„Jeśli nie z nią, to z nikim” – wywiad z Emilią Szelest i Eweliną Dobosz o „Bardzo cichej nocy”

LubimyCzytać
05.11.2020

Ewelina Dobosz (cykl „Nowa tożsamość”) oraz Emilia Szelest (cykl „Weronika Kardasz”) tym razem w duecie! Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Co stanie się, gdy w tym szczególnym czasie spotkają się planująca zemstę zdradzona żona i były więzień, który chce rozpocząć nowe życie? Czy połączy ich namiętność i zbrodnia? Zapowiada się „Bardzo cicha noc”. Zapraszamy do rozmowy z autorkami, które opowiedziały nam o urokach pracy nad wspólną książką, źródłach inspiracji i o tym, kto ich zdaniem powinien zagrać parę głównych bohaterów.

„Jeśli nie z nią, to z nikim” – wywiad z Emilią Szelest i Eweliną Dobosz o „Bardzo cichej nocy”

bardzo cicha noc[Opis wydawcy] Wybuchowy duet charakternych pisarek, który tej zimy przyspieszy bicie serca i rozpali policzki!

Kiedy lądujesz w odciętym od świata miejscu z byłym więźniem, możesz być pewna, że to będą niezapomniane święta.

Małżeństwo Igi nigdy nie było idealne. Mężowi zależy tylko na jej pieniądzach, bywa wobec niej brutalny, ale według jej rodziców stanowią idealną parę. Gdy kobieta przyłapuje go na zdradzie, nie jest specjalnie zdziwiona, ale widok Piotra między nogami sekretarki jej ojca przelewa czarę goryczy. Z pomocą swojej najlepszej przyjaciółki Kaśki i mocnego alkoholu obmyśla plan, jak pozbyć się niewiernego męża.

Wiktor, niegdyś rasowy podrywacz i bogaty biznesmen, po dwóch latach wychodzi z więzienia. Wrobiony w defraudację pieniędzy, wreszcie doczekał się sprawiedliwości. Kompletnie spłukany marzy tylko o kojącym widoku horyzontu, morskiej bryzie i usypiającym szumie fal na plaży w Gdyni. Przypadkowe spotkanie Igi i Wiktora sprawi, że połączy ich gorąca namiętność i… zbrodnia. Przemierzą całą Polskę, żeby spędzić święta na bieszczadzkim odludziu, gdzie przyjdzie im się zmierzyć z największym zagrożeniem – własnymi uczuciami.

Co złego może się wydarzyć, kiedy nie uszanuje się tradycji wigilijnych? Do czego jesteśmy zdolni pod wpływem buzujących emocji?

Reklama

Marta Zielińska: Skąd pomysł na wspólne pisanie powieści?

Emilia Szelest: Właściwie zostało nam to zaproponowane przez ówczesną redaktorkę Monikę Rossiter. Początkowo się obawiałam, ale po dłuższym namyśle doszłam do wniosku, że jak nie z Eweliną, to z nikim.

Ewelina Dobosz: Pamiętam tego maila od Moniki. Najpierw poczułam ogromną radość, a po chwili dopadły mnie równie wielkie wątpliwości. Od początku dogadywałyśmy się z Emilią, ale mamy skrajnie różne style pracy. Napisałyśmy do siebie (czy zadzwoniłyśmy) i podjęcie decyzji zajęło nam około minuty.

W jakich okolicznościach się poznałyście?

Emilia: Ewelina napisała do mnie jakiś czas po premierze „Niebezpiecznej gry”. Pamiętam, że miałam wtedy sprzątać, ale tak dobrze nam się pisało, że przegadałyśmy pół dnia. Pierwsze nasze spotkanie na żywo odbyło się na I Zlocie Fanek Niegrzecznych Książek.

Ewelina: Emilia debiutowała chwilę po podpisaniu przeze mnie pierwszej umowy. W mediach społecznościowych zauważyłam jej okładkę, która w tamtym momencie wydawała się idealna do mojej książki. Odezwałam się do niej, niby na moment, na sekundę, bo nie znałam jeszcze nikogo z tego książkowego świata, a przez przypadek zyskałam świetną przyjaciółkę.

„…stałam w kuchni sama z człowiekiem, który okazał się być moim przekleństwem. To nie był jednak dobry czas na pokazanie tego, jak bardzo mnie skrzywdził. Milczałam i patrzyłam mu w oczy, w których nie dostrzegałam skruchy”, fragm. książki „Bardzo cicha noc”.

Która z was jako pierwsza napisała powieść?

Emilia: Trudno stwierdzić... Chyba ja. W każdym razie na pewno ja wydałam pierwsza.

Ewelina: Pewnie, że Emilia. Moja historia z pisaniem zaczęła się w wakacje 2018 roku, a Emilia ma znacznie dłuższy staż pisarski.

Reklama

Jak wygląda wspólna praca nad książką?

Emilia: Mnóstwo śmiechu, dialogów, rozmów przez telefonu, seksczatu i wina. Głównie to Ewelina zaganiała mnie do pracy, bo równocześnie pisałam inną książkę i miałam przestoje w pisaniu „Bardzo cichej nocy”.

Ewelina: Byłam tą złą, która ciągle zmuszała do pisania. Ja jestem bardzo systematyczna. Piszę rozdział po rozdziale. Robię wstępne plany. Dostałabym nerwicy, gdybym pisała tak, jak Emilia – najpierw końcówkę, potem coś ze środka, na końcu wstęp. Nie mam zielonego pojęcia, jakim cudem później wychodzą jej z tego książki. I to świetne! Bardzo dużo pisałyśmy wspólnie, wszystkie dialogi powstawały podczas rozmów na czacie, przez co są dość wyjątkowe. Gdy pisałam swoją kwestię, nie miałam pojęcia, co odpisze lub zrobi Emilia, przez co niektóre sceny wyszły wręcz szaleńcze.

„Po wyjściu z więzienia dotarłem na najbliższą stację SKM i pojechałem do Gdyni, na plażę przy Klifie Orłowskim. Stanąłem na końcu mola i wpatrywałem się w horyzont, upajając się morską bryzą. Później zszedłem na mokry piasek i przysiadłem na nim, nic sobie nie robiąc z niskiej temperatury i faktu, że brudzę włoski garnitur za dziesięć tysięcy. W tej chwili byłem przebierańcem, a nie biznesmenem, klaunem z nieśmiesznym żartem w rękawie. Moje obecne życie było farsą”, fragm. książki „Bardzo cicha noc”.

Czy spotkałyście się przed pisaniem powieści, żeby na spokojnie przegadać jej konspekt? Czy wszystko powstawało spontanicznie?

Emilia: Spotkałyśmy się dopiero pod koniec pisania, kiedy Ewelina odwiedziła mnie w Sanoku. Wszystko obgadywałyśmy przez telefon. Ewelina, pamiętasz moje godzinne limity, które wielokrotnie przerywały nam rozmowy?

Ewelina: Pewnie, że pamiętam! To była gorąca linia, natomiast nie miałyśmy jak się spotkać przed rozpoczęciem pisania i tak naprawdę nie potrzebowałyśmy tego. Na szczęście nie miałyśmy żadnego problemu ze stworzeniem fabuły. Od początku potrafiłyśmy się dogadać.

bardzo cicha noc

Która z Was wymyśliła postać Igi, a która Wiktora?

Emilia: Podpisuję się pod Wiktorem, chociaż chciałam, by czytelnicy sami zgadli, kto za co odpowiadał. Jednak podczas pisania jedna postać wpływała na drugą. Mimo wszystko myślę, że znając zarówno mój styl, jak i Eweliny, czytelnicy bez trudu odgadną, który aspekt powieści należy do mnie, a który do Eweliny. Poza tym mój syn również ma na imię Wiktor i wybór tego imienia nie był przypadkowy. Kiedy zastanawiałyśmy się nad imionami bohaterów, mój syn wszedł do pokoju o coś zapytać i w sumie sam podsunął nam ten pomysł.

Ewelina: Zdecydowałam się na Igę, bo wiem, że Emilia tworzy zupełnie inne bohaterki. Chciałam, żeby ta książka była naszą mieszanką. Nie mogę powiedzieć wszystkiego, bo nie chcę psuć przyjemności z czytania, ale wierzę, że czytelnicy dostrzegą to, jak na początku powieści stykają się nasze dwa skrajnie różne style i jak się wzajemnie przenikają podczas kolejnych stron.

Czy Iga ma cechy którejś z was?

Reklama

Emilia: Moich raczej nie. Chyba że ich nie widzę. Gdybym urodziła się chłopakiem, zdecydowanie byłabym podobna do Wiktora.

Ewelina: Jeżeli Iga ma coś ze mnie, to raczej przez przypadek. Musiałabym teraz wymyślać i koloryzować, bo z zasady staram się tworzyć bohaterów różnych ode mnie i od moich bliskich, niemniej jednak wiem, że moje bohaterki podkradają niektóre moje cechy, ale nigdy tego zbytnio nie analizuję.

Jeśli „Bardzo cicha noc” miałaby być kiedyś zekranizowana, to kogo widziałybyście w rolach Igi i Wiktora?

Emilia: W roli Wiktora widzę Iwana Rheona (Ramsay Bolton z „Gry o tron”), a w roli Igi (co podsunęła mi Ewelina) Haley Bennett. 

Ewelina: Otóż to. Od początku miałyśmy swoje typy. Przez prawie cały czas pisania książki miałam ich zdjęcia pod ręką.

„Za oknem mignęła mi postać drobnej blondynki, która prawie biegła na niebotycznie wysokich szpilkach i jedynie minimalnie się na nich chwiała. Jasne włosy powiewały za nią jak chorągiew na falochronie. Drzwi lokalu otworzyły się i kobieta wpadła do środka, lustrując pomieszczenie rozbieganym wzrokiem. Była ładna, co prawda nie w moim guście, ale nie można jej było odmówić urody. Taki typ grzecznej dziewczynki z błękitnymi oczami i wpadającą do nich grzywką. Przypominała jedną z bohaterek japońskiej bajki <>”, fragm. książki „Bardzo cicha noc”.

Akcja powieści rozgrywa się nad morzem i w górach. Skąd dwie tak różne lokalizacje? Nie mogłyście dojść do porozumienia, którą wybrać?

Emilia: Dwie skrajności. Przejawiła się w tym moja miłość do morza, a z drugiej strony nie ma bardziej odludnego miejsca niż Bieszczady, gdzie bez trudu można się ukryć. Potrzebowałyśmy takiego miejsca, w którym nasi bohaterowie będą naprawdę sami.

Ewelina: Ja jestem szaleńczo zakochana w górach, dlatego mi na nich zależało, natomiast Emilia uwielbia polskie morze. Ta książka to nasza mieszanka wybuchowa – zaczynając od miejsca akcji, a kończąc na dialogach.

Macie już pomysł na kolejną wspólną książkę?

Emilia: Może tak, może nie. Na razie każda z nas musi się skupić na własnych projektach. Zobaczymy, czas pokaże.

Ewelina: Pisanie w duecie to bardzo wyczerpujący proces. Przynajmniej dla mnie. Jednak jeśli nie z nią, to z nikim.

Książka jest już do kupienia w księgarniach online.

Artykuł sponsorowany

Reklama

komentarze [2]

Sortuj:
4081
3841
05.11.2020 13:53

Jak to Polska książka.To może Polscy aktorzy.Ja bym tak zrobił .


2838
4
05.11.2020 09:48

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd