Rumunia. Pęknięte lustro Europy

- Kategoria:
- literatura podróżnicza
- Format:
- papier
- Seria:
- Seria Paśne Podróże
- Data wydania:
- 2021-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-01-01
- Liczba stron:
- 276
- Czas czytania
- 4 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788395954764
Kiedy pierwszy raz pojechałam do Rumunii, nie przeczuwałam nawet, że to początek wielkiej, wspaniałej przygody. Przygoda ta trwa do dziś i mam nadzieję, że wraz z tą książką wchodzi w nowy etap. Rumunii nie da się poznać, a tym bardziej zrozumieć, jeśli nie poświęci się jej dość czasu i uwagi. Bo Rumunia to cała Europa. Kontynent odbija się tu jak w lustrze, tylko troszkę popękanym, zlepionym z różnych fragmentów – z zachodu i wschodu. Jest trochę turecko i węgiersko, odrobinę niemiecko i nieco słowiańsko. Mistycyzm wschodniego chrześcijaństwa miesza się z surowym protestantyzmem. Swoje ślady pozostawili Dakowie. W języku pobrzmiewa starożytny Rzym. W architekturze dostrzec można historię całego starego kontynentu. Rumunia to fascynująca mieszanka wszystkiego, co przytrafiło się Europie na przestrzeni niemal dwóch tysięcy lat.
Książka ta to trochę dziennik, trochę pamiętnik, zapis podróży – próba zachowania w pamięci tego, co ulotne, chwil spędzonych w Rumunii, spotkań i wrażeń. Nie ma tu obiektywnej oceny, zimnej relacji. To jak najbardziej osobiste spostrzeżenia i uwagi pisane na marginesie kolejnych podróży rzeczywistych i wyobrażonych, trwających nieprzerwanie od kilkunastu lat.
W trakcie pracy miałam wiele wątpliwości. Wszak tyle już o Rumunii napisano. Jednak wielokrotnie przekonywałam się, że ciągle jest wiele do zrobienia, bo krzywdzące, niesprawiedliwe stereotypy mają się aż nazbyt dobrze. Chciałabym pokazać Rumunię taką, jaką jest. Niewolną od problemów, mocno zanurzoną w burzliwej przeszłości, ale odważnie patrzącą w przyszłość i mającą wiele do zaoferowania.
Kup Rumunia. Pęknięte lustro Europy w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Rumunia. Pęknięte lustro Europy
Poznaj innych czytelników
234 użytkowników ma tytuł Rumunia. Pęknięte lustro Europy na półkach głównych- Chcę przeczytać 145
- Przeczytane 85
- Teraz czytam 4
- Posiadam 10
- 2021 6
- E-book 5
- Rumunia 4
- 2024 3
- Chcę w prezencie 2
- Reportaż 2





























OPINIE i DYSKUSJE o książce Rumunia. Pęknięte lustro Europy
Owszem, książka jest chaotyczna, ale to jej dodaje uroku. W końcu traktuje o chaotycznym, a przy tym urokliwym kraju. Polecam.
Owszem, książka jest chaotyczna, ale to jej dodaje uroku. W końcu traktuje o chaotycznym, a przy tym urokliwym kraju. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo totrochę chaotyczna, wspomnienia/ wrażenia/ obserwacje autorki z podróży po Rumunii
trochę chaotyczna, wspomnienia/ wrażenia/ obserwacje autorki z podróży po Rumunii
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNieźle się czytało, ale jestem trochę rozczarowana. Dla mnie za dużo było na temat historii, brakowało mi tego, co uwielbiam u kilkakrotnie wspomnianego Ziemowita Szczerka - rozmów z mieszkańcami kraju, pokazania ich perspektywy, opinii, nadziei.
Czego chcą współcześni Rumuni, jak widzą swoje miejsce w Europie, świecie?
Nieźle się czytało, ale jestem trochę rozczarowana. Dla mnie za dużo było na temat historii, brakowało mi tego, co uwielbiam u kilkakrotnie wspomnianego Ziemowita Szczerka - rozmów z mieszkańcami kraju, pokazania ich perspektywy, opinii, nadziei.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzego chcą współcześni Rumuni, jak widzą swoje miejsce w Europie, świecie?
