Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/12657/zawsze-pisze-o-tym-ze-szczescie-mozna-znalezc-w-codziennosci-wywiad-z-agnieszka-krawczyk

Zawsze piszę o tym, że szczęście można znaleźć w codzienności – wywiad z Agnieszką Krawczyk

  wartościowy tekst

Jak mówi sama autorka, jej nowa książka to opowieść o tęsknocie, miłości i zmaganiach z samym sobą. „Róża wiatrów”, druga część cyklu „Przylądek wichrów”, porwie czytelników w niezwykłą podróż. Agnieszka Krawczyk, podczas rozmowy, która towarzyszy jubileuszowi dziesięciolecia jej twórczości, opowiada o wojażach, emocjach im towarzyszących oraz kierunkach wskazywanych przez serce.

[Opis wydawcy] W życiu nie zawsze układa się tak, jak sobie wyśniliśmy w marzeniach. Matylda Radwan wraca nad morze pełna nadziei na nowy związek. Pomiędzy nią a archeologiem Łukaszem Rokickim coś się jednak psuje. Kobieta gubi się w domysłach, co może być tego powodem. Nie ma pojęcia, że ukochany ukrywa przed nią pewien sekret… Także we dworze w Drozdowie wszystko się nagle komplikuje. Pojawia się zagadkowy człowiek, którego zamiary nie są do końca jasne dla właścicielki, Anity Orontowicz. Trudno rozstrzygnąć, czy przybysz chce jej pomóc, czy wręcz przeciwnie – bardzo zaszkodzić. Spokoju nie może znaleźć też Ola, wciąż czekająca na matkę. Czy jej nadzieje nie zostaną zawiedzione?
„Róża wiatrów” to pełna emocji opowieść o pragnieniu miłości i zrozumienia oraz o próbie dotarcia do samego siebie. Często błąkamy się po bezdrożach naszych uczuć, szukając kompasu. Serce jest jednak najlepszym doradcą i ono z pewnością wskaże właściwy kierunek. Warto zasłuchać się w szum morza, poczuć świeżość bryzy i dać się ponieść opowieści o ludziach, którzy starają się zrozumieć, co jest dla nich najważniejsze i o co warto walczyć.

Izabela Stawicka*: „Pora śniegu skończyła się nieodwołalnie w połowie lutego, o czym świadczyło pojawienie się ptaków, zmieniający się zapach powietrza i nieśmiało wyglądająca z ziemi zielona trawa” – tak rozpoczyna się twoja nowa powieść, zatytułowana „Róża wiatrów”. Czy do pierwszego zdania w książce przywiązujesz szczególną wagę? Wymyślasz je zanim w ogóle zaczniesz pisać czy po prostu siadasz i od razu wiesz, jak ono powinno brzmieć?

Agnieszka Krawczyk: Wierzę w magiczną rolę pierwszych słów. Są dla mnie na tyle ważne, że przychodzą mi do głowy na samym początku, gdy powstaje pomysł na książkę. Najpierw pojawia się główny temat, historia, o której będzie opowiadała powieść, a potem pierwsze zdanie. Wtedy wiem, że wszystko jest dobrze obmyślone. Bardzo lubię pierwsze zdanie z pierwszego tomu serii „Uśmiech losu”, czyli „Kamienicy pod Szczęśliwą Gwiazdą”: „Wielkie wydarzenia, powodujące nieodwracalne zmiany w życiu, czasami zaczynają się od nic nieznaczących sytuacji”. Pierwsze zdanie po prostu porządkuje mi całą książkę.

„Róża wiatrów” to drugi tom serii „Przylądek wichrów”, której akcja toczy się nad Bałtykiem. Gdybyś miała w jednym zdaniu powiedzieć, o czym jest ta książka, to co byś powiedziała?

Jest to seria opowiadająca o tęsknocie, miłości i zmaganiach ze sobą, no i o tym, że marzenia warto realizować i po prostu je mieć. Nawet jeśli spełniają się w sposób, na który początkowo nie liczyliśmy.

A czy sama Agnieszka Krawczyk lubi bardziej góry czy morze? Masz jakieś ulubione miejsca, do których chętnie wracasz, lub takie, które szczególnie cię zachwyciły, choć widziałaś je tylko raz?

Bardzo lubię morze, lecz więcej czasu spędzam w górach. Szczególnie bliskie są mi nasze Gorce i Pieniny, a także Beskid Niski. Co do miejsc, które odwiedziłam tylko raz, ale się nimi zachwyciłam, to z pewnością Podlasie. Pojechałam tam w ubiegłym roku i zakochałam się w krajobrazach, urokliwych miejscach, przyrodzie. Muszę tam koniecznie wrócić.

Czy jako dziewczynka marzyłaś o tym, żeby pływać po morzach i oceanach jak Pippi Pończoszanka? Czy masz jakąś ulubioną książkę marynistyczną?

Oczywiście. Zawsze czytałam i zbierałam książki o piratach. Moją ulubioną jest „Sokół morski” Rafaela Sabatiniego. Potem zainteresowałam się biografiami słynnych korsarzy, takich jak Henry Morgan. Piraci, jeśli pominie się na chwilę ich przestępczy proceder, byli też odkrywcami. Odważnie zapuszczali się w miejsca, gdzie inni bali się popłynąć. A morze przyciąga. Wiedziała o tym Pippi, wiedział też Tatuś Muminka, gdy wybierał się na swoją wyprawę. Tak, zawsze miałam w sobie żyłkę odkrywcy, tylko teraz wydaje mi się, że świat jest mniejszy niż kiedyś. Choć wciąż kryje niezwykłe zagadki.

Jednym z bohaterów twojej najnowszej książki jest Łukasz Rokicki, archeolog badający podwodne wraki statków. Po przeczytaniu „Róży wiatrów” od razu zaczęłam przeszukiwać internet w poszukiwaniu informacji, czy to możliwe, by wziąć udział w podobnej wyprawie i razem z profesjonalnymi nurkami obejrzeć jeden z wraków zatopionych w Bałtyku. Czy jest to temat, który cię osobiście interesuje? Próbowałaś czegoś takiego?

Od razu powiem, że nie próbowałam nurkować do wraków, ale bardzo bym chciała. Dużo czytałam na ten temat, zwłaszcza o archeologii morskiej i ciekawych wypłynięciach. Przez długi czas nie miałam pojęcia, że w Bałtyku znajduje się tyle ciekawych wraków. Wraki kojarzą nam się z Karaibami, z działalnością piratów. I rzeczywiście tam jest ich mnóstwo i łączą się z nimi romantyczne historie. Ale i u nas jest wiele interesujących obiektów. Przede wszystkim statki zatopione podczas drugiej wojny światowej, ale też dużo starsze, jak XVIII-wieczny General Carleton, którego wrak odkryto w Dębkach, o czym piszę w „Lecie wśród wydm”. Z kolei wrak całkiem współczesnego statku, West Star, jest doskonale widoczny z brzegu – leży niedaleko plaży, na trasie pomiędzy latarnią morską Stilo a Łebą, na wysokości miejscowości Ulinia. Widać w tej chwili jeden maszt, drugi zdaje się zapadł się pod wpływem warunków atmosferycznych.

„Serce jest jednak najlepszym doradcą i ono z pewnością wskaże właściwy kierunek” – czy zawsze słuchasz swojego serca?

Staram się być rozsądna, słuchać rozumu i postępować rozważnie, ale serce zawsze upomni się o swoje. Kieruję się często impulsem, nie kalkuluję, co powinnam zrobić. Uważam, że serce dobrze nam podpowiada. Myślę, że w tym cytacie najważniejsze są słowa „właściwy kierunek”. Moim zdaniem dobrze, żeby to właśnie serce wyznaczało nam kierunek działania, a rozum niech pomaga w realizacji celów.

Fragmenty „Róży wiatrów”, w których opisujesz wygląd morza czy nadbałtyckich krajobrazów, wywoływały u mnie wrażenie, jakbym widziała to wszystko na własne oczy. Czytałam je oczarowana po kilka razy. Jaka jest tajemnica pisania tak porywających opisów przyrody?

Bardzo się cieszę, że tak to odbierasz. Lubię opisywać zmieniające się krajobrazy, zwłaszcza wpływ światła na kolory i kontury pejzażu. Być może ma to związek z synestezyjnością. Ja zawsze widziałam litery jako barwy, słowa w mojej głowie mają swoje kolory. Dosyć łatwo jest mi w związku z tym odtworzyć uczucia, wrażenia, jakie towarzyszą mi, gdy widzę piękny widok. Można powiedzieć, że zaczyna mnie wówczas bombardować wielość doświadczeń. Barwy, zapachy, dźwięki – to wszystko moim zdaniem składa się na pełny opis krajobrazu. Czasami nawet nie uświadamiamy sobie, że coś, co określamy jako piękne czy wzruszające, działa na nas, bo pobudza nasze zmysły bardziej niż tylko sam wzrok. Kolor morza przefiltrowany blaskiem słońca, zapach świeżej, ostrej bryzy, aromat nadmorskich traw, smak soli i cichy szum wody – w ten sposób odbieramy na przykład letni poranek nad Bałtykiem. Być może dlatego uznajemy go za piękny, bo to doznanie działa harmonijnie na wszystkie nasze zmysły.

W tym roku rozpieszczałaś swoich czytelników kolejnymi premierami. Zabrałaś nas w czytelniczą podróż do Krakowa, Dębek i „Pensjonatu pod Bukami”. Czy w 2019 roku wyruszymy z tobą gdzieś jeszcze, czy już czas rozpakowywać walizkę?

Proszę na chwilę się wstrzymać z wyjmowaniem ubrań. Przygotowałam dla moich czytelników jeszcze jedną jesienną niespodziankę. Mam nadzieję i wierzę w to, że okaże się miła, a moi czytelnicy będą zaskoczeni tym, co się pojawi. Ten rok jest dla mnie wyjątkowy, bo to już dziesięć lat od mojego debiutu. Chciałam go uczcić w szczególny sposób i dać moim czytelnikom kilka różnych powieści, każdą w swoim rodzaju. Przyznam, że to był bardzo pracowity rok, ale cieszę się, że wszystko wyszło tak, jak sobie zaplanowałam.

Czy po wydaniu kilkunastu powieści odczuwasz jeszcze przedpremierową tremę i z niepokojem czekasz na pierwsze recenzje? Czy w jakiś wyjątkowy sposób świętujesz dzień premiery? Albo czy zdarza ci się iść do księgarni i obserwować ukradkiem, jak ludzie reagują na twoją książkę? 

Zawsze odczuwam tremę. Czy książka się spodoba? Czy wzruszy moich czytelników? Skłoni ich do zadumy? Piszę książki należące do literatury popularnej, ale staram się, by poruszały aktualne i dające do myślenia tematy. Chcę też, by były takim pozytywnym impulsem, przynosiły odprężenie i chwilę odpoczynku. Zawsze piszę o tym, że szczęście można znaleźć w codzienności, w tych drobnych gestach, uśmiechach, prostych przyjemnościach. Warto dostrzegać te chwile, przystanąć i zachwycić się światem. W dzisiejszych czasach jesteśmy zabiegani, nie mamy czasu dla siebie. Rzadko rozglądamy się, mamy moment oddechu. Warto jednak to zrobić, by na nowo poczuć, że świat nas kocha. A co do drugiej części pytania – zawsze świętuję dzień premiery z rodziną, idziemy do restauracji lub do cukierni. Przyjemność sprawia mi, gdy widzę osobę w pociągu czy tramwaju czytającą moją książkę. Autor nie istnieje bez swoich czytelników i takie momenty dają naprawdę mnóstwo satysfakcji.

Obchodzisz jubileusz dziesięciolecia swojej twórczości i dlatego postanowiłam, że w trakcie naszej rozmowy zadam ci tylko dziesięć pytań. Właśnie nadszedł czas na ostatnie z nich. Jeśli miałabyś dać jedną radę lub wskazówkę osobie, której marzeniem jest napisanie książki, to jak by ona brzmiała? Co poradziłabyś Agnieszce sprzed dziesięciu lat, która być może była pełna wątpliwości, czy to na pewno dobry pomysł, żeby zostać pisarką, i czy to się w ogóle uda?

Przede wszystkim nie bać się. Kiedy napisałam moją pierwszą książkę, miałam mnóstwo momentów zawahania. Nie wiedziałam, jak będzie odebrana, czy się spodoba. Trzeba zdecydowanie odrzucić te wątpliwości i odważyć się. Bo będzie dobrze. Początkujących autorów zawsze zachęcam do brania udziału w konkursach literackich, bo tam często można się doczekać oceny swej twórczości. Także warsztaty kreatywnego pisania są dobre, zwłaszcza takie, gdzie grupa dyskutuje nad tekstem. Ja na początku swojej twórczości dwa razy brałam udział w warsztatach odbywających się podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału. Było to bardzo twórcze i dawało do myślenia. I nieocenione było to, że kilka osób z własnej woli i dla własnej przyjemności rozmawiało o swoich opowiadaniach. Można się wówczas dowiedzieć, jak na nasz tekst reaguje czytelnik i co w nim widzi. Zaręczam, że odbiór autora i czytelnika jest zupełnie odmienny. Warto więc dawać się czytać. I tu powracam do początku odpowiedzi na to pytanie. Nie można się bać, że ktoś skrytykuje nasz tekst. To jest cenna nauka i pozwala nam się doskonalić.

*Izabela Stawicka – autorka bloga PannaPollyanna.com.

Książkę „Róża wiatrów” można kupić w salonach sieci Empik, klikając tutaj.

Artykuł sponsorowany

Powiązane treści:
Kanon lektur nieczytanych – rozmowa z Katarzyną Wojtaszak

Zachęcamy do tego, by kanon potraktować jako coś istotnego dla naszej kultury, tożsamości; żeby zastanowić się, czy te postawy różnią się od dzisiejszych – mówi Katarzyna Wojtaszak, kuratorka wystawy „Kanon lektur nieczytanych” w poznańskiej Bibliotece Raczyńskich.



więcej
„Harry Potter” usunięty ze szkoły katolickiej w Nashville

Przeszło 20 lat po premierze „Harry'ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” seria powieści o pochodzącym z Londynu czarodzieju dalej budzi kontrowersje. Tym razem elementów rodem z piekła w twórczości J.K. Rowling doszukał się ksiądz z St. Edward Catholic School w amerykańskim Nashville. 



więcej
Znamy już pełny program 6. MFF Kino Dzieci

Program Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Kino Dzieci jest wypełniony po brzegi najlepszymi filmami dla młodego widza. Od 21 do 29 września widzowie zobaczą 154 tytułów z całego świata. Filmom towarzyszyć będą spotkania z twórcami i gośćmi specjalnymi, seanse z muzyką na żywo oraz warsztaty dla dzieci i dorosłych. Lubimyczytać.pl objął patronat medialny nad tym wydarzeniem. 



więcej

Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 5  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2376
LubimyCzytać
05-09-2019 11:04
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 3627
czytamcałyczas
05-09-2019 16:14
Morza nie znam,ale Podlasie lubię.We czwartek tam jadę,lubię autorkę piszę o'pięknie.
książek: 46
Legeriusz
05-09-2019 22:34
Morze jest wspaniałe. Góry owszem, majestatyczne i piękne, Podlasie urocze, mam słabość do regionu, ale nie ma to jak wybrzeże i szum fal :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Wanda
11-09-2019 06:45
Dziękuję. Podobnie, jak Agnieszka Krawczyk kocham góry. Bardzo dobry pomysł - 10 pytań na dziesięciolecie pracy❣️Wywiad, to doskonała okazja, żeby bliżej poznać Autorkę i za to bardzo dziękuję ❤️😊
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Za zamkniętymi drzwiami

Najczęściej do wypromowanych i reklamowanych książek podchodzę z pewną rezerwą. Tak było w przypadku trylogii Millenium i tak było też tutaj. Bardzo m...

zgłoś błąd zgłoś błąd