„Sezon na truskawki”, czyli wyzwalająca się kobiecość. Wywiad z Martą Dzido

Anna Sierant
20.05.2021

„Sezon na truskawki” to przedstawione w formie opowiadań historie kobiet. Tych, które nie wstydzą się swojej seksualności, afirmują ją i wyzwalają się od społecznych ograniczeń. Zapraszamy do lektury wywiadu z Martą Dzido, autorką książki o kobiecej cielesności, erotyce, pożądaniu, a także o procesie twórczym.

„Sezon na truskawki”, czyli wyzwalająca się kobiecość. Wywiad z Martą Dzido Weronika Śliwowska

[Opis wydawcy] Zmysłowość, sensualność, namiętność. Młode dziewczyny, mężatki i matka w kryzysie wieku średniego. Jest też historia miłosna w stylu retro, której bohaterowie tańczą tango na gruzach miasta. Są opowieści dorastających w końcówce lat osiemdziesiątych dziewczynek, których marzeniem jest życie jak w filmie.

Marta Dzido, pisarka i reżyserka, laureatka Europejskiej Nagrody Literackiej, w „Sezonie na truskawki” eksploruje cielesność, przekraczanie granic ciała i języka. Obraca je na różne strony, pisze z różnych perspektyw, próbując znaleźć słowa do nazwania tego, na co zwykle brakuje nam słów, i bawiąc się wyrazami, ukazuje ich wieloznaczność i potencjał emancypacyjny.

Erotyka nie jest tu ani wulgarna, ani medyczna, a ciało nie ma obszarów wstydliwych czy brudnych. Bohaterki to wyzwalające się kobiety, potrafiące bez wstydu i poczucia winy czerpać radość z własnej cielesności.

Reklama

Anna Sierant: W „Sezonie na truskawki” zdecydowała się pani na przedstawienie losów bohaterek poprzez opowiadania. Tym razem ta forma była dla pani wygodniejsza, bardziej właściwa, by przedstawić różne historie dziewczyn, kobiet?

Marta Dzido: „Sezon na truskawki” to moja pierwsza książka, która jest zbiorem opowiadań. Pisałam ją przez cały zeszły rok, w tym dziwnym pandemicznym czasie, w rozmaitych miejscach, w rozjazdach, wszędzie, gdzie znajdowałam sobie bezpieczną przestrzeń i gdzie miałam „własny pokój”. To była forma ucieczki od rzeczywistości, a każde miejsce – niezależnie, czy był to domek letniskowy na działce, leśniczówka, czy przyczepa campingowa – dawało mi inny rodzaj energii. To pewnie jeden z powodów, dla których ta książka ma formę opowiadań. Poza tym chciałam rozwinąć tematykę, którą podjęłam we „Frajdzie”. Pisać o seksualności, pożądaniach, dojrzewaniu, pragnieniach, erotyce. Opowiadania dały mi możliwość nie tylko przedstawienia różnych perspektyw, ale i też zabawy formą, bo piszę i o młodych dziewczynach, i o dojrzałych kobietach, jedna historia jest z punktu widzenia chłopaka, inną poznajemy od końca, jeszcze inna jest pisana w drugiej osobie liczby pojedynczej (co bardzo lubię), jest opowiadanie z refrenem i jedno, które ma w środku pęknięcie. A przy tym mogę opowiadać o różnych bohaterkach, które tak naprawdę są jedną i tą samą „wyzwalającą się kobietą”.

Może gdybym się nie obawiała, gdybym dała temu wtedy szansę, ale co ja mogłam wiedzieć, to były lata dziewięćdziesiąte i do tego w Polsce, a ja miałam piętnaście, piętnaście i pół, potem szesnaście, z każdym miesiącem starsza, ale wcale o tego nie mądrzejsza. I jeszcze ta karuzela emocji, te zakochiwania i odkochiwania na jedną noc, jabole pite w krzakach, imprezy na działkach, suszenie samosiejki i chowanie jej pudełkach od zapałek, kłótnie z rodzicami, jak ty wyglądasz i dlaczego chodzisz w poszarpanych spodniach, potem włosy pofarbowane na zielono i lądowanie na dywaniku u dyrektorki, zagrożenie na koniec drugiej klasy, szlaban i w tym wszystkim ona, ona, ona.

„Sezon na truskawki”, opowiadanie „Sezon na truskawki”

Bohaterki opowiadań nie wstydzą się swojej seksualności, afirmują ją i z nią eksperymentują. To kobiece „puszczanie się” jest więc w „Sezonie na truskawki” czynnością pozytywną, choć zazwyczaj określa się kobietę „puszczalską” z zamiarem jej obrażenia. Dlaczego zdecydowała się pani przedstawić to inaczej? 

Kiedy zastanowimy się nad znaczeniem sformułowania: puszczać się, które tak często używane jest, by obrazić kobietę, by ukarać ją za to, że odważyła się podążać za pragnieniami i gdy odrzucimy skojarzenie z obelgą, zostanie nam piękne określenie, które może być synonimem wyzwalania się. „Puszczam się”, czyli jestem gotowa, by pofrunąć, nic mnie nie trzyma, nic mnie nie więzi, jestem wolna od przymusów, nakazów, zakazów. Nie ma nic złego w puszczaniu się. Natomiast złe jest zawstydzanie kobiet ich własną seksualnością, ocenianie, dyscyplinowanie, wmawianie, że muszą być takie, a nie inne. Odzyskując, słowa możemy odebrać broń tym, którzy nas atakują.

W „Małżu” również pisała pani o cielesności, jednak w tamtej książce – jak sama pani zaznaczyła – jest więcej gniewu. Co sprawiło, że po 16 latach podjęła pani ten temat z innej, bardziej radosnej perspektywy?

W „Małżu” kobiecość i cielesność są przetworzone przez język reklamy, stanowią element terroru piękności. Bohaterka tej powieści jest nieustannie napastowana przez agresywne media, które wszystko wiedzą lepiej i znają jedyny przepis na udane życie w kapitalistycznym piekle. „Sezon na truskawki” to zupełnie inna perspektywa. Afirmacja zmysłowości, akceptacja, radość, szczerość. Chciałam też pójść krok dalej niż we „Frajdzie”. Intymność, fizyczność są dla mnie literackim wyzwaniem, poza tym wciąż mam niedosyt, jeśli chodzi o pisanie i czytanie polskich sekstorii.

Dlaczego, pani zdaniem, wielu dziewczynkom czy kobietom w Polsce mówi się, że ich dojrzewanie płciowe, seksualność są właśnie powodem do wstydu? Od podstawówki przecież uczennice chodzą co miesiąc po kryjomu do toalety, z podpaską ukrytą głęboko w kieszeni, o menstruacji rozmawiają po cichu i rzadko kiedy mówią o swoich miłosnych podbojach z taką dumą, z jaką robią to ich koledzy.

Kulturowa opresja, w jakiej żyjemy, ma dla nas kobiet tylko dwie propozycje – możemy być albo świętą, albo ladacznicą. Jeśli nie masz ochoty na seks – jesteś cnotką, jeśli masz – jesteś dziwką. Krew w przekazie kulturowym leje się obficie z ekranów podczas krwawych jatek, ataków zombie czy morderstw, ale jeśli ma to być krew menstruacyjna – to zmienia kolor na niebieski. Nasze ciała są albo polem walki, albo obiektem pożądania, albo narzędziem do dyscyplinowania. A przecież nasze ciała są tylko nasze i nikomu nic do tego. Nie było w Polsce rewolucji seksualnej, nie ma też sensownej edukacji w tym temacie. Chciałabym wierzyć, że to się zmienia i że kolejne pokolenia kobiet nie będą się wstydzić tego, że czerpią radość z własnej seksualności, ale obawiam się, że jeszcze długa droga przed nami.

Słów określających męskie narządy płciowe, męską aktywność seksualną jest mnóstwo i są one powszechnie znane i używane. Gdy mowa w tym kontekście o kobietach, tych słów czasem brakuje, a jeśli już się znajdują, to noszą skojarzenia ze wstydem (np. tak jak „srom”, słownikowo oznaczający również hańbę, czy wspomniane wcześniej puszczanie się). Pani pokazuje, że tak naprawdę określenia na nazwanie kobiecej seksualności w języku polskim mamy, tylko rzadko ich używamy. „Sezon na truskawki” to zabawa tymi słowami. Czy mają one szansę się wyemancypować i trafić do języka na dłużej?

Mam wrażenie, że mimo iż nasz polski język jest bogaty i daje olbrzymie możliwości, nie zawsze potrafimy go używać, często jesteśmy niewolnikami skojarzeń i zatraciliśmy zdolność rozumienia słów, nie znamy ich pierwotnych znaczeń.

Srom (podobnie jak puszczanie się) budzi negatywne skojarzenia. Wstyd, klęska, hańba. Ale jeśli wiemy na czym polegał rytuał „unoszenia spódnicy” (ana-suromai) to rozumiemy, że wstyd i hańba nie odnoszą się wcale do kobiecych narządów płciowych, a srom jest miejscem mocy, bramą, którą wszyscy przyszliśmy na świat, a nie wstydliwą częścią ciała.

Język ewoluuje, ale też kształtuje nasze myślenie. To, w jakim kierunku będzie się zmieniał, zależy od nas. Może być narzędziem opresji, może być drogą do emancypacji.

Kiedy piętnaście lat później zastanawiała się, czy dać na wystawę dziesięciu, czy może dwunastu, żeby się lepiej komponowali, to tak naprawdę wcale nie było ważne ilu. Chciała, żeby to było symboliczne, zamierzała tą pracą powiedzieć: zrozumcie wreszcie, że dziewczyna też może mieć frajdę, może się bawić, napinać cięciwę łuku i strzelać prosto w serce. Ma prawo lubić seks bez zobowiązań, chcieć całego życia i cieszyć się nim. Nie ma w tym nic złego. Złe jest tylko to, kiedy zaczynacie brzydko szeptać za jej plecami. Że taka, nie taka, owaka.

„Sezon na truskawki”, opowiadanie „Od jednego do dziesięciu”

Nastolatka z radością odkrywająca swoją seksualność, mężatka będąca „tą trzecią”, dziewczyna zakochująca się tuż po wojnie w chłopaku, który w jej trakcie wiele wycierpiał, homoseksualne relacje między kobietami. Opisuje pani różne rodzaje miłości fizycznej. To dlatego, że za długo i za często pisano niemal wyłącznie o romantycznych relacjach heteroseksualnych?

Moje teksty też są o romantycznych relacjach heteroseksualnych, ale nie wszystkie: bo niektóre są o nieromantynczych, ale za to bardzo fizycznych („Kochanek”), inne o romantycznych, ale homoseksualnych („Sezon na truskawki”), jeszcze inne (jak „Luna”) – o seksie solo. To, co mnie interesowało, to opowiadanie z innej perspektywy, próba odnalezienia przez bohaterki własnego głosu, a nie powielanie schematów, w które tak często i z taką łatwością wtłacza się postaci kobiece.

Reklama

Świadomej swojej seksualności nastolatce z jednego z utworów koleżanki z klasy jednocześnie i zazdroszczą, i się jej postawą oburzają. Młode kobiety z innego opowiadania zrywają przyjaźń z powodu mężczyzny. W obu przypadkach jednak w końcu dziewczyńska solidarność, nawet jeśli stojąca na wątłych nogach, zwycięża. Czy jej zobrazowanie było dla pani ważne?

Bardzo. Chyba dlatego, że tak często mówi się, że nie istnieje coś takiego jak kobieca solidarność, a jeśli nawet czasem się pojawia, to raczej jako „solidarność jajników” – spisek przeciwko mężczyznom. Ja mam zupełnie inne doświadczenia. Spotkałam w życiu wiele kobiet, które gotowe były podzielić się ze mną swoją mądrością, wspierały mnie, od których mogłam się uczyć. A od czasu realizacji filmów „Solidarność według kobiet” i „Siłaczki” mam poczucie, że w każdym mieście w Polsce mam co najmniej kilka, kilkanaście takich koleżanek i znajomych.

Pisząc opowiadania, które składają się na „Sezon na truskawki”, często myślałam o bliskich mi dziewczynach, przyjaciółkach i choć teksty są fikcją, to mam nadzieję, że będą wśród czytelniczek takie, które rozpoznają tam siebie. Jedno z opowiadań napisałam dla Iwony Demko, artystki, która sprezentowała mi swoją pracę przedstawiającą Waginę i to miał być taki rodzaj twórczej wymiany między nami.

Łowca, zdobywca, ktoś, kto „zalicza” dziewczyny – tak często mówi się o mężczyznach, a w „Sezonie na truskawki” kobiety są równorzędnymi, aktywnymi uczestniczkami seksualnych zbliżeń. One też polują, zdobywają chłopaków, którzy im się podobają. Kobiecość opisywana z tej feministycznej perspektywy to chyba nadal rzadkość?

To prawda, ale na szczęście zaczyna się to zmieniać. W ostatnim czasie czytałam dwie książki, w których głównym tematem jest kobieca seksualność, przedstawiona z perspektywy feministycznej. Pierwsza z nich, czyli „Uniesienie spódnicy. Seksualne doświadczenia i kobieca moc” to efekt dziesięciu lat pracy Voki Ilnickiej i jest zbiorem kilkudziesięciu rozmów z kobietami i osobami transpłciowymi w różnym wieku, o rożnych orientacjach seksualnych i doświadczeniach. W drugiej – „Dziwki, zdziry, szmaty. Opowieści o slut-shamingu” seksuolożki, seksworkerki, dziennikarki, kulturoznawczynie rozprawiają się ze zjawiskiem powszechnego zawstydzania kobiet ich seksualnością. Cieszę się bardzo, że pojawiają się takie głosy i jestem przekonana, że będzie ich coraz więcej, bo zbyt długo byłyśmy uciszane i sprowadzane do roli maskotek.

Właśnie wkraczam w dwudziesty rok życia, w wysokich butach na koturnie, tanecznym krokiem, włosy mi świecą na pomarańczowo jak płomienie. Moje odbicie w witrynie sklepowej wygląda tak dumnie, tak pięknie. Już nigdy indziej i nigdzie więcej nie będę miała tych dwudziestu lat. Pół godziny temu na placu przed dworcem zaczepiła mnie Cyganka: powróżyć? powróżyć. Za parę złotych popatrzyła w dłoń, w krótkie i szalone linie papilarne, przerywane, a jedna nawet jakby podwójna, powiedziała: będzie cię kochało dwóch. Roześmiałam się na to: niech mnie kocha ilu chce, i poszłam dalej. Tam, gdzie na tyłach kina w wąskim pasażu był kultowy sklep z płytami, gdzie można było spędzić pół dnia, nie zauważając, że płynie czas, przebierać w kasetach, słuchać muzyki, tam byłeś też i ty. Leciał akurat kawałek o dziewczynie, która nie mówi nic, nie mówi ani słowa, a wokół niej gęstnieje tłum. Weszłam więc do środka, za ladą siedział chłopak, który poruszał ciałem w rytm. Nie spostrzegł mnie, a ja stałam i patrzyłam na niego, jak oddaje się dźwiękom, jak niskim seksownym głosem wyśpiewuje słowa refrenu, właściwie jedno słowo, które było imieniem dziewczyny z piosenki, dziewczyny, która jest swobodna i wolna, mruży oczy do słońca, biegnie skrajem lata, a mężczyzna do niej: Jak masz na imię? I to jej imię, przeliterowane, powtarzane wielokrotnie, wykrzykiwałeś do siebie, pewny tego, że jesteś sam. Ale jazda.

„Sezon na truskawki”, opowiadanie „Kochanek”

Mamy rok 2021: coraz więcej dziewczyn i kobiet chętnie określa się jako feministki, na rynku wydawniczym pojawia się niemało książek, które opisują seks, pożądanie jako coś pozytywnego, aktywny jest ruch #metoo. Uważa pani, że idziemy w dobrym kierunku? Że dużo się zmieniło od czasu ostatnich dziesięcioleci zeszłego wieku?

Obserwuję tę zmianę od kilkunastu lat, widzę, jaką świadomość mają dzisiejsze dwudziestolatki, jakie rezultaty daje ruch #metoo. Uczymy się mówić o swoich potrzebach, nazywać pragnienia i stawiać granice. Ale jeśli pomyśleć, że już w 1907 Zofia Nałkowska mówiła o równouprawnieniu w dostępie do swobody seksualnej, krytykowała podwójną moralność i domagała się wysłuchania głosu osób sprzedających usługi seksualne, to mam wrażenie, że jesteśmy w tym samym miejscu. Niestety, patriarchat, tak silnie wspierany przez instytucję Kościoła, wciąż ma się nieźle, ale na szczęście dziaderstwo zaczyna się chylić ku upadkowi.

Reklama

Jeśli chodzi o te różne historie z najnowszej książki: jedna z nich mówi o matce, która towarzyszy córce w jej wzrastaniu – od „nasionka czarnuszki” do dorosłości. Utwór wyróżnia się na tle innych swoją tematyką. Czy to taki symboliczny powrót do „Śladu po matce”?

Bardzo chciałam napisać o cielesności, jaka jest pomiędzy matką i dzieckiem. O fizyczności i pięknie porodu, o jedności, która zmienia się w odrębność, bliskości, zbudowanej z nieustannych rozstań. I mimo że pozornie tematyka jest inna, to jest to opowiadanie, które bardzo dużo mówi o kobiecym doświadczeniu, o seksualności i o ciele.

Na koniec nie możemy nie wspomnieć o „sezonie na truskawki”. Czy to sformułowanie jest językowo „lepsze” niż „krwawa Mary” albo „odwiedziny ciotki”? A jeśli tak/nie, to dlaczego?

Nie wiem, czy dzieliłabym sformułowania na lepsze czy gorsze. Dla mnie są takie, których brzmienie lubię i takie, w których kryje się coś co budzi negatywne skojarzenia. Takim określeniem jest dla mnie na przykład „kobieca przypadłość” (tak jakby to była choroba) „utrata dziewictwa” (tak jakby zyskanie doświadczenia seksualnego nie było wzbogacające tylko zubażające) albo „brzemienna” (obarczona ciężarem). To dlatego dziewczyny z „Sezonu na truskawki” wymyślają własne określenia, odzyskują słowa, a to daje im moc.

Przeczytaj fragment Sezonu na truskawki:

Sezon na truskawki

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

O autorce

Marta Dzido – pisarka, reżyserka. Debiutowała w wieku lat 16, publikując utwory prozatorskie w czasopismach. Autorka powieści „Ślad po mamie” (2003), „Małż” (2005), powieści hipertekstowej „Matrioszka” (2013), książki reporterskiej „Kobiety Solidarności” (2016), powieści „Frajda” (2018), zbioru opowiadań „Sezon na truskawki” (2021) oraz tekstów drukowanych w antologiach. Publikowała m.in. w „Dużym Formacie”, „Lampie”, „Ha!arcie”, „Przekroju”, „Magyar Lettre Internationale”, „Radarze”, „Jahrbuch Polen”, „Art&Business”, „Obiegu”, „Miesięczniku Znak”. Znalazła się wśród pięciu finalistek akcji „Kobiety Kobietom” oraz na liście 50 Śmiałych Kobiet 2018 „Wysokich Obcasów”. Nagrodzona Hollywood Eagle Documentary Award, Beyond Borders – Krzysztof Kieślowski Award, specjalna nagrodą Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Książka „Sezon na truskawki” jest już do kupienia w księgarniach online.

Reklama

komentarze [11]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Hypatia_II 22.05.2021 07:24
Czytelnik

"Jeśli nie masz ochoty na seks – jesteś cnotką, jeśli masz – jesteś dziwką". Albo się puszczasz. Jak kto woli. W punkt.
Jeszcze jedno ładne zdanie warte zapamiętania:
"nasze ciała są tylko nasze i nikomu nic do tego."

Chętnie książkę nabędę drogą kupna i przeczytam.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Armand_Duval 22.05.2021 19:52
Czytelnik

"Jeśli jesteś Cyganem to złodziejem. jeśli Polakiem to alkoholikiem" W punkt. Tego typu mądrości można pisać godzinami, a będą tak samo w punkt jak cytat z ww. materiału, czyli wcale.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Hypatia_II 22.05.2021 21:33
Czytelnik

Widzę przepaść, więc zacytuję klasyka
https://youtu.be/d1ylXs9Fla0

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Armand_Duval 23.05.2021 09:46
Czytelnik

"Widzę mój brak argumentów, więc wrzucę jakiś z dupy filmik i udam, że wygrałam dyskusję". :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Hypatia_II 23.05.2021 17:57
Czytelnik

Powiem to prościej - już w poprzednim komentarzu z grzywką udowodniłeś swoje wieśniactwo mentalne, więc za szczyt głupoty uważam potwierdzanie tego stanu umysłowego kolejnymi wypowiedziami. Jeśli dla ciebie, chłopcze, argumentem merytorycznym wypowiedzi pod tym artykułem jest odnoszenie się do grzywki autorki i twoich uprzedzeń to wolę przemilczeć.
Zaś w prawdziwej...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Armand_Duval 23.05.2021 19:44
Czytelnik

I znowu klasyka gatunku: stek wyzwisk zamiast rzeczowych argumentów. Do tego ageizm, protekcjonalizm i stereotypowe postrzeganie ról płciowych ("chłopcze"). Nieźle jak na kogoś bez uprzedzeń i walczącego ze stereotypami. :D

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Hypatia_II 23.05.2021 19:58
Czytelnik

Uparciuch z ciebie :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
kazikowa94535a 21.05.2021 21:02
Czytelnik

No bardzo feministyczne Wspieranie traktowania kobiet jak obiekty seksualne i Wspierania ich w tym

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
czytamcałyczas 20.05.2021 20:11
Czytelnik

Z pewną kobietą ,po 40 bym sobie poeksperymentował

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Reklama
Armand_Duval 20.05.2021 16:19
Czytelnik

Zanim przeczytałem całość, już po grzywce autorki wiedziałem czego się spodziewać i jakie słowa padną i koniec końców się nie myliłem. :D

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Anna Sierant 12.05.2021 11:52
Czytelnik

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd