają swoim czytelnikom nową publikację. Słuszna czynność, o ile ma się coś wartościowego do przekazania. W przypadku Hołowni, mamy do czynienia z publicystą, który nie tylko ma dużo do powiedzenia, ale w dodatku mądrze i na ważne tematy.

„Instrukcja obsługi solniczki” to zbiór prawie pięćdziesięciu felietonów, które autor napisał dla „Tygodnika Powszechnego” głównie w roku 2016. Tematy, poruszane w nich, były błahe jak na przykład psy w kosmosie, ale również stanowiły kwintesencję tego, co rozgrzewało serca i umysły, nie tylko w Polsce. W felietonach Hołownia porusza między innymi sprawy, takie jak: wznowienie publikacji „Mein Kampf”, podejście do celebrowania mszy w kościołach innej wiary, kolejka po buty Kanye Westa, szczęście w biednej Afryce, patriotyzm, bezdomność, dobra zmiana, działania papieża Franciszka, niechęć powszechna do przyjmowania uchodźców, współczesne działania wojenne, bitwa o aborcie, znaczenie znaku pokoju, czynienie dobra. Mój ulubiony stanowi o sprawozdaniach finansowych i działaniach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jeśli ktoś nie czytał, zdecydowanie polecam.

Najlepsze w książkach Hołowni jest to, że przedstawia nam swój punkt widzenia zdecydowanie, jednak bez atakowania czytelników. W swoich treściach nie opowiada się za którąś ze stron. Opowiada się za to, za swoim sumieniem, swoją wiarą. Nie zawsze zgadzam się z poglądami autora, on pewnie z moimi również by się nie zgodził. Nie znaczy to jednak, że treść tych poglądów nie może być dla nas ciekawa i inspirująca. Najbardziej podoba mi się perspektywa autora do spraw w Polsce, stanowiące elementy zapalne do kłótni, awantur i obrażania oponentów. Potrafimy kłócić się z tą samą żarliwością o rzeczy fundamentalne, jak i błahe. Z punktu widzenia ubogich, krajów Afryki jesteśmy w tym niesamowicie śmieszni. Przekaz Hołowni dzięki perspektywie zdobytej w trakcie działań fundacji jest prosty i dobitny. Przede wszystkim powinien jednak dać nam do myślenia.
Całość publikacji dopełniają fotografie związane z działalnością Szymona Hołowni w Afryce. Mam do tych działań wyjątkowy sentyment. Dzięki książce Hołowni „Jak robić dobrze” poznałam bliżej Fundację Kasisi. Dzięki niej, w ramach adopcji na odległość, nasza rodzina powiększyła się o wspaniałego „bejbika” – zachęcam Was, przy okazji do zapoznania się działaniami Kasisi, w które można się włączyć. Choćby i po to by nabrać dystansu czyniąc dobro. :)

A książkę zdecydowanie polecam. Szczególnie tym co tak jak ja, nie czytają „Tygodnika Powszechnego”, choć Ci co czytają, a później oddają na makulaturę na przykład, równię z chęcią mogą sięgnąć po tę publikację i wrócić do tych tekstów. Felietony są tych powrotów uważam warte.
A jeśli już zdecydujecie się sięgnąć po tę publikację – życzę Wam miłej lektury :)

www.kochamciemojezycie.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-07-21 10:23:01
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Niebawem na blogu
 
2017-07-21 10:22:15
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Niebawem na blogu
 
2017-07-21 10:18:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Do recenzji, W domowej biblioteczce

Jeśli szukacie, lekkiej, urokliwej i wciągającej książki na wakacje… to najnowsza powieść Katarzyny Archimowicz jest idealną propozycją dla Was. Poza ciekawą i intrygująca treścią, znajdziemy tu również dobry warsztat, dojrzałe słownictwo. A tego przyznaję było mi trzeba. Takiej porządnej polszczyzny.

„Nadwiślańskie serca” to lektura, która od momentu ujrzenia w zapowiedziach przykuła moją...
Jeśli szukacie, lekkiej, urokliwej i wciągającej książki na wakacje… to najnowsza powieść Katarzyny Archimowicz jest idealną propozycją dla Was. Poza ciekawą i intrygująca treścią, znajdziemy tu również dobry warsztat, dojrzałe słownictwo. A tego przyznaję było mi trzeba. Takiej porządnej polszczyzny.

„Nadwiślańskie serca” to lektura, która od momentu ujrzenia w zapowiedziach przykuła moją uwagę. Nie czytałam poprzednich publikacji tej autorki, wiem już jednak, że pewnie po nie sięgnę w najbliższym czasie.

