CoZaBadziewnyCzytacz 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-27 00:58:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Urodziłam się w 1991 roku, więc lata dziewięćdziesiąte to dla mnie raczej mgliste wspomnienia, niż konkretne obrazy, ale tym chętniej sięgnęłam po "Kastora"! A to, że akcja dzieję się w Krakowie, przekonało mnie całkowicie! Cudownie było "zobaczyć" Kazimierz, zanim stał się kawiarnianym centrum miasta, przeżyć dancingi i przejechać się telepiącym się tramwajem.


Tytułowy Kastor Grudziński to...
Urodziłam się w 1991 roku, więc lata dziewięćdziesiąte to dla mnie raczej mgliste wspomnienia, niż konkretne obrazy, ale tym chętniej sięgnęłam po "Kastora"! A to, że akcja dzieję się w Krakowie, przekonało mnie całkowicie! Cudownie było "zobaczyć" Kazimierz, zanim stał się kawiarnianym centrum miasta, przeżyć dancingi i przejechać się telepiącym się tramwajem.


Tytułowy Kastor Grudziński to policjant próbujący zaprowadzić porządek nie tylko w swoim mieście, ale też we własnym życiu. A najważniejsze jest to, że stara się to zrobić w latach 90, krótko po przemianach ustrojowych, kiedy każdy musiał starać się dopasować do nowego systemu. Kastor to nie jest papierowa postać, ale bohater z krwi i kości. Nie tylko towarzyszymy mu w pracy, ale dowiadujemy się o jego przeszłości i razem z nim szukamy odpowiedzi na nurtujące go pytania.


Kryminał rozpoczyna się wiadomością o zaginięciu mieszkańca bogatej dzielnicy. Dochodzenie toczy się swoim torem, a my w ramach niespodzianki dostajemy komendę rodem z "13 posterunku" (ktoś jeszcze pamięta ten serial?!). Mój umysł przyzwyczajony do roku 2018 wręcz buntował się przed tą prowizorką i tym brakiem poszanowania dla zasad, tak adekwatnymi dla lat 90. Równocześnie nie lada gratką było przeczytanie sformułowań, które w dzisiejszym języku już na pewno się nie pojawiają! A w ramach niespodzianki możemy przeczytać kilka dowcipów z brodą, które w innym miejscu pasowałyby jak wół do karety, tutaj okazywały się urocze.


Miłoszewski przy okazji podrzuca nam informacje o zmianach, jakie zachodziły w tym czasie w społeczeństwie, zwłaszcza jeśli chodzi o przemianowanie milicji na policję. Każdy musiał nauczyć się wielu nowych umiejętności, by dostosować się do nowej rzeczywistości, a nie każdemu przychodziło to z łatwością. Nowe możliwości były dla jednych nadzieją na lepszą przyszłość, dla innych szansą na szybkie wzbogacenie się w nie do końca moralny sposób.


Ogromnie podoba mi się okładka — font, którym napisany jest tytuł, zdjęcie i jego obramowanie, nawet wtrącenie od pana Pazury tworzy idealny klimat lat 90. Jestem zachwycona!


"Kastor" wciąga od pierwszych stron, czyta się tę książkę szybko, a koniec pozostawia ogromny niedosyt! Panie Miłoszewski, może da się pan kiedyś skusić na powrót do opowieści o komisarzu Grudzińskim?

pokaż więcej

 
2018-11-14 02:10:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Enola Holmes (tom 1)

Znacie Sherlocka? Jasne, że znacie! Bo kto by nie znał? A jego młodszą siostrę kojarzycie? No właśnie, ja też nie kojarzyłam, ale okazuje się, że takowa istnieje i jest całkiem fajną babką.

Enola Holmes to nastoletnia siostra Sherlocka, którą cechuje ten sam brak poszanowania dla ogólnie przyjętych zasad, co słynnego detektywa. W dniu swoich czternastych urodzin mierzy się z niespodziewanym...
Znacie Sherlocka? Jasne, że znacie! Bo kto by nie znał? A jego młodszą siostrę kojarzycie? No właśnie, ja też nie kojarzyłam, ale okazuje się, że takowa istnieje i jest całkiem fajną babką.

Enola Holmes to nastoletnia siostra Sherlocka, którą cechuje ten sam brak poszanowania dla ogólnie przyjętych zasad, co słynnego detektywa. W dniu swoich czternastych urodzin mierzy się z niespodziewanym problemem — jej matka znika w tajemniczych okolicznościach. Z odsieczą przybywają jej bracia: Sherlock i Mycroft. Dziewczynka tęskni, jest zdezorientowana i zagubiona, nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji, ale jedno wie na pewno — nie będzie czekać z założonymi rękami na powrót matki — musi działać!

Enola ma swoje zdanie w wielu tematach i nie da sobie w kaszę dmuchać, a ja mam ogromną słabość do silnych kobiet! Książka dedykowana jest młodszym czytelnikom, ale ja również miałam dużo przyjemności z czytania. Jest intryga, jest dedukcja i znakomity morał na końcu. Enola, mimo że dość niepokorna, mogłaby być wzorem dla niejednej młodszej dziewczynki, a świetną koleżanką dla starszych.

Dodatkowym smaczkiem jest możliwość poznania zasad rządzących wychowaniem panien w XIX wieku. Dowiemy się, co to jest turniura i jak wyglądały ulice Londynu ponad sto lat temu.

Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na uroczą okładkę! Minimalistyczna, utrzymana w gamie trzech kolorów, ale mająca duży potencjał, jeśli cała seria zostanie utrzymana w tym stylu. A skoro już o tym wspomniałam, to dodam, że Sprawa zaginionego markiza to pierwszy tom serii, a ja z utęsknieniem czekam już na kolejny i dopisuję tytuł do mojej listy obowiązkowych prezentów dla młodszych czytelników.

pokaż więcej

 
2018-11-10 14:35:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Komisarz Montalbano (tom 16)

To moja pierwsza książka z serii o komisarzu Montalbano i, mimo że zaczęłam dość niefortunnie od 16 tomu, to wiem, że z pewnością sięgnę po kolejne. Wydawnictwo już teraz przygotowuje następny tom, a ja czekam!

W tym tomie komisarz znudzony przerwą między sprawami, daje się wciągnąć w tytułowe polowanie. Anonimowe listy zachęcają do niebezpiecznej zabawy i prowadzą jak po nitce po kolejnych...
To moja pierwsza książka z serii o komisarzu Montalbano i, mimo że zaczęłam dość niefortunnie od 16 tomu, to wiem, że z pewnością sięgnę po kolejne. Wydawnictwo już teraz przygotowuje następny tom, a ja czekam!

W tym tomie komisarz znudzony przerwą między sprawami, daje się wciągnąć w tytułowe polowanie. Anonimowe listy zachęcają do niebezpiecznej zabawy i prowadzą jak po nitce po kolejnych etapach poszukiwań. Akcja dzieje się w Sycylii, ale nie mamy tutaj mrocznego klimatu włoskiej mafii. Jest zabawnie i momentami uroczo, ale niech to was nie zwiedzie, bo przestępcy nie śpią, bywa też groźnie. Dialogi są całkiem swobodne, dużo ironii i sarkazmu, trochę ostrzejszego języka. Czasem czułam się, jakbym mogła taką rozmowę przeprowadzić z własnym znajomym.

Polowanie na skarb to dość krótka historia. Dla mnie idealna na zrobienie oddechu między bardziej wymagającymi lekturami. Czyta się ją szybko i przyjemnie, a sam Montalbano wzbudza ogromną sympatię swoją inteligencją z jednej i niefrasobliwością z drugiej strony. Podsumowując, czytajcie, czytajcie! Zadowoleni będą zarówno fani kryminałów, jak i ci, którzy wolą łagodniejsze treści.

pokaż więcej

 
2018-11-01 20:56:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Karuzela. To słowo ciśnie mi się na usta, kiedy myślę o tej powieści. Ale to nie jest taka karuzela, na której szczęśliwe dzieci bawią się na placu zabaw pod okiem zadowolonych rodziców. To jest ta karuzela, która jest głównym bohaterem wstępu do horroru. Widzicie to? Kręci się sama, nie wiemy dlaczego, a w tle słychać upiorne dziecięce śmiechy.

Na początku powieści poznajemy Marlene, która...
Karuzela. To słowo ciśnie mi się na usta, kiedy myślę o tej powieści. Ale to nie jest taka karuzela, na której szczęśliwe dzieci bawią się na placu zabaw pod okiem zadowolonych rodziców. To jest ta karuzela, która jest głównym bohaterem wstępu do horroru. Widzicie to? Kręci się sama, nie wiemy dlaczego, a w tle słychać upiorne dziecięce śmiechy.

Na początku powieści poznajemy Marlene, która postanawia zostawić za sobą całe swoje życie i rusza w drogę. Nie wiemy gdzie i dlaczego, a autor dość długo każe nam czekać na wytłumaczenie. Znamy nazwiska, ale właściwie nie wiemy, kim jest ten, od którego Marlene próbuje uciec, ten, który ostatecznie zjawia się na ratunek czy ten, który podąża jej tropem. Czujecie się zdezorientowani? To uczucie będzie wam towarzyszyć przez całą lekturę. Powieść pędzi, a my łapiemy za strzępki, by coś zrozumieć, czegoś się dowiedzieć, nad czymś zastanowić.

„Lissy” napisana jest rodzajem narracji, który mi bardzo odpowiada. Krótkie zdania, często równoważniki, pojedyncze słowa, jednoczesne przeplatanie myśli, wypowiedzi i czynów bohaterów. Książkę czyta się bardzo szybko, chociaż mam wrażenie, że wtedy poszczególne
sceny dosłownie przelatują nam przed oczami. Niepokój, który wyziera z każdej kartki, sprawiał, ze podczas czytania bolał mnie brzuch z przejęcia, a z drugiej strony zastanawiałam się, czy jestem pewna, ze to nie jest jakiś niesmaczny żart? Dodatkowo autor stworzył idealne tło złożone z mroźnych i mrocznych gór, w których czai się zło.

„Lissy” to powieść odświeżająca. Przyznam szczerze, że dawno nie czytałam czegoś tak dziwnego, ale zarazem tak intrygującego. To powieść, która was przeżuwa i wypluwa na koniec, by pozostawić kompletnie zagubionym. Czy polecam? Naprawdę nie wiem, chyba musicie przekonać się sami ;) Przyznajcie, nie kusi was, by dowiedzieć się kim jest Lissy?

pokaż więcej

 
2018-10-29 17:38:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Inspektor Armand Gamache (tom 2)

Zabójczy mróz to drugi tom z serii o szefie wydziału zabójstw Armandzie Gamache. Klimat książki pozostaje ten sam, małe miasteczko i mieszkańcy, którzy wiedzą o sobie wszystko. Zmienia się jednak minimalnie styl pisania autorki, miałam wrażenie, że się rozluźnia, pozwala sobie na mocniejsze żarty i bardziej swobodną narrację, ale to wszystko zdecydowanie pomaga opowieści.

Tym razem Gamache...
Zabójczy mróz to drugi tom z serii o szefie wydziału zabójstw Armandzie Gamache. Klimat książki pozostaje ten sam, małe miasteczko i mieszkańcy, którzy wiedzą o sobie wszystko. Zmienia się jednak minimalnie styl pisania autorki, miałam wrażenie, że się rozluźnia, pozwala sobie na mocniejsze żarty i bardziej swobodną narrację, ale to wszystko zdecydowanie pomaga opowieści.

Tym razem Gamache musi zmierzyć się nie dość, że z kolejną sprawą morderstwa to jeszcze z zimą, która w Quebecu jest wyjątkowo uciążliwa. Pomijając oczywisty wątek grasującego gdzieś w ukryciu przestępcy, motyw śniegu, zawieruchy i przeraźliwego zimna był chyba najważniejszy i odgrywał rolę dodatkowej postaci. Aż zamarzyły mi się białe święta i szczypiący w nos mróz!

Miasteczkiem Three Pines wstrząsa dramatyczne zabójstwo podczas dorocznego meczu curlingowego. Nielubiana CC de Poitiers pada rażona prądem. Podczas morderstwa obecnych jest tłum ludzi, jednak nikt nic nie widział, ani nie słyszał. Czyżby zabójca był aż tak nieuchwytny? Gamache z właściwym sobie spokojem i uporem dąży do odkrycia prawdy krok po kroku.

Chociaż muszę przyznać, że tym razem domyśliłam się odpowiedzi na pytanie "kto zabił?" już na samym początku, to lektura tego kryminału sprawiła mi dużo przyjemności! Kilka razy autorce udało się mnie zmylić i zmieniałam swój trop, by jednak za każdym razem wrócić do pierwszej myśli. Jeśli lubicie powieści, które nie pędzą, rozwijają się powoli i skupiają się na dedukcji, a nie akcji, to koniecznie sprawdźcie książki Louise Penny!

pokaż więcej

 
2018-10-23 14:14:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: W lekarskim fartuchu (tom 1) | Seria: Brak

To już któraś moja książka pani Miszczuk i muszę wam powiedzieć, że lubię je. Są idealne do wypoczynku, przyjemne historie, szybko się je czyta, pozwalają odpocząć głowie. Jestem pewna, że to nie będzie ostatnia!


W Obsesji poznajemy młodą lekarkę psychiatrii Joannę Skoczek. Główna bohaterka ma skłonność do pakowania się w kłopotliwe sytuacje. Niedawny zawód miłosny sprawia, że na każdego...
To już któraś moja książka pani Miszczuk i muszę wam powiedzieć, że lubię je. Są idealne do wypoczynku, przyjemne historie, szybko się je czyta, pozwalają odpocząć głowie. Jestem pewna, że to nie będzie ostatnia!


W Obsesji poznajemy młodą lekarkę psychiatrii Joannę Skoczek. Główna bohaterka ma skłonność do pakowania się w kłopotliwe sytuacje. Niedawny zawód miłosny sprawia, że na każdego nowego absztyfikanta patrzy krzywym okiem, a praca zmianowa w szpitalu konkretnie ogranicza jej życie towarzyskie. I wszystko toczyłoby się swoim nudnym torem, gdyby nie intrygujący liścik wrzucony do jej szafki. Oczywiście jak w każdym kryminale pojawia się też trup, albo i dwa.



Jest zabawnie, prosto i zaskakująco! Moje typy się nie sprawdziły, mordercą okazała się zupełnie inna postać, niż zakładałam, ale to świetnie! Takie książki chcę czytać! Autorka niejednokrotnie wyprowadziła mnie w pole.


Dodatkowo Katarzyna Miszczuk, sama również będąca lekarką, wprowadza nas w szpitalny świat. Rzuca ciekawostkami i pozwala nam poznać działanie tego przedziwnego organizmu. Dla mnie to była wartość dodana tej książki — poznać od tej drugiej strony środowisko lekarzy.


Skoro Joanna Skoczek uporała się już z Obsesją, pora zabrać się za Paranoję! Drugi tom już czeka u mnie na półce!

pokaż więcej

 
2018-10-17 15:11:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Moja przygoda z fizyką w szkole skończyła się, ledwo się zaczęła. Nigdy nie miałam dobrego nauczyciela, więc fizyka była dla mnie przedmiotem, którego trzeba się nauczyć, a potem zapomnieć. Tym bardziej ten tytuł zwrócił moją uwagę, bo Jearl Walker obiecuje na okładce, że wyjaśni, jak działa świat i udowodni, że fizyka może być zabawna. Rzeczywiście dużo radości sprawiło mi przeglądanie... Moja przygoda z fizyką w szkole skończyła się, ledwo się zaczęła. Nigdy nie miałam dobrego nauczyciela, więc fizyka była dla mnie przedmiotem, którego trzeba się nauczyć, a potem zapomnieć. Tym bardziej ten tytuł zwrócił moją uwagę, bo Jearl Walker obiecuje na okładce, że wyjaśni, jak działa świat i udowodni, że fizyka może być zabawna. Rzeczywiście dużo radości sprawiło mi przeglądanie książki i znajdowanie kolejnych ciekawych zagadnień. Walker nie zasypuje nas wzorami i regułkami, ale tłumaczy dość prostym językiem, jak to się dzieje, że można położyć się na łożu z gwoździ i nie zrobić sobie krzywdy, po co były niektórym dinozaurom kamienie w żołądku lub czy można umrzeć od sikania na tory. Myślicie, że nie można? Sprawdźcie!



Książka dzieli się na 7 rozdziałów, a każdy rozdział to kilkadziesiąt dociekliwych pytań i odpowiedzi. Tematy są i poważne, i lekkie. Dowiemy się, dlaczego kolejki górskie wywołują u niektórych tyle wrażeń, ale autor podzieli się również informacją, dlaczego dwie wieże World Trade Centre ostatecznie się zawaliły. Same pytania są fascynujące, a autor dodatkowo przeplata odpowiedzi krótkimi "z życia wziętymi" historiami, w których główną rolę pełni fizyka. Podczas czytania okazało się, że kilka spraw jest dla mnie jasnych jak np. właściwości odtłuszczające ziemniaka, podczas gdy inne to dla mnie kompletna czarna magia, ale teraz dzięki cyrkowi wiem już więcej.



To nie jest książka do przeczytania od deski do deski, ale do przeglądania i wyszukiwania ciekawostek. Zamierzam położyć ją u siebie w mieszkaniu gdzieś na wierzchu, tak by zaintrygować gości, by sięgnęli i na chybił trafił znaleźli własne odkrycie (dzięki któremu będą mogli brylować w towarzystwie!).



Ja jestem z fizyką na bakier, ale gdyby moi nauczyciele w przeszłości byli, choć w 1/2 tak kreatywni, jak autor Latającego cyrku fizyki, to kto wie? Może moja kariera potoczyłaby się inaczej? A tak już na sam koniec powiem wam, że myślę, że Sheldon Cooper czytałby Latający cyrk fizyki ;)

pokaż więcej

 
2018-10-08 20:08:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Nepal wydaje się dla Polaków tak odległy i nieznajomy jak co najmniej dzikie odmęty puszczy. Ktoś coś słyszał, ktoś coś wie, ale właściwie to ograniczamy się do informacji o kolejnych szczytach zdobytych przez naszych rodaków w tym tajemniczym kraju. Sama wiele lat temu, kiedy pracowałam za granicą, poznałam chłopaka z Nepalu. Nie opowiadał dużo o sobie, poza tym, że cała rodzina złożyła się... Nepal wydaje się dla Polaków tak odległy i nieznajomy jak co najmniej dzikie odmęty puszczy. Ktoś coś słyszał, ktoś coś wie, ale właściwie to ograniczamy się do informacji o kolejnych szczytach zdobytych przez naszych rodaków w tym tajemniczym kraju. Sama wiele lat temu, kiedy pracowałam za granicą, poznałam chłopaka z Nepalu. Nie opowiadał dużo o sobie, poza tym, że cała rodzina złożyła się na jego wyjazd do Szkocji, by pomóc mu w nadziei, że za jakiś czas on wspomoże ich. Pokazał również kilka zdjęć swojego domu i pamiętam wtedy ogromny kontrast, bo na ekranie całkiem nowoczesnej i nietaniej komórki ukazały nam się obrazy czegoś przypominającego jaskinię, w każdym razie dalekiego od cywilizacji. Wtedy potraktowałam to jako zabawną ciekawostkę, a dziś dzięki reportażowi Edyty Stępczak jestem świadoma, zatrwożona i jednocześnie wdzięczna, że żyję w kraju, w którym najgorsze, co może mnie spotkać, gdy mam odmienne zdanie od ogółu jest to, że nikt mnie nie wysłucha. Nepalskie kobiety nie mogą tego powiedzieć. W Nepalu za nieposłuszeństwo płaci się życiem.


Już z samej okładki spoglądają na nas smutne oczy, a każdy kolejny rozdział to następny przykład uciemiężenia kobiet. Książkę czyta się z wysiłkiem, bo temat nie jest łatwy, ale napisana jest zrozumiałym językiem, bez niepotrzebnych ozdobników. Fakty, nazwiska, nazwy konkretnych organizacji — bez zbędnego fabularyzowania. Myślę, że nie ma sensu, żebym dawała wam przykłady czy wypisywała puenty opowiedzianych historii. Pani Edyta zrobiła to na pewno lepiej, a każda ciekawostka bez wprowadzenia do tematu byłaby nie na miejscu. Napiszę wam natomiast wniosek, który płynie z każdej zapisanej strony. Nie da się przecenić wagi edukacji. Nauka prowadzi do zaprzestania wiary w zabobony, do poprawy warunków higienicznych, do zamążpójścia w odpowiednim wieku i w konsekwencji do stopniowej zmiany poglądów. Nepal to kraj, w którym jeszcze w 1950 roku mniej niż 10% społeczeństwa potrafiło pisać i czytać. Dzisiaj się to zmienia, ale wciąż jeszcze dużo brakuje, a dostęp do porządnej edukacji jest jednym z głównych celów kobiet, które za pośrednictwem wielu organizacji dążą do wyswobodzenia Nepalek z rygorystycznego patriarchatu i wszystkich negatywów, które się z nim wiążą.


Ten reportaż uczy tego, jak ważna jest świadomość. Świadomość swojej pozycji i świadomość świata. Patrząc tylko na czubek własnego nosa, nie jesteśmy w stanie się odnieść do rzeczywistości. Nie widzimy perspektywy. I mówię tu zarówno o dziewczynkach z Nepalu, które nie mają dostępu do wystarczającej edukacji i przez to często nie są świadome, że można żyć inaczej, ale też o nas, o Polkach i Europejkach, które w walce o równouprawnienie (brawo dziewczyny!) muszą pamiętać też o tych kobietach, które są w gorszej sytuacji i którym odmawia się oczywistego prawa do walki. Chciałabym, żeby moje wnuczki słyszały o takich historiach jako o opowieściach z zamierzchłej przeszłości. I żeby ani one, ani wnuczki dzisiejszych Nepalek nigdy nie musiały sobie zadawać pytania: Czy nie byłoby lepiej, gdybym urodziła się chłopcem?

pokaż więcej

 
2018-10-07 19:22:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ależ ja lubię takie książki! Niby opowieść dla młodzieży, ale ile tu wiedzy o świecie, ile spostrzeżeń o współczesności, ile różnych lęków i pasji dzisiejszych młodych ludzi! A przy tym książka jest świetnie napisana, wciągająca i nad wyraz dojrzała.

Razem z główną bohaterką Stevie Bell trafiamy do Akademii Ellinghama. Nic w tej szkole nie ma zwykłego, rozpoczynając od uczniów, przechodząc...
Ależ ja lubię takie książki! Niby opowieść dla młodzieży, ale ile tu wiedzy o świecie, ile spostrzeżeń o współczesności, ile różnych lęków i pasji dzisiejszych młodych ludzi! A przy tym książka jest świetnie napisana, wciągająca i nad wyraz dojrzała.

Razem z główną bohaterką Stevie Bell trafiamy do Akademii Ellinghama. Nic w tej szkole nie ma zwykłego, rozpoczynając od uczniów, przechodząc przez tryb nauczania, a kończąc na wielkiej tajemnicy, która związana jest z tragedią z przeszłości. Wiele lat wcześniej Albert Ellingham, założyciel tej prywatnej szkoły, staje się ofiarą nieuchwytnego przestępcy, gdy jego rodzina znika w tajemniczych okolicznościach. Mimo wielu prób dojścia prawdy nikomu nigdy nie udaje się znaleźć rozwiązania.

Nieodgadniony ma właściwie dwa ważne wątki. Jednym z nich jest wspomniana już intryga, a drugi to złożoność młodych umysłów. Wydawałoby się, że uczniowie elitarnej szkoły są utalentowani, młodzi i mający wspaniałe perspektywy na przyszłość. Powoli jednak odkrywamy ich problemy, niepewności i lęki. Ta opowieść to przekrój przez całe społeczeństwo. Mamy wątek lgbt, jest internetowy influencer, jest choroba psychiczna, jest niebezpiecznie rozumiana wolność objawiająca się nadużywaniem alkoholu i właściwie można by wymieniać dalej, a to wciąż tylko pierwszy tom historii.

Ja was ogromnie zachęcam do przeczytania, niezależnie od tego ile macie lat, bo to po prostu niesamowicie ciekawa historia jest. Ależ ja bym już chciała poznać rozwiązanie zagadki!

pokaż więcej

 
2018-10-02 13:25:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kwiat paproci (tom 1)

"Szeptucha" Katarzyna Berenika Miszczuk, Wydawnictwo WAB

Ja się tutaj dużo rozpisywać nie będę. Ta książka zebrała już mnóstwo świetnych opinii, więc napiszę tylko coś dla tych, którzy myślą, że to nie dla nich, że są za starzy, że będzie trochę żenująco (jak to bywa w romantycznych młodzieżówkach), że nie ma co tracić czasu. To ja wam powiem tak: Ale się zdziwicie!

Po pierwsze nie...
"Szeptucha" Katarzyna Berenika Miszczuk, Wydawnictwo WAB

Ja się tutaj dużo rozpisywać nie będę. Ta książka zebrała już mnóstwo świetnych opinii, więc napiszę tylko coś dla tych, którzy myślą, że to nie dla nich, że są za starzy, że będzie trochę żenująco (jak to bywa w romantycznych młodzieżówkach), że nie ma co tracić czasu. To ja wam powiem tak: Ale się zdziwicie!

Po pierwsze nie traktujcie tej książki, jako opowieść życia, która zmieni wasze spojrzenie na świat. Jest to po prostu kawał dobrej rozrywki, trochę humoru, trochę czarów i fantastyki, atmosfera rodem ze Starej Baśni, ale wszystko to dziejące się we współczesności. Połączenie dwóch światów - dawnej słowiańskości i XXI wieku było ryzykowne, ale moim zdaniem wyszło świetnie! Nic nie zgrzyta, wszystko idealnie współgra. Katarzyna Berenika Miszczuk ma szósty zmysł i umiejętność pisania w taki sposób, by czytelnik dał się ponieść. Towarzyszymy Gosi w jej zmaganiach z rozpoczęciem zawodowego i prywatnego życia w takim właśnie dziwnym świecie. I bywa, że to Gosia jest bardziej sceptyczna, co do Słowian i ich wierzeń niż my sami, więc aż chciałoby się czasem powiedzieć: A dajże już spokój! ;) Pamiętajcie jednak, że jeśli macie dużą wiedzę w tej dziedzinie, to nic was tutaj nie zaskoczy. Słowianie pojawiają się tu w wersji dla laików.



Muszę się wam przyznać, że kiedy wyrosłam z nastolatkowych opowieści, romantyczne historie przestały do mnie kompletnie przemawiać i bywa, że zastanawiam się, jak można było do tak dobrej historii wrzucić na siłę tak beznadziejny wątek? Ale nie tutaj! Klasa! Szeptucha jest napisana w taki sposób, że ten dość istotny motyw (Hasło:"Taka miłość zdarza się raz na tysiąc lat!" na okładce zobowiązuje) traktowany jest delikatnie i dość zręcznie.

Podsumowując, jeśli uwielbiacie nieoczywiste klimaty, jeśli nie boicie się sięgnąć po powieść dla młodzieży i przede wszystkim jeśli tradycje dawnych Słowian chociaż trochę was ciekawią, to ja was namawiam - sięgnijcie po Szeptuchę, a potem po pozostałe tomy serii Kwiat paproci!

pokaż więcej

 
2018-09-22 20:06:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Ucisk kobiet kojarzy nam się głównie ze wschodem. Wszyscy widzimy w wyobraźni te postacie z zakrytymi twarzami, którym nie wolno w pojedynkę wyjść na ulicę i które są całkowicie podporządkowane mężczyznom. A co się stanie, jeśli wam powiem, że to się dzieje tu w Europie? I nie sto lat temu, a w XXI wieku? W kraju, który wydawałoby się, jest cywilizowany i rozwinięty?



Dobre matki to...
Ucisk kobiet kojarzy nam się głównie ze wschodem. Wszyscy widzimy w wyobraźni te postacie z zakrytymi twarzami, którym nie wolno w pojedynkę wyjść na ulicę i które są całkowicie podporządkowane mężczyznom. A co się stanie, jeśli wam powiem, że to się dzieje tu w Europie? I nie sto lat temu, a w XXI wieku? W kraju, który wydawałoby się, jest cywilizowany i rozwinięty?



Dobre matki to nieprawdopodobna historia o odwadze, o znaczeniu rodziny i o ogromnej wewnętrznej sile, której trzeba, by postawić się najbliższym. Alex Perry opisuje włoskie kobiety, które postanowiły wypowiedzieć wojnę mafii. To jest wyjątkowo złożona opowieść przypominająca momentami scenariusz filmowy, a nie prawdziwe życie.


Poznajemy losy trzech kobiet — córek mafiosów, żon mafiosów i matek przyszłych mafiosów. Żadnej z nich życie nie rozpieszcza, a wymóg posłuszeństwa względem kolejnych mężczyzn jest częścią egzystencji. Każda z nich w pewnym momencie podejmuje decyzję, by zdradzić swoje dotychczasowe życie w walce o lepszą przyszłość dla siebie i swoich dzieci. Muszą jednak pamiętać o jednym — mafia nie wybacza, a jakikolwiek przejaw zdrady traktowany jest jak wyrok śmierci.



Ciekawym wątkiem poruszonym przez autora jest kult "Ojca chrzestnego". Nie ma chyba osoby, która chociażby nie słyszała o tym filmie. A czy zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo wypaczyła nasze spojrzenie na mafię? Nazwa, którą posługuje się kalabryjska mafia 'ndrangheta oznacza bohaterstwo, męstwo i cnotę. Te cechy może mają jakieś odzwierciedlenie w filmie, ale nie w rzeczywistości. Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, co czuli mieszkańcy Kalabrii, kiedy spragnieni wrażeń turyści przyjeżdżali na południe w poszukiwaniu dreszczyku emocji, podczas gdy w miejscowych domach kryli się bezlitośni mordercy, skazujący na śmierć własne żony, siostry czy córki?


Podczas czytania ciężko jest uwierzyć w to, że ta historia nie jest wytworem wyobraźni. To wydarzyło się naprawdę. Te kobiety stały się symbolem początku końca 'ndranghety. I nie mówię tu tylko o tych, które wyrwały się ze szponów mafii. To jest też historia sędzin, prokuratorek i adwokatek, które walczyły po stronie kobiet, mimo zagrożeń, jakie na siebie tym sprowadzały. Dobre matki to historia smutna, ale dająca nadzieję na lepsze jutro i otwierająca nie tylko drogę do walki z przestępczością, ale również wspomagająca bój o prawa kobiet. Kolejny przykład w historii, że ignorowanie kobiet nie wychodzi na dobre

pokaż więcej

 
2018-09-17 23:51:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Zacznę osobistym wyznaniem. Nie jem mięsa od prawie 14 lat. Cierpienie zwierząt jest dla mnie głównym argumentem. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że to nie jest temat, na który lubię rozmawiać. Bronienie własnych przekonań i odpieranie czasem absurdalnych zarzutów jest męczące. Wojowanie z kimś, kto nie chce słuchać to nie moja bajka. Każdy ma prawo mieć własne zdanie i każdy powinien rozliczyć... Zacznę osobistym wyznaniem. Nie jem mięsa od prawie 14 lat. Cierpienie zwierząt jest dla mnie głównym argumentem. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że to nie jest temat, na który lubię rozmawiać. Bronienie własnych przekonań i odpieranie czasem absurdalnych zarzutów jest męczące. Wojowanie z kimś, kto nie chce słuchać to nie moja bajka. Każdy ma prawo mieć własne zdanie i każdy powinien rozliczyć się sam na sam ze swoim sumieniem. Dlatego właśnie obawiałam się, że to będzie książka z tych "wojujących" i autorka będzie usilnie starała się przekonać nas do swoich racji. Na szczęście Barbara J. King próbuje podejść czytelnika od zupełnie innej strony. Ja jestem zachwycona!



Każdy rozdział to charakterystyka jednej grupy zwierząt. Poczytamy o kurach i krowach, ale poznamy też ośmiornice. Swoją drogą, po przeczytaniu tej książki nigdy już nie spojrzę na te głowonogi w ten sam sposób. Dla wszystkich chyba jasne jest, że pies może odczuwać przyjemność z bliskości właściciela, że troszczy się o swoje szczeniaki i że potrafi bawić się piłką czy patykiem. Co byście jednak zrobili, gdybym powiedziała wam, że taka ośmiornica wcale dużo nie odstaje od tego opisu? Nie chcę wam zdradzać za wiele, byście mogli sami odkryć osobowość zwierzaków, ale muszę wam powiedzieć, że mimo tego, że od zawsze jestem przekonana o tym, że te stworzenia mają całkiem bogate "życie wewnętrzne" to nie raz podczas lektury przecierałam oczy ze zdziwienia. Wow! Kto z was wiedział, że do pilnowania stada kóz zatrudnia się lamy? To one przez nikogo niekierowane ustawiają się przy słabych momentach ogrodzenia, by bronić mniejszych kolegów przed dzikimi psami i kojotami. Chcecie więcej takich ciekawostek? Sięgnijcie po książkę!



I teraz to, co sprawia, że tego typu pozycja jest wyjątkowo wartościowa — aspekt naukowy. Autorka przywołuje badania i eksperymenty i powołuje się na nazwiska ze świata nauki i ich prace. A dodatkowe 20 stron przypisów pozwala nam wierzyć, że przekazuje nam rzetelną wiedzę okraszoną żartami i jej własnymi doświadczeniami. Osobowość na talerzu to książka, którą czyta się wyjątkowo przyjemnie. Barbara ma łatwe pióro, a przelewanie myśli na papier poszło jej na tyle gładko, by czytelnik nawet się nie zorientował, kiedy pochłonie tak pełną wiedzy pozycję. A po jej przeczytaniu wypada się zastanowić, czy jesteśmy w stanie przejść do porządku dziennego nad tym, że to, co mamy na talerzu ma własną osobowość.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
182 30 171
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
Ulubione cytaty (1)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd