-
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać97 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
Biblioteczka
Jeden duży minus dla wydawnictwa za korektę, a raczej za jej brak. Dawno nie widziałam naraz tylu błędów, literówek i powtórzeń.
A teraz plusy. Bardzo lubię książki o tej tematyce z naszego polskiego podwórka. Wielkie brawa dla autorki za odwagę. Poruszane tu zagadnienia dla niewtajemniczonych mogą brzmieć jak bajki z mchu i paproci. Ale w tym szaleństwie jest metoda. Odkryłam, że to również moja metoda odkąd sięgam pamięcią. Ostatnie rozdziały niosą ogromną nadzieję na lepsze jutro. Ale to nie jest książka dla wszystkich. Żeby nie rzucić jej w kąt po kilku rozdziałach trzeba mieć otwarty umysł, widzieć i czuć więcej. Z autorką poczułam pokrewieństwo dusz. W wielu opisywanych przez nią przypadkach myślałam: mam tak samo!
Wow! Ależ to była dla mnie duchowa uczta....
Jeden duży minus dla wydawnictwa za korektę, a raczej za jej brak. Dawno nie widziałam naraz tylu błędów, literówek i powtórzeń.
A teraz plusy. Bardzo lubię książki o tej tematyce z naszego polskiego podwórka. Wielkie brawa dla autorki za odwagę. Poruszane tu zagadnienia dla niewtajemniczonych mogą brzmieć jak bajki z mchu i paproci. Ale w tym szaleństwie jest metoda....
Przyjemna lektura dla tych, którzy czują obecność aniołów w swoim życiu i chcą nawiązać z nimi kontakt.
Przyjemna lektura dla tych, którzy czują obecność aniołów w swoim życiu i chcą nawiązać z nimi kontakt.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Czytanie tego reportażu prawie bolało. Ludzie wychowani wśród przemocy, wyzwisk i nałogów traktowali ten stan jak coś naturalnego. Sami powielali te schematy. Kobiety wybierały na partnerów mężczyzn podobnych do uzależnionych brutalnych ojców czy ojczymów. Same niejednokrotnie dopuszczały się przemocy i oddawały nałogom. Młodzi chłopcy znający jedynie kradzieże, rozboje, totalny brak jakichkolwiek zasad...
Życie, którego nie zna tzw. przeciętny Kowalski.
Czytanie tego reportażu prawie bolało. Ludzie wychowani wśród przemocy, wyzwisk i nałogów traktowali ten stan jak coś naturalnego. Sami powielali te schematy. Kobiety wybierały na partnerów mężczyzn podobnych do uzależnionych brutalnych ojców czy ojczymów. Same niejednokrotnie dopuszczały się przemocy i oddawały nałogom. Młodzi chłopcy znający jedynie kradzieże, rozboje,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
To naprawdę rzetelny reportaż. I na pewno nie o aborcji. Aczkolwiek dla ciasnych umysłów ta książka jest o mordowaniu nienarodzonych dzieci (zdrowych do 9-tego miesiąca ciąży...serio?)
Życie nie jest czarno-białe i nie da się podzielić bohaterek zaprezentowanych historii na zwolenniczki i przeciwniczki aborcji. Boli, że tak łatwo jest pewnym grupom decydować za innych, szafować ich zdrowiem i życiem. Tylko dlaczego sam prof. Dębski terminował ciąże żon wysoko postawionych przeciwników aborcji? Pytał: Przecież jesteście przeciw? Odpowiedź zawsze była ta sama: Ale to jest wyjątkowa sytuacja...
Żona polityka jest w wyjątkowej sytuacji, a co z przeciętną Polką? Niech rodzi trupa, niech rodzi dziecko bez głowy, niech rodzi roślinkę i do końca życia zajmuje się cierpiącym dzieckiem, które będzie wymagało całodobowej opieki. A jak "Bóg tak zechce" to niech ta Polka umiera na sepsę, bo lekarze ze strachu przed kryminałem nie zrobią nic. Ludzie, dajcie tym kobietom wybór inny niż wyjazd za granicę.
A może tak p. Bartłomiej Wróblewski oraz jemu podobni obrońcy życia (ale tylko tego nienarodzonego, bo kto by się tam przejmował życiem jego matki....) zaadoptują dzieci nieuleczalnie chore? Każdy tylko po jednym....
To naprawdę rzetelny reportaż. I na pewno nie o aborcji. Aczkolwiek dla ciasnych umysłów ta książka jest o mordowaniu nienarodzonych dzieci (zdrowych do 9-tego miesiąca ciąży...serio?)
Życie nie jest czarno-białe i nie da się podzielić bohaterek zaprezentowanych historii na zwolenniczki i przeciwniczki aborcji. Boli, że tak łatwo jest pewnym grupom decydować za innych,...
Nie zrozumie autora czytelnik, który nie ma do czynienia z ludźmi, z całym przekrojem polskiego społeczeństwa. Przyznaję, oceniam podobnie jak pan Piotr. Pracuję w pobliżu dzielnicy, gdzie takie patożycie to norma. W pracy trafiają do mnie zarówno nauczyciele akademiccy w wykrochmalonych kołnierzykach, jak i sąsiedzi grożący uszczerbkiem na zdrowiu lub życiu zionący od rana mieszaniną przetrawionego alkoholu i odorem tanich fajek. Dlatego wiem o czym pisze autor i wszystko to niemal czuję przez skórę.
Tych, którzy oczekiwali relacji przyozdobionej w koronki, szacunek i zrozumienie dla patologii zapraszam na kilka dni do podobnej pracy, a jestem pewna, że mocno zmieni im się perspektywa. Czasami wystarczy od kogoś poczuć smród (nie, nie brzydki czy przykry zapach) ... Lub usłyszeć historię dziecka zaniedbanego, przypalanego papierosami lub wykorzystywanego seksualnie.
Przyznaję, że początkowo drażnił mnie nadmiar wulgaryzmów, ale później było ich już jakby mniej, albo już tak nie raziły. Historie opisane przez autora ściągają brutalnie na ziemię, zwłaszcza nas pracujących za śmieszne pieniądze na JDG i utrzymujących ze swoich składek różne formy cwaniactwa i wszelkiego patożycia.
Nie zrozumie autora czytelnik, który nie ma do czynienia z ludźmi, z całym przekrojem polskiego społeczeństwa. Przyznaję, oceniam podobnie jak pan Piotr. Pracuję w pobliżu dzielnicy, gdzie takie patożycie to norma. W pracy trafiają do mnie zarówno nauczyciele akademiccy w wykrochmalonych kołnierzykach, jak i sąsiedzi grożący uszczerbkiem na zdrowiu lub życiu zionący od rana...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdważna i bardzo osobista pozycja. Na pewno nie przekona do swych racji zatwardziałych katolików. Zresztą to lektura nie dla nich. Lubię książki, które obnażają obłudę i hipokryzję Kościoła Katolickiego. A ta to robi prawie jak monumentalny reportaż Frederica Martella o Watykanie, tyle że na naszym polskim kościelnym podwórku.
Odważna i bardzo osobista pozycja. Na pewno nie przekona do swych racji zatwardziałych katolików. Zresztą to lektura nie dla nich. Lubię książki, które obnażają obłudę i hipokryzję Kościoła Katolickiego. A ta to robi prawie jak monumentalny reportaż Frederica Martella o Watykanie, tyle że na naszym polskim kościelnym podwórku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Mogę się tylko cieszyć, że posiadam ledwie kilkanaście czarno-białych zdjęć z dzieciństwa i mało kto śledził moje młode lata. Bo nie wszystko jest na sprzedaż.
Zachwyceni zachodem możemy Bogu dziękować za nasze zacofanie, bo przynajmniej nie popełnimy tyłu błędów co tacy nastawieni na sukces Amerykanie.
Ale możliwe, że się mylę, bo śledzę tylko to co dzieje się na LC.
W każdym razie historia Shari Franke powinna być wręczana każdej matce zanim ta gdziekolwiek opublikuje zdjęcie lub filmik swojego bąbelka.
Mogę się tylko cieszyć, że posiadam ledwie kilkanaście czarno-białych zdjęć z dzieciństwa i mało kto śledził moje młode lata. Bo nie wszystko jest na sprzedaż.
Zachwyceni zachodem możemy Bogu dziękować za nasze zacofanie, bo przynajmniej nie popełnimy tyłu błędów co tacy nastawieni na sukces Amerykanie.
Ale możliwe, że się mylę, bo śledzę tylko to co dzieje się na LC.
W...
Mieszkam, niestety, zbyt daleko, ale chciałoby się powiedzieć: mniam i odwiedzić niejedno zarekomendowane miejsce.
Mieszkam, niestety, zbyt daleko, ale chciałoby się powiedzieć: mniam i odwiedzić niejedno zarekomendowane miejsce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOj, trudno stawić czoła prawdzie. Pamiętam oburzenie prawdziwych Polaków po pewnym filmie... A tymczasem p. Koronkiewicz znów dotyka czułych strun. I choć dziadek był, uczestniczył i sam osobiście podpalał stodołę pełną ludzi, to nikomu nie przeszkadza tabliczka, że mordu dokonali faszyści. Tak naprawdę to właśnie tą polską obłudę i zakłamanie wyniosłam z tej lektury.
Oj, trudno stawić czoła prawdzie. Pamiętam oburzenie prawdziwych Polaków po pewnym filmie... A tymczasem p. Koronkiewicz znów dotyka czułych strun. I choć dziadek był, uczestniczył i sam osobiście podpalał stodołę pełną ludzi, to nikomu nie przeszkadza tabliczka, że mordu dokonali faszyści. Tak naprawdę to właśnie tą polską obłudę i zakłamanie wyniosłam z tej lektury.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Jedyna zaleta - czyta się szybko.
Jeśli ktokolwiek z czytających tę powiastkę przeżył tragedię podobną do tragedii Ewy, ten nigdy nie kupi tej historii. Średnio ogarnięta kobieta po traumie i w depresji, która analizuje każdą sytuację i słowo z osobna, w pół roku sprzedaje dom, kupuje dwa mieszkania, poznaje dwóch mężczyzn - oczywiście wolnych [sic!], przystojnych, inteligentnych, kulturalnych, zaradnych, ze wszystkimi włosami i zębami, a jednocześnie ta zbolała wdowa ani razu nie zagląda na cmentarz na grób mężczyzny jej życia.
Ta książka jest według mnie źle napisana. Z jednej strony mamy rozwlekłe opisy jakichś wspomnień z wiejskich wakacji z dzieciństwa Ewy, jej pseudo psychologiczne rozważania, a z drugiej dezorientujacy przeskok w czasie. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że córka Ewy ma 14 lat, następnie ginie jej ojciec, a zaraz po tej śmierci nastolatka znienacka staje się dorosła i od lat jest w związku z kobietą.
Motyw z psem był niepotrzebny, bo tylko jeszcze bardziej zniechęcił do młodych nieodpowiedzialnych kobiet. Nie dało się tu tak w sumie polubić nikogo. Pisarze licząc na ekranizacje swoich powieści ledwo zarysowują postaci, żeby nie ograniczać reżyserów w doborze aktorów, co sprawia, że ja nikogo nie "widzę" i nie "czuję". A Tadeusz to już w ogóle jest jak mglista postać gdzieś w tle. Obie przyjaciółki Ewy są jak z tekturowego szablonu -rozważna i romantyczna. Tu nie ma ludzi z krwi i kości z prawdziwymi problemami.
Podejrzewam, że autorka ma jeszcze bardzo mało doświadczenia życiowego i dlatego napisała płytką książkę o czymś czego sama nigdy nie poczuła i nie poznała. Zrozumie mnie tylko ktoś, kto jak ja wie jak to jest, gdy umiera ci nawet dusza....
Jedyna zaleta - czyta się szybko.
Jeśli ktokolwiek z czytających tę powiastkę przeżył tragedię podobną do tragedii Ewy, ten nigdy nie kupi tej historii. Średnio ogarnięta kobieta po traumie i w depresji, która analizuje każdą sytuację i słowo z osobna, w pół roku sprzedaje dom, kupuje dwa mieszkania, poznaje dwóch mężczyzn - oczywiście wolnych [sic!], przystojnych,...
Cieszę się, że randkowałam w innej epoce. Osobiście znam tylko jedną parę, która jest ze sobą od lat w szczęśliwym związku, i która poznała się przez internet. Moja 40-letnia znajoma od czasu do czasu korzysta z portali randkowych i... mogłaby napisać podobny reportaż. Przyznaję, że bawią mnie jej historie o niedomytych bezzębnych absztyfikantach, o 20 kilo cięższych niż na zdjęciu, przybywających na randkę na niezłym rauszu.
Książka Agaty Romaniuk jest dla mnie potwierdzeniem scenariuszy randkowych, które pisze życie, pewnie nie tylko w Polsce. Pora umierać :)
Cieszę się, że randkowałam w innej epoce. Osobiście znam tylko jedną parę, która jest ze sobą od lat w szczęśliwym związku, i która poznała się przez internet. Moja 40-letnia znajoma od czasu do czasu korzysta z portali randkowych i... mogłaby napisać podobny reportaż. Przyznaję, że bawią mnie jej historie o niedomytych bezzębnych absztyfikantach, o 20 kilo cięższych niż na...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Zmarnowany potencjał. To mogła być świetna powieść, nawet z dreszczykiem. Tymczasem dłużyzny były tam, gdzie nie miało to żadnego wpływu na akcję i sytuację bohaterki oraz skróty i przeskoki tam, gdzie można było czytelnika wbić w fotel, budując niezły suspens i podwyższać mu ciśnienie krwi. Wyszło byle jak i po łebkach. Szkoda.
P. S. Akcja powieści toczy się głównie w latach 70-tych, kończy w 1982 roku. Proszę zatem nie sugerować się sugestiami recenzentów, że to lata 80-90.
Zmarnowany potencjał. To mogła być świetna powieść, nawet z dreszczykiem. Tymczasem dłużyzny były tam, gdzie nie miało to żadnego wpływu na akcję i sytuację bohaterki oraz skróty i przeskoki tam, gdzie można było czytelnika wbić w fotel, budując niezły suspens i podwyższać mu ciśnienie krwi. Wyszło byle jak i po łebkach. Szkoda.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toP. S. Akcja powieści toczy się głównie w...