Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Maja 
czytelnia-mola-ksiazkowego.pl
26 lat, kobieta, Jaworzno, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Laleczka
    Laleczka
    Autor:
    Czy za fasadą łagodności może ukrywać się zło? Lili, uczennica liceum, zostaje porwana spod szkoły. Przetrzymywana w zamknięciu, przez osiem lat nie ma kontaktu ze światem. W tym czasie z dziewczynki...
    czytelników: 139 | opinie: 13 | ocena: 6,81 (42 głosy)
  • To nie tak
    To nie tak
    Autor:
    Kiedy jest nam tylko dobrze, to nie zawsze dobrze… Blanka jest toksykologiem zatrudnionym w firmie wykonującej ekspertyzy sądowe i kryminalistyczne. Jej życie osobiste wali się w gruzy – zostaje por...
    czytelników: 97 | opinie: 10 | ocena: 6,75 (20 głosów)
  • Wojna Winstona
    Wojna Winstona
    Autor:
    Epicka powieść autora "House of Cards" o prawdziwej rozgrywce, której stawką były losy całego świata. Kiedy Hitler wkracza do Czechosłowacji, brytyjski premier Neville Chamberlain stwierd...
    czytelników: 275 | opinie: 28 | ocena: 7,28 (54 głosy)
  • Zanim się pojawiłeś
    Zanim się pojawiłeś
    Autor:
    Co robisz, jeśli chcesz uszczęśliwić osobę, którą kochasz, ale wiesz, że to złamie twoje serce? Jest wiele rzeczy, które wie ekscentryczna dwudziestosześciolatka Lou Clark. Wie, ile kroków dzieli prz...
    czytelników: 21509 | opinie: 1860 | ocena: 8,29 (11149 głosów) | inne wydania: 2

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-06-22 12:04:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Nie wiem, jak to się stało, ale przespałam boom na duński hygge, więc gdyby ktoś zapytał mnie, co na jego temat sądzę, podejrzewam, że miałabym problem, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Nie wypowiem się też w kwestii dotyczącej tego, czy lagom jest faktycznie lepszy niż hygge. Mogę jedynie opowiedzieć Wam o tym, czy szwedzka zasada umiaru do mnie przemówiła.

Nikt pewnie specjalnie się nie...
Nie wiem, jak to się stało, ale przespałam boom na duński hygge, więc gdyby ktoś zapytał mnie, co na jego temat sądzę, podejrzewam, że miałabym problem, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Nie wypowiem się też w kwestii dotyczącej tego, czy lagom jest faktycznie lepszy niż hygge. Mogę jedynie opowiedzieć Wam o tym, czy szwedzka zasada umiaru do mnie przemówiła.

Nikt pewnie specjalnie się nie zdziwi, jeśli powiem, że mamy wpływ na długość swojego życia. Geny to nie wszystko. Sami w głównej mierze odpowiadamy za to, w jakim stanie jest nasz organizm. Zaniedbanie ciała może doprowadzić do wielu chorób, z którymi możemy walczyć. Wystarczy sporo samozaparcia i odpowiednia dieta. Możemy zwiększyć swoją odporność. Bertil Marklund podpowiada, jak to zrobić. Przypomina o tym, jak ważne są aktywność fizyczna, sen, dieta oraz higiena jamy ustnej. W dzisiejszych czasach zdarza nam się nie spać tak długo, jak powinniśmy, jeść w pośpiechu i ruszać się tylko wtedy, gdy musimy. Nikomu nie muszę raczej mówić o tym, że nie jest to dla naszego organizmu dobre. Przekonujemy się o tym na własnej skórze każdego dnia.

Książkę czyta się szybko, Bertil Marklund ma lekkie pióro i nie robi z siebie wszechwiedzącego naukowca, który grzmi na nas, strasząc rychłą śmiercią, jeśli nie zastosujemy się do tego, o czym nam powiedział. Pokazuje, jakie będziemy mieli korzyści z wprowadzenia jego rad w życie, a co my z tym zrobimy - to już nasza sprawa. Nie narzuca rygorystycznych diet. Sugeruje, czego należy unikać, a co można spokojnie jeść. Chwała mu za to, że nie zakazał spożywania czekolady. Dla mnie nie ma bez niej szczęścia.

Ta publikacja powinna przypaść do gustu zwłaszcza tym osobom, które nie mają zbyt dużego obeznania w dziedzinie zdrowego odżywiania. Podejrzewam, że tacy czytelnicy znajdą tu dla siebie najwięcej. Inni mogą mieć wrażenie, że ktoś kiedyś im o tym mówił. Myślę, że decyzję o ewentualnym sięgnięciu po książkę każdy powinien podjąć sam. Ja nie żałuję tego wyboru. Parę kwestii poruszonych przez autora dało mi do myślenia i będę musiała z tym coś zrobić. Będzie to stosunkowo łatwe. Lagom nie wymaga bowiem przeprowadzenia w życiu totalnej rewolucji, a po prostu zmienienia paru nawyków.

Lagom to nie jest wojskowy dryl. Tu nie musimy wykonywać morderczych ćwiczeń ani stosować diet, po których będziemy cieniem samego siebie. Ta filozofia kładzie nacisk na myślenie o zdrowiu. Nie wiem, czy będziecie chcieli wysłuchać Bertila Marklunda. Jak dla mnie mówił składnie i dał mi do myślenia. Nie rzucał słów na wiatr, swoje tezy potwierdzał przykładami. Na końcu znajdziecie bibliografię, z której korzystał. Kiedyś jeszcze wrócę do tej książki. Oczarowało mnie jej wykonanie. Twarda oprawa, piękne zdjęcia, które uzupełniają treść i nie są wciśnięte na siłę. Powtórzę to, co już napisałam. Sami musicie zdecydować, czy chcecie dowiedzieć się, na czym polega skandynawski sekret szczęśliwego i zdrowego życia. To musi być Wasza decyzja. Jeśli czujecie, że szukacie tego typu lektury, możecie po nią sięgnąć. Mam nadzieję, że Was nie rozczaruje.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2017-06-21 11:38:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Dzień, w którym okazało się, że Eden zniknęła, zaczął się dla jej przyjaciółki, Jess normalnie. Nic nie wskazywało na to, że stało się coś złego. Kiedy dziewczyna dowiaduje się, że Eden nie wróciła do domu, postanawia ją odnaleźć. Szuka wskazówek, idąc tropem wspólnie spędzonego lata, które różniło się od poprzednich wakacji pod wieloma względami. Jess przygląda się skrzętnie ukrywanym przez... Dzień, w którym okazało się, że Eden zniknęła, zaczął się dla jej przyjaciółki, Jess normalnie. Nic nie wskazywało na to, że stało się coś złego. Kiedy dziewczyna dowiaduje się, że Eden nie wróciła do domu, postanawia ją odnaleźć. Szuka wskazówek, idąc tropem wspólnie spędzonego lata, które różniło się od poprzednich wakacji pod wieloma względami. Jess przygląda się skrzętnie ukrywanym przez przyjaciółkę tajemnicą. Okazuje się, że nie tylko ona miała sekrety. Dokąd poszukiwania zaprowadzą Jess? Czego dowie się nie tylko o Eden, ale także o samej sobie? Czy dziewczęta faktycznie znają się tak dobrze, jak wszystkim się wydaje?

Sięgając po tę książkę, nie miałam pojęcia, czego mogę się spodziewać. Bohaterki były nastoletnimi dziewczętami, a ja swoje lata już na karku mam i bałam się nieco tego, że nie zrozumiem ich problemów i nie będę w stanie wczuć się w klimat Lata Eden. Niepotrzebnie. Przepadłam już od pierwszych stron i spędziłam z tą książką bardzo udane popołudnie.

Historię poznajemy z perspektywy Jess, nieśmiałej gotki, która zaprzyjaźniła się z lubianą przez wszystkich Eden. Stanowiły uzupełniający się duet. Spędzały wspólnie niemal każdą wolną chwilę i wspierały się w najtrudniejszych chwilach. Obie zostały skrzywdzone przez życie. W przypadku jednej z nich blizny pozostały na ciele, w przypadku drugiej, poraniona została głównie dusza. Teraz Eden zniknęła. Jess nie dopuszcza do siebie myśli, że przyjaciółka może nie żyć. Wierzy w to, że uda się jej ją odnaleźć, choć może to nie być takie proste zadanie.

Ta powieść pokazuje nam, że czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że właściwie nie znamy osoby, z którą się przyjaźnimy. Każdy z nas ma tajemnice i pozwala odkryć siebie tylko w niewielkim stopniu. Tak właśnie było z dziewczętami. Autorka stawia przed nami wiele pytań, na które próbujemy odnaleźć wraz z Jess odpowiedź. Nie jest to wcale takie proste zadanie. Powieść raczej nie należy do przewidywalnych, choć skończyła się tak, jak się tego spodziewałam, ale nie czuję się z tego powodu jakoś specjalnie rozczarowana. Tak musiało być i koniec.

Patrząc na okładkę, może się wydawać, że czeka nas lekka lektura. Nic z tego. Owszem, książkę czyta się szybko, ale jest przepełniona emocjami, sporo w niej bólu i cierpienia. Zdarzyło mi się, że w trakcie czytania ocierałam łzy z policzka. Jedna z dziewcząt przekonała się, co to znaczy być inną, niezrozumianą, uznaną za osobę z gorszego sortu. Zgrzytałam zębami, czytając o takiej niesprawiedliwości.

Co prawda nie jest to historia oparta na faktach, ale autorka opisała ją w taki sposób, że byłabym w stanie uwierzyć, że coś takiego kiedyś się stało. Wszystko jest dopracowane. Bohaterowie są z krwi i kości, swobodnie ze sobą rozmawiają. Spodobało mi się to, że Liz Flanagan nie od razu pozwoliła mi poznać dziewczęta. Stopniowo odkrywałam ich przeszłość, dowiadując się co chwilę czegoś nowego. Dzięki temu zaczynałam rozumieć ich zachowanie. Bardzo zżyłam się z Jess. Nie sądziłam, że dożyję tej chwili, gdy poczuję więź z piętnastoletnią bohaterką książki. Myślałam, że te czasy już dawno są za mną.

Książka daje do myślenia. To nie jest czytadło na raz, o którym szybko się zapomni. Polecam kobietom w każdym wieku. Myślę, że wszystkie znajdziecie tutaj coś dla siebie.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2017-06-20 12:45:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Dzisiaj opowiem Wam o książce, która mnie na pierwszy rzut oka przypomina nieco współczesną wersję Baśni tysiąca i jednej nocy. Poznajcie Strawińskiego. Mężczyzna pracuje w dużej korporacji i jest pracownikiem z piekła rodem. Nie lubi się przemęczać i dość oszczędnie dysponuje swoimi siłami. Od czasu do czasu zdarza mu się przyciąć w pracy komara albo wychylić kilka kielonków. Kiedy jego... Dzisiaj opowiem Wam o książce, która mnie na pierwszy rzut oka przypomina nieco współczesną wersję Baśni tysiąca i jednej nocy. Poznajcie Strawińskiego. Mężczyzna pracuje w dużej korporacji i jest pracownikiem z piekła rodem. Nie lubi się przemęczać i dość oszczędnie dysponuje swoimi siłami. Od czasu do czasu zdarza mu się przyciąć w pracy komara albo wychylić kilka kielonków. Kiedy jego kariera staje pod znakiem zapytania, mężczyzna postanawia opowiedzieć szefowi historię. Dlaczego? Bo to jest jedyny sposób, by Strawiński został w pracy. Jeśli historia przypadnie szefowi do gustu, pracownik dostanie kolejną szansę. Co takiego niezwykłego jest w jego opowieściach? Przekonajcie się sami.

Ta publikacja zawiera w sobie trzy opowiadania, które spina Strawiński, ich autor. Jego historie to współczesne wersje bajek, które znamy z dzieciństwa. Możemy przekonać się, w jaki sposób działa aktualnie Złota Rybka, kim jest wilk w opowieści o Czerwonym Kapturku oraz poznamy Królewnę Śnieżkę i Siedmiu Krasnoludków.

Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tej powieści. Owszem, kojarzyłam nazwisko Arka Borowika, ale nie znałam opinii na temat jego książki. Muszę Wam powiedzieć, że autor stanął na wysokości zadania. Początkowo nie byłam przekonana do jego zamysłu. Nie wierzyłam w to, że bohater, opowiadając historie, zapewni sobie przychylność szefa. To było dla mnie grubymi nićmi szyte, ale szybko wciągnęłam się w jego opowieści. Ich bohaterowie są zwyczajnymi ludźmi, przed którymi życie stawia pokusy. Autor pokazuje, w jaki sposób one na nich wpłynęły. Włosy stawały mi na głowie, gdy czytałam o tym, jak się zachowywali, ale w sumie nie wiem, co ja zrobiłabym na ich miejscu.

Najbardziej wstrząsnęła mną druga opowieść. Początkowo nie widziałam powiązania między jej bohaterami, ale kiedy zorientowałam się, do czego autor zmierza, byłam ciekawa tego, jak rozwinie się sytuacja. Ta historia najbardziej trzymała mnie w napięciu, co nie znaczy, że pozostałe były gorsze.

Mocnym punktem powieści są nie tylko bohaterowie, przez których przemawiają pierwotne instynkty i chęć spełnienia marzenia za wszelką cenę, ale także dialogi. Postacie rozmawiają ze sobą bardzo swobodnie. Są realistyczni i dopracowani do perfekcji. Nie potrafię znaleźć tu rzeczy, do której mogłabym się przyczepić. Historie są przemyślane i chociaż bohaterowie nie są ze sobą powiązani, zgrabnie łączą się w jedną całość. Arek Borowik potrafi przykuć uwagę czytelnika. Umiejętnie dawkuje napięcie i wyprowadza odbiorców w pole. Nie byłam w stanie przewidzieć zakończenia opowieści snutych przez Strawińskiego. Nie umiem porównać tej powieści do żadnej innej. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Chętnie jeszcze kiedyś wrócę do tej książki.

Arek Borowik, zapytany o to, dla kogo jest ta powieść, odpowiada, że ma nadzieję, że dla każdego. Trzeba przyznać mu sporo racji. Podejrzewam, że każdy czytelnik znajdzie tutaj coś dla siebie. Myślę również, że będziemy w różny sposób odczytywać opowieści Strawińskiego. Nie ma jednego klucza, według którego można je czytać i to jest najlepsze. Jeśli chcecie przekonać się, do czego może doprowadzić człowieka pogoń za namiętnościami, przeczytajcie Z góry widać tylko nic. Mam nadzieję, że nie będziecie żałowali swojego wyboru. Ta powieść wciąga, daje do myślenia i nie pozwala o sobie zapomnieć. Liczę na to, że Arek Borowik popełni niedługo kolejną książkę i będzie równie dobra jak ta, jeśli nie lepsza.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2017-06-19 15:10:32
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-06-19 15:10:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Teo Avelar mieszka w Rio de Janeiro. Jest typem samotnika, nie ma znajomych. Stroni od towarzystwa, uważa, że ludzie są chaotyczni. Ludzkie uczucia okazuje wyłącznie w stosunku do zwłok, z którymi ma styczność na uczelni. Pewnego dnia na imprezie, na którą wyciągnęła go niepełnosprawna matka, poznaje Clarice. Dziewczyna jest jego totalnym przeciwieństwem - jest przebojowa, rozrywkowa i nie boi... Teo Avelar mieszka w Rio de Janeiro. Jest typem samotnika, nie ma znajomych. Stroni od towarzystwa, uważa, że ludzie są chaotyczni. Ludzkie uczucia okazuje wyłącznie w stosunku do zwłok, z którymi ma styczność na uczelni. Pewnego dnia na imprezie, na którą wyciągnęła go niepełnosprawna matka, poznaje Clarice. Dziewczyna jest jego totalnym przeciwieństwem - jest przebojowa, rozrywkowa i nie boi się mówić tego, o czym myśli. Chce zostać scenarzystką i pracuje nad historią o trojgu ludzi, którzy w pogoni za miłością wyruszają w podróż po Brazylii. Teo zaczyna śledzić Clarice. W końcu postanawia wyruszyć z nią w dość nietypową podróż, by przekonać dziewczynę, że są dla siebie przeznaczeni. Co prawda w tym celu Teo skuł ją kajdankami, wsadził do walizki i zaczął okłamywać bliskich Clarice. Nie chce, by ktokolwiek przeszkadzał im w podróży. Robi to dla dobra dziewczyny. Jaki finał będzie miała ta historia?
________________________________________

Na temat tej książki słyszałam wiele sprzecznych opinii. Jedni mówili, że jest to majstersztyk, część twierdziła, że szkoda marnować czas na lekturę. Ja muszę przyznać, że mnie ona zaszokowała.

Teo od samego początku wzbudzał we mnie niepokój. Nie byłam w stanie przekonać się do studenta medycyny, który uważał, że zaprzyjaźnił się ze zwłokami. Kiedy doszło do jego spotkania z Clarice, wiedziałam, że nie może się to dobrze skończyć. Chłopak zaczął mieć na jej punkcie obsesję. Musiał zdobyć dziewczynę za wszelką cenę. To, czego się dopuścił, by ją zdobyć, przeraziło mnie. Raphael Montes pozwolił mi zagłębić się w umysł socjopaty. Nie mieściło mi się w głowie to, w jaki sposób manipulował ludźmi, żeby tylko osiągnąć swój cel. Robi innym krzywdę, ale on nie widzi tego w taki sposób. Wydaje mu się, że zachowuje się we właściwy sposób. Współczułam Clarice, że miała nieszczęście spotkać go na swojej drodze. Teo zamienił jej życie w piekło. Śmierć byłaby dla niej wybawieniem, jednak nie było jej łatwo odejść.

Książka mnie wciągnęła od pierwszych stron. Z biegiem akcji byłam coraz bardziej przerażona tym, co się dzieje. Nie mogłam zrozumieć zachowania Teo. Nie było w nim żadnej logiki. Znaczy się dla niego była. Miał bardzo spaczoną wizję świata. W sumie jego wizja związku też jest daleka od tej, jaką pewnie ma większość z nas.

Powieść Raphaela Montesa szokuje. Boimy się potworów z horrorów, a tymczasem okazuje się, że potwory żyją wśród nas i pod maską życzliwości ukrywają się sadyści, którzy mogą zmienić czyjeś życie w piekło. Nie umiem porównać tej powieści do żadnej innej, chociaż przyznam, że momentami miałam wrażenie, że autor troszkę przegiął i była szansa na to, by Clarice szybciej odzyskała wolność. Parę kłamstw Teo było zbyt grubymi nićmi szyte, żeby ktokolwiek w nie uwierzył.

Zakończenie Dziewczyny w walizce mnie zaskoczyło. Nie do końca wiem, w jaki sposób mam je zinterpretować. Opcje są dwie, ale nie chciałabym Wam ich zdradzić, żeby nie powiedzieć, jak ta historia się zakończyła. Jestem jednak ciekawa, czy będziecie mieli podobne odczucia, jeśli zdecydujecie się na lekturę.

To dość specyficzna powieść, zdaję sobie z tego sprawę. Moim zdaniem jest bardzo dobra, szokuje i wciąga. Musicie sami zdecydować, czy chcecie ją przeczytać.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2017-06-08 13:51:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Po tę książkę sięgnęłam w dość trudnym dla mnie momencie. Właśnie pożegnałam swoje zwierzątko i miałam czytać wspomnienia właścicielki, która również straciła kudłatą przyjaciółkę. Przekonajcie się, jak wyglądało życie Lauren i Gizelle.

Dziewczyna otrzymała szczeniaka mastifa angielskiego od matki na dziewiętnaste urodziny. Jej rodzinny dom był pełen zwierzaków, ale ojciec nie był zbyt...
Po tę książkę sięgnęłam w dość trudnym dla mnie momencie. Właśnie pożegnałam swoje zwierzątko i miałam czytać wspomnienia właścicielki, która również straciła kudłatą przyjaciółkę. Przekonajcie się, jak wyglądało życie Lauren i Gizelle.

Dziewczyna otrzymała szczeniaka mastifa angielskiego od matki na dziewiętnaste urodziny. Jej rodzinny dom był pełen zwierzaków, ale ojciec nie był zbyt zadowolony, gdy pojawiło się w nim kolejne, więc córka nie od razu powiedziała mu, skąd Gizelle właściwie się wzięła. W końcu jednak pies został z rodziną i stał się nieodłącznym towarzyszem życia Lauren. Gizelle osiągnęła w pewnym momencie rozmiar cielaka. Mieszkała ze swoją panią w akademiku, a potem przeprowadziła się z nią do klitki na Manhattanie. Niestety, sielankę przerwała wiadomość o tym, że Gizelle jest śmiertelnie chora. Wtedy Lauren zabiera ją w ostatnią podróż.


Początkowo książkę czytało mi się dość opornie. Opowieść Lauren mnie nie porwała i nieco obawiałam się tego, że nie dotrwam do końca. Zastanawiałam się, co takiego niezwykłego jest w tej książce, że postanowiono ją wydać i została przetłumaczona na inne języki. Na odpowiedź nie musiałam zbyt długo czekać. Wkręciłam się w tę historię i byłam ciekawa tego, jak wygląda życie z ogromnym psem w dużym mieście. Gizelle nie było łatwo się w nim odnaleźć. Wielu rzeczy się bała, była zagubiona. Lauren pomagała jej w przystosowaniu się do nowych warunków. Oczywiście swoje dorzucali również ludzie, którzy rzucali złośliwe uwagi na temat psa. Nie rozumieli, jak można coś takiego trzymać w domu. Było mi za nich wstyd.

Ta książka uczy nas przede wszystkim o tym, czym jest bezwarunkowa miłość. Niektórzy mogą powiedzieć, że zwierzę to tylko zwierzę. Jest, ale za moment go nie będzie i tyle. Ja należę do takich ludzi jak Lauren. Z każdym zwierzakiem się zżywam, nieważne czy to jest pies, kot czy chomik. Tak samo było z bohaterkami tej powieści. Pokochały się od pierwszego wejrzenia i były ze sobą do końca. Gizelle była najlepszą przyjaciółką Lauren. Powierniczką, która nigdy nie komentowała tego, co powiedziała jej pani. Ich historia jest uzupełniona przez kilka zdjęć. Jeśli jesteście ciekawi tego, jak wyglądała Gizelle, jej zdjęcia są na Instagramie autorki.

Najtrudniejsza była dla mnie scena, w której Gizelle odchodziła. Nie byłam w stanie powstrzymać łez i musiałam na chwilę odłożyć książkę, żeby ochłonął. Wiem, jak bardzo boli to, gdy zwierzę odchodzi na naszych oczach. Zwłaszcza po ciężkiej chorobie.

Lektura wywołała we mnie wiele emocji. Śmiałam się i płakałam. Chociaż nie miałam okazji, by zobaczyć Gizelle na własne oczy, pokochałam ją. Musiała być genialnym psem. Opowieść Lauren Fern Watt to historia napisana przez życie. Daje do myślenia i na długo pozostaje w pamięci. Sami zadecydujcie, czy chcecie zapoznać się z książką. Ja w każdym razie ją polecam.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2017-06-08 12:46:38
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-06-07 21:47:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Dzisiaj będziemy się bać, także jeśli macie słabe nerwy, lepiej od razu poszukajcie czegoś innego do czytania.

Jan Piołun jest nieuleczalnie chory. Wyjeżdża z Poznania w Góry Sowie, ale nie ma pojęcia, jakie konsekwencje pociągnie za sobą ten wyjazd. Schronisko na Wilczycy, w którym się zatrzymał, nie cieszy się dobrą sławą. Mężczyzna nie ma też pojęcia, że obudzi uśpione od dawna...
Dzisiaj będziemy się bać, także jeśli macie słabe nerwy, lepiej od razu poszukajcie czegoś innego do czytania.

Jan Piołun jest nieuleczalnie chory. Wyjeżdża z Poznania w Góry Sowie, ale nie ma pojęcia, jakie konsekwencje pociągnie za sobą ten wyjazd. Schronisko na Wilczycy, w którym się zatrzymał, nie cieszy się dobrą sławą. Mężczyzna nie ma też pojęcia, że obudzi uśpione od dawna nadnaturalne siły, które zagrożą nie tylko jemu, ale również i okolicznym mieszkańcom. Zaczyna dochodzić do makabrycznych zbrodni. Swoje prywatne śledztwo w tej sprawie zaczyna przeprowadzać policjant Dominik Lamberg. Pomaga mu miejscowy, uważany przez niektórych za lekko pokręconego, miejscowy góral. Czy uda im się wyjaśnić zagadkę? I co najważniejsze, czy powstrzymają nieczyste siły zanim będzie za późno?

Przyznaję szczerze i bez bicia, że to moje pierwsze spotkanie z autorem. Nigdy wcześniej jego nazwisko nie obiło mi się o uszy. Kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania tej książki, kilka razy zbierałam się do odpisania na wiadomość. Z jednej strony ta powieść mnie intrygowała, ale z drugiej strony nieco obawiałam się tej lektury. Nie byłam pewna, czy będę w stanie przez nią przebrnąć. Przeważnie moje przygody z nadnaturalnymi siłami w literaturze kończyły się dość marnie. Nie tym razem.

Od samego początku wciągnęłam się w tę powieść. Pierwsza scena była mocna i nie było opcji, żebym odłożyła książkę na półkę. Intrygowała mnie mroczna atmosfera, która panowała w Sowich Górach. Autorowi udało się nadać temu miejscu aurę grozy. Podejrzewam, że zapoznał się z legendami, które są z nim związane. Kiedy czytałam tę książkę, przeniosłam się w to miejsce i miałam wrażenie, że jestem tam wraz z Janem. Główny bohater wzbudzał we mnie strach. Za to moje serce podbił Plichta, góral, o którym już wspominałam. Początkowo miałam go za świra, ale z czasem zauważyłam w nim coś więcej. Bez niego ta powieść wiele by straciła. Dominik Lamberg pewnie nie byłby w stanie prowadzić swojego śledztwa gdyby nie Plichta.

Łukasz Henel stworzył niezwykłą historię. Kilka razy zagryzałam paznokcie i nieźle się wystraszyłam. Po lekturze powieści miałam koszmary, wydawało mi się, że ktoś jest z nami w pokoju i za moment nas zaatakuje. Ostatnio takie odjazdy miałam po Egzorcyście.

Pomimo początkowych wątpliwości, pochłonęłam Demona w ciągu jednego popołudnia, chociaż lektura wbijała mnie w fotel. Jeśli szukacie dobrej powieści grozy, w której znajdziecie legendy i istoty nie z tego świata, możecie sięgnąć po tę książkę. Mam nadzieję, że nie będziecie rozczarowani.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2017-06-06 15:14:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Roberta Meissnera, głównego bohatera powieści, gdy wchodzi w dorosłe życie. Poznaje uroki życia damsko-męskiego i zaczyna szukać swojej własnej drogi. Jego pierwszy związek przerywa wybuch II wojny światowej. Robert trafia na front, a Wiktoria w końcu układa sobie życie po swojemu. Mężczyzna oddaje się wiec ferworowi walki. W końcu poznaje miłość swojego życia, Marion. Małżeństwo jest... Roberta Meissnera, głównego bohatera powieści, gdy wchodzi w dorosłe życie. Poznaje uroki życia damsko-męskiego i zaczyna szukać swojej własnej drogi. Jego pierwszy związek przerywa wybuch II wojny światowej. Robert trafia na front, a Wiktoria w końcu układa sobie życie po swojemu. Mężczyzna oddaje się wiec ferworowi walki. W końcu poznaje miłość swojego życia, Marion. Małżeństwo jest szczęśliwe, przynajmniej do czasu, ale o tym już musicie przekonać się sami.

Powieść jest dość obszerna i czyta się ją dość powoli. Nie dlatego, że historia jest nudna, nie powiedziałabym tego. Jazda na rydwanie to dość specyficzna publikacja. Stanowi pomieszanie kilku gatunków. Łączy w sobie powieść obyczajową z wątkami politycznymi i szpiegowskimi. Nie brakuje także scen erotycznych. Mnie one akurat nie porwały, ale nie mogę powiedzieć, żebym była jakoś specjalnie nimi zniesmaczona. Uważam jednak, że niepełnoletni czytelnicy powinni sobie na jakiś czas odpuścić lekturę. Nie to, że zachowuję się jak moherowa ciocia, nie chodzi mi tylko o to, że na ich oczach seks się stanie, ale po prostu mogą jeszcze nie dojrzeć do tej powieści. Nie wiem, czy udźwigną jej intertekstualność i wielowątkowość. Pamiętając to, po jakie książki sięgałam w wieku nastu lat, wiem, że ja nie byłabym w stanie przeczytać Jazdy na rydwanie do końca.

Na początku wydawało mi się, że Robert jest życiowym łamagą, któremu znów w życiu coś nie wyszło. Jego dzieciństwo nie było zbyt udane, w szkole też nie było mu lekko, a i do dziewczyn zbyt wielkiego szczęścia nie miał. Dopiero później, gdy już trafił na front, zaczęłam żywić do niego cieplejsze uczucia. Polubiłam go i chciałam przekonać się, jak dalej potoczą się jego losy i gdzie przyjdzie osiąść mu na stałe. Z Robertem nie można się nudzić. U niego ciągle coś się działo. Już wydawało się, że koniec niespodzianek, gdy nagle następował zwrot akcji i nie było mowy o tym, by mężczyzna siedział w domu z żoną. Na temat jego związków z kobietami można napisać osobną książkę. Nie przypominam sobie literackiego bohatera, który miałby na ten temat tyle do powiedzenia co Robert.

W powieści pojawia się wiele wątków, o czym już wspominałam. Myślę, że każdy byłby w stanie znaleźć coś dla siebie, chociaż podejrzewam, że Jazda na rydwanie może bardziej przypaść do gustu panom niż paniom. Nie należę do konserw, ale mnie niektóre zdania trochę kuły po oczach i puszyłam się, myśląc, że można byłoby to napisać w nieco bardziej wygładzony sposób. Mam tu na myśli przede wszystkim sceny łóżkowe. Wolę je w trochę bardziej poetyckim wydaniu.

Autor wiele ryzykował, tworząc tak wybuchową mieszankę, ale muszę przyznać, że wyszło mu to całkiem nieźle. Chociaż lektura zajęła mi sporo czasu, nie żałuję, że zdecydowałam się, by po nią sięgnąć. Poznałam wielu bohaterów, z którymi mniej lub bardziej się zżyłam i mogłam towarzyszyć Robertowi przez całe jego dorosłe życie. To była trudna, wymagająca podróż, lecz było warto w nią wyruszyć.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2017-06-05 15:38:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Simone i Matt bardzo wcześnie zostali rodzicami. Nie dane im było jednak zbyt długo cieszyć się obecnością córeczki. Mała Helena została porwana, gdy miała sześć miesięcy. Mija osiemnaście lat. Małżonkowie pogodzili się z tragedią. Wiodą w miarę uporządkowane życie, nigdy nie zdecydowali się na kolejne dziecko. Poświęcili się swoim karierom. To pozwalało im w miarę normalnie żyć. Pewnego dnia... Simone i Matt bardzo wcześnie zostali rodzicami. Nie dane im było jednak zbyt długo cieszyć się obecnością córeczki. Mała Helena została porwana, gdy miała sześć miesięcy. Mija osiemnaście lat. Małżonkowie pogodzili się z tragedią. Wiodą w miarę uporządkowane życie, nigdy nie zdecydowali się na kolejne dziecko. Poświęcili się swoim karierom. To pozwalało im w miarę normalnie żyć. Pewnego dnia do Simone przychodzi dziewczyna, która twierdzi, że jest jej zaginioną córką. Wygląda na to, że nie ma złych zamiarów. Grace ma przy sobie maskotkę, którą miała Helena w dniu zaginięcia. Dziewczyna jednak znika równie szybko, jak się pojawiła. Czy Simone uda się ją odnaleźć? Kim tak naprawdę jest Grace i dlaczego postanowiła się skontaktować z Simone?

Pochłonęłam tę powieść jednym tchem. Pochłonęła mnie już od pierwszych stron. Simone w swojej pracy wielokrotnie zetknęła się z tragediami rodzin, które utraciły swoje dzieci. Pomimo upływu wielu lat, nie przestała myśleć o tym, czy Helena jeszcze żyje. Wielu ludzi wykorzystywało jej tragedię i wmawiało kobiecie, że wie, co spotkało dziewczynkę. Nie od razu zaufała Grace, która twierdzi, że jest Heleną. Chciała sprawdzić, czy dziewczyna jej nie okłamuje. Zanim jednak poznała prawdę, Grace zniknęła, zapadła się pod ziemię. Co się z nią stało?

Z zapartym tchem śledziłam bieg wydarzeń. Próby odnalezienia Grace przeplatają się w powieści z wątkiem dotyczącym zaginięcia młodych dziewczyn. Kiedy jedna z nich wraca do domu, Simone zaczyna zajmować się jej sprawą, choć w dalszym ciągu myśli o swojej córce. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego, co czują rodzice, którym ktoś porywa dziecko. Simone na początku wydawała mi się w miarę poukładaną kobietą. Jej zachowanie po spotkaniu z Grace diametralnie się zmieniło. Na nowo obudziła się w niej wiara w to, że Helena jednak żyje i w końcu do niej wróci. Nie zachowywała się racjonalnie, popełniała błędy, ale nie uważam, żeby było to coś złego. W moim odczuciu to sprawiło, że Simone była bardziej wiarygodna. Nie mam prawa jej oceniać. Nie wiem, jak zachowałabym się na jej miejscu. Matt pozostaje w cieniu żony. Wspiera ją i też chce, by ich córka się odnalazła.

Powieść trzymała mnie w napięciu od samego początku do końca. W trakcie czytania miałam kilkanaście pomysłów na to, co właściwie się stało. Siedziałam jak na szpilkach i nawet nie zauważyłam, kiedy dotarłam do końca. Zakończenie kompletnie mnie zaskoczyło. Co prawda przez myśl przeszło mi coś takiego, ale szybko zbeształam się w duchu za takie podejrzenia.

Historii o zaginionych dzieciach było już wiele, ale nie umiem porównać Córeczki do innej powieści. Na swój sposób jest oryginalna. Zwłaszcza jeśli chodzi o wątek zaginionych dziewcząt. Nic więcej jednak nie zdradzę, by nie powiedzieć Wam za dużo. W powieści pojawia się wiele wątków, które składają się w logiczną całość. Autorka w pełni wykorzystała potencjał tej historii. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii. Chętnie jeszcze kiedyś do niej powrócę, chociaż dobrze wiem, jaki będzie finał.

Jeśli szukacie dobrego thrillera, który utrzyma Was w napięciu od pierwszej strony, myślę, że spokojnie możecie sięgnąć po Córeczkę. Mam nadzieję, że nie będziecie rozczarowani tym wyborem.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2017-06-04 21:48:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Sięgając po tę książkę, kompletnie nie wiedziałam, co mnie czeka. Wiele osób zachwalało ten literacki debiut, ale ja podeszłam do niego dość ostrożnie. Chcecie przekonać się, czy uważam Zatrzymać gwiazdy za wielkie literackie wydarzenie?

Carys i Max spadają w pustą przestrzeń kosmiczną. Mają przed sobą półtorej godziny życia. W obliczu zbliżającej się nieuchronnie śmierci wspominają to, co...
Sięgając po tę książkę, kompletnie nie wiedziałam, co mnie czeka. Wiele osób zachwalało ten literacki debiut, ale ja podeszłam do niego dość ostrożnie. Chcecie przekonać się, czy uważam Zatrzymać gwiazdy za wielkie literackie wydarzenie?

Carys i Max spadają w pustą przestrzeń kosmiczną. Mają przed sobą półtorej godziny życia. W obliczu zbliżającej się nieuchronnie śmierci wspominają to, co zostawili na Ziemi. Chociaż nie mogą powiedzieć, że jest ona ich domem, chcą na nią wrócić. Współczesny im świat nie przypomina tego, który znamy. Bliski Wschód i Stany Zjednoczone zostały spustoszone. Europa funkcjonuje na zasadzie Rotacji, w myśl której ludzie co trzy lata mają zmieniać miejsce zamieszkania. Trudno nawiązać z kimś jakąś bliższą więź emocjonalną, tym bardziej, że wszyscy są skupieni na sobie. Reguła Par również nie ułatwia życia. Carys i Max jednak zakochują się w sobie. Jak doszło do tego, że znaleźli się w kosmosie? Tego już musicie dowiedzieć się sami.

Nawet nie jestem w stanie zliczyć tego, ile razy po rozpoczęciu lektury, miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno. Na początku myślałam, że za Chiny nie dobrnę do końca. Bohaterowie powieści działali mi niesamowicie na nerwy, nie nadążałam za ich tokiem myślenia i nie bawiły mnie ich żarty. Jednym słowem dramat. Nie potrafiłam też odnaleźć się w tym, że poznałam historię Carys i Maxa prawie że od końca. Na szczęście zaparłam się i po początkowych trudnościach udało mi się wdrożyć w lekturę. Musiałam zrozumieć prawa, jakimi rządzi się nowa Ziemia. Nie było to wcale takie proste.

Główni bohaterowie są swoimi przeciwieństwami, jednak rodzi się między nimi uczucie. Problem w tym, że są za młodzi na miłość. A przynajmniej tak twierdzi nowy ustrój. Oni muszą trzymać się Rotacji, na prawdziwy związek jeszcze przyjdzie czas. Kiedy znajdują się w przestrzeni kosmicznej, przypominają sobie to, co przeżyli. Wspominają swoje pierwsze spotkanie oraz to, w jaki sposób rozwijała się ich znajomość. Teraz zmierzają ku końcowi. Mają przed sobą tylko półtorej godziny życia. W jaki sposób spożytkować pozostały czas? Czy można znaleźć słowa pocieszenia i otuchy w takiej sytuacji?

Muszę przyznać, że kompletnie nie potrafię porównać tej powieści z żadną inną. Jest oryginalna. Nowe społeczeństwo nie jest idealne, choć teoretycznie takie właśnie powinno być. Powiem więcej, wolałabym się pokroić, niż żyć w taki sposób jak Max i Carys. Katie Khan zaserwowała czytelnikom bardzo udany debiut literacki i jestem ciekawa tego, w jaki sposób rozwinie się jej dalsza kariera. W każdym razie będę za nią trzymać kciuki i mam nadzieję, że nie osiądzie na laurach. Nie miałabym też nic przeciwko temu, by ktoś przeniósł Zatrzymać gwiazdy na duży ekran.

Nie od razu udało mi się polubić Carys i Maxa. Nie rozumiałam ich, ale na szczęście znaleźliśmy w końcu wspólny język. Zakończenie tej historii nie jest jasne, najważniejsze pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Jakie? Przekonajcie się na własnej skórze. W każdym razie końcówka powieści jest dość wymagająca i trzeba się przy niej skupić. Podejrzewam, że jej interpretacji będzie wiele. Czy takie było założenie autorki? Nie wiem, ale taki zabieg wyszedł jej na dobre.

To dobra propozycja dla fanów powieści fantastycznych. Wiek czytelnika nie gra tu większego znaczenia. Jeśli chcecie przekonać się, jak wygląda świat rządzący się prawem Rotacji, zachęcam do lektury.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2017-06-03 15:22:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, w jaki sposób żyje się w Białym Domu? To miejsce znam wyłącznie z telewizji, pewnie nigdy nie będę miała możliwości, by je zwiedzić, dlatego chciałam się przekonać, co do powiedzenia na temat tego miejsca mają pracujący w nim ludzie. To w końcu oni są bardziej z nim związani niż prezydencka rodzina, która po zakończonej kadencji będzie musiała się... Zastanawialiście się kiedyś nad tym, w jaki sposób żyje się w Białym Domu? To miejsce znam wyłącznie z telewizji, pewnie nigdy nie będę miała możliwości, by je zwiedzić, dlatego chciałam się przekonać, co do powiedzenia na temat tego miejsca mają pracujący w nim ludzie. To w końcu oni są bardziej z nim związani niż prezydencka rodzina, która po zakończonej kadencji będzie musiała się wyprowadzić. Chcecie przekonać się, jakie tajemnice skrywają mury Białego Domu?

Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak wygląda przygotowanie domu prezydenta USA na jego przybycie. Z tej książki dowiedziałam się, że służba ma zaledwie sześć godzin, by spakować starą rodzinę i przygotować dom na przybycie nowej. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Rodzina prezydencka nie zawsze jest na tyle cierpliwa, by znieść czekanie, a uwierzcie mi, wymagania niektórych z nich są bardzo trudne do spełnienia. Służba jednak nie może tego w żaden sposób skomentować. Musi zrobić wszystko, by spełnić wymagania nowego prezydenta i jego rodziny. Z lektury dowiedziałam się także tego, w jaki sposób wybiera się pracowników. To nie są ludzie z ogłoszenia. Żeby dostać się do Białego Domu, trzeba mieć plecy, inaczej można o tej pracy zapomnieć.

Praca w Białym Domu nie jest zbyt wdzięcznym zajęciem. Posiadanie rodziny i utrzymanie posady graniczy niemalże z cudem. Dlaczego? Tego już musicie przekonać się sami. Czytając wspomnienia osób pracujących w domu prezydenta, możemy dowiedzieć się, do których rodzin pracownicy mieli największy szacunek, a z którymi nie potrafili się porozumieć. Zdecydowana większość opowieści jest nacechowana pozytywnymi emocjami. Pracownicy nie chcą źle mówić o swoich pracodawcach.

Ściany Białego Domu widziały niejeden skandal, ale pracujący w nim ludzie nie mówią o tym głośno. Wiedzą, że to może im tylko popsuć reputację i dodatkowo zadrą z najbardziej wpływowymi osobistościami w kraju. Nie znaczy to jednak, że w publikacji przemilczano romanse niektórych prezydentów czy osobliwe zachowania ich żon oraz dzieci.

Najtrudniej czytało mi się rozdział poświęcony rodzinie Kennedych. Jak wszyscy wiemy, kadencja Johna Kennedy'ego była jedną z najbardziej tragicznych. Prezydent zginął w zamachu i osierocił dwoje malutkich dzieci. Kiedy widziałam, co działo się w Białym Domu po jego śmierci, przecierałam oczy ze zdumienia. Rozumiem, że służba wykonywała to, co do niej należy, ale chyba nieco wtedy przegięła.

Z tej publikacji wyłania się obraz prezydentów i ich rodzin jako zwykłych ludzi. Kobiety robiły wszystko, by ich dzieci miały w miarę normalne dzieciństwo, a mężczyźni... Najlepiej przekonajcie się sami, czym się zajmowali. Dzięki tej publikacji mogłam również z innej perspektywy spojrzeć na zamach z 11 września 2001 roku. Nie miałam dotąd okazji, by przekonać się jak to wyglądało ze strony amerykańskich władz i osób bezpośrednio związanych z Białym Domem.

Książkę czyta się szybko, jest napisana prostym językiem. Wspomnienia wypowiadających się w niej osób, nie tylko pracowników, ale i członków rodzin prezydenckich, wywoływały na mojej twarzy uśmiech, lecz także mnie wzruszały. Chętnie jeszcze kiedyś wrócę do tej publikacji. Wiem, że sporo rzeczy zostało przemilczanych, bo nie wypada mówić źle o głowie państwa, ale mimo to jestem usatysfakcjonowana po lekturze.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2017-06-02 14:01:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Sage Singer jest zrozpaczona po śmierci matki. Unika towarzystwa innych ludzi i pracuje w nocy w piekarni. Zaprzyjaźnia się ze starszym panem, emerytowanym nauczycielem, który jest ulubieńcem lokalnej społeczności. Pewnego dnia mężczyzna prosi Sage o nietypową przysługę. Chce, by ta pomogła mu umrzeć.Okazuje się, że Josef ukrywa pewną mroczną tajemnicę. Decyduje się o wszystkim opowiedzieć... Sage Singer jest zrozpaczona po śmierci matki. Unika towarzystwa innych ludzi i pracuje w nocy w piekarni. Zaprzyjaźnia się ze starszym panem, emerytowanym nauczycielem, który jest ulubieńcem lokalnej społeczności. Pewnego dnia mężczyzna prosi Sage o nietypową przysługę. Chce, by ta pomogła mu umrzeć.Okazuje się, że Josef ukrywa pewną mroczną tajemnicę. Decyduje się o wszystkim opowiedzieć przyjaciółce. Ta jest zdruzgotana tym, co usłyszała. Nie spodziewała się, że miły, starszy pan może mieć na koncie coś tak strasznego. Czy zgodzi mu się pomóc?
Jodi Picoult jest jedną z tych autorek, która nigdy mnie nie zawiodła. Po jej książki mogę sięgać w ciemno i wiem, że nie będę żałowała swojego wyboru. Tak było również i w tym przypadku. Powieść liczy sobie ponad 500 stron, ale pochłonęłam ją jednym tchem.

II wojna światowa odcisnęła na całym świecie ogromne piętno. Ludzie nigdy nie zapomną o ludobójstwie, którego się wtedy dopuszczono. Wielu z nas straciło bliskich w obozach koncentracyjnych. Dlaczego wspominam o holokauście? Ten właśnie temat w swojej powieści poruszyła Jodi Picoult. Dopuszcza do głosu zarówno ofiary, jak i oprawców. Możemy dzięki temu poznać historię z różnych perspektyw.

Główna bohaterka, Sage, jest Żydówką. Jej rodzice nie żyją, a ona sama ukrywa się przed ludźmi z powodu blizny, która została jej na twarzy po wypadku samochodowym. Ma dwie siostry, ale nie utrzymuje z nimi kontaktu. Jedyną jej opoką jest babcia. Dziewczynie wydaje się, że wiedziała o niej wszystko. Okazuje się, że tak naprawdę niewiele o niej wie. Minka urodziła się w Polsce i trafiła do obozu koncentracyjnego. Podczas wojny straciła wszystkich bliskich. Ona sama musiała niemal sprzedać duszę diabłu, by przeżyć. Po latach decyduje się na to, by opowiedzieć o tym, co ją spotkało.

W tej powieści przeplatają się przeszłość i teraźniejszość. Jodi Picoult stanęła na wysokości zadania. Zaangażowała się w tę historię. Za jej sprawą przeniosłam się w czasie. Była to niezwykle trudna podróż, ale nie żałuję, że się w nią wybrałam. Do tej pory patrzyłam na holokaust oczami więźniów, którym udało się przeżyć. Nie przypominam sobie, bym czytała książkę obcokrajowca na ten temat. Jodi Picoult wykazała się taktem, pisząc o zbrodniach wojennych. Oddała sprawiedliwość ofiarom, ale również pozwoliła mi nieco inaczej spojrzeć na oprawców.

Moim zdaniem to najlepsza powieść tej autorki. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nie potrafiłam pozbierać myśli po zakończeniu lektury. Historia Minki mną wstrząsnęła, choć przeczytałam już wiele opowieści byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Nigdy jednak nie nauczę się tego, jak podejść do nich bez emocji. Jeśli szukacie dobrej powieści, której akcja dzieje się chociażby częściowo w czasach II wojny światowej, polecam To, co zostało. To opowieść nie tylko o bólu, cierpieniu, wyrzutach sumienia i nienawiści, ale także o miłości.

- Jasne. Sama skóra i kości. Płaska jak deska. Miałam włosy na niecałe trzy centymetry - na tyle odrosły po wytępieniu wszy. Wyglądałam jak chłopak - dodaje. - Na pierwszej randce zapytałam, co we mnie widzi. Odpowiedział: "Swoją przyszłość".

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2017-06-01 15:51:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Nastoletni Georges przeprowadził się do bloku na Brooklynie po tym, jak jego tata stracił pracę. Praktycznie nie widuje się z mamą, która by utrzymać rodzinę, bierze podwójne dyżury w pracy. Chłopiec w szkole znalazł się na celowniku rozrabiaki, Dallasa, który nie daje mu żyć. Na szczęście Georges odnajduje sprzymierzeńca. Safera, odludka, wielbiciela kawy i szpiega. Chłopak spędza z nim swój... Nastoletni Georges przeprowadził się do bloku na Brooklynie po tym, jak jego tata stracił pracę. Praktycznie nie widuje się z mamą, która by utrzymać rodzinę, bierze podwójne dyżury w pracy. Chłopiec w szkole znalazł się na celowniku rozrabiaki, Dallasa, który nie daje mu żyć. Na szczęście Georges odnajduje sprzymierzeńca. Safera, odludka, wielbiciela kawy i szpiega. Chłopak spędza z nim swój wolny czas i zapomina wtedy o otaczających go problemach. Georges i Safer mają pierwszą misję, muszą śledzić tajemniczego Iksa. Dokąd zaprowadzi ich śledztwo?
Nie wiedziałam, czy nie będę już za stara na czytanie tej książki. Swoje lata już mam i nie nadążam za problemami współczesnych nastolatków. Mimo wszystko postanowiłam poznać Georgesa i przekonać się, dokąd zaprowadzi go śledzenie tajemniczego Iksa. Chciałam też zobaczyć, co ma mi do zaoferowania Rebecca Stead, z której twórczością miałam już okazję się zetknąć.

Georges jest tym typem bohatera, który wzbudza litość. Ma problemy ze szkolnym zawadiaką, tata stracił pracę, a mama jest praktycznie nieobecna w jego życiu. Głównymi śladami jej obecności są wiadomości, jakie zostawia synowi przed wyjściem do pracy. Chłopiec od razu podbił moje serce. Byłam ciekawa, czy uda mu się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Pomimo przeciwności radził sobie całkiem nieźle. Nawet zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Nie potrafiłam za to rozgryźć Safera. To był człowiek-zagadka. Początkowo nie pałałam do niego sympatią, ale z czasem nieco zmieniłam o nim zdanie i nawet go polubiłam.

Opisane w powieści problemy nastolatków na początku wydawały mi się błahe i zastanawiałam się, jak właściwie można się przejmować takimi pierdołami, ale postanowiłam przypomnieć sobie siebie sprzed ładnych paru lat. Wtedy uświadomiłam sobie, że też miałam podobne rozterki. Prawda jest taka, że my, ludzie dorośli, zapominamy jak to jest być dzieckiem i wydaje nam się, że problemy syna czy córki to coś, czym nie zawsze trzeba się przejmować. Podobnie było w tym przypadku.

Ta książka nie jest zbyt obszerna. Liczy sobie niewiele ponad 200 stron i połyka się ją zasadniczo w ciągu jednego popołudnia. Jest napisana prostym językiem i przenosi czytelnika do świata nastoletnich ludzi. Nie jest on idealny, nie wszyscy się w nim lubią. Wspomniałam o Dallasie, który prześladował Georgesa, choć robił to w dość niewyszukany sposób. Na szczęście nie doszło do aktów brutalnej przemocy, lecz mimo wszystko chłopiec nie mógł czuć się w szkole zbyt komfortowo.

Podejrzewam, że z bohaterami łatwiej będzie się identyfikować czytelnikom w ich wieku. Oni prędzej zrozumieją ich problemy niż rodzice. My dorośli możemy za to oczami dziecka spojrzeć na nasz świat. To, w jaki sposób widzą nas dzieci, daje nieco do myślenia.

Nastoletni czytelnicy powinni być usatysfakcjonowani po lekturze. Mam nadzieję, że uda im się zaprzyjaźnić z Georgesem. Starsi czytelnicy sami muszą zadecydować, czy chcą przeczytać tę książkę. Nie będę ich do tego specjalnie namawiać, ale też nie odradzam sięgania po tę książkę.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2017-05-31 11:53:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Główna bohaterka powieści, Anita, ma 80 lat, ale wigoru mógłby jej pozazdrościć niejeden dwudziestolatek. Bije od niej serdeczność i nie sposób jej nie polubić. Angażuje się w pomoc innym ludziom i opiekuje się mężem, który żyje jak roślina. Kocha go jednak zbyt bardzo, by oddać go do domu opieki. Anita zaprzyjaźnia się z Polką mieszkającą w Niemczech. I to właśnie ona próbuje dowiedzieć się,... Główna bohaterka powieści, Anita, ma 80 lat, ale wigoru mógłby jej pozazdrościć niejeden dwudziestolatek. Bije od niej serdeczność i nie sposób jej nie polubić. Angażuje się w pomoc innym ludziom i opiekuje się mężem, który żyje jak roślina. Kocha go jednak zbyt bardzo, by oddać go do domu opieki. Anita zaprzyjaźnia się z Polką mieszkającą w Niemczech. I to właśnie ona próbuje dowiedzieć się, kim jest ta niezwykła starsza pani. Czy uda jej się odkryć wszystkie sekrety tajemniczej Anity?
Anita jest starszą panią, która czerpie z życia garściami. Wiek nie ma dla niej znaczenia. Nadal chce być potrzebna innym i nieść bezinteresowną pomoc. To nie jest postawa spotykana zbyt często w dzisiejszym świecie, gdy wszyscy gonią za pieniądzem.

Historię Anity poznajemy za pośrednictwem mieszkającej chwilowo w Niemczech Polki. Dzięki niej dowiadujemy się, jak wyglądała przeszłość starszej pani. Poznajemy jej rodzinę, która spędza czasem kobiecie sen z powiek. Anita mogłaby służyć wielu osobom za wzór do naśladowania. Niektórym wydaje się, że w pewnym wieku już nie wypada robić niektórych rzeczy. Anita jest totalnym tego zaprzeczeniem. Tryska energią i choć ma swoje lata, nie wybiera się na drugą stronę. Nie siedzi też w fotelu z włóczką w rękach i nie prowadzi nudnego życia.

Główna bohaterka przypominała mi nieżyjącego już dziadka. On także był pełen życia do samego końca. Nie potrafił usiedzieć na miejscu i zarażał innych pozytywną energią. Z takich osób jak Anita powinno brać się przykład. Kobieta pokazała, że starość wcale nie musi być smutna. Wręcz przeciwnie. Ma się wtedy więcej wolnego czasu i można go dobrze wykorzystać.

Niewiele jest powieści, w których starość nie kojarzy się z chorobami i czekaniem na śmierć. Wanda Szymanowska pokazuje ją w pozytywny sposób i sprawia, że nie jest ona już taka straszna. To pozytywna opowieść. Jeśli szukacie czegoś lekkiego do czytania i chcecie poznać pewną starszą i niezwykłą kobietę, przeczytajcie tę książkę.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
718 329 2677
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (42)

zgłoś błąd zgłoś błąd