-
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać5 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Biblioteczka
2020-03-21
2020-01-04
2019-02-04
2018-12-03
2017-01-16
2016-11-25
Książka którą powinien przeczytać każdy. Dziennikarz, nauczyciel, informatyk, piekarz. Nieważne czy jesteś inżynierem czy humanistą, na nas wszystkich działają te same mechanizmy wpływu. Ta książka pozwala zrozumieć niektóre z nich, ukazuje nam jak niejednokrotnie pozwoliliśmy się zmanipulować czy to znajomym, obcemu sprzedawcy czy też własnemu dziecku. Czy dzieło Roberta Cialidniego zawiera niedoskonałości? Jest zbyt przemyślane na to, jest jednak opisywane w sporym stopniu z własnych obserwacji i realiów Stanów Zjednoczonych, a pewne mechanizmy które tam się powiodły, mogą zawieźć na naszym rodzimym gruncie. Dużym atutem są pytania do czytelnika na koniec każdego rozdziału które pomagają nam sprawdzić samemu na sobie czy zrozumieliśmy to co przed momentem zostało przeczytane. Pomaga to ułożyć wiedzę, a gdyby coś stanowiło problem, można szybko wrócić do fragmentu którego dotyczyło pytanie. Z pewnością będę jeszcze nie raz sięgać po książkę, aby przypomnieć sobie techniki wpływu które ktoś mógłby próbować wykorzystać na mnie.
Książka którą powinien przeczytać każdy. Dziennikarz, nauczyciel, informatyk, piekarz. Nieważne czy jesteś inżynierem czy humanistą, na nas wszystkich działają te same mechanizmy wpływu. Ta książka pozwala zrozumieć niektóre z nich, ukazuje nam jak niejednokrotnie pozwoliliśmy się zmanipulować czy to znajomym, obcemu sprzedawcy czy też własnemu dziecku. Czy dzieło Roberta...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Książka bardzo nierówna. Na niemalże 400 stronach, Kevin Mitnick opisuje wiele przykładowych sytuacji w których osoba podająca się za kogoś innego, pozyskuje pozornie nieprzydatne i mało ważne informacje, od ofiary której nawet przez myśl nie przeszło że przed momentem była celem ataku. Taką osobą jest socjotechnik, czyli wyszkolony manipulator, który bez trudu potrafi zadać nam pytanie w taki sposób abyśmy nie podejrzewali jaki prawdziwy cel się za nim kryje. Niestety, tak naprawdę opisana jest jedna metoda pozyskania danych, zaprezentowana kilkadziesiąt razy. Przeczytanie pierwszych 50 stron i przeskoczenie do rozdziału 16 zwalnia z konieczności czytania ponad 200 stron, na których zapisane są różne mniej lub bardziej prawdopodobne historie ataków socjotechnicznych. Wszystko sprowadza się do ciągłego wspominania o tym aby używać tego samego języka i terminologii co ofiara, w taki sposób aby uwierzyła że jesteśmy osobą za którą się podajemy, lub pokazać że jesteśmy w potrzebie i potrzebujemy pomocy, nabierając przy tym ofiarę. W pewnym momencie poczułem autentyczne zmęczenie. Może jest to styl literacki dostosowany do amerykańskiego czytelnika który zapomina po 30 sekundach co przeczytał. Mnie taka forma wyłącznie męczyła. Całą książkę można spokojnie zawrzeć na 70 stronach, wyrzucając większość opisanych historii. Plusem jest niemalże brak technicznego języka, dzięki czemu pozycja jest łatwiejsza w odbiorze dla osób spoza świata IT, które są przedstawione jako główny cel ataków. Niestety monotonia i ciągłe powtarzanie jednego tematu, nie czyni książki pozycją wybitną i jedyną w swoim rodzaju.
Książka bardzo nierówna. Na niemalże 400 stronach, Kevin Mitnick opisuje wiele przykładowych sytuacji w których osoba podająca się za kogoś innego, pozyskuje pozornie nieprzydatne i mało ważne informacje, od ofiary której nawet przez myśl nie przeszło że przed momentem była celem ataku. Taką osobą jest socjotechnik, czyli wyszkolony manipulator, który bez trudu potrafi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to