Olena 
Fanka książek historycznych, dobrych kryminałów, komedii Barei, Kabaretu Starszych Panów, przedwojennego jazzu, piosenek Osieckiej, zagadek szaradziarskich i babcinych pierogów. Marzy o podróży na Islandię oraz gigantycznym regale, który pomieści ulubione książki (nie cierpi e-booków). Nie jest w stanie zapisać się ani do grupy psiarzy, ani kociarzy, więc stanęła pośrodku razem z ukochanym psem i kotem :). PS. Nie przyjmuję zaproszeń od hurtowych kolekcjonerów znajomych.
27 lat, kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Dywizjon 303. Walka i codzienność
    Dywizjon 303. Walka i codzienność
    Autor:
    Z serii "Sekrety historii". Bitwa o Anglię dzień po dniu. Polski 303. Dywizjon okazał się najskuteczniejszą jednostką myśliwską RAF w czasie powietrznej bitwy o Anglię. W książce przedstawione są dzie...
    czytelników: 44 | opinie: 0 | ocena: 7 (13 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-13 12:18:00
Ma nowego znajomego: ania
 
2018-12-12 07:25:29
Ma nowego znajomego: Blanka
 
2018-12-07 17:01:14
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Sekrety historii". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
 
2018-12-07 16:59:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Inne
Autor:
 
2018-12-02 18:20:59
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-30 14:50:53
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Biografie

Wyjątkowej postaci Zbigniewa Wodeckiego raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Kto jednak chce dowiedzieć się czegoś więcej z życiorysu słynnego, polskiego artysty niech śmiało sięga po biografię duetu Bałuk&Krupiński. Warto! Bo Wodecki to nie tylko „Pan od Pszczółki Mai”, „Pan od Bacha” czy wyrazisty juror z TzG. Amerykanie mieli Franka Sinatrę, my zaś możemy pochwalić się własnym dobrem... Wyjątkowej postaci Zbigniewa Wodeckiego raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Kto jednak chce dowiedzieć się czegoś więcej z życiorysu słynnego, polskiego artysty niech śmiało sięga po biografię duetu Bałuk&Krupiński. Warto! Bo Wodecki to nie tylko „Pan od Pszczółki Mai”, „Pan od Bacha” czy wyrazisty juror z TzG. Amerykanie mieli Franka Sinatrę, my zaś możemy pochwalić się własnym dobrem narodowym, choć niestety pana Zbyszka już nie ma z nami.

W pierwszej części książki przeczytamy o niezwykłej historii płyty z 1976 roku, która – niczym najdroższe wina – musiała swoje odleżeć, dojrzeć, by wreszcie po czterech dekadach, zachwycić słuchaczy. Chodzi oczywiście
o krążek nagrany z zespołem Mitch&Mitch. Kto nie zna, niech żałuje!

Część druga to wywiad rzeka, dzięki któremu poznamy mniej przypudrowane oblicze pana Zbigniewa – lwa scenicznego, tytana pracy, przyjaciela i ojca rodziny. Oczywiście artysta powiedział tylko tyle, ile chciał i w taki sposób, w jaki pragnął być odebrany. Niemniej i tak możemy dowiedzieć się całkiem sporo, m.in. czy w dzieciństwie miał jakieś kompleksy, dlaczego wyrzucono go ze szkoły, jak zarobił pierwsze pieniądze, jak mu się współpracowało z Grechutą i Ewą Demarczyk i w końcu: czy bliższa jest mu muzyka klasyczna, czy estradowa i co sądzi o kondycji współczesnej piosenki.

Dużym atutem książki jest to, że możemy poznać Wodeckiego w dwojaki sposób. Kamil Bałuk, osobiście dobrze go nie znał, skupił się więc na opowieści reporterskiej pisanej niedługo po śmierci artysty i oddał głos tym, którzy stykali się z muzykiem na co dzień. Wacław Krupiński natomiast wielokrotnie się z nim spotykał, rozmawiał, obserwował go nie tylko z perspektywy widza. Wydaje mi się, że taka forma biografii jest z pewnością bardziej interesująca, choć czasami sprawiała wrażenie lekko przydługiej.

Podsumowując: masa wspomnień, masa wzruszeń, masa refleksji. Oprawa graficzna również zasługuje na wyrazy uznania. Fotografia z okładki – pan Zbyszek puszczający oko do czytelnika – zdobyła moje serce. Polecam.

pokaż więcej

 
2018-11-29 16:48:42
Ma nowego znajomego: Agnieszka
 
2018-11-23 19:05:16
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-22 13:08:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Historia
 
2018-11-17 11:15:38
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-17 11:14:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Inne

Czego w życiu bałeś się najbardziej? Z czego zrezygnowałeś, bo brakło ci odwagi, bo „nie wypada”, bo czułeś, że się nie nadajesz? Może ty też masz swojego demona – drewnianego kozła – który hamuje twoje działania, zamieniając życie w koszmar? A gdybyś mógł odmienić swój los z pomocą literatury i zacząć żyć naprawdę? Odważysz się?
To przeczytaj „Dżozefa” Jakuba Małeckiego!

Nie wiem, czy...
Czego w życiu bałeś się najbardziej? Z czego zrezygnowałeś, bo brakło ci odwagi, bo „nie wypada”, bo czułeś, że się nie nadajesz? Może ty też masz swojego demona – drewnianego kozła – który hamuje twoje działania, zamieniając życie w koszmar? A gdybyś mógł odmienić swój los z pomocą literatury i zacząć żyć naprawdę? Odważysz się?
To przeczytaj „Dżozefa” Jakuba Małeckiego!

Nie wiem, czy poprzednia wersja powieści była dobra, czy nie, ale ta poprawiona jest po prostu świetna! (Nie)typowy warszawski dresiarz Grzegorz trafia ze złamanym nosem (auć! znam ten ból) do szpitala. Nieciekawy pobyt urozmaicają mu pogaduszki z kolegami z sali. Jest wiecznie niezadowolony Maruda, biznesmen – lowelas zwany Kurzem i ten Czwarty – tajemniczy pan Stasio, namiętny czytelnik książek Josepha Conrada. Wkrótce szpitalna rzeczywistość coraz bardziej przypomina horror. Atmosfera staje się bardziej duszna, mroczna, wręcz klaustrofobiczna. Trawiony gorączką Czwarty (opętany przez ducha Conrada?) zaczyna snuć opowieść o swoim przeklętym życiu z demonicznym Kozłem Drewniakiem w roli głównej.

Z każdym kolejnym rozdziałem okazuje się, że to nie bohaterowie są tu najważniejsi ani perypetie małego a potem dużego Stasia. Esencję stanowi samo zagłębianie się w ich historię. Raz widzimy pochłoniętego lekturą Czwartego, dla którego „(…) najpiękniejsza nie była fabuła, styl autora, kunszt składania słów i zdań. Dla niego najważniejszy był sam proces czytania. To wtedy znikał Kozioł. Te chwile spędzane nad lekturą dawały prawdziwą wolność”. Innym razem obserwujemy zachowanie pozostałych pacjentów z sali. Zafascynowani losami Czwartego zapominają o wszystkim dookoła –
o przesuwających się ścianach, ciemnościach, nawet o potrzebach fizjologicznych. Z jednej strony zaspokajają swoją ciekawość odnośnie finału historii, z drugiej mają świetną okazję dokonać rozrachunku z własnym życiem. Przełamywanie własnych lęków, wyrastanie z dzieciństwa, stawianie czoła przeciwnościom, branie odpowiedzialności za własne życie - sprawy często poruszane w prozie przez Conrada – również w powieści Małeckiego mają niebagatelne znaczenie. I choć towarzyszy im nastrój przesycony grozą i smutkiem, zakończenie niesie pełne nadziei przesłanie. Drogi Czytelniku obudź się, żyj, czytaj!
Mały minus za część poświęconą Grześkowi. Bohater naparzający ścianę gołymi rękami? Jakoś tego nie kupuję. Przecież w pierwszym zamyśle miał być w miarę inteligentnym kolesiem, a nie tępym dresem. Niemniej przygodę z „Dżozefem” oceniam jako bardzo udaną.
Polecam.

pokaż więcej

 
2018-11-15 15:58:09
Ma nowego znajomego: Anka Markova
 
2018-11-14 12:02:05
Ma nowego znajomego: Wiola
 
2018-11-14 11:06:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Z przymrużeniem oka
Autor:
Cykl: Ostatnie (tom 2)

Jak napisać odlotowy bestseller? Oczywiście nie mam na myśli powieści, która wygra wszystkie możliwe konkursy i doprowadzi do ekstazy zawodowych i domorosłych recenzentów, ale taką, która wceluje w gusta czytelników, zapewniając autorowi zastrzyk pokaźnej gotówki. A ponadto nie będzie w banalny sposób powielać książkowych schematów, nie będzie kompilacją znanych utworów, nie będzie robić wody... Jak napisać odlotowy bestseller? Oczywiście nie mam na myśli powieści, która wygra wszystkie możliwe konkursy i doprowadzi do ekstazy zawodowych i domorosłych recenzentów, ale taką, która wceluje w gusta czytelników, zapewniając autorowi zastrzyk pokaźnej gotówki. A ponadto nie będzie w banalny sposób powielać książkowych schematów, nie będzie kompilacją znanych utworów, nie będzie robić wody z mózgu czytelnikom (no może trochę:)), nie będzie zawierała rozbudowanych zdań i - co najważniejsze – czas jej pisania nie przekroczy kilku tygodni. Łatwizna? Przekonajmy się!

Główna bohaterka drugiej części cyklu „Ostatnie” E. Madeyskiej stoi przed takim właśnie zadaniem. Kornelia Kłosowka - z wykształcenia polonistka, z zawodu serialowa scenarzystka – jest na życiowym zakręcie. Z dnia na dzień traci pracę, książka jej autorstwa okazuje się niewypałem, grozi jej proces o zniesławienie, nie wiedzie się jej w relacjach damsko-męskich, a nastoletnia córka woli mieszkać z bogatym (choć zdeprawowanym) ojcem. Jedynym ratunkiem na podreperowanie budżetu i uniknięcie starcia w sądzie z żoną wpływowego polityka może być wydanie poczytnego romansu. Tylko jak go napisać?

„Ostatni romans Kornelii” to najlepsza część trylogii Madeyskiej. Autorka nie tylko stworzyła powieść z przymrużeniem oka, gdzie w prześmiewczy sposób wytyka grafomaństwo kolegom po fachu, lecz także pokazuje blaski i cienie literackiego rzemiosła oraz przestrzega tych, którzy marzą o poważnym pisarskim zajęciu (piątka na świadectwie z polaka nie jest żadnym gwarantem sukcesu:)). Oj, ciężki to kawałek chleba, zwłaszcza jeśli pisarzowi zależy przede wszystkim na jakości tekstu, a nie na schlebianiu czytelniczym guścikom czy na słupkach sprzedaży. Dostaje się też co nieco internetowym recenzentom z popularnego portalu książkowego :-).
Polecam, dla mnie bomba!

pokaż więcej

 
2018-11-14 11:00:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Inne
 
Moja biblioteczka
701 109 5273
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (137)

Ulubieni autorzy (18)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (16)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd