Zośka Papużanka: „Interesuje mnie pojedynczy człowiek”

Zuzanna Mądrzak
21.05.2021

Rozgrzane sierpniowym słońcem pola, mycie zębów pod rozgwieżdżonym niebem, wakacyjna beztroska i twarde „nie, bo nie”. W najnowszej książce Zośka Papużanka przenosi czytelników na małopolską wieś, do ciasnego domu, w którym rządzi srogi Bóg. Z okazji premiery „Kąkola” rozmawiamy z autorką o sentymentach, buncie i tkwieniu w trudnych relacjach.

Zośka Papużanka: „Interesuje mnie pojedynczy człowiek”

Kąkol Zośka Papużanka[OPIS WYDAWCY] „Kąkol” to powieść o powrocie do wakacji spędzanych na wsi, do przyrody, dzieciństwa – trudnego, naznaczonego niewyjaśnionym międzypokoleniowym konfliktem ludzi przymuszonych do bycia ze sobą. Narratorka patrzy na świat oczami kilkunastoletniego dziecka, rozdartego między ojcem, pełniącym funkcję autorytetu, ale dalekim i zdominowanym przez swojego ojca, a matką, która jest postacią idealną, niezwykłą – lecz odrzuconą przez rodzinę męża, nieumiejącą się odnaleźć. Dziecko nie umie wytłumaczyć sobie zależności, którym podlega, w które zostało wrzucone – i próbuje znaleźć w własne miejsce, odrzucić poczucie winy.

Reklama

To historia pamięci. Zioła, liście, trawy wkładane pomiędzy kartki książki, mogą oznaczać coś, co chcemy zachować, albo o czym chcemy zapomnieć. „Kąkol” to książka o przyjaźni, próbującej pogodzić świat dziecka z miasta z wakacjami dziecka ze wsi. O poszukiwaniu kogoś, kto bardzo się stara być taki, jak my, chociaż nie jest. „Kąkol” szuka wreszcie odpowiedzi na najstarsze z pytań: czym jest dobro, a czym zło? Czy jesteśmy złem naznaczeni, czy też wybieramy je świadomie? Czy dziecko potrafi być złe?

Ta książka pachnie suchą trawą, mlekiem i korą drzew. Ta książka boli jak pierwsze doświadczenie niesprawiedliwości. Jest urokliwa i straszna, nieprawdziwa i prawdziwa – jak każda baśń.

Zuzanna Mądrzak: Od pierwszych stron „Kąkola” czytelnikowi towarzyszy duszna, wręcz opresyjna atmosfera wymieszana z tym jedynym w swoim rodzaju poczuciem swobody, jaką niosą ze sobą pierwsze dni wakacji. Czytając nie mogłam przestać myśleć, że ta mieszanka sprzecznych uczuć jest jak metafora życia w Polsce. Czy to zamierzony efekt?

Zośka Papużanka: Oczywiście czytelnik ma prawo do każdej interpretacji, nawet do tak szerokiej, natomiast ja w ogóle o takich sprawach nie myślę, nie potrafię holistycznie patrzeć na świat ani na Polskę – ogarniam spojrzeniem jedynie malutki wycinek jakiegoś światka przynależnego w bardzo krótkim czasie niewielkiej grupie ludzi.

Czytając „Kąkola” miałam wrażenie, że zostałam dopuszczona do bardzo intymnego zakątka wspomnień. Jednocześnie w wielu scenach odnajdowałam doświadczenia swoje i swoich rówieśników urodzonych przed transformacją. Myślała pani o tym, że „Kąkol” może być uniwersalnym głosem pokolenia?

Nie mogę oczywiście tego zabronić – książka napisana jest własnością czytelników i mnie nic do tego, natomiast daleka jestem od takich ambicji, żeby się w czyimkolwiek imieniu wypowiadać. Mam nadzieję, że zawsze będę mogła tylko w swoim.

Zośka Papużanka

Scena z matką palącą dywan zapowiada się jak katharsis, triumfalny akt buntu wobec tej pętli, którą dom pod orzechem zaciska wokół rodziny. Wątek kończy się niewzruszonym spojrzeniem dziadka Antoniego. Czy uważa pani, że kobiece akty walki o własne prawa są cały czas skazane na drwiące milczenie mężczyzn u władzy?

Trudno mi się na ten temat wypowiedzieć, musiałabym zanalizować jakieś szeroko prowadzone badania socjologiczne; o wiele bardziej interesuje mnie pojedynczy człowiek, jeden, płci dowolnej, który jakoś tam na swój nieudolny sposób próbuje się zbuntować przeciwko opresji innego człowieka. I często, niestety, przegrywa; trudno wygrać z wrogością, z negatywnym nastawieniem, z agresją. Ale to nie znaczy, że nie trzeba się buntować – bunt jest wartością dla tego, kto się buntuje, nawet jeśli przegra.

Narratorka i jej wakacyjna przyjaciółka – Bejatka – przez większość czasu marzą o ucieczce z tej małopolskiej wsi, w której co krok czyha jakieś „nie bo nie” albo „musisz”. Jako dorosłe kobiety wracają – dlaczego? Sentyment? Poczucie obowiązku? A może ten dziwny ludzki pociąg do rozdrapywania strupów?

Reklama

Nie wiem wszystkiego o moich bohaterach. Wiem to, co napisałam. Mogę tylko myśleć i mieć nadzieję, że to nie z poczucia obowiązku, a z przywiązania do miejsca, które można wciąż zmienić. Miejsce nie jest winne, winien jest człowiek.

Rodzina z domu pod orzechem przesiąknięta jest chłodem emocjonalnym, napięciem, uprzedzeniami przekazywanymi z ojca na syna. Czy kolejne pokolenia mogą przerwać ten toksyczny łańcuch? Czasami takie rzeczy w pewnym wieku niespodziewanie wracają jako utarty schemat, mimo lat dbania o to, żeby nie popełniać tamtych błędów.

Zawsze sobie mówimy, że nie popełnimy tych błędów, o które oskarżaliśmy naszych rodziców. Zawsze sobie mówimy. A robimy różnie. Tak, wierzę, że łańcuch toksyczności w każdej chwili może zostać przerwany, przy czym nie mam pewności, że sposobem na to przerwanie powinna być rozmowa, pogodzenie się, wyjaśnianie sobie zaszłości, modne teraz mediacje – ja lubię przerwać rzeczywiście, odejść, zostawić – dla dobra mojej własnej psychiki, która jest czarno-biała. Nie powinniśmy pozwolić sobie na tkwienie w złych relacjach. Ale ludzie to uwielbiają.

Bardzo mnie ciekawi jak doszło do tego, że związali się ze sobą ojciec narratorki, nieodrodny syn wszechwiedzącego i wszechwładnego dziadka Antoniego i zdolna do buntu mama-czarodziejka. Ma pani wrażenie, że ludzie zmieniają się w związkach i dopiero w codzienności pokazują prawdziwą, niekoniecznie piękną twarz?

Jeśli czegoś nie napisałam, to znaczy, że naprawdę nie wiem. Bohaterowie w mojej głowie nie mają i nie będą mieć sequeli ani prequeli, proszę sobie dopowiedzieć dowolnie. Ludzie się w ogóle nie zmieniają w związkach. Często by chcieli, zależy im, ale się nie zmieniają. Jeśli jest taka rzecz w drugim człowieku, której nie będziemy w stanie wytrzymać, cokolwiek by to było, nawet drobiazg, który doprowadza nas do szału i wiemy, że będzie doprowadzał – nie należy się pakować w związek. Ani nasi partnerzy w związkach się nie zmienią, ani my.

Kąkol

Dlaczego oni wszyscy tam jeździli, co roku gnieść się w za małym domu, w za dużo osób – jakby nie było innych miejsc?

Dzieci – muszą. Nikt ich nie pyta o zdanie. A dorośli – lubią się gnieść w swoich zależnościach. To zadziwiające, ale ludzie po prostu lubią to, co sprawia im w relacji z drugim człowiekiem ból. Sami sobie takie miejsca stwarzają – i potem już rzeczywiście nie ma innych miejsc. Szkoda tylko, że wplątują w to dzieci.

Porozmawiajmy o języku „Kąkola”: płynnie łączy Pani emocjonalny strumień świadomości wczesnej nastolatki, surową obserwację, świat baśni, biblijne przypowieści i mitologię, chwilami wchodzi w tryb, który mnie skojarzył się z Gombrowiczem (rozwiązywanie krzyżówki z prababką). Czy taki buzujący kocioł powiązań i skojarzeń to coś, co towarzyszy Pani na co dzień?

Tak. Tak świat słyszę, wieloma kanałami jednocześnie, mam w głowie pełno skojarzeń, obrazów, słów, nie umiem pisać inaczej, to nie jest wyuczone ani stylizowane.

Mieszka Pani w Krakowie, sukcesywnie zalewanym betonem i pożeranym przez deweloperskie osiedla. „Kąkol” pełen jest ziół, malin, zbóż i otwartych przestrzeni. Szuka Pani aktywnie kontaktu z przyrodą w miejskiej codzienności, brakuje Pani tego?

Reklama

Kocham Kraków, ale rzeczywiście funkcjonowanie w nim, w ogóle w każdym mieście, jest dla mnie na tym etapie życia trudne. Kiedyś nie wyobrażałam sobie siebie poza przestrzenią miejską – teraz od niej uciekam. Na szczęście mam chałupę na wsi i kawał pola, sadzę drzewa, sieję kwiaty, gonię sarny, które obgryzają to, co zasadzę, podglądam sójki – i tam mi najlepiej. Opuszczam miasto – z pewnych względów wciąż nie mogę na stałe, ale ten moment jest coraz bliżej.

Na koniec muszę zapytać: czy jeśli zapuszczę się w małopolskie bezdroża, znajdę gdzieś schody prowadzące do nieistniejącego domu prababki Karoliny?

Niestety nie. Tych schodów już nie ma, bardzo żałuję. Ale na pewno są jakieś inne. 

Książka jest już dostępna w sprzedaży.

Fragment książki „Kąkol”:

Kąkol

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Materiał we wpółpracy z wydawnictwem Marginesy

Reklama

komentarze [10]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Czytelnik

Już mam e-book, dla mnie lektura obowiązkowa. Kiedyś, przypadkiem, kupiłam "Szopkę" i tak już zostało, styl autorki uzależnia i jest jedyny w swoim rodzaju :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
awita 23.05.2021 08:17
Czytelnik

Zapowiada się świetna książka. Okładka - wyjątkowa, aż chce się zabrać ją na łąkę, do lasu i włożyć między kartki kwiatki, trawki, liście, dotrzeć do wspomnień z własnego dzieciństwa. Na pewno będzie czytana :-)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
FanPtasiegoMleczka 22.05.2021 22:18
Czytelnik

A nie może być po prostu Zofia. Tak ładnie, a nie Zośka. Zosia też od biedy mogłoby być.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
reader 23.05.2021 14:24
Czytelnik

Redaktorka z wydawnictwa Świat Książki poradziła autorce, żeby opublikowala pierwszą ksiażkę jako Zośka, ponieważ Zofia brzmiało zbyt poważnie.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
FanPtasiegoMleczka 23.05.2021 14:40
Czytelnik

Ok. Chodź dla mnie, to zwykła dziecinada. Gdyby autorka miała 15-16 lat, to ok, a tak to... o nie pasuje mi to.Ale jakoś przeżyję.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Ola 25.05.2021 23:31
Czytelnik

Stylizacja autorki moim zdaniem, bardziej pasuje do Zośki. Jak na nią patrzę, to Zofia ni w ząb nie pasuje.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Agnieszka 22.05.2021 09:49
Czytelnik

Interesuje mnie czy książka jest równie ciekawa jak jej promocja - barwna, "pachnąca" latem, sianem, wakacjami. Trzeba przyznać, że promocja jest robiona z dużym rozmachem i zachęca do sięgnięcia po książkę

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Ola 25.05.2021 23:33
Czytelnik

Trzeba będzie przeczytać, żeby się przekonać 😀, albo poczekać na recenzje czytelników.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Diuna 26.05.2021 08:12
Czytelnik

Mnie się bardzo podobała. Smutna, na pewno nie lekka opowieść o wakacjach na wsi.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Zuzanna Mądrzak 19.05.2021 13:30
Czytelnik

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd