rozwińzwiń

Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła

Okładka książki Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła autorstwa Kevin Mitnick, William L. Simon
Okładka książki Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła autorstwa Kevin Mitnick, William L. Simon
Kevin MitnickWilliam L. Simon Wydawnictwo: Helion informatyka, matematyka
380 str. 6 godz. 20 min.
Kategoria:
informatyka, matematyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Art of Deception: Controling the Human Element of Security
Data wydania:
2003-03-24
Data 1. wyd. pol.:
2003-03-24
Liczba stron:
380
Czas czytania
6 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7361-116-9
Tłumacz:
Jarosław Dobrzański
Sensacyjne historie opisane w książce pomogą w obronie przed najpoważniejszym zagrożeniem bezpieczeństwa - ludzką naturą.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła



1267 489

Oceny książki Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła

Średnia ocen
6,7 / 10
662 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła

avatar
182
60

Na półkach:

mozna przeczytac, ale niczego nie urywa, niestety...

mozna przeczytac, ale niczego nie urywa, niestety...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8
1

Na półkach:

Świetne przedstawienie technik ataków socjotechnicznych za pomocą fabularyzowanych scenariuszy wzbogacone analizami. Pomimo niektórych z zamieszczonych niżej opinii ("Bo TeRaZ wYsYłA sIę EmAiLe 🤡") nie zestarzała się - to nadal realne wektory ataku (a w niektórych przypadkach zahaczające o nowe, związane z modelami językowymi). Przystępny język w połączeniu z konkretami sprawia, że to książka zarówno dla ciekawego świata normika, jak i osób chcących poszerzyć swoją wiedzę z dziedziny bezpieczeństwa.

Świetne przedstawienie technik ataków socjotechnicznych za pomocą fabularyzowanych scenariuszy wzbogacone analizami. Pomimo niektórych z zamieszczonych niżej opinii ("Bo TeRaZ wYsYłA sIę EmAiLe 🤡") nie zestarzała się - to nadal realne wektory ataku (a w niektórych przypadkach zahaczające o nowe, związane z modelami językowymi). Przystępny język w połączeniu z konkretami...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
347
288

Na półkach:

Dziesięć minut. Tyle czasu potrzebował Kevin D. Mitnick do uzyskania poufnych danych na temat swojego ojca, który w tym czasie przyglądał się jego działaniom z niemym przerażeniem. Trzy rozmowy telefoniczne wystarczyły, aby otrzymać informacje mogące stanowić podstawę do wyłudzeń, kradzieży oraz dziesiątek innych oszustw.

Choć sytuacja miała miejsce dwie dekady temu, reakcja organizacji na wykorzystywane socjotechniki praktycznie się nie zmieniła. Dalej są one potężnymi narzędziami w rękach szpiegów przemysłowych, hakerów oraz agentów obcych wywiadów. Z tego powodu wciąż aktualna jest książka pt. “Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła”, która wyjaśnia, w jaki sposób rozpoznawać socjotechniki, a także jak, w miarę możliwości, się przed nimi bronić.

Autor przedstawia zupełnie inne podejście do bezpieczeństwa informacji niż to przedstawiane w mainstreamowych mediach. Przede wszystkim przestrzega przed zbytnią wiarą w zabezpieczenia technologiczne, niebędące dostateczną ochroną przed socjotechnikami bazującymi na emocjach użytkowników, a nie lukach w systemach maszyn. Sugeruje też, aby kłaść większy nacisk na politykę firmy i gotowe mechanizmy postępowania w przypadku podejrzenia oszustwa, aniżeli na gotowe technologie rzekomo zabezpieczające wszelkie dane przed wyciekiem.

W książce przedstawione są również druzgocące statystyki, które wprost pokazują skalę zjawiska, a mianowicie informacje o ilości wycieków danych z międzynarodowych korporacji mieszczących się w najwyższym centylu. Oznacza to, że każda organizacja ma większe szanse na bycie okradzioną z poufnych informacji niż na obronę przed takim atakiem. Oczywiście najsłabszym ogniwem są zawsze pracownicy firm – tworzący zabezpieczenia na podstawie prostych skojarzeń, ulegający namowom współpracowników i zasadzie autorytetu. W końcu nawet odkodowanie Enigmy udało się nie dzięki skomplikowanej matematyce, a znajomości psychologii i upodobań niemieckich oficerów, wykorzystujących w hasłach bliskie im terminy.

Choć książka ma już ponad dwie dekady, wciąż pozostaje aktualna, mimo licznych przemian technologicznych. Zawiera gotowe instrukcje do obrony przed ludźmi podszywającymi się pod współpracowników, serwisantów czy nawet szefów. Najważniejsze to wdrożyć te wskazówki do swej codziennej pracy, aby zadbać o bezpieczeństwo własnych danych. Ostatecznie nie chcielibyśmy pewnego dnia obudzić się z kilkoma milionami długu i kredytami zaciągniętymi na nasze nazwisko.

Lektura “Sztuki podstępu” to niepowtarzalna szansa na skorzystanie z wiedzy człowieka działającego w przeszłości w szarej strefie, który aktualnie stara się chronić społeczeństwo przed jemu podobnymi osobami. W świecie, gdzie informacja ma wagę złota, warto zadbać przecież o jej bezpieczeństwo, a ta książka jest idealną inwestycją na rozwój w tym temacie.

Dziesięć minut. Tyle czasu potrzebował Kevin D. Mitnick do uzyskania poufnych danych na temat swojego ojca, który w tym czasie przyglądał się jego działaniom z niemym przerażeniem. Trzy rozmowy telefoniczne wystarczyły, aby otrzymać informacje mogące stanowić podstawę do wyłudzeń, kradzieży oraz dziesiątek innych oszustw.

Choć sytuacja miała miejsce dwie dekady temu,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2744 użytkowników ma tytuł Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła na półkach głównych
  • 1 353
  • 1 288
  • 103
464 użytkowników ma tytuł Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła na półkach dodatkowych
  • 388
  • 23
  • 17
  • 15
  • 8
  • 7
  • 6

Inne książki autora

Okładka książki Duch w sieci. Moje przygody jako najbardziej poszukiwanego hakera wszech czasów Kevin Mitnick, William L. Simon, Steve Wozniak
Ocena 7,3
Duch w sieci. Moje przygody jako najbardziej poszukiwanego hakera wszech czasów Kevin Mitnick, William L. Simon, Steve Wozniak
Okładka książki Niewidzialny w sieci. Sztuka zacierania śladów Kevin Mitnick, Robert Vamosi
Ocena 6,9
Niewidzialny w sieci. Sztuka zacierania śladów Kevin Mitnick, Robert Vamosi
Okładka książki Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła Kevin Mitnick, William L. Simon
Ocena 6,7
Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła Kevin Mitnick, William L. Simon
Kevin Mitnick
Kevin Mitnick
znany też pod pseudonimem Condor, jeden z najbardziej znanych komputerowych włamywaczy. Za swoje przestępstwa został skazany na wieloletnie pozbawienie wolności. Przetrzymywano go w całkowitej izolacji, o czym żartował: żebym nie mógł zainicjować zmasowanego ataku nuklearnego z więziennego aparatu telefonicznego. Wielu ludzi uznało go za bohatera walczącego z bezwzględnymi korporacjami, co zaowocowało stworzeniem ruchu Free Kevin. Zakończył odbywanie wyroku w styczniu 2000 roku, ale zakaz używania Internetu obejmował go do 21 stycznia 2003. Wieczorem 21 stycznia 2003 roku, w telewizyjnym programie na żywo The Screen Savers w Tech TV Mitnick po raz pierwszy od uwolnienia wszedł na stronę internetową. Był to blog jego dziewczyny. Jako włamywacz Mitnick jest znany z wykorzystywania inżynierii społecznej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Być jak Steve Jobs. Jeśli chodzi o pomysły, wszystko jest dozwolone. Leander Kahney
Być jak Steve Jobs. Jeśli chodzi o pomysły, wszystko jest dozwolone.
Leander Kahney
Któż nie kojarzy nadgryzionego jabłka na sprzętach elektronicznych. Chyba nie ma osoby, która (choć trochę) korzysta ze sprzętu elektronicznego i nie słyszała o słynnej firmie Apple. Jednak najlepszą firmę komputerową na świecie musiał, ktoś stworzyć. Tą osobą był Steve Jobs. Wykreował nową markę komputerów, która zrewolucjonizowała rynek i nadal jest pionierem wszystkich nowych gadżetów. Leander Kahney ukazuje Jobsa jeszcze za jego życia. Od lat młodzieńczych stara się przybliżyć czytelnikowi sylwetkę niezwykłego człowieka. Jak to się stało, że dwóch młodych facetów zakłada firmę i po kilku latach jest ona wart kosmiczne sumy pieniędzy? Jak to jest, ze w wieku 23 lat młody chłopak może być wart ponad milion dolarów, a dwa lata później już 100 milionów? Pokaż mi faceta, który w tym wieku, w dzisiejszych czasach, sta warząc biznes „od zera” dorobił się takich pieniędzy… I to jest właśnie wartość Steve Jobsa. Nietuzinkowy, fenomenalny, kreator, geniusz, biznesmen. Profesjonalista w każdym calu, pracoholik, ekscentryk – różnie ludzie go oceniają. Jedno jest pewne, jakkolwiek by go nie nazywać to i tak nie zmieni faktu, był jednym z największych geniuszy wszech czasów. „Być jak Steve Jobs” nie jest biografią samą w sobie. Te szczegółowe pozycje dotyczące życia Jobsa posiadają 400-500 stron. W tej publikacji autor zawarł najważniejsze informacje i przedstawił je w bardzo przystępny sposób. Tytuł „Być jak Steve Jobs” może sugerować, iż czytelnik po przeczytaniu znajdzie receptę na sukces i osiągnie takie rezultaty w biznesie jak Jobs, ewentualnie się do nich zbliży. Ale czy istnieje coś takiego jak, jednoznaczna recepta na sukces? Raczej nie… dlatego nadal na pułkach w księgarniach, w kategorii biznes i psychologia możemy znaleźć mnóstwo pozycji dotyczących tego problemu. Więc nie spodziewaj się drogi czytelniku, iż dostanie jednoznaczną odpowiedz na to jak zarobić tyle pieniędzy co twórca Apple. Spodziewaj się jednak, fajne krótkiej, pouczającej biografii człowieka, który zrewolucjonizował rynek komputerowy na świecie i od którego na pewno możesz się czegoś nauczyć. http://po-czytane.blogspot.com/2014/03/byc-jak-steve-jobs-leander-kahney.html
Magdalena K - awatar Magdalena K
ocenił na812 lat temu
Sztuka wojny. Strategie, taktyki i fortele wojenne Sun Bin
Sztuka wojny. Strategie, taktyki i fortele wojenne
Sun Bin Sun Wu
W książce zawarte są trzy dzieła: „Sztuka wojny”, „Metody wojskowe” i „Trzydzieści sześć forteli”, więc w recenzji odniosę się do każdego z osobna, również w kontekście tego konkretnego wydania, zawierającego komentarze do wszystkich rozdziałów. Sztuka wojny: Dzieło zdecydowanie ponadczasowe, chociaż współczesny odbiorca raczej nie znajdzie tu wielkich objawień – większość to logiczne obserwacje. Dobrze jest jednak zobaczyć je ubrane w słowa, do tego tak skondensowane – to dzieło nie traci czasu na lanie wody. Każde zdanie, a w nim każde słowo, ma znaczenie, co wyraźnie stoi w opozycji wobec komentarzy do poszczególnych rozdziałów, które zawierają minimum treści, a maksimum słów. Dla osób szukających konkretnych przykładów zastosowań taktyk Sun Tzu we współczesnym świecie – ogranicza się to do słów: opisana strategia znajduje zastosowanie w sporcie, marketingu, biznesie i życiu prywatnym. Koniec i kropka. Metody wojskowe: Dobre uzupełnienie/poszerzenie wiadomości ze Sztuki wojny, wchodzi w większe szczegóły, omawia różne hipotetyczne sytuacje. Niektóre rozdziały są jednak mniej abstrakcyjne, a bardzo mocno osadzone historycznie – przedstawiają konkretne sytuacje ze starożytnych Chin, w których bardzo ciężko jest się połapać komuś nieznającemu się na ówczesnej geografii lub arenie politycznej (jak ja). Książka niby zawiera mapkę, jednak albo ma ona inną pisownię tego licznego nazewnictwa, albo nie jest wystarczająco szczegółowa, by można było zrozumieć coś z połączenia jej i tekstu. Nawet jednak nie pojmując konkretów, łatwo jest dostrzec pewne bardziej ogólne schematy, w których utwierdza zresztą komentarz do rozdziałów. Komentarze często też zawierają ciekawostki historyczne porównujące dane praktyki z europejskimi. Dodają również nieco kontekstu historycznego, jednak niektóre rozdziały wymagałyby go o wiele więcej. Brak adekwatnej mapy również w tych przypadkach nie pomaga. Tekst zawiera trochę rozdziałów niekompletnych – utraconych lub nieodnalezionych – w nich komentarz sporo wyjaśnia, sugerując również kilka interpretacji na podstawie innych tekstów pochodzących z mniej więcej tego samego okresu i rejonu. 36 forteli: Nihil novi sub sole – większość forteli wynika wprost z poprzednich dwóch tekstów, jednak dzięki temu można uznać tę krótką część za rodzaj streszczenia. Na plus jest również krótki komentarz z przykładem konkretnego zastosowania danego fortelu w historii świata (a niekiedy i Polski). Ogólne uwagi: Mój egzemplarz książki miał wyjątkowo słabą jakość druku – na sporej części stron (często wcale nie tych kolejnych) tekst był szary, a nie czarny, a parę kartek było niemalże przezroczyste, co mocno utrudniało lekturę. Czy polecam? Tak, jednak tylko osobom, które sięgają po tę książkę z jasno określonym celem, a nie po wiedzę ogólną, która może kiedyś się przyda. Do czasu gdy się przyda, tę nie najprostszą lekturę prawie na pewno trzeba będzie odświeżyć. Z tego samego powodu nie polecam książki również osobom, które chciałyby ją przeczytać jako swego rodzaju klasykę – wiedza jest naprawdę skondensowana, przez co mamy tu do czynienia bardziej z encyklopedią tematyczną niż ze zwykłą książką, czy choćby podręcznikiem.
DoBoluSzczera - awatar DoBoluSzczera
oceniła na72 miesiące temu
Gra Neil Strauss
Gra
Neil Strauss
Nie krytykowałbym tej książki pod zarzutem promowania manipulacji facetów i moje ulubione "traktowania kobiet przedmiotowo" (same się tak traktują - wystarczy wyjść na miasto wieczorem w jakimkolwiek mieście, dobrowolny OnlyFans czy Instagram, który stał się festiwalem pokazywania pośladków),ale to już standard komentarzy pod tego typu pozycjami, raczej zadałbym pytanie jak jako kobieta można się na te gierki nabierać w świecie randkowania? Przez pół lektury czułem lekką żenadę i rżałem do kartek czytając o tym jak "przegrywy" (jak autor i jego koledzy z PUA sami się szczerze określili, plus za samoświadomość) udający alfa samców prostymi sztuczkami, bajerze o znakach zodiaku czy karcianych trickach w świecących koszulach i lakierkach z marketu na przecenie zrobili sobie harem z dziesiątek kobiet? Im dłużej żyję, tym bardziej bawi mnie ta mityczna "kobieca intuicja". Trzon pozostaje bez zmian: im więcej pajacujesz/kombinujesz/bałamucisz/bajkopisarzysz, tym większy sukces z płcią żeńską. Czy na pewno to faceci są tutaj problemem? To raczej adaptacja do środowiska. Gdyby latanie z kwiatkami i bycie miłym, szczerym i poważnym działało jak wmawia nam system to tego typu pozycje by nie powstawały, a rzeczywistość wyglądałaby inaczej. Chłopy z PUA w tamtych czasach zrobili kawał dobrej roboty, wychodzili na miasto, podbijali, testowali, wszystko metodą prób i błędów - na żywo, nie z bezpiecznych czterech ścian i ekranu smartfona jak teraz. Już za samo to wielki plus. Z PUA wylęgły się obecne Pigułki (Red, Black, MGTOW etc.) jako kontra do forsowanego agresywnego feminizmu i maszynki mielenia facetów w systemie (praca->podatki->małżeństwo->dzieci->zdrada->rozwód->podział majątku->sąd rodzinny->alimenty->brak widzeń dzieci->dogorywanie w długach i depresji->przedwczesna śmierć przed emeryturą),a Pigułki w odklejonych zdegenerowanych krajach Zachodu to moim zdaniem absolutny wymóg dla każdego faceta, który wchodzi w dorosłość. Zbyt dużo widziałem powtarzanych schematów ze zdradami i rozwodami (a dopiero jestem świeżo po 30-stce) by to wszystko negować. Bez Pigułek zostaniesz zmielony, a bez PUA nie byłoby tychże Pigułek. Nie pytaj czy, tylko kiedy. Jestem wdzięczny chłopom za ich robotę, która otworzyła oczy i uratowała wielu, zapoczątkowali coś większego, chociaż ich początkowy główny cel był inny. Metody może mieli i miejscami komiczne, ale ostatecznie działało i już 25 lat temu pokazali, że rzeczywistość to nie romantyczne filmy forsowane nam za dzieciaka. Teraz jest tylko gorzej. Finał tej książki i to jak skończyli ze swoim projektem willi to także typowy schemat i klasyka, co się dzieje w zamkniętej grupie mężczyzn (a nawet kolegów/przyjaciół) gdy wprowadzisz kobiety. Polecam, miejscami cringe, trochę old-school, ale ciągle dobre wprowadzenie w realizm by wyjść z Matrixa i nie zniszczyć sobie życia poprzez bycie naiwnym beciakiem i pionkiem systemu do orania z garbem na parszywych władców tego świata.
GigaBolo - awatar GigaBolo
ocenił na1014 dni temu
Biznes po prostu Leszek Czarnecki
Biznes po prostu
Leszek Czarnecki
📚💼 Odkryj sekrety sukcesu w biznesie dzięki "Biznes po prostu"! 💡✨ Ta wyjątkowa książka to prawdziwe kompendium wiedzy dla wszystkich, którzy pragną osiągnąć sukces w biznesie, niezależnie od tego, czy dopiero rozpoczynają swoją przygodę, czy też już prowadzą swoje małe firmy. "Biznes po prostu" jest skierowane również do doświadczonych przedsiębiorców, którzy pragną utrzymać pozycję lidera na rynku. 💼🌟 Napisana przez autora, który sam rozpoczynał od skromnych początków, a później osiągnął pozycję lidera w polskim biznesie, książka przekazuje nie tylko refleksje i porady, ale przede wszystkim autentyczne doświadczenia. To praktyczny przewodnik po świecie biznesu, osadzony w polskich realiach, którym towarzyszy pasja autora do osiągania celów. 💪🔥 "Biznes po prostu" to także zbiór cennych praktyk, które mają uchronić przed popełnianiem rażących błędów. Dowiesz się, jak kalkulować ryzyko, jak radzić sobie ze stresem, oraz jakie wartości są kluczowe dla osiągnięcia sukcesu finansowego. 💰🎯 Ta książka nie tylko dostarczy Ci niezbędnych narzędzi i wskazówek, ale również zainspiruje i pobudzi Twoją motywację do działania. Odkryjesz, jakie wartości kierują autorem, i jakie zasady kierują jego drogą do sukcesu. 🚀💡 Nie zwlekaj! Jeśli marzysz o własnym biznesie lub pragniesz rozwijać już istniejący, "Biznes po prostu" jest pozycją obowiązkową na Twojej półce. To praktyczny przewodnik, który pomoże Ci osiągnąć Twoje cele i odnieść sukces w biznesie. 🌟📈 #BiznesPoProstu #PraktycznyPrzewodnik #SukcesWBiznesie #Motywacja #Doświadczenia #PolskieRealiaBiznesu #LiderNaRynku #Przedsiębiorczość #Wartości #Pasja #KsiążkaOBiznesie #ZasadySukcesu #RozwijajSwojąFirmę #CzytajMądrze #Inspiacja #KalkulujRyzyko #StresIWyzwania #CeleIBiznes #SukcesFinansowy #ZakładamFirmę #InwestujWiedzę
Patryk_k - awatar Patryk_k
ocenił na72 lata temu
Freakonomia. Świat od podszewki Steven D. Levitt
Freakonomia. Świat od podszewki
Steven D. Levitt Stephen J. Dubner
"Freakonomia" Levitt'a i Dubner'a to intelektualna przygoda, która zmusza do spojrzenia na świat przez zupełnie nowe okulary ekonomiczne. Autorzy, łącząc ekonometryczną precyzję z dziennikarskiem zacięciem, zabierają czytelnika w fascynującą podróż przez nieoczywiste zjawiska społeczne - od korelacji między legalizacją aborcji a spadkiem przestępczości, przez system motywacyjny w gangu dilerów narkotyków, po wpływ imienia na szanse życiowe dziecka. Zamiast makroekonomicznych teorii i klasycznych modeli, Levitt stosuje narzędzia ekonomiczne do badania codziennych fenomenów, bezlitośnie demaskując ukryte mechanizmy ludzkiego zachowania i podważając powszechnie akceptowane "mądrości". Mimo błyskotliwości analiz i wciągającej narracji, "Freakonomia" nie jest pozbawiona wad. Niektóre z kontrowersyjnych tez autorów opierają się na selektywnie dobranych danych i mogą budzić uzasadnione wątpliwości metodologiczne. Książce brakuje też spójnej ramy teoretycznej - to bardziej kolekcja fascynujących przypadków niż kompletna teoria ekonomiczna. Co więcej, w pogoni za efektownymi wnioskami autorzy czasem nadmiernie upraszczają złożone zjawiska społeczne. Mimo tych zastrzeżeń, "Freakonomia" pozostaje stymulującą lekturą, która uczy kwestionować oczywistości, dostrzegać ukryte zależności i myśleć nietuzinkowo o codziennych zjawiskach, nawet jeśli nie ze wszystkimi wnioskami autorów się zgodzimy. Jeśli ktoś się waha, czy po nią sięgnąć, albo chce sobie przypomnieć jej kluczowe idee, polecam zajrzeć na moją stronę Lumeo.pl, gdzie znajdziecie jej szczegółową analizę.
Mateusz - awatar Mateusz
ocenił na710 miesięcy temu
Czysty kod. Podręcznik dobrego programisty Robert Cecil Martin
Czysty kod. Podręcznik dobrego programisty
Robert Cecil Martin
Bardzo długo nie brałam tej książki do ręki po jej ostatnim odłożeniu. Czysty kod tkwił na półce jak wyrzut sumienia. To dobra i ciekawa książka, a jednak jakoś nie chciało mi się do niej wracać Jest łatwa, ale wcale nie prosta. Niby autor pisze, że “wystarczy, że zrobisz to i to”. Tylko tak naprawdę wdrożenie wielu z tych, nazwijmy to metodyk, to kwestia wypracowania nawyków. Żeby faktycznie wykorzystać tę książkę w praktyce, trzeba wprowadzać pomysły krok po kroku. Pewnie niewielu czytelników zapamięta wszystkie te tricki od razu. 🛁 Czy to ma sens? Dzisiaj, kiedy AI jest już powszechnie wykorzystywane do “klepania” kodu, powstaje pytanie, czy takie książki mają jeszcze sens. Moim zdaniem mają go nawet więcej niż kiedyś. Dzisiaj szczególnie przyda się umiejętność sprawnego obchodzenia się z różnorodnym kodem i opisywania go, żeby był czytelny dla innych programistów. No chyba że AI w końcu obejmie też maintenance. Ale nie będzie to szybkie, biorąc pod uwagę ostatnie afery z AI grzebiącą samodzielnie w kodzie i w efekcie wywalającą serwery AWS (źródło na blogu). Jednak nawet to przekonanie nie skłoniło mnie do ponownego zagłębienia się w tę książkę. Najbardziej motywujące było poczucie, że muszę zrzucić ten wyrzut sumienia i uznałam, że tylko przejrzę ją do końca (uczciwie doczytałam do połowy),żeby mniej więcej zapamiętać, co w niej jest i wrócić, JEŚLI będzie mi to kiedykolwiek potrzebne. Co, przy mojej obecnej specjalizacji w pracy, może się nigdy nie wydarzyć. Tym bardziej mi się nie chciało, że Czysty kod generalnie jest skierowany do programistów Javy, której pamiętam tylko bardzo podstawowe podstawy. Duża część tej książki to konkretne przykłady kodu, linijka po linijce, czy omówienia konkretnych bibliotek. Ja mam z Javą bardzo małe doświadczenie i teraz w ogóle z niej nie korzystam. Trudno więc było mi zrozumieć niektóre bardziej zaawansowane partie kodu. Natomiast te krótsze są mega klarowne, co świadczy o tym, że książka jest uniwersalna dla każdego języka. 🛁 Zasady dla każdego języka Long story short, mimo że przykłady są na podstawie Javy, to sporo z tych zasad da się też zastosować w innych językach, bo są uniwersalne. Np. to, że klasy powinny być małe, czy nazwy zmiennych powinny mówić, co zawierają, a nazwy funkcji, co robią (selfexplanatory). Autor wyjaśnia też, jak to robić, żeby było dobrze i przede wszystkim dlaczego. Jeśli ktoś kiedykolwiek musiał zrozumieć kod innego programisty, to wie, o czym mowa. Są też inne ogólne zasady, np. na temat tego, że kod także podlega profesjonalnej krytyce, zupełnie jak literatura. A naprawdę kocham plastyczne porównania Martina, tj. “czystość kodu jest jak czystość rąk u chirurga. Nie poprosisz chirurga, żeby mył szybciej ręce, bo to może być przyczyną sepsy i powikłań po operacji. To dlaczego przyspieszasz pisanie kodu, pomijając dbałość o jego czystość?” Przy czym należy pamiętać, że programowanie/kodowanie to nie jest jednak “operacja na otwartym sercu”, cytując jedną z moich szefowych. Ta kompleksowość tematu może jednak wzbudzać wyrzuty sumienia i obawy przed realnym pisaniem kodu. Na szczęście autor kilkukrotnie powtarza, że pierwsza wersja tego, co piszemy, nie będzie idealna. Zupełnie jak z literaturą. W ogóle dużo w tej książce jest porównań do twórczości literackiej. Jak już pisałam, Czysty kod nie jest książką prostą, choć jest stosunkowo łatwo przyswajalna. Ale warto włożyć wysiłek, bo te treści są tak podane, że mimowolnie zostają w głowie. Nawet szczątkowa wiedza to więcej niż żadna. Tylko nie odkładać na później, czytać za jednym zamachem.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na82 dni temu
Sens tego wszystkiego. Rozważania o życiu, religii, polityce i nauce. Richard P. Feynman
Sens tego wszystkiego. Rozważania o życiu, religii, polityce i nauce.
Richard P. Feynman
Znacie żart Reagana o ateistach? https://www.youtube.com/shorts/kXFeLwRssnI Richard F. Feynman był ponoć ateistą. Tak przynajmniej o sobie mówił. Ja jednak myślę, że gdyby spotkał sie z Reaganem, szybko by się dogadali. Zwłaszcza, że w trzecim, ostatnim wykładzie, który został spisany w tej książce, padają takie słowa: "Wierzę, że nie da się osiągnąć...( czyli wierzy, lapiac go za slowka...) (...) uważam encyklikę papieża Jana XXIII, ktora przeczytałem, za jedno z największych wydarzeń naszych czasów i wielki krok w przyszłość. Nie potrafiłbym znaleźć lepszego sposobu wyrażenia moich poglądów na sprawy moralne, na obowiązki i odpowiedzialność ludzkości, na stosunki [pomiędzy ludźmi, niż jest to zrobione w tej encyklice. Nie podzielam pewnych motywacji, stojących za niektórymi ideami, wyprowadzonymi od Boga. Osobiscie nie uważam, by niektóre z tych idei były w wyraźny sposób naturalną konsekwencją idei głoszonych przez wcześniejszych papieży. Z tym sie nie zgadzam, ale nie bede tego wyśmiewał ani nie będę się spierał. Podzielam papieskie poglądy na sprawę odpowiedzialności i obowiązków ludzi." W końcu wolność to odpowiedzialność. Nie każdy jest na nią gotowy. Wykłady Feynmana spisane w tej niewielkiej książce, raptem 100 stron, to trochę groch z kapustą. Jest tu, jak wskazuje podtytuł, o życiu, religii, polityce i nauce. Wkradł się, przez to nagromadzenie tematów, chaos i sporo emocji. Jest trochę ciekawych spostrzeżeń jak na przykład to, że to język powinien byc dostosowany do ludzi, a nie na odwrót. Na koniec polecam Wam opowieść o przyjemności z wyobrażania sobie różnych rzeczy: https://www.youtube.com/watch?v=P1ww1IXRfTA Szalenie interesujący jest fragment o ogniu. Ciekawa jestem szczególnie co na to klimatolodzy. Jeśli nie czytaliście biografii czlowieka, który, majac 24 lata zrobił doktorat z fizyki, bardzo polecam. Cenię Feynmana najbardziej za wspaniałe poczucie humoru i lekkość z jaka potrafi tłumaczyć skomplikowane zagadnienia. Nade wszystko jednak imponuje mi jego wątpienie i wszędobylskie "nie wiem", do ktorego nie boi sie przyznać. Tego kwestionowania spraw, wydawałoby się, oczywistych, powinniśmy się od niego uczyć.
Tusiak - awatar Tusiak
ocenił na82 miesiące temu
Haker. Prawdziwa historia szefa cybermafii Kevin Poulsen
Haker. Prawdziwa historia szefa cybermafii
Kevin Poulsen
Jestem przerażona! Tkwię w stuporze bliskim paniki! Mam gonitwę i niezborność myśli! Niedawno dostałam nową kartę bankomatową z chipem, którą zlekceważyłam, wrzucając ją do szuflady, bo przecież stara z paskiem jeszcze aktualna przez jakiś rok. Nawet zdziwiłam się, dlaczego bank z takim wyprzedzeniem wymienia karty i jeszcze fantazyjny ozdobnik wtopił w plastik. A ja powinnam prezesa mojego banku za tę decyzję po rękach całować! A co to ma wspólnego z powieścią? Dużo i mnóstwo, a może i jeszcze więcej! Właśnie się z niej dowiedziałam, że posiadana przeze mnie stara karta magnetyczna nie gwarantuje bezpieczeństwa moim milionom na koncie bankowym! ŻADNEGO! System zabezpieczeń w tym miejscu jest dziurawy jak sito! Wystarczy moje jednorazowe skorzystanie z bankomatu, zapłata kartą w restauracji lub sklepie (niech żyją skimmery!),a ktoś na drugim końcu świata będzie tankował paliwo, zajadając pizzę na mój koszt! Jak to możliwe? Na to pytanie (i nie tylko!) odpowiada właśnie ta książka, napisana przez byłego hakera, a obecnie dziennikarza zajmującego się podziemnym światem przestępczości w cyberprzestrzeni. A ponieważ zdawał sobie sprawę, że dla przeciętnego dyletanta w zakresie informatyki, jakim jestem, może być on zbyt skomplikowany, ukazał go poprzez historię i „karierę” hakerską szefa cybermafii – Maxa Butlera vel Vision, znanego w sieci pod nickiem Iceman, ale i Ghost23, Generous, Digits, Aphex i Whiz. Człowieka do tego stopnia nieuchwytnego, że FBI w pewnym momencie podejrzewało go o wyłącznie wirtualne istnienie. Złodzieja, który przywłaszczył sobie 1,8 milionów "kart kredytowych z ponad tysiąca banków", kradnąc z nich 86,4 milionów dolarów. Twórcy cyberprzestrzennego forum handlowego dla carderów (złodziei kart kredytowych),gdzie można było kupić wszystko, co nielegalne – skradzione numery kart kredytowych, fałszywe prawa jazdy, historie kredytowe, zhakowane konta bankowe, karty ubezpieczenia społecznego, szablony paszportów, pieczęcie notarialne, dane osobiste klientów potrzebne złodziejom tożsamości, skimmery (czytniki kart bankomatowych),leki dostępne tylko na receptę, narkotyki, urządzenia i materiały potrzebne do produkcji fałszywych kart i czeków oraz usługi i oferty obejmujące zarówno blokowanie systemów, ich infekowanie, penetracje komputera klienta włącznie ze śledzeniem przez kamerę internetową, jak i to, co ostatnio spotkało autorkę blogu Świat książek i ja… – całkowite kasowanie stron internetowych. Wszystko oprócz pornografii dziecięcej i handlu egzotycznymi zwierzętami. A co z tym można zrobić? Można "kupować numery kart kredytowych od hakera z Moskwy i wysłać je do Szanghaju, gdzie wykorzystywano je do podrobienia kart kredytowych, by przed wizytą w centrum handlowym dokupić jeszcze fałszywe prawo jazdy od oszusta z Ukrainy" i… ŻYĆ! I wreszcie Króla Hakerów, którego ujęcie zajęło agentom specjalnym FBI do walki z cyberprzestępczością dwa lata. "Wraz z zaliczonym czasem odsiadki i przy dobrym sprawowaniu Max wyjdzie na wolność tuż po Bożym Narodzeniu w 2018 roku". To jednak nie koniec wojny! Jego miejsce zajęli inni carderzy, bardziej agresywnie nastawieni na szybki zysk, przenoszący przemoc do świata realnego, opracowujący nowe sposoby oszustw, specjalizujący się w kradzieży haseł bankowości i przeprowadzaniu przelewów bezpośrednio z konta ofiary oraz rozwijający nowy kierunek hakowania, który zapoczątkował Max – nie atak na system zabezpieczeń komputerowych, ale na najsłabsze ogniwo – klienta. Wystarczyło wysłać jedną informację na konto pocztowe o treści: "Ten mail został wysłany przez serwer Citibanku, by zweryfikować twój adres mailowy. […] Musisz zakończyć ten proces, klikając na link poniżej i wpisując w małe okienko numer twojej karty bankomatowej lub debetowej Citibanku i PIN, którego używasz w bankomatach". Albo. "Ostatnio miało miejsce wiele prób kradzieży tożsamości klientów Citibanku. […] Aby zabezpieczyć swoje konto, musisz aktualizować PIN do karty bankomatowej/debetowej Citibanku". I wpisują! I uaktualniają! Czyniąc ze swoich kont żyłę złota i pozwalając jednemu oszustowi na zarobek miliona dolarów w tydzień. Nie bez powodu banki umieszczają na swoich głównych stronach internetowych komunikaty z czerwoną czcionką. Na dzisiaj karty kredytowe z chipami są bezpieczne. Jeszcze! Co ciekawe. Amerykanie odrzucili karty z chipami "z powodu gigantycznych kosztów wymiany setek tysięcy terminali sprzedaży na nowe urządzenia". Wolą straty z tytułu oszustw „czarnych kapeluszy” grasujących w sieci. Polskie banki postawiły na bezpieczeństwo, stąd mój podziw i chęć całowania po rękach prezesa mojego banku. Jednak kradzieże milionów z kont to nie jedyny temat poruszony przez autora. To również pokazanie mrocznej strony sieci, "gdzie nie handluje się czy wymienia błyskotkami, czy pomponami, ale gdzie ludzie handlują bądź wymieniają się ludzkim życiem" pod hasłem – "Dla tych, którzy lubią grać w cieniu". To także historia rozwoju Internetu, hakowania i wojny między białymi i czarnymi kapeluszami oraz tymi ostatnimi z FBI, to także osobista, czasami beznadziejna walka osamotnionego człowieka z uzależnieniem od poczucia bezgranicznej wolności, władzy ograniczanej tylko sumieniem, niewidzialności, nieuchwytności, podążania za impulsem, możliwości nurkowania w każdy zakazany zakamarek i korytarz Internetu bez obaw o konsekwencje. Walka sumienia z nałogiem czasami kończąca się samobójstwem. Całość napisana jak dobry, trzymający w napięciu thriller z narzuconym tempem akcji, potęgowanym przez zmieniające i przenikające się sekwencje wydarzeń z realnie odczuwanym poczuciem zagrożenia i niebezpieczeństwa, atmosferą podejrzeń i nieufności, prześladującą świadomością szpiegujących konfidentów, wtyczek i „odwróconych” doprowadzającą do paranoi. Czułam adrenalinę we krwi! I to, co najważniejsze dla mnie, przeciętnego użytkownika Internetu, książka odpowiada również na pytanie – Jak się bronić? Zacznę od tego, że natychmiast idę uaktywnić nową kartę z chipem. Nad całowaniem prezesa banku jeszcze się zastanowię. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na84 lata temu

Cytaty z książki Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła

Więcej

Cywilizacja to w końcu tylko maska ogłady.

Cywilizacja to w końcu tylko maska ogłady.

Kevin Mitnick Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła Zobacz więcej
Więcej