Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/8451/nie-bylam-zbyt-dobra-pielegniarka

Nie byłam zbyt dobrą pielęgniarką

2 wartościowy tekst

S.J. Kincaid urodziła się w Alabamie. Marzyła, by zostać astronautką, ale ponoć uniemożliwił jej to brak zdolności matematycznych. Zainteresowała się zatem tematyką science fiction, a potem postanowiła zostać pisarką. Żyje w nieustannym ruchu. Mieszkała już w Kalifornii, Oregonie, New Hampshire, Chicago, Szkocji... i nic nie zapowiada, aby w najbliższym czasie zatrzymała się gdzieś na dłużej.

Jej debiut literacki to trylogia Insygnia (Insygnia. Wojny światów, Vortex i Catalyst), po której przyszedł czas na Diabolikę.

Milena Buszkiewicz:Diabolika” sprzedała się w nakładzie stu tysięcy kopii w samych Stanach Zjednoczonych, prawa do niej zostały sprzedane do dwudziestu dwóch krajów. Czy kiedykolwiek przyszło ci na myśl, że osiągniesz taki sukces?

S.J. Kincaid: Nie, w ogóle się tego nie spodziewałam! W zasadzie, podczas tworzenia konspektu powieści, wielokrotnie zastanawiałam się, czy pisząc tę książkę zwyczajnie nie marnuję czasu. Wynikało to głównie z faktu, że Nemezis nie jest zbyt empatyczną postacią. Obawiałam się, że będzie mi trudno sprzedać książkę z taką bohaterką. Miałam ogromną nadzieję, że znajdę wydawcę, któremu książka spodoba się na tyle, by chciał ją kupić. Założyłam, że będzie miło, jeśli uda się z nią dotrzeć chociaż do niewielkiego grona ludzi. Sukces książki był dla mnie największą niespodzianką w życiu. Każdy etap pracy nad tą książką okazał się niesamowity.

Sony Pictures kupiło prawa do „Diaboliki”! Jesteś podekscytowana?

Jestem bardzo podekscytowana! Odbyłam z nimi wiele niesamowitych rozmów, a świadomość, że tak wspaniały zespół fachowców był zainteresowany moim rękopisem wydaje się tak nieprawdopodobna. Czuję się bardzo szczęśliwa.

Jak wygląda praca nad scenariuszem?.

Na razie jeszcze nie znam szczegółów! Ale wiem na pewno, że to nie ja będę pisać scenariusz. W ogóle się na tym nie znam.

Pierwotnie pisałaś „Diabolikę” z myślą, że będzie to stand-alone, ale wiemy, że historia ma swoją kontynuację. Jak do tego doszło?

Po wydaniu serii „Insygnia” naprawdę chciałam napisać stand-alone. „Diabolika” kończy się podsumowaniem większości przygód głównego bohatera i pierwotnie nie sądziłam, że istnieje jeszcze możliwość rozwinięcia fabuły. Lecz pewnego dnia, podczas edycji „Diaboliki”, długo po tym jak sprzedałam do niej prawa, wpadłam na pomysł drugiej książki. Bardzo, bardzo dobry pomysł. Więc nie miałam wyjścia, musiałam pisać dalej.

Jak w ogóle narodziła się w twojej głowie postać diaboliki? Skąd wzięła się Nemezis?

Pomysł na „Diabolikę” pojawił się, kiedy chciałam napisać wersję młodzieżową miniserialu BBC zatytułowanegoJa, Klaudiusz”. Serial skupiał się na starożytnym Rzymie i szalonych cesarzach. Zależało mi, by opowiedzieć historię o chłopcu z żądnej krwi rodziny cesarskiej, który próbuje w niej przetrwać. Po „Insygnii” potrzebowałam jednak przerwy od pisania z punktu widzenia chłopca. Miałam już jedną stronę ze szkicem fragmentu opowiedzianego z perspektywy Nemezis, do jakiejś przyszłej książki i nie wiedziałam jeszcze jak będą wyglądały szczegóły. Wtedy zdałam sobie sprawę, że to ona powinna być główną bohaterką historii „Ja, Klaudiusz” w wersji young adult i wszystko zaczęło do siebie pasować.

Jakie jeszcze przygody czekają Nemezis?

Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale Nemezis kończy „Diabolikę” w bardzo, bardzo interesującej, nowej sytuacji. Ma zarazem tak wiele do zyskania i tak dużo do stracenia. Z całą pewnością, w drugiej i trzeciej książce, czekają na nią niesamowite przygody.

Zanim stałaś się poczytną autorką uczyłaś się w szkole pielęgniarskiej?

Tak! Planowałam zostać pełnoetatową pielęgniarką, ale nieustannie pisałam na boku w nadziei, że uda mi się coś opublikować. Problem był taki, że nie byłam zbyt dobrą pielęgniarką… Zdarzało mi się zapominać o pewnych drobiazgach, nie pamiętałam procedur. W końcu zdałam sobie sprawę, że jestem roztargniona z powodu ciągłego myślenia o pisaniu. Wtedy podjęłam decyzję: spróbuję wydać ostateczną wersję siódmego maszynopisu, który właśnie napisałam i jeśli nie uda mi się go sprzedać, to porzucę pisanie na dziesięć lat i naprawdę postaram się zostać dobrą pielęgniarką. Na szczęście tym siódmym maszynopisem były „Insygnia”, więc dzięki temu nie musiałam zostać pielęgniarką. Uwielbiałam pielęgniarstwo, ale byłam w tym naprawdę słaba i nie chciałam krzywdzić pacjentów moim brakiem kompetencji.

Pamiętasz od czego zaczęła się twoja pisarska fascynacja?

Zaczęłam pisać bardzo wcześnie. Moja siostra jest cztery lata starsza ode mnie i chciałam być taka jak ona! Bardzo wcześnie wiedziała, że chce zostać pisarką, więc ja w oczywisty sposób również zaczęłam pisać. I tak bardzo się cieszę, że to zrobiłam. Dorastając pokochałam pisanie i z całą pewnością byłoby moim hobby, nawet gdybym nie mogła zarabiać w ten sposób na życie.


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  Milena |  wypowiedzi: 3  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 546
Milena
15-03-2017 10:40
Zapraszam do dyskusji.
książek: 32
Legeriusz
16-03-2017 20:02
Rządnej krwi powiadacie?
książek: 32
Legeriusz
17-03-2017 18:06
Proszę bardzo...
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Nutria i Nerwus

Pani Musierowicz zaskoczyła mnie pomysłem na fabułę. Pościg, jakiś szaleniec i zagubiona, niewinna Nutria uciekająca w znaczeniu dosłownym i metaforycznym. Zdenerwował mnie Tygrysek i już wiem, że czytanie tomu poświęconego tej dziewczynce będzie trudnym zadaniem. Jak zwykle zakończenie powieści n...

zgłoś błąd zgłoś błąd