rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Jedna ze słabszych powieści Chandlera - nie wiem co mu się stało.... Warto jednak przeczytać aby się przekonać jak bardzo dobry autor może mieć spadek formy. Poza tym w dobie masowo produkowanych powieści kryminalnych (kilka rocznie przez jednego autora) i tak jest bardzo dobrze. "Żegnaj Laleczko" Chandlera zawiesiło dość wysoko poprzeczkę, stąd taka moja opinia.

Jedna ze słabszych powieści Chandlera - nie wiem co mu się stało.... Warto jednak przeczytać aby się przekonać jak bardzo dobry autor może mieć spadek formy. Poza tym w dobie masowo produkowanych powieści kryminalnych (kilka rocznie przez jednego autora) i tak jest bardzo dobrze. "Żegnaj Laleczko" Chandlera zawiesiło dość wysoko poprzeczkę, stąd taka moja opinia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jedna z lepszych książek tego autora, kapitalne poczucie humoru, inteligencja, wciągający sposób budowania opowieści, zaskakujące porównania, powieść świetna! Czytana już drugi raz.

Jedna z lepszych książek tego autora, kapitalne poczucie humoru, inteligencja, wciągający sposób budowania opowieści, zaskakujące porównania, powieść świetna! Czytana już drugi raz.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Powieść słaba, wtórna (m.in. Matrix) brak oryginalnych pomysłów, pospolite porównania, miałki styl literacki, poczucie humoru na poziomie siedemnastolatka. Silna kobieta której podporządkowany jest mężczyzna - oto modna, współczesna literatura dla młodych którzy jeszcze nie zdążyli się otrzeć o spektakularne dzieła literackie. Ci którzy czytali dzieła awangardy, prekursorów, mistrzów - będą srogo zawiedzeni.

Powieść słaba, wtórna (m.in. Matrix) brak oryginalnych pomysłów, pospolite porównania, miałki styl literacki, poczucie humoru na poziomie siedemnastolatka. Silna kobieta której podporządkowany jest mężczyzna - oto modna, współczesna literatura dla młodych którzy jeszcze nie zdążyli się otrzeć o spektakularne dzieła literackie. Ci którzy czytali dzieła awangardy,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Niezła powieść, napisana lekko, prostym językiem intryga spójna, nieźle przemyślana, konkretna, miejscami zabawna.

Niezła powieść, napisana lekko, prostym językiem intryga spójna, nieźle przemyślana, konkretna, miejscami zabawna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Powieść całkiem niezła z której wynikają dwie mądrości. Pierwsza - wojna to największy idiotyzm człowieka, cyt: "Wojna nie tylko zabija tysiące, albo setki tysięcy młodych mężczyzn, niszczy w narodzie coś, czego nigdy już nie da się odbudować. A jeśli naród przeżyje kilka wojen to pozostają w nim tylko prymitywne bestie" Nasza scena polityczna to dobitnie potwierdza na przestrzeni dziesięcioleci.
Druga mądrość: bierność i uległość w związku (kobiet albo mężczyzn, w tym przypadku mężczyzny) prowadzi do destrukcji, nieszczęść i tragedii. To jedna z wielu powieści w której to jest jasno ukazane. "Tato" Wiliama Whartona ukazuje podobny problem z tą jednak różnicą, że autor uważa to za coś pozytywnego.
Wracając do Stonera - sporo miejsca zajmują opisy wewnętrznych przepychanek między profesorami - ani to zajmujące, ani interesujące, ot wypełniacz powieści. Oczywiście dla ludzi związanych z uczelnianym środowiskiem może to być zajmujące, niemniej skoro to moja opinia dla mnie to jest nudne i niepotrzebne.

Powieść całkiem niezła z której wynikają dwie mądrości. Pierwsza - wojna to największy idiotyzm człowieka, cyt: "Wojna nie tylko zabija tysiące, albo setki tysięcy młodych mężczyzn, niszczy w narodzie coś, czego nigdy już nie da się odbudować. A jeśli naród przeżyje kilka wojen to pozostają w nim tylko prymitywne bestie" Nasza scena polityczna to dobitnie potwierdza na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

"Powieść uznana za jedną z najważniejszych w XX wieku". Naprawdę?
Zacznijmy od tytułu - co stanowi o wielkości tytułowego bohatera? Majątek zdobyty w ten czy inny sposób? Może chodzi o wielkie aspiracje? Może o wzrost lecz nie ma o tym słowa? O czym jest ta książka do cholery? O zgrai snobów kłócących się o żony? O samotności człowieka aspirującego do wyższych sfer? O hermetyczności tychże? O zazdrości i miłości? I wreszcie, jaka mądrość, w jakim wymiarze oraz aspekcie płynie z owej powieści?
Ja takiej nie dostrzegam. Jest to kiepska, nudna, bez wyrazu, obyczajowa powieść o niedojrzałych, głupich snobach. Po takiej lekturze można się zrazić do czytania. Ta powieść to nieporozumienie, a jego rozmiar można porównać..... do przekazania miliona złotych własnych oszczędności wypłaconych z konta bankowego obcej osobie w celu ochrony tych pieniędzy przed złodziejami.
Największe zażenowanie, niesmak a wreszcie odrazę wzbudziła we mnie scena gdzie Gatsby domaga się, żeby Daisy opuściła Toma i powiedziała, że nigdy go nie kochała. Noż jap***dole! Dzieciuch nigdy z przedszkola nie wyszedł a jego wielkość określa dom oraz "fleksowanie się" wystawnym życiem wśród gówniarzy takich jak on sam w celu zdobycia dawnej miłości! Gatsby i ludzie którymi się otaczał są tak dojrzali jak sześćdzesięciolatek w postaci plemnika albo jabłko w postaci nasiona. Tak! Trzeba było o tym napisać, tego potrzebowała.... A dupa tam, potrzebowała - domagała się literatura "piękna"! Mam wrażenie, że miarą ważności dzieł literackich jest właśnie niedojrzałość bohaterów w nich ukazanych i banalna historia. Takie: "Małe życie" Hanyi Yanagihary, "Wielki Gatsby" czy wreszcie "Nieznośna lekkość bytu" Milana Kundery świadczą o tym niezbicie.
Dla ludzi darzących nabożną czcią majątek, którym przesłania zdrowy rozsądek, może być świetna.

Strach sięgać po następną książkę.

"Powieść uznana za jedną z najważniejszych w XX wieku". Naprawdę?
Zacznijmy od tytułu - co stanowi o wielkości tytułowego bohatera? Majątek zdobyty w ten czy inny sposób? Może chodzi o wielkie aspiracje? Może o wzrost lecz nie ma o tym słowa? O czym jest ta książka do cholery? O zgrai snobów kłócących się o żony? O samotności człowieka aspirującego do wyższych sfer? O...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Czym jest ta powieść? To niewątpliwie erotyka dla ubogich okraszona filozoficznym bełkotem na tle "praskiej wiosny".
Ileż to książek już przeczytałem w których wystarczy bohaterowi zaświecić w oczy kobiecym "ogrodem rozkoszy" a tenże już leci jak: łowca okazji w black friday na zakupy, albo deszcz na głowę, grad na nowe auto, ostatni posiłek podczas biegunki albo pies za suką. Zastanawiam się co w tym interesującego, oryginalnego, wybitnego, zaskakującego czy też nieoczywistego skoro to ważny element powieści? A może sztuką jest branie tego co pod nos podsuną (tu nasuwa się porównanie ze zwierzętami, trzodą chlewną na przykład) bezrefleksyjnie kierując się pierwotnym instynktem nazwanym ładnie: hedonizmem? Jeśli tak to co z tego? Filozofia zaangażowana do wytłumaczenia powodów takiego zachowania, albo egzystencjalne dywagacje nie zrobią z podłej szmaty wybitnego dzieła literackiego, na pewno nie w oczach przeciętnie inteligentnego czytelnika potrafiącego czytać ze zrozumieniem.
Poczucie humoru autora - żadne, błyskotliwych porównań brak, właściwie żadnych porównań, pretensjonalna, mętna filozofia z której nic w zasadzie nie wynika poza oczywistościami w aspekcie społecznym, egzystencjalnym, moralnym albo politycznym. Literacko przeciętnie, większość treści nieważna i zbędna. Jedyna zaleta tej powieści to "praska wiosna" z innej perspektywy, ale to niewielki fragment kiepskiej całości.

Czym jest ta powieść? To niewątpliwie erotyka dla ubogich okraszona filozoficznym bełkotem na tle "praskiej wiosny".
Ileż to książek już przeczytałem w których wystarczy bohaterowi zaświecić w oczy kobiecym "ogrodem rozkoszy" a tenże już leci jak: łowca okazji w black friday na zakupy, albo deszcz na głowę, grad na nowe auto, ostatni posiłek podczas biegunki albo pies za...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Miałem nie wyrażać opinii na temat tej książki ale patrząc na inne, pełne zachwytu zapragnąłem, podobnie jak Zbawca, sprawiedliwości.
Książka słaba, niedojrzała, miałem wrażenie jakby napisał ją licealista zapewne przez specyficzne poczucie humoru autora. Młodemu czytelnikowi może się podobać, dla tych którzy już setki podobnych przeczytali będzie nudna i schematyczna. Nieodłączne zdanie kiepskiej literatury powtarzane do znudzenia: "Jej ciało wygięło się w łuk" jest obecne także tutaj, choć myślałem, że zostanie mi to oszczędzone.... Lokowanie produktów w książkach? No błagam! Dwie gwiazdki - pierwsza za to, że świetnie się przy niej zasypia, druga za to, że już się skończyła. Resztę części sobie daruję, albo, jeśli zajdzie taka potrzeba, użyję tomu drugiego jako oręż w walce z bezsennością.

Miałem nie wyrażać opinii na temat tej książki ale patrząc na inne, pełne zachwytu zapragnąłem, podobnie jak Zbawca, sprawiedliwości.
Książka słaba, niedojrzała, miałem wrażenie jakby napisał ją licealista zapewne przez specyficzne poczucie humoru autora. Młodemu czytelnikowi może się podobać, dla tych którzy już setki podobnych przeczytali będzie nudna i schematyczna....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Literacko i filozoficznie wybitna, stanowi dowód na współczesny regres intelektualny społeczeństwa w każdym wymiarze i aspekcie.

Literacko i filozoficznie wybitna, stanowi dowód na współczesny regres intelektualny społeczeństwa w każdym wymiarze i aspekcie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Stephen King ma lepsze i gorsze książki, ta należy do tych zdecydowanie gorszych. Z jednej strony jest dobrze napisana, nie ma się do czego przyczepić w tym względzie ale bohaterowie i poruszane kwestie są dość problematyczne oraz niespójne. Nie cierpię głupich głównych bohaterów a Holly niewątpliwie jest głupia a jeszcze biorąc pod uwagę fakt bycia śledczą - to skrajna idiotka.
Jest czas pandemii, ludzie oszaleli na punkcie maseczek, witania się łokciami, histerycznie zaczynają dbać o higienę - pod tym względem Holly jest szalenie skrupulatna, dba o swoje zdrowie przekonując czytelnika jakie to ma istotne znaczenie. Z drugiej strony do południa jest w stanie wyjarać 11 papierosów. Ja nie jestem śledczym ale sprawdziłem ile rocznie zmarło osób na świecie z powodu covid na początku tego szaleństwa i ile z powodu palenia rok do roku. Około 2 - 8 mln covid vs 8 000 000 w tym około 2 mln z powodu biernego palenia. Komentarz zbędny. Wydaje mi się, że kwestia zbawiennego działania szczepień poruszana co raz w książce została sowicie opłacona, bo co ma rzeczywistość "covidowa" do samej istoty treści? Nic, stanowi nic nie znaczące tło jedynie.
Kolejna rzecz która wzbudziła moje zażenowanie to obok zachwytu nad szczepionkami i ich istotnymi korzyściami, wspomnienie ni stąd ni z owąd o katastrofalnych skutkach ubocznych przyjmowania "viagry" o czym firmy farmaceutyczne nie informują w swoich ulotkach. Ten mechanizm dotyczy tylko leków, absolutnie nie szczepionek. Brawo!
Podobnie sprawa ma się z wymienianiem marek urządzeń z których korzystają postaci i tylko szkoda, że Stephen King także w tym uczestniczy. Już nawet książki nie można przeczytać bez zetknięcia się z bezczelnym lokowaniem produktu. I kolejna rzecz - jedne urządzenia są sprytnie nazywane (IPad) a inne nie, ot ogólne stwierdzenie tylko, np: komputer, telefon etc.
Kiedy już pandemiczny kurz opadł, z dzisiejszej perspektywy treść zawarta w tej książce wydaje się absurdalna, miejscami niedorzeczna a niekiedy tak głupia, jak spektakl rozemocjonowanych brzeszczotów. Dobrze, że zacząłem od tomu trzeciego bo czas który poświęciłbym na resztę tego cyklu wykorzystam na poszukiwanie książek, dla odmiany, z inteligentnymi bohaterami, bez nachalnego lokowania produktów - tak farmaceutycznych jak i elektronicznych.
Nie wszystkie wina im starsze, tym lepsze. Niektóre zamieniają się w ocet.
Nie polecam.

Stephen King ma lepsze i gorsze książki, ta należy do tych zdecydowanie gorszych. Z jednej strony jest dobrze napisana, nie ma się do czego przyczepić w tym względzie ale bohaterowie i poruszane kwestie są dość problematyczne oraz niespójne. Nie cierpię głupich głównych bohaterów a Holly niewątpliwie jest głupia a jeszcze biorąc pod uwagę fakt bycia śledczą - to skrajna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Cóż mógłbym napisać o tej książce? Niespójna, chaotyczna, zła, pełna spekulacji, hipotez powtarzanych za innymi. Jedne wydarzenia są z 2002 roku by za chwilę przeskoczyć do lat osiemdziesiątych a następnie znów przeskoczyć do historii które miały miejsce później z innymi bohaterami. Miałem wrażenie jakby ktoś zebrał szereg artykułów prasowych i złożył je w jedną całość pomijając chronologię wydarzeń, brak odpowiedniego nakreślenia postaci, grup przestępczych - wszystko pobieżnie i na końcu do tego.
Z tej książki wyłania się bardzo smutny obraz polskich gangsterów - to ludzie pozbawieni jakiejkolwiek inteligencji, w większości zasad, których jedynym celem życia są pieniądze i ich zdobywanie. Inteligencja polega na przewidywaniu konsekwencji swoich działań, na opracowywaniu taktyki i strategii, unikania następstw własnych wyborów i działań. W tej rzeczywistości każdy z bandytów był wielce zaskoczony widząc wylot lufy przed swoimi oczami zwiastujący koniec ich wędrówki. Polscy gangsterzy zdobywali całe życie pieniądze a u kresu swoich dni i tak zostawali z gołą dupą bez żon, kobiet które kochali okradani przez swoich kolegów kiedy siedzieli w więzieniu. Jeśli akurat przeżyli i tam właśnie trafili. Żaden z opisywanych gangsterów nie posiadał na tyle dużej wyobraźni aby sobie uzmysłowić następstwa wynikające z własnych poczynań więc nie był w stanie się przygotować do tego co później często następowało. Tak naprawdę jedyna pozytywna rzecz z tej publikacji to bezdyskusyjne potwierdzenie powiedzenia: arogancja kroczy przed upadkiem. Szczególnie smutne było dowiadywanie się jak najwięksi twardziele pruli się na policji albo wobec kolegów - jak baby na bazarku. Pomimo hermetyczności środowiska wszyscy o wszystkich wiedzieli - zupełnie jakby drugą po gangsterskiej działalności było kłapanie dziobem na lewo i prawo. Przykład Masy to pięknie obrazuje choć nie brakuje innych.

Podsumowując - książka tak słaba jak trzeźwość po wypiciu litra wódki, opierająca swoją atrakcyjność na chwytliwym, sensacyjnym tytule której zawartość to artykuły prasowe zebrane w jednym miejscu. Na okładce jest napisane: "Śledztwa Szostaka" - zawsze mi się wydawało, że śledztwo kończy ustalenie faktów i przedstawienie dowodów je potwierdzających a nie hipotez oraz spekulacji którymi wypełniona jest ta pozycja. Panu Januszowi Szostakowi podziękuję, straciłem zainteresowanie jego pozostałymi "dochodzeniami".

Cóż mógłbym napisać o tej książce? Niespójna, chaotyczna, zła, pełna spekulacji, hipotez powtarzanych za innymi. Jedne wydarzenia są z 2002 roku by za chwilę przeskoczyć do lat osiemdziesiątych a następnie znów przeskoczyć do historii które miały miejsce później z innymi bohaterami. Miałem wrażenie jakby ktoś zebrał szereg artykułów prasowych i złożył je w jedną całość...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jeśli chcecie się przekonać jak wyglądałby Rysiek z Klanu w roli dziennikarza śledczego koniecznie musicie przeczytać tę książkę! Skąd taka opinia? Już wyjaśniam: główny bohater mając prawie 50 lat nie bluzga, ciągle użala się nad sobą i swoją stratą, peszą go atrakcyjne kobiety, jest szalenie rodzinny, on i jego koledzy wracają do domu przed 22, pije cappuccino, lata z każdą groźbą ma policję, jako dziennikarz śledczy ufa swojej gosposi którą dopiero co zatrudnił zachwycając się jej wyglądem i umiejętnościami, mógłbym tak długo... I nie ma tu znaczenia fakt mglistego, niepotwierdzonego na początku polecenia gosposi przez jej poprzedniczkę. Listownie! Bezrefleksyjne darzenie zaufaniem każdego w świecie zbrodni i przestępstw to podstawa, skurczybyk Rychter to wie albowiem jest "profesjonalistą". Przez większą część książki autor wspomina wytrwale o zagrożeniu jakie się pojawiło dla dziennikarza i jego najbliższych czyli córki tak jakby czytelnikowi to wciąż umykało. Poczucie humoru autora sygnalizujące inteligencję - żadne, porównania słabe, a historia? Nie dajcie się zwieść, że to jest kryminał, sensacja, thriller! To powieść obyczajowa z lalusiowatym bohaterem owinięta w błyszczący papierek ledwo, ledwo zakrywający całość z napisem "sensacja". Jakkolwiek by tego nie przykrywać to albo głowa, albo dupa, albo nogi na wierzchu. Jaki to thriller? Jaki kryminał? Czy ktoś, kto tak oznaczył książkę, w ogóle ją czytał? Jednak jeśli uznać legendarny wjazd serialowej Hanki Mostowiak w pudła, zakończony jej śmiercią za thriller to faktycznie, w tej skali oraz z tej perspektywy, czytając "Mocarza" lepiej trzymać zwieracze ściśnięte podczas lektury zajadając tabletki na nietrzymanie moczu niczym "Draże Bananowe Podróżniczki". Obyczajowa sensacja znaczy, dla serialowych wyjadaczy.
Wielbicieli kryminałów "noir", brutalnej rzeczywistości, czarnego poczucia humoru, błyskotliwych porównań, epickich opisów walki, bohaterów dążących do autodestrukcji i spektakularnych zwrotów akcji odrzuci od pierwszych stron. Dotrwałem do końca lektury wbrew sobie abyście Wy nie musieli później kompulsywnie szorować swoich "butów" używanych do wirtualnych książkowych podróży wdychając niezdrowe miazmaty.

