Ballada o pewnej panience

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,58 (568 ocen i 86 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
31
8
86
7
194
6
153
5
48
4
18
3
16
2
2
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308064337
liczba stron
320
język
polski
dodał
Zicocu

Ballada o pewnej panience
Nowa książka Szczepana Twardocha.
Wszystkie najważniejsze opowiadania.

I nic więcej nie trzeba już mówić. Reszty dowiecie się sami.


Spis treści:
1. Ballada o pewnej panience
2. Ballada o Jakubie Bieli
3. Ewa i duchy
4. Moje życie z Kim
5. W piwnicy
6. Gerd
7. Masara
8. Dwie przemiany Włodzimierza Kurczyka
9. Uderz mnie
10. Tak jest dobrze
11. Fade to: black

 

źródło opisu: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4417/...(?)

źródło okładki: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4417/...»

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1653

Ballady z tworzywa

Literatura to litery. Układają się one w słowa, zdania, akapity, dialogi, opisy. Nadajemy im sens. Proces czytania stwarza dzieło po raz drugi. Litery to tworzywo, materia, którą ożywia twórca i po raz drugi czytelnik. Za każdym razem, za każdym odczytaniem tekst jest inny. Nakładamy nań swoje refleksje, wyobrażenia, marzenia. Nakładamy też swoje oczekiwania. I kiedy ta poprzeczka zawieszona jest wysoko, to trudno poradzić sobie z wysokością. Tak mam z opowiadaniami z cyklu „Ballada o pewnej panience”.

Oczekiwałem Bóg wie czego. Dostałem zbiór opowiadań – śląskich, mrocznych, surrealnych, czyli znany czytelnikom stały zestaw motywów, który powinien zapewnić nam bezpieczeństwo i przyjemność, a może po prostu bezpieczną przyjemność w odbiorze prozy Szczepana Twardocha. I ona jest, ale nie jest oszałamiająca. Te opowiadania, dodajmy „najlepsze opowiadania” Szczepana Twardocha jak głosi blurb, nie uniosły mnie w rejony, gdzie za każdym razem niosły mnie jego powieści. Cóż zrobić?

Zaczynamy od tytułowej „Ballady o pewnej panience” z 2016 roku, która jest w duże mierze z „Króla” - tej maestrii gatunkowej z dwudziestolecia, gdzie mniej demonów i diabłów i Śląska, za to wartka akcja i aktualne nasze problemy przeglądają się w epoce przedwojnia”. Ładne, klimatyczne opowiadanie. I tyle. Ballada z warszawskiego półświatka. Druga jest śląska „Ballada o Jakubie Bieli” i też jest miło, trochę jak z ”Dracha”, powieści, którą bardzo lubię. Przebiegamy między latami 2016- 2012 w pierwszej...

Literatura to litery. Układają się one w słowa, zdania, akapity, dialogi, opisy. Nadajemy im sens. Proces czytania stwarza dzieło po raz drugi. Litery to tworzywo, materia, którą ożywia twórca i po raz drugi czytelnik. Za każdym razem, za każdym odczytaniem tekst jest inny. Nakładamy nań swoje refleksje, wyobrażenia, marzenia. Nakładamy też swoje oczekiwania. I kiedy ta poprzeczka zawieszona jest wysoko, to trudno poradzić sobie z wysokością. Tak mam z opowiadaniami z cyklu „Ballada o pewnej panience”.

Oczekiwałem Bóg wie czego. Dostałem zbiór opowiadań – śląskich, mrocznych, surrealnych, czyli znany czytelnikom stały zestaw motywów, który powinien zapewnić nam bezpieczeństwo i przyjemność, a może po prostu bezpieczną przyjemność w odbiorze prozy Szczepana Twardocha. I ona jest, ale nie jest oszałamiająca. Te opowiadania, dodajmy „najlepsze opowiadania” Szczepana Twardocha jak głosi blurb, nie uniosły mnie w rejony, gdzie za każdym razem niosły mnie jego powieści. Cóż zrobić?

Zaczynamy od tytułowej „Ballady o pewnej panience” z 2016 roku, która jest w duże mierze z „Króla” - tej maestrii gatunkowej z dwudziestolecia, gdzie mniej demonów i diabłów i Śląska, za to wartka akcja i aktualne nasze problemy przeglądają się w epoce przedwojnia”. Ładne, klimatyczne opowiadanie. I tyle. Ballada z warszawskiego półświatka. Druga jest śląska „Ballada o Jakubie Bieli” i też jest miło, trochę jak z ”Dracha”, powieści, którą bardzo lubię. Przebiegamy między latami 2016- 2012 w pierwszej połowie tekstów z tej książki. Aż mijamy rubikon i od opowiadania „Gerd” wchodzimy w świat tekstów nieco starszych – w okolice roku 2010, a najstarszy i najciekawszy według mnie tekst „Dwie przemiany Włodzimierza Kurczyka” pochodzi z 2009 roku.

Ta druga część jest z czasów przemiany Twardocha w prawdziwego pisarza. To mniej więcej wtedy powstawał „Wieczny Grunwald” - naprawdę pierwsza ważna powieść tego autora. W tych opowiadaniach widać zmaganie się z tworzywem, z formą, poszukiwanie swojej drogi. Wiele z tych tekstów sięga do korpo światka, światka z którym Twardoch próbuje się zmierzyć jako pisarz i w wielu tych tekstach odnosi zwycięstwo.

„Balladę o pewnej panience” czytałem jako przyczynek do twórczości Szczepana Twardocha. Rozpoznawałem w tej książce motywy i wątki, z którymi zetknąłem się wcześniej w jego powieściach. Nie było to dla mnie spotkanie zaskakujące, nie było też rozczarowujące. I to mnie zirytowało najbardziej, że było nawet przyjemnie, że nawet porządnie zdenerwować się tą książką nie potrafiłem.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1150)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2422
jatymyoni | 2018-07-16
Przeczytana: lipiec 2018

Nie jestem fanką opowiadań,. Pożyczyłam płytkę z nazwiskiem autora i nie zwróciłam uwagi, że ta są opowiadania. Każde z opowiadań jest opowieścią o demonach, które nas nękają i nas niszczą. Spotykamy ludzi przepojonych lękiem przed śmiesznością, odrzuceniem i samotnością. Ludzi, którzy nie potrafią nawiązać relacji z drugim człowiekiem. Doprowadza ich to najczęściej do klęski życiowej. Smutni ludzie, którzy nie potrafią wyjść poza swoje kompleksy, zamknięci w wyobrażeniu o sobie i o innych. Potrafią wyłącznie udawać i grać, a to nie przynosi im ani sukcesu, ani radości. Opowiadania różnorodne, zaskakujące, dobrze napisane, ale mnie nie porwały.

książek: 893
adb | 2018-04-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 kwietnia 2018

"Ballada o pewnej panience" to 11 opowiadań Szczepana Twardocha, określonych na okładce jako najważniejsze. To opowiadania z lat 2009-2016, więc nie nowe i nawet jeśli nie najważniejsze, to najbardziej charakterystyczne dla autora.

Świat Twardocha jest brudny, wulgarny i wyrazisty w swojej brzydocie. Wyraziste siłą rzeczy muszą też być postaci osadzone w takim świcie, są wiec przerysowane w sposób wręcz karykaturalny. Walczą o szacunek, który oznacza przetrwanie, równocześnie robiąc sobie krzywdę [...]
Każde z opowiadań jest swoistą wiwisekcją życiowej porażki, lęku przed śmiesznością i odrzuceniem. Dominujące tematy to strach, samotność [...]

Mroczne, chwilami surrealistyczne opowiadania przesycone są czarnym humorem. Ten jednak nie jest w stanie zastąpić puent, których u Twardocha nie ma. W zamian czytelnik dostaje gotowe rozwiązania: brzydki jest świat i brzydcy są ludzie, wszyscy bez wyjątku. Przy takiej diagnozie czytelnikowi niewiele pozostaje do przemyślenia (i niemal...

książek: 2027
Wojciech Gołębiewski | 2017-12-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 grudnia 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

To zbiór 11 opowiadań wydany w 2017, z których 5 wchodziło w skład "Tak jest dobrze" z 2011 roku. "Tak jest dobrze" (6 opowiadań) ma na LC 6,86 (223 ocen i 33 opinie), a "Ballada..." 6,53 (161 ocen i 36 opinii). Z kolei u mnie książki Twardocha nagrodziłem 2x10, 2x9, 8, 2x7 i pała

"Ballada o pewnej panience" z 2016, zabawne lecz poniżej poziomu "mojego" Twardocha 7/10

„Ballada o Jakubie Bieli” z 2012, groteskowy obrazek historii rodziny śląskiej, z kapitalnym wykorzystaniem gwary śląskiej, jak w 2 lata późniejszym „Drachu” 10/10

"Ewa i duchy" z 2014. W tekście pojawia się zdanie: "Kurwa, jaka ty jesteś głupia, śmieją się duchy." Nie sposób zaprzeczyć. To o Ewie, 37 – letniej, która postanowiła sobie "rozpierdolić życie", bo nuda i hormony rozsadzają. Humoreska 7/10

"Moje życie z Kim" z 2012. 57 – letni Jarek to kuzyn pana Leona z „Kosmosu” Gombrowicza”, ...

książek: 1734
cymelium | 2018-04-18
Przeczytana: 18 kwietnia 2018

Ballada o twardochowym zachwycie..... tak można zatytułować moje ostatnie dni.
Odkryłam Twardocha czytając Króla. Oj, zachwycił mnie i powalił. Oczarował wręcz.
Ballada o pewnej panience tylko upewniły i wzmocniły moją miłość do tego specyficznego pisania. A Twardoch pisze jakoś tak po swojemu, inaczej zupełnie.... i to inaczej mnie bardzo urzeka.
Przeczytam inne powieści Twardocha, ale już teraz wpisuję go w poczet moich literackich ulubieńców.
polecam

książek: 158
Tomek | 2017-10-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Zapchajdziura. Na twardochowym – czyli takim, o jakim większość pisarzy (nie tylko naszych) może pomarzyć – poziomie, ale jednak zapchajdziura. Rzecz wydana, podobnie jak „Sztuka życia dla mężczyzn” oraz „Wieloryby i ćmy”, kawałki wypuszczone pomiędzy „Morfiną”, „Drachem” i „Królem”, żeby zaspokoić głód czytelników oraz zapewnić pieniądze – wydawnictwu na świąteczne premie a autorowi na rachunki.
Szczepan Twardoch jest wybitnym pisarzem. Kto wie, czy nie najwybitniejszym piszącym Polakiem od czasów Iwaszkiewicza, godnym następcą Witkacego, Gombrowicza i, w pewnych elementach, Dygata. Jego trzy ostatnie powieści to rzeczy, którym blisko do miana arcydzieła. „Ballada o pewnej panience” pokazuje, do wielkich poprzedników jeszcze mu trochę brakuje. Jest mistrzem dużych (w przypadku „Dracha” nawet rozbuchanych) form, ale z krótszymi, bardziej zwięzłymi, radzi sobie średnio. Wciąż jest doskonały językowo – jego proza ma fantastyczną melodię i rytm, jednak brakuje mu szybkich,...

książek: 3328
szczypiorek5 | 2017-11-05
Na półkach: Posiadam, Przeczytane, 2017
Przeczytana: 05 listopada 2017

Z reguły nie czytam opowiadań,a swoją przygodę z Twardochem zaczęłam od końca czyli od "Króla". W wolnych chwilach delektuję się "Morfiną" w interpretacji Macieja Stuhra.
Zbiór opowiadań "Ballada o pewnej panience" mnie pochłonął, zabrał w mroczny świat ludzkiej duszy,beznadziei bytu, krzywdy.
Rozumiem rozczarowanie tych osób, które już się spotkały wcześniej z niektórymi opowiadaniami, ale ponieważ dla mnie wszystkie były nowe- wszystkie mnie zachwyciły.
Polecam.

książek: 1231
Anna | 2017-12-28
Przeczytana: 19 grudnia 2017

„Ballada o pewnej panience” Szczepana Twardocha to zbiór jedenastu opowiadań.
Opowiadania mają to do siebie, że są raczej krótkie co pozwala książkę odkładać, by po jakimś czasie znów po nią sięgnąć. Przyszedł czas, że zaczęłam je doceniać. Trzeba być wybitnym pisarzem, żeby w krótkiej formie zawrzeć dużo treści i do tego takiej, która poruszy czytającego.
Szczepanowi Twardochowi to się udało. Oczywiście nie wszystkie opowiadania w tym zbiorze jednakowo zadziwiają i poruszają. Jedne są bardziej, inne mniej ciekawe. Jednak każde zaskakuje.
Warto przeczytać. POLECAM!

książek: 1029
srebrnanatalia | 2018-01-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 stycznia 2018

Po "Morfinie", Drachu" i "Królu" czas na opowiadania. Jest brutalnie, mrocznie, surrealistycznie, niezbyt przyjemnie, przewrotnie i ....przejmująco. Z tych jedenastu opowiadań najbardziej zapadło mi w pamięć cztery: przerażające jak senny koszmar "W piwnicy", rewelacyjna "Masara", diabelnie dobre "Dwie przemiany Włodzimierza Kurczyka", i inspirowane "Drogą" Cormaca McCarthy'ego - "Tak jest dobrze". Styl jak zwykle porywający, bardzo charakterystyczny i wywracający czytelniczy instynkt na lewą stronę.
Parafrazując: emocje były, zatem z czystym sumieniem, polecam :)

książek: 306
lukaska | 2018-02-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 lutego 2018

Książka dla miłośników Twardocha. Zgadzam się z opiniami innych czynników, że napisane świetnie, bo Autor najwyższej klasy, ale czasem opowiadaniom brakuje wyraźnej puenty, albo po prostu pomysłu na rzeczoną puentę. Niektóre z nich są jakby wyjęte z "Dracha" albo "Króla", co też nie jest zarzutem, ale lepiej chyba najpierw przeczytać tamte rzeczy. Twardoch dla mnie jest Mistrzem, więc i te "odpryski" czytać jest miło. Moje "typy" - dwa ostatnie: "Tak jest dobrze" za piękny klimat północy i "Face to: black" za surrealizm.

książek: 127
szynkaser | 2018-06-21
Na półkach: Polska, Przeczytane
Przeczytana: 21 czerwca 2018

Nie lubię opowiadań, zdecydowanie odpowiadają mi dłuższe formy.
Do Twardocha stosunek mam mocno ambiwalentny po świetnym w mojej ocenie Królu i beznadziejnej Morfinie.

Tu znów zdecydowanie na minus. Opowiadania nie kończą się puentą, historie sprawiają wrażenie wyrwanych na chybił trafił z różnych powieści. Nie są spójne, lektura jest bardzo męcząca. Widzę ten zbiór jako brudnopis po prostu. Poukładany, oczyszczony, ale brudnopis.
Niestety żadne z opowiadań nie zaciekawiło mnie, nie urzekło, nie pozostawiło dobrego wrażenia.

Widzę bardzo dużo zachwytów na temat twórczości Twardocha. Drach ciągle przede mną, więc jeszcze mam szansę przekonać się do tego autora.

zobacz kolejne z 1140 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd