-
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Wielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2
Biblioteczka
2021-09-18
2019-12-29
2019
2019-04-05
2019-04-01
2019-01
Przebrnęłam przez wszystkie książki Toma Knoxa (a warto wspomnieć, że pisze nie tylko pod tym pseudonimem), które są przetłumaczone na język polski. Ale nie zrobiłam tego, bo jakieś wyzwanie... Zrobiłam to, bo chciałam, chociaż na pamięć już znam jego triki czy schematy.
Używając szablonu, jest nieszablonowy. Wykonuje ogrom pracy przed napisaniem każdej książki, a wszystko po to, by zachwycić swojego czytelnika i aby porwać go do świata nagłych zwrotów akcji oraz nierealnych połączeń wątków.
Wszystko to można mu zarzucić jako wady, ale uważam, że byłoby to doszukiwanie się dziury w całym. Oczekujemy od lektur zachwycania, zadziwiania, szokowania, dokształcania nas, dlatego po co narzekać, gdy ktoś już tego dokona?
Tom Knox to idealny pisarz dla miłośników teorii spiskowych związanych z religią, egzotycznymi kulturami czy zagadkami historii. Jest dokładny w swoich badaniach i jest piekielnie wiarygodny w swoich opowiadaniach. Śmiało!
Przebrnęłam przez wszystkie książki Toma Knoxa (a warto wspomnieć, że pisze nie tylko pod tym pseudonimem), które są przetłumaczone na język polski. Ale nie zrobiłam tego, bo jakieś wyzwanie... Zrobiłam to, bo chciałam, chociaż na pamięć już znam jego triki czy schematy.
Używając szablonu, jest nieszablonowy. Wykonuje ogrom pracy przed napisaniem każdej książki, a wszystko...
2018-07-17
Upodobania mają prawo zmieniać się z wiekiem. Kiedy pierwszy raz czytałam Sherlocka, wiedziałam, że jest to literatura, która nie opuści mnie już nigdy. Kiedy zaczęłam interesować się rewolucją przemysłową, wiedziałam, że takie motywy w książkach staną się jednymi z moich ulubionych.
"Marsz Automatonów" to kolejna przypadkowa pozycja na mojej półce. Polując na ciekawe tytuły za śmieszną cenę, dorzuciłam także ten do swojego koszyczka. Dojrzewał na półce i nie miałam przekonania.
A to był błąd! Wszyscy fani klasycznego kryminału, fantastyki naukowej (nie SF), steampunka, rewolucji przemysłowej oraz ciętego języka Holmesa powinni sięgnąć po książkę Manna. Zawiła intryga została zaplanowana w przemyślany i nie tak łatwy do przewidzenia sposób. Nie brakuje tu motywów historycznych, okultystycznych, a nawet lekko romantycznych!
Mogłoby się wydawać, że taka rozbieżność nie jest do pogodzenia w skromnej w swych rozmiarach książce, lecz pochopny osąd w tej kwestii może być krzywdzący. Mann wdzięcznie wplata różnokolorowe nitki i tka z nich piękny, przyjemny w odbiorze obraz. Aż serce ściska, gdy okazuje się, że to nie jest pierwsza część cyklu...
Upodobania mają prawo zmieniać się z wiekiem. Kiedy pierwszy raz czytałam Sherlocka, wiedziałam, że jest to literatura, która nie opuści mnie już nigdy. Kiedy zaczęłam interesować się rewolucją przemysłową, wiedziałam, że takie motywy w książkach staną się jednymi z moich ulubionych.
"Marsz Automatonów" to kolejna przypadkowa pozycja na mojej półce. Polując na ciekawe...
2018-08-10
Nazwałabym tę książkę "Festiwalem teorii spiskowych"...
Bardzo smutnym jest, że tej grubości dzieło, któremu autor prawdopodobnie poświęcił mnóstwo czasu, można znaleźć w koszyku opatrzonym skromną ceną 9,99. Tytuł może przyciągnąć miłośników historii czy pogańskich i wczesnochrześcijańskich czasów naszego państwa, ale sama okładka niepokoi. Niepokoją także początki, które zdają się nie mieć nic wspólnego z okresem panowania Piastów. Im dalej w las, tym człowiek coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że autor "coś namieszał".
Mimo wątpliwości - warto. Niezależnie od tego, czy ktoś lubuje się we wspomnianych już teoriach spiskowych, czy przepada (lub nie) za historią Polski XX wieku. Przeplatanie się wydarzeń, pozornie tak bardzo odległych sobie, w spójną całość zostało wykonane świetnie. Aż złapałam się za głowę, gdy zrozumiałam, jak bardzo pokrętna logika została użyta! Inspiruje i zachęca do dalszych poszukiwań, do samodzielnego przeszperania w dostępnych źródłach.
Nazwałabym tę książkę "Festiwalem teorii spiskowych"...
Bardzo smutnym jest, że tej grubości dzieło, któremu autor prawdopodobnie poświęcił mnóstwo czasu, można znaleźć w koszyku opatrzonym skromną ceną 9,99. Tytuł może przyciągnąć miłośników historii czy pogańskich i wczesnochrześcijańskich czasów naszego państwa, ale sama okładka niepokoi. Niepokoją także początki, które...
2017-12-05
To zawsze wygląda tak samo: przeglądam opinie na tym portalu, czytam recenzje na innych stronach, lecz własny osąd wydaję dopiero po przeczytaniu; nie kieruję się cudzymi słowami.
Bardzo mnie zdziwiło, że tyle osób narzeka na słabe zakończenie. Knox kojarzy mi się z dwufazowymi punktami kulminacyjnymi, które pojawiają się niemalże pod koniec książki i przez ostatnie rozdziały utrzymują czytelnika w ogromnym, elektryzującym napięciu. Teraz, gdy "Skarb heretyków" już za mną, mogę z czystym sumieniem dołączyć do grona rozczarowanych osób. Jest to 4 książka Toma Knoxa, którą było mi dane przeczytać i która dumnie pręży grzbiet na mojej półce. Chociaż cała koncepcja i jej rozwiązanie to, jak dla mnie, genialna idea, tak zakończenie jest niczym świeczka, której knot się wypalił, nie naruszając nawet wosku.
Bardzo denerwuje mnie też fakt, że Knox cały czas kurczowo trzyma się bezpiecznego schematu przy tworzeniu biografii postaci. Przejadły mi się troszkę tragedie rodzinne, problemy z byciem matką/ojcem oraz ginące z winy rodzica dzieci. Czy Knox próbuje w ten sposób zrehabilitować własne przeżycia? Czy wiąże się to z nim samym? Czy może po prostu uznał to za niezły chwyt, poruszający wrażliwość czytelnika? Miło by było, gdyby ktoś się go o to spytał.
Mimo wszystko oceniam tę książkę bardzo wysoko, ponieważ autor włożył w to sporo pracy (jak zawsze) i wykreował wciągający świat, z którego możemy się wiele nauczyć. Wszystkim tym, którzy dopiero zaczynają drogę z tym pisarzem, polecam kontynuowanie obranej ścieżki, gdyż na jej końcu nie ma rozczarowania.
To zawsze wygląda tak samo: przeglądam opinie na tym portalu, czytam recenzje na innych stronach, lecz własny osąd wydaję dopiero po przeczytaniu; nie kieruję się cudzymi słowami.
Bardzo mnie zdziwiło, że tyle osób narzeka na słabe zakończenie. Knox kojarzy mi się z dwufazowymi punktami kulminacyjnymi, które pojawiają się niemalże pod koniec książki i przez ostatnie...
2016-02-15
2017-06-11
2017-01-31
To moje trzecie podejście do Pana Knoxa i szczęśliwym trafem był to właśnie sławetny bestseller! Ile to się naczytałam na okładkach poprzednich książek, na stronach internetowych, w krótkich biografiach, że to genialna książka i miażdży pozostałe.
Tak, trudno się z tym nie zgodzić.
Pan Knox, stosując tradycyjny schemat (pani archeolog, pan dziennikarz), zabiera nas w kolejną przygodę, pełną brutalnych morderstw, niepokojących ruchów religijnych, okultu, rasizmu, gróźb, policji, poszukiwań - słowem: wszystkiego. Nie oszczędza nas (osobiście ledwie wytrzymałam scenę morderstwa Isobel - nie należę do ludzi o najsłabszej psychice, ale to było już COŚ), nie czaruje nas słodkimi słówkami. Bez ogródek prezentuje rzeczy, o jakich nam się nie śniło i.. i możemy mieć pewność, że większość z nich działa się naprawdę.
Wielokrotnie googlowałam nazwiska czy nazwy miejsc, rzeczy, by się upewnić, bo w głowie mi się mnie mieściła szansa na realność poszczególnych faktów. Można się zdziwić, naprawdę. Jeżeli nawet przesadził w przypadku Hellfire czy Gobekli Tepe (nie doszukiwałam się, ile Knox miał racji), to zrobił to w tak wdzięczny i wiarygodny sposób, iż jestem w stanie uwierzyć mu w każde słowo.
Czapki z głów, bowiem sztuka stworzenia genialnego tekstu, przy jednoczesnym użyciu oklepanych schematów, jest trudną, a Pan Knox sobie radzi.
Ktoś mnie ostatnio zapytał, czy przeczytałabym książkę Knoxa, gdyby mówiono o niej, że jest fatalna i szkoda na nią czasu. Moja odpowiedź była natychmiastowa: "Tak, dlaczego nie?", bo nie wierzę w tendencje spadkowe Knoxa, a nawet jeśli istnieją/zaistnieją - i tak pozostanę mu wierna.
Polecam!
To moje trzecie podejście do Pana Knoxa i szczęśliwym trafem był to właśnie sławetny bestseller! Ile to się naczytałam na okładkach poprzednich książek, na stronach internetowych, w krótkich biografiach, że to genialna książka i miażdży pozostałe.
Tak, trudno się z tym nie zgodzić.
Pan Knox, stosując tradycyjny schemat (pani archeolog, pan dziennikarz), zabiera nas w...
2016-08-30
Sięgając po "Rytuał babiloński", miałam już za sobą lekturę "Biblii umarłych", która zachęciła mnie do zapoznania się z pozostałymi książkami Knoxa. Otworzyłam, zaczęłam i pierwsze, co przyszło mi do głowy: wszelcy bogowie, znowu to samo. Tom Knox wykorzystuje pewien schemat. Z jednej strony to dobrze, bo ma coś sprawdzonego, nie chce popełnić błędu, ale z drugiej strony te same motywy, te same postawy, te same historie postaci: ich cierpienia, problemy, tragedie rodzinne. To męczy. Na szczęście Knox nadrabia innymi rzeczami, stąd moja wysoka ocena, bowiem cenię sobie solidnie wykonaną robotę: szczegółowość opisów, podejmowanie trudnych, delikatnych, zagadkowych tematów, odwaga - Knox mówi wiele rzeczy wprost i nie owija w bawełnę. Abstrahując od tego, co jest prawdą, a co nie jest prawdą w jego książkach, musimy być świadomi, że różne rzeczy działy się, dzieją się i dziać się, niestety, będą. I aż żal, że napisał zaledwie kilka książek, i aż żal, że tak trudno je dostać na polskim rynku.
Sięgając po "Rytuał babiloński", miałam już za sobą lekturę "Biblii umarłych", która zachęciła mnie do zapoznania się z pozostałymi książkami Knoxa. Otworzyłam, zaczęłam i pierwsze, co przyszło mi do głowy: wszelcy bogowie, znowu to samo. Tom Knox wykorzystuje pewien schemat. Z jednej strony to dobrze, bo ma coś sprawdzonego, nie chce popełnić błędu, ale z drugiej strony te...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Cofnijmy się do czasów, gdy nauka, choć ówcześnie postrzegana jako wysoce rozwinięta, dopiero raczkowała. Mogliśmy wykorzystać braki w specyficznej wiedzy u czytelników czy nieistnienie Internetu. Wystarczyło opisać chorobę psychiczną, dodać nutkę dreszczyku, ciemne chmury, postać sędziwej babuleńki czy zmorę rodem z folkloru i proszę! Horror jak malowany!
Dzisiaj charakterystyka zaburzeń psychicznych jest tak oczywista i tak łatwo znaleźć wszelkie informacje w Sieci, że omamienie czytelnika wydaje się być dużo bardziej skomplikowane. Tym bardziej powinniśmy sięgnąć po opowiadania, które zostały zawarte w tym zbiorze, aby uzmysłowić sobie, od czego zaczęła się fantastyka. Jakaż była wysmakowana! Z jednej strony - zażenowanie, że przecież pomysł taki płytki, niewyszukany. Z drugiej strony - zachwyt, że przecież pomysł taki płytki, a tak może zadziwić...
Nie mnie oceniać drobiazgi kunsztu każdego z autorów. Ja tu tylko czytam, często zachęcam i czasami wskazuję palcem na warte poświęconego czasu kwestie... ;)
Cofnijmy się do czasów, gdy nauka, choć ówcześnie postrzegana jako wysoce rozwinięta, dopiero raczkowała. Mogliśmy wykorzystać braki w specyficznej wiedzy u czytelników czy nieistnienie Internetu. Wystarczyło opisać chorobę psychiczną, dodać nutkę dreszczyku, ciemne chmury, postać sędziwej babuleńki czy zmorę rodem z folkloru i proszę! Horror jak malowany!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzisiaj...