-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska15 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378
Biblioteczka
2026-04-03
2026-03-27
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/jak-wyglada-zbrodnia-w-rezydencji.html
Autorka w tym tomie przenosi akcję na zupełnie nowy grunt — nieznany zarówno czytelnikowi, jak i bohaterom. Kitty, a później również Matt, muszą zmierzyć się z obcym miejscem i ludźmi, których dopiero poznają, co dodatkowo wprowadza atmosferę niepewności. Motyw zamknięcia grupy osób w jednym miejscu, w którym dochodzi do zbrodni, jest dobrze znany w literaturze kryminalnej — przede wszystkim za sprawą Agaty Christie. Helen Dixon wykorzystuje go jednak w interesujący sposób, który bardzo dobrze sprawdza się w tej historii.
Akcja prowadzona jest w szybkim tempie, przez co trudno choć na chwilę oderwać się od lektury. Wraz z rozwojem fabuły wydarzenia stają się coraz bardziej niebezpieczne, a motywy sprawcy — lub być może sprawców — pozostają niejasne. To wszystko sprawia, że historia naprawdę wciąga. Dodatkowo poznajemy ją z perspektywy Kitty, która — choć dzięki Mattowi ma nieco więcej informacji niż pozostali domownicy — wciąż pozostaje na obrzeżach prowadzonego śledztwa. I choć sama zdobywa kolejne elementy tej układanki, to ze względu na swoją płeć nie jest dopuszczana do wielu istotnych kwestii.
Nie można też zapomnieć o relacji głównych bohaterów. Kitty i Matt po wydarzeniach z poprzedniego tomu postrzegają się jako przyjaciele, jednak ich więź zaczyna się stopniowo zmieniać. Matt wciąż mierzy się z traumą Wielkiej Wojny i stratą, której wtedy doświadczył, co wpływa na jego zachowanie. Jednocześnie pojawiają się subtelne sygnały, że ta relacja może przerodzić się w coś więcej. Autorka bardzo powoli buduje napięcie między bohaterami, pozwalając im odkrywać rodzące się uczucia. Nie jest to jednak tom, który przynosi w tej kwestii rozwiązanie — wręcz przeciwnie, wydarzenia sprawiają, że Kitty i Matt nie potrafią porozumieć się na wielu płaszczyznach.
Całą historię spaja atmosfera lat 30. — bogata rodzina, służba, wystawne kolacje, wyraźny podział na przestrzenie dla pań i panów. W tle pojawia się także niepokój związany z widmem kolejnego konfliktu. Między wierszami autorka sygnalizuje również wątek Żydów w Niemczech. Te drobne elementy budują nastrój, osadzają historię w konkretnym czasie i sprawiają, że staje się ona bardziej wiarygodna.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/jak-wyglada-zbrodnia-w-rezydencji.html
Autorka w tym tomie przenosi akcję na zupełnie nowy grunt — nieznany zarówno czytelnikowi, jak i bohaterom. Kitty, a później również Matt, muszą zmierzyć się z obcym miejscem i ludźmi, których dopiero poznają, co dodatkowo wprowadza atmosferę niepewności. Motyw zamknięcia grupy osób...
2026-03-22
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/co-czuje-przebudzona-choi-eunyung.html
Autorka buduje historię na wyraźnej nucie niepewności i tajemnicy. Poznajemy ją z perspektywy Ihyon – młodej dziewczynki, która próbuje odnaleźć się w rzeczywistości, której nie rozumie. Nie potrafi wyjaśnić, skąd biorą się jej wspomnienia, które nie zgadzają się z tym, co mówią jej rodzice i dziadkowie. Równie obcy wydaje się świat, w którym przyszło jej żyć – nowoczesny, a jednocześnie znacznie bardziej zharmonizowany z naturą, niż zapamiętała. To zderzenie sprawia, że bohaterka czuje się zdezorientowana i zagubiona. Razem z siostrą próbuje dojść do prawdy i zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło.
Książka zdecydowanie przyciąga uwagę już na pierwszy rzut oka. Jest pięknie wydana – ma grube strony, dużą czcionkę i liczne ilustracje autorstwa Park Hyunji, ilustratorki z bogatym dorobkiem. To wszystko sprawia, że młodszy czytelnik nie powinien mieć problemu z lekturą. Publikacja skierowana jest do dzieci w wieku około 10 lat – podobnie jak bohaterka tej historii, co dodatkowo ułatwia utożsamienie się z nią.
Wraz z rozwojem historii pojawiają się ważne zagadnienia związane z ochroną przyrody, życiem w zgodzie z naturą oraz rezygnacją z wygody na jej rzecz. Autorka pokazuje, że w świecie, w którym przyszło żyć Ihyon, możliwe jest połączenie tych dwóch podejść.
Drugim istotnym tematem jest przedłużanie życia i jego konsekwencje. Choroby, które we współczesnym świecie wciąż pozostają nieuleczalne, za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat mogą stać się łatwe do wyleczenia. Ale czy obudzenie się w nowej rzeczywistości – w świecie pełnym zmian, z odmienioną rodziną, a czasem nawet bez niej – rzeczywiście jest dobrą ceną za życie? Co w takiej sytuacji okazuje się ważniejsze dla człowieka postawionego przed faktem dokonanym? Jak odbierze te kwestie młody czytelnik? Z pewnością inaczej niż ja, ale uważam, że samo poruszenie tych tematów jest bardzo wartościowe.
Sama czytałam tę historię z dużą ciekawością, a w pewnym momencie zakręciła mi się w oku łza. Sposób narracji i elementy historii wciągają, wywołują ciekawość i sprawiają, że chce się poznać jej zakończenie. Bez względu na to, czy sięgnie po nią młodszy, czy starszy czytelnik, z pewnością przeczyta ten tytuł z przyjemnością. Dlatego uważam, że to lektura warta uwagi i z pewnością będę polecać ją dzieciom wśród rodziny i znajomych.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/co-czuje-przebudzona-choi-eunyung.html
Autorka buduje historię na wyraźnej nucie niepewności i tajemnicy. Poznajemy ją z perspektywy Ihyon – młodej dziewczynki, która próbuje odnaleźć się w rzeczywistości, której nie rozumie. Nie potrafi wyjaśnić, skąd biorą się jej wspomnienia, które nie zgadzają się z tym, co mówią jej...
2026-03-21
2026-03-08
Cała recenzja na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/czy-bezpieczne-sa-aki-kwitnace-purpura.html
Nowe wydanie tego tytułu, którego ponownie podjęło się wydawnictwo Mando, prezentuje się bardzo ciekawie i zdecydowanie przyciąga wzrok. Jednak — jak zawsze — to, co najważniejsze, kryje się w środku.
Historia ukazuje losy rodziny Szymczaków, ale wyraźnie widać w niej także szerszy obraz społeczeństwa oraz realia niezwykle trudnych lat 50. Na pierwszy plan wysuwa się coraz brutalniejsza walka z Kościołem, która bardzo wyraźnie rzutuje nie tylko na życie kapłanów, lecz także na całe polskie społeczeństwo. Nie sposób pominąć również brutalnych metod śledczych stosowanych przez ówczesny aparat władzy, który nierzadko doprowadzał do śmierci podejrzanych jeszcze zanim przyznali się do winy. To tylko niektóre elementy stanowiące tło wydarzeń, a jednocześnie bardzo mocno wpływające na życie bohaterów.
Każdy z bohaterów wywołuje podczas lektury inne emocje i tu trzeba złożyć ukłon w stronę autorki, która sprawiła, że postacie stały się bardzo rzeczywiste — pełne zarówno wad, jak i zalet. Nad jednymi można się litować, na zachowanie innych zżymać, a jeszcze przy innych złościć się na podejmowane przez nich błędne decyzje. Niejednokrotnie pojawia się też pytanie, dlaczego dana osoba postępuje właśnie tak, a nie inaczej. Wszyscy razem ożywiają tę historię i sprawiają, że staje się ona wielowymiarowa.
Cała recenzja na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/czy-bezpieczne-sa-aki-kwitnace-purpura.html
Nowe wydanie tego tytułu, którego ponownie podjęło się wydawnictwo Mando, prezentuje się bardzo ciekawie i zdecydowanie przyciąga wzrok. Jednak — jak zawsze — to, co najważniejsze, kryje się w środku.
Historia ukazuje losy rodziny Szymczaków, ale wyraźnie widać w niej...
2026-02-28
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/czy-mozna-znaczyc-mniej-niz-nic.html
Dawno nie czytałam książki nasyconej tak wielką ilością trudnych emocji. Mimo niepozornych rozmiarów, historia opowiadana przez narratorkę — przedstawiająca jej losy od najmłodszych lat — niesie ze sobą ogromny emocjonalny ciężar. To opowieść o dziecku narodzonym ze związku Koreanki i Amerykanina, od pierwszych chwil odrzucanym przez wszystkich poza własną matką. Zastanawiam się, jak wielką siłę trzeba w sobie mieć, by przetrwać wszystko, co wydarzyło się w jej życiu.
Myślę, że książka miała dla autorki w pewnym stopniu działanie uzdrawiające. Poprzez opowiedzenie swojej historii mogła ponownie zmierzyć się z bolesnymi doświadczeniami. Jednocześnie wiele z nich opisuje nie z perspektywy dorosłej osoby, lecz oczami dziecka — dziecka, które szukało jedynie akceptacji i miłości, a wielokrotnie doświadczało odrzucenia i trudnych emocji. Podczas lektury nie raz i nie dwa miałam ochotę potrząsnąć dorosłymi bohaterami, uświadomić im, że ich działania niszczą dziecięcą duszę i pozostawiają wiele niewidocznych ran.
Elizabeth Kim nie miała imienia przed adopcją. Jej matka nazywała ją jedynie pieszczotliwie „małą dziewczynką”, nigdy jednak nie nadano jej prawnego imienia. Nie wie, kiedy się urodziła ani ile dokładnie ma lat. Nie zna imienia matki ani ojca. To, co przywołuje w książce, to wspomnienia kilkuletniego dziecka, które wie, że ma matkę, dziadka i wuja, lecz nie zna ich imion. Dokładnie to samo widnieje w jej dokumentacji adopcyjnej.
Kolejnym niezwykle oburzającym elementem tej historii jest rzeczywistość w Stanach Zjednoczonych, w której dziewczynka — już od początku nosząca w sobie poczucie bycia gorszą — została w tym przekonaniu utwierdzona przez nowych rodziców. Wiedziała, że powinna być wdzięczna za „uratowanie” z pogańskiego kraju, że powinna cierpieć razem z Jezusem, a jednocześnie przez całe lata żyła w lęku, że jeśli zrobi coś źle, zostanie odesłana. Do tej pory nie zaznała bowiem prawdziwego poczucia bezpieczeństwa — zniknęło ono wraz ze śmiercią matki.
Mniej niż nic to książka niosąca ze sobą ogromny ładunek trudnych, bolesnych emocji. Jej lektura nie jest łatwa i pozostawia po sobie poczucie czegoś złego — ciężaru, który nie znika wraz z przewróceniem ostatniej kartki. Polski tytuł różni się od oryginału, który brzmi Tysiąc smutków i być może trafniej oddaje koleje losu autorki.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/czy-mozna-znaczyc-mniej-niz-nic.html
Dawno nie czytałam książki nasyconej tak wielką ilością trudnych emocji. Mimo niepozornych rozmiarów, historia opowiadana przez narratorkę — przedstawiająca jej losy od najmłodszych lat — niesie ze sobą ogromny emocjonalny ciężar. To opowieść o dziecku narodzonym ze związku Koreanki i...
2026-02-25
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/warto-czy-nie-siegnac-po-legenda-o.html
W historię bardzo łatwo się wchodzi — język jest płynny i lekki, dzięki czemu kolejne strony czyta się z dużą swobodą. Początkowo, poznając bohaterów, ich historie i kolejne wydarzenia, miałam wręcz wrażenie, jakbym oglądała historyczną dramę. Pojawiają się tu dobrze znane motywy: zerwane przeznaczenie, klątwa oraz uczucia powracające mimo wielu przeciwności losu.
Równolegle rozwija się wątek spisku na królewskim dworze — doradcy, który próbuje uczynić z króla jedynie marionetkę. Wszystkie te elementy bardzo dobrze współgrają z historiami, które miałam już okazję oglądać w koreańskich dramach.
Warto też zwrócić uwagę na wątki mitologiczne, które autorka wplata w fabułę. W książce pojawiają się postacie i motywy zaczerpnięte z koreańskich wierzeń dotyczących świata zmarłych. Jedną z nich jest Yeomra – władca zaświatów i jeden z sędziów piekielnych, który w tradycji koreańskiej odpowiada za osądzanie dusz po śmierci.
Moje początkowe pozytywne wrażenia nieco rozbiły się jednak o końcówkę tej historii, w której element fantastyczny zaczyna dominować nad wszystkim innym. Dążenie do finału i kulminacyjna scena sprawiły, że moje dobre odczucia trochę opadły, a sama książka w mojej ocenie spadła o kilka stopni.
Myślę jednak, że historia może się podobać w różnym stopniu, w zależności od tego, czego szuka się w tej książce. Osobiście, po początku tej opowieści, miałam nadzieję na ciekawą powieść historyczną z elementami fantastyki, koreańskich wierzeń, demonów i świata alternatywnego. Dla osób, które mniej interesują się historią, a bardziej fantastyką, odbiór tej opowieści może być jednak zupełnie inny.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/03/warto-czy-nie-siegnac-po-legenda-o.html
W historię bardzo łatwo się wchodzi — język jest płynny i lekki, dzięki czemu kolejne strony czyta się z dużą swobodą. Początkowo, poznając bohaterów, ich historie i kolejne wydarzenia, miałam wręcz wrażenie, jakbym oglądała historyczną dramę. Pojawiają się tu dobrze znane motywy:...
2026-02-14
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/02/czy-wiesz-gdzie-znajduje-sie-chibineko.html
Wszystkie historie prowadzą do jednego miejsca. Mała restauracja w niewielkiej miejscowości, do której prowadzi ścieżka wyłożona muszlami. Niepozorna, łatwa do przeoczenia. W środku — młody mężczyzna i kot. A jednak to właśnie to miejsce pozwala na ostatnie spotkanie, na uporządkowanie myśli, na wybaczenie win. Autorka wspaniale połączyła cztery historie zawarte w tym zbiorze. Po przeczytaniu całości okazuje się, że ten tytuł różni się od wielu innych — nie tylko przybywają tu osoby z zewnątrz, lecz sama restauracja staje się punktem skupiającym w sobie smutek, tęsknotę i ciche oczekiwanie.
Ważnym elementem tych historii są opowieści rozgrywające się wcześniej — to one pozwalają zbliżyć się do bohaterów i naprawdę poczuć ich smutek. Co istotne, poszczególne historie nie są jednakowe i nie opierają się na jednym schemacie. Każda wychodzi od innego doświadczenia, dzięki czemu całość tworzy spójną, płynną opowieść, a nie zbiór oddzielnych opowiadań. I to, co wydaje mi się najważniejsze — właściciele restauracji nie wierzą w jej nadprzyrodzoną moc. Nigdy nie widzieli rzekomo pojawiających się duchów i choć klienci opowiadają o swoich spotkaniach, traktują je raczej jako wytwór wyobraźni niż coś rzeczywiście nadprzyrodzonego.
Podczas lektury można zastanawiać się, czy spotkania ze zmarłymi rzeczywiście mają miejsce. Być może to posiłek, którego bohaterowie próbują, przywołuje wspomnienia pozwalające oczyścić duszę i odnaleźć spokój. Wydaje mi się jednak, że to, czy spotkania z bliskimi są realne, czy pozostają jedynie w sferze wyobraźni, ma tu drugorzędne znaczenie — i właśnie to jest w tych historiach najbardziej poruszające.
Chibineko to krótka lektura, która niesie ze sobą ogrom emocji. Pokazuje trudne chwile z życia bohaterów oraz ich próby poradzenia sobie ze stratą i bólem. Yuta Takahashi doskonale wyważył te historie — uczynił je bardzo realnymi, a jednocześnie nadał im oryginalności na tle innych powieści z tego gatunku. Zarówno burza emocji zawarta w tej książce, jak i sama restauracja stają się niezwykle istotnymi elementami, które wyróżniają tę opowieść i sprawiają, że na mojej liście comfort books zajmuje ona bardzo wysokie miejsce.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/02/czy-wiesz-gdzie-znajduje-sie-chibineko.html
Wszystkie historie prowadzą do jednego miejsca. Mała restauracja w niewielkiej miejscowości, do której prowadzi ścieżka wyłożona muszlami. Niepozorna, łatwa do przeoczenia. W środku — młody mężczyzna i kot. A jednak to właśnie to miejsce pozwala na ostatnie spotkanie, na...
2026-02-08
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/02/surrealizm-w-brokuowy-cios-lee-yuri.html
W moich dotychczasowych doświadczeniach z literaturą koreańską rzadko trafiałam na motywy, które można jednoznacznie zaliczyć do fantastyki, dlatego twórczość Lee Yuri od razu skojarzyła mi się z prozą Bory Chung. O ile jednak Chung często sięga po elementy niepokojące, przerażające czy wręcz obrzydliwe, o tyle Yuri wybiera znacznie łagodniejsze środki wyrazu. W jej opowiadaniach dominują motywy roślinne i zwierzęce, choć pojawiają się również kosmici — zawsze jednak w służbie emocji, a nie szoku.
Opowiadania zawarte w zbiorze w różnym stopniu przypadły mi do gustu — jedne przyciągały moją uwagę mocniej, inne nieco słabiej. Tytułowy „Brokułowy cios” nie należy do moich ulubionych tekstów, znacznie bardziej poruszyły mnie historie takie jak „Dryfując”, „Cień paznokcia” czy „Płaski świat”. Mam jednak poczucie, że każde z opowiadań może znaleźć swojego odbiorcę, bo każde dotyka innych problemów społecznych i emocjonalnych, pokazując je z odmiennej perspektywy.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/02/surrealizm-w-brokuowy-cios-lee-yuri.html
W moich dotychczasowych doświadczeniach z literaturą koreańską rzadko trafiałam na motywy, które można jednoznacznie zaliczyć do fantastyki, dlatego twórczość Lee Yuri od razu skojarzyła mi się z prozą Bory Chung. O ile jednak Chung często sięga po elementy niepokojące,...
2026-01-31
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/02/jaka-jest-sia-meskiego-honoru-edyta.html
Po raz kolejny całkowicie wpadłam w tę historię — podążałam za bohaterami, podglądałam ich losy, martwiłam się o nich w trudnych chwilach i nieraz łajałam ich w myślach za nietrafione decyzje. Autorka do samego końca nikomu nie odpuszcza. Pokazuje momenty szczęścia, ale równie często prowadzi czytelnika przez chwile bolesne: nieporozumienia, ostre słowa, napięcie, strach, a nawet dramatyczne zakończenia. Dzięki temu wyraźnie widać, jak bardzo splatają się ludzkie losy, jak intensywne potrafi być życie i jak nieprzewidywalne bywają jego ścieżki.
W tym tomie bardzo mocno wybrzmiewa tytułowy męski honor — i to w wielu różnych odsłonach, zależnych od bohatera. Inaczej rozumie go Eustachy, inaczej Michał, a jeszcze inaczej mąż Weroniki i jej najstarszy syn. Każdy z nich interpretuje go po swojemu, zgodnie z własnymi zasadami, spojrzeniem na świat i swoją „męską logiką” — czasem jako narzędzie dominacji nad kobietami, a czasem wręcz przeciwnie. O ile poprzednia część wyraźnie koncentrowała się na kobietach i ich sile w obliczu trudności, o tyle tutaj perspektywa mężczyzn jest równie wyrazista i mocno odczuwalna.
To kolejny tom, w którym dzieje się bardzo dużo, a akcja pędzi naprzód — a jednocześnie książka, w której autorka stopniowo domyka wszystkie wątki. Daje bohaterom przestrzeń na poukładanie życia i pozwala im ruszyć dalej już poza spojrzeniem czytelnika. Czuć, że największe życiowe burze powoli opadają; wiadomo, że los jeszcze nie raz ich doświadczy, ale mimo to żegnam się z nimi z uśmiechem i spokojem. Odchodzę z przekonaniem, że poradzą sobie dalej — i że wszystko, na swój sposób, będzie dobrze.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/02/jaka-jest-sia-meskiego-honoru-edyta.html
Po raz kolejny całkowicie wpadłam w tę historię — podążałam za bohaterami, podglądałam ich losy, martwiłam się o nich w trudnych chwilach i nieraz łajałam ich w myślach za nietrafione decyzje. Autorka do samego końca nikomu nie odpuszcza. Pokazuje momenty szczęścia, ale równie...
2026-01-18
Cała recenzja: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/02/bardzo-ludzkie-ciernie-i-osty-andrzej-h.html
Kilka lat temu poznałam twórczość autora przy okazji lektury „Kłosy” z cyklu „Wrzeciono boga”. Osadzona na Śląsku powieść ukazywała życie młodego chłopaka w czasach, gdy Polska wciąż znajdowała się pod zaborami. Już wtedy zwróciłam uwagę nie tylko na tematykę, lecz także na styl autora – wyrazisty i wyróżniający się na tle innych czytanych przeze mnie książek. Dlatego z dużą przyjemnością objęłam patronatem pierwszy tom nowego cyklu „Żniwo ognia” – „Ciernie i osty”.
Wojna oglądana jego oczami staje się znacznie bardziej ludzka niż ta znana z podręczników historii. Zamiast patetycznych obrazów bohaterów na koniach wyłaniają się ludzie z krwi i kości — pełni wątpliwości, lęku i sprzecznych emocji. Po obu stronach barykady widać przebiegłość, niepokój i desperackie próby znalezienia najlepszego wyjścia z sytuacji. Teofil nie jest pomnikiem. Jest człowiekiem. Choć wojskowy honor każe mu nie ustawać w próbach ponownego dołączenia do oddziału, wydarzenia, których staje się świadkiem, niejednokrotnie zmuszają go do rewizji planów i przekonań.
Historia zmienia swój wydźwięk w chwili, gdy bohater dociera do Lwowa. Wojska niemieckie jeszcze tam nie wkroczyły, ale coraz wyraźniej słychać o niepokojach nadciągających ze wschodu. W tym politycznym i społecznym tyglu Teofil włącza się w działalność konspiracyjną, zdejmuje wojskowy mundur i próbuje przetrwać. To właśnie tutaj rozegra się wiele wydarzeń, które mocno w niego uderzą i na trwałe wpłyną na jego spojrzenie na świat oraz dalsze wybory.
„Żniwo ognia” w nowy sposób pokazuje początki II wojny światowej — z perspektywy zwykłego żołnierza, zagubionego w chaosie wydarzeń i pozbawionego rzetelnych informacji ze strony dowództwa. Autor w bardzo ludzki sposób oddaje lęk, dezorientację i niepewność tamtego czasu. To doskonały początek cyklu, który wprowadza wiele emocji, a jednocześnie daje wyraźny sygnał, że to dopiero preludium do znacznie większej historii.
Cała recenzja: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/02/bardzo-ludzkie-ciernie-i-osty-andrzej-h.html
Kilka lat temu poznałam twórczość autora przy okazji lektury „Kłosy” z cyklu „Wrzeciono boga”. Osadzona na Śląsku powieść ukazywała życie młodego chłopaka w czasach, gdy Polska wciąż znajdowała się pod zaborami. Już wtedy zwróciłam uwagę nie tylko na tematykę, lecz także...
2026-01-17
Cała recenzja: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czym-jest-pachinko-min-jin-lee.html
Książka wciąga od pierwszych stron, przedstawiając na początku historię rodziców Sunji, a następnie trudne losy jej i matki w czasie, gdy Korea znajdowała się pod japońską okupacją. Autorka nie ucieka od brutalności świata, ukazując życie bohaterów przez pryzmat licznych problemów, z którymi muszą się zmierzyć. Sunja, jej mąż, a także jego brat i żona to pierwsze pokolenie, które wyjechało w nadziei na lepsze życie, wyższe zarobki lub z poczuciem życiowej misji. Wszyscy jednak muszą zmierzyć się z ostracyzmem Japończyków, trudnymi warunkami życia oraz prześladowaniami politycznymi, które wielokrotnie i na różne sposoby wpływają na losy całej rodziny.
Historia pokazuje, że Japonia to kraj bardzo zamknięty, który nie chce bratać się z innymi narodami, a wręcz je odrzuca. Synowie Sunji, urodzeni i wychowani w Japonii, nie znają kraju swoich rodziców, doskonale władają lokalnym językiem i znają realia tego kraju, a jednak przez całe życie są odrzucani, uznawani za gorszych i muszą mierzyć się z piętniem „śmierdzącego Koreańczyka”, często ukrywając swoje prawdziwe pochodzenie.
Ale ta historia nie jest jednowymiarowa – poprzez licznych bohaterów autorka pokazuje różne aspekty życia i wyborów, przed którymi stają postacie. Pojawiają się wątki homoseksualne, trudne decyzje podejmowane podczas wojny koreańskiej i po jej zakończeniu. Ważną rolę odgrywa także kwestia własnej tożsamości, poznawania swoich korzeni oraz niezgody na narzuconą prawdę. To wszystko sprawia, że historię czyta się z ciekawością, a losy bohaterów zmieniają się wraz z upływem czasu.
Ta historia ma pewien element, który pozwala rodzinie wychodzić cało z największych problemów. Wsparcie finansowe w odpowiednim momencie, praca wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna, czy ucieczka na wieś podczas nalotów alianckich – wszystko to daje tej rodzinie szansę na przetrwanie. Jednocześnie jednak te wybory prowadzą do moralnych dylematów i mogą stać się źródłem tragedii, zwłaszcza gdy prawda wyłania się nagle i w najmniej spodziewanym momencie.
Pachinko to wielowymiarowa powieść i saga rodzinna, pokazująca losy Koreańczyków w Japonii w XX wieku. Autorka porusza w niej temat Zainichi – Koreańczyków urodzonych w Japonii, lecz nigdy w pełni nieprzyjętych przez ten kraj do grona swoich obywateli. Historia wciąga i czyta się ją z przyjemnością, mimo trudnych i często bolesnych tematów, które porusza.
Cała recenzja: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czym-jest-pachinko-min-jin-lee.html
Książka wciąga od pierwszych stron, przedstawiając na początku historię rodziców Sunji, a następnie trudne losy jej i matki w czasie, gdy Korea znajdowała się pod japońską okupacją. Autorka nie ucieka od brutalności świata, ukazując życie bohaterów przez pryzmat licznych problemów,...
2026-01-03
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/poruszajacy-cien-burzowych-chmur-edyta.html
Minęło już dobrych kilka lat, odkąd czytałam tę historię, i choć pamiętałam ogólny zarys wydarzeń, z przyjemnością odkryłam, że podczas lektury ponownie zagłębiałam się w szczegóły. Autorka od samego początku mocno daje bohaterom w kość. Nie tylko utrata majątku, ale również wydarzenia, których doświadczają dwie siostry, pokazują, jak ciężkie życie czekało całą rodzinę. Zderzenie życia na wsi z tym, na co mógł liczyć Bronek po dotarciu do dopiero tworzącej się nowej dzielnicy Krakowa, wyraźnie ukazuje, jak wielka przepaść dzieliła te dwa światy. Tym bardziej nie dziwi sentyment bohatera do dawnego życia i marzenia o odzyskaniu ojcowizny.
Z ciekawością czytałam o początkach dzielnicy: o rodzącej się społeczności, pierwszych rodzinach wprowadzających się do domów, dzieciach i sąsiedzkiej pomocy. Z drugiej strony pojawiają się szynki, ciemne sprawy rozgrywające się w zaułkach, a także niepewność i strach. Wszystkich bohaterów, którzy pojawiają się w tym tomie, łączy jedno – choć pochodzą z różnych środowisk i mają odmienne cele życiowe, wszyscy liczą na nowy początek, lepsze życie i szansę na wybicie się. I choć przekrój charakterów jest bardzo szeroki, to właśnie dzięki temu czuć pewien rodzaj solidarności między poznanymi postaciami.
Cień burzowych chmur to dopiero początek wielotomowej sagi. Autorka pozwala nam poznać rodzinę Szymczaków, zobaczyć wydarzenia, które sprawiły, że Nowa Huta dla części z nich stała się drogą ucieczki, oraz być świadkiem początku tworzenia się tego miejsca. Wszystko spięte jest w sposób, który zachęca do dalszej lektury – i ja zdecydowanie zamierzam poznać kolejne losy rodziny oraz Nowej Huty. Jeśli jeszcze nie mieliście styczności z tą sagą, zdecydowanie warto ją poznać.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/poruszajacy-cien-burzowych-chmur-edyta.html
Minęło już dobrych kilka lat, odkąd czytałam tę historię, i choć pamiętałam ogólny zarys wydarzeń, z przyjemnością odkryłam, że podczas lektury ponownie zagłębiałam się w szczegóły. Autorka od samego początku mocno daje bohaterom w kość. Nie tylko utrata majątku, ale również...
2026-01-01
Cała recenzja: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/jak-wyglada-od-miecza-do-mangi-historia.html
Autor prowadzi czytelnika przez dzieje Japonii na przestrzeni wieków – od czasów prehistorycznych, przez narodziny i umacnianie się cesarstwa, jego rozkwit, epokę szogunatu oraz erę samurajów i ich stopniowy upadek. Szczególnie dużo miejsca poświęca I poł. XX wiekowi: okresowi japońskich podbojów, imperialistycznym ambicjom rządzących. Pokazuje również czasy powojenne i współczesne, gdy kraj ten przeszedł gwałtowną transformację gospodarczą, stając się jedną z czołowych potęg ekonomicznych świata.
Z ciekawością sięgnęłam po tę książkę, nie do końca wiedząc, czego mogę się spodziewać, i muszę przyznać, że po zakończonej lekturze pozostałam z ambiwalentnymi odczuciami. Z jednej strony wiele poruszanych zagadnień okazało się interesujących, a autor zaproponował nowe, momentami odkrywcze spojrzenie na znane wydarzenia — szczególnie w kontekście japońskiego imperializmu. Z drugiej jednak miałam wrażenie, że miejscami narracja pędzi przez historię zbyt szybko. Liczne odłamy buddyzmu zaczynały mi się mieszać w trakcie lektury, a natłok nazwisk i dat sprawiał, że informacje szybko ulatywały z pamięci, czasem już w kolejnym akapicie. Jednocześnie okres powojenny i druga połowa XX wieku, czyli współczesna Japonia, zostały — moim zdaniem — potraktowane zbyt pobieżnie.
Odniosłam wrażenie, że autor, chcąc objąć jedną książką całą historię Japonii, porusza się po niej momentami zbyt szybko. Poszczególne epoki potraktowane są nierównomiernie — jedne opisane bardzo szczegółowo, inne jedynie szkicowo. Być może wynika to z osobistych zainteresowań i sympatii autora wobec wybranych okresów. Niewykluczone także, że jako badacz głęboko zanurzony w historii Japonii nie zawsze bierze pod uwagę perspektywę czytelnika, który nie zna tych dziejów lub posiada jedynie ogólną orientację — przez co część zagadnień może okazać się trudna lub mało czytelna.
Brakowało mi również pogłębionego omówienia drugiej połowy XX wieku — zwłaszcza dynamicznego rozwoju gospodarczego i kulturalnego Japonii. Autor przeskakuje tu między zagadnieniami: na chwilę pojawia się Sony, gdzie indziej krótkie nawiązanie do One Piece, uznanej za niewystarczająco „japońską”, a w innym miejscu lakoniczna wzmianka o filmach Studio Ghibli. Są to jednak jedynie urywki, które nie pozwalają w pełni zrozumieć skali cywilizacyjnego i kulturowego skoku, jaki Japonia musiała wykonać, by znaleźć się w miejscu, w którym jest dziś. Zdecydowanie mocniej wybrzmiewa natomiast warstwa polityczna — autor konsekwentnie podkreśla jej zmienność i niestabilność, widoczną nawet w najnowszej historii kraju.
Cała recenzja: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/jak-wyglada-od-miecza-do-mangi-historia.html
Autor prowadzi czytelnika przez dzieje Japonii na przestrzeni wieków – od czasów prehistorycznych, przez narodziny i umacnianie się cesarstwa, jego rozkwit, epokę szogunatu oraz erę samurajów i ich stopniowy upadek. Szczególnie dużo miejsca poświęca I poł. XX wiekowi:...
2025-12-28
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czy-wiesz-czemu-nie-mowie-zegnaj-han.html
Ta książka nie jest oczywista — łączy różne gatunki i rozpoczyna się w miejscu, które w żaden sposób nie zapowiada dalszego rozwoju historii. Twórczość Han Kang po raz kolejny okazuje się niejednoznaczna. Autorka często w sposób zawoalowany dociera do tematów, które dopiero z czasem stają się głównym wątkiem, a bywa i tak, że po namyśle na pierwszy plan wysuwa się coś zupełnie innego. W tej historii, obok masakry pojawiającej się na kartach powieści, równie istotne stają się kobiety — to one zajmują tu szczególne miejsce. Kobiety współczesne: narratorka i jej przyjaciółka; kobiety z przeszłości: matka czy kobieta, która była świadkiem wydarzeń na plaży. To kobiety zostają, czuwają i pamiętają. To one poszukują — bliskich osób, ale też odpowiedzi.
Istotna okazuje się oniryczna warstwa tej powieści. Narratorka, docierając na wyspę Czedżu i do domu przyjaciółki, stopniowo oddala się od rzeczywistości. W pewnym momencie wydarzenia, rozmowy i pojawiające się postacie sprawiają, że trudno jednoznacznie określić, co jest prawdą, a co majakiem. Autorka pozwala czytelnikowi błądzić na granicy jawy i snu, zastanawiając się, co tak naprawdę się wydarzyło — a zwłaszcza, jak interpretować zakończenie tej książki i gdzie przebiega granica prawdy.
Tym, co w bieżących wydarzeniach wydaje się najbardziej realne, są wspomnienia sprzed ponad pół wieku, coraz mocniej wdzierające się w teraźniejszość. Wycinki z gazet, rozmowy ze świadkami tamtych wydarzeń — pojedyncze nitki, które stopniowo łączą się w obraz niewyobrażalnego ogromu przemocy: ludobójstwa całych wiosek dokonywanego w imię walki z komunizmem. Autorka przytacza wspomnienia, od których trudno uciec — obrazy, które zostają w pamięci i po raz kolejny zmuszają do refleksji nad ludzkim zwyrodnieniem.
Nie mówię żegnaj to historia niełatwa w odbiorze, łącząca świat bardziej i mniej rzeczywisty, by na swój własny sposób opowiedzieć o niezwykle trudnych czasach ludobójstwa na wyspie Czedżu. To zarazem powieść ukazująca ogromną siłę kobiet — tych, które do końca walczą, do końca szukają i nie poddają się w dążeniu do prawdy o przeszłości. Sposób narracji sprawia, że wiele wydarzeń możemy jedynie rekonstruować i domyślać się ich sensu, a autorka pozostawia czytelnika z niedopowiedzeniami. Ta książka wymaga wiele od swojego odbiorcy, ale jednocześnie wiele mu oddaje. Myślę, że warto ją poznać.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czy-wiesz-czemu-nie-mowie-zegnaj-han.html
Ta książka nie jest oczywista — łączy różne gatunki i rozpoczyna się w miejscu, które w żaden sposób nie zapowiada dalszego rozwoju historii. Twórczość Han Kang po raz kolejny okazuje się niejednoznaczna. Autorka często w sposób zawoalowany dociera do tematów, które dopiero z...
2025-12-20
Cała recenzja: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/12/czy-znasz-chiny-jednego-dziecka-piotr.html
Choć tytuł może sugerować skupienie się wyłącznie na jednym aspekcie życia — polityce populacyjnej — w rzeczywistości jest ona jedynie punktem wyjścia do znacznie szerszej opowieści o współczesnym społeczeństwie chińskim. Autorzy cofają się do końca lat 70., kiedy narodził się pomysł polityki jednego dziecka, pokazując, jak władza próbowała nad nim zapanować. Kluczowy okazuje się jednak obraz dzisiejszych rodzin funkcjonujących już w modelu 2+1 oraz konsekwencje decyzji sprzed dekad, które są odczuwalne do dziś.
Książka porusza bardzo szerokie spektrum tematów — od skrajnie trudnych i wręcz makabrycznych, takich jak przymusowe sterylizacje całych wiosek po urodzeniu dziecka, przez masowe aborcje ze względu na płeć, aż po przypadki uśmiercania noworodków. Autorzy opisują również handel dziewczynkami i kupowanie żon, ale nie unikają spojrzenia na bardziej współczesne realia: los dziewczynek przez wieki stawianych niżej niż ich bracia, tzw. dzieci duchów, a także jedynaczki z dużych miast, które dziś mogą liczyć na pełne wsparcie rodziców. Pojawia się również temat mieszkań, które mężczyzna powinien wnieść do małżeństwa, podczas gdy córki rzadko mogą liczyć na podobną pomoc ze strony rodziny. Zakres poruszanych zagadnień jest szeroki i pokazuje złożoność społecznych realiów Chin.
Istotne miejsce w książce zajmuje także edukacja. W Chinach — podobnie jak w wielu innych krajach Azji — wyścig edukacyjny odgrywa ogromną rolę i ma bezpośredni wpływ na przyszłe życie dzieci. Państwo silnie ingeruje w ten obszar, ograniczając dodatkowe, płatne formy nauki na rzecz szkół oraz zajęć prowadzonych w państwowych ośrodkach, co również wpływa na codzienne funkcjonowanie rodzin.
Obraz, który wyłania się z reportażu, pokazuje Chiny jako państwo, które zbyt szybko próbowało wkroczyć w nowoczesny świat. Władza wymusiła określone wybory, często sprzeczne z kulturą i wielowiekową tradycją, co doprowadziło do całej gamy problemów — zarówno kilkadziesiąt lat temu, jak i dziś. Szczególnie mocno wybrzmiewa wątek kobiet — matek i córek — których życie w ogromnym stopniu determinowała płeć. Autorzy pokazują również współczesne konsekwencje demograficznych decyzji: znaczną przewagę liczby mężczyzn, trudności w znalezieniu partnerki, narastającą samotność i nierówności społeczne. Całość dopełnia spojrzenie zarówno z perspektywy wielkich metropolii, jak i małych, słabiej rozwiniętych wiosek, co pozwala lepiej zrozumieć skalę i zróżnicowanie problemów.
Reportaż czyta się bardzo dobrze dzięki lekkiemu i płynnemu językowi. Autorzy w ciekawy sposób łączą odwołania do źródeł z historiami konkretnych bohaterów, których losy przybliżają czytelnikowi opisywane zagadnienia. Dodatkowym atutem jest obszerna bibliografia, pozwalająca pogłębić poruszane w książce tematy.
Cała recenzja: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/12/czy-znasz-chiny-jednego-dziecka-piotr.html
Choć tytuł może sugerować skupienie się wyłącznie na jednym aspekcie życia — polityce populacyjnej — w rzeczywistości jest ona jedynie punktem wyjścia do znacznie szerszej opowieści o współczesnym społeczeństwie chińskim. Autorzy cofają się do końca lat 70., kiedy narodził...
2025-12-17
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/poznaj-sekret-agaty-urszula-jaksik.html
Historia opowiedziana w tej książce momentami była ciekawa i wciągająca, jednak mam poczucie, że nie do końca jest to lektura dla mnie. Nie sądzę też, by została ze mną na dłużej. W całej opowieści dzieje się bardzo dużo – pojawia się kilka wątków, które zdają się rywalizować ze sobą o miano najważniejszego. Być może taki był zamysł autorki, by czytelnik sam wybrał ten najbliższy sobie, ja jednak nie do końca to kupiłam.
Czytało mi się ten tytuł dobrze, jednak przez cały czas liczyłam na coś, co mnie zainspiruje. Miałam wrażenie, że raczej prześlizguję się po życiu Matyldy, czekając na sekret, który zapowiadany był jako coś spektakularnego – a szczerze mówiąc, znacznie wcześniej można było się go domyślić. Do końca dotarłam więc bardziej zadowolona z tego, że lektura dobiegła końca, niż z samej historii. Być może to po prostu nie jest powieść dla mnie i z pewnością znajdą się czytelnicy, którzy odbiorą ją zupełnie inaczej.
„Sekret Agaty” to polska powieść obyczajowa, w której przeplatają się wątki Szkocji, roślin i tytułowej tajemnicy. Dla mnie była to lektura raczej letnia – nie porwała mnie i nie sądzę, by została ze mną na dłużej. Jestem jednak przekonana, że znajdą się czytelnicy, którzy odbiorą tę historię zupełnie inaczej i sięgną po nią z przyjemnością.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/poznaj-sekret-agaty-urszula-jaksik.html
Historia opowiedziana w tej książce momentami była ciekawa i wciągająca, jednak mam poczucie, że nie do końca jest to lektura dla mnie. Nie sądzę też, by została ze mną na dłużej. W całej opowieści dzieje się bardzo dużo – pojawia się kilka wątków, które zdają się rywalizować ze...
2025-12-11
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czym-naprawde-jest-ptak-oh-jeonghui.html
Historia nie należy do długich, a jednak mieści w sobie niezwykle dużo emocji, z których wiele jest trudnych do udźwignięcia. Losy dwójki dzieci odsłaniają okrutny świat, w którym dorośli rzadko biorą odpowiedzialność za najmłodszych. Życie w wynajmowanym pokoju, pośród innych mieszkańców domu, z jednej strony daje możliwość podglądania cudzych codzienności. Z drugiej — choć wszyscy funkcjonują we wspólnej przestrzeni, każdy nosi własne sekrety i własne sprawy, na tyle ważne, by nie angażować się w los innych.
Losy dzieci, choć początkowo mogą sprawiać wrażenie niespecjalnie odbiegających od codziennej normalności, wraz z rozwojem fabuły stają się coraz bardziej niepokojące. Ta historia przypomina równię pochyłą, po której bohaterowie zsuwają się coraz szybciej, a ich życie ulega stopniowemu wypaczeniu. Kolejne wydarzenia odsłaniają nie tylko głęboko zaburzone relacje panujące w domu, lecz także mechanizm autodestrukcji, w który dzieci zostają wciągnięte. Całość osadzona jest dodatkowo w kontekście kultury koreańskiej, która w nieco odmienny sposób interpretuje i wartościuje niektóre kwestie społeczne.
Ptak to książka ukazująca świat trudny do oswojenia, w którym bohaterowie, pozostawieni sami sobie, nie potrafią dokonywać właściwych wyborów. Choć są otoczeni dorosłymi, ich życie naznaczone jest głęboką samotnością. To przejmujący obraz realiów lat 90., w których przyszło im dorastać. Autorka nie unika trudnych, momentami wstrząsających scen — obrazów, które zostają z czytelnikiem na długo i prowokują do refleksji nie tylko nad losem dwójki młodych bohaterów, lecz także nad odpowiedzialnością dorosłych, którzy ich otaczają.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/01/czym-naprawde-jest-ptak-oh-jeonghui.html
Historia nie należy do długich, a jednak mieści w sobie niezwykle dużo emocji, z których wiele jest trudnych do udźwignięcia. Losy dwójki dzieci odsłaniają okrutny świat, w którym dorośli rzadko biorą odpowiedzialność za najmłodszych. Życie w wynajmowanym pokoju, pośród innych...
2025-12-04
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/12/co-skrywa-dom-babci-beata-agopsowicz.html
Lektura tej powieści jest słodko-gorzka, więc jeśli spodziewacie się klasycznej, świątecznej opowieści, to tutaj jej nie znajdziecie. Wszystko zaczyna się od śmierci babci, z którą Lena nie potrafi się pogodzić. Jej smutek i żal, że nie spędzała ze staruszką wystarczająco dużo czasu, są bardzo wyraźne na początku historii. W tle pojawiają się też inne wątki — część z nich brutalna, część związana z czasami II wojny światowej i losami ludzi, którzy musieli wtedy żyć. Mimo to powieść niesie również momenty ciepła i drobne przebłyski nadziei, które potrafią wywołać uśmiech.
Bardzo spodobała mi się więź, która rodzi się między Leną a Pawłem. Oboje dobrze czują się w swoim towarzystwie, a spotkania i wspólnie spędzony czas szybko zyskują dla nich znaczenie — choć żadne z nich nie ma odwagi, by powiedzieć to głośno. Ten strach przed odsłonięciem się, obawa przed wybieganiem w przyszłość, skoro wkrótce i tak się rozstaną, świetnie buduje ten wątek. Dzięki temu staje się on naturalny, prawdziwy i niezwykle życiowy.
Autorka nie bała się wprowadzić trudnych wątków, które z jednej strony nadają rytm tej historii, a z drugiej wpływają na zachowania bohaterów. Wątek historyczny, pojawiający się we współczesnej opowieści, pokazuje, że wiele można przetrwać, a drobne, codzienne radości są możliwe nawet w bardzo trudnych czasach. Z kolei elementy związane z okresem powojennym budzą gorycz, niezrozumienie i złość, skłaniając do refleksji nad tym, czy pewne decyzje można uznać za moralnie słuszne. Najcięższym wątkiem pozostaje jednak tajemnica Leny — sprawia ona, że bohaterka nie potrafi do końca się otworzyć, a w jej głowie wciąż siedzą demony przeszłości.
Dla przeciwwagi postać Pawła wydaje się delikatnie wyidealizowana — od wyglądu, przez sposób bycia, po uczucia i wsparcie, jakie okazuje głównej bohaterce. Staje się filarem, na którym Lena może się oprzeć w trudnych chwilach, podczas odkrywania przeszłości i mierzenia się z traumą. Jednocześnie, mimo że jego uczucia do niej rozwijają się szybko, nigdy nie próbuje naciskać ani zmuszać jej do decyzji, które byłyby wygodne wyłącznie dla niego. To on wnosi do tej opowieści ciepło i delikatność, wywołując w czytelniku bardzo pozytywne emocje.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/12/co-skrywa-dom-babci-beata-agopsowicz.html
Lektura tej powieści jest słodko-gorzka, więc jeśli spodziewacie się klasycznej, świątecznej opowieści, to tutaj jej nie znajdziecie. Wszystko zaczyna się od śmierci babci, z którą Lena nie potrafi się pogodzić. Jej smutek i żal, że nie spędzała ze staruszką wystarczająco dużo...
2025-11-28
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/11/magia-otula-wzgorze-anioow-magdalena.html
Lubię lektury, co do których wiem, że będę czytała je z przyjemnością, które wywołają we mnie wiele emocji i na końcu otulą jak ciepły koc. Wzgórze Aniołów właśnie do takich należy i byłam pewna, że się na nim nie zawiodę. Tym bardziej z ciekawością zagłębiłam się w historię, poznając bohaterów i ich losy, które autorka splata, tworząc barwny klimat. Mogłoby się wydawać, że poszczególne opowieści do siebie nie pasują, jakby pochodziły z zupełnie różnych światów, a jednak ich połączenie stworzyło coś swojskiego, spójnie łącząc każde z ogniw.
W tej powieści nie zabraknie barwnych postaci, które z pewnością zwróciłyby na siebie uwagę na ulicy, ani historii sprzed lat — autorka zahacza nawet o okres II wojny światowej. Są tu współczesne tragedie, zarówno te mniejszego kalibru, jak i takie, które wywołują ogrom smutku i złości. Nietuzinkowe postacie zapadają w pamięć, a ich historie, czasem jedynie delikatnie zarysowane, pokazują, że każdy może znaleźć miejsce wśród ludzi o otwartych sercach.
Podczas lektury bardzo łatwo odnaleźć elementy tak charakterystyczne dla twórczości Magdaleny Kordel. Dom z własną duszą i historią — a nawet niejeden w tej opowieści — nietuzinkowi bohaterowie, którzy potrafią porozumieć się czasem bez słów, oraz miejsce, które staje się azylem, przynosząc spokój i ciepło. Tym razem autorka pokazuje, że jakiś koniec może stać się jednocześnie początkiem czegoś nowego. Czasem niespodziewanie, czasem trochę przypadkiem, a może jednak wszystko ma swój cel — i to właśnie dzięki zmianom pojawiają się nowe możliwości.
Wzgórze Aniołów to tytuł, który nie tylko doskonale wprowadza w świąteczny klimat, ale również sprawia, że po lekturze czuje się pokrzepienie. Czytanie tej powieści to czysta przyjemność — bohaterów chciałoby się poznać osobiście, a historie, które pojawiają się na kartach powieści, choć trudne i życiowe, prowadzą do szczęśliwych zakończeń. Książka ma w sobie odrobinę magii, która zostaje w czytelniku na dłużej.
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/11/magia-otula-wzgorze-anioow-magdalena.html
Lubię lektury, co do których wiem, że będę czytała je z przyjemnością, które wywołają we mnie wiele emocji i na końcu otulą jak ciepły koc. Wzgórze Aniołów właśnie do takich należy i byłam pewna, że się na nim nie zawiodę. Tym bardziej z ciekawością zagłębiłam się w historię,...
Cała recenzja: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/04/gdzie-lezy-ziemia-okryta-zielenia.html
Autorka już od pierwszych zdań buduje klimat historii, nadając bohaterom chłopską gwarę. Początkowo jest ona bardzo wyraźna, jednak z czasem — wraz z rozwojem akcji — nieco łagodnieje. To zabieg, który pozwala łatwiej wejść w opowieść, a jednocześnie nie odbiera jej autentyczności.
Ta książka niesie ze sobą wiele brutalnych wydarzeń, szczególnie dotykających kobiet, choć i mężczyźni wielokrotnie doświadczają przemocy oraz śmierci. Pisarka nie ucieka od tematów trudnych, a jednocześnie pokazuje cielesność i bliskość jako naturalny element życia — nienachalny, wpisany w codzienność bohaterów.
Na pierwszy plan wysuwają się jednak kobiety — z jednej strony podporządkowane społecznym oczekiwaniom, posłuszne rodzicom i przypisanym im rolom, z drugiej zaś obdarzone niezwykłą siłą wewnętrzną, która pozwala im przetrwać nawet najtrudniejsze chwile.
Historia pokazuje codzienny znój bohaterów — trud i przytłaczające momenty, ale też drobne radości, które pozwalają im iść dalej. To życie przepełnione obowiązkami, w którym każdy dzień jest walką o jutro. Jednocześnie całość tworzy przejmujący obraz życia w tamtych czasach — silnie związanego z tradycją, rytmem przyrody i wiarą katolicką. To właśnie te elementy spajają społeczność i dają siłę, by mimo wszystko się nie poddać.
To lektura, którą trudno było mi odłożyć. Choć nie brakuje w niej trudnych tematów i brutalnych doświadczeń — zadawanych zarówno przez bliskich, jak i najeźdźców — chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej. Czasy, w których przyszło żyć bohaterom, nie należą do łatwych, dlatego ich losy pełne są bólu i wyzwań. Mimo to przez całą historię nie opuszcza ich nadzieja na lepsze jutro.
Cała recenzja: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2026/04/gdzie-lezy-ziemia-okryta-zielenia.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka już od pierwszych zdań buduje klimat historii, nadając bohaterom chłopską gwarę. Początkowo jest ona bardzo wyraźna, jednak z czasem — wraz z rozwojem akcji — nieco łagodnieje. To zabieg, który pozwala łatwiej wejść w opowieść, a jednocześnie nie odbiera jej...