Mój Zwierzak
Czy masz w domu jakiegoś zwierzaka: pies, kot a może rybki :) Podziel się z nami swoimi doświadczeniami. A jeśli masz jakiś problem to porostu zapytaj, na forum są osoby z doświadczeniem w hodowli wielu zwierząt :)
274 czytelników
18 dyskusji
303 wypowiedziPokaż ostatnią
Pomoc kotom wolno żyjącym
liczba postów na stronie: 
książek: 602
Lil
29-11-2010 13:46
Zakładam ten temat, bo a nuż uda mi się kogoś namówić/zachęcić do działań, choćby i drobnych, na rzecz kotów wolno żyjących. Wychodzę z założenia, że większość zła na świecie wcale nie bierze się ze złych intencji, ale po prostu - z zaniedbania, lenistwa, niewiedzy. Może nawet z niewiedzy najczęściej. Sama, zanim weszłam w temat wolno żyjących kotów, miałam dwa swoje koty od czterech lat. Kochałam je, rozpieszczałam, ale kompletnie nie zauważałam kociego nieszczęścia wokół siebie. Po prostu nie byłam pewnych rzeczy świadoma. Nie zaprzątała moich myśli kwestia schronienia dla kotów w zimie, gdy jest -20 stopni, dostępności pożywienia, wody, losu dopiero co urodzonych kociaków, których nikt nie odrobacza i nie leczy, które po prostu umierają w zimnej piwnicy na koci katar albo b. groźną dla kociąt panleukopenię. Nie miałam też pojęcia o ogromnej rzeszy ludzi, poświęcających swój prywatny czas i pieniądze na działania, które choć trochę mogą polepszyć los wolno żyjących kotów. Dwa lata temu sama do nich dołączyłam, chociaż moje działania są skromne, na miarę moich możliwości czasowych, finansowych i lokalowych. Co robię? Głównie sterylizuję wolno żyjące kotki. To jest absolutna podstawa. W Warszawie od prawie dwóch lat działa ośrodek Koteria: http://www.koteria.org.pl, kastrujący bezpłatnie wolno żyjące koty. Łapie się takiego kota w specjalnie skonstruowaną klatkę-łapkę (można wypożyczyć z urzędu gminy), dostarcza do Koterii, a po siedmiu dniach odbiera się już wykastrowanego i wypuszcza w miejsce dotychczasowego bytowania.

Zdarza się, że zamiast drapiącej i prychającej "dziczy", złapie się kot oswojony lub taki, który oswaja się błyskawicznie. Wtedy żal go wypuścić z powrotem na niepewną egzystencję - szukam mu wówczas domu. Mam właśnie teraz na tzw. "tymczasie" ok. dwumiesięczną koteczkę.

Oczywiście zachęcam do innych działań na rzecz kotów. Można karmić okoliczne koty (to już od jakiegoś czasu nie jest tylko domena "zwariowanych starych kociar"), przekonywać sąsiadów do uchylenia choć jednego piwnicznego okienka (niektóre administracje zamawiają nawet po jednym na blok okienku z ruchomą klapką, przez którą koty mogą swobodnie wchodzić i wychodzić), namawiać znajomych na sterylizację ich własnych kotów (te rozmnożone przez nieodpowiedzialnych opiekunów zabierają potencjalne domy tym urodzonym w piwnicach i odratowanym przez dobrych ludzi, a także tym, które czekają w schroniskach, nierzadko latami).

Podsumowując, to jest wątek dla wszystkich, którzy chcieliby się dowiedzieć więcej o egzystencji kotów wolno żyjących, chcieliby im jakoś pomóc, mają chęci, ale niekoniecznie wiedzę i środki. Gorąco zachęcam do otwarcia oczu i serca, szczególnie teraz, w zimie, kiedy kotom jest najciężej.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 26
ruth
19-12-2010 21:55
Dobry temat, też pomagamy kotom wolnożyjącym. Dokarmiamy i postawiliśmy budkę na tarasie, gdzie mają zawsze jedzonko. Teraz zimą, nawet podgrzewamy przed podaniem :) Na razie mamy 3 stołujących się, ale nikt nie mieszka na stałe.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2410
mantra
20-12-2010 07:51
A co można niskim studenckim kosztem takim kotom podawać? Czy ryż na kostce rosołowej z odrobiną śmietany to zbyt ubogie jedzenie?

Ja nie zaczynałam karmić kotów w okolicy głównie z tego powodu, że nie byłam pewna czy będę mogła to robić regularnie. Ale teraz sobie myślę że lepiej nawet rzadko niż w ogóle...

Edit: Zapomniałam że jest zima. Takie jedzenie chyba będzie mi zamarzać...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 602
Lil
22-12-2010 14:54
Oj, przepraszam za zwłokę w odpowiedzi, ale mam kłopoty z komputerem, więc ostatnio nie zaglądam tu regularnie.

@ruth:
Takie budki to świetna sprawa. Sama jeszcze nie miałam okazji takiej skonstruować, ale wiem, że wiele osób to robi i niektóre administracje czy zarządcy terenu patrzą na to nawet przychylnym okiem.

@mantra:
Fakt, takie jedzenie na pewno będzie teraz zamarzać. Ale poza tym koty są mięsożercami (w stopniu większym niż psy) i do prawidłowego funkcjonowania potrzebują mięsa. Długo więc na samym ryżu nie pociągną, zwłaszcza zimą. Z drugiej strony lepszy ryż niż pusty żołądek. Ja załatwiłam sobie karmę z urzędu gminy i stawiam raczej na suche, które może sobie postać i nie zamarznie. Może i u Ciebie urząd gminy ma fundusze na sponsorowanie karmy? Warto się dowiedzieć.

A jeśli już ryż, to może z dodatkiem jakiegoś w miarę taniego mięsa? Bardzo pożywne są np. serca drobiowe i chyba całkiem tanie. Moje prywatne koty uwielbiają. :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
zgłoś błąd zgłoś błąd