ledzwarta 
status: Czytelnik, dodał: 3 cytaty, ostatnio widziany 22 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-04 17:09:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Król (tom 2)

100% Twardocha w Twardochu.

Gdyby jakiś (niewątpliwie utalentowany) pisarz napisał książkę, w której dla pieniędzy, sławy lub zgrywy zdecydował się udawać Szczepana Twardocha, to wyszłoby właśnie "Królestwo". Nie ma tu bowiem żadnego wątku, który nie byłby jakąś wariacją pomysłu z wcześniejszych książek. Mamy zatem obserwatora widzącego jednocześnie cały czas. Nie jest to co prawda Drach, a...
100% Twardocha w Twardochu.

Gdyby jakiś (niewątpliwie utalentowany) pisarz napisał książkę, w której dla pieniędzy, sławy lub zgrywy zdecydował się udawać Szczepana Twardocha, to wyszłoby właśnie "Królestwo". Nie ma tu bowiem żadnego wątku, który nie byłby jakąś wariacją pomysłu z wcześniejszych książek. Mamy zatem obserwatora widzącego jednocześnie cały czas. Nie jest to co prawda Drach, a człowiek zanurzony w "wteraz", ale zasada jest ta sama. Na krótki, gościnny występ wraca nawet kaszalot. Główni bohaterowi są zaś, rzecz jasna, mocno niedoskonałymi ludźmi, którzy muszą walczyć o przetrwanie w złym świecie i w złych czasach. Moralności i nadziei, oczywiście, nie ma. I ten brak oryginalności to nie jest nawet zarzut, bo wyszło z tego całkiem ciekawe dzieło. Przy czym wolałabym, żeby do znanego refrenu autor dopisał jakąś nową zwrotkę.

Natomiast sama akcja, nastrój i język nie pozostawiają nic do życzenia. Twordoch jest mistrzem w swoim fachu, czytanie to sama przyjemność.

pokaż więcej

 
2018-10-26 18:33:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Coś rozbrajającego. To niezwykłe, jak bezbrzeżnie optymistyczna może być historia piłkarza, którego zmuszono do emerytury.

 
2018-09-22 17:02:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Żulczyk, niestety, ewidentnie uwierzył, że pisze tak pięknie, że głównym bohaterem jego książek może być język. Że pies drapał fabułę (bo tej w "Ślepnąc" jest może na sto stron), że kto by się tam przejmował ciekawymi bohaterami (tego też nie ma u Żulczyka zbyt wiele, chłodnych degeneratów szanujących kobiety literatura ma na pęczki, a Jacek jest tak nudny, że pod każdym względem ustępuje... Żulczyk, niestety, ewidentnie uwierzył, że pisze tak pięknie, że głównym bohaterem jego książek może być język. Że pies drapał fabułę (bo tej w "Ślepnąc" jest może na sto stron), że kto by się tam przejmował ciekawymi bohaterami (tego też nie ma u Żulczyka zbyt wiele, chłodnych degeneratów szanujących kobiety literatura ma na pęczki, a Jacek jest tak nudny, że pod każdym względem ustępuje nawet swoim odpowiednikom literatury średniej półki, Eberhard Mock wbiłby go w ziemię i nie zostawił jeńców). Jedno co jest dopieszczone to nawał zabiegów językowych, w większości, znacznie mniej atrakcyjnych i oryginalnych niż autorowi by się wydawało.

No i tak to z wysokich aspiracji wyszła bardzo średnia książka.

pokaż więcej

 
2018-09-19 14:32:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Życie w średniowieczu (tom 2)

To jakby rozbudowany rozdział "społeczeństwo" z licealnego podręcznika do historii. Dobrze się czyta, ale nie jest to pogłębione dzieło naukowe.

 
2018-09-07 12:48:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

To by była znacznie lepsza książki, gdyby nie język, którym jest napisana. Żulczyk stanowczo zbyt mocno przedawkował przymiotniki, metafory i porównania magiczne. Mikołaj nie może pić kawy siedząc na krześle, o nie, on pije mrok z plastikowego kubka i siedzi tak bardzo, że staje się krzesłem. I, wiecie, raz można sobie pozwolić na taki zabieg, dwa razy można. Ponieważ ta książka ma prawie 900... To by była znacznie lepsza książki, gdyby nie język, którym jest napisana. Żulczyk stanowczo zbyt mocno przedawkował przymiotniki, metafory i porównania magiczne. Mikołaj nie może pić kawy siedząc na krześle, o nie, on pije mrok z plastikowego kubka i siedzi tak bardzo, że staje się krzesłem. I, wiecie, raz można sobie pozwolić na taki zabieg, dwa razy można. Ponieważ ta książka ma prawie 900 stron, to powiedziałabym, że nawet dziesięć razy można, ale nie 900. Bo to się już robi śmieszne.

O dziwo jednak, atmosfera powieści jest tak przekonująca, że zupełnie nie bolą pewne braki w wątku kryminalnym. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie, autor sprawił, że uwierzyłam, że w tym przeklętym Zyborku tak właśnie by to wszystko wyglądało.

pokaż więcej

 
2018-08-24 17:40:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Oczywiście, znam dobrze twórczość Ciechowskiego (kto nie zna!) i słucham audycji Stelmacha (kto nie słucha Stelki, no ludzie!), ale naprawdę nie spodziewałam się, że ta książka będzie aż tak dobra.

Piotr Stelmach przełożył na język literacki konwencję reportażu radiowego. I okazało się, że ma to w zasadzie wyłącznie zalety. Narrator w swoim imieniu wypowiada się mało i, jeżeli już, to po to,...
Oczywiście, znam dobrze twórczość Ciechowskiego (kto nie zna!) i słucham audycji Stelmacha (kto nie słucha Stelki, no ludzie!), ale naprawdę nie spodziewałam się, że ta książka będzie aż tak dobra.

Piotr Stelmach przełożył na język literacki konwencję reportażu radiowego. I okazało się, że ma to w zasadzie wyłącznie zalety. Narrator w swoim imieniu wypowiada się mało i, jeżeli już, to po to, żeby opisać własną historię poznawania twórczości Ciechowskiego. Nie komentuje wypowiedzi innych bohaterów, pozornie milczy, udaje stojak pod mikrofon. Ale tak naprawdę widać ogrom pracy włożony w ułożenie cudzych wypowiedzi w spójną książkę, w której wątki sensownie się ze sobą splatają. Opowieść o Ciechowskim jest przez to pozbawiona chamskiej łopatologii, nie atakuje słuchacza, tfu!, czytelnika gotowymi wnioskami, pozwala je wyciągnąć samemu. Przyjemnie czytać autora, która traktuje czytelnika jak istotę myślącą, zdolną do objęcia rozumem złożoności świata. Cieszę się, że postać tak nietuzinkowa nie została utopiona w kronikarskiej dokładności biografa w służbie tezy.

Bardzo podoba mi się też zabieg z odwróceniem chronologii. Niby nic, a po odłożeniu książki zostaje w głowie jasny obraz dziecka, które ma przed sobą kilkadziesiąt lat ciekawego życia, a nie historia przedwczesnej śmierci fascynującego artysty, który z pewnością jeszcze wiele miał do powiedzenia.

Skończyłam czytać "Lżejszego", a teraz siedzę nad piosenkami Republiki i odkrywam je na nowo. Jakbym je słyszała po raz pierwszy. Niebanalnym twórcą był Grzegorz Ciechowski, oj, niebanalnym.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
128 125 570
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
Ulubione cytaty (3)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd