Gwiazdka z duchami

krosciucha
02.12.2019

Okrzyknięta skandynawską odpowiedzią na „Opowieść wigilijną” „Śnieżna siostra” duetu autorek z Norwegii to rewelacyjny prezent na gwiazdkę dla każdego mola książkowego, a już zwłaszcza dla tych, którzy mają problemy z wpadaniem w świąteczny nastrój. W końcu nic tak nie pasuje do świąt Bożego Narodzenia, jak… porządna opowieść o duchach!

Julian kończy w Wigilię 10 lat i wszystko wskazuje na to, że będą to najsmutniejsze urodziny i święta w jego życiu. Niedawno, bo pół roku temu, umarła jego starsza siostra Juni, pozostawiając całą rodzinę w żałobie, z której trudno im się wyzwolić. Na kilka dni przed Wigilią chłopiec spotyka niezwykłą dziewczynkę, Hedvig, która nie tylko doda mu siły, by zmierzyć się z depresją rodziny, ale zapewni też niezłą rozrywkę, od nawiedzonego domu poczynając, na egzorcyzmach kończąc.

„Śnieżna siostra” mówi o sprawach trudnych i poważnych z wielkim wyczuciem i empatią. Śmierć bliskiej osoby to nie jest łatwy temat, podobnie jak ukazanie odbierającego radość życia procesu pogodzenia się ze stratą. A gdy jeszcze połączyć to z najcudowniejszą porą roku… autorki nie miały prostego zadania. Postawiły sobie poprzeczkę jeszcze wyżej: w „Śnieżnej siostrze” bowiem nie tylko Julian musi się zmierzyć z tajemnicą śmierci. To jedyny znany mi przypadek przekonywania ducha do ponownego… zabicia się!

Osobiście uważam, że nie ma nic wspanialszego niż cieplutka historia o duchach. Tym lepiej, gdy połączona jest z obchodami świąt Bożego Narodzenia. Być może to jakaś kulturowa spuścizna po Dickensie, ale duchy wyjątkowo dobrze komponują się z ogniem trzaskającym w kominku, zapachem pierniczków, wyciem wichru za oknem, śniegiem po kolana i kolędami brzęczącymi w tle. W „Śnieżnej siostrze” ta lekko niezdrowa ciekawość świata nadprzyrodzonego jest usprawiedliwiona rozwiązywaniem zagadki związanej ze śmiercią dziecka i ukazaniem wydobywania się z głębin żałoby. Choć książka przeznaczona jest niewątpliwie dla młodszego czytelnika, spokojnie wziąć się za nią mogą dorośli – zwłaszcza ci, w których pozostało coś z dziecka. A nie jest trudno obudzić w sobie wewnętrznego brzdąca, gdy opanuje nas świąteczny nastrój, prawda?

Nie sposób przejść obojętnie obok warstwy graficznej książki. Pozycja jest tak wspaniale wydana, że w zasadzie brakuje mi słów, aby w pełni wyrazić zachwyt. Wystarczy spojrzeć na okładkę – to jak kwintesencja Gwiazdki! Nie sądzę, aby ktokolwiek wybrzydzał, zobaczywszy ją pod choinką. Wydaje się wręcz stworzona na prezent świąteczny (co można uznać też za jej ograniczenie). Ilustracje dotrzymują kroku historii, a często to one determinują niezwykły nastrój książki. Niektóre ciepłe, pełne światła, inne kontrastowo ponure, zimne albo wręcz czarne – jak ta, w której Julian rozmawia o dawnym dramacie ze starym Henrikiem, obaj zatopieni nie tylko we wspomnieniach, ale dosłownie pogrzebani pod zwałami lodowato ciemnej wody. Albo niesamowicie świąteczne wnętrze willi Kvisten i uderzający tym mocniej widok zrujnowanego, zaniedbanego przez lata domu. Pewnym mankamentem są pojawiające się tu i tam błędy anatomiczne w rysunku postaci, ale można przymknąć na nie oko – nadrabiają je przepychem barw i bogatym, szczegółowym stylem. Bez ilustracji „Śnieżna siostra” byłaby historią godną uwagi i zajmującą, ale na pewno nie tak magiczną.

„Śnieżna siostra” wydaje się pomyślana jako idealny prezent na święta i jako taka zdaje egzamin celująco. Oczywiście jej lektura o każdej porze roku przyniesie sporo wzruszenia i frajdy, ale nie da się ukryć, że jest wycelowana w Gwiazdkę. Duet autorek stworzył powieść niezapomnianą i poruszającą, w której duchy przybywają, aby podpowiedzieć żywym, jak się ich pozbyć i wyleczyć z depresji, a żywi pomagają duchom pójść dalej… To naprawdę niebanalna opowieść!

Agata Majchrowicz

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd