Kolejne opus magnum argentyńskiego pisarza. Tym razem nie na temat sytuacji w Ameryce Łacińskiej, ale sytuacji całego świata. Można go zatytułować roboczo: Raport (orędzie) o stanie świata. W bardzo szerokim kontekście. Stan na rok 2022 – 2023.
Nie znajdziemy w nim nic nowego, czego byśmy nie wiedzieli. Ale chłodne, wyczerpujące wyliczenie spraw ujętych w 24 tematach (ludzie, miasta, praca, zdrowie, śmierć, seks, sytuacja kobiet, siły zbrojne, przemoc, ekologia, produkcja, zakupy, bogaci, biedni itd.) tworzy bardzo ciekawą panoramę. Samo zestawienie tych zwięzłych relacji jest bardzo odkrywcze, bo z wielu przemian dziejących się z dnia na dzień po prostu nie zdajemy sobie sprawy. Kiedyś było inaczej, teraz jest tak i tak, ale nie dostrzegamy tej progresji. Na przykład przejście od komunikacji listowej, poprzez telefon, pager, komórkę, smartfon; od gazet, książek, do pierwszych komputerów, potem internet, potem media społecznościowe… Dobrze było prześledzić te zmiany umiejscowione w czasie, dostrzec wady i zalety zachodzących zmian.
Ten chłodny, raportujący ton opowieści Caparrosa sprawia trochę trudności w czytaniu. Natłok oczywistych informacji, podanych bezosobowo, bez wypowiadania opinii, może nużyć. Prawie nie ma w nim odnośników do postaci z imienia i nazwiska, polityków, wojskowych, pisarzy, wynalazców – ideę tę rozumiem jako niechęć do uwikłania się autora w polemikę polityczną. To znaczy wszyscy wiemy, że autor ma poglądy raczej lewicowe i, jak większość Latynosów, krytyczne w stosunku do Wielkiego Brata. W „Nameryce” jest to wielokrotnie podkreślane. Tutaj – przeciwnie. Jest oczywiście opozycja między Światem Bogatym a Światem Ubogim; jest, bo musi być, choćby ze względu na nagie fakty, takie jak PKB czy stan elektryfikacji, dróg i opieki zdrowotnej, bardzo różny w różnych państwach globu. Ale nie jest to przedstawione w formie krytyki Świata Bogatego, rozliczeń ani agitacji. Jest to relacja, wymienione są same bezsporne fakty.
Raport ma swoje ramy teoretyczne, to znaczy napisała (sic!) go naukowczyni żyjąca sto lat później jako opis świata minionego. Trochę obawiałam się tych ram, podejrzewając, że w tekście znajdzie się dużo futurologii, dywagacji o tym, jak dzisiejsze sprawy się potoczą, jak dalej będzie się zmieniać społeczeństwo naszego globu, jakie wynalazki zostaną wdrożone, czy polecimy na Marsa itd. Na szczęście Caparros nie wpadł w tę pułapkę i nie bawił się w przepowiednie. Co jakiś czas tylko zaznaczał, że, oczywiście, nie można było przewidzieć, jak dana sprawa się rozstrzygnie. No bo nie można. Zawsze irytują mnie rozmowy znawców, naukowców, ekspertów np. o tym, jak zakończy się wojna w Ukrainie. Szczególnie że sowietologia światowa, co już dobrze wiemy, dała ciała, nie dostrzegając symptomów tak fundamentalnych wydarzeń jak np. rozpad Związku Radzieckiego. A nauka nie przewidziała konsekwencji rozpowszechnienia się internetu, wycofania z rynku walkmanów czy kaset video, zmian w technice prowadzenia wojny przez drony, a nawet epidemii AIDS czy pandemii Sars Cov-2. Książki futurologiczne, o ile nie jest to literatura SF, mają wielką szansę narazić autora na śmieszność. Tak się przecież stało z Francisem Fukuyama i jego wielką zapowiedzią „końca historii”.
Świat trzeciej dekady XXI wieku w raporcie Caparrosa wydaje się być raczej straszny. Kolejne dwa-trzy lata, które upłynęły od wydania jego książki zdaje się potwierdzać pesymizm autora i obawy co do przyszłości. Od dawna nastroje społeczne, obawy przed wybuchem światowego konfliktu, przed eksplozją przemocy czy przed narastającą katastrofą klimatyczną nie były tak silne. Lektura raportu o stanie świata nie wieszczy, ale pozwala dostrzec tendencje co do dalszego biegu wydarzeń. I cień optymizmu, że może da się coś w nim naprawić.
Polecam!
PS. Ale redaktorom książki natarłabym uszu. Chyba że redakcję powierzono w całości AI, która jeszcze nie opanowała dobrze języka logiki. Najbardziej kuriozalne błędy: "(Bóg) odpowie na prośby człowieka pod warunkiem, że będzie się go błagać żarliwie, z pokorą o z odpowiednimi referencjami" (powinno być oczywiście: rewerencjami) (s.414). Jeszcze lepszy przykład: "(wielkie statki) przewoziły olej napędowy w czołgach, inne zboże albo ładunki sypkie..." (chodzi tu chyba o cysterny, tankowce) (s.233). Niestety, sztuczna inteligencja nie ma uszu.
Kolejne opus magnum argentyńskiego pisarza. Tym razem nie na temat sytuacji w Ameryce Łacińskiej, ale sytuacji całego świata. Można go zatytułować roboczo: Raport (orędzie) o stanie świata. W bardzo szerokim kontekście. Stan na rok 2022 – 2023.
Nie znajdziemy w nim nic nowego, czego byśmy...
Rozwiń
Zwiń