Swoimi książkami rozpieszcza czytelników. Wywiad z Anną Szczęsną, autorką „Krokodyla w doniczce“

LubimyCzytać
17.07.2020

Anna Szczęsna to autorka pełnych emocji, skupionych na relacjach międzyludzkich powieści obyczajowych, które zdobyły serca czytelniczek. Właśnie ukazała się jej najnowsza powieść „Krokodyl w doniczce”. Autorka opowiada o tym, co było dla niej szczególnie ważne przy pisaniu tej książki, kto jest pierwszym recenzentem oraz jaki udział w powstaniu najnowszej książki miał jej mąż.

Swoimi książkami rozpieszcza czytelników. Wywiad z Anną Szczęsną, autorką „Krokodyla w doniczce“

Krokodyl w doniczce Anna Szczęsna[OPIS WYDAWCY] Nowa powieść znawczyni potrzeb ludzkiego serca i specjalistki od emocji, Anny Szczęsnej!

Aldona, żwawa siedemdziesięciolatka i mistrzyni dziergania na drutach, nie radzi sobie z napadami gniewu. Tupiący sąsiedzi, śmieci zostawione na klatce schodowej, a nawet szumiąca w kaloryferze woda potrafią ją nieźle wkurzyć. Za radą terapeuty stara się kierować swoją furią jak kierowca samochodu rajdowego. Z różnym skutkiem.
Paweł jest autorem jednego bestsellera i wielu miernych powieści. Ma wrażenie, że jego życie to porażka. Całymi dniami obserwuje świat z okna na osiedlu Przymorze i troszczy się o swoją kolekcję aloesów i agaw.

Kaja właśnie spełniła marzenie o własnym mieszkaniu. Musi jednak spłacić kredyt. Ma plan, który może dać jej zastrzyk gotówki. Jej nowym sąsiadem jest pisarz, który – o ile zostanie poprowadzony przez kogoś, kto się na tym zna – może stać się gwiazdą. Kaja chce zostać jego asystentką.
Czy troje pozornie odmiennych ludzi o różnych pragnieniach odkryje to, co jest w życiu najważniejsze?

Reklama

Co było dla Pani najważniejsze podczas pisania tej, kolejnej już Pani powieści? Co tym razem chciała Pani opowiedzieć swoim czytelniczkom?

Anna Szczęsna: „Krokodyl w doniczce” to książka, przy której chciałam odpocząć. Poprzednia powieść „Szepty drewnianych papug” niosła ze sobą solidny ładunek emocjonalny. Dotykała spraw podstawowych, jak godność, wolność osobista, przemoc i dojrzewanie do decyzji trudnych, ale mogących uratować życie. „Krokodyl…” miał być książką lekką, dającą wytchnienie, pełną humoru, idealną do czytania na urlopie. Sama świetnie się bawiłam podczas jej pisania, praca nad nią była przyjemnością. Najważniejsze dla mnie okazało się stworzenie wiarygodnych postaci, takich, które moglibyśmy spotkać na swojej drodze, w sąsiedztwie. Pokazanie, że każdy z nas ma problemy, z którymi się boryka, a o których niekoniecznie chce mówić. Cudze zachowania, irytujące dla nas, mogą wynikać właśnie z tych problemów, dlatego warto być serdecznym dla drugiego człowieka, a przynajmniej wyrozumiałym. Tylko w ten sposób uda nam się zgodnie koegzystować na kurczącej się w zastraszającym tempie planecie.

I w doborze tematyki, i w samej treści zdradza Pani swoją miłość do świata roślin. Czy są one ważne w Pani życiu?

Jak najbardziej. Rośliny mają nieoceniony wpływ na samopoczucie, są cichymi towarzyszami codzienności. Pomagają odpocząć oczom, koją nerwy i zdobią. Ich tajemniczość, różnorodność kolorów, kształtów liści czy kwiatów są fascynujące. Żałuję, że tak mało o nich wiem, ale wciąż się uczę. Kiedy jestem w nowym miejscu, w pierwszej kolejności staram się odwiedzić park, ogród botaniczny lub palmiarnię. Właśnie w takie miejsca najpierw kieruję swoje kroki. Na szczęście, obecnie możemy sprowadzić prawie każdą roślinę, nawet tę najbardziej egzotyczną, chociaż z zadowoleniem obserwuję też trend powrotu do roślin z mojego dzieciństwa. Monstery, epipremnum, wężownice – mam do nich stosunek sentymentalny. Myślę, że moja sympatia ma źródło w dzieciństwie. Wakacje spędzałam u babci, która miała duży, bardzo zadbany ogród. Nie sądzę, bym wiedzą kiedykolwiek jej dorównała, ale na pewno przekazała mi zainteresowanie roślinami. Za to na aloesy, agawy i inne sukulenty zwrócił moją uwagę mój mąż, który ma bogatą kolekcję tych „krokodyli w doniczce”.

Anna Szczęsna

Akcja Pani powieści dzieje się w różnych rejonach Polski. Czy są to miejsca, które Pani szczególnie dobrze zna, lubi, dobiera z konkretnego powodu?

Reklama

Staram się osadzać akcję moich książek w okolicach, które znam. Mieszkałam w różnych miastach i w każdym świetnie się czułam. Zdarza mi się do nich tęsknić, a pisanie jest taką namiastką powrotu do tych miejsc. Ale to nie jest regułą, jak choćby w „Iskierce nadziei” – to książka świąteczna i z tego względu zależało mi, żeby treść był uniwersalna. Nie zdecydowałam się na żadne konkretne miasto, nie nazwałam go, żeby czytelnik mógł pomyśleć, że taka historia może mieć miejsce tuż obok. Za to Różane Doły, do których jedzie Hanka, bohaterka „Myśli do przytulania”, są w całości wymyślone. To idylliczna wieś, trochę jak z bajki, bo ta historia miała być lekarstwem na prozę dnia codziennego, plastrem na bolączki, a Różane Doły miejscem, w którym można się skryć przed całym światem.

Do kogo głównie kieruje Pani swoje książki?

Przede wszystkim do kobiet, ale wiem, że panowie też po nie sięgają, co bardzo mnie cieszy. Swoimi książkami chcę rozpieszczać czytelników, sprawić im przyjemność, dać historię, w której mogą się przejrzeć, pokazuję, że każdy ma problemy, ale da się je pokonać. Tylko nie wolno się poddawać. Kluczem do poradzenia sobie z trudnymi sytuacjami jest znalezienie „myśli do przytulania”, po którą sięgniemy w czasie, gdy wszystko wydaje się bez sensu, a sił dodadzą nam inni ludzie, o ile zaprosimy ich do naszego życia. Tak jak zrobili to Aldona, Paweł i Kaja, bohaterowie „Krokodyla w doniczce”. Relacje z innymi ludźmi są treścią naszego życia, dbajmy o nie jak o rośliny, czule i z uwagą.

Kto jest pierwszym recenzentem Pani powieści?

Przy pierwszych książkach prosiłam o opinię moje przyjaciółki. Teraz zdaję się na głos wewnętrznego krytyka, który jest dość surowy. Liczę się też ze zdaniem pań redaktorek – pod wpływem ich uwag zdarzało mi się coś zmienić w treści, ale też nigdy nie ingerowały na tyle, by wymowa książka została zniekształcona. Za to podczas pisania dużo rozmawiam na temat bohaterów, ich motywów i postępowania z mężem, mamą i wyżej wspomnianymi przyjaciółkami. Towarzyszą mi w całym procesie pisania, stale czuje ogromne wsparcie, za które jestem wdzięczna. 

Anna Szczęsna

Reklama

Jakie ma Pani plany pisarskie w najbliższym czasie?

Aktualnie zaczęłam pracę nad serią o przyjaciółkach – kończę pierwszy tom i na tę chwilę jeszcze nie podam żadnych szczegółów. Na jesieni natomiast pojawi się kolejna książka w klimacie świątecznym i myślę, że tutaj mogę zdradzić tytuł, „Sztuka dawania prezentów”. Mam nadzieję, że spodoba się czytelniczkom i czytelnikom tak samo, jak „Iskierka nadziei”. W dalszej perspektywie pozostaję przy powieściach obyczajowych. Pomysłów mi nie brakuje. 

Od czasu do czasu dla odpoczynku, na zaproszenie Kazimierza Kyrcza, naszego rodzimego autora horrorów i kryminałów, zdarza mi się napisać opowiadanie grozy. Bardzo to lubię i nie planuję rezygnować z tego rodzaju twórczości. 

A tak z przymrużeniem oka, obiecałam sobie, że napiszę tyle książek, ile mam wzrostu. Mam nadzieję, że zdrowie i czas na to pozwolą, bo pozostało mi jeszcze sto czterdzieści sześć powieści.

* Rozmawiała Katarzyna Szewczyk

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kobiecego, udostępniamy fragment powieści „Krokodyl w doniczce”:

Krokodyl w doniczce

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
2674
4
17.07.2020 09:54

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd