Mrowisko

Okładka książki Mrowisko autora Doris Lessing, 9788306031294
Okładka książki Mrowisko
Doris Lessing Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Biblioteka Babel literatura piękna
484 str. 8 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Babel
Tytuł oryginału:
Five : short novels
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1956-01-01
Liczba stron:
484
Czas czytania
8 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788306031294
Tłumacz:
Agnieszka Glinczanka
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mrowisko w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mrowisko

Średnia ocen
6,8 / 10
161 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mrowisko

avatar
306
306

Na półkach:

To moja pierwsza pozycja laureatki Nobla i od razu mnie kupiła. Obcy kontynent, dobra fabuła a styl przepiękny. Na pewno sięgnę po następne.

To moja pierwsza pozycja laureatki Nobla i od razu mnie kupiła. Obcy kontynent, dobra fabuła a styl przepiękny. Na pewno sięgnę po następne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
120
83

Na półkach: , , ,

Każde z opowiadań Doris Lessing nadaje się na ekranizację pełnometrażowego filmu. Rzeczywiście tytułowe Mrowisko - najbardziej. Dlaczego? Bo ma oprócz zajmującej fabuły podłoże ideowe. Chodzi o równouprawnienie i walkę z apartheidem. Takie jest przesłanie książki, ale to nie oznacza, że autorka natrętnie to nam wykłada. Wręcz odwrotnie: trudno się początkowo domyślić, czemu ma służyć splot różnych wydarzeń. Także samo zakończenie nie jest oczywiste. Skupiłam się na jednej, ale w zasadzie to wszystkie historie czyta się z wypiekami na twarzy. Każda ma inny charakter, ale łączy je wspólne miejsce: południowa Afryka. To zdumiewające, jak autorka potrafi oddać klimat i bohaterów tamtego miejsca. I to jednym pociągnięciem pióra, z pozoru w prosty sposób. Jednak to tylko złudzenie. Za każdą postacią czy zdarzeniem stoi pewna prawda, która nie wyłania się od razu, trzeba do niej dotrzeć. A wtedy lektura staje się naprawdę ucztą czytelniczą. Gorąco polecam - to jedna z tych książek, z którą trudno się rozstać.

Każde z opowiadań Doris Lessing nadaje się na ekranizację pełnometrażowego filmu. Rzeczywiście tytułowe Mrowisko - najbardziej. Dlaczego? Bo ma oprócz zajmującej fabuły podłoże ideowe. Chodzi o równouprawnienie i walkę z apartheidem. Takie jest przesłanie książki, ale to nie oznacza, że autorka natrętnie to nam wykłada. Wręcz odwrotnie: trudno się początkowo domyślić, czemu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5571
5357

Na półkach:

Tak,tak i ja miłośnik tanich romansów i krwawych horrorów klasy czasem T,lubię czasem przeczytać coś klasy A.
Oto Mrowisko,książką która sprawiła,że czytanie nabrało jeszcze większego sensu.
Przejmująca historia życia białej rodziny w RPA,wstrząsała mną do głębi.
Ciekawe spojrzenia,na próbę zrobienia z czarnego chłopca-białego elegancika.
Mamy tu też przejmujący opis pracy w kopalni,do tego dochodzi feminizm.
A jak chcecie dowiedzieć się,jaka cześć RPA jest nazywana...Polską.To koniecznie przeczytajcie książkę.

Tak,tak i ja miłośnik tanich romansów i krwawych horrorów klasy czasem T,lubię czasem przeczytać coś klasy A.
Oto Mrowisko,książką która sprawiła,że czytanie nabrało jeszcze większego sensu.
Przejmująca historia życia białej rodziny w RPA,wstrząsała mną do głębi.
Ciekawe spojrzenia,na próbę zrobienia z czarnego chłopca-białego elegancika.
Mamy tu też przejmujący opis pracy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

437 użytkowników ma tytuł Mrowisko na półkach głównych
  • 217
  • 215
  • 5
96 użytkowników ma tytuł Mrowisko na półkach dodatkowych
  • 70
  • 8
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Mrowisko

Inne książki autora

Okładka książki Short Stories The Thoroughly Modern Collection William Boyd, George Mackay Brown, A.S. Byatt, Doris Lessing, Penelope Mortimer, Haruki Murakami, Patrick O'Brian, Ruth Rendell, Alan Sillitoe, Helen Simpson, Rosie Thomas, Joanna Trollope, Barry Unsworth, Fay Weldon
Ocena 8,7
Short Stories The Thoroughly Modern Collection William Boyd, George Mackay Brown, A.S. Byatt, Doris Lessing, Penelope Mortimer, Haruki Murakami, Patrick O'Brian, Ruth Rendell, Alan Sillitoe, Helen Simpson, Rosie Thomas, Joanna Trollope, Barry Unsworth, Fay Weldon
Doris Lessing
Doris Lessing
Brytyjska pisarka, najstarsza laureatka Nagrody Nobla – w momencie jej otrzymania miała osiemdziesiąt osiem lat. Jury nazwało Lessing „epicką wyrazicielką kobiecych doświadczeń, która ze sceptycyzmem, żarem i wizjonerską siłą zgłębiła podzieloną cywilizację”. W Rodezji Południowej, dzisiejszym Zimbabwe, Lessing spędziła dzieciństwo i młodość. Jej proza jest głęboko autobiograficzna, a duża część powieści i opowiadań rozgrywa się w Afryce. Autorka poruszała tematy konfliktów kulturowych, rasizmu, nieustannej walki między indywidualnymi pragnieniami a obowiązkiem społecznym oraz sprzeczności między dobrem jednostki a dobrem ogółu. W 1956 roku przez swoje poglądy Lessing otrzymała zakaz wjazdu do Rodezji Południowej i RPA. Jej twórczość obejmuje kilkadziesiąt powieści, esejów i opowiadań, głównie o tematyce psychologiczno-obyczajowej. Dwie z nich sfilmowano. Lessing uchodziła za żywą ikonę marksizmu, feminizmu, antykolonializmu i walki z apartheidem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Brzemię rzeczy utraconych Kiran Desai
Brzemię rzeczy utraconych
Kiran Desai
Czytam tę książkę po raz kolejny i ponownie jestem pod wrażeniem talentu autorki, z jakim opisuje ona skomplikowaną sytuację Nepalczyków w latach 80-tych, ale też wraca do wcześniejszych wydarzeń z życia bohaterów. Tak że mamy przed oczami pewien okres w historii Indii, który ma kluczowe znaczenie dla stabilizowania się państwa po odzyskaniu niepodległości. Nie jest to jednak reportaż, jak można sądzić z mojego opisu, a wręcz powieść jako się zowie przez duże P. Poznajemy tu kilku bohaterów, których życiowe perypetie, pozornie bez znaczenia, dają nam obraz społeczeństwa i warunków, w jakich się kształtuje nowe państwo. Z wydarzeń na plan pierwszy wysuwa się powstanie Nepalczyków dążących do niezależności i suwerenności. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, a to z powodu tego, że tę piękną ideę realizują ludzie tacy, jakimi ich Pan Bóg stworzył i... system (niewolniczy),który ich ukształtował. Jednych wykreował, czasem dziwnym zrządzeniem losu, na panów, a innych na... kucharzy. Jeden się na manifestację nie wybiera, a drugi z nakazu musi pójść. Nie tylko oni zresztą są tu obnażeni i pozbawiają czytelnika złudzeń. Podobnie się dzieje z innymi bohaterami. Każdy z nich dźwiga brzemię: rodziny, systemu, emigracji, a nawet miłości. Książka wnikliwa, przejmująca, napisana świetnym stylem. Nie daje poczucia komfortu. Na każdym z nas ciąży odpowiedzialność za rzeczy, które się dzieją i musimy czuć się odpowiedzialni. Tak zdaje się mówić do nas Kiran Desai i nie pozwala spokojnie zasnąć.
Marzena - awatar Marzena
oceniła na102 lata temu
Spokój doskonały Amos Oz
Spokój doskonały
Amos Oz
Spokój doskonały - Amos Oz - akcja powieści toczy się w 1965 roku w izraelskim kibucu i okolicy. Autor przedstawia nam życie w kibucu z jego wszystkimi problemami. Bohaterowie tej książki mają dużo filozoficznych przemyśleń dotyczących ich życia zarówno rodzinnego, jak i życia w ,, kibucowej" wspólnocie, a także okresie wojny z Syrią. Mamy doczynienia z doświadczonym przez holokaust pokoleniem, które chce stworzyć idealistyczną wspólnotę żyjącą w kibucu, jak i młode pokolenie, które marzy o nowoczesnym życiu. Czy jest to wszystko możliwe w tym tyglu Żydów urodzonych nie tylko w Izraelu, ale także innych krajach, a kultura i życie w tych krajach miała też wpływ na ich życie, chociaż starali się zachować swoje tradycje ściśle połączone z religią. Obok miają Arabów wyznających inną religię i inne tradycje. Książka warta przeczytania, żeby lepiej zrozumieć sytuację Żydów w Izraelu, a także geneze i przyczyny wiecznych walk na tych terenach. Amos Oz wprowadza tu też pewną dozę humoru, ironii. Już sam tytuł książki jest przewrotny, o co chodzi z tym Spokojem Doskonałym, czy bohaterowie powieści go w końcu odnajdują. Proszę przeczytać, bo tylko tak można rozwiązać zagadkę tytułu. Autor przedstawia nam doskonale portrety psychologiczne bohaterów tej książki. Na mieszkańców tego obszaru niebagatelny wpływ ma surowa przyroda. Polecam tę książkę, która pozwoli nam spotkać dość osobliwie myślących bohaterów.
Barbara Stanio - awatar Barbara Stanio
ocenił na91 rok temu
Hańba John Maxwell Coetzee
Hańba
John Maxwell Coetzee
Dawno nie czytałem książki, której bohater byłby tak antypatyczny a zarazem w tak znacznym stopniu godny litości. Lektura znokautowała mnie co najmniej dwa razy, co jest dla mnie świadectwem jej wybitności. Przesłanie bardzo pesymistyczne. Mocne tu napiętnowanie niezdrowych relacji mężczyzna - kobieta, ale i także wszystkich opartych na nierówności i wyższości, jak stosunek do rdzennych mieszkańców RPA, zwłaszcza gdy chodzi, co tu gadać, o bandytów i gwałcicieli. Nie wiem dlaczego (zapewne z ignorancji) temat tej książki kojarzyłem wyłącznie z seksualnym wykorzystaniem studentki przez podstarzałego nauczyciela akademickiego - erotomana i nie przypadkiem znawcę m.in. nieszczęsnego Byrona, który również cierpiał na tężę przypadłość, przy okazji będąc pedofilem. Autor przygotował zasadzkę na czytelników, a zwłaszcza na mnie, bo tytuł nie odnosi się tylko do hańby bohatera, który wykorzystując studentkę, hańbią ją i przy okazji swój akademicki honor. Ma on też zastosowanie (jako kara od Boga?) także do jego córki, która pada ofiarą gwałtu, prowadząc farmę na odludziu. Jakby zemsta losu za lata wykluczania i poniewierki przez rdzenną ludność. Szokująca to lektura, ale także i moralitet. David Lurie to postać zaprawdę odrażająca (nawet narrator go nie lubi: ”Nie jest złym człowiekiem, ale dobrym też nie”). Czyn, jakiego się dopuścił, doprowadza go do upadku zawodowego. Los daje mu sposobność częściowego “nawrócenia” na tzw. normalne, a nawet może i pożyteczne, życie. Tylko czy z niej skorzysta ten, któremu nie da się współczuć…. To moja czwarta książka Coetzee’ego. Za najważniejszą uważam “Czekając na barbarzyńców”. Wybrane cytaty…. “Jest zdumiony, że półtorej godziny kobiecego towarzystwa tygodniowo wystarcza, aby go uszczęśliwić, chociaż dawniej myślał, że potrzebna mu jest żona, dom, małżeństwo. (...) Jego potrzeby okazały się w końcu całkiem niewielkie, niewielkie i przelotne jak potrzeby motyla”. “Całym sobą popiera życie podwójne, potrójne, życie podzielone na przegródki. Ilekroć spoglądał na kobietę w pewien sposób, z pewnym zamysłem, odwzajemniała spojrzenie: mógł na to liczyć. Tak właśnie żył: przez całe lata, przez całe dziesięciolecia trzymało go to w pionie. Aż tu pewnego dnia skończyło się, nagle, bez ostrzeżenia, opuściła go moc. (...) Spojrzenia, które dawniej odpowiedziałyby na jego spojrzenie, zaczęły przesuwać się po nim obojętnie, mijać go, jakby był przezroczysty. Z dnia na dzień stał się duchem”. “Powinien dać sobie z tym spokój, wycofać się z gry. Zastanawia się, ile właściwie miał lat Orygenes, kiedy się wykastrował. Może nie najwdzięczniejsze to rozwiązanie, ale starzenie się też nie jest wdzięcznym zajęciem. Człowiek przynajmniej oczyszcza pole, żeby się skupić na właściwym zadaniu starców: na przygotowaniach do śmierci. (...) Płomień zmysłów ostatni raz strzeli w górę, zanim zgaśnie”. “Przecież to jeszcze dziecko! – myśli on. Zupełne dziecko! Co ja najlepszego wyprawiam? Ale jego sercem targa raptowna żądza”. “Nie jest to gwałt, niezupełnie, ale jednak coś niepożądanego, przed czym dziewczyna wzdraga się aż do szpiku kości”. “Ludzie się dowiedzą, bo zawsze w końcu się dowiadują; zaczną szeptać, może nawet wybuchnie skandal. No i co z tego?”. “– Nie oczekuj współczucia, Davidzie, ode mnie ani od nikogo. Nie spodziewaj się współczucia ani litości. To nie te czasy. Wszyscy zwrócą się przeciwko tobie, bo i czemu nie?”. “Pewnie myślałeś, że to będzie kolejny szybki romans, drobny grzeszek. No i patrz, do czego cię doprowadził. Własne życie wyrzuciłeś na śmietnik, a co zyskałeś. (...) Jeśli starcy będą się parzyć z młodymi kobietami, jaka przyszłość czeka gatunek?”. “Połowa literatury mówi o tym: o młodych kobietach, które usiłują wywinąć się spod ciężaru starców, dla dobra gatunku”. “W pewnym wieku człowiek robi się po prostu nieapetyczny. I tyle. Trzeba zakasać rękawy i jakoś przeżyć resztę życia. (...) Ćwicz, zanim nadejdzie starość, przykazuje sobie. Ćwicz przystosowanie. Ćwicz, przyda ci się w domu starców”. “Po raz pierwszy w życiu ma przedsmak starości, kiedy będzie doszczętnie znużony, wyzuty z wszelkich nadziei i pragnień, zobojętniały na to, co niesie przyszłość. Zgaszono w nim przyjemność, jaką czerpał z życia. (...) Zaczął dryfować ku swojemu końcowi, jak liść na powierzchni strumienia, jak puch mlecza na wietrze”. “– Żadne zwierzę nie dopatrzy się sprawiedliwości w karze wymierzonej za to, że posłuchało własnego instynktu. – Czyli samcom trzeba pozwolić, żeby podążali za swoimi instynktami bez żadnych ograniczeń? “Lucy nie odpowiada. Woli nie pokazywać się ludziom, a oni już wie dlaczego. Powodem jest hańba. Powodem jest wstyd. To właśnie osiągnęli niespodziewani goście, to właśnie uczynili tej pewnej siebie, nowoczesnej, młodej kobiecie”. “Zgwałcić lesbijkę to coś jeszcze gorszego niż zgwałcić dziewicę: cięższy cios. Czy tamci trzej wiedzieli, co robią?” “Plotka jak plama rozlewa się po okolicy. (...) Zemsta jest jak pożar. Im więcej pochłonie, tym bardziej robi się zachłanna”. “Coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że angielski nie jest odpowiednim środkiem wyrazu dla południowoafrykańskiej prawdy". “Język zesztywniał, niczym dinozaur, który wyzionął ducha i zapadł się w błoto”. “Nie po to tu przyjechał; nie po to, żeby ugrzęznąć na głębokim odludziu i odstraszać demony, niańczyć córkę, troszczyć się o upadającą farmę. Jeśli miał jakikolwiek cel, to raczej ten, żeby samemu wziąć się w garść, zebrać siły”. “Chociaż w pewien abstrakcyjny sposób potępia okrucieństwo, nie umie powiedzieć, czy sam z natury jest okrutny czy dobry. Jest po prostu nijaki”. “- To szokujące uczucie, że ktoś mnie nienawidzi. W trakcie. Czy David trafnie się domyśla, o co jej chodzi?”. “W końcu nie erotyzm i nie elegia najsilniej do niego przemawia, lecz komizm”. “- Zachowujesz się, jakby wszystko, co robię, było częścią fabuły, którą jest twoje życie. Ty jesteś w niej głównym bohaterem, a ja postacią epizodyczną, która pojawia się dopiero w połowie akcji. Otóż wbrew temu co sobie myślisz, ludzie nie dzielą się na pierwszo- i drugoplanowych. Nie jestem drugoplanowa”. “- Lucy, twoja sytuacja staje się śmieszna, A nawet gorzej: złowroga. Nie wiem, jak możesz tego nie dostrzegać”. “- Błagam cię, wynieś się z farmy, zanim będzie za późno. To nie jest coś, co chciałbym usłyszeć. My nie załatwiamy spraw w ten sposób. My: mało brakowało, a byłby powiedział: my ludzie Zachodu”. “– Jakie to poniżające - mówi wreszcie Lurie. – Takie wielkie nadzieje, a potem taki koniec". - Potrzebuję wokół siebie spokoju. Wszystko zrobię, wszystko poświęcę, byle tylko mieć spokój. – A między innymi poświęcisz mnie?”. “Brak mu starczych cnót: zrównoważenia, dobrotliwości, cierpliwości. Ale może te cnoty pojawią się, gdy inne go opuszczą: na przykład cnota namiętności”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na86 dni temu
Betonowy ogród Ian McEwan
Betonowy ogród
Ian McEwan
Historia od początku intryguje i trzyma w napięciu. Już po przeczytaniu pierwszego rozdziału, gdzie wszystkie elementy istotne fabularnie zostają rozstawione jak pionki na szachownicy, wiemy, czego możemy się spodziewać i przypuszczamy, co się stanie. I ta świadomość jest niepokojąca, nie pozwala się oderwać od opowiadania, bo obiecuje coś niespotykanego i niecodziennego. Miejsce wydarzeń jest oderwane od rzeczywistości, odizolowane, jakby nie istniało naprawdę; widać tu nawiązanie do biblijnego Edenu, miejsca uznawanego za alegorię dzieciństwa, z którego wygnanie byłoby inicjacją wejścia w dorosłość. Z tą różnicą, że pierwsi ludzie w Edenie - dzieci w Cementowym Ogrodzie, musiały pochować swojego Boga - swoją matkę i teraz pozostawione same sobie, bez nadzoru, nie wiedzą, co mają robić, nie mają kierunku, celu poza utrzymaniem stanu obecnego. Do wygnania nigdy nie dochodzi. Mamy wgląd jedynie w myśli Jacka, 15-latka, który poddaje się swoim potrzebom i kaprysom, coraz bardziej odczuwając zobojętnienie i tęsknotę za matką, siłą wyznaczającą kierunek, dającą zrozumienie i ciepło. Naturalnie pojawia się w nim poszukiwanie wzoru postępowania, jakim jest postać z książki przygodowej i poddanie się woli kogoś, kto daje poczucie celowości spełniające się w zaimponowaniu starszej siostrze. Dzieci ani razu nie wspominają w opowieści o abstrakcyjnych pojęciach, takich jak bóg czy dobro i zło. Nie znają ich, jedyne do czego się odwołują to wstyd, który pojawia się w momencie, gdy najmłodszy chłopiec z rodzeństwa chce włożyć sukienkę. Jednak odrzucają go na rzecz tego, co uważają za zabawne. To jak dzieci radzą sobie z nową sytuacją, rozwija się naturalnie, nie jest zakłócane przez nikogo z zewnątrz. Autor chce, abyśmy zadali sobie pytanie: Co się dzieje, gdy w życiu dziecka zabraknie rodzica, opiekuna, mentora, który narzuca zasady? Czy to jak sobie będzie z tym radzić jest złe? A jeżeli jest to w jakim kontekście? Jeżeli w tym onirycznym świecie istnieje tylko to rodzeństwo i nikt więcej, to dlaczego mieliby żyć inaczej? Kto mówi, że mają żyć inaczej? Element z obcym pojawiającym się w połowie opowiadania, wchodzącym do ich domu, Derekiem jest przypomnieniem, że jednak nie żyją oni w próżni, że społeczne normy wciąż istnieją wokół nich i tylko w kontekście „społecznym” cała sytuacja uważana jest za niemoralną. To, co działo się w ich domu, było tylko ich sprawą, dopóki nie dowiedział się o tym ktoś z zewnątrz. Czy zatem o czynie niemoralnym mówimy tylko wtedy kiedy społeczeństwo tak osądzi? Zakończenie jest otwarte, ale płynie z niego odpowiedź: tak. Autor nie stawia tezy o istnieniu obiektywnej moralności, nie podejmuje kwestii trudniejszych dylematów moralnych, jak na przykład, w przytaczanym przez wielu badaczy literatury nawiązaniu, motywie Kompleksu Edypa; Edyp zabija własnego ojca, w Cementowym ogrodzie z kolei ojciec umiera z powodu choroby. Autor wybrał łagodniejszą wersję, szokującą, jednak nie tak skrajną. Gdyby Jack zabił ojca, nawet przypadkowo, a reszta opowieści pozostałby podobna, nadal zawieszona w próżni braku społecznego osądu i normowania, wszystko potoczyłoby się tak samo, rodzeństwo dostosowałoby się do zaistniałej sytuacji naturalnie i płynnie, po jakimś czasie wykształcając nowe zasady, nie osądzając, tylko akceptując to, co uznałoby za słuszne we własnym kręgu. Przez łagodniejsze przedstawienie sytuacji, wywarcie większego nacisku na opisy czułości i niewinności dzieci dostajemy obraz bardziej przystępny. Pomimo tego, że przez wielu opowiadanie uważane jest za kontrowersyjne, to mając świadomość tego do czego zdolny jest człowiek, wypada na bardzo ostrożne, niemal łagodne jak broszura edukacyjna dla purytan, aby swoją treścią nikogo za bardzo nie gorszyć, ani nie urazić. To debiut zapowiadający pisarza o wnikliwym spojrzeniu na ludzką naturę, napisany językiem wykształconego białego człowieka dla wykształconych białych ludzi z głęboko zakorzenionym chrześcijańskim poczuciem moralności, mający na celu delikatnie zmusić ich do refleksji nad własnymi osądami. Polecam dla tych, którzy nie lubią niczego dosadnie, ale szukają ładnie podanej prawdy ponad kulturowej.
AnnaSiberian - awatar AnnaSiberian
ocenił na66 dni temu
Hakawati mistrz opowieści Rabih Alameddine
Hakawati mistrz opowieści
Rabih Alameddine
Hakawati w kulturze Wschodu to nie byle kto. Jest opowiadaczem ciekawych historii, czarodziejem, mistrzem słowa. Żyje z tego, że potrafi swą opowieścią uwieść i zatrzymać przy sobie słuchaczy przez wiele godzin, dni albo tygodni, kiedy to zainteresowani codziennie wracają na dalszy ciąg opowieści bądź są przy nim stale do ukończenia historii, słuchają, robiąc przerwy na posiłek i sen. Uwodziciel i hipnotyzer w jednym. U Alameddine wspomina się historię rodziny nawiązując do dalekiej przeszłości, stosując przy tym przeskoki między pokoleniowe. I tak raz opowieść dotyczy ojca rodu zaraz potem pradziada i znów wraca do ojca, potem kolej na dziadka i pradziadka - dowolne konfiguracje, a opowieść trwa dalej. To nieco miesza odbiorcy wątki, musi być czujny. Jest to tym bardziej wymagające uważności, że pomiędzy te realne historie wplatane są epizody baśniowe, w których toczą się inne opowieści opowiadane przez różne postaci. Wygląda to tak, że w danej opowieści ktoś opowiada historie o kimś, kto opowiada jakąś historię. Taki ciąg zdarzeń kojarzy mi się z matrioszką, gdzie z jednej wyciągamy następną, potem kolejną i kolejną... W Hakawatim historia kolejnych pokoleń jest taką lalką jedną z wielu tworzącą spójną całość. Dlatego momentami opowieść jest hipnotyzująca, naprawdę trudno się od niej oderwać, a po jakimś czasie może nużyć i przychodzi zastanowienie czy warto kontynuować? Ostatecznie i tak wracamy, bo chcemy poznać losy rodziny Osamy. On wrócił do Bejrutu, by pożegnać umierającego ojca, a my chcemy kontynuować opowieść zarówno tę z przeszłości Libańczyka, jak błyskotliwej, elokwentnej egipskiej niewolnicy Fatimy. Zakończenie jakieś płynne, brakowało mi konkretnego, mocnego finału. Takiego magicznego stempla: tak to tu kończy się cała opowieść! Zdecydowanie "Hakawati" odnosi się do tradycji. Można powiedzieć, że jest typową powieścią ze Wschodu. Dzięki niej przeżyjemy wielowymiarową podróż po egzotycznej tradycji i kulturze, w której realia trwają nierozerwalnie z mitem, magią, wiarą w niewyobrażalne. Czytając zderzymy Zachodni umysł ze Wschodnim postrzeganiem świata i niekoniecznie będzie to dla nas łatwa ścieżka.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na62 lata temu
Powracający głód Jean-Marie Gustave Le Clézio
Powracający głód
Jean-Marie Gustave Le Clézio
Powieść „Powracający głód” wydał Jean-Marie Gustave Le Clézio J.-M.G Le Clézio (ze względu na trzy imiona pisarza – taki skrót) w 2008 roku, czyli w tym samym, w którym otrzymał literacką Nagrodę Nobla. To uwaga porządkująca bowiem w jakiejś polskiej krytyce wyczytałem, że „Powracający głów” jest słabą powieścią, co dowodzi, że wszystkie książki noblistów, które piszą zaraz po otrzymaniu najważniejszego wyróżnienia literackiego, są słabe. Zdaję sobie sprawę, że portal lubimyczytac.pl, gdzie najwyższe oceny zdobywają nędznej jakości kryminały, może nie jest najlepszym miejscem, aby zachwalać wysoką literaturę, lecz nie rezygnuję z żadnej szansy, aby pokazać, że poza romansidłami i kryminało-horrorkami istnieje także prawdziwa Literatura, prawdziwa Proza. I taką prozę J.-M.G Le Clézio (ze względu na trzy imiona pisarza – taki skrót) pisze. „Powracający głód” to historia w Historii, historia kilkunastoletniej dziewczynki Ethel w latach tuż poprzedzających II wojnę światową, która zmieniła świat. Jest wiele elementów osobistych, intymnych w tej opowieści. Historia Ethel pokrywa się z historią matki autora, pochodzącej – jak bohaterka jego powieści – z Mauritiusu. W „Powracającym głodzie” czytamy o ojcu Ethel, który przenosi się do Paryża, gdzie liczy na karierę i rozwój biznesu. Po początkowych sukcesach, doznaje dotkliwej porażki. Ale nie jest to saga rodzinna, chociaż wykreowana przez Le Clézio postać Ethel jest jednym z najpiękniejszych portretów literackich, jakie noblista stworzył – krucha, ulotna, niczym wrażenie z wystawy obrazów wielkich mistrzów. A scena, w której dziesięcioletnia Ethel wchodzi na wystawę w Bois de Vincennes, trzymając swoją dłon w reku pradziadka, jest przepyszna. Jest rok 1931. Trzy lata później pradziadek umiera. Świat bankrutujących rodziców wywraca się do góry nogami. Podczas jednej z rozmów w salonie Ethel po raz pierwszy słyszy nazwisko Hitler. Le Clézio pisze o człowieku w żarnach Historii, lecz nie w tonach tragicznych, a bardziej nostalgicznych. Portretuje świat (druga część powieści, o życiu w Nicei – nędza, głód, rozpad więzi społecznych),bolejąc nad przemijaniem, utratą przyjaciół, młodości i nadziei. To naprawdę piękna powieść. Wprawdzie nieco statyczna, ale czuje się w niej, że ma się do czynienia z klasyką, która powstaje na naszych oczach.
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na83 lata temu
Sercątko Herta Müller
Sercątko
Herta Müller
Herta Müller opisuje w tej powieści życie grupki rumuńskich studentów pochodzenia niemieckiego. Dla części z nich podjęcie studiów jest próbą wyrwania się z zacofanego i przemocowego środowiska rodzinnej wsi. 🔰"Ojciec tkwił ciągle jeszcze na wojnie [był esesmanem], żył ze śpiewu i strzelania w trawie. Kochać nie musiał. Mogła go ta trawa zatrzymać. Bo kiedy w domu zobaczył wiejskie niebo, w jego koszuli ponownie wyrósł chłop, który zabrał się od nowa do swojego rzemiosła. Ten repatriant robił cmentarze i musiał mnie spłodzić. Byłam jego dzieckiem i musiałam rosnąć na przekór śmierci. Zwracano się do mnie sycząc. Bito mnie po rękach i błyskawicznie zaglądano w twarz. Ale nikt mnie nigdy nie spytał, w jakim domu, w jakim miejscu, przy jakim stole, w jakim łóżku czy w jakim kraju chętniej niż u siebie chodziłabym, jadła, spała, czy kochała kogoś w strachu." Pierwszoosobowa narratorka, której udało się zostać studentką mocno przeżyła samobójczą śmierć Loli - współlokatorki z bursy (sfingowaną przez Securitate). Z kart dziennika podrzuconego do jej walizki przez Lolę poznaje dramatyczną historię koleżanki: nędzną egzystencję w rodzinnej wsi, marzenia o lepszym życiu, molestowanie przez uniwersyteckiego nauczyciela, prostytuowanie się (prawdopodobnie, aby zarobić na akademik i jedzenie, Lola bez pytania zakładała ubrania koleżanek z pokoju, ponieważ własnych miała bardzo mało). Obawiając się inwigilacji Securitate bohaterka czyta ten pamiętnik poza akademikiem w tramwaju, na cmentarzu, na ławce w parku. Po wykładach włóczy się całymi godzinami po mieście a do pokoju w bursie wraca tylko na noc. Jej wystraszone "sercątko" nie ma odwagi żyć, przyjaźnić się i kochać, gdyż ludzkie uczucia w otaczającym ją świecie nie mają racji bytu. Absurdalne głosowanie nad usunięciem już nie żyjącej Loli z uczelni i partii stało się jednak momentem przełomowym, po którym główna bohaterka postanawia dołączyć do konspiracyjnej grupki młodych ludzi, którzy podobnie jak ona wywodzą się z rumuńskich Szwabów z Banatu. Świadomość, że los nieszczęsnej Loli może stać się udziałem każdego z nich, nieustannie towarzyszy im przez cały okres studiów i po ich ukończeniu, gdy zostają skierowani do pracy w różnych miastach kraju. Są śledzeni, policja dokonuje rewizji w ich rzeczach osobistych, zastrasza ich rodziny, wyrzuca z pracy, nasyła prowokatorów, którzy udając zażyłość potem na nich donoszą. Szczególnym okrucieństwem odznaczają się przesłuchania w pokoju kapitana Pjele. W końcu pozostawiono im jedyną furtkę, czyli możliwość emigracji do Zachodnich Niemiec, ale agenci Securitate dosięgną ich nawet tam. Autorka nie skupia się tylko na opisie życia inwigilowanych studentów należących do niemieckiej mniejszości w Rumunii. Kreśli również atmosferę strachu panującą wśród inwigilowanych robotników i mieszkańców miast: 🔰"Znali się na strachu. Fabryka czuwała, winiarnia, sklepy, dzielnice mieszkaniowe, hale dworcowe i podróże pociągiem przez pszeniczne, słonecznikowe i kukurydziane pola. Tramwaje, szpitale, cmentarze. Ściany i sufity, i otwarte niebo. Ale jeśli mimo to, jak często zdarzało się w tych załganych miejscach, ochlaj stawał się lekkomyślny, to był to raczej błąd ścian i sufitów albo otwartego nieba niż zamysł w mózgu człowieka." Świat, w którym żyją bohaterowie powieści jest duszny i ciężki, jakby przygnieciony przez widmo osaczającego Wodza i jego wszechobecnej tajnej policji. Wrażenie surrealistycznej atmosfery panującej w kraju jeszcze bardziej pogłębia opis obłąkanych ludzi snujących się po ulicach rumuńskich miast: 🔰" Znałam pomyleńców w każdej dzielnicy: Mężczyznę z czarną muszką na szyi, który trzymał w ręce zawsze ten sam suchy bukiet kwiatów. Stał od lat przy wyschłej fontannie i patrzył w górę ulicy, na której końcu znajdowało się więzienie. Kiedy go zagadywałam, mówił: — Nie mogę teraz rozmawiać, ona zaraz nadejdzie, może mnie już nie pozna. — Zaraz nadejdzie — mówił od lat. A kiedy to mówił, ulicą schodził w dół czasem policjant a czasem żołnierz. A jego żona, o czym wiedziało całe miasto, już dawno opuściła więzienie. Leżała w grobie na cmentarzu.." "Sercątko" po przeczytaniu odkładam z poczuciem niedosytu i frustracji. Autorka ma "trudne pióro" wymagające od czytelnika naprawdę wiele uwagi i zrozumienia a także znajomości szczegółów jej życiorysu, gdyż w powieści pojawiają się wątki autobiograficzne (np. jej ojciec, podobnie jak narratorki, był w czasie ostatniej wojny esesmanem i gdy był pijany również śpiewał nazistowskie piosenki). Sposób budowania narracji przez pisarkę zupełnie mnie zaskoczył, przedzierałam się żmudnie przez monotonne potoki słowotoków, które były momentami chaotyczne i niezrozumiałe. Wracałam do początku poszczególnych fragmentów, żeby przeczytać jeszcze raz i zrozumieć dziwne obrazy: 🔰 "Trawa stoi w głowie. Kiedy mówimy, kosimy ją. Ale także wtedy, kiedy milczymy. A druga, trzecia trawa odrasta, tak jak chce. Mimo to mamy szczęście." Taki sposób pisania zupełnie do mnie nie przemawia. Nie rozumiem wielu metafor np. całego zacytowanego powyżej fragmentu. Trawa pojawia się niemal obsesyjnie w różnych kontekstach, często zupełnie odmiennych a nawet przeciwstawnych: * ojciec "żył ze śpiewu i strzelania w trawie. Kochać nie musiał. Mogła go ta trawa zatrzymać."; * "Dziś trawa słucha, kiedy mówię o miłości. Wydaje mi się, jakby to słowo nie było uczciwe wobec samego siebie."; *„Chciałam, żeby miłość odrosła jak skoszona trawa”. Co symbolizuje trawa, o której mowa w powieści - śmierć, strach, nadzieję, życie czy jeszcze coś innego? Podobnie obsesyjnie autorka przywołuje w tekście odrastające ludziom liście, fryzjera ścinającego włosy, nożyczki do paznokci i przyszywanie guzika. Czytanie tego utworu polegało na zgadywaniu co mogła mieć na myśli autorka w licznych niejasnych dla mnie fragmentach oraz na łowieniu zrozumiałych treści i mozolnym sklejaniu ich w miarę logiczną całość. Satysfakcji z tego nie było, a tylko szarpanina, zniechęcenie i frustracja. Takie było moje prywatne spotkanie z Literacką Nagrodą Nobla 2009 roku. Kiedy już po nim ochłonęłam pomyślałam o wartości dodanej. Czy jakaś się pojawiła? Myślę, że było to poszukiwanie informacji o mniejszości niemieckiej w Rumunii. Społeczność rumuńskich Szwabów z Banatu była bardzo konserwatywna i od wieków świadomie izolowała się od otaczających ich Rumunów. W czasach dyktatury Caucesco mniejszość niemiecka w Rumunii stała się kozłem ofiarnym i została obarczona konsekwencjami przegranej przez Rumunię u boku Hitlera II wojny światowej. W efekcie wielu członków tej mniejszości zaraz po wojnie zostało zesłanych do rosyjskich gułagów. Takiego losu doświadczyła również matka Herty Müller. Szykany dotknęły także pokolenia powojenne dorastające w cieniu komunistycznego państwa totalitarnego, które traktowało tę mniejszość jako element niepewny, podejrzany, niechciany, prześladowany. Byli inwigilowani przez Securitate, zmuszani do opuszczenia Rumunii. Stopniowo odtajniane archiwa Stasi pozwalają podejrzewać, że rumuńskie służby specjalne inwigilując mniejszość niemiecką z Banatu współpracowały z wschodnioniemieckim służbami specjalnymi. Herta Müller jest też dla mnie, obok Martina Pollacka, przykładem znanej osoby, która publicznie przyznaje się do nazistowskiego uwikłania swej rodziny i kategorycznie ten fakt potępia. Pisarka nosi nazwisko rodowe matki. Nazwiska ojca nie wymienia, ale ze zgrozą wspomina faszystowskie piosenki, które nucił w jej obecności, gdy była dzieckiem. W jej pisarstwie ten temat pojawia się bardzo często.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na63 miesiące temu
Białe zęby Zadie Smith
Białe zęby
Zadie Smith
Kiedy „Białe zęby” ukazały się na początku XXI wieku, czytano je przede wszystkim jako żywą, ironicznie napisaną opowieść o wielokulturowym Londynie. Panował wówczas pewien optymizm: wierzono, że globalizacja i demokracja liberalna stopniowo oswoją napięcia między kulturami, a społeczeństwa Europy staną się coraz bardziej pluralistyczne. Czytając tę powieść w 2026 roku, trudno jednak nie zauważyć, jak bardzo zmienił się kontekst, w którym ją odbieramy. Minęło zaledwie ćwierć wieku, a Europa wygląda dziś niestety inaczej. W wielu krajach narastają nastroje antyimigranckie, coraz mocniej brzmią głosy skrajnej prawicy, a język nacjonalizmu i kulturowego lęku powraca do politycznego centrum. W takim świecie „Białe zęby” brzmią inaczej niż w momencie swojego debiutu. Tam, gdzie dawniej widziano przede wszystkim ironiczną, satyryczną opowieść o energii wielokulturowego społeczeństwa, dziś łatwiej dostrzec napięcia, niepewności i pęknięcia, które dopiero zaczynały się wtedy ujawniać. To, co na przełomie wieków mogło wydawać się początkiem trudnego, ale możliwego dialogu między kulturami, dziś coraz częściej wygląda jak zapowiedź konfliktów, które dopiero miały nadejść. Powraca pragnienie prostoty: jednolitej tożsamości, czystych tradycji, wyraźnych granic między „nami” a „nimi”. Dlatego „Białe zęby” pozostają książką ważną nie dlatego, że oferują pocieszającą wizję harmonijnej wielokulturowości. Przeciwnie, ponieważ pokazują jej nieporządek, napięcia i sprzeczności. Smith opisuje świat głośny, chaotyczny, pełen konfliktów i wzajemnych nieporozumień. Dziś widać wyraźniej niż kiedyś, że nie jest to etap przejściowy prowadzący do zgody, lecz obraz rzeczywistości, z którą współczesne społeczeństwa nie potrafią się pogodzić i którą coraz częściej próbują zwalczyć zamiast zrozumieć. Tym bardziej imponujące jest, że tak przenikliwą diagnozę świata stworzyła autorka mająca zaledwie dwadzieścia kilka lat. „Białe zęby” są powieścią o imponującym rozmachu, niemal epicką, wielopokoleniową i wielowątkową, obejmującą szeroki fragment historii: od doświadczenia wojny, przez powojenne migracje, aż po koniec XX wieku. Największą siłą tej książki pozostaje galeria postaci. Bohaterowie są pełni sprzeczności, często irytujący, czasem groteskowi, ale niemal zawsze prawdziwi. Smith nie idealizuje nikogo - ani tradycjonalistów kurczowo trzymających się przeszłości, ani liberałów przekonanych o własnej moralnej wyższości. Wszyscy są w pewnym sensie zagubieni w świecie, który zmienia się szybciej, niż potrafią to zrozumieć.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na813 dni temu

Cytaty z książki Mrowisko

Więcej
Doris Lessing Mrowisko Zobacz więcej
Doris Lessing Mrowisko Zobacz więcej
Więcej