Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Dawno nie czytałam książki, która zrobiłaby na mnie takie wrażenie.
POLECAM!!!
Końcówka mnie sponiewierała XD

Dawno nie czytałam książki, która zrobiłaby na mnie takie wrażenie.
POLECAM!!!
Końcówka mnie sponiewierała XD

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

dnf
Może gdybym była młodsza...
Nie, jednak nie. Xd
Cieszę się, że w czasach mojej młodości jednak takich tworów udających dobre pozycje nie było. Wtedy ktoś jeszcze sprawdzał co, gdzie i jak jest wydane oraz co ze sobą niesie :)
Teraz no cóż...
Miejmy nadzieję, że studnia zwana WATTPAD wyczerpie się jak najszybciej :)

dnf
Może gdybym była młodsza...
Nie, jednak nie. Xd
Cieszę się, że w czasach mojej młodości jednak takich tworów udających dobre pozycje nie było. Wtedy ktoś jeszcze sprawdzał co, gdzie i jak jest wydane oraz co ze sobą niesie :)
Teraz no cóż...
Miejmy nadzieję, że studnia zwana WATTPAD wyczerpie się jak najszybciej :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Zerknęłam ze względu na Hype i...
niech ktoś wróci mi zmarnowany czas!
Fatalnie napisana wulgarna pozycja, która nie niesie za sobą kompletnie żadnych wartości! Nawet jako czytadło-odmóżdżacz się nie sprawdza.
Szkoda, kolejny koszmarek od Niezwykłego.
P.S Muszę iść do księdza po wodę święconą i przemyć oczy. Od tych wszystkich k*$%#, ch*&, aż mnie szczypało XD
Serio język literacki umiera...
Ale co się dziwić jak każdy teraz może uważać się za PISARZA.

Zerknęłam ze względu na Hype i...
niech ktoś wróci mi zmarnowany czas!
Fatalnie napisana wulgarna pozycja, która nie niesie za sobą kompletnie żadnych wartości! Nawet jako czytadło-odmóżdżacz się nie sprawdza.
Szkoda, kolejny koszmarek od Niezwykłego.
P.S Muszę iść do księdza po wodę święconą i przemyć oczy. Od tych wszystkich k*$%#, ch*&, aż mnie szczypało XD
Serio język...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Co tu dużo pisać przerażająco aktualna, dajaca do myślenia i przede wszystkim autor ma nam coś do przekazania, a to niezwykle sobie cenię. W końcu w dzisiejszych czasach bardzo ciężko jest trafić na książkę z przesłaniem.
Polecam każdemu. Kto wie może komuś otworzy ona oczy...

Co tu dużo pisać przerażająco aktualna, dajaca do myślenia i przede wszystkim autor ma nam coś do przekazania, a to niezwykle sobie cenię. W końcu w dzisiejszych czasach bardzo ciężko jest trafić na książkę z przesłaniem.
Polecam każdemu. Kto wie może komuś otworzy ona oczy...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Recenzja „Hellish Heat”
Średnia ocena recenzji w chwili dodania opinii 8,3/10
Przeczytane : nota autorska + 1 rozdział (wystarczyło XD)
Jeszcze mi się nie zdarzyło (ale zawsze musi być ten pierwszy raz), żeby błędy znaleźć już w…
NOTCE OD AUTORA.
TAK, DOKŁADNIE
Otóż jeżeli zwracasz się do czytelnika per „Witam Cię, czytelniku” to konsekwencja wymaga tego, by stosując dużą literę do zaimka „Cię” zastosować taką samą do zwrotu „czytelniku”. Jak zaczynasz grzecznie to i kończ grzecznie (P.S. nie jest błędem także napisać wszystko małą literą, ale wybierasz jeden sposób to się go trzymaj).
Po drugie: „Hellish Heat to mój debiut, ale jeśli nigdy nie czytałeś/aś moich książek, to możesz nie wiedzieć, że piszę mroczne historie.”
WTF?!
Jeśli to debiut to raczej oczywistym staje się, że żadnych innych książek wcześniej nie było. Rozumiem o co chodzi autorce, ale nie uważam, by każde (są wyjątki) opowiadanie z Wattpada szczególnie przed profesjonalną obróbką tekstu można tytułować mianem książki. No sory taką mam opinię.
„Pierwsza część trylogii „Hellish”, którą teraz trzymasz, nie zawiera aż takiego mroku jak kolejne tomy.”
Aż taki mrok, czyli jaki? Wiecie, książka zawierająca mrok…
No chyba raczej zawierająca mroczne treści XD, bo w mroku to liter nie widać.
Skoro to nota od autora (czyli zwyczajne ostrzeżenie przed treściami bulwersującymi) to raczej używajmy konkretnych sformułowań, a nie „poetyckich”.
Dygresja, wiecie jak widzę takie ostrzeżenie to mam wrażenie, że stosuje się je tylko po to, by później mieć co pisać ludziom, którym ta książka się nie podobała. W stylu: A czego się spodziewałaś/eś przecież autorka ostrzegała. Ale przed czym, bo po takiej nocie no to ja nie wiem, co tak naprawdę kryje się w środku. I niestety większość młodych autorek wciska to do książek jako zabezpieczanie przed ewentualną krytyką, a nie faktyczne ostrzeżenie.
GDZIE KUCHAREK SZEŚĆ TAM NIE MA CO JEŚĆ, GDZIE KOREKTORÓW TRZECH TAM NIE MA…
CO ZBIERAĆ XD
Rozdział PIERWSZY, pierwsze słowa: „Dziś mijało sto osiemdziesiąt trzy dni, odkąd po raz ostatni byłam cała.”
Mijałam to dzisiaj kobietę w sklepie. Jest różnica między słowem mijać (kogoś), a minąć (np. upływ czasu, o który niewątpliwie chodziło autorce). Jak to powinno poprawnie brzmieć, a no tak:
DZIŚ MINĘŁO STO OSIEMDZIESIĄT TRZY DNI…
Ale jak by się uprzeć, to i tak korekta leży, bo musiało by to brzmieć DZIŚ MIJAŁY STO OSIEMDZIESIĄT TRZY DNI…
„Brat zawsze wracał w okresie końca wakacji i zostawał na dwa tygodnie, by dodać mi siły. Tym razem musiałam dać z siebie wszystko:
Czyli co to sugeruje? Że jak brat jest, to ją wyręcza, a jak go nie ma to w końcu musi dać z siebie wszystko? Uwaga ZAGADKA Czego brakuje?
Tak!!!
Słowa SAMA (Tym razem sama musiałam dać z siebie wszystko – w domyśle, żeby sobie poradzić.) Poza tym dodaje się sił (bo jednej siły może jej braknąć XD).
STOP WYKORZYSTYWANIU (nawet rodzeństwa XD).
Czytam, czytam i co chwila WTF te zdania się nie łączą!!! Coś chyba na kostce musiało nie łączyć. STRASZNY CHAOS. Brak logiki, sensu…
Dla przykładu:
„Rozpoczęcie ostatniej klasy było dla mnie ciężkim czasem. Brat zawsze wracał w okresie końca wakacji i zostawał na dwa tygodnie, by dodać mi siły. Tym razem musiałam dać z siebie wszystko: niedługo zaczynałam coś nowego, a jego nie było. Łączyłam to z nauką, bo chciałam do niego dołączyć. Musiałam.”
Co z tego wiemy?
Że rozpoczyna rok szkolny, chce dołączyć do brata, jego nie ma, a co ona łączy z nauką to nie jestem w stanie wyjaśnić.
???
W sensie co, to „coś nowego” łączyła z nauką? Niech mi to ktoś wyjaśni, HELP! SOS! (ma ktoś połączenie telepatyczne z autorką, prosiłabym o namiar na wolną linię XD)
Okej, wyjaśnia się dalej. (chodzi o jakieś walki takie tam pierdoły charakterystyczne dla tego nurtu w literaturze XD) Tylko co jest w tym wszystkim wkurzające. Do akapitów, w środku, dodaje się zdania, które nie mają nic wspólnego z tematem w nich poruszanym. Po to, żeby w następnym akapicie, odnieść się do tych dodanych. No NORMALNY „SUPEŁ MYŚLOWY”. Po co tak utrudniać zwłaszcza, że zagadka z jednego akapitu, wyjaśniana jest w kolejnym.
FAAAAAJNIE… obrażamy zawodników uprawiających sztuki walki, sugerując, że nie szanują swojego ciała (już zapałałam płomiennym uczuciem do bohaterki, jej rozkminy mnie rozwalają XD) :
Przykład: „Trenowałam od dzieciaka, ale nigdy nie podchodziłam do tego jak do czegoś, co chcę robić w życiu. Nie czułam do tego aż tak wielkiej miłości, szanowałam też swoje ciało.”
Uwaga po tym fragmencie dowiadujemy się, że jednak bierze udział w tych walkach.
SZOK…
A podobno ona się SZANUJE!!! XD
Ja pierd… Ale tam czas zaiwania Xd początek rozdziału rozpoczyna ostatnią klasę i bach 1/3 tekstu i mamy „półtora” miesiąca od rozpoczęcia szkoły. Pytam: po co ta wstawka, że rozpoczyna rok szkolny skoro nic tak naprawdę nie wniosła, a informacje zawarte w tej części mogły zostać spokojnie podane nam już po półtora miesiąca.
Przygotowanie do walki MASTER LEVEL (nie próbujcie tego w domu XD):
„…nocami nie spałam, zamiast tego czytałam tonę książek, by ulokować myśli gdzie indziej. Zajadałam stres słodyczami i na okrągło wydzwaniałam do przyjaciółki. Stanowiłam chodzący wrak człowieka i byłam tym cholernie zmęczona.”
Wróżę jej oszałamiającą karierę…
A tak serio…
Whaaaaat?
Czy ona chce przeżyć? (No i wiecie… udowodniła, że szanuje swoje ciało.)
„Wstałam z łóżka, czując, jak rwie mnie każdy mięsień. Od razu po szkole szłam na trening i ćwiczyłam około trzech godzin bez przerwy. Dzięki temu łatwiej mi się oddychało, nie czułam atakujących mnie obaw.”
P.S Mi po treningu trudniej się oddycha, ale nie wiem… może jestem dziwna.
„Jak zwykle zaspałam, a winną tego była moja mama, która zawsze zapominała mnie obudzić.”
No bez jaj. I HATE YOU GIRL!!! Przypominam jesteś o krok od dorosłości (chwalisz się tym już od pół rozdziału) i sama nie potrafisz nastawić budzika?
„Nie wiedziałam, co miałam w głowie, podejmując decyzję o tym zakupie.
Zapewne niewiele.”
So true XD tyczy się to nie tylko tego faktu.
„Moja mama była bardziej przyjaciółką niż matką. Przyjaciółką? Mogłam jej powiedzieć wszystko, ona też mówiła mi wszystko. Nie do końca. Mogła na mnie liczyć, a kiedy chciała się wypłakać, byłam przy niej. Ja byłam, ona nie.” – zaprzeczania sobie, ciąg dalszy… Piękna definicja przyjaźni się nam kreuje.
„Sam budynek przypominał książki o Harrym Potterze"
Przeczytałam i… NASTĄPIŁO ZATRZYMANIE PROCESÓW MYŚLOWYCH I AUTOMATYCZNY RESET. Przeczytałam jeszcze raz i pytam kto buduje budynki w kształcie książek? Ja taki chce! TERAZ! NATYCHMIAST!!! (przypominam literka „Z” jest na końcu alfabetu, ale się liczy i ma moc!)
Poprawnie : Sam budynek przypominał TEN Z książki o Harrym Potterze.
„Więc do szczęścia wystarczała mi ta dziewczyna. Brakowało mi czegoś, żaru.” Kup SE koksownik. Polecam. Tą książką sobie rozpal. (Ta PUBLIKACJA wzbudza we mnie agresję i podsyca żar.)
„Dłonie miał schowane w kieszeniach spodni, jego włosy poruszały się w każdą stronę, a uśmiech nie znikał z ust.” Normalnie DRAGON BALL Super Saiyan, KTO NIE WIDZIAŁ, NIECH SOBIE WYGOOGLUJE XD.
Autorka nie rozumie słów, których używa przykład: Celibat użyty jako porównanie do sytuacji ukrywania relacji.
Literacki język umiera:
1. MASA POWTÓRZEŃ zaimków i nie tylko. (Przypominam, język polski obfituje w synonimy.)
2. „…nie padało, wiatr nie szastał drzewami, było spokojnie.” Ja szastam szmalem na lewo i prawo. Dobra, powiem prawdę. Chciałabym SZASTAĆ.
3. – Zrób w końcu to prawo jazdy! – wydarła się ze swojej sypialni. Wydrzeć to można kartkę z zeszytu. WYKRZYCZAŁA!!!/unikamy kolokwializmu
4. „Zjadłam śniadanie i odpaliłam telefon.” Ja odpalam racę, a włączam telefon. No wiecie taka staromodna jestem HUE HUE HUE
5. „Szarozielone krzewy, które otaczały szkołę, wyglądały coraz słabiej.” Marniej jest lepszym określeniem.
6. „Płomienne włosy wybijały się na tle bieli.” Wybić to można komuś zęba. (Kto się domyśli komu mam ochotę w tym momencie to zrobić? XD) lepiej użyć słowa odznaczały/wyróżniały itp.
7. I WIELE, WIELE WIĘCEJ TAKICH SMACZKÓW (aż mnie mdli, „przejadłam się” Xd).

Uwagi ogólne:
Ta książka nie ma sensu. Przeczytałam rozdział i… nie wiem tak naprawdę nic. Poruszane dziesiątki tematów. Główna tajemnica ma się opierać na tym , że nikt nie wie że bohaterka i jej brat to rodzeństwo (za chwilę okazuje się, że jednak parę osób wie), on ją odbiera ze szkoły. No nie kumam tego. Cała ta parodia, że nikt się nie kapnie, że ludzie, którzy mają te same nazwiska i wyglądają podobnie nie są spokrewnieni jest co najmniej mocno naiwna. Dla mnie głupia.
Chłopak odwiedza siostrę w domu, sąsiedzi chyba są ślepi. Koleżanka głównej bohaterki wie o rodzeństwie, zna wszystkie plotki (INSTAGRAM w małym palcu) i ja mam uwierzyć, że nikomu nie powiedziała? No nie… Za stara jestem, żeby mi wciskać kit.
Postacie całkowicie niespójne. Brak zgodności w charakterach. Przykład główna bohaterka, podobno miała mieć cięty język i ogólnie być śmiała, a ja zapamiętałam, że tylko spuszcza oczy jak nieśmiała myszka.
Relacje między bratem a siostrą… No KUR… leją się jak w klatce, ona siwa chodzi, a podobno miał być jej podporą Xd. No nie…

Podsumowując
BRAK LOGIKI, STRASZNIE DREWNIANY STYL, CHAOS, ZERO FABUŁY, SKOKI CZASOWE ORAZ MIĘDZY MIEJSCAMI NA PORZĄDKU DZIENNYM. W myśl zasady ORIENTUJ SIĘ (Czytelniku).

Niezwykłe - przymiotnik o tak wielu odsłonach (nie zawsze pozytywnych), ale nie narzekam dzięki temu jest się nad czym pochylić i wyżyć.
Niezwykła jest również redaktorka, poprawiająca to „dzieło”, pracowała chyba po zMROKU. Tak w klimacie tej publikacji.

UWAGA : PRZYPOMINAM, ŻE MOJA OPINIA OBEJMUJE TYLKO PIERWSZY ROZDZIAŁ WRAZ Z NOTĄ AUTORSKĄ.
JEŻELI COŚ SIĘ WYJAŚNIA W DALSZEJ CZĘŚCI TO CHWAŁA AUTORCE.

Recenzja „Hellish Heat”
Średnia ocena recenzji w chwili dodania opinii 8,3/10
Przeczytane : nota autorska + 1 rozdział (wystarczyło XD)
Jeszcze mi się nie zdarzyło (ale zawsze musi być ten pierwszy raz), żeby błędy znaleźć już w…
NOTCE OD AUTORA.
TAK, DOKŁADNIE
Otóż jeżeli zwracasz się do czytelnika per „Witam Cię, czytelniku” to konsekwencja wymaga tego, by stosując dużą...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Recenzja „All we have is now”
Średnia ocena recenzji w chwili dodania opinii 6,5/10
Przeczytane cztery rozdziały i prolog.
Zacznijmy od tego, że widząc okładkę naprawdę trudno było mi się nie uśmiechnąć. Jak to się dzisiaj mówi „inspiracja” pewną sławną trylogią **LL weszła za mocno XD.
No, ale nic mówi się trudno, czyta się dalej. Nie ocenia się książki po okładce, ale wspomnieć o niej muszę. No nie mogę inaczej XD.
Z góry odpowiadam na zarzuty, że bez taryfy ulgowej krytykuję debiut. Uważam jednak, że jak coś trafiło do obiegu (ma swoją cenę XD) i tytułuje się książką, nad którą pracuje sztab wydawniczy to jakieś normy jakościowe musi spełniać. Inaczej niczym nie różni się od SCAMU, a jak wiadomo pieniądze nie lubią opuszczać kieszeni kogoś takiego jak SCROOGE 
Dobra koniec wstępu jedziemy z tym KOKSEM…
1. „Czy piekło istnieje?”
2. „Wystarczyła mała iskra, by rozpalić ogień.”
3. „… upadłe anioły już nigdy nie wyfruną.”
Prolog bez zaskoczeń. Iście WATTPADOWSKIIE UDUCHOWIENIE zawierające trzy nieodzowne elementy: PIEKŁO, OGIEŃ (lub iskra ) i UPADŁY ANIOŁ (bo te normalne są passe).
Szczęście, że krótki dało się przebrnąć. Miało być filozoficznie jednak coś mi nie pasuje w logice mówiącej iż dążenie do metafory „nieba” sprawia, że „gubimy się w świecie rzeczywistym”. Chyba coś się komuś poplątało. Z założenia przecież moralnie niebo jest dobre, więc czemu dążenie do dobra miałoby sprawiać, że się gubimy? (???) Chyba jednak większość uczonych poszła w drugą stronę nawet nie uznając koncepcji nieba, ale tylko zwykłą moralność, prawo naturalne.
FILOZOFIA WATTPADOWSKA TO DLA MNIE GŁĘBIA NIEODKRYTA…
Pierwsze co się narzuca, a nawet rzuca w oczy to największa bolączka ludzkości, czyli (uwaga werble) OKULARY (co je nosił pan Hilary XD). Ileż to razy główna bohaterka ubolewa nad tym, że je nosi (a raczej unika noszenia, bo wieść niesie, że jak je nosisz to z automatu -100 do podrywu i ogólnie kanał )
Przykłady:
„Ludzie myślą, że jeśli masz słaby wzrok, jesteś zwykłym ślepcem. Może i tak…”
„Jak zawsze zostałam poczęstowana dużym uśmiechem, który zauważyłam nawet bez soczewek.”
ITD.
ITD.
Drugi problem to główna bohaterka:
- inteligencja: Dziewczyna kupuje soczewki w sklepie osiedlowym (swoją drogą podziwiam zaopatrzeniowca w tym sklepie, bo ja osiedlowe sklepy kojarzę głównie z artykułami pierwszej potrzeby. Soczewki to raczej domena apteki XD) choć Internet wynaleziono (apteka online).
„Podziękowałam i wyciągnęłam rękę z monetami w kierunku Carmen, bo sama bym ich nie policzyła.”
Niedowidzenie utrudnia jej normalne funkcjonowanie, ale na wizytę u okulisty nie ma czasu, do cukierni po ciastka zawsze zdąży (cud, że się jeszcze nie wyj@#$@# na chodniku XD). Odrzuca wszystkie propozycje pomocy. Nawet od bliskich osób. Dlaczego? (PSST… A tak serio to mam odczucie, że to autorka ma problem z okularami, ale nikomu nie mówcie :)) Sugeruje się, że to ze strachu. Bo ona wie, że jej ślepota jest dziedziczna. Skąd? Babcia jej powiedziała. A tak serio to jeśli byłaby to wrodzona ślepota Lebera to w wieku 17 lat na pewno by już nie widziała.
Uwaga mała ściąga dla autorki CHOROBY GENETYCZNE PROWADZĄCE DO ŚLEPOTY TO np.: choroba Lebera, jaskra wrodzona, dziedziczne zaniki nerwów itp.
Wiele z nich daje objawy już we wczesnym dzieciństwie. Ponadto w takiej sytuacji konieczne są częste wizyty u specjalisty, więc pytanie rodzi się następujące: Czemu babcia nie chodziła z nią do lekarza pomimo świadomości chorób genetycznych w rodzinie?
A tak serio to wystarczyło zrobić lekki reasearch i zapytać wujka Google, a może wtedy obyłoby się bez takich głupot wplecionych w fabułę.
- „PITY” ( z angielskiego że tak przy koksuje) Pakiet Wattpad : rodzina (tylko babka się ostała jeszcze schorowana, być może długo nie pociągnie…
„zmiażdżyło jej jedną nogę. I choć na początku groziła jej nawet amputacja, to upór i determinacja oraz długa rehabilitacja pomogły kobiecie wygrać” – DRAMATYZM w opisie babci, a ja się zastanawiam jak coś zmiażdżonego, poddanego, że prawie amputacji po rehabilitacji wróciło do swojej pierwotnej postaci XD O! Jakby tego było mało później jeszcze zjeb#$@ się ze schodów.
CUD NORMALNIE się zdarzył, dzieło stworzenia. (Upchali resztki do formy i powstało XD). Zresztą później jest coś o kulach, że chodzi. Sugeruje się, że mogłaby chodzić do normalnej pracy tylko bohaterka tego nie chce. Autorka chyba się nie mogła się zdecydować na jedną wersję.
Totalnie zaburzona topografia miejsca akcji.
Na początku dowiadujemy się, że żyje blisko centrum miasta (z okna widoczek na wieżowce), koło parku. Potem jak wychodzi z domu to nagle ma się wrażenie, że jesteśmy we włoskim miasteczku z klimatycznymi kamieniczkami pokrytymi roślinnością, cukiernią, ale nie daleko od centrum handlowego XD. Wskakuje plac zabaw, a wieczorem:
„W pewnym momencie zgasły lampy uliczne, powodując we mnie pierwszy napływ strachu. W takich małych uliczkach, gdzie o tej porze i ze względu na deszcz, który nadal padał, nikt się nie kręci, zaczęło być przerażająco. Przyśpieszyłam kroku, a drogę oświetlał mi blask księżyca. Ulica była długa i wąska.”
Mijając wnęki ze śmietnikami główna bohaterka zostaje (uwaga tego się nikt nie spodziewał) PORWANA i zaczyna się cyrk na kółkach XD.
Zachowanie bohaterki: Jest otumaniona, wszystko wokół się kręci, nie może się poruszyć, gdyż co podkreślono kilka razy jest bezsilna, a ona w pewnym momencie ma zamiar przewrócić się na drugi bok, bo „logicznie wnioskuje”, że hałasy, które jej przeszkadzają to sąsiedzi za ścianą.
Następuje długi opis pomieszczenia gdzie siedzi (pamiętajmy, że jest ślepa xd) i dziewczyna widzi wannę. O czym myśli. Cytat poniżej:
„Choć chciałam zmyć z siebie bród tych wspomnień i uczucie jego dotyku, nie miałam odwagi tego zrobić.”
LOL
„Nawet gdybym chciała uciec, nie wiedziałam, gdzie jestem, i w sumie – co najgorsze – nic nie widziałam. Prawie ślepa nie potrafiłabym się poruszać po terenie, którego nie znałam” – KURIOZUM opisała cały pokój a teraz zaprzecza sama sobie. XD Z wadą minus 3 dioptrie, dopiero co była w stanie poruszać się po mieście, wykonywać zadania w pracy – sortowni (swoją drogą ciekawe co ona sortowała nie widząc…) a nagle nie ominie łóżka, nie znajdzie drzwi. (HUE HUE HUE…)
Wchodzi dwóch gości i następuje wreszcie dialog, przy którym o mało nie spadłam z krzesła. W skrócie na pytanie „Co widziałaś” pada taka odpowiedź:
„Przysięgam. Mam wadę wzroku, nie mam okularów, nie widzę wyraźnie nawet was – zaczęłam się tłumaczyć, ale chyba nie uwierzyli w moje słowa.”
Potem całkiem zrozumiałe jest, że nie widząc dokładnie jego twarzy, jest w stanie określić kolor oczu napastnika.
(PS. na potrzeby tej recenzji przeprowadziłam mały eksperyment. Otóż jako osoba nosząca okulary sprawdziłam. W momencie kiedy rozmywają ci się kontury twarzy również kolor oczu jest trudny do określenia, gdyż wygląda jak czarna plama XD. No chyba, że stoją obok siebie bardzo blisko.)
Na koniec wizyty panów pada sławetne zdanie:
„Za godzinę dostaniesz kolację. Jeśli nie chcesz, by to był twój ostatni posiłek, lepiej zacznij mówić, co widziałaś.”
W mojej głowie zrodziła się dość ciekawa odpowiedź:
- Wnękę ze śmieciami (przypominam porwali ją sprzed wnęki ze ŚMIECIAMI XD)

O bohaterze krótko: TO… KALKA czyli:
- posiadacz czarnego mustanga,
- bad boy nie bawiący się w relację, ale korzystający z okazji jaką jest najpopularniejsza laska w szkole,
- młody gniewny, oczywiście nie zabił ale jest niebezpieczny jak cholera,
- mieszkaniec złotej klatki (wiecie taki bad boy, który w środku to good boy XD).
Dalej to już nie ma o czym w zasadzie pisać. No nic się nie dzieje. A tak na zakończenie złote myśli głównego bohatera:
„Nie była jak reszta, zauważyłem to od razu.
Nie była jak reszta dziewczyn w szkole.
Nie była jak reszta kobiet lądujących w naszej piwnicy.
Nie była taka jak te, które trafiają do Rona.
Była inna.
I właśnie weszła w sam środek piekła, które zaraz rozpocznę ja.”
Język literacki umiera:
Są błędy rożnego rodzaju, szczególnie powtórzenia, błędy składniowe, stylistyczne. Nie będę się jednak rozpisywać bo fabuła zajęła mi większą część tej recenzji. Dwa przykłady:
- „krople deszczu rysujące kropki” (dla mnie rysuje się bardziej linie, kontury, kropka to raczej wypełnienie, czemu nie użyć słowa „malujące”?)
- „odciskając jednocześnie gruby ślad w mojej psychice” (ten gruby ślad mnie męczy XD)
Uwagi ogólne:
1. Ta książka kocha ślepców. Ile razy było tutaj wspomniane o niedowidzeniu, ślepcach to ludzkie pojęcie przechodzi ( a ja czytałam tylko 4 rozdziały). Normalnie robi się z tego oda do ślepca XD.
2. Sztampa goni sztampę, robi się to już nuuuuuuuudne… Czy naprawdę nikt nie jest w stanie wymyślić czegoś innego w literaturze YOUNG ADULT? Serio jaki jest sens w czytaniu historii tak bardzo do siebie podobnych, których przebieg można w zasadzie rozpoznać po pierwszym rozdziale.
3. Subiektywne wrażenie – strasznie nie lubię tego typu narracji, gdzie u góry pojawia się imię osoby, z której perspektywy będziemy poznawać historię. Wolę narrację trzecioosobową jeśli już mamy pisać z wielu perspektyw.
UWAGA : PRZYPOMINAM, ŻE MOJA OPINIA OBEJMUJE TYLKO CZTERY PIERWSZE ROZDZIAŁY
JEŻELI COŚ SIĘ WYJAŚNIA/ZMIENIA W DALSZEJ CZĘŚCI TO CHWAŁA AUTORCE

Recenzja „All we have is now”
Średnia ocena recenzji w chwili dodania opinii 6,5/10
Przeczytane cztery rozdziały i prolog.
Zacznijmy od tego, że widząc okładkę naprawdę trudno było mi się nie uśmiechnąć. Jak to się dzisiaj mówi „inspiracja” pewną sławną trylogią **LL weszła za mocno XD.
No, ale nic mówi się trudno, czyta się dalej. Nie ocenia się książki po okładce, ale...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Recenzja "Długa letnia noc"
Na samym początku czułam się nieco "wrzucona" niejako do książki, ale równocześnie byłam zaintrygowana. Po prostu chciałam wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Niestety również trochę się bałam, że zakończenie, czy też tajemnica nie sprosta moim oczekiwaniom. Jak było?
Powiedziałabym, że pół na pół.
Na plus język i styl. Dialogi nie były sztuczne i płynnie się je czytało. Opisy z kolei nie przynudzały, a nadawały pewnego klimatu. Oczywiście zabarwienie historii folklorem słowiańskim było ciekawym zabiegiem jednak brakowało mi trochę więcej informacji choćby o Magnusie, który jako postać bardzo mi się spodobał (niestety w moim mniemaniu miał zbyt mało czasu antenowego XD). Gdy tak teraz myślę, to określiłabym tę historię jako Słowiańską Alicję W Krainie Czarów. Szczególnie, że rozdział gdzie opowiedziana była "bajka" chyba najbardziej zapadł mi w pamięć.
Jednak zakończenie jest dla mnie zbyt pośpieszne i wręcz urwane. Ma się wrażenie, że to nie koniec. W moim odczuciu potrzebowałabym jakiejś lepszej koncepcji takiego gwoździa, albo bomby, która by na mnie spadła i pozostawiła z otwartymi ustami.
Podsumowując powieść ma swoje mocne i słabe strony, ale jedno jest pewne nie straciłam czasu zapoznając się z nią.

Recenzja "Długa letnia noc"
Na samym początku czułam się nieco "wrzucona" niejako do książki, ale równocześnie byłam zaintrygowana. Po prostu chciałam wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Niestety również trochę się bałam, że zakończenie, czy też tajemnica nie sprosta moim oczekiwaniom. Jak było?
Powiedziałabym, że pół na pół.
Na plus język i styl. Dialogi nie były...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Znacie to słynne teraz zdanie:
"Co się czepiasz, ważne, że młodzież czyta!"
No i chciałoby się rzec, że to prawda, ale
ALE...
Nie nie uważam, że czytanie byle czego jest ok.
No wiecie ja też moge powiedzieć, że codziennie czytam, scrollując posty na FB XD.
Literatura nawet ta popularna musi mieć jakiś poziom. I nie chodzi tu nawet o fabułę, ale o zwykłe zasady pisowni, ortografii, korektę.
Kupuję (NA SZCZĘŚCIE TEGO NIE ZROBIŁAM, CHOCIAŻ OKŁADKA BARDZO ŁADNA) to chcę chociaż mieć wrażenie, że ktoś nad tym przysiadł, przeczytał!!! Chociaż raz zanim zdecydował sie, że to będzie H(K)IT!!!

Z dawien dawna mówiło się, że książki uczą, poszerzają wiedzę, uwrażliwiają, kształtują nasz swiatopogląd i w związku z tym moje pytanie:
Czego ma nauczyć ten typ literatury? Co przekazać młodym ludziom? Hmm?

Nie dokończyłam, przeczytałam kilka rozdziałów i poległam. Szkoda czasu, hajsu i nerwów.

Znacie to słynne teraz zdanie:
"Co się czepiasz, ważne, że młodzież czyta!"
No i chciałoby się rzec, że to prawda, ale
ALE...
Nie nie uważam, że czytanie byle czego jest ok.
No wiecie ja też moge powiedzieć, że codziennie czytam, scrollując posty na FB XD.
Literatura nawet ta popularna musi mieć jakiś poziom. I nie chodzi tu nawet o fabułę, ale o zwykłe zasady pisowni,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wiecie po Internecie krąży taki mem z koniem, który jest rysowany coraz gorzej. I właśnie to ten obrazek widzę, gdy piszę tę recenzję.

Otóż zaczeło się świetnie. Pomyślałam, że nareszcie znalazłam autorkę, która ma dobry styl, nie przynudza, nie sypie po wszystkim lukrem. Pierwsze 60 stron dosłownie połknęłam, a potem...
POTEM, to i mnie się nie chciało i autorka, chyba nie wiedziała co dokładnie ma pisać, więc białe strony wypełniała opisem seksu.

Miał być romans wyszedł słaby erotyk.
Serio dopóki nie zaczęli się kotłować wszędzie, o każdej porze to naprawdę była spoko historia. Miałam wrażenie, że własnie przez to końcówka była pisana na siłę, byle tylko pozamykać wątki, które na początku ksiażki były istotne, ale sie rozmyły po drodze rozpuszczone w iddyllicznej papce łóżkowych uniesień naszych bohaterów.
Rozumiem, że obcowanie cielesne w związku jest istotne, ale nie lubię, gdy wciska się ludziom, że to synonim miłości. Nie. Pożądanie to NIE JEST MIŁOŚĆ!!!
Na szczęście autorka sobie o tym chyba przypomniała i napisała kilka scen, które jako tako pokazały przywiązanie dwójki bohaterów, które nie były tłymaczone czysto zwierzęcymi instynktami.
No wiecie. Zwierzęta też sie prokreują, ale nikt nie nazywa tego miłością, po prostu tak podpowiada im instynkt.
To samo mogę powiedzieć o sobie. Też mam ulubionych aktorów, gdzie tylko rzucę okiem na ich ciało to robi mi się gorąco, ale nie, nie uważam tego za miłość XD. ( To tak dla zaobrazowania głównego problemu romansów i erotyków, które wciskają nam, że seks to miłość).
No ale...
Żeby nie było, że tylko narzekam. Konstrukcja bohaterów była spoko, ( z wyjątkiem pewnych zachowań głównej bohaterki, która po próbie gwałtu, była trochę zbyt napastliwa momentami) no i styl naprawdę mogę pochwalić. Język był literacki. Prosty, ale literacki, a nie jak z rynsztoka.

Podsumowując czytałam ją dłużej niż początkowo zamierzałam, ale po świetnym początku niestety było coraz gorzej, aż do momentu, gdzie spogladając na okładkę miałam z tyłu głowy, że termin oddania książki do biblioteki się zbliża i naprawdę muszę ją przeczytać do końca, a nie tylko przekładać z półki na biurko, albo odwrotnie.

Wiecie po Internecie krąży taki mem z koniem, który jest rysowany coraz gorzej. I właśnie to ten obrazek widzę, gdy piszę tę recenzję.

Otóż zaczeło się świetnie. Pomyślałam, że nareszcie znalazłam autorkę, która ma dobry styl, nie przynudza, nie sypie po wszystkim lukrem. Pierwsze 60 stron dosłownie połknęłam, a potem...
POTEM, to i mnie się nie chciało i autorka, chyba...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kryminał filozoficzny chyba tak bym to określiła. Początek świetny, później jednak odniosłam wrażenie, że zagadka schodzi na dalszy plan a zastępuje ją właśnie filozofia. Czy to dobrze, czy źle? Zależy kto co lubi :). Przeczytałam jednak z zainteresowaniem, a co do rozwiązania zagadki, a raczej jej nierozwiązania na końcu nie mam zastrzeżeń. Lubię być zaskakiwana, a akurat takiego zakończenia w kryminale się nie spodziewałam. Inna odsłona Lema nie była może zachwycająca, ale dobra.

Kryminał filozoficzny chyba tak bym to określiła. Początek świetny, później jednak odniosłam wrażenie, że zagadka schodzi na dalszy plan a zastępuje ją właśnie filozofia. Czy to dobrze, czy źle? Zależy kto co lubi :). Przeczytałam jednak z zainteresowaniem, a co do rozwiązania zagadki, a raczej jej nierozwiązania na końcu nie mam zastrzeżeń. Lubię być zaskakiwana, a akurat...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Słabo, nie tego się spodziewałam po twórcy Hannibal'a Lectera.
Po prostu zbyt krótko, powierzchownie i szybko.

Słabo, nie tego się spodziewałam po twórcy Hannibal'a Lectera.
Po prostu zbyt krótko, powierzchownie i szybko.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Uwielbiam!
Klimatyczna, oryginalna, momentami wywołująca gęsią skórkę. No i WAMPIR jak się patrzy, a nie jakiś laluś co się w słońcu świeci XD

Uwielbiam!
Klimatyczna, oryginalna, momentami wywołująca gęsią skórkę. No i WAMPIR jak się patrzy, a nie jakiś laluś co się w słońcu świeci XD

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

8/10

8/10

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Dobra, jeden z lepszych romansów historycznych jakie czytałam.

Dobra, jeden z lepszych romansów historycznych jakie czytałam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

SYNONIMY:
GŁUPIA
TOKSYCZNA
SZKODLIWA
NUDNA
PROSTA
NAIWNA
SZTAMPOWA
SZABLONOWA

Niestety kolejna autorka, która nie sięgnęła tylko dna, ale dokonała odwiertu XD.
Szkoda czasu na pisanie co tu tak w zasadzie poszło nie tak...

SYNONIMY:
GŁUPIA
TOKSYCZNA
SZKODLIWA
NUDNA
PROSTA
NAIWNA
SZTAMPOWA
SZABLONOWA

Niestety kolejna autorka, która nie sięgnęła tylko dna, ale dokonała odwiertu XD.
Szkoda czasu na pisanie co tu tak w zasadzie poszło nie tak...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

No co tu dużo pisać. Królowa kryminału w najwyższej formie. Świetna pozycja, jedna z moich ulubionych od Agathy Christie

No co tu dużo pisać. Królowa kryminału w najwyższej formie. Świetna pozycja, jedna z moich ulubionych od Agathy Christie

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Niby wszystko okej, ale zabieg w końcówce. kiedy z bohatera, który przez całą powieść jest całkiem spoko na siłę robi się tego złego, tylko po to, żeby wybielić główną bohaterkę (ona nie może skrzywdzić "tego drugiego"XD) i wytłumaczyć dlaczego wybrała "DOBRZE", był po prostu słaby.
Takie tam czytadło na parę godzin. W stylu "BYŁO MINĘŁO".

Niby wszystko okej, ale zabieg w końcówce. kiedy z bohatera, który przez całą powieść jest całkiem spoko na siłę robi się tego złego, tylko po to, żeby wybielić główną bohaterkę (ona nie może skrzywdzić "tego drugiego"XD) i wytłumaczyć dlaczego wybrała "DOBRZE", był po prostu słaby.
Takie tam czytadło na parę godzin. W stylu "BYŁO MINĘŁO".

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Napisałabym, że to dno, ale czytając tę ksiażkę miałam wrażenie, że własnie dokonano odwiertu...
Wszystko tu leży, począwszy od durnych bohaterów, miałkiej prawie, że nie istniejącej fabuły i żenujących dialogów.
CO TE BABY MIAŁY W GŁOWIE JAK TO PISAŁY?!
Tego nie wie nikt...
Szkoda czasu i szarych komórek. Czuję, że w trakcie lektury niektóre z moich nie wytrzymały napięcia i poległy w boju.

Napisałabym, że to dno, ale czytając tę ksiażkę miałam wrażenie, że własnie dokonano odwiertu...
Wszystko tu leży, począwszy od durnych bohaterów, miałkiej prawie, że nie istniejącej fabuły i żenujących dialogów.
CO TE BABY MIAŁY W GŁOWIE JAK TO PISAŁY?!
Tego nie wie nikt...
Szkoda czasu i szarych komórek. Czuję, że w trakcie lektury niektóre z moich nie wytrzymały napięcia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Nie wiem czym się tu zachwycać...
Zdecydowana większość książki to walka czytelnika z irytacją i ziewaniem. Główna bohaterka doprowadza do szału każdego kto ma w sobie choć trochę ikry, woli do działania. Użalanie się nad sobą - level hard (really HARD XD). W efekcie nawet końcówka, w której akcja nabiera tępa nie ratuje historii jeśli się ją czyta ciągiem.
Rozumiem, że opisy szczególnie w zakresie botaniki miały za zadanie wprowadzić w klimat, ale kiedy przez półtorej strony nie czytasz o niczym tylko o gatunkach rododendronów no to...
SZLAG CZŁOWIEKA TRAFIA.
Zwłaszcza, że jakieś pięć stron dalej RODODENDRON atakuje znowu XD.
Jeżeli miał to być romans to współczuję wyczucia tematu, bo czytając ma się wrażenie, że to relacja jednostronna (ONA CHCE i to bardzo, A ON ma WYJ*****). Bardziej przypomina to relację starszego wujka z naiwnym dzieckiem.
Podsumowując NIE POLECAM, chyba, że ludziom o stalowych nerwach.

Nie wiem czym się tu zachwycać...
Zdecydowana większość książki to walka czytelnika z irytacją i ziewaniem. Główna bohaterka doprowadza do szału każdego kto ma w sobie choć trochę ikry, woli do działania. Użalanie się nad sobą - level hard (really HARD XD). W efekcie nawet końcówka, w której akcja nabiera tępa nie ratuje historii jeśli się ją czyta ciągiem.
Rozumiem, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Zaczęło się dobrze, ale niestety końcówka pozostawia pewien niedosyt. Nie wszystko zostało wytłumaczone, a budowane napięcie nie utrzymało się do ostatniej strony. Fajnie jednak wykorzystany - wydawałoby sie, że sztampowy - pomysł. No i to co lubię w ksiażkach, czyli pogłębiony i spójny portret psychologiczny bohaterów.

Zaczęło się dobrze, ale niestety końcówka pozostawia pewien niedosyt. Nie wszystko zostało wytłumaczone, a budowane napięcie nie utrzymało się do ostatniej strony. Fajnie jednak wykorzystany - wydawałoby sie, że sztampowy - pomysł. No i to co lubię w ksiażkach, czyli pogłębiony i spójny portret psychologiczny bohaterów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to