-
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać43 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać444
Biblioteczka
2024-06-19
2024-07-05
Rany, przejechałam się trochę na tej książce. Piszę już po czasie od przeczytania, żeby ochłonąć... ze złych emocji. Bardzo lubię Autorkę i trochę się nahype'owałam. Uwielbiam legendy i mity słowiańskie i nie tylko (trochę książek też mam w temacie). Tymczasem główna bohaterka irytowała mnie w nieskończoność i walczyłam, żeby doczytać książkę do końca. Lubię nastolatki i młodych dorosłych, które "uwalniają" się od rodziców dalej żyjąc na ich garnuszku. I mycie plastiku przed wyrzuceniem. Ja wiem, wydziwiam, ale mnie te rzeczy irytowały (nie, nie zużywamy niepotrzebnie wody do mycia śmieci). Miała ułożone życie w Krakowie, którego tak naprawdę nie miała. Odchodząc od Blanki - w socialach na temat książki reklamowane, ile to smaczków z Łodzi, ale Łodzi w tej książce tak naprawdę jest niewiele. To, co super mi się spodobało to to, że z książką można podróżować po całej Polsce. Legendysta niejednoznaczny, trochę hipokryta, ale taki być musi. Motywacje czemu pozwolił Blance ze sobą współpracować zupełnie niezrozumiałe. Jego przeszłość nieco naiwna i potwornie przewidywalna, ale ciekawa jestem czy będzie miała swój owocny finał. I niby powinna być ciekawsza, czekałam na historię Sambora, ale w trakcie jego rozdziału męczyłam się strasznie, bo przeciągało w nieskończoność punkt kulminacyjny. Swoją drogą, jak ktoś chce pogrzebać i lubi ciekawe historie, doradzam poszukać legendy o historii kobiety będącej imienniczką jego wielkiej miłości. Też super historia. Styl autorki całkiem przyjazny, ale świat nie do końca mnie przekonał. Znaczy legendy super, i w ogóle, ale powód ich pojawienia się jakoś mnie smuci (więcej nie mogę ze względu na spojlery). I połączenie z istotami niebiańskimi aż się gryzie, bo diabły można połączyć ze słowiańskością, późniejsi święci mi się gryzą (chyba że w tym świecie bóg też jest wyczarowaną klechdą 🤔)
Rany, przejechałam się trochę na tej książce. Piszę już po czasie od przeczytania, żeby ochłonąć... ze złych emocji. Bardzo lubię Autorkę i trochę się nahype'owałam. Uwielbiam legendy i mity słowiańskie i nie tylko (trochę książek też mam w temacie). Tymczasem główna bohaterka irytowała mnie w nieskończoność i walczyłam, żeby doczytać książkę do końca. Lubię nastolatki i...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Jak przejrzałam opinie o tej książce, to mam wrażenie, że większość jej tak naprawdę nie czytała, tylko jak przyznała się nawet jedna z "czytelniczek" - przekartkowała.
Książka uważam dobra do wdrożenia się w temat. Co do zarzutów, że druga połowa książki wchodzi w sprawy historyczne i społeczne - cóż, w podziękowaniach autorzy wyjaśniają taką perspektywę. Nudna? Nie dowcipna? Chyba w ogóle nie o to chodziło w tej książce. Wojny u ludzi mimo podobieństw do bonobo? Też było dosłowne nawiązanie do tego. Sami autorzy przyznają jednak, że nie polemizowali z przeciwnikami swoich hipotez, ze względu na objętość i możliwości samodzielnej pracy, a ta pozycja nie jest czysto naukową publikacją. Chociaż dla mnie to akurat zarzut, biorąc pod uwagę jak inni pobieżnie podeszli do tej książki i zapewne sami niczego nie sprawdzą.
Jak przejrzałam opinie o tej książce, to mam wrażenie, że większość jej tak naprawdę nie czytała, tylko jak przyznała się nawet jedna z "czytelniczek" - przekartkowała.
Książka uważam dobra do wdrożenia się w temat. Co do zarzutów, że druga połowa książki wchodzi w sprawy historyczne i społeczne - cóż, w podziękowaniach autorzy wyjaśniają taką perspektywę. Nudna? Nie...
2023-02-03
Z jakiegoś powodu wzruszyła mnie bardziej niż pierwowzór
Z jakiegoś powodu wzruszyła mnie bardziej niż pierwowzór
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2023-01-15
Mogłabym napisać, że science-fiction: policja, a już zwłaszcza polska, nie posługuje się takimi technikami badania DNA. Włosy na miejscu zbrodni już po samym wyglądzie mikroskopowym powinny być zidentyfikowane pod kątem wieku (noworodek, a dorosły człowiek[!]), poza tym były obcięte, więc tym bardziej o DNA rozróżniającym braci możemy zapomnieć. A jeżeli nawet, trzymając się konwencji, to już wtedy powinni móc zauważyć, że różni się od Brudnego i Trochana. Co do procedur uśmiercania: konsultowałam się i też mało realne, żeby tak długo utrzymali się przy życiu. I to też nie są kwestie, których nie można sprawdzić. Akcja działa się w jakimś świecie równoległym.
Odchodząc od tych szczegółów, fabuła mało wciągająca, czytałam, żeby doczytać jakieś dwa lata. I wprowadzenie na koniec postaci, której istnienie ledwo można podejrzewać, też takie hm... Nie jest to książka dla osób, które same chcą prowadzić śledztwo jako czytelnik, na podstawie śladów w książce. Albo trafiamy na luki fabularne, albo wprowadzenie postaci mordercy na ostatnich stronach (długo próbowałam sobie wmówić "nie, autor tego nie zrobił, prawda", ale jednak....). Postać Zawadzkiej fajna - twarda babka, ale i tak wszystkich ratuje megasupertwardziel. To jak jedna z bohaterek sama się podłożyła było wręcz fatalne (hej, facet podobny do mojego faceta jest domniemanym mordercą, a on mi zabrania jechać za nim, no to pewnie, że tam pojadę i wsiądę do pierwszego lepszego auta, w którym spotkam znajomą twarz).
Zgadzam się całkowicie z opiniami, że bohaterowie są miałcy, a sama treść też bez polotu... (pierwszy raz czytając książkę przelatywałam całe akapity wzrokiem na szybko, a jakoś słynne dłużyzny u Tolkiena mi nie przeszkadzały). Generalnie mam wrażenie, że z oceniającymi <6 zgadzam się jak najbardziej, z pozostałymi - chyba czytaliśmy inne książki.
Mogłabym napisać, że science-fiction: policja, a już zwłaszcza polska, nie posługuje się takimi technikami badania DNA. Włosy na miejscu zbrodni już po samym wyglądzie mikroskopowym powinny być zidentyfikowane pod kątem wieku (noworodek, a dorosły człowiek[!]), poza tym były obcięte, więc tym bardziej o DNA rozróżniającym braci możemy zapomnieć. A jeżeli nawet, trzymając...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2022-11-11
Jeżeli ktoś dopiero zaczyna, chce cokolwiek wiedzieć o Zettelkasten - to może posiłkować się tą pozycją, ale wiele blogów już nawet polskojęzycznych zawiera więcej informacji.
Jeżeli ktoś dopiero zaczyna, chce cokolwiek wiedzieć o Zettelkasten - to może posiłkować się tą pozycją, ale wiele blogów już nawet polskojęzycznych zawiera więcej informacji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2022-07
Miało być o modzie, w dużej mierze jest o walczeniu z kompleksami autorki. Widocznie mama mnie lepiej ubierała w dzieciństwie, chociaż źle robiła, bo wg autorki powinnam ubierać się sama od malucha. Trochę nierzeczywiste wymagania. O modzie nie dowiedziałam się w sumie niczego nowego, pewne elementy pozostawiają niedosyt, dużo miszmaszu (tu trochę o kolorach, tu po stronie o wybranych stylach)... Nieważne jaką masz figurę, możesz być jabłkiem, pokazywać wydęty brzuch i śmiać się światu w nos, zamiast pokazywać się od najlepszej strony. Żadnej porady jak to zrobić żeby wyglądać lepiej, poza "miej gdzieś opinię innych". Miejscami wiwisekcja, miejscami grafomania, muszę odsapnąć.
Dobre dla kogoś, kto kompletnie niczego w modzie nie próbował i może czuje w sobie nutkę nieujawnionego szaleństwa. Dla osób, które zaczęły już pracę nad sobą i potrzebują jakiejś inspiracji. Dla stricte nieśmiałych introwertyków to będzie za dużo, dla osób, które przychodzą jedynie dla mody, za mało, dla świeżych fanów Pani Sandry - za dużo i się odbiją (tak, tym razem trochę mojej prywaty, przypadek anegdotyczny). Powoływanie się na osoby wątpliwe moralnie, które kradną cudze treści - to już mnie dobiło (chociaż na usprawiedliwienie dodam, że krytykowanie ofiar wypadku mocno zostało zakryte, a treści kradzione są regularnie kasowane, jak ktoś nie śledził na bieżąco to może nawet nie wiedzieć). Chociaż zawdzięczam autorce parę innych dobrych linków i twórców i wspaniale się patrzyło na ig na kogoś prawdziwie kolorowego, to po tej książce się odbiłam. Ale to nie jest zupa pomidorowa, czyż nie?
PS dodam że autorka cały czas namawia i zachęca do wyjścia ze strefy komfortu ubraniowego, więc jak ktoś tu pisał o bezpiecznym ubieraniu się w komentarzu, to sorry, chyba czytaliśmy co innego.
Miało być o modzie, w dużej mierze jest o walczeniu z kompleksami autorki. Widocznie mama mnie lepiej ubierała w dzieciństwie, chociaż źle robiła, bo wg autorki powinnam ubierać się sama od malucha. Trochę nierzeczywiste wymagania. O modzie nie dowiedziałam się w sumie niczego nowego, pewne elementy pozostawiają niedosyt, dużo miszmaszu (tu trochę o kolorach, tu po stronie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to