Katarzyna Archimowicz, przedstawia nam w swojej powieści skomplikowane i trudne losy Marty Żmigrodzkiej i Janusza Bilskiego. Para po raz pierwszy spotyka się w Kazimierzu Dolnym, gdzie oboje odwiedzają swoje rodzinne strony. Marta jest wtedy w nierokującym przyszłości związku. Janusz tuż przed ślubem z Dorotą, matką kilkuletniej Julii, którą przysposobił i pokochał jak własną. To właśnie za sprawą dziewczynki oboje ponownie spotykają się w Warszawie, choć od kilku dni funkcjonują obok siebie jako sąsiedzi. Nic nie jest jednak proste. Martę i Janusza w jakiś niewyobrażalny sposób ciągnie do siebie. Od mężczyzny odchodzi długoletnia partnerka Dorota, w dodatku zabiera ze sobą Julię. A małżeństwo rodziców Janusza wisi na włosku.

Bardzo istotnym elementem powieści jest wątek niepełnosprawności przyjaciółki Marty – Agaty. Dziewczyna jest niewidoma. Żyje jakby jej ciało nie miało barier, jednak pracodawcy i osoby z którymi ma kontakt widzą jej defekt i najzwyczajniej ją dyskryminują.

Czy Marta i Janusz mają szansę na szczęście? Jak potoczą się losy dziewczynki? Czy przyjaciółka Marty Agata ma wreszcie prawo do szczęścia? By znaleźć odpowiedz na to pytanie, trzeba przeczytać tę książkę. Nie będzie to dla Was czas stracony. Zaręczam.

Czytanie tej powieści, sprawiło mi dużo przyjemności. Z chęcią sięgnę po inne publikacje tej autorki. „Nadwiślańskie serca” to idealna lektura na lato! Polecam.

www.kochamciemojezycie.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-07-21 07:41:31
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, W domowej biblioteczce
 
2017-07-20 12:28:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Do recenzji, W domowej biblioteczce

Książka – drogowskaz. Tak określiłabym tą publikację. Michał Kociołek, daje nam swój specyficzny i bardzo uniwersalny kodeks drogowy. Warto po niego sięgnąć. Szczególnie że przed nami drogi w wiele ciekawych, ale i trudnych miejsc. Warto wybrać, te dla siebie najlepsze.

Autor książki, dzieli się z nami doświadczeniami. Zarówno związanymi ze swoją największą pasją, czyli jazdą samochodem i...
Książka – drogowskaz. Tak określiłabym tą publikację. Michał Kociołek, daje nam swój specyficzny i bardzo uniwersalny kodeks drogowy. Warto po niego sięgnąć. Szczególnie że przed nami drogi w wiele ciekawych, ale i trudnych miejsc. Warto wybrać, te dla siebie najlepsze.

Autor książki, dzieli się z nami doświadczeniami. Zarówno związanymi ze swoją największą pasją, czyli jazdą samochodem i motoryzacją, ale także przeżyciami związanymi z chorobą, dzięki której inaczej spojrzał na otaczającą go rzeczywistość. To człowiek energiczny, uśmiechnięty, zawsze w ruchu. Jest niemal zrośnięty ze swoim rowerem, na którym przemierza dziesiątki kilometrów.

Książka składa się z 13 rozdziałów, stanowiących niejako biografię autora. Między wierszami znajdziemy jednak uniwersalne prawdy na temat życia. Szczególnie że Michał, mój rówieśnik kilka lat temu usłyszał diagnozę, które wstrząsnęła jego dotychczasowym zżyciem.

„Dowiedziałem się, że mam guza mózgu, glejaka III stopnia. Bez operacji przeżyję maksymalnie kilka miesięcy, natomiast poddanie się zabiegowi nie gwarantuje niczego. Mogę żyć, mogę umrzeć, mogę być całkowicie bądź częściowo sparaliżowany, lub znaleźć się w śpiączce. Lekarze nie gwarantują niczego, a decyzja należy do mnie. Mój jeden podpis ma przesądzić o wszystkim.”
– zwierza nam się w swojej książce. Z drugiej strony pisze także:

„Nie spodziewałem się tego. Nie spodziewałem się niczego, co mnie spotyka. I to jest z życiu piękne, że nie wiemy, co niesie nam nadchodzący dzień. „

„Projekt życie” to rozważania na temat tego, że nie ważne gdzie i od czego zaczynami, i tak możemy udowodnić sobie, że jesteśmy dobrzy, że warto marzyć i nie czekać z realizacją tych marzeń, że nie tylko to co dobre się kończy, ale również to co złe, że nie ma lekko, ale i tak może być dobrze.

Lektura tej książki, skłoniła mnie na do refleksji na temat życia i tego jak reagujemy na różne przeszkody. To dobra lektura. Czyta się ją z lekkością, napisana jest bowiem językiem zrozumiałym i ciekawym.

Serdecznie zachęcam do zapoznania się z losami Michała Kociołka. Zwykłego człowieka, z niezwykłymi myślami.

www.kochamciemoejzycie.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-07-19 09:27:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Do recenzji, W domowej biblioteczce
Seria: Na F/Aktach

Jak pisałam poprzednio seria Na F/Aktach wydawnictwa Od deski do deski, to jedna z lepszych, z jakimi miałam do czynienia. Na cykl składają się sfabularyzowane powieści na podstawie głośnych spraw mających miejsce w powojennej Polsce, opisane przez znakomitych polskich autorów. „I odpuść nam nasze…” Janusza Leona Wiśniewskiego, przedstawia historię głośnego zabójstwa znanego barda – Andrzeja... Jak pisałam poprzednio seria Na F/Aktach wydawnictwa Od deski do deski, to jedna z lepszych, z jakimi miałam do czynienia. Na cykl składają się sfabularyzowane powieści na podstawie głośnych spraw mających miejsce w powojennej Polsce, opisane przez znakomitych polskich autorów. „I odpuść nam nasze…” Janusza Leona Wiśniewskiego, przedstawia historię głośnego zabójstwa znanego barda – Andrzeja Zauchy. 10 października 1991 roku, po występie na deskach krakowskiego teatru, Zaucha i aktorka Zuzanna Leśniak zostali zastrzeleni przez męża kobiety, znanego francuskiego reżysera Yves Goulaisa. Zdarzenie miało miejsce na parkingu pod teatrem. Muzyk zginął na miejscu, kobieta w karetce. Yves został skazany na 16 lat pozbawienia wolności – wyszedł z więzienia w 2005 roku. To była jedna z najbardziej głośnych spraw kryminalnych w powojennej Polsce.

Niestety, muszę przyznać, że po autorze i tematyce książki, spodziewałam się bardziej „łzawej” historii. Dostałam za to dobrą, mocną i skłaniająca do refleksji powieść więzienną. Powieść o miłości, ale również potrzebie wzajemności, o dumie i honorze, o wyrzutach sumienia, o pokucie, ale także o nieskończenie wielkiej nadziei na nowy początek. Nic w tej książce nie jest do końca oczywiste i autor z żaden sposób nie chce moralizować. Przedstawia za to ludzką stronę zbrodni.

Dużym autem książek z tej serii, jest całe tło społeczno-kulturowe w nich opisywane, jak również głęboka analiza bohaterów, złożoność zdarzeń i procesy jakie doprowadziły do tragedii.
Natomiast słabszym punktem " I odpuść nam nasze..." , były moim zdaniem zbyt obszerne dygresje. Przez to z kolei zabrakło mi głównego tematu tej powieści. No i nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że za mało Wiśniewskiego w Wiśniewskim. Z drugiej strony, w końcu to też rodzaj takiej powieści reporterskiej, więc nie będę zbytnio narzekać.

Tak czy inaczej. Książka pozwoliła mi spojrzeć na tą sprawę z o wiele większej perspektywy. Skłoniła mnie do przemyśleń, zarówno nad siłą miłości, czy zazdrości, ale także nad poczuciem winy i żalem. Polecam.

www.kochamciemojezycie.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-07-12 07:33:22
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Niebawem na blogu
Cykl: Zawrocie (tom 1)
 
2017-07-12 07:33:19
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Niebawem na blogu
 
2017-07-12 07:30:40
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Niebawem na blogu
Cykl: Stephanie Plum (tom 19)
 
2017-07-11 13:04:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Do recenzji, W domowej biblioteczce
Seria: Na F/Aktach

Seria Na F/Aktach wydawnictwa Od deski do deski, to jedna z lepszych serii wydawniczych, z którymi miałam okazję się spotkać. Książki wydawane w tym cyklu są sfabularyzowanymi historiami, opisanymi przez znakomitych polskich pisarzy, na podstawie prawdziwych wydarzeń, mających miejsce w powojennej Polsce. W „Czarnej” mamy do czynienia z sensacją, która w 2001 roku wstrząsnęła całą Polską. Na... Seria Na F/Aktach wydawnictwa Od deski do deski, to jedna z lepszych serii wydawniczych, z którymi miałam okazję się spotkać. Książki wydawane w tym cyklu są sfabularyzowanymi historiami, opisanymi przez znakomitych polskich pisarzy, na podstawie prawdziwych wydarzeń, mających miejsce w powojennej Polsce. W „Czarnej” mamy do czynienia z sensacją, która w 2001 roku wstrząsnęła całą Polską. Na Podlasiu w niewielkiej miejscowości Czarna Białostocka, nauczycielka zadźgała jedenastoletniego ucznia w gabinecie lekarskim miejscowej szkoły podstawowej. Chłopiec był synem, jej kochanka. Zbrodnia najprawdopodobniej miała być karą dla mężczyzny. Przyznam, że nie słyszałam wcześniej o tych wydarzeniach, jednak książka wstrząsnęła mną do głębi. I to mimo świadomości, że to co czytam to wizja autora, na temat wydarzeń, które miały, lub w niektórych momentach mogły mieć miejsce. Wojciech Kuczok posiada niezwykły dar pisania w sposób bardzo realistyczny, nawet w przypadku fikcji. Tym bardziej książka oparta na prawdziwych wydarzeniach, sprawia w pewnym momencie bardziej wrażenie reportażu niż powieści.

„Czarna”, to nie tylko nazwa miejscowości, to również przymiotnik najtrafniej określający tę książkę. Miałam bardzo silne wrażenie, że w tej powieści, wszystko spowite jest tym kolorem. Miejscowość, jej mieszkańcy smutni, senni, czasem demoniczni. Niemal wszyscy na czele z głównymi bohaterami i ich rodzinami. Zagłębiając się bardziej w tą lekturę, przestawał nawet trochę dziwić fakt, że wszystko to doprowadziło do tak mrocznej i wielkiej tragedii.

Bohaterów powieści autor podzielił na dwie rodziny. Z jednej strony mamy mieszkające razem matkę i córkę. Ich relacja jest trudna, jednak w jakiś sposób mimo wzajemnej nienawiści ułożona. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, w momencie kiedy córka poznaje mężczyznę. Z drugiej strony mamy z pozoru szczęśliwe małżeństwo z dziećmi, w tym z wyczekanym synem i babcią. Pan domu jest spełnionym zawodowo i rodzinnie mężczyzną, przynajmniej w oczach niewielkiej społeczności, w której żyje. Do czasu, gdy niejako na siłę zostaje w jego życie wprowadzona kobieta. Maria i Jeremi spotykając się zaczynają tworzyć swoją odrębną historię, która z oczywistych względów rzutuje na obie rodziny. Ich zakazana miłość, doprowadza do wielkiej tragedii.

Ciężko mi określić o czym dokładnie jest ta książka. Na pewno o zbrodni, ale też o miłości, samotności, desperacji. To książka o niszczącej sile zatracenia. Prawie wszystko w niej wydaje się brzydkie, brudne, czarne i mroczne. Od pierwszej strony, po ostatnią. To bezlitośnie dobra książka, która zostanie na dłuższy czas w mojej pamięci.

Oczywiście polecam.

www.kochamciemojezycie.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-07-11 09:15:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Do recenzji, W domowej biblioteczce

„Nie oceniaj po okładce” znacie to? Na mnie to nie działa. Niestety jak widzę piękną okładkę, nie mogę się powstrzymać… Na szczęście w przypadku publikacji „Historia Mademoiselle Oiseau”, piękna okładka idealnie okrywa cudownie magiczne wnętrze. Książkę dwóch mieszkających we Francji autorek czyta się i ogląda z niezwykłą przyjemnością. Wydana w dużym formacie, tworzy niejako album, który... „Nie oceniaj po okładce” znacie to? Na mnie to nie działa. Niestety jak widzę piękną okładkę, nie mogę się powstrzymać… Na szczęście w przypadku publikacji „Historia Mademoiselle Oiseau”, piękna okładka idealnie okrywa cudownie magiczne wnętrze. Książkę dwóch mieszkających we Francji autorek czyta się i ogląda z niezwykłą przyjemnością. Wydana w dużym formacie, tworzy niejako album, który można przeglądać bez końca.


Bohaterką książki jest mieszkająca w centrum Paryża Mademoiselle Olseau. Kobieta zamieszkuje na szóstym piętrze zabytkowej kamienicy. Olseau słucha Edith Piaf, jest bardzo kolorowa, wykwintna i nadspodziewanie energiczna. Na uwagę zasługuje też mieszkanie tej niezwykłej kobiety, pełne kotów, ptaków i roślin, ale również niedbale porozrzucanych bibelotów. Pokoje jej domu zdają się nie mieć końca i prowadzą do magicznego świata.



Do tego niezwykłego miejsca trafia dziewięcioletnia, szara i pogrążona w smutku Isabella. Od tej pory życie dziewczynki zmienia się nie do poznania. Odbywa bowiem podróż nie tylko po pięknych uliczkach Paryża, ale przede wszystkim w głąb samej siebie i swoich uczuć.


Opowieść urzeka od pierwszych stron i trudno się od niej oderwać. Warto sięgnąć po tą książkę, szczególnie z jakąś małą królewną u boku. :) To opowieść o poszukiwaniu kolorów i radości w życiu. Gorąco polecam

www.kochamciemojezycie.blogspot.com

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
2130 378 2798
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (200)

Ulubieni autorzy (4)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd