-
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać97 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
Biblioteczka
2014-03-23
2014-01-15
2014-04-06
2014-03-21
2014-02-14
2013-11-12
2013-08-25
2013-07-27
2013-07-13
2013-06-26
2013-05-23
2013-05-16
2013-05-10
2013-04-24
2013-01-10
2012-12-31
świetna książką, zadowoli każdą sapioseksualną istotę. czyta się ją jak powieść w której profesor najpierw z właściwą wiekowi, erudycji i intelektowi klarownością roztacza kasandryczne wizje Świata i Europy, wraz z ich najbardziej palącymi problemami, żeby na kilku końcowych stronach mignąć czytelnikowi wątłą iskrą nadziei. to trochę jak z cieniusieńkim płatkiem miętowej czekolady, który jest podawany razem z wyjątkowo wysokim rachunkiem w restauracji. mój ulubiony zabieg stylistyczny.
"Europa niedokończona przygoda" niewątpliwie dostarcza wrażeń estetycznych, co rzadkie w przypadku tego rodzaju książek, przede wszystkim jednak "Europa niedokończona..." to poważna próba przyjrzenia się Światu, zawierająca dużą dawkę materiału na refleksie o tym kim jesteśmy, dokąd zmierzamy i czy zdołamy tam dotrzeć?
dodatkowym atutem jest fakt, że mimo iż "Europa niedokończona..." została napisana w 2004 to czytając ją w 2012 można stwierdzić, że nadal jest ona aktualna, co mówi dobrze o książce, ale niestety nie o naszym Świecie.
świetna książką, zadowoli każdą sapioseksualną istotę. czyta się ją jak powieść w której profesor najpierw z właściwą wiekowi, erudycji i intelektowi klarownością roztacza kasandryczne wizje Świata i Europy, wraz z ich najbardziej palącymi problemami, żeby na kilku końcowych stronach mignąć czytelnikowi wątłą iskrą nadziei. to trochę jak z cieniusieńkim płatkiem miętowej...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2012-11-02
dzieciobójstwo, bratobójstwo, wiarołomstwo.
miłość, zdrada i zemsta.
dziesiątki intryg, tuziny rycerskich potyczek, setki dekapitacji, tysiące ofiar i jeden brutalny gwałt małżeński wierszem spisany, czyli średniowieczny pomnik literatury europejskiej w trzydziestu dziewięciu przygodach przedstawiony.
zanurz się w niezliczonych kosztownościach, strojach, krwawych rzeziach i przeżyj najbardziej szlachetną przygodę młodej chrześcijańskiej Europy.
5.5/10
dzieciobójstwo, bratobójstwo, wiarołomstwo.
miłość, zdrada i zemsta.
dziesiątki intryg, tuziny rycerskich potyczek, setki dekapitacji, tysiące ofiar i jeden brutalny gwałt małżeński wierszem spisany, czyli średniowieczny pomnik literatury europejskiej w trzydziestu dziewięciu przygodach przedstawiony.
zanurz się w niezliczonych kosztownościach, strojach, krwawych rzeziach...
2012-10-22
praktyczne informacje:
wydrukowana dużą czcionką, na grubym papierze, z zachowaniem znacznych rozmiarów marginesów i interlinii. obowiązkowo w twardej oprawie.
fizyczność tej książki stara się nadążać za jej niematerialnym wymiarem i krzyczy:
jestem większa niż w rzeczywistości!
Dorota M. popełniła krótką formę literacką i po raz kolejny sięgnęła do mojego ulubionego gatunku - Groteskowe Próby Okiełznania Współczesności.
"Kochanie, zabiłam nasze ****" jest, jak to już gdzieś przeczytałem, "szybka, sprawna i bez celu", i uważam, że w przypadku tej książki to niewątpliwa zaleta.
jej lektura zdaje się być odpowiednikiem fastfoodu dla mózgu, jednak w tym pięknie wyglądającym produkcie spożywczym ktoś zastąpił sos tysiąca wysp dziegciem.
pozorna chaotyczność i trywialność przeplatających się wątków, układa się w ostateczności w spójną całość świata, który cierpi na nadmiar wszystkiego. od 6 miliardów ludzi (zdaje się, że M. zgubiła miliard ludzi. ups, Indie się zawieruszyły) poczynając, poprzez rozbuchaną konsumpcję - "poczwórne, poszóstne frytki", a na wielości dostępnych akcesoriów do samodzielnego konstruowania własnej tożsamości skończywszy.
ten "postrealny" świat, jak sama M. o nim pisze, jest wypełniony wszelkiego rodzaju bólami, samotnością, nieukończonymi historiami, nieuporządkowanymi myślami, bez żadnej hierarchii i celu, seks wymieszany z pierogami, przygarnięte kocię z winem Carlo Rossi, Jugosławia z Białorusią i Polską na dokładkę, żel antybakteryjny z jogą, a wszędzie przewija się motyw dramatycznego kryzysu tożsamości.
jak dla mnie wygląda to zupełnie jak news feed na Facebooku.
dużym minusem tej książki jet to, że nie jest ona wybitna, może to mój osobisty problem, że miałem nadmiernie rozbudzony apetyt na nową M.
dużym plusem tej książki jest natomiast to, że to jest dobra ksiązka, którą warto przeczytać.
7/10
praktyczne informacje:
wydrukowana dużą czcionką, na grubym papierze, z zachowaniem znacznych rozmiarów marginesów i interlinii. obowiązkowo w twardej oprawie.
fizyczność tej książki stara się nadążać za jej niematerialnym wymiarem i krzyczy:
jestem większa niż w rzeczywistości!
Dorota M. popełniła krótką formę literacką i po raz kolejny sięgnęła do mojego ulubionego...
2012-10-02
2012-09-07
zieeeeeeeeeeeew
zieeeeeeeeeeeew
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to