Czytamy w upał

LubimyCzytać
24.06.2016

W zasadzie to powinniśmy w ten weekend sięgnąć po jakichś brytyjskich pisarzy, za którymi będziemy tęsknić w Europie np.: J.K. Rowling, Hilary Mantel, Iana McEwana, Kena Folletta czy Johna LeCarrego, ale postanowiliśmy poczekać i zobaczyć, co się dalej będzie działo. Tymczasem sprawdźcie, co czyta mocno przetrzebiona urlopami redakcja serwisu.

Niewiele wiem o Zeruy Shalev. Urodziła się w Izraelu. Jej powieści zostały przetłumaczone są ponad dwadzieścia języków. Zdobyła jakieś nagrody literackie. To tyle. Nic szczególnego. Podobne informacje wydawcy umieszczają na czwartej stronie okładki niemal każdego, niedebiutującego pisarza. Dlaczego zatem postanowiłem sięgnąć po jej książkę? Z trzech powodów.

Po pierwsze, została opublikowana w serii „Don Kichot i Sancho Pansa” wydawnictwa W.A.B. Dla mnie jest to rekomendacją samą w sobie.

Ponadto, trzy lata temu przeczytałem w tygodniku Polityka wywiad z autorką. Opowiadała w nim o samobójczym ataku terrorystycznym w Jerozolimie. W wybuchu bomby zginęło tego dnia 11 osób, a 60 odniosło obrażenia. Ona sama trafiła do szpitala ze zmiażdżonym kolanem. W szczerej rozmowie mówiła o złości, której nie czuje, chociaż być może powinna. Od tego dnia jej osoba żyła w mojej głowie swoim życiem. Danie szansy tworzonej przez nią literaturze było już kwestią czasu.

W ten sposób dochodzę do powodu trzeciego, bezpośredniego. Nikt nie opublikuje z tego zdjęć w mediach społecznościowych, ale właśnie wysypuję sobie na głowię wiadro popiołu. Jestem „molem” zakochanym w małych księgarniach. Wiem, że dominacja wielkich sieci podcina im skrzydła, a gigantyczne zniżki w marketach wbijają kolejne gwoździe do trumny, ale... czasem po prostu nie da się oprzeć pokusie. Robiłem zakupy w pewnym dużym sklepie wielobranżowym, gdy nogi bezwiednie zaprowadziły mnie do regału z książkami. Jego zawartość była przewidywalna. Kilka poradników, lekka obyczajówka, jakieś thrillery. Ale pomiędzy nimi, obarczona gigantycznym rabatem, poniewierała się powieść „Co nam zostało” Shalev. Łatwo można było przeoczyć moment, w którym dołączyła do moich sprawunków, tak szybko się to odbyło.

Niedawno rozmawiałem na ten temat ze znajomą. Ona też nieraz widziała, jak w marketach za Kingiem, Picoult, Scottoline czy Meyer czaił się Odojewski, Moravia, Edelman i in. Nasza wyobraźnia stworzyła wtedy postać Bezimiennego Bibliofila. Jest to zaopatrzeniowiec tłamszony przez zatrudniającą go korporację, który przemycając do jej asortymentu dobre książki, wysyła tajne sygnały braciom i siostrom w literaturze. Za tę jedną przecenioną książkę obiecuję kupić dwie inne w małej księgarence. Ale korzystając z okazji pozdrawiam ową „niewidzialną rękę”. Nie poddawaj się!

Kiedy kończyłam liceum w moje ręce wpadła książka Tego lata w Zawrociu. Nie pamiętam dokładnie w jakich to było okolicznościach, czy to był prezent od kogoś, czy sama sobie tę książkę kupiłam, ale pamiętam jak odświeżająca to była lektura po tych wszystkich Dostojewskich, Mannach, Proustach i innych Tołstojach, którymi zaczytywałam się przez ostatnie cztery lata swojego życia.

I nagle zakochałam się w książce lekkiej, łatwej i przyjemnej. Książce, która sprawiła, że marzyłam o tym, żeby dostać w spadku domek na wsi i zacząć wszystko od nowa. Teraz takich powieści jest całe mnóstwo, ale po żadną z nich nie sięgnęłam. To „Zawrocie” wywołuje w mojej głowie same pozytywne skojarzenia – jak truskawki, jak czereśnie, jak skóra pachnąca słońcem, jak leżenie na trawie i trzymanie stóp w zimnej wodzie jeziora.

Teraz po bez mała 20 latach dostałam propozycję przeprowadzenia wywiadu z Hanną Kowalewską, w związku z premierą „powrotu” do Zawrocia. Ochoczo się zgodziłam, może zbyt pochopnie? Bo teraz się boję. Boję się, że się rozczaruję, że to już nie będzie to Zawrocie, bo tamtego przecież nawet nie pamiętam, mam tylko jakąś mglistą wizję w głowie, jakiś ideał, który pewnie z rzeczywistością wiele wspólnego nie ma. Z jednej strony boję się utracić złudzenia, z drugiej boję się, że mi się książka nie spodoba. A co jeśli - wręcz przeciwnie - tak mi się spodoba, że zechcę nadrobić te 20 lat i zacznę hurtowo czytać powieści o przenoszeniu się bohaterek na wieś, do malowniczych domków nad jeziorem?

No nic, leżąc w ten weekend w hamaku i sącząc kolorowe drinki z palemką sprawdzę, czy moje obawy są uzasadnione...

A wy jak spędzicie nadchodzący upalny weekend?

Reklama

komentarze [82]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Guzikowianka 26.06.2016 21:55
Czytelnik

Na upał najlepsze skandynawskie kryminały, np. Asa Larsson :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
konto usunięte
26.06.2016 18:16
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

eduko7 26.06.2016 12:35
Czytelnik

W upał skończyłam Nasza Pani Efeska i Jej dom w Meryem Ana. W burzowy czas zaczęłam  Kwitnący krzew tamaryszku Kwitnący krzew tamaryszku

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Reklama
eduko7 26.06.2016 12:35
Czytelnik

W upał skończyłam Nasza Pani Efeska i Jej dom w Meryem Ana. W burzowy czas zaczęłam  Kwitnący krzew tamaryszku Kwitnący krzew tamaryszku

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Jolka 26.06.2016 11:13
Czytelnik

U mnie Mróz "Rewizja"

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
konto usunięte
26.06.2016 10:34
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

Gosia_6 26.06.2016 10:26
Czytelnik

 Big Red Tequila
"Big Red Tequila" i będzie gorąco!

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Alicja Jasiukiewicz 26.06.2016 00:31
Czytelnik

 Opowieści z Narnii Opowieści z Narnii

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Peaky 25.06.2016 22:52
Czytelnik

 Brisingr Brisingr  [span][bookCover]120173 Dziedzictwo. Tom IIiedzictwo. Tom I[/bookCover] Dziedzictwo. Tom I[/span]

Klasyk fantasy, wstyd nie przeczytać ;d zostały mi...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Aga 25.06.2016 22:26
Czytelnik

Losing hope ;)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd