-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska15 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378
Biblioteczka
2026-02-25
2026-03-22
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/co-czuje-przebudzona-choi-eunyung.html
Autorka buduje historię na wyraźnej nucie niepewności i tajemnicy. Poznajemy ją z perspektywy Ihyon – młodej dziewczynki, która próbuje odnaleźć się w rzeczywistości, której nie rozumie. Nie potrafi wyjaśnić, skąd biorą się jej wspomnienia, które nie zgadzają się z tym, co mówią jej rodzice i dziadkowie. Równie obcy wydaje się świat, w którym przyszło jej żyć – nowoczesny, a jednocześnie znacznie bardziej zharmonizowany z naturą, niż zapamiętała. To zderzenie sprawia, że bohaterka czuje się zdezorientowana i zagubiona. Razem z siostrą próbuje dojść do prawdy i zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło.
Książka zdecydowanie przyciąga uwagę już na pierwszy rzut oka. Jest pięknie wydana – ma grube strony, dużą czcionkę i liczne ilustracje autorstwa Park Hyunji, ilustratorki z bogatym dorobkiem. To wszystko sprawia, że młodszy czytelnik nie powinien mieć problemu z lekturą. Publikacja skierowana jest do dzieci w wieku około 10 lat – podobnie jak bohaterka tej historii, co dodatkowo ułatwia utożsamienie się z nią.
Wraz z rozwojem historii pojawiają się ważne zagadnienia związane z ochroną przyrody, życiem w zgodzie z naturą oraz rezygnacją z wygody na jej rzecz. Autorka pokazuje, że w świecie, w którym przyszło żyć Ihyon, możliwe jest połączenie tych dwóch podejść.
Drugim istotnym tematem jest przedłużanie życia i jego konsekwencje. Choroby, które we współczesnym świecie wciąż pozostają nieuleczalne, za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat mogą stać się łatwe do wyleczenia. Ale czy obudzenie się w nowej rzeczywistości – w świecie pełnym zmian, z odmienioną rodziną, a czasem nawet bez niej – rzeczywiście jest dobrą ceną za życie? Co w takiej sytuacji okazuje się ważniejsze dla człowieka postawionego przed faktem dokonanym? Jak odbierze te kwestie młody czytelnik? Z pewnością inaczej niż ja, ale uważam, że samo poruszenie tych tematów jest bardzo wartościowe.
Sama czytałam tę historię z dużą ciekawością, a w pewnym momencie zakręciła mi się w oku łza. Sposób narracji i elementy historii wciągają, wywołują ciekawość i sprawiają, że chce się poznać jej zakończenie. Bez względu na to, czy sięgnie po nią młodszy, czy starszy czytelnik, z pewnością przeczyta ten tytuł z przyjemnością. Dlatego uważam, że to lektura warta uwagi i z pewnością będę polecać ją dzieciom wśród rodziny i znajomych.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/co-czuje-przebudzona-choi-eunyung.html
Autorka buduje historię na wyraźnej nucie niepewności i tajemnicy. Poznajemy ją z perspektywy Ihyon – młodej dziewczynki, która próbuje odnaleźć się w rzeczywistości, której nie rozumie. Nie potrafi wyjaśnić, skąd biorą się jej wspomnienia, które nie zgadzają się z tym, co mówią jej...
2026-03-21
2026-02-28
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/czy-mozna-znaczyc-mniej-niz-nic.html
Dawno nie czytałam książki nasyconej tak wielką ilością trudnych emocji. Mimo niepozornych rozmiarów, historia opowiadana przez narratorkę — przedstawiająca jej losy od najmłodszych lat — niesie ze sobą ogromny emocjonalny ciężar. To opowieść o dziecku narodzonym ze związku Koreanki i Amerykanina, od pierwszych chwil odrzucanym przez wszystkich poza własną matką. Zastanawiam się, jak wielką siłę trzeba w sobie mieć, by przetrwać wszystko, co wydarzyło się w jej życiu.
Myślę, że książka miała dla autorki w pewnym stopniu działanie uzdrawiające. Poprzez opowiedzenie swojej historii mogła ponownie zmierzyć się z bolesnymi doświadczeniami. Jednocześnie wiele z nich opisuje nie z perspektywy dorosłej osoby, lecz oczami dziecka — dziecka, które szukało jedynie akceptacji i miłości, a wielokrotnie doświadczało odrzucenia i trudnych emocji. Podczas lektury nie raz i nie dwa miałam ochotę potrząsnąć dorosłymi bohaterami, uświadomić im, że ich działania niszczą dziecięcą duszę i pozostawiają wiele niewidocznych ran.
Elizabeth Kim nie miała imienia przed adopcją. Jej matka nazywała ją jedynie pieszczotliwie „małą dziewczynką”, nigdy jednak nie nadano jej prawnego imienia. Nie wie, kiedy się urodziła ani ile dokładnie ma lat. Nie zna imienia matki ani ojca. To, co przywołuje w książce, to wspomnienia kilkuletniego dziecka, które wie, że ma matkę, dziadka i wuja, lecz nie zna ich imion. Dokładnie to samo widnieje w jej dokumentacji adopcyjnej.
Kolejnym niezwykle oburzającym elementem tej historii jest rzeczywistość w Stanach Zjednoczonych, w której dziewczynka — już od początku nosząca w sobie poczucie bycia gorszą — została w tym przekonaniu utwierdzona przez nowych rodziców. Wiedziała, że powinna być wdzięczna za „uratowanie” z pogańskiego kraju, że powinna cierpieć razem z Jezusem, a jednocześnie przez całe lata żyła w lęku, że jeśli zrobi coś źle, zostanie odesłana. Do tej pory nie zaznała bowiem prawdziwego poczucia bezpieczeństwa — zniknęło ono wraz ze śmiercią matki.
Mniej niż nic to książka niosąca ze sobą ogromny ładunek trudnych, bolesnych emocji. Jej lektura nie jest łatwa i pozostawia po sobie poczucie czegoś złego — ciężaru, który nie znika wraz z przewróceniem ostatniej kartki. Polski tytuł różni się od oryginału, który brzmi Tysiąc smutków i być może trafniej oddaje koleje losu autorki.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/czy-mozna-znaczyc-mniej-niz-nic.html
Dawno nie czytałam książki nasyconej tak wielką ilością trudnych emocji. Mimo niepozornych rozmiarów, historia opowiadana przez narratorkę — przedstawiająca jej losy od najmłodszych lat — niesie ze sobą ogromny emocjonalny ciężar. To opowieść o dziecku narodzonym ze związku Koreanki i...
2026-02-08
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/02/surrealizm-w-brokuowy-cios-lee-yuri.html
W moich dotychczasowych doświadczeniach z literaturą koreańską rzadko trafiałam na motywy, które można jednoznacznie zaliczyć do fantastyki, dlatego twórczość Lee Yuri od razu skojarzyła mi się z prozą Bory Chung. O ile jednak Chung często sięga po elementy niepokojące, przerażające czy wręcz obrzydliwe, o tyle Yuri wybiera znacznie łagodniejsze środki wyrazu. W jej opowiadaniach dominują motywy roślinne i zwierzęce, choć pojawiają się również kosmici — zawsze jednak w służbie emocji, a nie szoku.
Opowiadania zawarte w zbiorze w różnym stopniu przypadły mi do gustu — jedne przyciągały moją uwagę mocniej, inne nieco słabiej. Tytułowy „Brokułowy cios” nie należy do moich ulubionych tekstów, znacznie bardziej poruszyły mnie historie takie jak „Dryfując”, „Cień paznokcia” czy „Płaski świat”. Mam jednak poczucie, że każde z opowiadań może znaleźć swojego odbiorcę, bo każde dotyka innych problemów społecznych i emocjonalnych, pokazując je z odmiennej perspektywy.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/02/surrealizm-w-brokuowy-cios-lee-yuri.html
W moich dotychczasowych doświadczeniach z literaturą koreańską rzadko trafiałam na motywy, które można jednoznacznie zaliczyć do fantastyki, dlatego twórczość Lee Yuri od razu skojarzyła mi się z prozą Bory Chung. O ile jednak Chung często sięga po elementy niepokojące,...
2026-01-17
Cała recenzja: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czym-jest-pachinko-min-jin-lee.html
Książka wciąga od pierwszych stron, przedstawiając na początku historię rodziców Sunji, a następnie trudne losy jej i matki w czasie, gdy Korea znajdowała się pod japońską okupacją. Autorka nie ucieka od brutalności świata, ukazując życie bohaterów przez pryzmat licznych problemów, z którymi muszą się zmierzyć. Sunja, jej mąż, a także jego brat i żona to pierwsze pokolenie, które wyjechało w nadziei na lepsze życie, wyższe zarobki lub z poczuciem życiowej misji. Wszyscy jednak muszą zmierzyć się z ostracyzmem Japończyków, trudnymi warunkami życia oraz prześladowaniami politycznymi, które wielokrotnie i na różne sposoby wpływają na losy całej rodziny.
Historia pokazuje, że Japonia to kraj bardzo zamknięty, który nie chce bratać się z innymi narodami, a wręcz je odrzuca. Synowie Sunji, urodzeni i wychowani w Japonii, nie znają kraju swoich rodziców, doskonale władają lokalnym językiem i znają realia tego kraju, a jednak przez całe życie są odrzucani, uznawani za gorszych i muszą mierzyć się z piętniem „śmierdzącego Koreańczyka”, często ukrywając swoje prawdziwe pochodzenie.
Ale ta historia nie jest jednowymiarowa – poprzez licznych bohaterów autorka pokazuje różne aspekty życia i wyborów, przed którymi stają postacie. Pojawiają się wątki homoseksualne, trudne decyzje podejmowane podczas wojny koreańskiej i po jej zakończeniu. Ważną rolę odgrywa także kwestia własnej tożsamości, poznawania swoich korzeni oraz niezgody na narzuconą prawdę. To wszystko sprawia, że historię czyta się z ciekawością, a losy bohaterów zmieniają się wraz z upływem czasu.
Ta historia ma pewien element, który pozwala rodzinie wychodzić cało z największych problemów. Wsparcie finansowe w odpowiednim momencie, praca wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna, czy ucieczka na wieś podczas nalotów alianckich – wszystko to daje tej rodzinie szansę na przetrwanie. Jednocześnie jednak te wybory prowadzą do moralnych dylematów i mogą stać się źródłem tragedii, zwłaszcza gdy prawda wyłania się nagle i w najmniej spodziewanym momencie.
Pachinko to wielowymiarowa powieść i saga rodzinna, pokazująca losy Koreańczyków w Japonii w XX wieku. Autorka porusza w niej temat Zainichi – Koreańczyków urodzonych w Japonii, lecz nigdy w pełni nieprzyjętych przez ten kraj do grona swoich obywateli. Historia wciąga i czyta się ją z przyjemnością, mimo trudnych i często bolesnych tematów, które porusza.
Cała recenzja: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czym-jest-pachinko-min-jin-lee.html
Książka wciąga od pierwszych stron, przedstawiając na początku historię rodziców Sunji, a następnie trudne losy jej i matki w czasie, gdy Korea znajdowała się pod japońską okupacją. Autorka nie ucieka od brutalności świata, ukazując życie bohaterów przez pryzmat licznych problemów,...
2025-12-28
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czy-wiesz-czemu-nie-mowie-zegnaj-han.html
Ta książka nie jest oczywista — łączy różne gatunki i rozpoczyna się w miejscu, które w żaden sposób nie zapowiada dalszego rozwoju historii. Twórczość Han Kang po raz kolejny okazuje się niejednoznaczna. Autorka często w sposób zawoalowany dociera do tematów, które dopiero z czasem stają się głównym wątkiem, a bywa i tak, że po namyśle na pierwszy plan wysuwa się coś zupełnie innego. W tej historii, obok masakry pojawiającej się na kartach powieści, równie istotne stają się kobiety — to one zajmują tu szczególne miejsce. Kobiety współczesne: narratorka i jej przyjaciółka; kobiety z przeszłości: matka czy kobieta, która była świadkiem wydarzeń na plaży. To kobiety zostają, czuwają i pamiętają. To one poszukują — bliskich osób, ale też odpowiedzi.
Istotna okazuje się oniryczna warstwa tej powieści. Narratorka, docierając na wyspę Czedżu i do domu przyjaciółki, stopniowo oddala się od rzeczywistości. W pewnym momencie wydarzenia, rozmowy i pojawiające się postacie sprawiają, że trudno jednoznacznie określić, co jest prawdą, a co majakiem. Autorka pozwala czytelnikowi błądzić na granicy jawy i snu, zastanawiając się, co tak naprawdę się wydarzyło — a zwłaszcza, jak interpretować zakończenie tej książki i gdzie przebiega granica prawdy.
Tym, co w bieżących wydarzeniach wydaje się najbardziej realne, są wspomnienia sprzed ponad pół wieku, coraz mocniej wdzierające się w teraźniejszość. Wycinki z gazet, rozmowy ze świadkami tamtych wydarzeń — pojedyncze nitki, które stopniowo łączą się w obraz niewyobrażalnego ogromu przemocy: ludobójstwa całych wiosek dokonywanego w imię walki z komunizmem. Autorka przytacza wspomnienia, od których trudno uciec — obrazy, które zostają w pamięci i po raz kolejny zmuszają do refleksji nad ludzkim zwyrodnieniem.
Nie mówię żegnaj to historia niełatwa w odbiorze, łącząca świat bardziej i mniej rzeczywisty, by na swój własny sposób opowiedzieć o niezwykle trudnych czasach ludobójstwa na wyspie Czedżu. To zarazem powieść ukazująca ogromną siłę kobiet — tych, które do końca walczą, do końca szukają i nie poddają się w dążeniu do prawdy o przeszłości. Sposób narracji sprawia, że wiele wydarzeń możemy jedynie rekonstruować i domyślać się ich sensu, a autorka pozostawia czytelnika z niedopowiedzeniami. Ta książka wymaga wiele od swojego odbiorcy, ale jednocześnie wiele mu oddaje. Myślę, że warto ją poznać.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czy-wiesz-czemu-nie-mowie-zegnaj-han.html
Ta książka nie jest oczywista — łączy różne gatunki i rozpoczyna się w miejscu, które w żaden sposób nie zapowiada dalszego rozwoju historii. Twórczość Han Kang po raz kolejny okazuje się niejednoznaczna. Autorka często w sposób zawoalowany dociera do tematów, które dopiero z...
2025-12-11
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czym-naprawde-jest-ptak-oh-jeonghui.html
Historia nie należy do długich, a jednak mieści w sobie niezwykle dużo emocji, z których wiele jest trudnych do udźwignięcia. Losy dwójki dzieci odsłaniają okrutny świat, w którym dorośli rzadko biorą odpowiedzialność za najmłodszych. Życie w wynajmowanym pokoju, pośród innych mieszkańców domu, z jednej strony daje możliwość podglądania cudzych codzienności. Z drugiej — choć wszyscy funkcjonują we wspólnej przestrzeni, każdy nosi własne sekrety i własne sprawy, na tyle ważne, by nie angażować się w los innych.
Losy dzieci, choć początkowo mogą sprawiać wrażenie niespecjalnie odbiegających od codziennej normalności, wraz z rozwojem fabuły stają się coraz bardziej niepokojące. Ta historia przypomina równię pochyłą, po której bohaterowie zsuwają się coraz szybciej, a ich życie ulega stopniowemu wypaczeniu. Kolejne wydarzenia odsłaniają nie tylko głęboko zaburzone relacje panujące w domu, lecz także mechanizm autodestrukcji, w który dzieci zostają wciągnięte. Całość osadzona jest dodatkowo w kontekście kultury koreańskiej, która w nieco odmienny sposób interpretuje i wartościuje niektóre kwestie społeczne.
Ptak to książka ukazująca świat trudny do oswojenia, w którym bohaterowie, pozostawieni sami sobie, nie potrafią dokonywać właściwych wyborów. Choć są otoczeni dorosłymi, ich życie naznaczone jest głęboką samotnością. To przejmujący obraz realiów lat 90., w których przyszło im dorastać. Autorka nie unika trudnych, momentami wstrząsających scen — obrazów, które zostają z czytelnikiem na długo i prowokują do refleksji nie tylko nad losem dwójki młodych bohaterów, lecz także nad odpowiedzialnością dorosłych, którzy ich otaczają.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czym-naprawde-jest-ptak-oh-jeonghui.html
Historia nie należy do długich, a jednak mieści w sobie niezwykle dużo emocji, z których wiele jest trudnych do udźwignięcia. Losy dwójki dzieci odsłaniają okrutny świat, w którym dorośli rzadko biorą odpowiedzialność za najmłodszych. Życie w wynajmowanym pokoju, pośród innych...
2025-11-25
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/12/jak-wyglada-swiat-gdy-dojrzewa-gryka-yi.html
Ten niewielki tom składa się z pięciu opowiadań wybranych z dorobku autora, by przybliżyć jego twórczość polskiemu czytelnikowi. Yi Hyo-sŏk, żyjący w pierwszej połowie XX wieku i tworzący w okresie japońskiej okupacji, był pisarzem budzącym skrajne emocje we współczesnych mu odbiorcach. Po lekturze kolejnych historii trudno się temu dziwić — w ówczesnej, napiętej politycznie rzeczywistości zarówno podejmowane przez niego tematy, jak i sposób ich przedstawienia musiały wzbudzać liczne kontrowersje.
Cztery z pięciu opowiadań to historie mocno nacechowane erotycznie, ukazujące ludzkie instynkty, momentami uprzedmiotawiające bohaterów i bohaterki, a jednocześnie konfrontujące społeczną moralność z zachowaniami wymykającymi się ówczesnym normom. Choć dziś wiele z tych obrazów nie wydaje się już szczególnie szokujących, sto lat temu musiały budzić znacznie silniejsze emocje. Muszę jednak przyznać, że jedno z opowiadań było trudne do przyjęcia nawet dla mnie, czytelniczki XXI wieku — mam na myśli „Punnyo” z 1936 roku. Wydawało mi się, że bohaterka została uwięziona w błędnym kole pożądania, brutalności i męskich przekonań, z którego nie potrafi się wyrwać.
Opowiadania poruszające ludzkie namiętności są w tym zbiorze zaskakująco różnorodne. Choć łączy je motyw pożądania, przybiera ono rozmaite formy: od obrazów postaci bezwolnych, pozbawionych wpływu na własny los, po bohaterów, którzy świadomie podejmują decyzje i nie obawiają się konsekwencji swoich wyborów. Na tym tle wyraźnie wyróżnia się ostatnie opowiadanie, będące jednocześnie najwcześniejszym w dorobku Yi Hyo-sŏka. Podejmuje ono zupełnie inny, niezwykle ważny społecznie temat. Z posłowia dowiadujemy się, że twórczość autora początkowo koncentrowała się właśnie na problemach społecznych, by z czasem ewoluować w stronę bardziej naturalistycznych, erotycznych przedstawień. Te proletariackie, żywe w ówczesnych czasach idee wyraźnie pobrzmiewają w opowiadaniu „Widma miasta”.
Nie tylko same opowiadania, ale również posłowie przybliżające życie i dorobek Yi Hyo-sŏka sprawiają, że można choć odrobinę pełniej zrozumieć Koreę pierwszej połowy XX wieku, realia japońskiej okupacji oraz świat, który przez kolejne dekady uległ tak ogromnym przemianom.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/12/jak-wyglada-swiat-gdy-dojrzewa-gryka-yi.html
Ten niewielki tom składa się z pięciu opowiadań wybranych z dorobku autora, by przybliżyć jego twórczość polskiemu czytelnikowi. Yi Hyo-sŏk, żyjący w pierwszej połowie XX wieku i tworzący w okresie japońskiej okupacji, był pisarzem budzącym skrajne emocje we współczesnych mu...
2025-11-10
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/12/dokad-prowadzi-matczyna-droga-pak-wanso.html
Lekturę tej powieści można pochłonąć w jeden wieczór, a może nawet szybciej. To zaledwie 150 stron, na których wydawnictwo zdecydowało się na dużą czcionkę oraz powtarzany na każdej stronie tytuł — zarówno po polsku, jak i w hangulu — co sprawia, że całość przypomina raczej dłuższe opowiadanie niż pełnoprawną powieść. A jednak, mimo swojej prostoty i pewnej naiwności wynikającej z dziecięcej perspektywy, historia ta pozwala choć trochę zbliżyć się do Korei lat 30. i 40. Mała narratorka nie rozumie wielu wyborów dorosłych ani zakazów, z którymi musi się mierzyć, ale właśnie dzięki temu jej opowieść odsłania świat widziany oczami kogoś, kto dopiero poznaje jego reguły.
W prostym świecie bohaterki nie ma miejsca na ocenianie — dzięki temu poznajemy rzeczywistość bez filtra. Spokojne chwile na wsi, gdzie wychowywała się u dziadków, według odwiecznych, niezmiennych koreańskich zasad, mieszają się z dorosłymi przepychankami i śmiercią ojca, która z dzisiejszej perspektywy wydaje się niemal nieracjonalna. Wszystko zmienia się w krótkim czasie: mały pokój w seulskich slumsach, niezrozumiałe słowa matki, która z pogardą patrzy na tych, którym nie udało się wyrwać z biedy. A jednak między wierszami widać jej walkę — młodej kobiety pozbawionej jakiegokolwiek wsparcia — o lepszą przyszłość dla dzieci. Wartość nauki, życia w mieście, wyrwania się ze świata pełnego przesądów i konfucjańskich zasad staje się dla czytelnika czymś zupełnie naturalnym i zrozumiałym.
Można by przypuszczać, że to historia skupiona przede wszystkim na dziewczynce, narratorce powieści, jednak na pierwszy plan nieustannie wysuwa się matka — jej decyzje, sposób patrzenia na świat i codzienna walka o przetrwanie. Dziecko próbuje zrozumieć rodzicielkę, ale czyni to przez pryzmat własnych, jeszcze nie do końca ukształtowanych wyobrażeń. Z tej perspektywy pokazuje również zmieniający się świat: od czasów japońskiej okupacji po moment, gdy Korea na chwilę odzyskała wolność. Obrazy, szepty i podsłuchane rozmowy, nierzadko brutalne, tworzą mozaikę, która z dziecięcej perspektywy odsłania złożoność tamtej rzeczywistości.
Czuć, że to dopiero początek opowieści, i naprawdę żałuję, że w Polsce nadal nie ukazały się dwie kolejne części cyklu. Druga część — osadzona już w realiach wojny koreańskiej — z pewnością niesie jeszcze trudniejsze obrazy. Niemniej w obecnym kształcie mam poczucie niekompletności, jakby ta historia została jedynie otwarta. Odkryłam dopiero początek życia pisarki, jej dzieciństwa i czasów, w których przyszło jej dorastać.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/12/dokad-prowadzi-matczyna-droga-pak-wanso.html
Lekturę tej powieści można pochłonąć w jeden wieczór, a może nawet szybciej. To zaledwie 150 stron, na których wydawnictwo zdecydowało się na dużą czcionkę oraz powtarzany na każdej stronie tytuł — zarówno po polsku, jak i w hangulu — co sprawia, że całość przypomina raczej...
2025-10-31
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/11/swiat-na-krawedzi-han-malsuk.html
Powieść w Korei ukazała się na początku lat 80. i do tych realiów również odwołuje się opisywana historia. Życie Kim Judzin poznajemy przez pryzmat jej relacji z ludźmi pochodzącymi z różnych środowisk, w różnym wieku i z odmiennymi doświadczeniami. Początkowo to właśnie Judzin wydaje się główną bohaterką, wokół której skupiają się wszystkie wydarzenia. Jednak z czasem, im głębiej zanurzamy się w tę opowieść, tym wyraźniej widać, że postaci są przede wszystkim narzędziem do ukazania czegoś większego — świata, który przenika i dopełnia ten nam dobrze znany.
Sama warstwa fabularna jest interesująca — wiele się w niej dzieje, a czytelnik nieustannie zastanawia się, w jakim kierunku poprowadzi historię autorka. Świat oglądany oczami Kim Judzin pokazuje Seul początku lat 80., pełen ogromnych różnic społecznych, gdzie biedni i bogaci żyją w skrajnie odmiennych realiach. Pojawiają się tu również wątki ocierające się o wojnę koreańską i utratę bliskich, a także elementy obyczajowe, jak chociażby motyw posiadania konkubin — dziś wydający się czymś bardzo odległym, niemal historycznym.
Autorka kładzie w powieści bardzo mocny akcent na wiarę i duchowość, nie ograniczając się przy tym do jednej religii. Obok elementów chrześcijaństwa — zarówno tych praktycznych, gdzie wizyta w kościele daje schronienie, ciepło i posiłek, jak i tych głębszych, związanych z przemianą wewnętrzną — pojawiają się również motywy buddyjskie, takie jak wiara w reinkarnację czy konieczność odpokutowania za grzechy. W tę wielowarstwową mozaikę wplatają się duchy, wizjonerskie sny i znaki z innego świata, które coraz silniej przenikają do codzienności bohaterów.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/11/swiat-na-krawedzi-han-malsuk.html
Powieść w Korei ukazała się na początku lat 80. i do tych realiów również odwołuje się opisywana historia. Życie Kim Judzin poznajemy przez pryzmat jej relacji z ludźmi pochodzącymi z różnych środowisk, w różnym wieku i z odmiennymi doświadczeniami. Początkowo to właśnie Judzin wydaje...
2025-03-16
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/08/oto-czarny-kwiat-kim-young-ha.html
To była zupełnie inna lektura niż jakakolwiek koreańska książka, jaką dotąd czytałam. Działo się w niej bardzo wiele, mimo że można ją zaklasyfikować jako powieść historyczną, to oferuje znacznie więcej. Od pierwszych stron wciągnęłam się w tę opowieść i z ciekawością śledziłam, jak się potoczy. Akcja od razu wprowadza liczne, zróżnicowane postaci, które z czasem zyskują naszą sympatię lub ją tracą.
Historia ludzi, których los na koreańskiej ziemi sprawił, że zapragnęli czegoś więcej. Skuszeni obietnicą pracy, ziemi i lepszego życia, zdecydowali się opuścić dotychczas znany świat. Już po wejściu na pokład statku doznali szoku, spośród zróżnicowanych grup społecznych, mężczyzn i kobiet, musieli tłoczyć się na bardzo ograniczonej przestrzeni. Wielu z nich nie przeżyło tej podróży. A kiedy dotarli do Meksyku, zamiast wolności czekała ich niewola, w ciężkich warunkach żyli, pracując, by spłacić koszt własnego transportu. Wyrwani z własnej kultury, trafili do sytuacji często równie trudnych jak tych, których chcieli uciec… mimo że wielu było przyzwyczajonych do lepszego stanu życia.
W tej historii można wyodrębnić wiele wątków, które autor tylko delikatnie zaznacza. Po pierwsze młoda dziewczyna, córka arystokraty, dotychczas wychowywana w sferze kobiecej, na pokładzie statku przeżywa pierwsze zauroczenie i intymność, otwierając się na nowe możliwości. Obok niej pojawia się ojciec, człowiek związany z dworem królewskim, który nie potrafi pogodzić się z utratą dawnego porządku i nierówności społecznych. Wśród pasażerów jest też złodziej i oszust, który wykorzystuje sytuację, by piąć się po szczeblach nowej społeczności.
Autor bardzo szeroko roztacza przed nami świat Jukatanu, nie skupiając się wyłącznie na koreańskich emigrantach, ale również na właścicielach hacjend, ich religijności i zderzeniu tego katolicyzmu z azjatyckim szamanizmem, który podróżnicy sprowadzili ze sobą. Przedstawione są również meksykańskie ruchy wyzwoleńcze, różnorodne wizje budowy nowego porządku oraz wojna domowa, które ostatecznie prowadzą do próby założenia „Nowej Korei” głęboko w dżungli . Choć te wątki wydają się odległe, splatają się, tworząc barwną, złożoną narrację, która prowadzi bohaterów rozmaitymi ścieżkami historycznej rzeczywistości.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/08/oto-czarny-kwiat-kim-young-ha.html
To była zupełnie inna lektura niż jakakolwiek koreańska książka, jaką dotąd czytałam. Działo się w niej bardzo wiele, mimo że można ją zaklasyfikować jako powieść historyczną, to oferuje znacznie więcej. Od pierwszych stron wciągnęłam się w tę opowieść i z ciekawością śledziłam, jak się...
2025-04-26
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/11/trudna-w-odbiorze-nie-mam-ochoty-zyc.html
Z ciekawością sięgnęłam po tę książkę, wchodząc w świat autorki, jej zmagania i sposób, w jaki próbuje sobie radzić z codziennością. Rozmowy z psychiatrą, stanowiące trzon tej publikacji, mogą budzić różne wrażenia – od zaciekawienia po niepokój. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z taką formą terapii, dlatego początkowo czytałam tekst z dużym zainteresowaniem, starając się wyciągać z niego własne wnioski. Z czasem jednak lektura zaczęła mnie coraz bardziej przytłaczać. Być może wynikało to z faktu, że autorka pokazuje głównie potwory, które siedzą w jej głowie – bez cienia światła, które mogłoby przynieść ulgę. Przez to książka staje się bardzo męcząca emocjonalnie i głęboko smutna. Miałam wrażenie, że nie potrafię znaleźć wspólnego języka z tym, o czym czytałam.
Podejrzewam, że odbiór tej książki w dużej mierze zależy od osoby, która po nią sięgnie. Dla jednych może stać się inspiracją, dla innych trudnym, a nawet męczącym doświadczeniem. Dużo zależy od tego, co sami nosimy w głowie i na ile potrafimy utożsamić się z autorką. W moim przypadku momentami jej problemy wydawały się błahe, pozornie łatwe do rozwiązania – choć oczywiście mam świadomość, jak ogromną rolę odgrywa w tym wszystkim ludzka psychika. Opisy codziennych sytuacji, które Baek Sehee przytacza w kontekście kolejnych sesji terapeutycznych, początkowo budziły ciekawość, ale z czasem zaczęły sprawiać wrażenie powtarzalnych. Miałam poczucie, że krążymy wokół tych samych emocji i tematów, a terapia – zamiast przynosić ukojenie – ugrzęzła w miejscu.
Książka Sehee Baek bez wątpienia stanowi ważny głos w dyskusji o problemach psychicznych, z którymi mierzy się współczesne społeczeństwo. W kontekście Korei Południowej, gdzie wskaźniki depresji i samobójstw należą do najwyższych na świecie, jej zapis rozmów z psychiatrą nabiera szczególnego znaczenia. To świadectwo powolnego otwierania się społeczeństwa na temat zdrowia psychicznego – próba nazwania tego, co przez lata było przemilczane. Choć lektura nie jest łatwa, ma w sobie ogromną wartość, bo pokazuje, że rozmowa o emocjach, lękach i słabościach jest potrzebna.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/11/trudna-w-odbiorze-nie-mam-ochoty-zyc.html
Z ciekawością sięgnęłam po tę książkę, wchodząc w świat autorki, jej zmagania i sposób, w jaki próbuje sobie radzić z codziennością. Rozmowy z psychiatrą, stanowiące trzon tej publikacji, mogą budzić różne wrażenia – od zaciekawienia po niepokój. Nigdy wcześniej nie miałam...
2025-10-21
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/11/jak-brzmi-opowiesc-o-czhun-hiang.html
Współczesnemu czytelnikowi z pewnością nie będzie łatwo zagłębić się w tę historię. Nie do końca wiadomo, kiedy pojawiły się jej pierwsze wersje – przez wieki była dopracowywana i modyfikowana, a także przybierała różne formy. Do dziś w Korei można znaleźć wiele jej odmian. Polskie wydanie, którego tłumaczenia podjęła się Halina Ogarek-Czoj, to przekład z północnokoreańskiego tekstu wydanego w 1956 roku. Jest to wersja z Dzondzu (Jeonju) z początku XIX wieku.
Sam tekst, oprócz warstwy fabularnej, zawiera wiele odniesień literackich – wierszy, fragmentów dzieł klasyków chińskich oraz licznych nawiązań do chińskiej kultury i tradycji. Nie ułatwia to lektury, choć tłumaczka po każdym rozdziale zamieściła przypisy objaśniające ważniejsze nazwiska i teksty. Dużym plusem wydania jest również wstęp autorki, który przybliża zarówno ogólną historię Korei, jak i sam utwór – jego rozwój oraz liczne interpretacje, którym był poddawany.
Lektura, jeśli odrzeć ją z warstwy historycznej, może wywołać wiele różnych reakcji. Kiedy już wczytałam się w tekst i poznałam historię bohaterów, naszły mnie dwie ważne myśli. Z wielką chęcią zobaczyłabym tę opowieść w formie koreańskiej dramy, która – dostosowana do współczesnych realiów – mogłaby stać się wciągającą i emocjonującą historią. Z drugiej strony, moje współczesne, feministyczne poglądy momentami mocno mi przeszkadzały w odbiorze. Starałam się zrozumieć główną bohaterkę – była ciekawie ukazana, widać było nie tylko jej bierność, ale również strach i złość. Natomiast postać głównego bohatera, jego niektóre zachowania, zwłaszcza pod koniec opowieści, mocno mnie irytowały. Oczywiście mam świadomość, że patrzę na tę historię oczami współczesnej czytelniczki, wychowanej w innych czasach i na innej wizji miłości oraz relacji między ludźmi.
Powieść ta stanowi ważny element koreańskiej kultury i cieszę się, że mogłam poznać ją w polskim wydaniu. Sama historia, mocno nacechowana chińskimi wpływami, jest momentami naiwna, nieco romantyczna, ale jednocześnie trafnie oddaje realia życia tamtych czasów. Dla osób interesujących się koreańską kulturą i literaturą to pozycja zdecydowanie warta uwagi.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/11/jak-brzmi-opowiesc-o-czhun-hiang.html
Współczesnemu czytelnikowi z pewnością nie będzie łatwo zagłębić się w tę historię. Nie do końca wiadomo, kiedy pojawiły się jej pierwsze wersje – przez wieki była dopracowywana i modyfikowana, a także przybierała różne formy. Do dziś w Korei można znaleźć wiele jej odmian. Polskie...
2025-09-27
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/11/kim-jest-ten-ktorego-szukam-bae-suah.html
Znowu wraca mój problem z opowiadaniami. Przy krótkich formach trudno mi w pełni zanurzyć się w świat i bohaterów, którzy się w nim pojawiają. A jednak ta zwięzła historia ma w sobie coś, co zachęca do powrotu — do ponownego przyjrzenia się różnym jej aspektom. Przez całą opowieść nie poznajemy nawet imienia głównej bohaterki, a mimo to, to właśnie ona staje się centrum wszystkiego. Świat, w którym żyje, jest brutalny – autorka nie szczędzi trudnych relacji rodzinnych ani zawodowych. Kobieta pracuje w kilku miejscach, a mimo to brakuje jej pieniędzy na jedzenie. I właśnie w tym wszystkim pojawia się chłopak.
Ta historia z czasem nabiera wymiaru metafory, która staje się coraz głębsza i bardziej nieuchwytna. Muszę przyznać, że nie do końca potrafiłam się w tym odnaleźć. O ile rozumiem motyw odwiedzin w wojsku – będący jednocześnie poszukiwaniem siebie i swojego miejsca na świecie – o tyle końcowe porównania i symbolika pozostały dla mnie nie do końca czytelne. A jednak ta opowieść, tak smutna, brutalna i pozbawiona nadziei, na długo we mnie zostanie.
Ta historia przede wszystkim przyciągnęła mnie światem wykreowanym przez autorkę – realiami życia, które pokazują beznadzieję, trud codzienności, poświęcenie dla innych i cichą akceptację własnego losu. Bae Suah jedynie sygnalizuje trudną sytuację rodziny: problemy polityczne ojca, emigrację brata, marzenia siostry o lepszym życiu, zobojętnienie matki, która dawno się poddała po wcześniejszych wydarzeniach. To właśnie te elementy sprawiły, że mogłam dostrzec obraz Korei Południowej tamtych lat – surowy, prawdziwy i pełen emocji.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/11/kim-jest-ten-ktorego-szukam-bae-suah.html
Znowu wraca mój problem z opowiadaniami. Przy krótkich formach trudno mi w pełni zanurzyć się w świat i bohaterów, którzy się w nim pojawiają. A jednak ta zwięzła historia ma w sobie coś, co zachęca do powrotu — do ponownego przyjrzenia się różnym jej aspektom. Przez całą...
2025-05-30
Całość na:
Autorka zasłynęła książką Kim Jiyoung, urodzona w 1982, jednak ja swoją przygodę z Cho Nam-Joo rozpoczęłam od tego zbioru opowiadań, wydanego kilka lat później.
W ośmiu ostrych i kameralnych miniaturach Cho Nam-joo układa losy różnych Koreanek: nastoletniej uczennicy doświadczającej przemocy rówieśniczej, córki próbującej zrozumieć ojca, niedocenianej urzędniczki, pisarki atakowanej hejtem czy starszej kobiety z niespełnionym marzeniem. To proza refleksyjna i uważna na detale codzienności – pokazuje zarówno specyfikę koreańskiej rzeczywistości, jak i uniwersalne, ponadkulturowe problemy kobiet.
Autorka ukazuje kobiecą stronę życia – poprzez opowiadania przedstawia bohaterki w różnym wieku i z różnych warstw społecznych. Wszystkie łączy jedno: przez sam fakt bycia kobietami doświadczają presji, są zmuszane do określonych zachowań i podporządkowania się obowiązującym normom.
To kolejna książka, którą przetłumaczono na język polski nie z oryginału, lecz z wersji angielskiej – i niestety da się to wyraźnie odczuć. Podczas dyskusji o tym tytule miałam okazję porównać fragment polskiego i angielskiego wydania w opowiadaniu o tytułowej pani Kim. Okazało się, że przekaz w obu wersjach znacząco się różni.
Sama lektura, mimo wątpliwości dotyczących tłumaczenia, naprawdę mi się podobała. Oczywiście nie wszystkie opowiadania trafiły do mnie w równym stopniu – jedne poruszyły mnie mocniej, inne mniej, co z pewnością wynika z tego, jak bardzo dana historia do mnie przemówiła. Bardzo współczułam bohaterce opowiadania Pod śliwą, a tytułowa Panna Kim wie wywołała we mnie sporo frustracji. Czytając Drogi Oppa, zżymałam się na łatwowierność i podporządkowanie głównej bohaterki, za to Zorza polarna przyniosła mi wiele pozytywnych emocji.
Całość na:
Autorka zasłynęła książką Kim Jiyoung, urodzona w 1982, jednak ja swoją przygodę z Cho Nam-Joo rozpoczęłam od tego zbioru opowiadań, wydanego kilka lat później.
W ośmiu ostrych i kameralnych miniaturach Cho Nam-joo układa losy różnych Koreanek: nastoletniej uczennicy doświadczającej przemocy rówieśniczej, córki próbującej zrozumieć ojca, niedocenianej...
2025-08-17
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/10/gdzie-znajduje-sie-kuchnia-ksiazek-kim.html
To była bardzo ciekawa, wciągająca lektura. Już od pierwszych stron autorka tworzy piękne porównania, często nawiązujące do natury. Początkowo to nie sama historia, lecz poetycki język sprawił, że szybko zagłębiłam się w lekturę. Później zaczęłam poznawać bohaterów, którzy trafiali do Kuchni książek — każdego z własnym bagażem doświadczeń i problemami, z którymi nie potrafili sobie poradzić. To miejsce stało się dla nich wytchnieniem, czasem początkiem nowej drogi, a czasem przystankiem, który dawał siłę na przyszłość.
Miejsce stworzone przez bohaterów wydaje się czymś wyjątkowym. Myślę, że każdy, dla kogo książki stanowią ważną część życia, chciałby choć raz odwiedzić taką przestrzeń — połączenie księgarni, kawiarni i klubu książki. Miejsce, gdzie można spędzić czas po swojemu, przy dobrej muzyce, z ulubioną lekturą w dłoni i w otoczeniu ludzi, którzy tak samo jak my potrafią cieszyć się czytaniem. W samej historii pojawia się wiele tytułów, którymi bohaterowie dzielą się między sobą. To głównie literatura koreańska, często jeszcze nieznana w Polsce, ale także dzieła autorów japońskich i europejskich. Autorka sięga po klasykę, proponując swoim postaciom książki, które niosą ukojenie i skłaniają do refleksji.
Choć książka bardzo mi się podobała, jedna kwestia lekko mi „zgrzytała”. Większość bohaterów pojawiających się w tej historii jest w jakiś sposób powiązana z samym miejscem, z właścicielką lub jej pracownikami. W pewnym momencie zabrakło mi postaci z zewnątrz, które mogłyby wnieść świeżą perspektywę — pozostali wydawali się jedynie tłem. Miałam wrażenie, że wokół Kuchni książek tworzy się zamknięty krąg wtajemniczonych, przez co nie mogłam w pełni poczuć się częścią tej historii.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/10/gdzie-znajduje-sie-kuchnia-ksiazek-kim.html
To była bardzo ciekawa, wciągająca lektura. Już od pierwszych stron autorka tworzy piękne porównania, często nawiązujące do natury. Początkowo to nie sama historia, lecz poetycki język sprawił, że szybko zagłębiłam się w lekturę. Później zaczęłam poznawać bohaterów, którzy...
2025-09-07
Cała recenzja na blogu: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/09/jak-wyglada-kraina-jednej-szansy-anna.html
Anna Sowińska w Krainie jednej szansy zabiera nas do Korei Południowej, kraju, w którym edukacja jest jednocześnie biletem do lepszego życia i miernikiem społecznego prestiżu. Już na pierwszy rzut oka widać, że pytanie „Do jakiej szkoły chodziłeś?” to coś więcej niż zwykła konwersacyjna fraza – pozwala zorientować się, gdzie znajduje się rozmówca w społecznej hierarchii. Sowińska opisuje, jak rodzice lokują swoje nadzieje i ogromne środki w edukację dzieci, które nie mogą sobie pozwolić na odpoczynek – ich dni wypełnione są lekcjami i korepetycjami, często ponad siły. Autorka wnikliwie analizuje, z czego bierze się ta „gorączka edukacyjna”, jakie są jej motywacje i konsekwencje – nie tylko spektakularne sukcesy na arenie międzynarodowej, ale też psychiczne koszty, które ponoszą dzieci i całe rodziny.
Edukacja w Korei Południowej znacząco różni się od tej znanej z innych części świata, a jej specyfika wynika zarówno z historii, jak i kultury kraju. Autorka pokazuje, jak polityka, struktury społeczne państwa Joseon oraz okres japońskiej kolonizacji ukształtowały podejście Koreańczyków do nauki. To państwo, w którym w ciągu jednego pokolenia niemal udało się całkowicie wyeliminować analfabetyzm, a edukacja miała stać się drogą do lepszej przyszłości. Z czasem jednak coś się zmieniło – system uległ wypaczeniu, a wielogodzinne, codzienne zakuwanie do testów stało się normą.
Dzięki licznym źródłom, na które autorka się powołuje, a które zestawiono na końcu książki, Kraina jednej szansy przywołuje wiele danych statystycznych. Pokazuje nie tylko samo podejście do nauki, lecz także postawy rodziców – zwłaszcza matek nastawionych na sukces swoich dzieci – oraz związane z systemem problemy społeczne: przemoc, samobójstwa, otyłość czy bezrefleksyjne wkuwanie na pamięć, które często nie daje realnych perspektyw poza Koreą. Autorka zwraca uwagę również na to, że ukończenie prestiżowego uniwersytetu bywa jedyną przepustką do najwyższych stanowisk w państwie, podczas gdy praca fizyczna, choćby na najwyższym poziomie, wciąż postrzegana jest jako coś gorszego.
Cała recenzja na blogu: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/09/jak-wyglada-kraina-jednej-szansy-anna.html
Anna Sowińska w Krainie jednej szansy zabiera nas do Korei Południowej, kraju, w którym edukacja jest jednocześnie biletem do lepszego życia i miernikiem społecznego prestiżu. Już na pierwszy rzut oka widać, że pytanie „Do jakiej szkoły chodziłeś?” to coś więcej niż...
2025-06-18
Cała recenzja na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/06/jakie-sa-sekrety-pralni-w-yeonnam-dong.html
Starszy pan, ze swoim nieodłącznym psem, młoda, niedoceniona scenarzystka, aspirujący muzyk, to tylko niektórzy z bohaterów historii, którą znaleźć można na kartach powieści. Bohaterowie, każdy w innym momencie życiowym, często na zakrętach drogi, z przeróżnymi problemami, które ich przytłaczają, trafiają do niepozornej pralni osiedlowej, w której pośród zapachu proszku, podczas oczekiwania trafiają na niepozorny dziennik. Staje się on miejscem komunikacji, w którym można zadać pytania, pożalić się na życie, ale który przynosi również odpowiedzi i rady. Czasem niewiele trzeba, żeby znów stanąć na nogi, wystarczy odrobina ludzkiej życzliwości.
Lektura tej powieści przyniosła mi wiele radości. Bardzo szybko, po zaledwie kilku stronach, wciągnęłam się w tę historię i z przyjemnością poznawałam kolejnych bohaterów, ich problemy, ale również chwilę życiowych zmian. Różni bohaterowie, zarówno pod względem wieku jak i życiowych doświadczeń sprawiają, że nie ma tu mowy o monotonii.
Książka niestety nie jest przetłumaczona bezpośrednio z języka koreańskiego, a angielskiego, co często sprawia, że pierwotne zamysły autorów momentami umykają. Wydaje mi się jednak, ze w tym wypadku może nie być takiego problemu. Sama czułam koreański klimat powieści, w tekście pojawiają się koreańskie słowa i określenia, z odpowiednimi przypisami, co sprawia, że można dodatkowo poczuć atmosferę tego kraju.
Sama historia podczas lektury przywodziła mi na myśl dobry serial koreański, w którym wiele się dzieje, gdzie łączą się różne gatunki i który wywołuje różne emocje, zarówno łzy jak i uczucie szczęścia. Można tu znaleźć historię obyczajową, romans, elementy kryminału i dramatu, a wszystko połączone ze sobą w sposób, który wywołuje chęć dalszej lektury.
Dziennik, który połączył bohaterów, stał się początkiem zmian, dał nadzieję, ale tak naprawdę był tylko środkiem, dzięki któremu różne postacie mogły się ze sobą komunikować. Czasami podzielenie się swoimi problemami, frustracją, smutkiem czy niepewnością może być początkiem zmian, a kilka słów od innej, zupełnie nieznanej osoby, dać nadzieję, nowe siły i dodać otuchy. Czuć to podczas lektury, która również na mnie wpłynęła pozytywnie, pokazując, że nawet z największych problemów można wyjść, a dobre słowo od życzliwych ludzi może przenosić góry.
Cała recenzja na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/06/jakie-sa-sekrety-pralni-w-yeonnam-dong.html
Starszy pan, ze swoim nieodłącznym psem, młoda, niedoceniona scenarzystka, aspirujący muzyk, to tylko niektórzy z bohaterów historii, którą znaleźć można na kartach powieści. Bohaterowie, każdy w innym momencie życiowym, często na zakrętach drogi, z przeróżnymi...
2025-05-24
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/05/kim-sa-duchy-i-boginie-kobiety-w.html
Bardzo wyraźnie czuć podczas lektury uczucia autorki, brak zgody na nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn, które w społeczeństwie koreańskim trwa do dziś. Poprzez liczne opowieści i podania pokazuje ona, jak na przestrzeni stuleci były traktowane kobiety i jedyny sposób, w który mogły dochodzić zadośćuczynienia za swoje krzywdy. Książka przedstawia kobiety w roli żon, młodych wdów, dzieci pozostawionych pod opieką macochom. Pokazuje świat pełen wojen, kataklizmów, brutalnych przestępstw i konwenansów. Świat, w którym to mężczyźni wiedli prym, a kobiety mogły liczyć na odrobinę władzy dopiero jako teściowe, choć i wtedy tylko w obrębie domowych spraw.
Historie przedstawione przez autorkę często wychodzą z ustnych przekazów, ale na papier zostały przelane przez niekonfucjańskich uczonych, a co za tym idzie, przyjęły ich retorykę. Przesłanie, które wyłania się z tych opowieści, bardzo często nie skupia się na pierwotnych bohaterach, ale pokazuje odwagę, wielkość, dobroduszność wielkich uczonych, szanownych ojców czy ukochanych. Kobiety musiały stawiać ponad własne dobro, własne życie, właśnie męskich członków rodzin, do których przynależały.
Książka zawiera bardzo wiele opowiadań, legend, podań, które przedstawiają kobiece duchy i boginie. Kobiety które zmarły w skutek przestępstw, rodzinnych matactw, młode narzeczone, albo młode żony. Każdy rozdział pokazuje inny problem społeczny, inny aspekt kobiecych problemów. Autorka przedstawia historie wywodzących się z czasów królestwa Joseon, ale cofa się również wcześniej do czasów Trzech Królestw, a więc historie, które pojawiają się na kartach powieści, pojawiły się na przełomie II tysiącleci.
Dużym plusem tego tytułu jest język, dzięki któremu łatwo poznaje się zarówno same historie, jak i opisy i sens społeczny przedstawiony przez autorkę. Zastanawiam się jak duża rola w tym autorki, a jaka tłumaczki.
"Duchy i boginie" to pozycja, która powinna zainteresować każdego, kto interesuje się Dalekim Wschodem. Książka przedstawia wierzenia, podania, legendy łącząc je z bardzo wyraźnym duchem feministycznym. Autorka w przejrzysty sposób przedstawia losy kobiet, które na przestrzeni stuleci plasowały się na niższej pozycji, zawsze zależnej od mężczyzny. Tytuł ten pomaga również zrozumieć motywy, które pojawiają się w koreańskiej literaturze i serialach. Czytałam ją z dużą ciekawością i myślę, że kiedyś do niej wrócę.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/05/kim-sa-duchy-i-boginie-kobiety-w.html
Bardzo wyraźnie czuć podczas lektury uczucia autorki, brak zgody na nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn, które w społeczeństwie koreańskim trwa do dziś. Poprzez liczne opowieści i podania pokazuje ona, jak na przestrzeni stuleci były traktowane kobiety i jedyny sposób, w który...
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/warto-czy-nie-siegnac-po-legenda-o.html
W historię bardzo łatwo się wchodzi — język jest płynny i lekki, dzięki czemu kolejne strony czyta się z dużą swobodą. Początkowo, poznając bohaterów, ich historie i kolejne wydarzenia, miałam wręcz wrażenie, jakbym oglądała historyczną dramę. Pojawiają się tu dobrze znane motywy: zerwane przeznaczenie, klątwa oraz uczucia powracające mimo wielu przeciwności losu.
Równolegle rozwija się wątek spisku na królewskim dworze — doradcy, który próbuje uczynić z króla jedynie marionetkę. Wszystkie te elementy bardzo dobrze współgrają z historiami, które miałam już okazję oglądać w koreańskich dramach.
Warto też zwrócić uwagę na wątki mitologiczne, które autorka wplata w fabułę. W książce pojawiają się postacie i motywy zaczerpnięte z koreańskich wierzeń dotyczących świata zmarłych. Jedną z nich jest Yeomra – władca zaświatów i jeden z sędziów piekielnych, który w tradycji koreańskiej odpowiada za osądzanie dusz po śmierci.
Moje początkowe pozytywne wrażenia nieco rozbiły się jednak o końcówkę tej historii, w której element fantastyczny zaczyna dominować nad wszystkim innym. Dążenie do finału i kulminacyjna scena sprawiły, że moje dobre odczucia trochę opadły, a sama książka w mojej ocenie spadła o kilka stopni.
Myślę jednak, że historia może się podobać w różnym stopniu, w zależności od tego, czego szuka się w tej książce. Osobiście, po początku tej opowieści, miałam nadzieję na ciekawą powieść historyczną z elementami fantastyki, koreańskich wierzeń, demonów i świata alternatywnego. Dla osób, które mniej interesują się historią, a bardziej fantastyką, odbiór tej opowieści może być jednak zupełnie inny.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/warto-czy-nie-siegnac-po-legenda-o.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW historię bardzo łatwo się wchodzi — język jest płynny i lekki, dzięki czemu kolejne strony czyta się z dużą swobodą. Początkowo, poznając bohaterów, ich historie i kolejne wydarzenia, miałam wręcz wrażenie, jakbym oglądała historyczną dramę. Pojawiają się tu dobrze znane motywy:...