-
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać5 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać442 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Biblioteczka
Tess Gerritsen to autorka, którą czytam regularnie od kilku lat. Lubię jej twórczość chociaż wiem, że nie mogę po niej oczekiwać porywającej lektury. Autorka najczęściej tworzy lekkie kryminały z wątkiem romantycznym.
Clea jest złodziejką, którą wychował wujek również złodziej. To od niego nauczyła się wszystkiego co ważne. Po latach złodziejstwa i oszukiwania, dziewczyna, gdy dorosła postanowiła nareszcie zacząć żyć uczciwie. Niestety nie potrwało to zbyt długo, ponieważ jej wujek potrzebował pomocy, a ona oczywiście nie mogła zostawić go samego. Clea kończy w więzieniu, a po odsiadce wyroku, postanawia wyjechać gdzieś gdzie nikt jej nie zna i rozpocząć zupełnie nowe życie. Dziewczyna wsiada na statek, który nieoczekiwanie tonie i w tym momencie rozpoczyna się jej prawdziwa przygoda, niekoniecznie szczęśliwa, ale pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji.
„Ścigana” to ciekawa powieść sensacyjna z całkiem sympatycznym wątkiem romantycznym. Zdecydowanie jest to książka do przeczytania w ciągu godziny. Jest krótka i czyta się ją bardzo szybko. Tak jak zawsze nie jest to porywająca historia od której nie można się oderwać, ale czyta się ją bardzo dobrze. Dużym plusem książki są bohaterowie, którzy budzą sympatię od pierwszej chwili. Jestem przekonana, że powieść pozwoli oderwać się na chwilę od ponurej rzeczywistości i oderwie każdego od niezbyt przyjemnych myśli.
Myślę, że książka spodoba się zarówno osobom, które lubią kryminały i sensacyjne powieści, jak i tym, którzy lepiej odnajdują się w powieściach romantycznych. Połączenie tych gatunków wypada bardzo dobrze, więc nikt się nie zawiedzie. Miłośnicy twórczości Tess Gerritsen z pewnością będą zadowoleni. Polecam!
Tess Gerritsen to autorka, którą czytam regularnie od kilku lat. Lubię jej twórczość chociaż wiem, że nie mogę po niej oczekiwać porywającej lektury. Autorka najczęściej tworzy lekkie kryminały z wątkiem romantycznym.
Clea jest złodziejką, którą wychował wujek również złodziej. To od niego nauczyła się wszystkiego co ważne. Po latach złodziejstwa i oszukiwania, dziewczyna,...
Imogen i Marie to siostry, które przechodząc przez drzwi w magiczny sposób trafiają do tajemniczego królestwa. Niestety nie potrafią wrócić do domu, a nie czują się bezpiecznie w tej magicznej krainie. W królestwie gdy tylko zapada zmrok, ludzie ukrywają się w swoich domach, a na ulice wychodzą stwory, które odbierają ludziom życie. Dziewczyny przerażone tym co widzą, uciekają przed potworami i trafiają do zamku, poznając tam księcia Miro. Od tego momentu rozpoczyna się magiczna, pełna przygód historia sióstr i księcia.
„Gwiezdny zegar” to książka, która mnie bardzo zaskoczyła. Obawiałam się, że ta historia nie spodoba mi się, że będzie skierowana typowo dla dzieci, ale okazało się, że śmiało mogą ją czytać również starsi czytelnicy. Świat, który stworzyła autorka jest niesamowity, oczywiście nie jest idealny, jest pełen złych bohaterów, ale pojawia się tam również magia.
Książka nawiązuję do klasycznych historii, jest magiczny świat, są tajemnicze drzwi, pojawiają się ci dobrze oraz ci źli. Wyobraźnia czytelnika może przenieść go do tego świata w którym mogą pojawić się tylko wybrani. Pięknym dodatkiem do historii są czarno białe ilustracje, które sprawiają, że całość jest jeszcze bardziej wyjątkowa.
Powieść czyta się szybko, fabuła gna do przodu, nie ma chwili na nudę i zatrzymanie się. Historia wciąga i od początku czytelnik zastanawia się, jak potoczą się dalsze losy bohaterów i co wydarzy się na kolejnych stronach. Książka jest jedną z tych, które niosą za sobą przesłanie i dużo mądrości.
„Gwiezdny zegar” to powieść fantasy, wypełniona przygodami, magią i tajemnicami. Klimatyczna historia bawi, ale też uczy, pokazując walkę dobra ze złem. Jest to doskonała lektura dla starszych i młodszych, idealna na zimowy wieczór. Polecam!
Imogen i Marie to siostry, które przechodząc przez drzwi w magiczny sposób trafiają do tajemniczego królestwa. Niestety nie potrafią wrócić do domu, a nie czują się bezpiecznie w tej magicznej krainie. W królestwie gdy tylko zapada zmrok, ludzie ukrywają się w swoich domach, a na ulice wychodzą stwory, które odbierają ludziom życie. Dziewczyny przerażone tym co widzą,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
„Milcząca żona” to dziesiąty tom serii w którym powraca Will Trent prowadzący śledztwo. Nie miałam okazji czytać poprzednich książek, więc skupię się tylko i wyłącznie na tym tomie.
W więzieniu w Georgii dochodzi do zamieszek, Daryl Nesbitt, który został skazany za pornografię dziecięcą wyznaje, że to nie on jest winny, a prawdziwy sprawca jest nadal na wolności. Cóż nikogo to nie dziwi, nie jest on pierwszym skazanym, który twierdzi, że jest osadzony za niewinność i chce uciec przed karą, jednak śledczy prowadzący sprawę zaczyna mieć pewne wątpliwości. Tym co dziwi go najbardziej jest fakt, ze po zamknięciu w więzieniu Daryla, gwałty nie ustały, a wprost przeciwnie nadal miały miejsce. Nesbitt wskazuje winnego, podobno jest nim Jeff Tolliver, który nie żyje od kilku lat. Sprawa staje się coraz bardziej zagmatwana.
„Milcząca żona” to powieść, należąca do cyklu o śledczym Williamie Trenecie, jednak nie trzeba znać wcześniejszych powieści, by przeczytać tę lekturę. Jestem przekonana, że chciałabym poznać wcześniejsze dzieła autorki, ponieważ jej styl naprawdę przypadł mi do gustu. Karin Slaughter skupia się na każdym, nawet najmniejszym szczególe, opisy są dokładne, bez problemu można wyobrazić sobie wygląd bohaterów, klimat danego miejsca. W śledztwie nie ma niedopowiedzeń, wszystko jest przedstawione dokładnie, chociaż oczywiście nie jest podane czytelnikowi na tacy. Książka jest dość obszerna, ma ponad pięćset stron, ale czyta się ją szybko, akcja nie pędzi do przodu, ale w równym rytmie kroczy ku zakończeniu.
Trudno mi napisać coś więcej na temat głównego bohatera, ponieważ mam wrażenie, że nie poznałam go zbyt dobrze. Myślę, że mogłoby być go odrobinę więcej w końcu to on jest głównym śledczym.
„Milcząca żona” to książka, która zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Myślę, że sprawdzi się idealnie na zimowy wieczór. Polecam!
„Milcząca żona” to dziesiąty tom serii w którym powraca Will Trent prowadzący śledztwo. Nie miałam okazji czytać poprzednich książek, więc skupię się tylko i wyłącznie na tym tomie.
W więzieniu w Georgii dochodzi do zamieszek, Daryl Nesbitt, który został skazany za pornografię dziecięcą wyznaje, że to nie on jest winny, a prawdziwy sprawca jest nadal na wolności. Cóż nikogo...
Seweryna jest dyrektorką szkoły i to ona przewodzi uroczystym spotkaniem na które zjeżdżają się jej znajomi, przyjaciele i najbliższe osoby, które poznała lata temu. Kobieta jest pedantyczna i bardzo dokładna, uwielbia mieć wszystko zaplanowane od początku do końca. Nie spodziewa się jednak, jak wiele niespodzianek i nieoczekiwanych wydarzeń, będzie miało miejsce podczas tego wieczoru. Seweryna będzie musiała poradzić sobie z tym co nadejdzie bez zapowiedzi i zmieni jej cały poukładany dzień.
Książką „Fortepian”, której autorką jest Gaja Kołodziej trzyma w napięciu od pierwszych stron. Czytelnik wie, że coś się wydarzy, coś co będzie zaskakujące i dzięki temu jest zaintrygowany od samego początku i czeka tylko aż coś nagle się zadzieje. Oczywiście mogę zapewnić, że będzie się działo i podczas czytanie nie będzie można narzekać na nudę czy znużenie.
