
Imperium

287 str. 4 godz. 47 min.
- Kategoria:
- publicystyka literacka, eseje
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2008-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2008-01-01
- Liczba stron:
- 287
- Czas czytania
- 4 godz. 47 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375521214
Ta książka nie posiada jeszcze opisu.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Imperium w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Imperium
Poznaj innych czytelników
11511 użytkowników ma tytuł Imperium na półkach głównych- Przeczytane 7 007
- Chcę przeczytać 4 357
- Teraz czytam 147
- Posiadam 1 367
- Ulubione 269
- Reportaż 121
- Chcę w prezencie 53
- Literatura faktu 52
- Literatura polska 49
- Reportaże 31













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Imperium
Jest mi trochę źle z tym, że daję tak niską ocenę, gdyż nie jest to zła książka. Ale muszę przyznać, że czytało mi się ją dość ciężko i powolnie. Od pewnego czasu nie mogłem się doczekać aż ją skończę.
Jest mi trochę źle z tym, że daję tak niską ocenę, gdyż nie jest to zła książka. Ale muszę przyznać, że czytało mi się ją dość ciężko i powolnie. Od pewnego czasu nie mogłem się doczekać aż ją skończę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to30/130/2026
#BraczBingo 2026: Reportaż
Trzydzieści lat (z okładem) minęło od napisania tego reportażu. Czy raczej od zebrania wspomnień z dzieciństwa oraz notatek z kilku podróży i wydania ich w jednym tomie. Tyle lat, a z tego, co się słyszy o Rosji, to niewiele się tam zmieniło.
Wiele tu o barbarzyństwie caratu i komunistów: zapaćkaniu pięknych fresków w gruzińskim kościele (bo carski gubernator chciał mieć ściany wybielone jak baby w Rosji bielą piece…),wyburzeniu (a wcześniej ogołoceniu) Świątyni Chrystusa Zbawiciela, budowanej za caratu przez 45 lat (bo na jej miejscu miał powstać Pałac Sowietów, z pomnikiem Lenina, którego palec wskazujący miał mieć 6 metrów… nie powstał, bo nadeszła II wojna światowa, a ostatecznie w wykopie zrobiono za Chruszczowa basen) albo o zniszczeniu, według szacunków, 20-30 milionów ikon (bo przecież nadawały się jako tarcze strzelnicze w wojsku, chodniki w kopalniach, do zbijania skrzynek na ziemniaki, jako deski do krojenia w kuchniach, a przede wszystkim – na opał!).
Oczywiście w całym potężnym państwie radzieckim albo nie ma wody zimnej, albo ciepłej, albo nie ma jej wcale. O kanalizacji nie ma co wspominać.
A wyobrażacie sobie księgę, pisaną jeszcze na skórze, która waży 32 kilo i poszło na nią 700 cielaków? To Ormianie takie mieli skarby. Również książeczki „małe jak chrabąszcz”.
„Światu grożą trzy plagi, trzy zarazy. Pierwsza – to plaga nacjonalizmu. Druga – to plaga rasizmu. Trzecia – to plaga religijnego fundamentalizmu.” Patrzcie, jak to Kapuściński trafnie przewidział. Sprawdza się wzorcowo. Pisał to o Rosji, ciekawe, czy się tego w Polsce spodziewał.
„W latach 1932-33 Stalin zagłodził na śmierć kilka milionów chłopów ukraińskich i kazał rozstrzelać dziesiątki tysięcy ukraińskich inteligentów. Uratowali się ci, którzy uciekli za granicę. Kultura ukraińska przechowała się lepiej w Toronto i Vancouver niż w Doniecku i Charkowie.”
„Przede wszystkim do roku 1917, a na znacznych obszarach aż do roku 1939, Ukraina to był jeden z najbarwniejszych na świecie kobierców kultur, religii, języków, przebogaty, kolorowy ogród, który ludzie z Zachodu zgłębiali ze zdumieniem i fascynacją. Ileż tu ciągle mimo dewastacji i zniszczeń śladów polskich, rosyjskich, żydowskich, węgierskich, włoskich, austriackich, niemieckich, rumuńskich.” Tak było na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Teraz pewnie tych śladów mniej, a za to zniszczeń więcej.
Na końcu książki pisze Kapuściński o przyszłości Rosji. Wieszczy jej wzrost nacjonalizmu, chęć utrzymania dużego i silnego państwa (sprawdza się),w tym możliwą konfrontację między chrześcijaństwem a islamem (to się chyba nie sprawdziło) oraz postępujące zróżnicowanie materialnych warunków życia. Biedni będą coraz biedniejsi, a bogaci – coraz bogatsi. A po trzecie – rozwój enklawowy (określenie autora). Czyli na obszarach biedy będą małe wysepki bogactwa. Luksusowy bank wśród odrapanych kamienic. Elegancki hotel wśród brudnych ulic zabudowanych slumsami. Obok imponujących aut – stare, śmierdzące i zatłoczone autobusy miejskie. Na koniec widzi Kapuściński przyszłość Rosji optymistycznie. Naprawdę! Porównuje ją do Chin, Indonezji czy Indii, które umiały zacząć się rozwijać, spodziewa się także, że komu jak komu, ale Rosji Europa zawsze pomoże. No cóż. Pisał to przed Wołodią P.
Mimo tej nie końca aktualnej końcówki książka jest absolutnie warta przeczytania. Wcale nie z powodu renomy autora. Dla mnie najciekawsze jest to, że Kapuściński zjechał przed wszystkim radzieckie republiki zakaukaskie. Egzotyczne, dalekie. A jednak podobne, niestety…
30/130/2026
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#BraczBingo 2026: Reportaż
Trzydzieści lat (z okładem) minęło od napisania tego reportażu. Czy raczej od zebrania wspomnień z dzieciństwa oraz notatek z kilku podróży i wydania ich w jednym tomie. Tyle lat, a z tego, co się słyszy o Rosji, to niewiele się tam zmieniło.
Wiele tu o barbarzyństwie caratu i komunistów: zapaćkaniu pięknych fresków w gruzińskim...
Dość nieaktualna. Trochę w formie opowieści z podróży. Mnie niestety nie przekonała i ciężko mi się ją czytało.
Dość nieaktualna. Trochę w formie opowieści z podróży. Mnie niestety nie przekonała i ciężko mi się ją czytało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa szczególną uwagę zasługują fragmenty poświęcone Ukrainie. Kapuściński opisuje doświadczenie głodu w sposób wyjątkowo przejmujący i pozbawiony patosu. Nikt tak sugestywnie i jednocześnie oszczędnie nie oddał tragedii głodu na Ukrainie, pokazując ją nie przez statystyki, lecz przez ludzką pamięć, ciszę i strach. To jeden z najmocniejszych fragmentów książki.
Na szczególną uwagę zasługują fragmenty poświęcone Ukrainie. Kapuściński opisuje doświadczenie głodu w sposób wyjątkowo przejmujący i pozbawiony patosu. Nikt tak sugestywnie i jednocześnie oszczędnie nie oddał tragedii głodu na Ukrainie, pokazując ją nie przez statystyki, lecz przez ludzką pamięć, ciszę i strach. To jeden z najmocniejszych fragmentów książki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKocham Ryska i dalabym mu 8 nawet za napisanie ksiazki telefonicznej.
W Imperium przenosi nas do Rosji, starej sowieckiej i tej nowej troche tez.
Ten, kto probuje zrozumiec mentalnosc tego narodu predzej wyladuje w kaftanie, niz dojdzie do jakichs konstruktywnych wnioskow. Chyba nawet z nami jest prosciej, chociaz tez nie stanowimy latwego przypadku :)
Tutaj nie ma sie co rozpisywac, trzeba przeczytac, ja zaraz poworke robie i moze wtedy cos madrego dodam :)
Kocham Ryska i dalabym mu 8 nawet za napisanie ksiazki telefonicznej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW Imperium przenosi nas do Rosji, starej sowieckiej i tej nowej troche tez.
Ten, kto probuje zrozumiec mentalnosc tego narodu predzej wyladuje w kaftanie, niz dojdzie do jakichs konstruktywnych wnioskow. Chyba nawet z nami jest prosciej, chociaz tez nie stanowimy latwego przypadku :)
Tutaj nie ma sie...
Moim zdaniem bardzo przeciętny reportaż. Wiele mało interesujących faktów i miejsc, które sprawiały że lektura była nużąca, a książka ma tylko 270 stron. Ocenę uratowało parę fantastycznych spotkań i opisów, a także końcowe podsumowanie mentalności Rosji, bo byłoby jeszcze niżej. Miejmy nadzieje, że pozostałe książki autora które zakupiłem będą ciekawsze.
Moim zdaniem bardzo przeciętny reportaż. Wiele mało interesujących faktów i miejsc, które sprawiały że lektura była nużąca, a książka ma tylko 270 stron. Ocenę uratowało parę fantastycznych spotkań i opisów, a także końcowe podsumowanie mentalności Rosji, bo byłoby jeszcze niżej. Miejmy nadzieje, że pozostałe książki autora które zakupiłem będą ciekawsze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozwala po części zrozumieć stan „umysłu” jakim jest Rosja…..
Pozwala po części zrozumieć stan „umysłu” jakim jest Rosja…..
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam „Imperium” ponad trzydzieści lat temu, więc z tym większym zainteresowaniem odświeżyłam lekturę. Po upływie ponad ćwierć wieku tym bardziej interesujące wydały się uwagi i impresje wielkiego reportażysty, pisane w chwili, kiedy Związek Radziecki się rozpadał, dzielił, kiedy kolejne republiki odzyskiwały wolność i usiłowały stworzyć niezależne państwa. Dziś, wzbogaceni o wiele lat doświadczeń, z tym większym zainteresowaniem możemy przyjrzeć się, jak potoczyła się historia tej niezależności.
Rosja czy ZSRR w impresjach Kapuścińskiego jawi się jako jeden wielki łagier, obóz koncentracyjny, w którym sama rozległość przestrzeni stanowi granice trudne do przebycia. A jeszcze dodatkowo wzmocnione górami pustyniami i nieprzebranymi tonami drutu kolczastego, które okalają cały kraj, a w nim obozy, zony, poligony i inne miejsca specjalnie chronione przez okiem szpiegów. Szeregi sołdatów z karabinami gotowymi do strzału. Dociekliwe oko urzędnika dokonującego kontroli paszportowej. Skrupulatne przeglądanie bagaży i kieszeni podróżnych. Tak było na początku lat 90-tych, sto lat wcześnie, trzydzieści lat później. Państwo podejrzliwe, agresywne i nie pozostawiające marginesu wolności.
Najciekawsze są oczywiście impresje na temat małych narodów, całkowicie zniewolonych przez kolosa. Wśród nich – opowieść o Armenii, pierwszym państwie chrześcijańskim, a w nim – na przykład o artystach, których odbiorcą ją jedynie sąsiedzi z pobliskich uliczek. O kopistach, mozolnie przepisujących księgi i wiersze ormiańskim alfabetem. Armenia to naród, który ma najbardziej fatalnej połażenie geograficzne na świecie, na styku wielkich i agresywnych imperiów, u stóp Kaukazu. A jednak, bez państwa, wystawiona na liczne cierpienia, poddana rzeziom i eksterminacjom, obroniła swoją tożsamość.
Za to najbardziej tragiczna – opowieść o Ukrainie. O jej pragnieniu wolności i niezależności. O tym, jak Rada Najwyższa Ukrainny 24 sierpnia 1991 ogłosiła utworzenie samodzielnego państwa ukraińskiego. O wspaniałych perspektywach stojących przed tym nowym państwem. O tym, jaki niepokój panował w Moskwie na wieść o ogłuszeni niepodległości. O tym, jak dla każdego Rosjanina nie do wyobrażenia było i jest istnienie Rosji bez Ukrainy. Wreszcie o dziesiątkach i setkach lat, kiedy próbowano Ukrainę zniewolić za pomocą niewyobrażalnych zbrodni, z których największą był sztucznie wywołany „wielki głód”. U Kapuścińskiego to chyba pierwszy taki opis doświadczeń wielkiego głodu, z którym miałam okazję się zapoznać.
Jak to się skończyło – dobrze wiemy, ilekroć otworzymy gazetę, włączymy telewizor czy internet. Po lekturze Kapuścińskiego, po dziełach Anne Apllebaum, Oksany Zabużko i tysięcy nareszcie wolnych publikacji literackich i naukowych tym bardziej bije w oczy groza sytuacji. Wojna ukraińska to być albo nie być dla tego narodu, a zagrożenie ze strony Rosji to nie żarty, ale rdzeń polityki imperialnej. Dopóki świat nie zmusi Rosji do porzucenia mrzonek o imperium, które ma prawo zniewalać sąsiednie narody, dopóty wojna się nie skończy.
Warto przeczytać! Nawet po latach! Aby zobaczyć, jaki zmienia się świat poradziecki i jakie jeszcze zagrożenia stoją przed tym światem.
Czytałam „Imperium” ponad trzydzieści lat temu, więc z tym większym zainteresowaniem odświeżyłam lekturę. Po upływie ponad ćwierć wieku tym bardziej interesujące wydały się uwagi i impresje wielkiego reportażysty, pisane w chwili, kiedy Związek Radziecki się rozpadał, dzielił, kiedy kolejne republiki odzyskiwały wolność i usiłowały stworzyć niezależne państwa. Dziś,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam „Imperium” ponad trzydzieści lat temu, więc z tym większym zainteresowaniem odświeżyłam lekturę. Po upływie ponad ćwierć wieku tym bardziej interesujące wydały się uwagi i impresje wielkiego reportażysty, pisane w chwili, kiedy Związek Radziecki się rozpadał, dzielił, kiedy kolejne republiki odzyskiwały wolność i usiłowały stworzyć niezależne państwa. Dziś, wzbogaceni o wiele lat doświadczeń, z tym większym zainteresowaniem możemy przyjrzeć się, jak potoczyła się historia tej niezależności.
Rosja czy ZSRR w impresjach Kapuścińskiego jawi się jako jeden wielki łagier, obóz koncentracyjny, w którym sama rozległość przestrzeni stanowi granice trudne do przebycia. A jeszcze dodatkowo wzmocnione górami pustyniami i nieprzebranymi tonami drutu kolczastego, które okalają cały kraj, a w nim obozy, zony, poligony i inne miejsca specjalnie chronione przez okiem szpiegów. Szeregi sołdatów z karabinami gotowymi do strzału. Dociekliwe oko urzędnika dokonującego kontroli paszportowej. Skrupulatne przeglądanie bagaży i kieszeni podróżnych. Tak było na początku lat 90-tych, sto lat wcześnie, trzydzieści lat później. Państwo podejrzliwe, agresywne i nie pozostawiające marginesu wolności.
Najciekawsze są oczywiście impresje na temat małych narodów, całkowicie zniewolonych przez kolosa. Wśród nich – opowieść o Armenii, pierwszym państwie chrześcijańskim, a w nim – na przykład o artystach, których odbiorcą ją jedynie sąsiedzi z pobliskich uliczek. O kopistach, mozolnie przepisujących księgi i wiersze ormiańskim alfabetem. Armenia to naród, który ma najbardziej fatalnej połażenie geograficzne na świecie, na styku wielkich i agresywnych imperiów, u stóp Kaukazu. A jednak, bez państwa, wystawiona na liczne cierpienia, poddana rzeziom i eksterminacjom, obroniła swoją tożsamość.
Za to najbardziej tragiczna – opowieść o Ukrainie. O jej pragnieniu wolności i niezależności. O tym, jak Rada Najwyższa Ukrainny 24 sierpnia 1991 ogłosiła utworzenie samodzielnego państwa ukraińskiego. O wspaniałych perspektywach stojących przed tym nowym państwem. O tym, jaki niepokój panował w Moskwie na wieść o ogłuszeni niepodległości. O tym, jak dla każdego Rosjanina nie do wyobrażenia było i jest istnienie Rosji bez Ukrainy. Wreszcie o dziesiątkach i setkach lat, kiedy próbowano Ukrainę zniewolić za pomocą niewyobrażalnych zbrodni, z których największą był sztucznie wywołany „wielki głód”. U Kapuścińskiego to chyba pierwszy taki opis doświadczeń wielkiego głodu, z którym miałam okazję się zapoznać.
Jak to się skończyło – dobrze wiemy, ilekroć otworzymy gazetę, włączymy telewizor czy internet. Po lekturze Kapuścińskiego, po dziełach Anne Apllebaum, Oksany Zabużko i tysięcy nareszcie wolnych publikacji literackich i naukowych tym bardziej bije w oczy groza sytuacji. Wojna ukraińska to być albo nie być dla tego narodu, a zagrożenie ze strony Rosji to nie żarty, ale rdzeń polityki imperialnej. Dopóki świat nie zmusi Rosji do porzucenia mrzonek o imperium, które ma prawo zniewalać sąsiednie narody, dopóty wojna się nie skończy.
Warto przeczytać! Nawet po latach! Aby zobaczyć, jaki zmienia się świat poradziecki i jakie jeszcze zagrożenia stoją przed tym światem.
PS. Zapomniałam dodać, że inspiracją do ponownego sięgnięcia go "Imperium" była lektura Małgorzaty Szejnert "Historie z Polesia". Tam szwedzka pisarka i społecznica Maria Soderberg, zainspirowana prozą Kapuścińskiego, dokładnie impresjami z Pińska, organizuje białorusko-szwedzkie spotkania literackie, początkowo na Białorusi, po usunięciu przez reżim Łukaszenki - w Wilnie, Goteborgu, Lwowie. Po białorusku. W spotkaniach uczestniczy (wydalony wkrótce za ekstremizm) ambasador szwedzki w Białorusi Stefan Eriksson, Oksana Zabużko czy szwedzki pisarz polskiego pochodzenia Maciej Zaremba-Bielawski. Poeci białoruscy, np. Uładzimir Lankiewicz, czytają swoje wiersze. Pisarze wszystkich krajów, łączcie się ponad granicami! Żaden reżim nie zamknie Wam ust! Kapuściński, gdyby żył, też by tam pojechał.
Czytałam „Imperium” ponad trzydzieści lat temu, więc z tym większym zainteresowaniem odświeżyłam lekturę. Po upływie ponad ćwierć wieku tym bardziej interesujące wydały się uwagi i impresje wielkiego reportażysty, pisane w chwili, kiedy Związek Radziecki się rozpadał, dzielił, kiedy kolejne republiki odzyskiwały wolność i usiłowały stworzyć niezależne państwa. Dziś,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdałem sobie sprawę, że reportaże są nie dla mnie.
Zdałem sobie sprawę, że reportaże są nie dla mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to