One-Punch Man tom 3 - Plotki

Okładka książki One-Punch Man tom 3 - Plotki
Yusuke MurataONE Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: One-Punch Man (tom 3) komiksy
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
One-Punch Man (tom 3)
Tytuł oryginału:
Onepunch-Man
Wydawnictwo:
J.P. Fantastica
Data wydania:
2016-05-31
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-31
Data 1. wydania:
2015-11-03
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374715539
Tłumacz:
Paweł Dybała
Tagi:
akcja komedia s-f superbohaterowie siły nadprzyrodzone seinen manga
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki One-Punch Man Vol 26 Yusuke Murata, ONE
Ocena 0,0
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...
Okładka książki One-Punch Man Vol 25 Yusuke Murata, ONE
Ocena 0,0
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...
Okładka książki One-Punch Man tom 23 - Autentyczność Yusuke Murata, ONE
Ocena 8,4
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...
Okładka książki One-Punch Man Vol 24 Yusuke Murata, ONE
Ocena 0,0
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...

Podobne książki

Okładka książki Tokyo Ghoul LN: Codzienność Sui Ishida, Shin Towada
Ocena 6,7
Tokyo Ghoul LN... Sui Ishida, Shin To...
Okładka książki One-Punch Man tom 4 - Wielki meteor Yusuke Murata, ONE
Ocena 8,3
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,2 / 10
105 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1623
1184

Na półkach: ,

Niełatwa droga do zalegalizowania superbohaterstwa. Saiyama razem z Genosem postanawiają zarejestrować na oficjalnej liście superbohaterów. Czeka ich szeregi testów, by w końcu zaczęli być bardziej rozpoznawalni.

Ten tom zdecydowania rozbudowuje świat przedstawiony. Okazuje się, że poza Saiyamą istnieją jeszcze inni superbohaterowie, którzy na dodatek muszą też utrzymywać odpowiednią normę, by pozostać zarejestrowanymi. Nie jest to już więc wesoła przygoda, jaką mogły sugerować poprzednie tomy, ale coś w rodzaju pracy w korporacji. Pojawia się tu rywalizacja o miejsca w rankingu i wzajemna niechęć. Z kolei sami subohaterowie są bardzo różnorodni, część z dosyć pomysłowymi zdolnościami. Jednakże zaskakująco wielu z nich to prostu zwykli ludzie, którzy dobrze potrafią dobrze się bić.

Przez duże skupienie na samej rozbudowie świata, brakuje tu trochę przeciwników. Pojawia się jeden potwór, ale jest on bardziej zagrożeniem niż prawdziwym zagrożeniem. Powraca też Sonic, ale jego występ to bardziej pretekst dla popisu talentu rysowniczego.

Całkiem zabawna jest za to pierwsza historia dodatkowa, gdzie w retrospekcji młody Saiyama nie może wydostać się z bunkra podczas ataku potwora na miasto. Zaskakująco niepokojąco wygląd tutaj potwór – szkoda, że pokazano go zaledwie na chwilkę.

Druga historia z kolei skupia się na pewnym bohaterze, który zaczyna mieć pewien kryzys powołania. Saiyama pojawia się tu zaledwie na chwilę i pełni tutaj swego rodzaju rolę mentora. Jest to też debiut dwójki bardzo potężnych bohaterek. Ogólnie całość podnosi na duchu.

Przy okazji rysunków poza pochwałami pod adresem ich dynamiczności, chciałem zwrócić uwagę na stroje superbohaterów. Okazuje się, że większość herosów preferuje zwykłe ubrania, najwyżej trochę bardziej eleganckie. To głównie Saiyama i trzecioligowi superbohaterowie noszą bardziej klasyczne kostiumy.

Jeżeli ktoś lubi komiksy, które skupiają się na przedstawianiu zasad uniwersum, to będzie to coś w sam raz dla niego.

Niełatwa droga do zalegalizowania superbohaterstwa. Saiyama razem z Genosem postanawiają zarejestrować na oficjalnej liście superbohaterów. Czeka ich szeregi testów, by w końcu zaczęli być bardziej rozpoznawalni.

Ten tom zdecydowania rozbudowuje świat przedstawiony. Okazuje się, że poza Saiyamą istnieją jeszcze inni superbohaterowie, którzy na dodatek muszą też utrzymywać...

więcej Pokaż mimo to

avatar
545
491

Na półkach: , , , ,

Po zabawnej końcówce poprzedniego tomiku „One-Punch Man”, miałam wielką ochotę pochłonąć następną część. Tym razem spodziewałam się, że następne rozdziały mogą być tymi zabawnymi, a reszta zejdzie na dalszy plan, lecz mimo wszystko, nie starałam się nawet na to nie nastawiać, by później nie czuć rozczarowania. Nie ma nic gorszego, jak wmówić sobie, że będzie tak, a nie inaczej, a później zgrzytać zębami z nerwów, bo rzeczywistość okazała się inna. Dlatego, porzuciłam pomysł sięgnięcia po trzecią odsłonę Saitamy, aby moje emocje mogły się uspokoić. Jak myślicie, moja decyzja była słuszna?

Genos i Saitama podchodzą do egzaminu zawodowego na superbohatera. Jak można było się spodziewać, wyniki z części praktycznej, wprowadzają wszystkich w osłupienie, ale… jest też także część teoretyczna. Czy ona również poszła im tak śpiewająco?
Sam egzamin to nie wszystko! Nawet jeśli zostanie zaliczony, trzeba będzie się piąć w tabelkach i przeskakiwać rankingi! A to zadanie jest już trudniejsze, bo nikt nie traktuje poważnie nieznanych, nowych superbohaterów. Na pozycję i rozgłos trzeba sobie zapracować. Tylko jak, kiedy wszędzie pojawia się tyle bohaterów, którzy tylko przeszkadzają?
Kolejny etap życia bohatera, czas zacząć!


Tak jak myślałam, miałam rację. Ten tomik odbiega daleko od heroicznych walk. Jest śmiesznie, Saitama dużo panikuje, Genos męczy go o trening, a nasz Heros nie za bardzo wie, co ma z nim zrobić. Przecież do mistrza mu daleko, a poważne gadki nie są w jego stylu. Pojawia się także stary przeciwnik „Naddźwiękowy Sonic”, który chce kolejnego starcia, a nawet krótki sparing między Saitamą, a Genosem. Poznajemy kilku superbohaterów, którzy posiadają już jakąś rangę i są tymi bardziej znanymi twarzami, tylko w tym wszystkim czuć komedię. Nie ma nic poważnego, co by zwróciło bardziej moją uwagę. Od taki luźny tomik, który zapewnia wiele rozrywki.

Stowarzyszenie Superbohaterów, nie tylko zrzesza osoby, które chcą na poważnie zajmować się obroną miast i ludności, ale także prowadzi rankingi, w których to bohaterowie muszą zbierać punkty, by awansować wyżej. Jednak szybko punktacja jest weryfikowana podczas zwykłej walki z pojawiającymi się potworami. Otóż klasyfikacja nie zawsze oddaje prawdziwe umiejętności każdej osoby. Często bywa tak, że mimo wysokiej rangi, bohater nie daje rady pokonać przeciwnika, a ten z niską rangą o raz-dwa załatwia ten problem. To po co ten ranking, skoro słabo odzwierciedla się w rzeczywistości? Kolejnym jego minusem jest to, że bardzo szybko można wylecieć ze Stowarzyszenia, przynajmniej na początku, kiedy ma się najniższą rangę, wystarczy tylko tydzień bez żadnych heroicznych wyczynów i trzeba zaczynać wszystko od nowa.

No tak, tym razem znów się pośmiałam, choć starałam się opanować, bo miejsce, w którym czytałam mangę, wymagało ode mnie, bym nie zwracała na siebie uwagi. Ledwo mi się to udało… czytanie w miejscach publicznych lub tam, gdzie jesteśmy z jakąś grupą ludzi, to nie najlepszy pomysł. Choć, gdybym nie wpadła na tak genialny pomysł, to zdecydowanie bym się zanudziła, ewentualne usnęłabym na siedząco. „One-Punch Man” to idealny tytuł na zabicie dłużącego się czasu, bo nie tylko dostarcza nam uśmiechu, lecz także, przynajmniej w przypadku tego tomiku, pokazuje kilka ładnie narysowanych walk które, mimo że kończą się w przewidywalny sposób, dodają trochę akcji do całości i jakoś się to toczy do przodu.

Saitama też ma kilka swoich błyskotliwych momentów, którymi potrafi zaskoczyć czytelnika. Przecież nikt się po nim niczego nie spodziewa, skoro tak bardzo jasno wyraża się wobec pomysłu nauki Genosa. Intelektem to on nie grzeszy i nawet nie stara się tego maskować. To prosty chłopak, który jest trudny w obyciu, a jego cele cały czas się dopiero kształtują. Teraz chce być rozpoznawalny, a co stanie się, kiedy osiągnie ten cel. Czy znów się wypali? Ciężko przewidzieć, jaki kierunek obierze ten tytuł, przynajmniej ja tego nie wiem. Zapewne bym wiedziała, gdyby chociaż zerknęła na animowaną wersję, ale nie będę sobie psuć zabawy. Przynajmniej jeszcze nie teraz…



Moja ocena: 7/10

Po zabawnej końcówce poprzedniego tomiku „One-Punch Man”, miałam wielką ochotę pochłonąć następną część. Tym razem spodziewałam się, że następne rozdziały mogą być tymi zabawnymi, a reszta zejdzie na dalszy plan, lecz mimo wszystko, nie starałam się nawet na to nie nastawiać, by później nie czuć rozczarowania. Nie ma nic gorszego, jak wmówić sobie, że będzie tak, a nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1018
983

Na półkach: ,

Historii o superbohaterach jak i samych superbohaterów namnożyło się ostatnimi czasy tyle, że aż trudno za wszystkimi nadążyć. W szczególności dotyczy to produkcji filmowych jak i komiksów, które zdominowane zostały przez historie o niezwykłych osobach walczących ze złem i występkiem, za pomocą swoich supermocy,czy też supertechnologii. Ziemia co rusz jest ratowana przez zagładą, która to stara się przybrać coraz to bardziej dramatyczne oblicze. Czy więc możliwym jest żeby udało się komuś zaskoczyć odbiorców oryginalnym podejściem do tematu superbohaterów? Okazało się, że jak najbardziej! Przedstawiam Wam Saitamę tytułowego One-Punch Mana i bohatera z zamiłowania.

Słyszeliście kiedyś o bohaterze z zamiłowania? Który walczy ze złem nie dla chwały, poklasku, nie z poczucia odpowiedzialności by nieść pomoc słabszym, nie robiący tego dla własnych zysków czy też dla tego, że lubi poczucie siły i władzy jaką dają mu jego moce? Nie? W takim wypadku czas byście poznali Saitamę. Niegdyś przeciętnego szarego obywatela, bezowocnie poszukującego zatrudnienia, który pewnego dnia ratuje napotkanego chłopca przed potworem-krabem. Od tamtego wydarzenia minęły trzy lata, które Saitama poświęcił na morderczy trening, czego wynikiem było: całkowite wyłysienie i zdobycie supermocy. Problem jednak w tym, że Saitama stał się zbyt silny, każdego wroga pokonuje bowiem jednym ciosem. I jak tu brać radość z walki ze złem, gdy nic nie stanowi dla niego wyzwania?

One-Punch Man to tytuł świetnie parodiujący wizerunek superbohaterów, wyolbrzymiający i wyśmiewające najbardziej charakterystyczne elementy historii o supermocarzach walczących ze złem. Wystarczy chociażby spojrzeć na kreacje herosów i ich przeciwników. Ci drudzy zazwyczaj są tak groteskowi, że aż śmieszni, zaś jeżeli mowa o superbohaterach, długo można by wymieniać, dlatego ograniczę się do kilku przykładów, które odzwierciedlają ducha mangi. Po pierwsze mamy Saitamę, mocarza jakich mało, który uwaga, tutaj pojawia się pierwszy jakże często spotykany w historiach o superbohaterach motyw, przechodzi kryzys osobowości! Jednak powód owego kryzysu może wydawać się dość prozaiczny: Saitama jest znudzony brakiem wyzwań, brakuje mu czasów, w których walka stanowiła prawdziwy bój na życie i śmierć, a nie tylko kolejny wypad zakończony jednym uderzeniem. Kolejną ważna postacią jest Genos – cyborg zafascynowany mocą jaką posiada Saitama, do tego stopnia pragnący mu dorównać, że ku udręce Saitamy zostaje jego uczniem. Mamy tutaj więc ukazanie w krzywym zwierciadle kolejnego popularnego motywu mistrza i ucznia. Obowiązkowy był także wojownik ninja (tutaj grający rolę jednego ze złych), tutaj zwany Naddźwiękowym Soniciem, którego pseudonim jest co rusz przekręcany, a któremu największą radość sprawia wypróbowywanie nowych technik na Saitamie. Pysio-Pasio to z kolei superbohater, któremu lepiej żeby z drogi schodzili wszyscy ładni mężczyźni, warto także dodać, że jego ataki przywodzą na myśl pozycje dla dziewczyn typu magical-girl. Moim ulubieńcem jest jednak Rower Ranger – cyklista broniący prawości, pozbawiony super mocy, jednak nadrabiający ten brak swoim poczuciem obowiązku i uporem by walczyć do końca.

Fabuła kolejnych tomów One-Punch Mana w głównej mierze opiera się na biciu kolejnych, coraz to groźniejszych wrogów. Do tego należy także dodać późniejsze zapisanie się Saitamy i Genosa do organizacji zrzeszającej superbohaterów (i tak z bohatera z zamiłowania, Saitama staje się zawodowym bohaterem). Przyjdzie nam więc poznać hierarchię jakim rządzi się stowarzyszenie, a tym samym obserwować wyścig szczurów w pięciu się na listę coraz to silniejszych bohaterów – który z resztą Saitama dość konsekwentnie ignoruje. Z pozoru wydaje się, że w tym momencie zaczyna wiać nudą i znika cała oryginalność tytułu, warto jednak pamiętać, że rozgrywające się wydarzenia są tłem do komediowej oprawy historii naszego łysola. I zapewniam, że podczas lektury ani przez chwile nie będziecie się nudzić. Warto także dodać, że tomy od pierwszego do siódmego odpowiadają wydarzeniom, które zostały przedstawione w anime z 2015 roku. W każdym tomie dodatkowo znajdziemy co najmniej jedną historię dodatkową, a i nie można zapomnieć o dodatkach pomiędzy poszczególnymi rozdziałami.

Do tych wszystkich zachwytów należy także dodać kreskę, która jest naprawdę fantastyczna, czy to weźmiemy pod uwagę przedstawienie bohaterów, czy fantazję przy rysowaniu wszelkiego rodzaju najdziwniejszych potworów, czy miejsc w których rozgrywa się akcja. Ciekawym zabiegiem jest sposób rysowania Saitamy, zazwyczaj mocno uproszczony, zupełnie jakby zamiast głowy miał on jajko z narysowaną buzią. Za to w momentach gdy akcja nabiera rozpędu czy dramatyzmu rysy momentalnie ulegają wyostrzeniu, całość zyskuje na powadze, można śmiało powiedzieć, że postać głównego bohatera zyskuje moc i czytelnik czuje to patrząc na rysunki. Jako, że jest to manga o superbohaterach trzeba też dodać, że walki są fenomenalnie narysowane. Są dynamiczne, aż czuć pęd i siłę wkładaną w każdy cios. Wielu autorów mogłoby brać przykład jak powinny wyglądać sceny walk z One-Punch Mana.

Polskie wydanie One-Punch Man prezentuje się naprawdę dobrze. Po pierwsze manga została wydana w powiększonym formacie, co pozwala cieszyć się fantastyczną kreską, po drugie jest to jeden z tych tytułów, przy którym koniecznie trzeba ściągać obwoluty. Zdecydowanie warto pod nie zaglądać, a co ważniejsze ciekawe dodatki znajdują się także na grzbiecie każdego tomiku. Z resztą przekonajcie się sami o czym mowa.

One-Punch Man to świetna seria, którą polecam nie tylko miłośnikom historii o superbohaterach. Podczas lektury przygód Saitamy odnajdą się również miłośnicy humoru i parodii, którymi przesyconymi jest świat stworzony przez One i Yusuke Muratę, a także wszyscy pasjonaci dynamicznych scen walk i ogólnie pojętego mordobicia, które w One-Punch Man wypada naprawdę znakomicie. Osobiście pokochałam ten tytuł i z niecierpliwością wypatruję kolejnego tomu, tym bardziej, że czekają tam na mnie wydarzenia, których nie było w anime.

https://koszzksiazkami.pl/one-punch-man-tomy-1-7-recenzja/

Historii o superbohaterach jak i samych superbohaterów namnożyło się ostatnimi czasy tyle, że aż trudno za wszystkimi nadążyć. W szczególności dotyczy to produkcji filmowych jak i komiksów, które zdominowane zostały przez historie o niezwykłych osobach walczących ze złem i występkiem, za pomocą swoich supermocy,czy też supertechnologii. Ziemia co rusz jest ratowana przez...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1505
505

Na półkach: ,

Życie i przemiana w bohatera, stawiają przed Saitamą i jego wiernym uczniem Genosem, coraz ciekawsze zadania, a zdanie egzaminów na superbohatera do nich należy. Świetne rysunki, bardzo duża dawka humoru, tylko czytać oglądając.

Życie i przemiana w bohatera, stawiają przed Saitamą i jego wiernym uczniem Genosem, coraz ciekawsze zadania, a zdanie egzaminów na superbohatera do nich należy. Świetne rysunki, bardzo duża dawka humoru, tylko czytać oglądając.

Pokaż mimo to

avatar
1283
25

Na półkach: , , ,

Nie będę rozwodzić się nad treścią czy rysunkiem, bo ilość moich gwiazdek mówi sama za siebie. Chcę tylko powiedzieć, że polskie wydanie tej mangi jest po prostu piękne, aż przyjemnie trzymać taki tomik w dłoniach, tyle w temacie.

Nie będę rozwodzić się nad treścią czy rysunkiem, bo ilość moich gwiazdek mówi sama za siebie. Chcę tylko powiedzieć, że polskie wydanie tej mangi jest po prostu piękne, aż przyjemnie trzymać taki tomik w dłoniach, tyle w temacie.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki One-Punch Man tom 3 - Plotki


Reklama
zgłoś błąd