Jabłko Olgi, stopy Dawida

Seria: Czytelnia polska
Wydawnictwo: Wielka Litera
7,1 (98 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
7
8
23
7
32
6
16
5
4
4
0
3
6
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380320079
liczba stron
384
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Znakomity zbiór opowiadań i esejów laureata literackiej nagrody NIKE. Bieńczyk w charakterystyczny dla siebie, refleksyjny sposób, opisuje życie od strony zachwytu, trochę niewinnego, dziecięcego, ale także z perspektywy doświadczeń dorosłego człowieka po przejściach. Obie optyki się mieszają, przenikają i uzupełniają. Wszystko zostało przepuszczone przez filtry kulturowe, ale bez zbędnego...

Znakomity zbiór opowiadań i esejów laureata literackiej nagrody NIKE. Bieńczyk w charakterystyczny dla siebie, refleksyjny sposób, opisuje życie od strony zachwytu, trochę niewinnego, dziecięcego, ale także z perspektywy doświadczeń dorosłego człowieka po przejściach. Obie optyki się mieszają, przenikają i uzupełniają. Wszystko zostało przepuszczone przez filtry kulturowe, ale bez zbędnego zadęcia - jest o gestach, które zachwycają, o aktorce, w której kochał się autor, trochę o Hopperze, trochę o Proustcie, który ciągle wraca; o ulubionej książce dzieciństwa, o futbolu, o słowach, których się już nie używa, o malarstwie i o grubych w literaturze.

 

źródło opisu: http://www.wielkalitera.pl/

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
VenusInFur książek: 2596

Opowieść o gestach, ucieczkach, literaturze i życiu

„Jabłko Olgi, stopy Dawida” jest pierwszym tekstem prozatorskim Marka Bieńczyka wydanym po otrzymaniu Literackiej Nagrody Nike, tekstem, na którym skupiła się uwaga zarówno czytelników, jak i krytyków, nie trzeba dodawać, że również i wielce oczekiwanym. Bo przecież książka, która pojawia się po każdej wielkiej literackiej nagrodzie częstokroć wiele mówi (a czasem nawet i przesądza) o kondycji twórczej wyróżnionego literata oraz zaostrza czytelniczo-krytyczny apetyt.

W przypadku zbioru esejów autora „Tworek” pojawia się pokusa, by powiedzieć, że prawdopodobnie „Jabłko Olgi…” jest lepsze od „Książki twarzy”. Zazwyczaj wygląda to niestety odwrotnie, kolejne publikacje bywają wtórne, w porównaniu do tej wyróżnionej, a pisarz nie jest w stanie ponownie pokonać pułapu wyznaczonego przez najważniejszą krajową literacką nagrodę. Ale jak widać, wyjątki się zdarzają. Nikt bowiem w polskiej prozie nie pisze tak, jak Marek Bieńczyk, który interesującą nas książką doprowadził do perfekcji swoją mocno eklektyczną formę twórczą, spajającą w koherentną, przemyślaną pisarską całość elementy prozy powieściowej, eseistycznej i autobiograficznej. Bo w istocie, ta książka nie stanowi zbioru luźnych esejów, a całość podporządkowaną pewnemu tematycznemu zamysłowi. Nie trzeba także specjalnie podkreślać, że Marek Bieńczyk w swojej nowej książce olśniewa frazą i uwodzi słowem. To świetny stylista wierny syntaktycznej złożoności, który operuje na materii polszczyzny niczym najdoskonalszy, a...

„Jabłko Olgi, stopy Dawida” jest pierwszym tekstem prozatorskim Marka Bieńczyka wydanym po otrzymaniu Literackiej Nagrody Nike, tekstem, na którym skupiła się uwaga zarówno czytelników, jak i krytyków, nie trzeba dodawać, że również i wielce oczekiwanym. Bo przecież książka, która pojawia się po każdej wielkiej literackiej nagrodzie częstokroć wiele mówi (a czasem nawet i przesądza) o kondycji twórczej wyróżnionego literata oraz zaostrza czytelniczo-krytyczny apetyt.

W przypadku zbioru esejów autora „Tworek” pojawia się pokusa, by powiedzieć, że prawdopodobnie „Jabłko Olgi…” jest lepsze od „Książki twarzy”. Zazwyczaj wygląda to niestety odwrotnie, kolejne publikacje bywają wtórne, w porównaniu do tej wyróżnionej, a pisarz nie jest w stanie ponownie pokonać pułapu wyznaczonego przez najważniejszą krajową literacką nagrodę. Ale jak widać, wyjątki się zdarzają. Nikt bowiem w polskiej prozie nie pisze tak, jak Marek Bieńczyk, który interesującą nas książką doprowadził do perfekcji swoją mocno eklektyczną formę twórczą, spajającą w koherentną, przemyślaną pisarską całość elementy prozy powieściowej, eseistycznej i autobiograficznej. Bo w istocie, ta książka nie stanowi zbioru luźnych esejów, a całość podporządkowaną pewnemu tematycznemu zamysłowi. Nie trzeba także specjalnie podkreślać, że Marek Bieńczyk w swojej nowej książce olśniewa frazą i uwodzi słowem. To świetny stylista wierny syntaktycznej złożoności, który operuje na materii polszczyzny niczym najdoskonalszy, a zarazem najbardziej wrażliwy chirurg. Czasami ta jego erudycyjna proza, tak wyśmienita pod względem językowym, jest przez pisarza metaforyzowana, co przekłada się na zagęszczenie obecnych
w niej znaczeń i hermeneutyczną przyjemność odszukiwania sensów.

Kilka fragmentów, którymi po prawie czterech latach zaszczycił nas ten wybitny znawca estetyki melancholii oraz wina zostało już wcześniej opublikowanych w prasie. Dopracowane, nabrały nowej jakości i złożyły się na zbiór pod tytułem „Jabłko Olgi, stopy Dawida”. Marek Bieńczyk miał świetny pomysł na kompozycję tej przeznaczonej raczej do niespiesznej lektury książki. Dwie literackie miniatury opowiadające o tytułowych postaciach, a zarazem zamykające, niczym klamra, eseistyczny dyskurs autora „Terminalu” wyrażają to, na czym konstytuuje się całe pisarstwo Bieńczyka – na miłości i stracie. I to tej nieuświadomionej, nieodgadnionej stracie, u źródła której rodzi się melancholia. Olga jest postacią, która w najnowszym zbiorze prozaika powraca, Dawid zaś to świadek Zagłady, osoba realna, naznaczona okrucieństwem historii. W tej znakomitej książce zatem prawda przeplata się z fikcją i na odwrót. Marek Bieńczyk zaburza referencjalność swoich tekstów do granic możliwości. Myli tropy, wprowadza mikroopowieści, w sposób arcyciekawy potrafi nawet napisać o Kozakiewiczu czy trochę już zapomnianym ostatnio piłkarzu noszącym nazwisko Zidane, a który przeszedł do historii footballu poprzez jeden mało szlachetny gest. Bo i o gestach jest ta eseistyczna książka, o gestach, z których składa się nasza codzienność.
A gesty i ucieczki w „Jabłku Olgi…” są odbiciem dialektyki idylli i melancholii, odzwierciedlają tę istotną dla twórczości Bieńczyka opozycję ścierających się pojęć.

Twórca doskonale posługuje się konwencją eseju, którego ramy gatunkowe również dość intensywnie bada. Wśród naszych eseistów ciężko byłoby znaleźć mu równego. A tak się ostatnio składa, że właśnie esej zdaje się być dzisiaj literacką formą najbardziej pożądaną, bowiem można za jego pomocą, jak sprytnie czyni to ten prozaik, połączyć z sobą różnorodne tematy i dyskursy. „Jabłko Olgi, stopy Dawida” pomimo swej tematycznej różnorodności jest przede wszystkim zbiorem szkiców o literaturze, konglomeratem komentarzy do cudzego, ale i swojego pisania. Książki są dla autora „Kronik win” w toku tej – rzec by – eseistycznej narracji stałym punktem odniesienia w trakcie mówienia o sobie, o swojej matce, i o kulturze – zarówno tej wysokiej, jak i popularnej. I te czytane, jak i te tłumaczone są istotne w równym stopniu. To one urozmaicają dyskurs Bieńczyka, w którym stale odwołuje się on do różnych pisarzy, jak i postaci literackich, śledząc na przykład spektakularne ucieczki. Nie sposób w tym krótkim tekście oddać całej tematyczno-problemowej rozmaitości tej świetnej książki, powiedzieć mogę jedynie, że w trakcie jej lektury nieodzowny staje się kontekst kultury współczesnej, kultury, która przed Bińczykiem nie ma żadnych tajemnic. Mieszając kulturowe hierarchie, powraca do malarstwa Hoppera, by za chwile powiedzieć kilka słów o Bardotce, Kunickiej i Poli Raksie.

A wracając do tematu nadrzędnego, o ile dla Andrzeja Stasiuka – do którego na marginesie mówiąc, Bieńczyk się kilkakrotnie odwołuje – melancholijne są Bałkany, i który z przekonaniem stwierdza wyższość Wschodu nad Zachodem, o tyle Bieńczyk postrzega rzeczywistość przez pryzmat Zachodu, dziś już słabego, trochę dekadenckiego, pogrążonego w konsumpcji, no i oczywiście melancholijnego. Szczególnie bliska jest mu kultura francuska, od której jako romanista i tłumacz francuskiej literatury nie może się uwolnić. W jego najnowszej prozie pojawia się – jak już wspomniałam – wielu literatów: Kundera, Tołstoj, Nabokov, Kafka, Canetti, Barthes, Dostojewski, Coetzee, Tyrmand. No i oczywiście wielki Marcel Proust, do którego Bieńczyk najczęściej spośród wymienionych się odnosi i pełnymi garściami czerpie cytaty z „Poszukiwania straconego czasu”, okraszając nimi swój eseistyczny wywód. Pochyla się nawet nad zagadnieniem dawnej literatury dla młodzieży, zajmująco pisząc o Niziurskim czy o jednej powieści Bassa.

W „Jabłku Olgi…” niczym w soczewce skupia się całe pisarstwo Bieńczyka. Książka ta uświadamia jak nowatorska, a zarazem erudycyjna jest jego proza. Odzwierciedla proces metodycznego wykuwania indywidualnej literackiej formy, kiedy pisarz ma do dyspozycji gotowe konwencje gatunkowe i rodzajowe. W konsekwencji tego jest ona smakowitym owocem poszukiwania takiej właśnie bardzo pojemnej i niepowtarzalnej formy. Rzecz tę celnie podsumował Dariusz Nowacki: Ilekroć – tak jak przed chwilą – używam słowa „esej", tylekroć gryzę się w język. No ale jak nazwać to, z czym mamy do czynienia w "Jabłku Olgi, stopach Dawida", skoro niepodobna oddzielić tego, co twórcze, od tego, co odtwórcze, pisania beletrystycznego od komentowania pisania cudzego, cytatu od oryginału? Nie wiem, jak ją nazwać, ale wiem, kto po mistrzowsku tę pograniczność praktykuje – Marek Bieńczyk, rzecz jasna. I taką właśnie intertekstualną, literacką hybrydę zaserwował nam nasz rasowy postmodernista.

Justyna Anna Zanik  

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (372)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6893
allison | 2016-05-09
Przeczytana: 09 maja 2016

"Jabłko Olgi, stopy Dawida" to zbiór różnych tekstów: opowiadań, felietonów i esejów.
Łączy je erudycyjny charakter i tematyka związana z książkami, dziełami sztuki, wydarzeniami kulturalnymi.

Autor z łatwością łączy refleksje na temat literatury wysokiej z przemyśleniami dotyczącymi popkultury, a nawet zupełnie odmiennych dziedzin takich jak sport czy styl życia.
Niesamowite są te przejścia od prozy dziewiętnastowiecznych klasyków do surrealizmu, od gestów bohaterów powieści Prousta do słynnych zachowań piłkarza Zidane'a czy naszego skoczka Kozakiewicza, od kultowych utworów Umberta Eco i wierszy Zbigniewa Herberta do przykładów kultury masowej.
Celowo użyłam słowa "przejścia", bo autor porusza się po omawianych tematach z wielką gracją, jakby pływał, a nie skakał. To niecodzienna umiejętność i wielka sztuka, która udaje się nielicznym, wymaga bowiem od pisarza oczytania, ogromnej wiedzy, ale i umiejętności przelania na papier myśli w sposób lekki, a jednocześnie zgrabny,...

książek: 1902
Ola | 2017-07-08
Przeczytana: 08 lipca 2017

Oj, jak ja lubię czytać Bieńczyka... Kocham, uwielbiam... Mało który autor potrafi mnie tak ukoić. Czytam i się delektuję, i nie mogę przestać. Co w tej literaturze jest takiego niezwykłego? Poezja, spokój, ulotność wrażeń. Pan Bieńczyk łapie chwilę i przepięknie przelewa ją na papier. Tak po "proustowsku". Cudnie. Pisze powoli, z namaszczeniem, ogromną erudycją, a jednocześnie ze sporym dystansem do siebie i poczuciem humoru. Lekko i zwiewnie. Opowiada historie i pozwala czytelnikowi wyłapać "ten" moment. Zanurzyć się w życiu. Tak po prostu. Po prostu miód na moje serce.

książek: 1362
Anna | 2015-08-18
Przeczytana: 18 sierpnia 2015

[…]Nigdy nie słyszałem w domu „nie czytaj przy jedzeniu” ; do dzisiaj takie molestowanie wydaje mi się karygodne, gdyż rozbija całość i wspólnotę światów cudownie połączonych. Dlaczego rozdzielać dwa łaknienia, głowę od żołądka, po co niszczyć magię komunii, której gdzie indziej ze świecą szukać? […]

W swoich esejach „Jabłko Olgi, stopy Dawida” Marek Bieńczyk pisze mi.in.
„Czytałeś Munro ? Jeżeli jest godna czytania, czytałem!"

„Na szczęście wyobraźnia erotyczna – zawsze gotowa buszować po śmietnikach – przez wieki będzie starała się odzyskiwać to, co społecznie, moralnie i estetycznie było odrzucane.”
Podsumowując…czytałaś Bieńczyka? Jeżeli jest godny czytania,czytałam !
JEST GODNY CZYTANIA! GORĄCO POLECAM! …czytałam również Alice Munro.

książek: 929
czytankianki | 2015-04-12
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 06 kwietnia 2015

Niewielu pisarzy potrafi pisać tak pięknie o rzeczach ulotnych jak Marek Bieńczyk. W dobie pośpiechu i bylejakości pochyla się nad detalami, ogląda ze wszystkich stron i rozbiera je na części pierwsze. W „Jabłku Olgi, stopach Dawida” bierze pod lupę gesty i obrazy, wspomina co bardziej urodziwe aktorki i piosenkarki z czasów młodości, śledzi literackich uciekinierów. Jest miejsce na prozatorskie wtręty i na migawki z życia prywatnego, jest również miejsce na epistolarny żart. O erudycyjności tekstów nie muszę wspominać, ta jest już znakiem rozpoznawczym pisarza.

„Jabłka Olgi…” nie sposób czytać szybko. Po pierwsze, przyjemnie jest zanurzyć się w Bieńczykowym świecie i poddać jego lekko melancholijnej atmosferze. Po drugie, lektura musi być niespieszna, jeśli chce się wiedzieć dokładnie, o czym pisze autor. Czytając „Dłonie na wietrze” co chwila zaglądałam do Kundery i Prousta, żeby sprawdzić szerszy kontekst przytoczonych cytatów. Nie mogłam też nie obejrzeć żółtej ściany Vermeera...

książek: 1005
lotosu_kwiat | 2016-10-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 września 2016

Zdecydowanie wartościowa lektura. Bogactwo odniesień do kultury, a przede wszystkim do literatury przenika tekst tworząc tło dla esejów autora. Refleksje Marka Bieńczyka pozwalają podążać jego tokiem myślenia, przelanym na papier z ogromną lekkością a zarazem dojrzałością i mistrzostwem stylu. To nie tylko zgrabne odniesienia kulturalne i przenikające się metafory, to wątki myślowe które jak po nitce do kłębka prowadzą do niebanalnych treści. To poszerzająca horyzonty, niezwykle wartościowa książka.
Autor pisze: ,,Czytałeś Munro? Jeśli jest godna czytania, czytałem!"
Analogicznie można by spytać: Czytałeś Bieńczyka? Jeśli jest godny czytania czytałem" Bez dwóch zdań jest godny czytania - dlatego czytałam, a jeśli chcecie się o tym przekonać czytajcie i Wy:)
Jeśli komuś potrzeba zachęty, niech posłuży za nią cytat wprost stworzony dla moli ksiązkowych: ,,(…)Nigdy nie słyszałem w domu „nie czytaj przy jedzeniu” ; do dzisiaj takie molestowanie wydaje mi się karygodne, gdyż rozbija...

książek: 396
Anna | 2015-08-18
Przeczytana: 18 sierpnia 2015

[…]Nigdy nie słyszałem w domu „nie czytaj przy jedzeniu” ; do dzisiaj takie molestowanie wydaje mi się karygodne, gdyż rozbija całość i wspólnotę światów cudownie połączonych. Dlaczego rozdzielać dwa łaknienia, głowę od żołądka, po co niszczyć magię komunii, której gdzie indziej ze świecą szukać? […]

W swoich esejach „Jabłko Olgi, stopy Dawida” Marek Bieńczyk pisze mi.in.
„Czytałeś Munro ? Jeżeli jest godna czytania, czytałem!"

