Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Karma 
Slawista-onanista, syn Swaroga po piątej kądzieli
21 lat, mężczyzna, Zabrze, status: Czytelnik, dodał: 1 ksiązkę, ostatnio widziany 1 godzinę temu
Teraz czytam
  • Historia literatury czeskiej
    Historia literatury czeskiej
    Autor:
    "Książka niniejsza ma dostarczyć czytelnikowi polskiemu zwięzłej informacji o literaturze czeskiej - jej rozwoju, warunkach historycznych, w jakich się on dokonywał, o jej twórcach i osiągni...
    czytelników: 3 | opinie: 0 | ocena: 7 (1 głos)
  • Postrzyżyny
    Postrzyżyny
    Autor:
    A Francin przyskoczył nagle do mnie, przegiął mnie przez kolano, podniósł mi spódnicę i zaczął mnie smagać po tyłku, a ja zdrętwiałam na myśl, czy aby włożyłam czystą bieliznę i czy się umyłam, i czy...
    czytelników: 1206 | opinie: 40 | ocena: 7,23 (658 głosów) | inne wydania: 1
  • Slepá mapa
    czytelników: 1 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-20 21:47:44
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-07-20 21:47:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-07-14 22:39:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-07-13 17:46:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Kronika Słowian". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

Bardzo wymagająca książka, ale też zawierająca dużo istotnych informacji zebranych do kupy, myślę, że mało jest książek, które traktują o Wielkich Morawach, Samonie, Wiślanach, tak dokładnie jak ta. Napisana w bardzo naukowym tonie, w pierwszej chwili nie da się wytrzymać od natłoku nazw własnych, dat i wydarzeń, szczególnie, że istnieje dużo odniesień geograficznych. Chrzanowski jako... Bardzo wymagająca książka, ale też zawierająca dużo istotnych informacji zebranych do kupy, myślę, że mało jest książek, które traktują o Wielkich Morawach, Samonie, Wiślanach, tak dokładnie jak ta. Napisana w bardzo naukowym tonie, w pierwszej chwili nie da się wytrzymać od natłoku nazw własnych, dat i wydarzeń, szczególnie, że istnieje dużo odniesień geograficznych. Chrzanowski jako specjalista od Słowian i Wikingów mocno wierzy w wiedzę wyjściową czytelnika i niektóre informacje przekazuje w bardzo lakoniczny sposób, które warto sobie wynotować lub rozszerzyć we własnym zakresie. Mimo podzielenia wszystkiego na rozdziały, niektóre kwestie są poruszane tylko między wierszami, przez co mimo niewielkiej ilości tekstu czyta się go tak wolno a zawiera tak wiele faktów. Dobra lektura dla studentów i osób, które pragną posiąść bardzo dokładną wiedzę o wczesnym średniowieczu, jednak polecam czytać z zeszycikiem i wszystko sobie metodycznie reorganizować.

pokaż więcej

 
2017-07-05 20:20:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

PRZEJAŻDŻKA PO XX WIEKU

„Nie jest źle” mówi o walce Mašínów z komunizmem - o dwójce nastolatków świeżo po dwudziestce, którzy z paroma kumplami decydowali się przebić przez żelazną kurtynę, wstąpić do amerykańskiego wojska i uwolnić Czechosłowację od sowieckiego reżimu. Przełom lat 40. i 50. to jednak nie sielanka - ani Mašínowie ani Stalin i jego miłośnicy nie zapomnieli jeszcze o prawdziwej...
PRZEJAŻDŻKA PO XX WIEKU

„Nie jest źle” mówi o walce Mašínów z komunizmem - o dwójce nastolatków świeżo po dwudziestce, którzy z paroma kumplami decydowali się przebić przez żelazną kurtynę, wstąpić do amerykańskiego wojska i uwolnić Czechosłowację od sowieckiego reżimu. Przełom lat 40. i 50. to jednak nie sielanka - ani Mašínowie ani Stalin i jego miłośnicy nie zapomnieli jeszcze o prawdziwej wojnie - to czas silnych represji i uczenia ludu posłuszeństwa, zimna wojna to też wojna. Opowieść o próbie pieszego przejścia przez dwie granice (najpierw do NRD a potem przez granicę Berlina) z garstką pieniędzy i pistoletem w kieszeni zakrawałaby na zwyczajną fascynację Nováka Jamesem Bondem, gdyby nie to, że wydarzyła się naprawdę.

Opowieść o Ctiborze i Pepie zaczyna się dużo wcześniej i kończy dużo później, a pełna odwagi ucieczka stanowi jedynie ognisko innych zdarzeń - poznajmy ojca, Josefa Mašína, świetnego żołnierza czeskiego w c.k. armii, a potem bohatera godnego pomniku w czasach II Wojny, despotycznej babci Emmy, kochającej Chopina i patriotycznej Zdenie czy drugiego bohatera wojennego Borka Nováka. Pepa i Radek od dziecka żyją w świecie żelaznych wartości, patriotyzmu i wojennej dyscyplinie, dorastają bez wątpliwości, że chcą być tacy jak ojciec, i że będą żołnierzami, dzieci jednego z wielkich Trzech Króli mają to we krwi, po przewrocie lutowym w Czechosłowacji Mašínowie i ich przyjaciele organizują opozycyjną grupę bez nazwy, to nie ulegnie wątpliwości, to nie wymaga komentarza - jest dla chłopaków najoczywistszą rzeczą na świecie.

Novák okala historię dywersyjnej działalności braci i ich przyjaciół z jednej strony opisem heroicznej działalności czeskich Trzech Króli i tragicznej roli gestapo w życiu ich bliskich, a kończy dopiero po Aksamitnej Rewolucji, dzięki czemu nadaje szersze znaczenie ucieczki z 1953 roku - to nie tylko obrazek o strzelaniu do komunistów i ideałach, ale też gorzka i wręcz reportażowo rozwinięta o wszystkie możliwe konteksty powieść o komunizmie w Czechosłowacji. Część tej powieści wzbudza w czytelniku sensacyjność - ukrywanie broni, ukrywanie się przed Volkspolizei w stogach słomy albo bezpośrednie strzelaniny i odliczanie kilometrów do Berlina. Tę wojnę przeplatają historie tych, którzy zostali w ojczyźnie a którzy nie są przez to bardziej bezpieczni, tu czeka na nas mnóstwo informacji i odkrywania metod aparatu komunistycznego - poniekąd dobrze go znamy, ale część tej historii może każdego zaskoczyć, do tego nie są to na pewno teoretyczne rozważania. Co ciekawe, mamy tu też ciekawie opisane wydarzenia w Rosji - o tym jak Stalin przechadza się po gabinecie, jak patrzy na tańczących podwładnych i rozmyśla nad istotą władzy, o tym jak gdzieś w Gruzji 10-latek rzuca w ojca nożem… Te epizody zajmują niewielką przestrzeń powieści i są beletrystyczną interpretacją historii, jednak wplatane z zaskoczenia nastręczają przemyśleń i zapadają w pamięć. O dziwo właśnie, to, co stanowi teoretycznie jedynie ramy kluczowych wydarzeń (a wbrew pozorom to prawie połowa książki) jest materiałem do największej ilości rozmyślań i źródłem największej ilości informacji.

Novák ma wyczucie w tym co robi, materiał wyjściowy na tę 700-stronicową książkę był dosyć mały - ile można pisać o ucieczce paru młokosów na Zachód bez wpadania w schematy lub monotonię? Okazało się, że całkiem dużo, gdy zebrać do kupy wszystkie życia, które się w te historie wplątały, ojca, stryja i całą inwigilowaną rodzinę. Wymagało to dużej ilości rozmów i dociekań, a z pewnością ułożenie tego w jakąś spójną całość, która jeszcze jest w stanie poruszyć i interesować czytelnika na tak „długi dystans” do łatwych zadań nie należały. Powieść wydaje się być wypełniona po brzegi faktami, żadnej osoby wplątanej w tę historię nie traktuje po macoszemu, a mimo to zachowuje literacki kunszt i jest czymś więcej niż historycznym reportażem - to kompletna historia o Mašínach i kompletna historia o zimnej wojnie, o fenomenie i przemijaniu komunizmu. Ta pozycja nastręcza wątpliwości dotyczące tego, czego było to ostatecznie warte, czy Mašínowie powinni byli tak bezapelacyjnie wierzyć w Zachód, czy nie przekroczyli dozwolonych środków i czy nie wyrządzili więcej zła niż dobra swoją ucieczką? Te pytania, zresztą dobrze Polakom znane, mogą dręczyć każdego, kto wczuje się w tę historię - i nikt nam nie da na nie jednoznacznej odpowiedzi. Jedno jest pewne - historie zawarte w tej powieści, to historie prawdziwe, warte przeczytania.

pokaż więcej

 
2017-06-15 20:27:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Debiutancki tomik wierszy Tomasza Bobusi jest też pierwszą książką świeżo upieczonego wydawnictwa Simbellawein, które ma za zadanie wspierać młodych pisarzy, szczególnie zainteresowanych fantastyką. Tematyka niektórych wierszy rzeczywiście oscyluje wokół tematyki fantastycznej, czasem są to opisy fantastycznych zjawisk czy romantyczne formacje nie mające na celu nic więcej niż uchwycenie... Debiutancki tomik wierszy Tomasza Bobusi jest też pierwszą książką świeżo upieczonego wydawnictwa Simbellawein, które ma za zadanie wspierać młodych pisarzy, szczególnie zainteresowanych fantastyką. Tematyka niektórych wierszy rzeczywiście oscyluje wokół tematyki fantastycznej, czasem są to opisy fantastycznych zjawisk czy romantyczne formacje nie mające na celu nic więcej niż uchwycenie jakiegoś piękna rymem. Między nimi skryte są wiersze z drugim dnem, mniej oczywiste, czasem dłuższe - niektóre są pełne liryzmu, inne zgoła inaczej - wulgarne i bliskie bulwarowi. Skrótem, zbiorek ten jest bardzo zróżnicowany i widać, że autor nadal nie ma wykrystalizowanego stylu, serwując nam mieszankę stylistyczną od baroku po modernizm.

Większość utworów to rytmizowane, króciutkie rzuty z puentą, tylko w niewielu z nich autor bardziej się uzewnętrznia, te z kolei są z reguły bardziej chaotyczne, dłuższe i można nad nimi się zastanowić. Te pośrednie wypadają chyba najlepiej, szczególnie w kontrze do niektórych mniej skomplikowanych - mówię tu m.in o "Mięsie" lub "Numerku", które zachowując lekką formę mają w sobie sporo głębi, a przynajmniej literackiej zabawy. Nawet te wiersze, które same w sobie może nie porywają, mają w sobie magię opisu; chętnie przeczytałbym dłuższe teksty tego poety, być może w formie sonetu lub poematu, w których opisy mógłbym wgłębić się i zagnieździć na nieco dłużej.

pokaż więcej

 
2017-05-24 20:05:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Dobre opowiadanie powinno być zwięzłe, każde zdanie powinno wprowadzać nową informację lub wpływać na czytelnika, bezpośrednio rozwijać myśl poprzednią i wprowadzać do kolejnej. Dobre opowiadanie powinno być krótkie, a pozostawiać czytelnika z otwartą gębą na dłuższą chwilę. Takiej filozofii, filozofii współczesnego opowiadania, chyba nie podzielał Mann, który nie tylko umiał wprowadzić... Dobre opowiadanie powinno być zwięzłe, każde zdanie powinno wprowadzać nową informację lub wpływać na czytelnika, bezpośrednio rozwijać myśl poprzednią i wprowadzać do kolejnej. Dobre opowiadanie powinno być krótkie, a pozostawiać czytelnika z otwartą gębą na dłuższą chwilę. Takiej filozofii, filozofii współczesnego opowiadania, chyba nie podzielał Mann, który nie tylko umiał wprowadzić elementy nudy (nudy jako braku akcji) w swoje wielkie powieści, ale nawet i w tak skondensowany gatunek jak opowiadanie. W ten sposób np. w Mariu i czarodzieju czytelnik może utożsamić się z nudzącymi się bohaterami przedstawienia i współodczuwać z nimi kolejne etapy opowieści. Podobnie w Śmierci w Wenecji, powolny klimat opowiadania wciąga nas, zresztą z zaskoczenia, nie pozwala wejść w opowiadanie tylko na chwilkę, jak to nauczylismy się z nim czynić.

Rzeczywiście w Śmierci w Wenecji przez zdecydowaną większość opowiadania nie dzieje się nic wielkiego, wszystkie WYDARZENIA można zmieścić w jednym tylko fragmencie. Niemalże całość polega na ciągu myśli bohatera o pięknie godnych Platona, spostrzeżeń dotyczących Wenecji, przenikających przez leniwą, niezmuszającą do działania aurę wczasów. Taka opieszałość pisarza potrafi wytrącić czytelnika z równowagi, zmusić do odłożenia książki, z drugiej strony pozwala na wgłębienie się w fabułę z innego punktu widzenia. Ale choć rozumiem ten zabieg i całą historię, z perspektywy całej literatury, nie tylko Manna, ale również opowiadań czy powieści o podobnej stylistyce, nie jestem przekonany, czy Śmierć w Wenecji zasługuje na ten zachwyt. Notabene efekt znacznie pogarsza ekranizacja Viscontiego, która "narrację poprzez rozmyślania" sprowadziła do jeszcze mniej naturalnej formy - która w dziedzinie literatury jeszcze broniła się ciekawą konwencją.

pokaż więcej

 
2017-05-06 15:25:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

W 1953 roku Fromm wygłosił serię (4) wykładów mających na celu udowodnić, że sposób funkcjonowania naszego społeczeństwa sprzyja chorobom psychicznym. Transkrypcja tych wykładów przyczyniła się do złożenia tej niespełna 200-stronicowej książeczki ze wstępem o normalności, chorobie wpływowi ekonomii na życia człowieka. Fromm z sokratejską dokładnością nadaje wyrazom znaczenia, stąd wiele... W 1953 roku Fromm wygłosił serię (4) wykładów mających na celu udowodnić, że sposób funkcjonowania naszego społeczeństwa sprzyja chorobom psychicznym. Transkrypcja tych wykładów przyczyniła się do złożenia tej niespełna 200-stronicowej książeczki ze wstępem o normalności, chorobie wpływowi ekonomii na życia człowieka. Fromm z sokratejską dokładnością nadaje wyrazom znaczenia, stąd wiele przestrzeni zajmują dokładne definicje zdrowia, choroby, alienacji i wyobcowania, typowe zresztą dla tonu wykładającego. Na szczególną uwagę zasługują dwa ostatnie wykłady, dotyczące naturalnej leniwości człowieka i paradygmatowi nauk o człowieku.

Dużo w tym dyskursie barwnych metafor i anegdot, charakterystycznego dla Fromma humanistycznego stylu i wiary w lepszą rzeczywistość. Być może jest to bardziej gorzki obraz świata niż w "Mieć czy być", pojawiają się poważne zarzuty w stronę ówczesnego charakteru badań nad człowiekiem, które są przejmująco aktualne. Niestety, jeżeli chodzi o wpływ konsumpcyjnego modelu społeczeństwa na człowieka i istnienia chorób psychicznych jako cywilizacyjnych następstw takiego modelu, książka ta jest już trochę przestarzała. Większość z tych spostrzeżeń to tylko wierzchołek góry lodowej, którą Fromm rozbija w innych swoich książkach, a większość przemyśleń na ten temat jest już powszechna. Trudno jednak winić za to Fromma, skoro pisał to w latach 50., gdy tendencja była być może świeższa i trudniejsza do zauważenia.

Ogólnie rzecz biorąc z perspektywy współczesnej kultury, której eklektyzm i ogólną schyłkowość zauważamy na każdym kroku, i w kontekście znajomości innych książek autora - nic szczególnego. Dyskurs ma w sobie mnóstwo dygresji, szczególnie związanych z socjalizmem, które niepotrzebnie dla całego problemu są rozwijane, szczególnie jeżeli chodzi o dwa pierwsze wykłady, czyli te dotyczące normalności, choroby i społeczeństwa. Dwa kolejne są całkiem ciekawe, wykład o leniwej naturze człowieka to w opozycji do całej reszty, przesycona cytatami z fachowej literatury medycznej rozprawa.

pokaż więcej

 
2017-04-24 22:39:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Już jako stronnik Gombrowicza jeszcze przez jakiś czas pławiłem się w wyższości Trans-Atlantyku nad infantylnym Ferdydurke, która nie potrafi odnaleźć swojej formy i się dzieli nierównymi przeskokami na troje niczym "Przedwiośnie". Dziś odczuwam w tej arytmiczności konstrukcji harmoniczną część całości, bo oczywiście rzecz jest o formie. Wydaje mi się jednak, że to wczesne dzieło Gombrowicza... Już jako stronnik Gombrowicza jeszcze przez jakiś czas pławiłem się w wyższości Trans-Atlantyku nad infantylnym Ferdydurke, która nie potrafi odnaleźć swojej formy i się dzieli nierównymi przeskokami na troje niczym "Przedwiośnie". Dziś odczuwam w tej arytmiczności konstrukcji harmoniczną część całości, bo oczywiście rzecz jest o formie. Wydaje mi się jednak, że to wczesne dzieło Gombrowicza jeszcze nie zostało przez wielu poznane w jego całej formie - "przerabianie" tej książki w szkole to z pewnością za mało czasu na choćby strukturalne rozebranie całej powieści. Dla mnie oprócz dość bezpośredniej, oczywistej i właściwie programowo czystej koncepcji nadrzędności formy, która przesłania nam rzeczywistość (albo, jeśli ktoś woli jeszcze bardziej filozoficznie, rzecz samą w sobie) odnajduję krytykę XIX-wiecznej kultury polskiej i pozytywistycznej analizy literatury - bo czymże innym są intermezza o Filidorze i Filibercie czy nieodparte pragnienie Józia o ucieczce do parobka? Ciekawa jest też koncepcja dorosłego człowieka w ławce, który zaczyna zachowywać się infantylnie w chwili, gdy idzie do szkoły. To nie tylko oniryzm, nie tylko groteska, ale fakt, że "wszyscy jesteśmy dzieckiem podszyci" - a zmieniamy zachowania nie dlatego, że jesteśmy starsi i dojrzalsi, lecz dlatego, że zmieniają się funkcje jakie sprawujemy w społeczeństwie.

Książka niesamowita, odlegując swój czas w głowie czytelnika nabywa nowych wymiarów, zdecydowanie za fasadę ujeżdżanych kobiet i gwałtu przez uszy, nad którymi nawet nie chce mi się rozdrabniać z szacunku do inteligencji odbiorców. A Gombrowicz to jednak wielki pisarz był.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
314 14 142
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (8)

Ulubieni autorzy (6)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd