Maja 
czytelnia-mola-ksiazkowego.pl
28 lat, kobieta, Jaworzno, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Kształt wody
    Kształt wody
    Autorzy:
    Tajny rządowy Ośrodek Badań Kosmicznych Occam w Baltimore otrzymuje do analizy niezwykły obiekt: ziemnowodną humanoidalną istotę schwytaną w Amazonii. W laboratorium toczy się gra wywiadów i sprzeczny...
    czytelników: 1201 | opinie: 75 | ocena: 6,46 (294 głosy) | inne wydania: 1
  • Pamiętnik lesbijki
    Pamiętnik lesbijki
    Autor:
    Akcja powieści, w której nie brakuje imprez, seksu i przemocy, przepleciona jest rozważaniami i obserwacjami z pogranicza filozofii, psychologii oraz socjologii, które stopniowo zarysowują skom...
    czytelników: 562 | opinie: 42 | ocena: 5,53 (119 głosów)
  • Seryjne zabójczynie. Najsławniejsze morderczynie w dziejach
    Seryjne zabójczynie. Najsławniejsze morderczynie w dziejach
    Autor:
    Kiedy myślimy o seryjnych zabójcach, przychodzą nam do głowy głównie mężczyźni, jak choćby Kuba Rozpruwacz. Okazuje się jednak, że około dziesięciu procent morderstw dokonały kobiety, nawet jeśli o wi...
    czytelników: 410 | opinie: 24 | ocena: 6,59 (127 głosów)
  • Wojna Winstona
    Wojna Winstona
    Autor:
    Epicka powieść autora "House of Cards" o prawdziwej rozgrywce, której stawką były losy całego świata. Kiedy Hitler wkracza do Czechosłowacji, brytyjski premier Neville Chamberlain stwierd...
    czytelników: 431 | opinie: 36 | ocena: 7,19 (118 głosów)
  • Zła siostra
    Zła siostra
    Autor:
    Terapeutka i pacjentka. Żadna nie jest tą, za którą się podaje… Stephanie Cousins boi się o życie. Psycholog Connie Summers chce jej pomóc pokonać lęk, ale nie zna prawdy o swojej pacjentce. Jej hist...
    czytelników: 81 | opinie: 3 | ocena: 5,36 (14 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-15 20:42:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Klara budzi się na klatce schodowej, nie pamiętając tego, co działo się z nią przez dwa dni. Próbuje dowiedzieć się, gdzie i z kim była. Ślady na jej ciele sugerują jedno. Jak się okazuje, kiedyś coś podobnego spotkało inną kobietę. Czy uda jej się odkryć prawdę?

To już trzecie moje spotkanie z autorką i muszę powiedzieć, że jestem po nim strasznie rozczarowana. Owszem, książkę czytało się...
Klara budzi się na klatce schodowej, nie pamiętając tego, co działo się z nią przez dwa dni. Próbuje dowiedzieć się, gdzie i z kim była. Ślady na jej ciele sugerują jedno. Jak się okazuje, kiedyś coś podobnego spotkało inną kobietę. Czy uda jej się odkryć prawdę?

To już trzecie moje spotkanie z autorką i muszę powiedzieć, że jestem po nim strasznie rozczarowana. Owszem, książkę czytało się szybko, ale na tym jej zalety moim zdaniem się kończą. Dlaczego? Już tłumaczę.

1. Narracja
To już kiedyś grali. Przeskakiwanie od jednej bohaterki do drugiej po pewnym czasie bardzo mnie męczyło. Został powtórzony schemat z poprzednich powieści, a przyznaję, że czekałam na coś innego.

2. Bohaterowie
Właściwie nic o nich nie wiadomo. Kobiety nie zostały przedstawione i zaczęły w pewnym momencie zlewać mi się w jedną postać. Lisa jeszcze jako tako była zarysowana, ale Klara była przezroczysta jak powietrze i nie było w niej nic, co sprawiłoby, że zapadłaby mi w pamięć. Nie miałam czasu, by poznać bohaterki i nawiązać z nimi nić porozumienia.

3. Fabuła
Historia potencjał miała, ale został zmarnowany. Całość niekoniecznie trzymała się kupy. Zwłaszcza w przypadku Lisy. Nie uwierzyłam w nią, a i niespecjalnie interesowało mnie to, co działo się z Klarą. Zabrakło napięcia. I kompletnie nie pasował mi tutaj czarny charakter. Uważam, że był wrzucony na siłę, jego motywy pasowały tu jak pięść do oka. Nawet jeśli to miało budować napięcie, to w moim przypadku nie zadziałało. Co z tego, że się nie spodziewałam takiego rozwoju wydarzeń, skoro po przeczytaniu całości byłam tylko zażenowana.

Nie polecam tej książki, jestem nią bardzo rozczarowana. Liczyłam na coś innego, bo Magda Stachula ma potencjał. Pora tylko, by oderwała się od schematów i stworzyła odmienną historię. Podążanie ciągle tą samą ścieżką to nie jest najlepszy pomysł.

pokaż więcej

 
2018-11-14 14:30:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Ten dziennik z podróży to niezwykła i wielowątkowa opowieść o Bukowinie – historycznej krainie położonej na pograniczu Rumunii i Ukrainy. Przybliża przede wszystkim złożoną tożsamość Bukowińczyków, którzy od wielu pokoleń pielęgnują tradycję i kulturę polską na obczyźnie, gdzie zepchnięci w niepamięć, często egzystują na skraju nędzy. Publikacja podkreśla niepowtarzalną różnorodność kulturową... "Ten dziennik z podróży to niezwykła i wielowątkowa opowieść o Bukowinie – historycznej krainie położonej na pograniczu Rumunii i Ukrainy. Przybliża przede wszystkim złożoną tożsamość Bukowińczyków, którzy od wielu pokoleń pielęgnują tradycję i kulturę polską na obczyźnie, gdzie zepchnięci w niepamięć, często egzystują na skraju nędzy. Publikacja podkreśla niepowtarzalną różnorodność kulturową i religijną regionu stanowiącego prawzór Unii Europejskiej. Jednocześnie buduje intrygujące podłoże historyczno-polityczne, będące nieodłącznym tłem dla tego barwnego tygla kulturowego".

Po przeczytaniu kilkunastu stron tej publikacji zaczęłam zastanawiać się, czy nie porwałam się z motyką na słońce, bo nie potrafiłam wciągnąć się w tę opowieść. I zajęło mi to trochę czasu. Teraz, po zakończeniu lektury, mogę powiedzieć, że to była jedna z trudniejszych książek o podróżowaniu, jakie czytałam.

To nie tylko opowieść o podróży po Bukowinie. O tym, ile to kosztowało autora. Zarówno wyrzeczeń, jak i pieniędzy. To też podróż w głąb umysłu Andrzeja Paradysza. Musicie mieć to na uwadze, kiedy będziecie sięgali po tę książkę. Autor bowiem nie boi się głośno mówić o tym, o czym my wszyscy nie mamy odwagi powiedzieć. Widać to już w pierwszym rozdziale.

Wspomnienia Andrzeja Paradysza przeplatają się z faktami, dzięki czemu czytelnik ma okazję, by poznać Bukowinę i jej mieszkańców, bo właściwie niewiele na ten temat wiadomo. Sporo tu wykresów i przyznam, że trochę mnie to wytrącało z czytania. Chyba wolałabym, żeby to było zebrane na końcu. Łatwiej by mi się to przyswajało. Nieco żałuję też tego, że wszystkie zawarte tu zdjęcia nie są kolorowe. Te czarno-białe nie były zbyt wyraźne.

Podkreślę to jeszcze raz - to nie jest łatwa lektura, ale moim zdaniem warto się z nią zapoznać. Andrzej Paradysz ma potencjał i potrafi opowiadać o nieznanych wielu ludziom miejscach w ciekawy sposób.

pokaż więcej

 
2018-11-12 16:30:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Kwartet szetlandzki (tom 2)

Na Szetlandach jest połowa lata, czas białych nocy, kiedy to słońce nigdy nie zachodzi. Dzień po nieudanej wystawie prac Belli Sinclair i Fran Hunter zostają odnalezione zwłoki Anglika powieszone na krokwi w hangarze łodziowym na przystani. Mężczyźnie założono na twarz maskę klauna. Początkowo założono, że to było samobójstwo. Dowody jednak pokazują, że w śmierć są zamieszane osoby trzecie.... Na Szetlandach jest połowa lata, czas białych nocy, kiedy to słońce nigdy nie zachodzi. Dzień po nieudanej wystawie prac Belli Sinclair i Fran Hunter zostają odnalezione zwłoki Anglika powieszone na krokwi w hangarze łodziowym na przystani. Mężczyźnie założono na twarz maskę klauna. Początkowo założono, że to było samobójstwo. Dowody jednak pokazują, że w śmierć są zamieszane osoby trzecie. Tylko kto chciałby go zabić? Kim on był i jak znalazł się na Szetlandach?

To druga już część cyklu autorstwa Ann Cleeves. Jeśli nie czytaliście Czerni kruka, nie zabierajcie się nawet za tę część, bo część wątków będzie dla Was niezrozumiała.

Biel nocy to nie jest kryminał, w którym akcja mknie na złamanie karku. Nie ma sensacyjnych pościgów i strzelanin. Tutaj napięcie jest budowane na klimacie Szetlandów. Teraz akurat są białe noce, słońce nigdy nie zachodzi. Teoretycznie wszyscy wszystko mogą widzieć, ale kiedy dochodzi do zbrodni, oczywiście nikt nic nie wie. Śledczy powoli, po nitce do kłębka muszą odkryć prawdę.

Spodobał mi się pomysł, by w tej części przepleść przeszłość z teraźniejszością. Zaintrygowało mnie to i chciałam się przekonać, co ukrywają bohaterowie tej książki. I parę rzeczy mnie zaskoczyło. Zwłaszcza, jeśli chodzi o dawne zbrodnie, ale nie chcę wchodzić w szczegóły, bo streszczę Wam całą książkę, a tego nie chcę robić.

Nie powiem, żeby zaskoczyło mnie jakoś specjalnie zakończenie, ale to nie jest w żadnym wypadku zarzut z mojej strony, ponieważ nie wyobrażam sobie innego finału. Nic by mi po prostu tutaj nie pasowało. Poczułam satysfakcję, że trafnie wytypowałam osobę, która ma na sumieniu więcej niż inni.

Widać, że Ann Cleeves przemyślała tę historię. Moim zdaniem jest dopracowana w najdrobniejszym szczególe i nawet jeśli coś na pierwszy rzut oka wydaje się niepotrzebne, tak naprawdę ma znaczenie, więc trzeba na wszystko zwracać uwagę w trakcie czytania.

Jeśli szukacie dobrego kryminału, który bazuje przede wszystkim na klimacie miejsca, w którym się dzieje, to może być propozycja dla Was. Ja w każdym razie polecam.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2018-11-11 21:14:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Damska służba budziła kontrowersje nawet w tych najwcześniejszych dniach wojny, gdy okazała się zupełnie nieodzowna. Zaraz po opuszczeniu Krakowa dowódcy jednego z oddziałów kadrowych dokonali pierwszej, bezmyślnej czystki wśród koleżanek. (...) Także te dziewczyny, którym udało się utrzymać w służbie, musiały liczyć się z szykanami. Nie brakowało żołnierzy oburzających się, że "oto baba... Damska służba budziła kontrowersje nawet w tych najwcześniejszych dniach wojny, gdy okazała się zupełnie nieodzowna. Zaraz po opuszczeniu Krakowa dowódcy jednego z oddziałów kadrowych dokonali pierwszej, bezmyślnej czystki wśród koleżanek. (...) Także te dziewczyny, którym udało się utrzymać w służbie, musiały liczyć się z szykanami. Nie brakowało żołnierzy oburzających się, że "oto baba śmie wydawać rozkazy" i witających koleżanki wiązankami przekleństw.

Ale gdyby nie kobiety, wolności moglibyśmy nie odzyskać jeszcze przez wiele lat. Najnowsza publikacja autorstwa Kamila Janickiego to nie tylko historie kobiet, które walczyły o wolność wbrew temu, co o nich myślano (a podobno były głupie), ale także obraz minionych lat. Możemy dzięki niemu przekonać się, jak traktowano kobiety i jaką odegrały rolę w odzyskaniu niepodległości.

Nie będę ukrywać, że historia XX wieku nigdy nie była moim konikiem. I chociaż mój mąż jest w niej obeznany, a ja sama jestem siostrą historyczki, wciąż niewiele wiem na ten temat, dlatego nie waham się, by sięgać po publikacje, które opisują tamte czasy.

Jak już wspomniałam, ta książka przedstawia pewien obraz dawnej rzeczywistości. W niej traktowano kobiety jako podgatunek gorszego sortu. A że nie bały się szmuglować amunicji w majtkach i potrafiły zachować zimną krew podczas przesłuchania - kto by się tym przejmował? Baby do wojny pchać się nie powinny. Kamil Janicki pokazuje jednak, że gdyby nie kobiety, to przebieg wojny, która przywróciła nasz kraj na mapy Europy i świata, mógłby wyglądać inaczej. Kto opatrywałby żołnierzy? Dostarczał im broń? Motywował młodych do walki?

Część bohaterek była mi znana. Słyszałam o Marii Dulębiance, Aleksandrze i Marii Piłsudskich. A skoro już pojawiło się to nazwisko, pozwólcie, że się przy nim na chwilę zatrzymam. Może i Józef znał się na polityce czy wojaczce, ale był skończonym bucem, jeśli chodzi o kobiety. Nie potrafił docenić tego, co one dla niego zrobiły. Powstrzymam się od umieszczenia tu innych epitetów, choć mu się to należy. I to w książce widać. Został obalony idealny obraz Józefa Piłsudskiego. Nie chcę jednak zdradzać zbyt dużo, bo chcę, żebyście się sami o tym wszystkim przekonali.

Jeśli interesuje Was historia XX wieku i walka Polski o niepodległość, polecam tę publikację, ale ostrzegam, przede wszystkim kobiety, że krew momentami może się zagotować, gdy czyta się o tym, jakimi prostakami byli w tamtych czasach mężczyźni. Książkę czyta się szybko, sporo tu zdjęć, więc lektura nie zajmie Wam zbyt dużo czasu, choć publikacja jest obszerna. Jedynym mankamentem jest to, że przypisy umieszczono na końcu i trzeba do nich przeskakiwać, ale to w gruncie rzeczy da się przeżyć.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2018-11-09 20:24:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2018-11-08 21:12:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Sylwia to matka dwójki dzieci, żona i kobieta. Dla członków swojej rodziny jest wszechwiedząca, wszystko potrafi zrobić. Na wszystkim musi się znać. Nie jest jednak matką idealną i zdarzają się jej wpadki, których instamatkom nie wypada popełniać. Ona na szczęście do tego grona nie należy.

Uwielbiam czytać o nieidealnych matkach. Takich, które nie mają kija w pośladkach, mówią o...
Sylwia to matka dwójki dzieci, żona i kobieta. Dla członków swojej rodziny jest wszechwiedząca, wszystko potrafi zrobić. Na wszystkim musi się znać. Nie jest jednak matką idealną i zdarzają się jej wpadki, których instamatkom nie wypada popełniać. Ona na szczęście do tego grona nie należy.

Uwielbiam czytać o nieidealnych matkach. Takich, które nie mają kija w pośladkach, mówią o macierzyństwie bez lukru. Taka właśnie jest Sylwia i za to ją pokochałam. Za to, że nie bała przyznać się do tego, że choć kocha swoje dzieci ponad wszystko, to chętnie czasem by je wystrzeliła w kosmos.

Ta książka to zbiór opowieści z życia rodziny Sylwii. Przy jednych z nich można się pośmiać, inne zaś zmuszają do refleksji. Podejrzewam, że matki znajdą tu swoje odbicie. Bo bycie nieidealną nie jest wcale takie złe, jak się okazuje.

To była lekka lektura, przy której mogłam na chwilę oderwać się od codzienności i zapomnieć o swoich problemach. Przy okazji się pośmiałam, ale też i parę razy popadłam w zadumę.

W dzisiejszych czasach często mówi się kobietom, jak mają się zachowywać i postępować z dzieckiem. Wszyscy wiedzą wszystko najlepiej. I nie mówię, że jest coś złego w dawaniu rad, ale próba zrobienia z kogoś swojej kopii to już przesada.

Matka i teściowa Sylwii dają czasem nieźle popalić i w sumie nie wiem, z którą z nich bardziej nie chciałabym mieć do czynienia. A Sylwia dość dobrze sobie radziła i kobietki mogłyby w niektórych momentach odpuścić.

Polecam tę książkę wszystkim kobietom. W każdym wieku. Status związku i licznik dzieci nie mają tutaj większego znaczenia. Myślę, że nawet nastoletnie czytelniczki coś by dla siebie znalazły, a może i bardziej doceniły swoje mamy.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2018-11-07 21:35:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

"Jak Feniks z popiołów to książka dwuwarstwowa. Jedna warstwa to świat medyczny: młoda lekarka Laura, główna bohaterka, inni lekarze i pacjenci szpitala, ich romanse, przyjaźnie, niechęci, tragedie i fascynacje. By pomóc czytelnikowi odkryć drugą warstwę i zmusić go do myślenia, Autorka nie waha się poruszać delikatnych tematów, stawiać bohaterów przed trudnymi wyborami czy wciąż zaskakiwać... "Jak Feniks z popiołów to książka dwuwarstwowa. Jedna warstwa to świat medyczny: młoda lekarka Laura, główna bohaterka, inni lekarze i pacjenci szpitala, ich romanse, przyjaźnie, niechęci, tragedie i fascynacje. By pomóc czytelnikowi odkryć drugą warstwę i zmusić go do myślenia, Autorka nie waha się poruszać delikatnych tematów, stawiać bohaterów przed trudnymi wyborami czy wciąż zaskakiwać zwrotem akcji, często brutalnym. Po co? Oto jedna z lekcji: Proszę cieszyć się życiem i brać z niego garściami. Nie każdy mój pacjent ma tyle szczęścia, by dostać nowe życie. Odrodzić się niczym Feniks z popiołów. To wszystko zaś w atmosferze czasów międzywojnia i kina przedwojennego, przy akompaniamencie niezapomnianych piosenek. Iście niebanalne połączenie".

Muszę na początku przyznać, że miałam ogromny problem z tą książką. Miałam kilka podejść do lektury. Obawiałam się nawet tego, że nie będę w stanie przez nią przejść. I nie, nie chodzi mi o to, że książka jest źle napisana. Po prostu nieziemsko irytowała mnie Laura i wszystko, co się wokół niej działo. A kiedy pojawił się Federico, zgrzytałam zębami. Nie przepadam za tego typu wątkami. Na szczęście z biegiem czasu udało mi się nawiązać z Laurą nić porozumienia. Zwłaszcza w drugiej części byłam w stanie spędzić z nią więcej czasu.

To książka, która wymaga od czytelnika skupienia. W przeciwnym przypadku łatwo się pogubić w natłoku bohaterów i wątków. Tym bardziej, że autorka postawiła na nietypowe imiona i trudno je spamiętać. Czy Grecie Gulsen udało się udźwignąć wielowątkowość? W większości przypadków tak, chociaż zdarzyły się nieco wymuszone dialogi. Nie było ich zbyt wiele, więc nie musicie się obawiać tego, że zostaniecie zanudzeni.

Urzekły mnie nawiązania do kina przedwojennego, to dodało całości klimatu i czytelnicy, którzy lubią tego typu zabiegi w literaturze, powinni być usatysfakcjonowani. A jeśli nie mają o tym pojęcia, to dowiedzą się czegoś nowego. Podejrzewam, że niektóre poglądy autorki mogą się dla czytelników wydawać kontrowersyjne, zwłaszcza jeśli chodzi o religię, lecz nie tylko. Nie chcę jednak Wam zbyt dużo zdradzać.

Nie czytałam podobnej powieści i trudno mi ją zakwalifikować do jednego gatunku. Bo mamy tu i powieść obyczajową i romans. Wątki dramatyczne też się tu zdarzają. Jeśli lubicie takie mieszanki, możecie zmierzyć się z tą książką. Nie jest łatwa, ale zasługuje na uwagę.

pokaż więcej

 
2018-11-05 21:39:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

W Catskills panuje zima, a Mitchell’s Inn, hotel ukryty wśród górskich lasów, jest miejscem doskonałym na niczym niezmącony weekendowy wypoczynek albo na romantyczną schadzkę. To miejsce odwiedzają nasi bohaterowie. Jedni chcą rozprawić się z duchami przeszłości, drudzy po prostu chcą odpocząć od codzienności w miejscu pozbawionym kontaktu ze światem. Burza śnieżna odcina gości hotelu od... W Catskills panuje zima, a Mitchell’s Inn, hotel ukryty wśród górskich lasów, jest miejscem doskonałym na niczym niezmącony weekendowy wypoczynek albo na romantyczną schadzkę. To miejsce odwiedzają nasi bohaterowie. Jedni chcą rozprawić się z duchami przeszłości, drudzy po prostu chcą odpocząć od codzienności w miejscu pozbawionym kontaktu ze światem. Burza śnieżna odcina gości hotelu od świata. Niespodziewanie ginie jeden z bohaterów. Wygląda to na wypadek, jedna gdy umiera kolejna osoba, goście zaczynają wpadać w panikę. Co dzieje się w tym miejscu?

Tę powieść pochłonęłam jednym tchem. Rozpoczęła się dość spokojnie. Poznajemy gości, którzy przyjeżdżają do hotelu. Mamy czas, by przekonać się, co ich tam sprowadziło. Możemy ich polubić lub wręcz przeciwnie. Trudno powiedzieć, komu można właściwie ufać.

Do samego końca nie wiedziałam, co się tutaj dzieje. Zmieniałam swoje podejrzenia z minuty na minutę. A autorka nie ułatwiała mi wytypowania mordercy, ponieważ myliła tropy. Zakończenie mnie zaskoczyło i uważam, że ta intryga była w mistrzowski sposób poprowadzona.

Nie narzekałam w trakcie czytania na nudę. Byłam zła, gdy musiałam odłożyć książkę na półkę. Chciałam dowiedzieć się, co zdarzyło się w tym hotelu. Niby wszystko miałam podane na tacy - odcięty od świata zewnętrznego hotel, ograniczony krąg podejrzanych. Jednak rozwiązanie zagadki nie było dla mnie łatwe i to mnie usatysfakcjonowało. Nie lubię, gdy wszystko mam podsunięte pod nos. Wolę się pogłowić nad sprawą.

Nie sposób podejść do tej historii bez emocji. Wspominałam już o tym, że autorka daje czytelnikowi czas, by ten zapoznał się z bohaterami. Dzięki temu nie są oni nam obojętni i nie podchodzi się do ich śmierci jak do oglądania prognozy pogody. Z tyłu głowy tłucze się pytanie, kto będzie następny? A może to nasz ulubieniec jest mordercą?

Moim zdaniem klaustrofobiczny klimat tej powieści zrobił swoje. Zbliża się zima, więc to będzie idealny czas na czytanie Niechcianego gościa. Zwłaszcza jeśli przysypie śniegiem. Mam nadzieję, że i Wam uda się przenieść do tego miejsca. Witajcie w Mitchell’s Inn, miejscu, które pozostanie w Waszej pamięci na długo.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2018-11-04 21:17:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Nepal to jedno z miejsc, które stoi w rozkroku między starym i nowym światem. Są tutaj dziecięce wcielenia bogini, dzieci wychowywane z matkami w więzieniach i ofiary handlu ludźmi. Tak, takie rzeczy też dzieją się w XXI wieku. Wiem, że to w głowie się nie mieści, ale taka jest prawda. O tym między innymi mówi autorka.

Nie każdy ma dar, żeby pisać reportaże. To specyficzny rodzaj literatury i...
Nepal to jedno z miejsc, które stoi w rozkroku między starym i nowym światem. Są tutaj dziecięce wcielenia bogini, dzieci wychowywane z matkami w więzieniach i ofiary handlu ludźmi. Tak, takie rzeczy też dzieją się w XXI wieku. Wiem, że to w głowie się nie mieści, ale taka jest prawda. O tym między innymi mówi autorka.

Nie każdy ma dar, żeby pisać reportaże. To specyficzny rodzaj literatury i łatwo można zanudzić czytelnika swoją opowieścią. Iwona Szelezińska jednak podbiła moje serce. Przeniosła mnie do niezwykłego, a jednocześnie przerażającego miejsca. Przepadłam przy tej lekturze na dobre.

Jeśli chodzi o moją wiedzę na temat Nepalu, to jest ona niewielka. Oglądałam co prawda kilka programów podróżniczych o nim, ale to wciąż kropla w morzu. Lektura tej książki mi to uświadomiła. O ile pierwsza opowieść o Kumari, dziecięcych wcieleniach bogini, była dla mnie znana, słyszałam o nich wcześniej, o tyle reszta to było dla mnie coś nowego. Wstrząsnęły mną zwłaszcza historie dzieci, których matki trafiły do więzienia. Część z nich wychowuje za kratami synów czy córki, bo nie ma się kto nimi zająć. Nie byłam też w stanie spokojnie czytać o handlu ludźmi. Takie rzeczy nie powinny nigdy mieć miejsca.

Iwona Szelezińska w tej publikacji pokazuje przekrój nepalskiego społeczeństwa, w którym zderzają się ze sobą skrajnie różni ludzie. Jedni z nich mają się całkiem dobrze, niczego im nie brakuje, drudzy zaś żyją w biedzie i nie są wykształceni.

Lektura tej publikacji już od samego początku budzi wiele pytań. Wspomniałam już o Kumari. Tradycja czczenia bogini w dziecięcym ciele wciąż jest w Nepalu żywa. Dziewczynki są na jakiś czas odrywane od rodziny i trzymane w złotej klatce. Po wyjściu z niej często nie potrafią odnaleźć się w rzeczywistości i wrócić do życia. Mają zaległości w edukacji, trudno im nawiązać relacje z innymi ludźmi. Czy warto kontynuować taką tradycję? Jakby nie było, te dzieci nie mają dzieciństwa i są oderwane od rzeczywistości. Po zakończeniu kadencji nikt się nimi nie interesuje. Nie są już boskie, więc nie trzeba ich otaczać opieką.

Polecam tę publikację nie tylko wielbicielom literatury podróżniczej, ale wszystkim dorosłym czytelnikom. Zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Zwłaszcza politykom przydałaby się lektura pewnego rozdziału, w którym mówi się o podejściu do kobiet w ciąży, które żyją na tamtych terenach. Może dałoby im to do myślenia.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2018-10-30 21:51:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Lato 1918 roku.
W podzielonej miedzy trzech zaborców Polsce narodziła się nadzieja. Po 123 latach niewoli ludzie zaczynają wierzyć w to, że odzyskają niepodległość. "Kanonier Józef Jęczkowiak, odpowiedział na wezwanie organizacji konspiracyjnej, choć groziła mu za to śmierć. Zdezerterował z armii niemieckiej, a następnie przez Francję, Belgię i Rzeszę przedostał się z narażeniem życia do...
Lato 1918 roku.
W podzielonej miedzy trzech zaborców Polsce narodziła się nadzieja. Po 123 latach niewoli ludzie zaczynają wierzyć w to, że odzyskają niepodległość. "Kanonier Józef Jęczkowiak, odpowiedział na wezwanie organizacji konspiracyjnej, choć groziła mu za to śmierć. Zdezerterował z armii niemieckiej, a następnie przez Francję, Belgię i Rzeszę przedostał się z narażeniem życia do rodzimej Wielkopolski. Pilot Franciszek Jach, weteran walk powietrznych w Szampanii, postanowił wcielić w życie szalony plan, w wyniku którego może dojść do stworzenia polskich sił powietrznych. Z kolei ranny pod Verdun Zbigniew Kaczmarek nawet w najśmielszych snach nie podejrzewał, że w wolnym od Niemców Poznaniu przyjdzie mu piastować funkcję komisarza Policji Państwowej".

Przyznam szczerze, że nie wiedziałam, czy ta powieść przypadnie mi do gustu, choć miałam już styczność z twórczością Piotra Bojarskiego. Niezbyt często jednak sięgam po powieści, których akcja dzieje się na początku XX wieku. Ten okres w historii nie należy do moich koników, to bardziej domena mojego męża, ale wiecie, zbliża się 100-lecie odzyskania niepodległości, więc chciałam przekonać się, co autor chce mi na ten temat powiedzieć.

Na początku trochę trudno było mi się wciągnąć w tę opowieść. Nie dlatego, że jest źle napisana. Nic z tych rzeczy. Problem tkwił we mnie. Musiałam się po prostu przełamać. Potem już poszło z górki. Piotr Bojarski ma lekkie pióro i jest w stanie zainteresować swoją opowieścią nawet taką czytelniczkę jak ja, która ma awersję do tego okresu w historii Polski.

Na kartach powieści pojawia się wielu bohaterów i raczej odradzałabym czytanie po całym dniu pracy, bo można zgubić wątek. Uważam, że to wymagająca opowieść i wymaga od czytelnika zaangażowania.

Po raz pierwszy mam coś takiego, że nie umiem wybrać swojego ulubionego bohatera, choć przeważnie jest w książce jedna osoba, która jest najbliższa mojemu sercu. Tutaj miałam problem, bo każdego z głównych bohaterów na swój sposób podziwiałam. I tu zatrzymam się na chwilę. Piotr Bojarski w powieści połączył historię i fikcję. Józef Jęczkowiak i Franciszek Jach to postacie historyczne. Zbigniew Kaczmarek narodził się w wyobraźni autora. Ale nie powiem, że odstaje czymś od reszty.

Uważam, że to kawał dobrej powieści historycznej i nie trzeba mieć rozległej wiedzy na temat tamtych wydarzeń, by czerpać przyjemność z lektury. Jest wymagająca, ale daje niezłą lekcję historii. W ciekawy sposób przemyca fakty, o których w szkole nie ma czasu mówić. Na końcu znajduje się wyjaśnienie autora odnośnie tego, co przeinaczył. Widać, że włożył w napisanie tej powieści sporo czasu i całe serce. Polecam fanom powieści historycznych.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2018-10-29 21:56:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

W jednym z warszawskich klubów zostaje zamordowany syn adwokata. Jak się okazuje w trakcie śledztwa, ten incydent może mieć coś wspólnego ze śmiertelnym pobiciem sprzed ośmiu lat. Podejrzanych jest kilka osób. Każda z nich miała motyw, by zamordować chłopaka. Kto pomógł mu zejść z tego świata?

To nie było moje pierwsze spotkanie z bohaterami. Po raz pierwszy poznałam ich w Zastrzyku śmierci....
W jednym z warszawskich klubów zostaje zamordowany syn adwokata. Jak się okazuje w trakcie śledztwa, ten incydent może mieć coś wspólnego ze śmiertelnym pobiciem sprzed ośmiu lat. Podejrzanych jest kilka osób. Każda z nich miała motyw, by zamordować chłopaka. Kto pomógł mu zejść z tego świata?

To nie było moje pierwsze spotkanie z bohaterami. Po raz pierwszy poznałam ich w Zastrzyku śmierci. Teraz miałam okazję, by przekonać się, jak wyglądał początek ich współpracy.

W tej powieści łączą się ze sobą teraźniejszość i przeszłość. Dzięki temu można lepiej zrozumieć, dlaczego dana postać zachowuje się tak, a nie inaczej.

Krew może i nie leje się tutaj strumieniami, ale nie można narzekać na brak akcji. Małgorzata Rogala bardzo umiejętnie buduje napięcie i kiedy już wydaje się, że czytelnik odkrył prawdę, okazuje się, że mylił się i to bardzo. Sama miałam problem z tym, żeby wytypować mordercę, choć podejrzanych nie było aż tak wielu.

Ta powieść wciąga od początku do końca i trzyma w napięciu. Pochłonęłam ją jednym tchem. Mamy tutaj bohaterów z krwi i kości, kupiłam ich z całym dobrem inwentarza. Akcja też nie stoi w miejscu, intryga jest dobrze przemyślana i dobrze śledziło mi się rozwój wydarzeń. Co prawda lubię soczyste thrillery i kryminały, nie przeszkadza mi rozlew krwi, ale nie przeszkadzało mi to, że Małgorzata Rogala w delikatny, subtelny niemal sposób opisuje morderstwa. Akurat tutaj nie pasowałby mi wulgarny język, którym opisano by zmasakrowane zwłoki.

Jeśli jeszcze nie słyszeliście o Tomczyku i Górskiej, a lubicie dobrze napisane, w miarę lekkie thrillery, w których pojawiają się wątki obyczajowe, polecam tę książkę. Powinna przypaść Wam do gustu. To dobre otwarcie cyklu i jestem głodna kolejnych wrażeń.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2018-10-27 23:23:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Każdego roku bez śladu ginie wiele osób. Jedną z nich była Nadia, bohaterka tej powieści. Miała zaledwie jedenaście lat, gdy została porwana przez mężczyznę z przyczepy kempingowej, która stała przy jej domu. Została wywieziona w góry, do chaty położonej na odludziu, otoczonej wilkami i rozległymi lasami. Tam dziewczyna musiała nauczyć się żyć w zgodzie nie tylko z naturą, ale także i z... Każdego roku bez śladu ginie wiele osób. Jedną z nich była Nadia, bohaterka tej powieści. Miała zaledwie jedenaście lat, gdy została porwana przez mężczyznę z przyczepy kempingowej, która stała przy jej domu. Została wywieziona w góry, do chaty położonej na odludziu, otoczonej wilkami i rozległymi lasami. Tam dziewczyna musiała nauczyć się żyć w zgodzie nie tylko z naturą, ale także i z porywaczem.

To moje pierwsze spotkanie z autorką i wiem, że nie będzie ono ostatnie. Małgorzata Warda przeniosła mnie w niezwykłe, a jednocześnie przerażające miejsce. Za jej sprawą poznałam bliżej wilcze stada i ich obyczaje, ale także mogłam zajrzeć w głąb duszy bohaterów.

Małgorzata Warda pokazuje bowiem, jak można zmanipulować człowieka. Podeszła do tej kwestii bardzo sumiennie. Pokazała, w jaki sposób rozwijała się relacja między porywaczem i jego ofiarą. Pozwoliła, bym poznała ich oboje. To dało mi pełen obraz tej tragedii. Uwierzyłam, że coś takiego mogło się wydarzyć.

W tej powieści teraźniejszość przeplata się z przeszłością, ale nie musicie obawiać się tego, że nie nadążycie za przeskokami czasowymi. Wszystko zostało splecione w jedną logiczną całość. W trakcie lektury pojawia się wiele pytań, na które starałam się znaleźć odpowiedź. Plusem jest to, że autorka nie podaje oczywistych rozwiązań. I to mnie urzekło. To jedna z lepszych powieści, w których pojawia się motyw porwania, z jaką miałam do czynienia. Pochłonęłam ją jednym tchem. Musiałam wiedzieć, co się wydarzy i jaki finał będzie miała ta historia.

Nie jestem w stanie znaleźć ani jednej rzeczy, do której mogłabym się przyczepić. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Zarówno bohaterowie są przedstawieni w realistyczny sposób, wierzy się w ich relacje, problemy. Przeżywa się wraz z nimi ich emocje. Także akcja, chociaż nie mknie jak szalona, wciąga i jak już wspomniałam, byłabym w stanie uwierzyć, że coś takiego mogłoby się wydarzyć.

Jeśli lubicie powieści z motywem porwania, polecam Wam Dziewczynę z gór. Mam nadzieję, że i Was ta historia oczaruje.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
2018-10-27 22:46:28
Ma nowego znajomego: Barbara Bereżańska
 
2018-10-26 23:35:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Anna Fox jest uwięziona we własnym domu. Od wielu miesięcy go nie opuściła. Całe dnie spędza w Internecie, przed telewizorem lub szpiegując sąsiadów za pomocą aparatu fotograficznego. Pozbawiona własnego życia coraz bardziej zaczyna przeżywać cudze… Najwięcej uwagi poświęca Russellom, rodzinie nowej w tej okolicy i tak podobnej do tej, którą jeszcze niedawno sama miała. Jednak pewnej nocy... Anna Fox jest uwięziona we własnym domu. Od wielu miesięcy go nie opuściła. Całe dnie spędza w Internecie, przed telewizorem lub szpiegując sąsiadów za pomocą aparatu fotograficznego. Pozbawiona własnego życia coraz bardziej zaczyna przeżywać cudze… Najwięcej uwagi poświęca Russellom, rodzinie nowej w tej okolicy i tak podobnej do tej, którą jeszcze niedawno sama miała. Jednak pewnej nocy widzi coś, czego nie powinna oglądać. Jakie ta noc pociągnie za sobą konsekwencje?

Jakież to było rozczarowanie. Książka miała potencjał. Duży potencjał. I niestety nie został on wykorzystany. Do mniej więcej połowy tę powieść czytało mi się całkiem nieźle. Fajerwerków może i nie było, ale wciągnęłam się w tę historię.

Plusem moim zdaniem był pomysł na początkowe sceny z udziałem Anny. To, że ludzi podgląda osoba młoda, wykształcona, psycholog - to brzmiało ciekawie i do pewnego momentu idealnie grało. I nawet jakoś specjalnie nie przeszkadzało mi to, że kobieta piła i brała sporo leków. Jedynie to udzielanie rad innym ludziom na forach internetowych mnie nieco drażniło.

Intrygujące było też to, co Anna pewnej nocy zobaczyła. Myślałam, że po tym akcja rozkręci się na dobre, ale w pewnym momencie wszystko zaczęło się walić i dla mnie fabuła przestała się trzymać kupy. I ten finał. Dlaczego? Jak można było tak skiełbasić tę historię? Zęby mi prawie powypadały od zgrzytania nimi. Jestem ogromnie rozczarowana drugą częścią powieści. Pierwsza jeszcze jako tako wyglądała. Potem był już dramat. Znaczy się działo się sporo, ale nic mnie nie zaskoczyło. Aż mnie świerzbi, żeby Wam powiedzieć, co mnie tak rozczarowało, tyle że wtedy wejdę w spoilery, a tego robić nie chcę.

Uważam, że ta książka jest przereklamowana. Nie czytałam jej z zapartym tchem, a pod koniec miałam takie "aaa, to już". I tyle. Nie wszystkie wątki są wiarygodne i moim zdaniem czarny charakter jest totalnie niewykorzystany. Mnie w każdym razie do siebie nie przekonał.

Jeśli chcecie, przekonajcie się, co A.J. Finn ma Wam do zaoferowania. To, że mnie jego debiut nie zachwycił, nie znaczy, że i Wam się nie spodoba.

pokaż więcej

 
2018-10-24 20:25:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Seksualność w trakcie zbrojnego konfliktu najczęściej sprowadza się do przemocy: masowych gwałtów, zniewolenia, naznaczania. Nie mówi się głośno o tym, że w tamtych czasach funkcjonowały burdele. Nie mówi się też o tym, w jaki sposób kobiety tam trafiały i jak im się tam żyło. Przemilczany jest też okres powojenny – czas, w którym wojenny los kobiet równał się z grzechem kolaboracji, kobiet,... Seksualność w trakcie zbrojnego konfliktu najczęściej sprowadza się do przemocy: masowych gwałtów, zniewolenia, naznaczania. Nie mówi się głośno o tym, że w tamtych czasach funkcjonowały burdele. Nie mówi się też o tym, w jaki sposób kobiety tam trafiały i jak im się tam żyło. Przemilczany jest też okres powojenny – czas, w którym wojenny los kobiet równał się z grzechem kolaboracji, kobiet, którym publicznie golono głowy za intymne relacje z wrogiem. Nie znamy kobiet, które przeszły przez to piekło, o mężczyznach już nie wspominając. Niestety, nie będziemy mieli okazji, by porozmawiać z ofiarami. Jest ich coraz mniej i wolą one zapomnieć o swojej przeszłości. Trudno się im dziwić. Joanna Ostrowska postanowiła jednak powiedzieć głośno o tym, co było przez tyle lat zamiatane pod dywan.

Nie była to łatwa lektura i choć nie jest obszerna, czytałam ją dość długo. Dlatego, że po przeczytaniu pewnych fragmentów musiałam po prostu przetrawić to, co przeczytałam. Przemyśleć pewne kwestie.

Dużym plusem jest to, że autorka nie zapomniała w tym wszystkim o fakcie, że również mężczyźni byli podczas wojny wykorzystywani. Na ten temat właściwie się nie mówi. Autorka nie boi się mówić również o zorganizowanym przemyśle seksualnym, legalnie działających burdelach, które w teorii chodziły jak w szwajcarskim zegarku. Dbano o higienę, badano kobiety, używano prezerwatyw. W praktyce to już tak pięknie nie wyglądało.

Znajdziecie tu także informacje o burdelach w obozach koncentracyjnych, działaniach, które podjęto, by uchronić niemiecką krew przed zmieszaniem się z obcą. Przekonacie się również o tym, jak wyglądały kwestie związane z przymusową pracą seksualną po wojnie. Na ten temat nie czytałam w żadnej książce, dlatego to była dla mnie bardzo cenna lekcja historii.

Ta publikacja mną wstrząsnęła. Miałam gdzieś z tyłu informację o tym, że w czasach II wojny światowej istniały burdele, ale nie do końca wiedziałam, jak one funkcjonowały. Czytając tę książkę i nieliczne wspomnienia ofiar, które się zachowały, czułam ich ból i upokorzenie. Joanna Ostrowska podeszła do tematu z klasą. Nie szukała taniej sensacji. Oddała po prostu głos tym, którym go odebrano. To kawał dobrej literatury faktu. Podanej w konkretny sposób. Bez udziwniania, metafor. Momentami nawet w dość brutalny sposób.

Warto przeczytać tę książkę, by przekonać się, o czym nam nie mówiono na lekcjach historii. Jeśli szukacie dobrej literatury faktu, sięgnijcie po tę publikację.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1024 597 6040
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (65)

zgłoś błąd zgłoś błąd