„Na szczęście wyobraźnia erotyczna – zawsze gotowa buszować po śmietnikach – przez wieki będzie starała się odzyskiwać to, co społecznie, moralnie i estetycznie było odrzucane.”
Podsumowując…czytałaś Bieńczyka? Jeżeli jest godny czytania,czytałam !
JEST GODNY CZYTANIA! GORĄCO POLECAM! …czytałam również Alice Munro.

książek: 974
Seticzek | 2017-01-30
Przeczytana: 30 stycznia 2017

To książka o gestach, których każdy może być zaskakującym wirtuozem. O gestach, które umykają niedoświadczonym obserwatorom, a z upływem czasu umykają też z pamięci tych doświadczonych. Chyba że zostaną opisane.
To książka o Prouście, który był arcymistrzem opisu gestu. To książka, dzięki której moją ambicją jest dorosnąć wystarczająco, aby przeczytać Prousta.
To książka o literaturze, o obrazach i o obrazach w literaturze. O żółtych połaciach. Ale przede wszystkim o namalowanych gestach.
To książka o ucieczce, o szukania swojego bunkru, swojej indywidualności. Ale przede wszystkim o gestach, bo ucieczka także jest gestem.
To książka bardzo wymagająca, która odpłaca się pięknym językiem, niesłychaną spostrzegawczością i elokwencja Autora. To połączenie eseju, fikcji i autobiografii. To książka dla miłośników książek stworzona przez ich arcymiłośnika. Tak pokrótce.

książek: 1254
Łukasz Witt | 2015-11-01
Przeczytana: 01 listopada 2015

Pewnego pięknego dnia 2012 roku pokusiłem się o zakup Książki twarzy, ponieważ jej autor został uhonorowany za nią nagrodą NIKE, na dodatek niniejszej książki zabrakło na stanie i musiałem swoje odczekać. Złapałem się na chwytliwą akcję promocyjną, która operowała hasłem klucz - mój prywatny facebook. Tylko nikt nie wyjaśnił, że to książka dedykowana dla wybranych, nielicznych odbiorców, którzy są zdolni wychwycić większą głębię poruszanych tematów przez autora, a nie dla zwyczajnego człowieka, jeszcze mało otrzaskanego z literaturą, jakim wtedy byłem w stu procentach. Dlatego odłożyłem ją grzecznie na półkę po przeczytaniu 1/3, lecz jak się okazało, z czasem zacząłem do niej zaglądać i odkrywać interesujące mnie temqty, a w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że niektóre z nich nawet są w stanie mnie poruszyć. W momencie, gdy dowiedziałem się o nowej książce Bieńczyka, postanowiłem, że mimo problematycznych początków z akceptacją jego twórczości, na pewno wpadnie do mnie chociaż...

książek: 159
MirekC | 2015-05-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 kwietnia 2015

Cóż tu dodać - wspaniałe są te eseje Bieńczyka. Syciłem się nimi jak bogatym, pełnowartościowym posiłkiem. Autor jakby te eseje malował. Bogata wiedza okraszona dobrego gatunku erudycją w odpowiednich proporcjach (forma nie zasłania treści i odwrotnie) - naprawdę czytało mi się te teksty z wielką przyjemnością. Powrót do Niziurskiego i Bahdaja, refleksja o gestach, świat Sempego oraz literackie obrazki pomiędzy tymi esejami jako spoiwo - to zapamiętam najbardziej. A jak tylko ta książka wpadnie mi jeszcze w dłonie (czytałem egzemplarz pożyczony z biblioteki) z pewnością jej nie odrzucę.

książek: 530
automaciej | 2015-11-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 listopada 2015

Jak dla mnie bardzo udany zbiór esejów/opowiadań: fenomenalny rozdział: Książki pierwsze, bardzo dobry: Gesty, kroki, dźwięki. Przeintelektualizowany (a może po prostu dla mnie za trudny) Dyptyk lśniący. Ogólnie wspaniałe momenty, autor posiada niebywałą umiejętność opisywania zdarzeń i rzeczy w sposób prosty, dosadny i piękny. Świetne językowe labirynty, fajne historie...

zobacz kolejne z 362 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd