-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać9 -
Artykuły
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać32 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska160
Biblioteczka
2026-02-20
Druga przeczytana przeze mnie pozycja z serii ,,Dzieje Narodu i Państwa Polskiego” autorstwa prof. Stanisława Grzybowskiego.
,,Sarmatyzm” to pojęcie powszechnie znane, zazwyczaj jako ,,ideologia polskiej szlachty w wiekach XVI-XVIII”. Z czego tę definicję można rozbić na primo styl życia szlachty, secundo mitu założycielskiego pochodzenia polskiej szlachty, takiej naukowej/pseudonaukowej teorii. O sarmatyzmie każdy ma chyba inne wyobrażenie: dla jednych jest on zbiorem wartości, dla innych zabobonami, czy nawet grubiaństwem.
Autor już na samym początku informuje nas, iż staje w obronie sarmatyzmu zamierzając pokazać jego zalety. Praca została wydana w latach 90., a więc po upadku komuny, która jak wiadomo najeżdżała na szlachtę, więc wyjaśnienie uproszczeń i przekłamań oczywiście jest jak najbardziej konieczne, lecz trochę zgrzyta z samym tytułem, czyli ,,Sarmatyzm”, zamiast np. ,,Obalanie mitów dotyczących sarmatyzmu” albo ,,Sarmatyzm jako zbiór wartości/kodeks moralny”. O wypaczeniach autor prawie w ogóle nie wspomina, tyle iż miały miejsce.
A więc jakie mity obala? Oczywiście jest ten popularny o szlachcicach jako gnębicielach chłopów. Prof. Grzybowski zauważa, iż panowie mieli w interesie dbać o ,,swoich” chłopów, ponieważ ich stan dużo mówił o nich samych, więc to była kwestia reputacji. Szlachcic u którego chłopów wydać poważne zaniedbania znalazłyby się na języku innych. Wspomina także, iż sami chłopi mogli awansować, czyli otrzymać nobilitację. Brzmi dziwnie? Otóż początkowo nie było to nic dziwnego, nobilitowani za swoje zasługi zostali m.in. Piotr Skarga, czy mieszczanin Szymon Szymonowic. Dopiero w II poł. XVII w. nobilitacje ograniczono, a właściwie wprowadzono ,,półszlachectwo” (Skartabellet), czyli można by powiedzieć, iż świeżo nobilitowani byli szlachcicami ,,gorszego sortu”.
Sarmaci nie byli również gronem tak szczelnie zamkniętym, jak niektórym się wydaje. Ich styl życia przenikał do niższych warstw społecznych. Mieszczanie też nosili żupany, z tymże wykonane trochę inaczej. Szlachcice także nieraz mieszkali w miastach, pomiędzy mieszczanami, utrzymywali z nimi kontakty. W miastach były również szkoły, które przyjmowały do siebie i traktowały po równo mieszczan i szlachciców. W przypadku chłopstwa, mężczyźni zaczęli lepiej traktować swoje żony, co wiązało się z sarmackim ,,koleżeństwem” małżonków*.
Innym takim mitem jest zabobonność sarmatów. Autor zauważa, iż sarmatyzm narodził się na początku XVI w., a więc w okresie renesansu, epoki w uproszczeniu mówiąc ,,oświeconej, jasnej”. Sami sarmaci przywiązywali dużą wagę do nauki, wysyłając swoich synów do elitarnych szkół, często zagranicę. Sam mit o pochodzeniu z ludu Sarmatów też nie wziął się znikąd: miał swoje podłoże w nazywaniu od setek lat przez zachodnich uczonych terenu (późniejszej) Rzeczpospolitej ,,sarmacją”. Taki mit był potrzebny państwu, które było państwem wielonarodowym, ponieważ oprócz etnicznych Polaków szlachectwo mieli także Litwini, Rusini, Tatarzy, Kozacy. Potrzeba było czegoś, co złączy to wszystko w trwałą całość i mit sarmatyzmu właśnie to zrobił: oni wszyscy byli de facto jednym ludem, po wiekach znowu złączonym w całość.
Jak przyznał prof. Grzybowski, sarmatyzm na przestrzeni lat stał się karykaturą samego siebie, grą pozorów, lecz nie rozwinął wątku, nie wspomniał chociażby o postaci Karola Stanisława Radziwiłła ,,Panie Kochanku”, jednej z moim zdaniem ohydniejszych postaci tamtego okresu, przeciwnika reform, sejmu wielkiego, uczestnika konfederacji radomskiej (intrygi rosyjskiego posła Repnina), a także opoja i awanturnika. Według autora król Poniatowski ze swoją świtą chciał zdyskredytować swoich przeciwników politycznych. Jest to oczywiście prawdą i nie powinno się bezkrytycznie wierzyć w wielce oświecone farmazony Ciołka, lecz w XVIII w. sarmatyzm ewidentnie był wypaczony, niektórzy sarmaci, jak Radziwiłł, wypaczyli jego obraz, który do dzisiaj funkcjonuje.
Prof. Grzybowski skupił się życiu codziennym sarmatów dzieląc swoją pracę na 3 rozdziały: ,,Dom, czyli kultura emocjonalna", ,,Rzeczpospolita, czyli kultura porozumienia" i ,,Świat, czyli kultura poznawania", ale to już każdy sam musi się zapoznać. :)
Zdziwiło mnie trochę, iż autor powołując się na znanych pisarzy i poetów z tamtego okresu nie powołał się na słynne Pamiętniki Jana Chryzostoma Paska, takiego prawdziwego Zagłoby. Ich akcja toczy się w II poł. XVII w. Jednym z ciekawszych wątków, na które myślę iż należy zwrócić uwagę, jest opis wyprawy do Danii w 1658 roku. Pasek opisał zwyczaje religijne i z życia codziennego kalwinistycznych Duńczyków, które były dla niego dziwne i niezrozumiałe, jak na przykład swobodę obyczajów: wszyscy spali nago, a kobiety same jak chciały, wychodziły za mąż. Wspomniał także o noszonych przez kobiety drewnianych trzewikach, które jak twierdził hałasowały tak, że zagłuszały wszelkie rozmowy na ulicy. Nie przypadła mu również do gustu kuchnia Duńczyków, sam wspomniał, iż za którymś razem, gdy był karmiony wołowymi kiszkami nadziewanymi jęczmieniem wymieszanym z krwią wołu, nie wytrzymał i głośno się sprzeciwił, co pokazuje przy okazji jego temperament. Podziwiał natomiast kalwinistyczne duchowieństwo za tolerancję wobec katolików, w tym odprawianie kazań dla Polaków w języku łacińskim (charakterystycznym wówczas dla kazań katolickich). Wspomniał również, iż duńscy kalwiniści są o tyle lepsi od polskich, iż nie zrezygnowali w swoich świątyniach z posiadania obrazów - nieświadomie ,,upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu”: z jednej strony skrytykował swoich rodaków, a pochwalił obcy naród, z drugiej skrytykował innowierców. Zauważył również dystans pastorów do żartów robionych przez polskich żołnierzy w samej świątyni, ponieważ ci gdy mężczyźni zasłaniali głowy kapeluszem, a kobiety je schylały, to zabierali im książeczki do nabożeństw. Opisywany zwyczaj pozostawał niezrozumiały dla Paska, był w sumie dla niego jedyną wadą w duńskim kalwinizmie i został przez niego dość niegrzecznie skomentowany, natomiast co ciekawsze sami kalwiniści nie potrafili wyjaśnić, dlaczego tak postępują. Opisy z Danii pokazują właśnie tą niejednoznaczność w stosunku do sarmackiej tolerancji: z jednej strony ciekawość świata i inspirowanie się nim, czy nawet odnajdywanie zalet w czymś innym, z drugiej nierozumienie obcych obyczajów wystarczająco dobrze. Warto dodać, iż rozdział poświęcony Danii ukazuje również wpływ jezuitów, którzy towarzyszą wojsku, znoszą trudy, w wolnych chwilach wygłaszają majestatyczne kazania mające na celu pokrzepić i zachęcić do dalszej walki w obronie swoich wartości. Istnieje nawet kontrast pomiędzy obydwoma duchownymi: księdzem Piekarskim, którego kazania w odpowiedni sposób trafiają do słuchaczy, budzi szacunek i podziw i ksiądz Dąbrowski, który nie jest dobry w sztuce oratorskiej, nie dokańcza kazań, płacze, czym wzbudza śmiech wśród sarmatów – i to zachowanie szlachty też można dwojako interpretować: kto chce może widzieć w tym grubiaństwo nawet wobec osoby duchownej, ktoś inny zaś zwykły dystans i widzenie w osobie duchownej zwykłego człowieka*.
* Skopiowane z referatu własnego autorstwa stworzonego na zaliczenie wykładu z Historii nowożytnej Polski.
Druga przeczytana przeze mnie pozycja z serii ,,Dzieje Narodu i Państwa Polskiego” autorstwa prof. Stanisława Grzybowskiego.
,,Sarmatyzm” to pojęcie powszechnie znane, zazwyczaj jako ,,ideologia polskiej szlachty w wiekach XVI-XVIII”. Z czego tę definicję można rozbić na primo styl życia szlachty, secundo mitu założycielskiego pochodzenia polskiej szlachty, takiej...
Gen. Józef Haller, ,,Błękitny Generał" (1873-1960) - polski żołnierz, dowódca II Brygady, II Korpusu, Błękitnej Armii, Frontu Pomorskiego i Armii Ochotniczej, a także polityk. Miejsca dla tego wybitnego człowieka nie było niestety ani w sanacyjnej, ani w komunistycznej Polsce*.
Monografia ta jest skróconą wersją dysertacji doktorskiej autora. Widać u p. Orłowskiego, iż darzy generała Hallera szacunkiem, lecz jednocześnie neutralnie i chłodnie analizuje jego postać i działania. Bibliografia jest bogata. Z książki można bardzo wiele dowiedzieć na temat Hallera, którego zasłużone miejsce w opinii publicznej zostało przywrócone dopiero niedawno.
Praca jest napisana w sposób profesjonalny, jednak zdarzają się przejęzyczenia. Moim ulubionym jest ,,Ryngraf Marki Boskiej".
* Tak, poszedłem na łatwiznę i skopiowałem ten fragment z poprzedniej opinii.
Gen. Józef Haller, ,,Błękitny Generał" (1873-1960) - polski żołnierz, dowódca II Brygady, II Korpusu, Błękitnej Armii, Frontu Pomorskiego i Armii Ochotniczej, a także polityk. Miejsca dla tego wybitnego człowieka nie było niestety ani w sanacyjnej, ani w komunistycznej Polsce*.
Monografia ta jest skróconą wersją dysertacji doktorskiej autora. Widać u p. Orłowskiego, iż...
2025-05-30
Gen. Józef Haller, ,,Błękitny Generał" (1873-1960) - polski żołnierz, dowódca II Brygady, II Korpusu, Błękitnej Armii, Frontu Pomorskiego i Armii Ochotniczej, a także polityk. Miejsca dla tego wybitnego człowieka nie było niestety ani w sanacyjnej, ani w komunistycznej Polsce.
Owa praca p. Stefana Aksamitka została wydana w 1989 r., czyli kiedy zachodziły zmiany ustrojowe, były to ostatnie chwile istnienia PRL-u. I niestety ducha komunizmu da się odczuć w tej pozycji. Dla przykładu: endecja musi być ,,tą złą", a autor/narrator na prawicowe poglądy samego Hallera patrzy trochę spode łba*. Również i autor nie mógł mieć dostępu lub miał utrudniony dostęp do wszystkich źródeł, stąd te podane się często powtarzają.
Niestety, ale praca nie zestarzała się najlepiej. Inny badacz - Marek Orłowski obalił nawet w swojej książce kilka sugestii Aksamitka.
Zaletą jest na pewno oczywiście samo poruszenie tematu gen. Hallera, jeszcze za czasów PRL-u. Dodam jeszcze, iż autor oprócz krytyki endecji, nie szczędzi również krytyki sanacji, a nawet samemu Piłsudskiemu. Jasno wskazuje, kto odpowiada za zaginięcie gen. Włodzimierza Zagórskiego.
A z oceną wystawioną gen. Hallerowi przez autora w zakończeniu całkowicie się zgadzam: uzdolniony, pracowity, zaangażowany, jednocześnie momentami popadający w megalomanię, chcący wieść prym*.
* Trudno powiedzieć na ile to są faktyczne poglądy autora, a na ile (może) nie chciał tylko podpadać władzy.
** Wiadomo, nie ma ludzi bez wad. A jak ktoś ma zamiar krytykować za to Hallera, to niech poczyta o poczynaniach Piłsudskiego.
Gen. Józef Haller, ,,Błękitny Generał" (1873-1960) - polski żołnierz, dowódca II Brygady, II Korpusu, Błękitnej Armii, Frontu Pomorskiego i Armii Ochotniczej, a także polityk. Miejsca dla tego wybitnego człowieka nie było niestety ani w sanacyjnej, ani w komunistycznej Polsce.
Owa praca p. Stefana Aksamitka została wydana w 1989 r., czyli kiedy zachodziły zmiany ustrojowe,...
2024-12-07
Jako iż Kordian był lekturą wybraną w bieżącym roku na Narodowe Czytanie, a wczoraj była 194. rocznica wybuchu powstania listopadowego, postanowiłem sobie odświeżyć tę pozycję.
Za pierwszym razem ciężko mi się ją czytało. Początkowo myślałem, iż to przez sam język, styl pisania, ale po upływie czasu dostrzegam, że po prostu nie rozumiałem wszystkich aluzji historycznych. Bez odpowiedniego kontekstu historycznego nie da się w pełni zrozumieć, o co chodzi, a co za tym idzie nie można również dostrzec geniuszu Słowackiego w satyrycznym rozliczaniu zarówno pojedynczych ludzi, jak i grup.
Główny bohater utworu - tytułowy Kordian jest bohaterem, który w pierwszej połowie dzieła nie jest zbytnio zainteresowany niepodległością ojczyzny, ma swoje prywatne sprawy. Stary sługa Grzegorz próbuje trochę rozbudzić w nim patriotyzm opowiadając historie z czasów swojej młodości, kiedy to walczył u boku Napoleona. Kordian do połowy utworu dozna rozczarowań, które znacznie zmienią jego sposób bycia.
Nie wiadomo dokładnie, co działo się z nim po przylocie do Warszawy na chmurze. Po zawodach, jakie przeżył i ukierunkowaniu się na walkę o niepodległość ojczyzny, nie zdążył w pełni dojrzeć. Najpierw przejawiał tendencje radykała, odrzucającego wszelkie argumenty przeciwko swoim racjom, ale gdy miał dokonać swojego wielkiego dzieła, w ostatniej chwili zawahał się. Dobrze, iż przynajmniej nie dał się diabelskim sztuczkom ,,doktorka", który pokazując mu dwóch wariatów próbował wmówić mu, iż jest tacy jak oni.
I jako osoba, której bliżej do #TeamSłowacki, niż #TeamMickiewicz, żałuję, iż nie ma kontynuacji. Szkoda, ponieważ potencjał samej postaci Kordiana został trochę zmarnowany. I dodatkowo doszło by więcej elementów satyrycznych na ówczesnych przywódców, choć krytyki nie szczędził w innych utworach. :)
Na zakończenie dodam jeszcze piękny pogląd odnośnie poezji: jest urną przechowującą kulturę i wartości, które w odpowiednim czasie mogą mieć znaczenie. Nie powinna mieć za zadania usypiać i mamić ludzi, jak tego by chciała pierwsza osoba w prologu, aczkolwiek jej dzieła mimo wszystko również mają wartość. :)
Jako iż Kordian był lekturą wybraną w bieżącym roku na Narodowe Czytanie, a wczoraj była 194. rocznica wybuchu powstania listopadowego, postanowiłem sobie odświeżyć tę pozycję.
Za pierwszym razem ciężko mi się ją czytało. Początkowo myślałem, iż to przez sam język, styl pisania, ale po upływie czasu dostrzegam, że po prostu nie rozumiałem wszystkich aluzji historycznych....
2024-09-20
Praca autorstwa Romana Dmowskiego poświęcona (jak sam tytuł mówi) źródłom separowania się Żydów od społeczeństwa polskiego.
Autor, wbrew zarzutom jakie często mu się stawia, nie szerzy nienawiści. Chłodno analizuje tytułową kwestię. Uważa, iż Żydzi w ostatnich latach nie asymilują się szczerze, jednak nie przeczy, iż są wśród nich tacy, którzy zasymilowali się szczerze. Nie pochwala nagonki na Żydów, tylko twierdzi, iż jest ona przez nich samych wyolbrzymiona. Zaznacza dobre intencje zwolenników asymilacji Żydów, ale uważa, iż jest ona po prostu niemożliwa.
Na minus jest niewielka zawartość książki. Kojarzę, iż w ,,Przewrocie" (wydanym jednak lata później) Dmowski poruszył też inne kwestie związane z Żydami, które w sumie do tej pozycji też by pasowały.
Praca autorstwa Romana Dmowskiego poświęcona (jak sam tytuł mówi) źródłom separowania się Żydów od społeczeństwa polskiego.
Autor, wbrew zarzutom jakie często mu się stawia, nie szerzy nienawiści. Chłodno analizuje tytułową kwestię. Uważa, iż Żydzi w ostatnich latach nie asymilują się szczerze, jednak nie przeczy, iż są wśród nich tacy, którzy zasymilowali się szczerze....
2024-08-22
Moje pierwsze spotkanie z serią ,,Dzieje Narodu i Państwa Polskiego".
Autorem tej części jest Henryk Wisner - historyk lubiący temat Rzeczypospolitej za czasów Wazów. Tutaj poruszył on temat rokoszu Zebrzydowskiego z lat 1606-1607. Dobrze pokazał jak przez dbanie o swoją prywatę i zakłamaną walkę o wartości można stworzyć chaos, który tylko szkodzi. Chociaż nie przepadam za Zygmuntem III, uważam iż wobec rokoszan zachował się w porządku i zbyt łagodnie.
Na minus pozostaje wracanie w trakcie narracji do wydarzeń sprzed kilku miesięcy, ponieważ przez zaburzoną chronologię łatwo się pogubić.
Moje pierwsze spotkanie z serią ,,Dzieje Narodu i Państwa Polskiego".
Autorem tej części jest Henryk Wisner - historyk lubiący temat Rzeczypospolitej za czasów Wazów. Tutaj poruszył on temat rokoszu Zebrzydowskiego z lat 1606-1607. Dobrze pokazał jak przez dbanie o swoją prywatę i zakłamaną walkę o wartości można stworzyć chaos, który tylko szkodzi. Chociaż nie przepadam...
2024-08-11
Książka poświęcona została królowi Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu - synowi słynnego księcia Jeremiego, który jednak w przeciwieństwie do ojca nie zapisał się w historii jako wybitna jednostka.
Powieść czyta się dość szybko i przyjemnie, przynajmniej z punktu widzenia pasjonata historii. Dobrze została przedstawiona atmosfera, jaka panowała wokół księcia Michała, a następnie króla.
Na tzw. plus/minus przedstawienie czarnych charakterów tej historii: prymasa Prażmowskiego i państwa Sobieskich, którzy wbrew mitom nie byli takimi idealnymi ludźmi. Tutaj jednak momentami byli przedstawiani w zbyt karykaturalny sposób. Natomiast podobała mi się rozmowa króla Wiśniowieckiego z hetmanem Sobieskim pod koniec utworu. Świetnie pokazano jak dwóch ludzi mogących tyle dobrego zrobić, swoim konfliktem przyczyniało się do strat.*
Natomiast bardziej mnie zdenerwował sposób w jaki przedstawiono Eleonorę Habsburżankę, małżonkę króla Michała. Historycznie opisywana była jako osoba łagodna, taktowna, szanowana przez wszystkich, starająca się złagodzić konflikt pomiędzy przeciwnikami a zwolennikami króla. Jaka jest tutaj? Jest przeciwieństwem swojego historycznego odpowiednika: pyskata i spiskująca przeciwko mężowi z jego wrogami. Jak można było tak ją przedstawić? Co kierowało autorem? Nie mam pojęcia, ale za to obniżam ocenę książki.
Nie wykorzystano również postaci księżnej Gryzeldy, matki króla Michała. W powieści znika niedługo po tym, jak jej syn został królem. W rzeczywistości wiadomo, iż próbowała mieć wpływy. Wiadomo również, iż zmarła w 1672 r., czyli rok przed królem. Można było pokazać cierpienie Michała po śmierci matki, ale tego autor nie zrobił.
Ogólnie do niektórych kwestii podchodził zbyt ogólnikowo, ale to jest akurat mała wada. Znacznie większą jest przedstawienie Eleonory w taki zły sposób.
* Co jest oczywiście winą Sobieskiego, który odrzucał możliwość pogodzenia się z królem. Król Michał próbował wyciągnąć dłoń na zgodę, ale hetman ją odrzucał i dalej atakował króla.
Książka poświęcona została królowi Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu - synowi słynnego księcia Jeremiego, który jednak w przeciwieństwie do ojca nie zapisał się w historii jako wybitna jednostka.
Powieść czyta się dość szybko i przyjemnie, przynajmniej z punktu widzenia pasjonata historii. Dobrze została przedstawiona atmosfera, jaka panowała wokół księcia Michała, a...
2016
Książka będąca prawdziwym arcydziełym, pokazująca życie w średniowieczu. Dziwię się, iż to dzieło nie jest w szkole lekturą.
Ale przejdźmy trochę do fabuły i bohaterów:
Mamy Quasiego, którego wszyscy się brzydzą. Wyjątkiem jest oczywiście przebiegły archidiakon katedry Notre Dame - Frollo. Do tego dochodzi piękna cygańska tancerka - Esmeralda, która w sumie zaczyna go rozumieć, ale zajęta jest przez Febusa - przystojniaka z armii. Oczywiście archidiakon również się w niej zakochuje i Quasimodo ma teraz nie mały dylemat przez co musi się przeciwstawić osobie, która w sumie przez tyle lat była dla niego całym światem.
Szkoda, iż książka nie doczekała się wiernej adaptacji, chociaż z drugiej strony pokazało to, iż fabuła jest niezwykle elastyczna i w sumie może być ukazywana na różne sposoby.
Książka będąca prawdziwym arcydziełym, pokazująca życie w średniowieczu. Dziwię się, iż to dzieło nie jest w szkole lekturą.
Ale przejdźmy trochę do fabuły i bohaterów:
Mamy Quasiego, którego wszyscy się brzydzą. Wyjątkiem jest oczywiście przebiegły archidiakon katedry Notre Dame - Frollo. Do tego dochodzi piękna cygańska tancerka - Esmeralda, która w sumie zaczyna go...
2023-07-16
Książka poświęcona została Eleonorze Wiśniowieckiej z d. Habsburg. Sam król Michał Korybut Wiśniowiecki jest postacią, o której zbyt dużo się nie mówi, a co dopiero o jego żonie. Szczególnie, iż Habsburżanka jako królowa Polski może nie brzmieć zbyt dobrze.
Sama forma nie przypadła mi do gustu. Autorka rozważa nad jedną i tą samą rzeczą przez 2-3 strony. Rozumiem, luźny styl, czy tzw. ,,babskie gadanie", ale gdyby usunąć niepotrzebne rozmyślania, to książka byłaby co najmniej o 1/3 krótsza.
Tutaj, jeżeli ktoś chce się wciągnąć w ,,fabułę", to ostrzegam przed spoilerami.
Jeśli chodzi o samą postać: wypada jak najbardziej pozytywnie, lecz nieco blado. Wokół niej dzieją się intrygi, ale sama stoi obok nich. Nie zostaje również bezpośrednio w żadną wciągnięta. Ma udział w życiu politycznym, ale temat ten został opisany zbyt powierzchownie ponieważ mało o tym wiadomo. Autorka mogła poprosić o pomoc historyków związanych z tamtym okresem, żeby chociaż przynajmniej podać opcje jak mniej więcej to mogło wyglądać. Wolałbym to, niż niepotrzebne powtórzenia o miłości.
Książka poświęcona została Eleonorze Wiśniowieckiej z d. Habsburg. Sam król Michał Korybut Wiśniowiecki jest postacią, o której zbyt dużo się nie mówi, a co dopiero o jego żonie. Szczególnie, iż Habsburżanka jako królowa Polski może nie brzmieć zbyt dobrze.
Sama forma nie przypadła mi do gustu. Autorka rozważa nad jedną i tą samą rzeczą przez 2-3 strony. Rozumiem, luźny...
2024-04-22
2024-04-15
2023-12-01
2023-11-17
,,Inny świat" jest literaturą faktu z domieszką literatury pięknej. Przedstawia piekło sowieckiego łagru, w którym każdy kolejny dzień stawał się coraz większą katorgą.
Jedną z ciekawszych przedstawionych postaci jest Misza Kostylew, komunista, który odkrył bezsens wyznawanej przez siebie ideologii i wkrótce trafił do Jercewa. Wyróżniał się pozytywnie na tle reszty opisywanych postaci, gdyż co druga, to byli komuniści spod znaku ,,to nie jest prawdziwy komunizm".
Jak słusznie zauważył autor w rozmowie z Włodzimierzem Boleckim (dołączonej do książki w ,,Wydawnictwie Literackim") za tzw. ,,kłamstwo oświęcimskie", czyli negowanie okrucieństwa Holacaustu, można ponieść konsekwencje prawne, zaś za ,,kłamstwo kołymskie" (negowanie okrucieństwa łagrów) nie ma żadnej prawnej kary. Nawet na zachodzie, gdy ta książka została wydana, wzbudziła niedowierzanie lub niechęć wśród niektórych osób. Do dzisiaj o koszmarze łagrów nie mówi się tyle, co o koszmarze niemieckich obozów.
,,Inny świat" jest literaturą faktu z domieszką literatury pięknej. Przedstawia piekło sowieckiego łagru, w którym każdy kolejny dzień stawał się coraz większą katorgą.
Jedną z ciekawszych przedstawionych postaci jest Misza Kostylew, komunista, który odkrył bezsens wyznawanej przez siebie ideologii i wkrótce trafił do Jercewa. Wyróżniał się pozytywnie na tle reszty...
Piękna pieśń wzywająca do boju, jednocześnie nawiązująca do polskich tradycji. Nie będę oryginalny jeśli stwierdzę, iż jest o niebo lepsza od ,,Mazurka Dąbrowskiego" J. Wybickiego. I teraz pytanie do osób, które uważają, iż Konopnicka była lewicową rewolucjonistką czy wywrotowcem: czy tego typu osoba byłaby w stanie napisać tego typu dzieło...?
Piękna pieśń wzywająca do boju, jednocześnie nawiązująca do polskich tradycji. Nie będę oryginalny jeśli stwierdzę, iż jest o niebo lepsza od ,,Mazurka Dąbrowskiego" J. Wybickiego. I teraz pytanie do osób, które uważają, iż Konopnicka była lewicową rewolucjonistką czy wywrotowcem: czy tego typu osoba byłaby w stanie napisać tego typu dzieło...?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Recenzja napisana z okazji 133. rocznicy powołania Ligi Narodowej (1 kwietnia 1893)
,,Nasz Patriotyzm" jest broszurą niepodległościowej organizacji Ligi Narodowej, zalążka narodowej demokracji, napisaną przez samego Romana Dmowskiego - jednego z najważniejszych ojców niepodległości Polski.
Dmowski w imieniu nowo powołanej Ligi odrzucił zarówno podziały klasowe, jak i wojnę klas. Postawił na solidaryzm społeczny, czyli współpracę pomiędzy przedstawicielami wszystkich grup społecznych. Odrzucił także podziały dzielnicowe, ponieważ niestety, ale Polak Polakowi z innego zaboru potrafił podkładać świnię.
Potępił ugodową wobec zaborców politykę. Jednocześnie krytycznie odniósł się do idei powstańczej, która w praktyce wiązała się z pogorszeniem sytuacji: utratą życia przez wielu ludzi, patriotów, a także uśpieniem narodu oczekującego na konkretną godzinę, zamiast ciągłej walki o niepodległość.
Negatywnie odniósł się też do socjalizmu jako utopijnej ideologii, która nie przyniesie oczekiwanych efektów (co zresztą się spełniło). Zauważył także kosmopolityzm, który w, jak to słusznie określił, ,,chorobliwej" formie wyklucza się z ideą narodościową i w dużej mierze z samą niepodległościową. Co ciekawsze nie skrytykował socjalistów zbyt mocno. Widział zalety, jak np. uświadamianie robotników. Zaznaczył także, iż część socjalistów - jak wiadomo chodziło tutaj o PPS samego Ignacego Daszyńskiego - faktycznie obudziła czy wykształciła w sobie chęć do odbudowy państwa polskiego.
Podsumowując: broszura zawiera w sobie wiele trafnych spostrzeżeń, bez których nie odbudowano by Polski, jak potrzeba solidaryzmu społecznego i międzydzielnicowego oraz pragmatyzmu - prawdziwego, a nie na zasadzie poddaństwa wobec zaborców licząc na ochłapy.
Praca godna polecenia.
PS Dodam jeszcze, iż broszura nie zabiera głosu w stosunku odnośnie religii i gospodarki - nie licząc odrzucenia socjalizmu, co bardziej i tak tutaj jest w formie pod kątem zagadnienia społeczno-politycznego, niż samej gospodarki.
Recenzja napisana z okazji 133. rocznicy powołania Ligi Narodowej (1 kwietnia 1893)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Nasz Patriotyzm" jest broszurą niepodległościowej organizacji Ligi Narodowej, zalążka narodowej demokracji, napisaną przez samego Romana Dmowskiego - jednego z najważniejszych ojców niepodległości Polski.
Dmowski w imieniu nowo powołanej Ligi odrzucił zarówno podziały klasowe, jak i...