Nie jest to na pewno kompedium wiedzy o Rumunii, ale całkiem ciekawy wstęp do jej poznania. Wiele kwestii autorka porusza tylko powierzchownie, nie zagłębiając się za bardzo w tło historyczno-społeczne, przez co ów problem czasami wygląda dwuwymiarowo, nie odniosłam wszakże wrażenia, by wmuszano we mnie jakiś "jedyny słuszny" obraz rzeczywistości. Mamy tu raczej do czynienia ze zbiorem wrażeń z podróży i w takiej formie ta książka broni się naprawdę dobrze. Być może gdybym wiedziała o Rumunii nieco więcej, inaczej bym to odbierała, w tym momencie jednakże było to dla mnie ciekawe wprowadzenie do opowieści o kraju trochę w Polsce pomijanym.
Nie jest to na pewno kompedium wiedzy o Rumunii, ale całkiem ciekawy wstęp do jej poznania. Wiele kwestii autorka porusza tylko powierzchownie, nie zagłębiając się za bardzo w tło historyczno-społeczne, przez co ów problem czasami wygląda dwuwymiarowo, nie odniosłam wszakże wrażenia, by wmuszano we mnie jakiś "jedyny słuszny" obraz rzeczywistości. Mamy tu raczej do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie jest przewodnik po Rumunii. Jest to relacja z wieloletnich kontaktów autorki z tym krajem: „…Otwierały się kolejne drzwi, za którymi otwierały się kolejne i kolejne. Tak jest do dziś. Nie wiem, które drzwi będą ostatnie. Pewnie nie da się do nich dotrzeć…”.
Znajdziecie tam rzadko znane polskiemu czytelnikowi historyczno-narodowościowe relacje z sąsiednimi krajami, głównie Węgrami. A jest to bardzo ważne dla zrozumienia tego regionu. Przez sześć lat rozpoczynałem dzień na dyskusjach ze światłym i obytym Węgrem (on wypalał papierosa na tarasie biura a ja niespiesznie rozpoczynałem dzień). I ten światły, rozumiejący istotę praw człowieka w tym prawa do samostanowienia i raczej spokojny osobnik, zmieniał się w kocioł jadu gdy temat zahaczał o skutki traktatu w Trianon.
Autorka, w powtarzanych pobytach w Rumunii widziała to samo ale rozumiała coraz więcej. I spokojnie, bez natręctwa przedstawia nam te opowieści. Pisze na koniec: „…Z takich elementów, cudzych myśli, prawdy i kłamstwa, własnych obserwacji, refleksji i wspomnień powstał ten dziennik z podróży…”. I warto tę książkę przeczytać.
To nie jest przewodnik po Rumunii. Jest to relacja z wieloletnich kontaktów autorki z tym krajem: „…Otwierały się kolejne drzwi, za którymi otwierały się kolejne i kolejne. Tak jest do dziś. Nie wiem, które drzwi będą ostatnie. Pewnie nie da się do nich dotrzeć…”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnajdziecie tam rzadko znane polskiemu czytelnikowi historyczno-narodowościowe relacje z sąsiednimi krajami,...
Dwa razy przejeżdżałam przez Rumunię i dwa razy było to dla mnie przeżycie traumatyczne. Mimo oszałamiającej urody tamtejszych Karpat i wrót Dunaju, wrażenie nędzy, pazerności policji, brudu, dziurawych dróg i cwaniactwa urzędników pozostało nieodparcie odstręczające.
Jednak ta książka wyjasnia wiele i gotowa jestem uwierzyć, że do Rumunii - jak w Bieszczady - jedzie się tylko raz, a potem już tylko wraca. To naprawdę niebywały kraj - palimpset zapisany gęsto śladami greckimi, dackimi, rzymskimi, szwabskimi, polskimi, francuskimi, WĘGIERSKIMI (przede wszystkim!) - że powiedzieć o kimś, że jest Rumunem, to jakby nic nie zrozumieć.
Najbardziej rzuca się w oczy dziedzictwo CK monarchii - mnóstwo miast ma nazwy rumuńskie i węgierskie - i oba kraje twierdzą, że to ICH dziedzictwo. Oklepana legenda Draculi- Vlada Palownika to tylko drobny ułamek wszystkich tajemnic i historycznych cudów tej krainy. Warto mieć czas, cierpliwość, otwarty umysł i serce, żeby zatopić się w krainie Daków na długie lata. A ich pyszne wina i jedzenie baaardzo umilą to zatapianie w historii narodów Europy. Teraz czas na dalsze poznawanie, tym razem - według Babadag Stasiuka!
Dwa razy przejeżdżałam przez Rumunię i dwa razy było to dla mnie przeżycie traumatyczne. Mimo oszałamiającej urody tamtejszych Karpat i wrót Dunaju, wrażenie nędzy, pazerności policji, brudu, dziurawych dróg i cwaniactwa urzędników pozostało nieodparcie odstręczające.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak ta książka wyjasnia wiele i gotowa jestem uwierzyć, że do Rumunii - jak w Bieszczady - jedzie się...
To niestety nie jest dobra książka. Warsztatowo owszem, dobrze się ją czyta, ale ten, kto chce kupić książkę o Rumunii, z pewnością się rozczaruje. Autorka kocha Węgry, to widać. Dlatego też Rumunia doczekała się w zasadzie opisu, jakby była wydarta Węgrom, posklejana z innych kawałków, a Rumuni albo są de facto Węgrami, albo Sasami, czyli Niemcami, albo Cyganami, choć sama podkreśla, ze ostatnie to stereotyp, a jednocześnie dość często pojawiają się w książce nawet nie Romowie, ale właśnie Cyganie. A Rumuni? Są mili, ale brudzą. I tyle. Mamy opisy Budapesztu, mamy nawet opisaną w szczegółach wycieczkę do Bułgarii. Nie jest też tak, że w książce nie ma opisów samej Rumunii, ale z pewnością jest to kraj, który zasługuje na to, by być wyłącznym, albo choć głównym bohaterem książki. A tej niestety nie jest.
To niestety nie jest dobra książka. Warsztatowo owszem, dobrze się ją czyta, ale ten, kto chce kupić książkę o Rumunii, z pewnością się rozczaruje. Autorka kocha Węgry, to widać. Dlatego też Rumunia doczekała się w zasadzie opisu, jakby była wydarta Węgrom, posklejana z innych kawałków, a Rumuni albo są de facto Węgrami, albo Sasami, czyli Niemcami, albo Cyganami, choć sama...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZauroczyła mnie całkowicie ta książka. Żaden to przewodnik, żadne tam wskazówki co trzeba obowiązkowo zobaczyć w Rumunii. To po prostu zapis osobistych fascynacji i przeżyć z iluś tam eskapad do kraju dunajsko - karpackiego. Są w książce zapiski z miejsc nieoczywistych, wspominki o zapyziałych wioskach i regionach... Do tego trochę mikroesejów o różnych momentach dziejowych, trochę opisów różnych perturbacji z jakimi autorka musiała się zmierzyć podczas swoich eskapad.
Cała ta okołopodróżna proza emanuje szczerą fascynacją rumuńskiego interioru, dziejów, ścierania się kultur, religii, idei... Wszystko opisane bez pouczania, potępiania, oburzania, wartościowania, przyznawania racji...
Ot, zapis tego co było, pokazanie tego kulturowo - historycznego bogactwa, ale przedstawione bez emocjonalnych wzmożeń i bez banalnych uproszczeń. O Siedmiogodzie vel Transylwanii tam jest, o Karpatach, o delcie Dunaju, o Palovniku, o dynastii Hohenzollernów "rumuńskich".
Zachwyciło mnie też podróżnicze credo autorki: "Zaczęliśmy doceniać chodzenie bocznymi drogami, zaglądanie tam, gdzie pozornie nic się nie dzieje. Siadaliśmy pod lokalnym sklepem, w którym poza siedmioma gatunkami piwa niewiele można było kupić, ale za to miejscowi na to piwo przychodzili i gadali o swoich codziennych sprawach".
Powtórzę się - książka zachwycająca. Aż mi głupio, że pół roku czekała u mnie na przeczytanie. Kapitalna do czytania i bez znaczenia jest czy się zna Rumunię czy nie.
Zauroczyła mnie całkowicie ta książka. Żaden to przewodnik, żadne tam wskazówki co trzeba obowiązkowo zobaczyć w Rumunii. To po prostu zapis osobistych fascynacji i przeżyć z iluś tam eskapad do kraju dunajsko - karpackiego. Są w książce zapiski z miejsc nieoczywistych, wspominki o zapyziałych wioskach i regionach... Do tego trochę mikroesejów o różnych momentach...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRumunia. Pęknięta cierpliwość czytelnika.
Strukturalnie jest to "groch z kapustą. Mamałyga z bryndzą" (s. 90). Mało co ma tu sens. Panuje chaos, niczym ten rumuński. Tytuły rozdziałów nie odpowiadają ich treści. Jedynie akapity o podłożu historycznym (autorka jest z wykształcenia historyczką) mają jakiś uporządkowany charakter i metodologię prowadzenia fabuły.
Książka tak naprawdę nie jest o Rumunii. Jest o wszystkim innym, o czym autorka akurat sobie przypomniała. Na przykład: rozdział o drodze, a treść o tokajskich winach i przejściu granicznym na Węgrzech... Fabuła to ciągłe powroty do tych samych tematów: historii Rumunii i Węgier, języków, Szeklerów, dumy Węgrów wyrażanej posiadaniem wyżła węgierskiego... Nie można opisać tego raz a porządnie?
Książka jest o niczym. Rozdziały są przegadane pisaniną rodem z wypracowań z podstawówki. Autorka nie ma też własnego stylu, a jeśli upieramy się, by go jednak zdefiniować, to jest on męczący. Moje ulubione fragmenty:
- Zdania typu: "przyjemnie się więc po placu spaceruje i miło na nim przesiaduje, pozwalając upływać czasowi w gorący letni wieczór".
- mieszanina rejestrów: "zbyt nadobni", "nie pomnę" i "sierściuch" "luz", "dziadowski bicz", "baraczek", "facecik"...
- "...Świadomy, że jednak nie wszyscy Rumunii są etnicznymi Romami". Naprawdę? Autorka ma zresztą manię generalizacji (por. s. 63, gdzie opisuje rozmowę dwóch młodych kobiet o tym, że kogoś nazywają Rumunem, bo ma cygańską urodę").
- Rozdział o psach: "Blackie był przypadkiem szczególnym. Przede wszystkim miał imię". Tak samo, jak pies ze wcześniejszego akapitu...
- Wyjątkowo błyskotliwy jest przypis na stronie 86: "O tym, skąd się wziął język rumuński, bardzo ciekawie pisze Lucian Boia. Z jego badań wynika, że właściwie sami Rumuni do dziś nie rozstrzygnęli ostatecznie, skąd się wzięła rumuńszczyzna".
- "Pensjonat [...] znajdował się w dolinie, za drogą, która nie była drogą, tylko zlepkiem dziur". (S. 101)
- Skwapliwie przystaliśmy na tę propozycję [...] Propozycja została więc przyjęta z wdzięcznością. (Autorka pisze o tym samym!) s. 101-102.
- "znalazłam nawet Włochów (nie mylić z Wołochami)". S. 110. Czy czytelnik pani Filipiak jest półgłupi?
- Autorka ma problem z faktami: "Dunaj [...] to nie tylko najdłuższa rzeka w Europie (Wołga jest podobno dłuższa, ale nie przyjmuję tego do wiadomości)...". A ja nie przyjmuję do wiadomości, że można wydać tak źle napisaną książkę.
Po 40 stronie odechciało mi się już liczyć, ile razy autorka użyła "ba!" lub "ale biada temu".
Na uwagę zasługuje jeszcze redakcja tekstu. Gratulacje dla osoby, która się pod tym podpisała.
W tekście pojawiają się naprzemiennie nazwy własne po rumuńsku i węgiersku, czego autorka nie wyjaśnia od razu. Czytelnik musi czekać na przypis dumnego redaktora, który często jest spóźniony o kilka rozdziałów. Znaki diakrytyczne w nazwach własnych raz są pisane kursywą, raz boldem. Jakby wklejono je z innego tekstu i zapomniano sformatować. Nie mówię już o zapominaniu o odmianie nazw własnych przez samego redaktora.
Na samym końcu Autorka dziękuje, chyba koleżance, za „pierwsze czytanie i najsłuszniejszą radę, by odłożyć i jeszcze raz wszystko przemyśleć”. Szkoda, że z tej rady nie skorzystała.
Rumunia. Pęknięta cierpliwość czytelnika.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStrukturalnie jest to "groch z kapustą. Mamałyga z bryndzą" (s. 90). Mało co ma tu sens. Panuje chaos, niczym ten rumuński. Tytuły rozdziałów nie odpowiadają ich treści. Jedynie akapity o podłożu historycznym (autorka jest z wykształcenia historyczką) mają jakiś uporządkowany charakter i metodologię prowadzenia fabuły.
Książka tak...
Wspaniała! Dużo fascynujących faktów o Rumunii, jej historii i teraźniejszości, jej różnorodności i osobliwościach, a wszystko z dużą dawką subiektywnych przeżyć i spontanicznych obserwacji, co wszystko razem sprawia, że czułam się tak, jakbym czytała swój własny pamiętnik z podróży.
Wspaniała! Dużo fascynujących faktów o Rumunii, jej historii i teraźniejszości, jej różnorodności i osobliwościach, a wszystko z dużą dawką subiektywnych przeżyć i spontanicznych obserwacji, co wszystko razem sprawia, że czułam się tak, jakbym czytała swój własny pamiętnik z podróży.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to