rozwińzwiń

Dziedzictwo. Tom II

Okładka książki Dziedzictwo. Tom II autora Christopher Paolini, 9788374802291
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Dziedzictwo. Tom II
Christopher Paolini Wydawnictwo: Mag Cykl: Dziedzictwo (tom 4) fantasy, science fiction
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Dziedzictwo (tom 4)
Tytuł oryginału:
Inheritance
Data wydania:
2012-01-25
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-25
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374802291
Tłumacz:
Paulina Braiter
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziedzictwo. Tom II w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Dziedzictwo. Tom II i



Przeczytane 162 Opinie 0 Oficjalne recenzje 38

Opinia społeczności książki Dziedzictwo. Tom IIi



Książki 1656 Opinie 262

Oceny książki Dziedzictwo. Tom II

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziedzictwo. Tom II

avatar
23
8

Na półkach: ,

Kocham tę książkę!!! I całą serię!! Polecam każdemu!

Kocham tę książkę!!! I całą serię!! Polecam każdemu!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
63
29

Na półkach: ,

💜💜💜 kocham
Bardzo smutna końcówka 🌿
Polecam gorąco ✨

💜💜💜 kocham
Bardzo smutna końcówka 🌿
Polecam gorąco ✨

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
420
303

Na półkach:

Bez najmniejszej nawet wątpliwości wystawiam tej książce 10tkę, bo należy ona do moich najulubieńszych książek.
O ile przez pierwszą połowę książki, czy też pierwszy tom, (w zależności od wydania),czytelnik traci już nadzieję na pokonanie niepokonalnego Galbatorixa, śledząc przebieg kolejnych bitew i wyrywanych siłą, krwią, potem, ciężkimi poświęceniami zwycięstw,
tak druga część powoli i mozolnie wlewa nadzieję w czytelnicze serce.
Pełna jest ona trudnych wydarzeń, rozterek emocjonalnych głównych bohaterów, przeżywania żałoby po utraconych bliskich, a jednocześnie nadziei, kiedy nowe życia pojawiają się na świecie i wymagają ochrony i zapewnienia lepszego świata.

Podobają mi się bohaterowie utkani na łamach tej trylogii, bowiem nie są niezniszczalni, nie są przekonani o swojej wielkości, nie są butni, bowiem zawsze znajdzie się siła większa niż oni sami, nieważne, jak bardzo starają się być jak najbardziej doskonali i wielcy.
Tak jak w poprzednich częściach Eragon przechodzi przez swoją naukę, dowiadując się o kolejnych tajnych sekretach smoków czy Alagestii, za każdym razem mając nadzieję, że wiedza ta wreszcie przyniesie mu zwycięstwo- zawsze okazuje się, że czegoś może nauczyć się więcej, mocniej, bardziej, szybciej. I kiedy myśli przez chwilkę, że super- "osiągnąłem większy poziom"- przeciwnicy również uczą się jego zachowań, wyprzedzają jego ruchy, szpiedzy donoszą o jego postępach.
Przynosi to czytelnikowi dokładnie takie odczucia, jakie ma bohater- razem z nim się cieszy, uczy, rozważa tematy teologiczne i światopoglądowe, przeżywa razem z nim straty, denerwuje się i męczy, kiedy kolejne poziomy nauki przychodzą mozolnie. Razem z nim traci nadzieję.
A sam Eragon nie jest jedynym bohaterem tej historii i na uwagę zasługuje również jego kuzyn, Roran, elfka Arya, jej matka Islanzadi, królowa Nasuada, król Orrik czy nawet nie lubiany przeze mnie król Surdy. Każde z nich zmaga się z wyborami i jest zmuszone do bardzo ciężkich decyzji, z których każda ma własne konsekwencje i na nic nie ma złotego środka.

Ktoś może mówić, że to tylko fantastyka- kolejna bajka. Że dorosły człowiek powinien myśleć raczej o świecie rzeczywistym.
Ale niektóre książki będę wielbić pod niebiosa, bowiem od świata rzeczywistego pozwalają się oderwać, a jednocześnie mogą nauczyć młodszego czytelnika, że życie zawsze wiąże się z trudnymi wyborami, zawsze zdarza się w nim jakaś strata, z która sobie trzeba poradzić, a w imię większego dobra nieraz trzeba wiele poświęcić, nawet siebie, swoje przekonania, wartości. Wielokrotnie trzeba iść na ustępstwa wobec przełożonych, a w razie sprzeciwu mogą czekać surowe konsekwencje. Książki te też uczą, że sama władza, tak pożądana przez wszystkich, jest trudna, mozolna, męcząca i wymaga niezwykłej mądrości.
A postać bohatera antagonistycznego- Murtagha uczy, że niejednokrotnie postaci "złe" są tylko odbiciem wzorców własnego życia, są zmuszone do określonych działań i skazane na życie w niesławie, odrzuceniu. I wyrazem największego bohaterstwa jest właśnie mieć siłę, aby wciąż się temu przeciwstawiać i pozostać dobrym człowiekiem w środku.

Bez najmniejszej nawet wątpliwości wystawiam tej książce 10tkę, bo należy ona do moich najulubieńszych książek.
O ile przez pierwszą połowę książki, czy też pierwszy tom, (w zależności od wydania),czytelnik traci już nadzieję na pokonanie niepokonalnego Galbatorixa, śledząc przebieg kolejnych bitew i wyrywanych siłą, krwią, potem, ciężkimi poświęceniami zwycięstw,
tak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

25457 użytkowników ma tytuł Dziedzictwo. Tom II na półkach głównych
  • 19 536
  • 5 766
  • 155
8511 użytkowników ma tytuł Dziedzictwo. Tom II na półkach dodatkowych
  • 5 711
  • 1 405
  • 438
  • 334
  • 323
  • 204
  • 96

Tagi i tematy do książki Dziedzictwo. Tom II

Inne książki autora

Christopher Paolini
Christopher Paolini
amerykański pisarz, autor cyklu Dziedzictwo. Urodził się w Paradise Valley, w stanie Montana. Uczył się w domu i szkołę średnią ukończył w wieku 15 lat dzięki kursom korespondencyjnym. To właśnie wtedy Christopher zaczął pracować nad powieścią Eragon i dwiema następnymi. W ciągu pierwszego roku powstał zarys książki, następny rok poświęcił na jej rozbudowanie. W 2002 r. Eragon został wydany przez Paolini International LCC, spółkę wydawniczą jego rodziców. Następnie Christopher odwiedził 130 szkół, dyskutując na temat książki, czytając i pisząc. Kiedy powieściopisarz Carl Hiaasen za namową swojego syna przeczytał książkę, zawiadomił swojego wydawcę, Knopfa. Po większych korektach, gdy około 20 000 słów zostało wyciętych, druga edycja Eragona została opublikowana w sierpniu 2003. Eragon figurował 24 tygodnie na liście bestsellerów; tylko piąta część przygód Harry'ego Pottera sprzedawała się lepiej, zaś wokół samej książki zgromadziło się wielu fanów. Eragon stał się także przyczyną dyskusji na temat homeschoolingu, ale sama jakość książki też stała się powodem do debat. Początkowo część krytyków nazwała Paoliniego "objawieniem", zachwycając się wykreowaną przez niego krainą. Kiedy jednak blask nowości osłabł, przebiły się inne głosy, zwracające uwagę na to, że powieść jest jedynie komercyjnym produktem, w którym brak jakiejkolwiek oryginalności, postacie są bezlitośnie płaskie, a fabuła łatwa do przewidzenia. Twórczość Paoliniego traktuje się z rosnącym dystansem - z jednej strony cichnie szum medialny wokół jego osoby jak i serii książek, z drugiej powszechnie wiadomym faktem jest, że sporą rolę w uczynieniu książki sławną mieli udział rodzice autora oraz firma wydawnicza − będąca ich własnością, co również spotyka się z krytyką.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Władca Pierścieni J.R.R. Tolkien
Władca Pierścieni
J.R.R. Tolkien
Ponieważ jestem ojcem moich córek, zachęcam je łamane zmuszam do zapoznawania się z moimi fenomenami kulturowymi, dzięki którym stałem się takim człowiekiem jakim się stałem (to jest doprawdy banał, wystarczy tysiąc razy zobaczyć bambi disneya i tysiąc razy gwiezdne wojny, i bumc, ja). Dziewczyny potrafią poprawnie wymienić wszystkich x-menów z co ważniejszych składów (na spin offy też przyjdzie pora),wiedzą który trans formers jest który, jak się nazywają żółwie ninja, i całkiem nieźle potrafią zidentyfikować dwadzieścia statków kosmicznych, od uss enterprise po tie interceptora. Lubię im sprzedawać te moje bzdury i patrzeć jak im się zapalają oczy, mogę wtedy trochę przeżyć jeszcze raz ten pierwszy raz, a przecież pierwszy raz tak naprawdę można przeżyć tylko jeden raz. Kupiłem niedawno taki niemożliwy zestaw planszowych gier fabularno- fantastycznych, jako pisklę tak właśnie wyobrażałem sobie ostateczny etap ewolucji wszechświata. Pomyślałem: sprzedam im Tolkiena. To się może wciągną i tym lepiej im wejdzie wcielanie się w druidki i zabójczynie, do czego być może nigdy nie dojdzie. No i zaczęliśmy czytać razem. Wróć. Najpierw przeszedłem ze trzy fora fantastyczne na których ludzie wyzywali się od najpodlejszych kłócą się, czy Łoziński czy Skibniewska. Mam kolosalny sentyment do Skibniewskiej, ale nie jestem głuchy na rozsądne słowa. Wziąłem Łozińskiego. Niech mnie Elendil bije! Jakie to jest naprawdę bez przesady niezaprzeczalnie wspaniałe. Jak to jest dobrze napisane. Jaki jęk się wydobył z gardeł kiedy w Morii, czy ktoś jeszcze nie wie co w morii? Może ktoś tu trafi przed lekturą, niech wie, że w Morii, och, jej, w tej morii. Więc jęk się wydobył spod kołdry. W Lothorien obydwie mendki zastygły w takim złocistym beztrwaniu, a może mi się tylko tak wydawało. Nad Anduiną przywarły do dna łodzi. Przejął je trupim chłodem upiór z kurhanów. Tylko, ten Boromir, tatko, wszystko jest w porządku z tym Boromirem? Nie wiem, córko, nie wiem. Zobaczy się gdzieś koło Amon Hel. Dziękuję moim córkom, jeżeli kiedykolwiek to przeczytają, ale pewnie nie, za to że sobie to przeżyłem jeszcze raz, a teraz wam o tym opowiadam w gospodzie "pod rozbrykanym kuckiem". A, tłumaczenie. No więc, Łazik jest dla mnie nadal dziwny, też dziwi maniera tłumaczenia niektórych nazwisk a niektórych nie, ja bym wszystko zostawił, z drugiej strony, ja bym tego w ogóle nie tłumaczył, bo to jest pięknie napisane. Ale , z całym szacunkiem dla moich pięknych wspomnień, tłumaczenie Łozińskiego jest bezapelacyjnie lepsze, a ile lepsze to się przekonałem jak kiedyś w aucie polecał audiobook w tłumaczeniu Skibniewskiej właśnie. No, podyskutowali, ale prawda jest z nami. A teraz zjeżdżam poczytać jak ten Frodo to jednak do tego mordoru lezie zamiast do minas tirith, kto to widział, co to będzie, że tego Sama ma chociaż, tyle dobrego.
iHS - awatar iHS
ocenił na1014 dni temu
Spadkobierca Zakonu, księga 1, tom 2 Siergiej Sadow
Spadkobierca Zakonu, księga 1, tom 2
Siergiej Sadow
Młody chłopak rzec można, że dzieciak o imieniu Jegor. Pewnego dnia, który rozpoczął się dla niego okropnie, za sprawą tajemniczego artefaktu przenosi się do innego świata. Jak okazało się jego marzenia o świecie bez szkoły, nauczycieli i rodziców spełnił się. Trafił on na wyspę i spotkał pewnego Maga i Rycerza, a to spotkanie to tylko początek jego przygody. Musi poświęcić wszystko gdyż jeśli chce wrócić do domu musi stać się wielkim wojownikiem i pokonać zły charakterek. Podczas swojej wędrówki spotyka wiele ciekawych osobistości, które później stają się jego przyjaciółmi ;] Pierwsza księga tej historii została podzielona przez wydawnictwo na dwa tomy. Bardzo tego nie lubię, ale na szczęście zaopatrzyłam się od razu w 2 tom. Całą historię czyta się dość przyjemnie i jak dla mnie jest ona napisana łatwym językiem i po przeczytaniu niej czuję niedosyt. Jak dobrze wiadomo, każda książka, po której mamy takie odczucia jest warta naszej uwagi. Jegor jeden z moich ulubionych bohaterów tej książki to miły nastolatek, który za wszelką cene gotowy był zrobić wszystko byle tylko pomóc swoim przyjaciołom i wrócić do domu. Gdy dowiaduję się o podziale świata na świat Magii i Techniki (kiedyś były jednością) mimo wszystko jak dla mnie jest wystarczająco opanowany i gotowy jednak w to uwierzyć. Jest postacią bardzo odważną, solidną i silną. Przez całą książkę widać, że zależy mu na rozwiązaniu zagadki i doprowadzeniu do szczęśliwego zakończenia. Niestety chyba jednak najciekawsze momenty zawarte są w drugiej księdze opowieści. Kolejnym po Jegorze moim ulubionym bohaterem jest Elf Elwing. Również jest młodą osobom i od najmłodszych lat musi borykać się z samotności i smutkiem ogarniającym go po wygnaniu z państwa. Jest również bardzo odważnym i utalentowanym łucznikiem. Pomaga Jegorowi chociaż tak na prawdę go nie zna, ale jest mu wdzięczny za ocalenie i jeszcze nie raz odwdzięczał się Jegorowi ratując go z opresji. Pomysł bardzo dobry, ale czy nie czujecie tu lekkiego powiązania z Alicją w Krainie Czarów przynajmniej z tą filmową adaptacją ? Jak dla mnie jest tu duże podobieństwo, no i kto nie chciałby trafić do takiego miejsca ? Podsumuje to jednym zdaniem : Uważajcie ze swoimi marzeniami, a nóż widelec się spełnią ;]
ChoiYoona - awatar ChoiYoona
oceniła na714 lat temu
Sekta zabójców Licia Troisi
Sekta zabójców
Licia Troisi
Dubhe została wytrenowana na zabójczynie, jednak wybrała ścieżkę złodziejki. Gdy zostaje nałożona na nią klątwa, szuka możliwości, by się jej pozbyć. W ten sposób trafia do Gildii Zabójców, wyznawców przerażającego boga, którzy obiecują jej remedium w zamian za dołączenie do ich stowarzyszenia. Historie o Świecie Wynurzonym czytam już od jakiś 15 lat i w dalszym ciągu ich nie skończyłam. I choć wiem, że to już nie są lektury dla mnie, to jednak jakoś do nich wracam. Tym razem w moje ręce trafił pierwszy tom „Wojen Świata Wynurzonego”, czyli „Sekta zabójców”. Akcja tej książki rozgrywa się około 40 lat po wydarzeniach z „Kronik…”, pierwszej z trzech trylogii osadzonej w tym uniwersum. Nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego i też niczego takiego nie dostałam. To raczej dość schematyczna powieść dla młodzieży z topornie zbudowanym (choć rozbudowanym) światem. Jednocześnie jednak jest to parę ciekawych pomysłów i rozwiązań, na których autorzy aktualnie tworzonych młodzieżówek mogliby się uczyć. Nie do końca przemawia do mnie motyw wielkich, potężnych sekt zabójców, które wyznają krwawych bogów, a przynajmniej nie w tak przerysowanej formie. Ale jednocześnie w ramach tej konwencji jestem w stanie przymknąć na to oko i trochę zawiesić niewiarę. Dzięki temu doceniam sam główny zabieg fabularny. Dubhe jest postacią, którą można polubić, bo mimo umiejętności typowych dla płatnego zabijaki, ona wcale nie chce nim być. Jednocześnie cały świat próbuje jej wmówić, że jednak powinna, co rodzi nawet sympatyczny konflikt. W żadnym razie nie wybitny, szczególnie głęboki czy bardzo wiarygodny, ale po prostu – sympatyczny. Sposób narracji, czy styl autorki jest w tej książce naprawdę bardzo prosty, co jest właściwie typowe dla tego cyklu. Znając tę książkę, całą poprzednią trylogię oraz dwa tomy kolejnej mogę stwierdzić, że „Wojny…” zapowiadają się lepiej, niż „Legendy…”. Do „Kronik…” nawet nie próbuję ich porównywać: czytałam ten cykl dawno i mam do niego nostalgię. Nie wiem, czy warto po tę książkę sięgać, jeśli ktoś po prostu szuka dobrego fantasy. Ale czytelnicy młodzieżowej fantastyki, których kręci motyw nastolatki-zabójczyni być może powinni się jej przyjrzeć. Oczywiście to może być też, jak w moim przypadku, nostalgiczna podróż. Ale czy ta książka wniosła cokolwiek więcej do mojego życia? Nie. Była po prostu zapychającym czas czytadełkiem, z którego już dawno wyrosłam. Jednocześnie mam świadomość, że gdybym czytała ją, mając te 12-15 lat, mogłabym być z lektury całkiem zadowolona.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na63 lata temu
Thor Wolfgang Hohlbein
Thor
Wolfgang Hohlbein
Ostatnie lata to prawdziwy renesans dla wszystkich mitologii z całego świata. Te z północy Europy swoją sławę zawdzięczają głównie filmom Marvela – wszak każdy obecnie kojarzy Lokiego i Thora, Odyna i Freyę czy młot Mjollnir. Wielka w tym zasługa kinowego uniwersum, które powołało do życia co prawda komiksowych bohaterów, ale trzeba pamiętać, że ich rodowód sięga nordyckich sag. Wolfgang Hohlbein również czerpie z tych źródeł w swojej powieści fantasy Thor, pierwszym tomie Sagi Asgard. Budzi się do życia. Nie wie, gdzie jest ani kim jest. Ba, nie zna własnego imienia. A dookoła niego tylko zamieć śnieżna i lodowa pustynia. Żeby nie zamarznąć, mężczyzna wyrusza w drogę w poszukiwaniu schronienia i jedzenia. W trakcie marszruty napotyka kobietę z dwójką dzieci i rannym mężem, którzy cudem tylko uniknęli zamarznięcia przy tej pogodzie. Urd, bo tak nazywa się nieznajoma, pozwala mężczyźnie przyłączyć się do nich, dzieli z nim resztkami jedzenia, a po śmierci swojego męża wraz z przybyszem wyrusza w drogę. Poszukują schronienia przed zimą, która depcze im niebezpiecznie blisko po piętach, aż trafiają do ukrytej przed postronnymi doliny, zwanej Midgaardem. Tam ich losy komplikują się jeszcze bardziej, szczególnie że mężczyzna, zwany Thorem przez swoją siłę i zdolność posługiwania się młotem, stopniowo przypomina sobie swoją przeszłość i próbuje odkryć kim, tak właściwie, jest. Mój problem z tą książką jest jeden, ale dość zasadniczy. Nie tego się spodziewałam, sięgając po pierwszy tytuł serii zwanej Sagą Asgard i po tytuł związany z imieniem jednego z największych wojowników nordyckich sag. Oczekiwałam wielkich bitew, uczt w Asgardzie, innych bóstw na stronach tej prawie dziewięćset stronicowej cegły. Spodziewałam się krwistej, solidnej fantastyki, taką nadzieją napawało mnie też nazwisko autora, opisywanego jako król fantasy zza naszej zachodniej granicy. Zamiast tego wszystkiego otrzymałam... Nie do końca sama nawet wiem, co. Opowieść drogi? Powieść obyczajową z elementami fantastyki? Bo czystą fantastyką tego nie da się nazwać. Cała historia dzieje się w quasi średniowiecznym świecie, na dalekiej Północy. Zbliża się zima i noc polarna, więc bohaterowie muszą znaleźć schronienie. Bogów jest tu tyle, co na lekarstwo. Główna postać miewa przebłyski z poprzedniego życia, kiedy podobno był bóstwem, którym już nie jest. Jednak jak na osobę o nadnaturalnym pochodzeniu, jest zbyt podatny na zranienie. Kilkukrotnie traci przytomność na dłuższy czas, praktycznie co walka zostaje ranny i prawie zawsze nieomal śmiertelnie. Odkrywa powoli swoje moce i poprzednie życie, ale nieustannie stawia opór wspomnieniom, jakby bał się, co może w nich znaleźć. Irytowało mnie ciągłe powtarzanie, że Thor miał jakieś niejasne wrażenie, miał coś w rodzaju przebłysku i zaraz o tym zapominał. Powtarzało się to notorycznie i po piątym albo szóstym razie zaczęło mi już działać na nerwy. Z głównych bohaterów mamy jeszcze Urd, tajemniczą kobietę, która okazuje się być członkinią sekty Posłańców Światła, kapłanów-wojowników, chcących sprowadzić na ziemię bogów. Są jeszcze jej dzieci: Elenia oraz Lif, którzy odgrywają również niemałą rolę w całej historii, chociaż czasami bywają naprawdę denerwujący swoim zachowaniem, jak to dzieci. Styl autora jest dość surowy, ale mimo to książkę czyta się naprawdę dobrze. Pomimo tego, brnęłam przez nią bardzo długo. Bywało, że przez wiele stron nie działo się kompletnie nic, potem fabuła przyspieszała na krótką chwilę i znowu całość spowalniała. Dopiero ostatnie sto stron to było coś, co porwało mnie jako czytelniczkę – wielka bitwa i akcja, która pędziła bez ustanku na łeb na szyję. Końcówka ratowała trochę całość, ale było tego za mało – przez większość stron brnęłam, jak bohaterowie przez ten śnieg po kolana. Szczerze powiem, że nie wiem, komu mogłabym polecić Thora. Fanom fantastyki raczej nie przypadnie on do gustu z racji znikomej ilości tego gatunku literackiego w fabule. Może czytelnicy powieści obyczajowych byliby bardziej do niej przekonani? Sporo mi w tej powieści brakowało, chociaż uczciwie trzeba przyznać, że to nie jest zła pozycja. Najlepiej, jeśli sami weźmiecie ją do ręki i przeczytacie, a tym samym przekonacie się, czy jest to tytuł dla was. https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2022/05/thor-wolfgang-hohlbein.html
Aleksandra Kujawa - awatar Aleksandra Kujawa
oceniła na73 lata temu
Atramentowa krew Cornelia Funke
Atramentowa krew
Cornelia Funke
Ostatnio w końcu miałam możliwość przeczytać kontynuację „Atramentowego serca”. Po wielu latach odkąd poznałam tę historię mogłam do niej wrócić. Powrót do tej historii jako osoba dorosła, był dla mnie cudownym pełnym nostalgii przeżyciem. Przypomniałam sobie nie tylko, dlaczego jako dziecko, a później nastolatka tak bardzo rozkochałam się w książkach. Po pierwsze na rynku było zdecydowanie mniej tytułów, więc mogliśmy się bardziej rozkoszować kupioną, bądź pożyczoną książką, dzięki czemu każda była wyjątkowa. A po drugie, opowieść, którą snuje Cornelia Funke w tamtym czasie była niezwykle wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. Meggie, Mo, Resa, Fenoglio w wyniku pewnych wydarzeń przenieśli się do świata książki, o czym po cichu zawsze marzyli. Tam okazuje się, że będą musieli mierzyć się ze złem, które rozlewa się coraz szerzej i szerzej. Cała historia zmierza w stronę zakończenia, którego Fenoglio nie planował. I zdecydowanie mu się to nie podoba. Czy przy pomocy czarodziejskiego języka, kilku zapisanych stroń na papierze, zbójców i księcia, będą w stanie to wszystko odkręcić? „Atramentowa krew”, to książka, która jest mroczniejsza i bardziej poważna od pierwszego tomu. Nie tylko przenosi czytelnika do innego, fantastycznego świata, ale również pokazuje każdy jego aspekt, od jego piękna po jego brutalność. Doświadczamy nie tylko wpływu jaki wywiera Atramentowy Świat na bohaterów, ale również dociera do nas wiele odpowiedzi na pytania zadawane po cichu, podczas zanurzania się w kolejne książki, gdy marzyliśmy, aby móc choć na chwilę się do nich przenieść. Jest to kontynuacja, która jest jeszcze lepsza od poprzedniego tomu. Akcja powoli dojrzewa wraz z bohaterami, a czytelnik odkrywa wszystko, co do tej pory było ukryte. Tym razem wraz z postaciami w wyniku splotu różnych wydarzeń przenosimy się do samego Atramentowego Świata, by tam przeżyć wiele przygód, jak i mrożących krew w żyłach chwil. Nasi bohaterowie nie mają łatwo. Z jednej strony zakochani w barwnym świecie, w którym się znaleźli, co krok odnajdują kolejne dziwy i cudowności, z drugiej strony, z każdym kolejnym krokiem poczynionym w Atramentowym Świecie, przekonują się, że skrywa on również mroczną stronę, która nie daje im spokoju. Choć doświadczają dobrych chwil, to te złe coraz mocniej dają o sobie znać. Przed nimi jeszcze długa droga, zanim uda się przechylić szalę na ich stronę. Dowiadujemy się więcej o postaciach, które wcześniej były tylko tuszem na papierze, o tych, którzy do niego powrócili, jak również i o tych, którzy tam pozostali. Obserwujemy jak doświadczają nowych jak i dawno zapomnianych wrażeń, jak powoli przemieniają się, rozkwitając niczym kwiaty. Sama postać Meggie bardzo się rozwija. Dojrzewa, poważnieje, zaczyna rozumieć, że jej działania niosą ze sobą konsekwencje. Dodatkowo w samej książce jest jej więcej, dostajemy możliwość bardziej zagłębić się w jej myśli i emocje, nie jest tylko poboczną postacią, jak to było w przypadku pierwszego tomu. Nabiera charakteru i nie boi się walczyć ze wszystkich sił o swoje. Ale oczywiście wszyscy inni również błyszczą coraz mocniej. Już w przypadku pierwszego tomu zachwyciło mnie, jak cudownie została ukazana relacja ojca i córki, tutaj jest jej trochę mniej, ale jest jeszcze głębsza, pełna miłości. To relacja, dla której oboje są w stanie zrobić wszystko. Nawet zmierzyć się z najgorszym złem. Nie jest to jednak jedyna para bohaterów, której wzajemne uczucia przyciągnęły moją uwagę. Z drugiej strony mamy Smolipalucha i Farida, a także to, co ich łączy. Chłopak się do niego dokleił, a mężczyzna nie był tym zachwycony. Tak przynajmniej myślał. Powoli jednak jego mur opadał, a do niego docierała pewna myśl, która przebiła się do jego serca niczym taran. Z tą relacją wiąże się pewna scena, która łamie serce i to na wiele sposobów. Poruszyła mnie do tego stopnia, że do teraz ciągle o niej myślę. Świat stworzony przez Cornelię jest niezwykły i bardzo trudno jest się z niego wyrwać. To, co w "Atramentowym Sercu" zostało jedynie lekko zarysowane, tutaj rozrasta się i zachwyca mnogością barw i odcieni. Tutaj możemy go doświadczyć w pełnej jego okazałości, poznać wiele jego zakątków, od Nieprzebytego Lasu, przez Ombrę, Obóz Wagantów, Mysi Młyn, Twierdzę Koziorożca do Mrocznego Zamku. Ogniste elfy, błękitne wróżki, Białe Damy, rusałki, Kryształowe Ludziki, to zaledwie mały ułamek całości. Akcja jest w miarę spokojna, na początku doświadczamy przerażających wydarzeń, z czasem jednak płynie wolniej dokładnie ukazując każdą stronę konfliktu. Z czasem jednak misternie budowane napięcie wybucha, pozostawiając czytelnika w oszołomieniu. Wiele tutaj jest scen, które szczególnie młodszego czytelnika schwycą za serce i będą trzymać w ścisku aż do ostatniego słowa. Szczególnie zakończenie wiedzie prym w tej kwestii. Te ostatnie rozdziały, gdy cały misterny plan ułożony przez Meggie i Fenoglia rozpada się niczym domek z kart, a historia zaczyna żyć swoim własnym życiem, całkiem zbaczając ze ścieżki wyznaczonej przez jej twórcę. To była niezwykle emocjonalna przygoda, która dostarczył mi wielu silnych emocji. Początkowy pozorny spokój momentami może delikatnie irytować, ale gdy już każdy wątek mocno się ze sobą splecie, a przed czytelnikiem zostanie zaledwie kilkanaście rozdziałów do końca, całość solidnie zaskoczy i zszokuje. Pierwszy tom przeżywałam całym sercem, ale to właśnie ten drugi wzbudził we mnie całą gamę silnych uczuć. Poczułam, jakby atrament z kart wsiąknął przez opuszki moich palców i wymieszał się z krwią płynącą w żyłach. Mimo ponad 600 stron lektura całkowicie mnie pochłonęła. Zazwyczaj staram się unikać takich grubych książek, po prostu po czasie zaczynają mnie męczyć, jednak tutaj było inaczej. Delektowałam się każdą stroną, powoli dawkując sobie kolejne rozdziały. Całość przeczytałam w 3 tygodnie, nie chciałam zbyt szybko opuścić ukochanych bohaterów i świata, który poznawałam razem z nimi. Bardzo lubię pióro Cornelii, jest coś magicznego w sposobie, w jaki układa słowa. Nie tylko jest lekkie i przyjemne, ale również świetnie oddaje klimat historii. Każde wydarzenie, każdy dialog mają w sobie to coś. Spoziera spośród nich cudowny klimat, ale również doskonale oddane są emocje, konflikty, wewnętrzne zmagania, a bohaterowie są pełni charakteru i okraszeni rozbudowaną historią, która czyni ich w oczach czytelnika bardziej realnymi. Nie brakuje tutaj także życiowych przemyśleń, a cała powieść pełna jest pięknych cytatów, które wzbudzają w sercu ciepło. Nie tylko przekazuje miłość do drugiego człowieka, tą nową i starą, ale również tę do książek i światów, do których pozwalają się nam przenieść. W tym tomie autorka zdaje inne pytanie, niż w przypadku "Atramentowego Serca". Czy jako miłośnicy książek, naprawdę bylibyśmy szczęśliwi, gdybyśmy dostali się do wnętrza książki, którą najbardziej uwielbiamy? Czy wręcz przeciwnie, mimo dobrych chwil, brutalność świata bardzo szybko odbiłaby na nas swoje piętno, które zmieni nas na zawsze? Warto wspomnieć, że język dopasowany jest oczywiście do młodszego odbiorcy, więc nie ma tutaj opisów, które byłyby dla takiego 13-latka nieodpowiednie. Jest brutalnie, a bohaterowie doświadczają wielu krzywd, ale nie jest to przedstawione w dosadny sposób, tylko bardziej subtelnie z wyczuciem. Nie zabraknie tutaj oczywiście magii i niesamowitego piękna. To historia o pełnej miłości rodzinie, która książki kocha ponad wszystko. O ich wzajemnym przywiązaniu i trosce, a także odkrywaniu prawd, o których nie mieli pojęcia. To wyjątkowa podróż nie tylko do fantastycznego świata, ale również w głąb czytelniczego serca. To opowieść, która pochłania czytelnika bez reszty, nie pozwalając mu choćby na chwilę zapomnieć o świecie, do którego go zabrała. Nastoletnia ja pokochała tę książkę, a dorosła ja tylko utwierdziła się w przekonaniu, że warto było do tej historii wrócić. Myślę, że obecni nastolatkowie również świetnie się w niej odnajdą. Ale i tych starszych zachęcam do zapoznania się z nią. Jestem pewna, że pozytywnie was zaskoczy. Już nie mogę się doczekać, aż będę mogła sięgnąć po trzeci tom, na szczęście, nie musimy długo czekać. Premiera "Atramentowej Śmierci" i pierwszy raz!!! wydawanej w Polsce czwartej części "Koloru zemsty" już 15 października!
spiritus_libri - awatar spiritus_libri
ocenił na96 miesięcy temu

Cytaty z książki Dziedzictwo. Tom II

Więcej
Christopher Paolini Dziedzictwo. Tom I Zobacz więcej
Christopher Paolini Dziedzictwo. Tom I Zobacz więcej
Christopher Paolini Dziedzictwo. Tom I Zobacz więcej
Więcej