Historia pozorna
Pilch uwił sobie wygodne gniazdko na polskim parnasie i doczeka w nim w spokoju końca świata, jeśli nie popełni więcej prozy spod znaku esejowo-felietonowo-dygresyjno-spowiedniczo-dziennikowego, który patronuje jego najnowszej „powieści”.
Blurb zapowiada historię miłosną – ekstatyczną, burzliwą, destrukcyjną i mgnienie oka trwającą. Tymczasem książka zaczyna się od rozważań o związkach ogólnie. Swoisty wstęp? W porządku. Czekam na objawienie się zapowiadanej big love. Ale nie. Dostaję serię dygresji: o samobójstwie, rozstaniach, samotności, pustce, literaturze, minionym życiu erotycznym… Między tym wszystkim jak kwiatek przy kożuchu tkwi opowiadanie niejakiej Atiny Milić. Bohaterka, rzekomo główna, pojawia się dopiero po dziewięćdziesięciu stronach. Owszem, narrator coś tam przebąkuje, że nieziemsko piękna Pralina Pralinowicz niespodziewanie zyskała status kobiety jego życia, ale niewiele z tego wynika. Nie wiadomo, jak długo ze sobą byli, czy razem mieszkali (śmiem przypuszczać, że nie), jak się rozstali, czy Pralina umarła (jest i taka sugestia)… „Nieskończenie piękna” dziewczyna, podobna i jednocześnie niepodobna do wenecjanki z obrazu Dürera, zdaje się niczym więcej jak tylko pretekstem do snucia rozważań na tematy mniej lub bardziej życiowe.
„Portret młodej wenecjanki” to w gruncie rzeczy zbiór różnego kalibru felietonów i esejów. Narrator snuje rozmyślania m.in. o fikcyjnym spotkaniu Lutra, Rafaela i Dürera, które chciałby kiedyś opisać, o podszytym niepokojem porządkowaniu domowej biblioteczki i wybieraniu książek, które należałoby na nowo oprawić, o złożoności relacji damsko-męskich i dążeniu do „rozpadu”. Nie wszystkie są na jednakowym poziomie. Przejmujący jest fragment o starzeniu się i chorobie. Ciekawa egzegeza Tołstoja. Zabawny zbiorek potencjalnych odpowiedzi na wyznanie „Kocham cię”. Smutno-ironiczny rozdział o sposobach popełniania samobójstwa. A wśród tego zupełnie niepasujące do całości opowiadanie o Boriszy i jego narożnym pokoju na tyłach domu. Choć to właśnie ono, z całą swoją klasycznością i układnością, najdotkliwiej poruszyło we mnie jakąś estetyczną strunę.
Słynny już Pilchowy styl – potoczysty, dosadny, ironiczny – zanika. Charakterystyczne frazy trafiają się sporadycznie (np. „Jak już wyprzedzamy język, to na siłę, na chama i na poboczu”, „Zachłystuję się zgrzebną i byle jaką erotyczną terminologią polszczyzny”). Zamiast nich pojawia się irytująca narracja pytająco-odpowiadająca: „Może dałbyś radę wyjechać? Do Wisły? Do Wisły. Nie jest to dobry pomysł […] Gdzie indziej? Pojechać? Nie ma takiego miejsca. Czyli co? Nic”. Czytanie tego wzbudza raczej chęć rzucenia książką o ścianę niż pławienia się w lekturze. To już nie jest Pilch ze „Spisu cudzołożnic” czy „Mojego pierwszego samobójstwa”. Na szczęście książka jest niezbyt obszerna, można przebrnąć.
„Portret...” wydaje się swoistym traktatem o samotności. Przecież sama Pralina i historia związku z nią nie ma większego znaczenia. O wiele istotniejsza jest pustka, którą po sobie zostawiła, do spółki ze wszystkimi innymi, nieznanymi z nazwiska, a czasem nawet z imienia, kobietami. Narrator z masochistyczną niemal dokładnością analizuje i rozgrzebuje swoje stany emocjonalne. Z jego poszarpanych, urywanych opowieści wyziera ogromna samotność, bolesna świadomość przemijania i tracenia sił na rzecz starości. Ta melancholia prowadzi, zdawałoby się, do jednego finału. Jednak rozważania o samobójstwie można snuć z „zajadłą długowiecznością”. Niestety.
Ewa Jemioł
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.