Zbrodnia z miłości

LubimyCzytać
15.11.2019

Historia jak z melodramatu, który przerodził się w kryminał. Miłosny trójkąt – para kochanków, pragnących być razem oraz mąż, który nie chce dopuścić do rozwodu. Tajemnicze zaginięcie i mrożące krew w żyłach odkrycie. Brzmi jak opis dobrego filmu, jednak historia wydarzyła się naprawdę. W Polsce. Wyreżyserowali i wzięli w niej udział Gabriela, Jerzy oraz nieświadomy scenariusza Mieczysław.

Gabriela i Jerzy poznali się na planie filmu Romana Polańskiego „Pianista”. Oboje byli statystami – ona grała młodą Żydówkę, on niemieckiego oficera. Połączyła ich nagła i płomienna miłość. Uczucie jak z hollywoodzkich filmów. Jednak na drodze do ich szczęścia pojawiła się poważna przeszkoda. Gabriela była mężatką z ponad 20-letnim stażem…

Romans

Gabriela – kobieta po 40-tce, matka dwójki dzieci. Pracowała w dziekanacie jednej z krakowskich uczelni. Wiodła spokojne i ustabilizowane życie. Do momentu, gdy postanowiła zostać statystką. Był rok 2001 i w tym czasie Roman Polański reżyserował w Polsce swój oscarowy hit – „Pianistę”. Zdjęcia odbywały się między innymi w Warszawie, gdzie na planie pojawiła się Gabriela. Jej uwagę przykuł szpakowaty, postawny mężczyzna wcielający się w rolę niemieckiego oficera. Był nim 44-letni Jerzy S. Od razu wpadli sobie w oko. Tuż po zakończeniu zdjęć, umówili się na kawę. Potem na kolejną. Aż niewinne spotkania w kawiarniach przerodziły się w gorący romans.

Mąż Gabrieli, Mieczysław, z którym związana była od ponad 20 lat, dość szybko dowiedział się o niewierności żony. Próbował z nią o tym rozmawiać, przekonywać. Wydawało mu się, że kobieta jeszcze zmieni zdanie, porzuci kochanka i wróci na łono rodziny do niego i dzieci. Gabriela była jednak zdecydowana zacząć nowe życie z Jerzym.

Mieczysław wciąż oponował. Coraz bardziej denerwowało to kochanków. Doszli do wniosku, że muszą pozbyć się niewygodnego męża.

Ale jak?

Tajemnicze zniknięcie

W maju 2005 roku Gabriela zgłosiła zaginięcie męża. Okazało się, że Mieczysław nie wrócił do domu, a ostatnim miejscem, w którym był widziany, było mieszkanie przy ulicy Komorowskiego należące do Jerzego S. Kobieta w rozmowie z policjantami stwierdziła, że jej mąż od dłuższego czasu cierpiał na depresję, a jej przyczyną miał być wypadek sprzed 10 lat, w którym mężczyzna stracił rękę. Mówiła, że zaczął popijać, miał problemy finansowe i ponoć wdał się w jakieś szemrane interesy z krakowskim półświatkiem. Gabriela sugerowała także, że mógł wyjechać do Austrii, by ukryć się przed wierzycielami. Historia wydawała się autentyczna. Policja wszczęła dochodzenie.

Przez długie miesiące funkcjonariusze badali każdy trop, sprawdzali ślady, przeglądali bilingi telefoniczne Mieczysława, czytali smsy, które wymieniał z dziećmi. Przeczesali nawet okoliczne jeziora i lasy. Bez skutku. Zastanawiali się czy nie zamknąć śledztwa. Jednak całej sprawie zaczęli przyglądać się oficerowie krakowskiego Archiwum X, czyli policyjnego wydziału zajmującego się niewyjaśnionymi zbrodniami sprzed lat. Ich podejrzenia wzbudził fakt, że Gabriela zaledwie kilka miesięcy po zaginięciu męża ma już nowego partnera, a przecież z reguły kobiety, których najbliższe osoby zniknęły bez śladu zaledwie dwa miesiące wcześniej, nie od razu układają sobie życie na nowo.

W międzyczasie para kochanków zaczęła wieść wspólne życie. Zamieszkali razem – mężczyzna bardzo szybko wprowadził się do mieszkania Gabrieli i Mieczysława, a kobieta zaczęła się starać by uznano zaginionego męża za zmarłego. Jednak policjanci z Archiwum X nabierali coraz więcej podejrzeń w stosunku do pary kochanków…

Podejrzani

Funkcjonariusze postanowili ponownie sprawdzić wszystkie zebrane dowody. Ich wątpliwości wzbudziło miejsce ostatniego pobytu Mieczysława, czyli należące do Jerzego S. mieszkanie przy ulicy Komorowskiego. W tym czasie mieszkali w nim studenci, którzy kilka miesięcy wcześniej wynajęli je od Jerzego.

Policjanci przybyli na miejsce z psem specjalizującym się w wyszukiwaniu zapachu zwłok ludzkich. Zwierzę doprowadziło funkcjonariuszy do nietypowej konstrukcji – wnęki koło balkonu, która została zamurowana…

W jaki sposób zginął Mieczysław? Kto bezpośrednio przyczynił się do jego śmierci? W jaki sposób para kochanków zaplanowała tę zbrodnię? Odpowiedzi na te pytania otrzymamy w jednym z odcinków nowej kryminalnej serii dokumentalnej „DNA polskich zbrodni”, która pojawi się na antenie kanału CBS Reality już w poniedziałek, 18 listopada o 22:00. Opisywany odcinek można przedpremierowo obejrzeć już teraz na kanale YouTube CBS Reality:

„DNA polskich zbrodni” to druga – po serii „Zawód: profiler” – polska produkcja kanału CBS Reality. Jej gospodarzami będą Joanna Opiat-Bojarska, jedna z najpopularniejszych autorek powieści kryminalnych (m. in. serii „Kryształowi”), oraz youtuber Marcin Myszka, twórca kanału Niediegetyczne i podcastu Kryminatorium. Prowadzący opowiedzą o dziesięciu najgłośniejszych zbrodniach popełnionych w Polsce w ostatnich latach i wraz z zaproszonymi ekspertami przybliżą widzom tajniki pracy śledczych i biegłych.

W programie przedstawione zostaną między innymi sprawy: komendanta policji, który okazał się sprawcą zbrodni; pary nastolatków z Rakowisk, z zimną krwią mordującej rodziców chłopaka; 15-letniej dziewczyny z Krapkowic, zaginionej zaledwie kilkaset metrów od swojego domu czy małego Szymona z Będzina - chłopca, którego tożsamości policja nie mogła ustalić przez dwa lata.

Premiera serii 18 listopada o 22:00 na kanale CBS Reality. Emisja kolejnych odcinków w dni powszednie o 22:00.

Fotografia otwierająca: Joanna Opiat-Bojarska i Marcin Myszka, prowadzący program „DNA polskich zbrodni”.

Artykuł sponsorowany

Reklama

komentarze [2]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2465
4
14.11.2019 09:54

Zapraszamy do dyskusji.


1917
1
16.11.2019 18:05

Idealnie im nie wyszło, muzyka w tle czasami głośniejsza od głosu, Marcin Myszka świetnie prowadzi, a Joanna Opiat-Bojarska strasznie sztywno i nie pasuje mi tam, i nie wyjaśniono w sumie jak namówili Mieczysława by przyszedł do mieszkania kochanka żony.No i po co śledczym kominiarki jak podali ich imiona i nazwiska pod spodem?


zgłoś błąd