Jeśli chcecie się przekonać jak wyglądałby Rysiek z Klanu w roli dziennikarza śledczego koniecznie musicie przeczytać tę książkę! Skąd taka opinia? Już wyjaśniam: główny bohater mając prawie 50 lat nie bluzga, ciągle użala się nad sobą i swoją stratą, peszą go atrakcyjne kobiety, jest szalenie rodzinny, on i jego koledzy wracają do domu przed 22, pije cappuccino, lata z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Naprawdę niezła. Autor posiada poczucie humoru, historia dość zaskakująca, podobna do Sennych Zwycięzców Marka Oramusa. Pomimo tego - całkiem sprawnie napisana, Aldissa wpisuję na listę interesujących autorów, bo to kawał dobrej fantastyki.

Naprawdę niezła. Autor posiada poczucie humoru, historia dość zaskakująca, podobna do Sennych Zwycięzców Marka Oramusa. Pomimo tego - całkiem sprawnie napisana, Aldissa wpisuję na listę interesujących autorów, bo to kawał dobrej fantastyki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

W spektrum przeczytanych przeze mnie książek - przeciętna. Za dużo pseudofilozoficznych bredni i rozkmin, poczucie humoru autora w zasadzie nie istnieje, porównania słabe, historia taka sobie. I żeby nie było, lubię filozofię ale niosącą w sobie pierwiastek mądrości, a nie rozważania typu: przygody gołego w pokrzywach. Na pewno książka ta nie sprawiła, że chciałbym zagrać w grę. W porównaniu do "Non Stop" Briana W. Aldissa, kiepska.

W spektrum przeczytanych przeze mnie książek - przeciętna. Za dużo pseudofilozoficznych bredni i rozkmin, poczucie humoru autora w zasadzie nie istnieje, porównania słabe, historia taka sobie. I żeby nie było, lubię filozofię ale niosącą w sobie pierwiastek mądrości, a nie rozważania typu: przygody gołego w pokrzywach. Na pewno książka ta nie sprawiła, że chciałbym zagrać w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Snajper wchodzi pierwszy Michał Wójcik, Przemysław Wójtowicz
Ocena 8,0
Snajper wchodzi pierwszy Michał Wójcik, Przemysław Wójtowicz

Na półkach:

Miałem nieodparte wrażenie, że czytam żywot świętego - ideał i to od kilku pokoleń! Dorzućmy jeszcze do tego kilka technicznych określeń oraz mechanik wraz z wysoce moralnymi zachowaniami aby zwiększyć wrażenie i tadaaam! Profesjonalista - bohater! Co by to było, gdyby wszyscy chcieli pisać książkę o tym, jacy to profesjonalni są w pracy? Taka pielęgniarka na przykład, albo strażak, o policjantach nie wspomnę - są też i takie ksiązki jednak odarte z idealizowania samego siebie. To jest słabe. Co jest mocne? Jest to pozycja wartościowa społecznie - pokazuje rzeczywistość wojenną oraz tą z którą żołnierz musi się mierzyć po wszystkim. Warto.

Miałem nieodparte wrażenie, że czytam żywot świętego - ideał i to od kilku pokoleń! Dorzućmy jeszcze do tego kilka technicznych określeń oraz mechanik wraz z wysoce moralnymi zachowaniami aby zwiększyć wrażenie i tadaaam! Profesjonalista - bohater! Co by to było, gdyby wszyscy chcieli pisać książkę o tym, jacy to profesjonalni są w pracy? Taka pielęgniarka na przykład, albo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka słaba, wąski zasób słów autora, brak poczucia humoru, brak porównań, błędy stylistyczne, kolejny wyświechtany na milion sposobów pomysł w literaturze, grach i filmach. Pozycja modna, napisana dla kasy, za pomocą śladowych ilości talentu. Historia dla młodzieży wychowanej w światach gier, ale od gier słabsza albowiem po co mozolić się z czytaniem skoro można być uczestnikiem wydarzeń w wirtualnym świecie? Do tego jest to zbiór opowiadań bardziej niż jakaś sensowna opowieść niosąca mądrość. Jeśli miałbym wybierać pomiędzy czytaniem a uczestnictwem w wydarzeniach mając realny wpływ na nie bez konsekwencji - wybór jest oczywisty. No chyba, że autor posiadałby unikalną umiejętność w dzisiejszych czasach czyli talent, ale tacy stwarzają własne światy tętniące życiem będące protoplastami gier zamiast odtwarzać ich rzeczywistość ze świata "Warhammer".

Z pisarzami, malarzami i muzykami jest jak z grzybami: wśród dziesięciu tysięcy jeden dobry. I nie zmieni tego fakt znanego nazwiska albo chwytliwy tytuł.

Książka słaba, wąski zasób słów autora, brak poczucia humoru, brak porównań, błędy stylistyczne, kolejny wyświechtany na milion sposobów pomysł w literaturze, grach i filmach. Pozycja modna, napisana dla kasy, za pomocą śladowych ilości talentu. Historia dla młodzieży wychowanej w światach gier, ale od gier słabsza albowiem po co mozolić się z czytaniem skoro można być...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jo Nesbo w świetnej formie. Dobrze napisana, świetny pomysł, tutaj nie ma się co rozpisywać - dla wielbicieli jego twórczości pozycja obowiązkowa :)

Jo Nesbo w świetnej formie. Dobrze napisana, świetny pomysł, tutaj nie ma się co rozpisywać - dla wielbicieli jego twórczości pozycja obowiązkowa :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Autor jest zupełnie odklejony od rzeczywistości - tej dzisiejszej jak i tej wojennej. Już widzę wiejskich rodziców na początku II wojny światowej piszący listy w imieniu swojej małoletniej córki i kolejnych wiejskich rodziców czytających te listy małoletniemu Witkowi a nawet odpisujący Żerce w jego imieniu będąc w obliczu wojennej utraty majątku a nawet  życia. No i ten "listonosz" nie mający nic innego do roboty tylko ganianie między wioskami z listami wiejskich dzieci pisanych przez ich rodziców na początku... Aaaaa no bo to ruch oporu i kurier - tadaaam, a adres? Mniejsza z tym choć znów to później jest wyjaśnione. Zawsze później. Wszystko można wytłumaczyć, ale zawsze po fakcie czyli pisanie na kolanie w pośpiechu a kto jest mistrzem takiego pisarstwa, kto wydaje po kilka powieści rocznie z błędami logicznymi i merytorycznymi? (Pytanie retoryczne) Wracając jednak do tematu, w tym czasie na wiejskich terenach wschodnich powszechny był analfabetyzm więc jak mogli wieśniacy tak sprawnie posługiwać się słowem pisanym i jeszcze mieć na to czas w zatrzesieniu licznych, obowiązków oraz panoszącej się wojny?  Zero wiedzy o życiu wiejskim tamtych czasów, zupełny brak rozeznania w rzeczywistości przed II wojna światową. Kolejne zdziwienie, kiedy opiekunka, która przyjęła pod swój dach i usynowiła dzieciaka, znalazła czas i umiejętności aby nauczyć syna czytać i pisać? I jakby autor znów się zorientował że trzeba to wyjaśnić bo okazała się.... nauczycielką!  Tak się składa, że interesuje mnie to zagadnienie i gdyby autor przeczytał choć jedną książkę na ten temat wiedziałby jak absurdalnie te jego wypociny brzmią. Ale kiedy ma czytać skoro ciągle pisze? Na pewno jednak czytał książkę pt. "Malowany Ptak" Jerzego Kosińskiego i pewnie też tak chciał, czyli epatować sku***syństwem które nie ma narodowości choć po lekturze jednej i drugiej książki odniosłem wrażenie, że Polacy mają w tym wybitne zdolności a Niemcy byli cudowni. Taka moda teraz nastała, za takie przedstawienie faktów nawet się Oskary dostaje więc można na niej zarobić nie ważne jak absurdalną treść jako nośnik się wykorzysta. Wyszła z tego.... to już nawet nie jest pretensjonalna powieść, to grafomania pełna gębą a podświadomie wstydząc się tego co napisał autor wydał te wypociny pod pseudonimem aby prawdziwego nazwiska nie można było  powiązać z tym gównem. O czymś to jednak świadczy, też bym się wstydził gdybym Niemców jako tych wspaniałych, moralnych przedstawiał a Polaków, AK jako zbrodniarzy. Jedyny pozytyw - autor, kimkolwiek by był posiada instynkt samozachowawczy i nie jest tak bezczelny jak Kosiński którego "Malowany Ptak"  podobnie jak "Światłoczułość" z tego samego miejsca wylazły. O ile jednoznaczna brązowa barwa ptaka Kosińskiego jest uzasadniona (zważywszy na miejsce skąd go Kosiński wyszarpał), o tyle angażowanie światła do tytułu tak podłej literatury to świętokradztwo i policzek wymierzony przeciętnie inteligentnemu czytelnikowi mającemu rzadki dar (w dzisiejszych czasach) czytania ze zrozumieniem. Autor zapewne wierzy w "polskie obozy śmierci", bo gdzieżby taki Nowak, Niemiec bez skazy i zmazy, dobry pan nie faszysta, mógł mieć z czymś takim jakikolwiek związek? Już autor zadbał o to nadając mu polskie nazwisko aby fragmenty gówna wrzucone przez Niemcy w historyczny wentylator 1 września 1939 roku nie trafiły w niepokalanego, cudownego Niemca za to uwalały od stóp do głów większość Polaków. "Brawo!"

Tyle pozytywnych ocen "Światłoczułości", tyle zachwytów, ale Waldemar Łysiak ma na to radę: "Gdy tylu ludzi pochwala to samo, wtedy łatwo jest dojść do wniosku: jedzmy gówna, przecież miliony much nie mogą się mylić."

Pozdrawiam wszystkich tych którzy nie dali się emocjonalnie zmanipulować.

Autor jest zupełnie odklejony od rzeczywistości - tej dzisiejszej jak i tej wojennej. Już widzę wiejskich rodziców na początku II wojny światowej piszący listy w imieniu swojej małoletniej córki i kolejnych wiejskich rodziców czytających te listy małoletniemu Witkowi a nawet odpisujący Żerce w jego imieniu będąc w obliczu wojennej utraty majątku a nawet  życia. No i ten...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kolejna współczesna replika powieści pt. "Hrabia Monte Christo" Aleksandra Dumasa i jak każda replika.....
Gdybym nie przeczytał oryginału pewnie byłbym zachwycony, a tak? Kilka niezłych pomysłów i zwrotów akcji nie czyni z tej powieści wybitnej, szczególnie że niektóre pomysły były dość naciągane. Mocne 5/10

Kolejna współczesna replika powieści pt. "Hrabia Monte Christo" Aleksandra Dumasa i jak każda replika.....
Gdybym nie przeczytał oryginału pewnie byłbym zachwycony, a tak? Kilka niezłych pomysłów i zwrotów akcji nie czyni z tej powieści wybitnej, szczególnie że niektóre pomysły były dość naciągane. Mocne 5/10

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Pierwsze co rzuca się w oczy, to imię i nazwisko autora obiecujące wiele, szczególnie w połączeniu z tytułem. Nie zawiodłem się, książka nie udaje czegoś czym nie jest, to rozrywkowa pozycja, dość zabawna, porównania autora niezłe, historia "trzyma się kupy", choć dla nacjonalistów albo skrajnie prawicowych fundamentalistów będzie nie do zniesienia. Ale oni zawczasu ostrzeżeni tytułem, o personaliach autora (choć pewnie to pseudonim) nie wspominając, odrzucą ze wstrętem. Cała reszta inteligentnych czytelników z odpowiednim dystansem bez względu na sympatie polityczne będzie, tak mi się wydaje, zadowolona, wszak śmiech to zdrowie!

Pierwsze co rzuca się w oczy, to imię i nazwisko autora obiecujące wiele, szczególnie w połączeniu z tytułem. Nie zawiodłem się, książka nie udaje czegoś czym nie jest, to rozrywkowa pozycja, dość zabawna, porównania autora niezłe, historia "trzyma się kupy", choć dla nacjonalistów albo skrajnie prawicowych fundamentalistów będzie nie do zniesienia. Ale oni zawczasu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to