-
Artykuły
Czytamy w weekend. 17 kwietnia 2026
LubimyCzytać313 -
Artykuły
"Malarz" Piotra Chomczyńskiego - mamy dla Was 30 egzemplarzy książki
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wiosenne porządki w księgarni Matras. Setki hitów już od 5 złotych!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać12
Biblioteczka
Lubię takie książki,
gdzie z rynny kapią czary,
a magia zasłania się fartuchem służącej.
Lubię takie książki,
gdzie nagle świece gasną,
a z cienia wychodzą skorpiony.
Lubię takie książki,
gdzie wersy pachną zaklęciami,
a przypalone chleby inspiracją…
Lubię takie książki jak „Familiar”:
z gęstym mrokiem, diabolicznym typem i dziewczyną, która robi magię. Z pierwszym zdaniem, przez które rzucam wszystko i siadam do czytania. Z finałem, na wspomnienie którego gęba mi się cieszy. Z jednej strony Hiszpania, dorożki, długie suknie, z drugiej życie w cieniu, niedostatek i niewola. A w środku tego wszystkiego romans, za który grozi stos. No lepiej być nie mogło!
„Familiar” jest lepki od czarów i ryzykownych decyzji. Sprytny, tajemniczy, zaskakujący. Wiedziałam, że wyciągnięcie ręki po ten tytuł to dobra decyzja, ale nie wiedziałam, że aż tak dobra. Podobało mi się bardzo, dlatego odkładam tę historię na półkę „moja bajka” i wypowiadam zaklęcie PRZECZYTAJ ✨
Lubię takie książki,
gdzie z rynny kapią czary,
a magia zasłania się fartuchem służącej.
Lubię takie książki,
gdzie nagle świece gasną,
a z cienia wychodzą skorpiony.
Lubię takie książki,
gdzie wersy pachną zaklęciami,
a przypalone chleby inspiracją…
Lubię takie książki jak „Familiar”:
z gęstym mrokiem, diabolicznym typem i dziewczyną, która robi magię. Z pierwszym...
Dwie osoby mogą wyruszyć na poszukiwanie wymarzonego miejsca do życia. Dwie osoby mogą być zmuszone do przeczekania śnieżycy w domu na odludziu. Dwie osoby mogą zacząć przesłuchiwać cudzą przeszłość, żeby ocalić swoją przyszłość.
Ale czy dwie osoby mogą wyjść z tej historii żywe?
Stara posiadłość skrzypiąca sekretami. Pokój pełen kaset, na których nagrało się o kilka słów za dużo. Brudny kubek, co mógłby wiele wyjaśnić, gdyby się tylko odezwał.
Ależ to było przewrotne!
Historia nowożeńców zamknięta we wciągającym thrillerze psychologicznym. Wpadłam chyba w każdą, możliwą podpuchę, wciśniętą gdzieś między strychem a sofą. Na początku coś mi dzwoniło, w połowie byłam pewna, że namierzyłam, w którym kościele. A na końcu i tak się okazało, że wszystko źle i to nie dzwon dzwonił, tylko podłoga skrzypiała…
Najbardziej w „Nie kłam” podobało mi się wszystko, ale gdybym musiała zeznać pod przysięgą, co najbardziej, zeznaję, że:
➡️ nagrania z kaset, bo mi zrobiły sieczkę w głowie i po mistrzowsku wszystko pomieszały
➡️ miejsce akcji, bo do starych domów mam słabość
➡️ zakończenie, bo takiego żadna ustawa nie przewiadywała!
Bardzo dobry thriller.
Tak bardzo, że chciałabym zapomnieć fabułę i przeczytać tę książkę raz jeszcze.
Dwie osoby mogą wyruszyć na poszukiwanie wymarzonego miejsca do życia. Dwie osoby mogą być zmuszone do przeczekania śnieżycy w domu na odludziu. Dwie osoby mogą zacząć przesłuchiwać cudzą przeszłość, żeby ocalić swoją przyszłość.
Ale czy dwie osoby mogą wyjść z tej historii żywe?
Stara posiadłość skrzypiąca sekretami. Pokój pełen kaset, na których nagrało się o kilka...
Myśl pierwsza.
Po co wydawać kolejny raz tę samą książkę? Ktoś powie, że dla pieniędzy, a ja powiem, że dla czytelników. Bo na pewno gdzieś tam siedzi taki mały żuczek, co to mu pierwsze wydanie wykupili, drugie mu w ręce nie wpadło, ale wierzy, że do trzech razy sztuka, i to trzecie właśnie, jak ślepej kurze ziarno mu się trafiło. Tak jest, nie zmyślam, byłam tym żuczkiem!
Co do fabuły to „Parabellum” krwią ocieka. Miłością, braterstwem, zasadami, ale krwią najbardziej. Dużo ciał, dużo przemocy, opisy mocno działające na wyobraźnię. Jest wątek ucieczki, walki za ojczyznę, perspektywa oprawcy - każdy znajdzie coś dla siebie.
I o fabule tyle.
Myśl druga.
W czym jest lepsze to nowe, zbiorcze wydanie od trzech pojedynczych książek? Bo że wstążeczka dynda to mi akurat lekko wisi. Choć nie powiem, przydała się.
Pierwsza część nie porwała aż tak jak myślałam, że porwie. Druga wjechała z kopyta, ale czy gdybym nie miała od razu kontynuacji pod ręką, to sięgnęłabym po drugą? Chyba tak, ale bez przekonania to mówię. Wniosek z tego taki, że co trzy Mrozy w jednym to nie jeden, a w kupie siła!
Myśli trzecia.
Dobra to było historia! Mimo ściętych głów i powolnego początku, mimo zwrotów akcji, których bohaterom nie życzyłam, mimo takiego niedopowiedzenia, że nie wiadomo do końca, kto doczekał szczęśliwego zakończenia. Opowieść aż się prosi, by przepaść w niej pewnego, zimowego wieczoru, a wydanie wprost idealnie, by je komuś podarować. Może właśnie sobie?
Myśl pierwsza.
Po co wydawać kolejny raz tę samą książkę? Ktoś powie, że dla pieniędzy, a ja powiem, że dla czytelników. Bo na pewno gdzieś tam siedzi taki mały żuczek, co to mu pierwsze wydanie wykupili, drugie mu w ręce nie wpadło, ale wierzy, że do trzech razy sztuka, i to trzecie właśnie, jak ślepej kurze ziarno mu się trafiło. Tak jest, nie zmyślam, byłam tym żuczkiem!...
"Wszyscy są uśmiechnięci i świetnie się bawią. Wszyscy oprócz mnie. Jestem w domu pełnym ludzi, a jednak zupełnie sama."
📖 Profesorka, Layne Fargo
_
Wszyscy mówią, że na naukę nigdy nie jest za późno. Wszyscy mówią, że trening czyni mistrza.
Jak długo zatem trzeba ćwiczyć zabijanie, aby dojść do perfekcji?
Tytułowa profesorka zaprasza do swojej żądnej zemsty głowy, snuje wciągającą opowieść o motywach i sprzedaje sprawdzone sposoby na "niegrzecznych chłopców".
Wsiąkłam w tę farsę od samego początku. Mocne wejście, czarny charakter z dobrymi intencjami, czego chcieć więcej?
Nie, nie opierałam się ani strony.
Choć może nie wypada się przyznawać, nie da się ukryć, że zdobyła moje uznanie. Za rzeczowość i za upór w dążeniu do eliminacji swoich celów.
Tak, podobają mi się takie kobiece porządki.
Niektórzy się ukrywają i do ostatnich stron trzeba czekać, by poznać sprawcę. Tymczasem ona - zero owijania w bawełnę, zero skrępowania, kawa na ławę od samego początku.
Nie jestem fanatyczką kawy, ale taką mogłabym dostawać częściej.
"Profesorka" zaskoczyła mnie spokojnym budowaniem napięcia, choć niby wszystko było wiadomo od początku. Zaskoczyła intrygującym drugim torem wydarzeń i kobiecym wątkiem wplecionym między trupy.
Śledziłam losy bohaterów z ekscytacją, a finał okazał się dość hm... nietypowy!
Wernisaż zbrodni w wykonaniu profesorki, uważam za wyjątkowo udany. Komu bilecik?
"Wszyscy są uśmiechnięci i świetnie się bawią. Wszyscy oprócz mnie. Jestem w domu pełnym ludzi, a jednak zupełnie sama."
📖 Profesorka, Layne Fargo
_
Wszyscy mówią, że na naukę nigdy nie jest za późno. Wszyscy mówią, że trening czyni mistrza.
Jak długo zatem trzeba ćwiczyć zabijanie, aby dojść do perfekcji?
Tytułowa profesorka zaprasza do swojej żądnej zemsty głowy, snuje...
"Nie obwiniaj się. Robię jedyne, co mogę, by cię ochronić. Podejmuję tę decyzję z miłością. Nie pozwól, by to poszło na marne."
📖Gra kłamstw, Ruth Warte
_
Jedna wiadomość, dwa słowa.
Potrzebuję cię.
Trzy spakowane walizki, cztery przyjaciółki.
Spotkanie po siedemnastu latach.
Kiedy spodziewasz się upadku z wysokości do lodowatej wody, a w zamian dostajesz brodzenie w wodzie po kostki i to takiej zaledwie chłodnej, to w pierwszym odruchu myślisz: nuda.
Mimo to coś Ci mówi, że tam dalej będzie wymarzona głębia, więc drepczesz płyciną ku spełnieniu oczekiwań. Drepczesz, drepczesz, aż tu nagle!
Muł. Błoto. Dno i wodorosty.
Może nieco dramatyzuję z tymi wodorostami, ale faktem jest, że nie polubiłyśmy się na początku. Niby mnie podmywała półsłówkami, niby częstowała wspomnieniami ze szkolnych lat. A ja tylko kręciłam nosem. Ale jej nie rzuciłam, bo tym samym nosem czułam, że może coś wypłynie i wpłynie na moją surową ocenę.
Sztormem mnie wzięła w drugiej połowie.
Ospałe fale zniknęły, zastąpione brakującymi wcześniej emocjami. O odłożeniu nie było mowy. Finał zapłonął dramatem i z przytupem spiął całość klamrą zrozumienia. A ja pomyślałam, że warto było przebrnąć przez muł.
Nierówna to była gra.
Trochę tajemnicza, trochę zakłamana, trochę zaskakująca. Lecz nie całkiem.
"Gra kłamstw" okazała się mniej różowa niż myślałam. Mniej porywająca i nie tak soczysta jak sobie wymarzyłam. Zabrakło mi w tej historii wiarygodności, o ile można oczekiwać wiarygodności po książce, w której ciągle kłamią.
Zmarnowany potencjał? A w życiu! Po prostu nie moja bajka. Tym razem marzył mi się rollercoaster, a dostałam spokojną karuzelę z kucykami. Nie można wiecznie dostawać tego, czego się chce, prawda?
Fabuła fabułą, ale szczególnie ubolewam nad ilością błędów w polskim wydaniu. Nie obwiniam, ale wzdycham z lekką irytacją.
"Nie obwiniaj się. Robię jedyne, co mogę, by cię ochronić. Podejmuję tę decyzję z miłością. Nie pozwól, by to poszło na marne."
📖Gra kłamstw, Ruth Warte
_
Jedna wiadomość, dwa słowa.
Potrzebuję cię.
Trzy spakowane walizki, cztery przyjaciółki.
Spotkanie po siedemnastu latach.
Kiedy spodziewasz się upadku z wysokości do lodowatej wody, a w zamian dostajesz brodzenie w...
"Kiedy tracisz marzenie, boli cię każda myśl o tym, że kiedykolwiek je miałeś."
📖 Nikt nie może wiedzieć, K. A. Marshall
_
Niektóre marzenia trzeba odłożyć na półkę, przynajmniej na razie. A niektóre książki wręcz przeciwnie, trzeba z półki zdjąć, by obwieścić światu: miałam przy tym ciarki!
Ciarki mam, gdy stare domy szepczą mi na ucho swoje historie. Te o rodzinnych sekretach i o prawdzie, ukrywanej za zamkniętymi drzwiami. Te o rodzinach, nieskazitelnych na zewnątrz, a gnijących w środku. Stare domy uwielbiają przeplatać wspomnienia. Czasem wspomną, jak pachniały niedzielną szarlotką, czasem, jak milczały, gdy wsiąkała w nie krew.
Ten stary dom mówi stanowczo: nikt nie może wiedzieć. Nuci dziecięcym głosem coraz dziwniejszą opowieść o trzech siostrach, które zbrodnia połączyła i rozdzieliła. Szepcze o Wtedy, pełnym zagadek i o Teraz, żądnym prawdy.
W rezydencji wciąż słychać echo wystrzału, a ja wciąż czuję te emocje, to napięcie, niepewność. "Nikt nie może wiedzieć" urwało się z półki thriller psychologiczny i doskonale namieszało mi w głowie. Historia idealnie wystrzela się w klimat długich, jesiennych wieczorów pod kocem. Rozsądek wprost nakazuje dać wciągnąć się w siostrzane tajemnice i dowiedzieć, kto pociągnął za spust.
To jak, dasz się wciągnąć?
"Kiedy tracisz marzenie, boli cię każda myśl o tym, że kiedykolwiek je miałeś."
📖 Nikt nie może wiedzieć, K. A. Marshall
_
Niektóre marzenia trzeba odłożyć na półkę, przynajmniej na razie. A niektóre książki wręcz przeciwnie, trzeba z półki zdjąć, by obwieścić światu: miałam przy tym ciarki!
Ciarki mam, gdy stare domy szepczą mi na ucho swoje historie. Te o rodzinnych...
"Na pewno masz w życiu kogoś, komu ufasz. Powiedz mu, jak wiele dla ciebie znaczy. Nie musisz wszystkiego tracić, wiesz? Ty też zasługujesz na to, by iść naprzód."
📖 Rój, Weronika Mathia
_
Ty też zasługujesz na to, by poznać "Rój". Zasługujesz na to, by ktoś, jakaś Zouszka albo inna dobra wróżka, podał Ci do ręki kubek z herbatą, z czułością dodał do herbaty łyżeczkę miodu, a do drugiej ręki wcisnął Ci stos kartek zapisanych zbrodnią. Zouszki nie ma, więc robię dziś za dobrą wróżkę.
Zamknij oczy i weź łyk tej historii.
Czujesz miód? Bajkową słodycz dziecięcej beztroski. Ciepło przyjaźni. Siłę rodzinnych więzi.
A czujesz krew? Kapie niemal od pierwszych stron i kapać będzie aż do ostatnich. Zbyt wiele, zbyt szybko.
Na pewno czujesz też łzy. Te, co płynną po stracie kogoś bliskiego. Te, co płyną z żalu za grzechy. Te, wywołane strachem, że wszystko się wyda. I te, te co płyną na sam koniec, kiedy przed sobą widzisz już tylko przepaść.
Mam chmarę myśli w głowie. Roi mi się i troi od nadmiaru emocji, od poplątanych wątków i precyzyjnie wymierzonych kłamstw, co obracają się nagle ostrzem w drugą stronę. Wierzyć mi się nie chce w to, że on... i że ona... i w ten, o wiele za głośny, wystrzał na końcu... W to wprost uwierzyć nie mogę.
"Rój" to książka, w której znalazłam jesienny smutek. Dużo smutku. Lepka, gęsta, pokrętna. O smaku bajki i zbrodni. Słodka i gorzka jednocześnie.
Początkowo nieco przeciekała mi przez palce, nie mogłam uchwycić zależności, tłoczno było, skomplikowanie. Finalnie zwracam honor, skleiły się wszystkie wątki.
Koniec trochę ze mnie zakpił, może jak na mój gust za dużo się tam wydarzyło, może trochę nierealnością powiało... Ale może się mylę?
Wszak w bajkach zdarzyć się może wszystko.
"Na pewno masz w życiu kogoś, komu ufasz. Powiedz mu, jak wiele dla ciebie znaczy. Nie musisz wszystkiego tracić, wiesz? Ty też zasługujesz na to, by iść naprzód."
📖 Rój, Weronika Mathia
_
Ty też zasługujesz na to, by poznać "Rój". Zasługujesz na to, by ktoś, jakaś Zouszka albo inna dobra wróżka, podał Ci do ręki kubek z herbatą, z czułością dodał do herbaty łyżeczkę...
Jej czytanie przypomina siedzenie pod puchatym kocem, z wielkim kubkiem herbaty, gdy za oknem szaleje deszczowy listopad. Jest ciepła, przytulna, pełna zrozumienia.
Uwielbiam ją!
Leczy niczym różowy plaster w świnki - szybko, skutecznie i z uśmiechem. Lek na skołtunione myśli, co się często plączą w zupełnie dziwnych kierunkach, i zupełnie bez potrzeby.
„Biblioteka o północy” czyli ukojenie zaaplikowane między wersami. Dawno nie czułam takiego spokoju przekręcając ostatnią stronę. Możesz odetchnąć, bo nie ważne, jakim życiem żyjesz, Twoje inne ja żyją wszystkie te inne życia, o których czasem myślisz. Możesz przestać szukać złotych gór, bo najbardziej liczą się drobiazgi, małe gesty, proste słowa. Teraz, w tym wszechświecie liczy się lato, czereśnie na drzewach, chodzenie po rosie. Wszystko inne może poczekać. Poza poznaniem tej historii oczywiście!
Jej czytanie przypomina siedzenie pod puchatym kocem, z wielkim kubkiem herbaty, gdy za oknem szaleje deszczowy listopad. Jest ciepła, przytulna, pełna zrozumienia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam ją!
Leczy niczym różowy plaster w świnki - szybko, skutecznie i z uśmiechem. Lek na skołtunione myśli, co się często plączą w zupełnie dziwnych kierunkach, i zupełnie bez potrzeby.
„Biblioteka o...