Mocną stroną książki są emocje, którymi jest wypełniona dosłownie po brzegi. Bohaterowie nie są idealni, co więcej nie wszyscy budzą naszą sympatię, niektórych z nich trudno polubić czy obdarzyć jakimś ciepłym uczuciem. Nawet sama główna bohaterka nie jest zbyt sympatyczna i przyjemna.
„Fortepian” zmusza do myślenia i refleksji nad własnym życiem rodzinnym. Nie sposób w trakcie czytania nie zatrzymać się i nie zastanowić nad tym jak wiele bylibyśmy wstanie poświęcić dla naszych najbliższych i czy w ogóle czujemy jakaś wyjątkową bliskość z naszą rodziną. Tytuł jest nie przypadkowy, muzyka jest bardzo istotnym elementem tej powieści, budzi emocje, wprawia w zachwyt i porusza. W książce można też odnaleźć rysunki związane z muzyką.
„Fortepian” to lektura obok której nie można przejść obojętnie. Jestem przekonana, że książka poruszy nie jedno serce i wprawi w zachwyt. Polecam!
Seweryna jest dyrektorką szkoły i to ona przewodzi uroczystym spotkaniem na które zjeżdżają się jej znajomi, przyjaciele i najbliższe osoby, które poznała lata temu. Kobieta jest pedantyczna i bardzo dokładna, uwielbia mieć wszystko zaplanowane od początku do końca. Nie spodziewa się jednak, jak wiele niespodzianek i nieoczekiwanych wydarzeń, będzie miało miejsce podczas...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Pewnego zwyczajnego dnia Henryk Rasmussen traci żonę, która zostaje zamordowana. Nie było go tylko kilka minut, a zdążyła wydarzyć się taka tragedia. Męczy go wiele pytań. Zastanawia się czy było to doskonale zaplanowane morderstwo, czy może zupełny przypadek. I jeśli faktycznie była to zbrodnia dokonała to w zasadzie, dlaczego ktokolwiek miałby pragnąć odebrać życie jego żonie.
Grzegorz Gortat stworzył książkę, która intryguje od pierwszych stron. Styl w jakim autor opowiedział historię jest inny niż to co dotychczas czytałam. A sama opowieść to owszem po części kryminał, bo jest tu morderstwo i poszukiwanie winnego, ale co najważniejsze jest to powieść w której najistotniejsza jest miłość i mijający czas, który czasem zmienia wszystko, a czasem nie zmienia niczego. „Pan Rasmussen” to książka, która pełna jest tajemnic i jakiś niewypowiedzianych słów, refleksje i przemyślenia budzą się w czytelniku po przeczytaniu każdej strony i nie sposób przejść obojętnie obok tej lektury.
Autor doskonale wprowadził nas do świata głównego bohatera, a później napięcie rosło i z każdą stroną zbliżał się wielki finał, który miał wyjaśnić wszystkie sekrety i tajemnice Pana Rasmussena. Zakończenie jest zaskakujące, nie oczywiste i z pewnością będzie dla was szokujące.
Polecam książkę „Pan Rasmussen”, która pozwoli spojrzeć na świat z zupełnie nowej perspektywy, innej niż nasza własna.
Pewnego zwyczajnego dnia Henryk Rasmussen traci żonę, która zostaje zamordowana. Nie było go tylko kilka minut, a zdążyła wydarzyć się taka tragedia. Męczy go wiele pytań. Zastanawia się czy było to doskonale zaplanowane morderstwo, czy może zupełny przypadek. I jeśli faktycznie była to zbrodnia dokonała to w zasadzie, dlaczego ktokolwiek miałby pragnąć odebrać życie jego...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Simon zwyciężył, wygrał wojnę, więc teraz wszystko powinno pójść dobrze prawda? Przy okazji znalazła chłopaka, więc jego przyszłość powinna być spokojna i pełna miłości. Niestety wszystko poszło nie tak. Simon jest znudzony swoją egzystencją, nie potrafi nawet zmotywować się do wstania z kanapy i wyjścia z pokoju. Jego przyjaciele uważają, że brak mu ekscytujących wydarzeń i czegoś co zmusiłoby go do działania. Postanawiają, że jedyną rzeczą, która przywróci go do życia i starego, dobrego siebie będzie pełen przygód wyjazd do Ameryki.
„Zbłąkany syn” to kontynuacja przygód Simona, młodego czarodzieja, którego miłośnicy pióra Rainbow Rowell mogli poznać w książce „Nie poddawaj się”. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się tej książki, myślałam, że historia została skończona, a ostatnia kropka postawiona. Autorka zaskoczyła mnie tą publikacją. Po raz kolejny czytelnicy mieli okazję wrócić do ulubionych bohaterów i spotkać się z Simonem, Bazem i Penny.
Doskonale pamiętam, jak pierwsza część zaskoczyła mnie ilością podobieństw do Harry’ego Pottera, czytało się to wręcz jak fanfik, byłam ciekawa czy tym razem również autorka postanowiła wrócić do dobrze nam znanego świata magii i czarodziejstwa. Cóż w kontynuacji jest zdecydowanie mniej powiązań ze światem stworzonym przez J.K Rowling i bardzo mnie to ucieszyło. Sama opowieść różni się od „Nie poddawaj się”. Czytelnicy mają okazję lepiej poznać Baza, ponieważ to na nim skupia się autorka. Odkrywamy razem z nim tajemniczy świat wampirów, przeżywamy przygody i podróżujemy, bo tak, „Zbłąkany syn” to książka, która skupia się na przebytej drodze. A naszym ulubionym bohaterem z pewnością nie będzie się nudziło w czasie podróży, spotkają wrogów i starych przyjaciół, będą walczyć i śmiać się głośno, poznają coś zupełnie nowego i odkryją siebie.
Tym co mnie zawiodło to relacja Simona i Baza. Po pierwszej części oczekiwałam czegoś więcej, a niestety autorka nie ukazała ich miłości, wprost przeciwnie relacja, która ich łączy jest chłodna, zachowują się tak jakby niewiele ich łączyło. Cóż z pewnością nie zachowują się jak para na co pewnie liczyło wielu czytelników.
„Zbłąkany syn” to kontynuacja, która nie zawodzi, chociaż jest w zupełnie innym stylu niż i klimacie niż „Nie poddawaj się”. Myślę, że spodoba się wszystkim miłośnikom twórczości Rainbow Rowell.
Polecam!
Simon zwyciężył, wygrał wojnę, więc teraz wszystko powinno pójść dobrze prawda? Przy okazji znalazła chłopaka, więc jego przyszłość powinna być spokojna i pełna miłości. Niestety wszystko poszło nie tak. Simon jest znudzony swoją egzystencją, nie potrafi nawet zmotywować się do wstania z kanapy i wyjścia z pokoju. Jego przyjaciele uważają, że brak mu ekscytujących wydarzeń...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Eli Bell ma dość dziwną rodzinę. Jego matka to uzależniona od narkotyków kobieta, a ojczym jest dilerem. Ojca w zasadzie w ogóle nie ma, a brat chłopaka nie mówi, chociaż jest naprawdę mądrym chłopakiem. Jest rok 1983, Australia, a Eli naprawdę nie narzeka, chociaż przecież mógłby. Jest w miarę szczęśliwy i zadowolony z tego co ma. Opowiadając o chłopcu nie można pominąć jednej, bardzo ważnej osoby, a jest nią Arthur Halliday nazywany również Slim. Mężczyzna jest więźniem, notorycznie ucieka z zakładu karnego i jest najlepszym przyjacielem chłopca. Arthur wpada na pewien pomysł, a Eli decyduje się go zrealizować, ma zamiar pisać listy do skazanych, w ten sposób poznaje Alexa, który staje się jego przyjacielem.
„Chłopiec pochłania wszechświat” autorstwa Trenta Daltona to powieść, która opowiada o losach młodego chłopaka żyjącego i zmagającego się z trudami życia. Z pewnością nie jest to książka, której fabuła gna do przodu, przeciwnie czasami czułam się znużona i chciałam, by w końcu coś zaczęło się dziać. Męczyły mnie też przydługie opisy, ale czytałam dalej, bo bardzo chciałam dowiedzieć się, jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Zakończenie nie do końca mnie usatysfakcjonowało, ale pozwoliło snuć domysły i dało dużo do myślenia, zresztą tak jak sama powieść.
Książka opowiada o zwyczajnym chłopcu, któremu przyszło żyć w trudnej rodzinie. Dość mocno uderza myśl, jak wielu jest takich chłopców, którzy żyją w rodzinach dysfunkcyjnych, a ich rzeczywistość nie przypomina bajki. Sama lektura nie trafi do wszystkich, jestem o tym przekonana, ale spodoba się osobom, które będą miały ochotę na powieść zwyczajną, ale przepełnioną jakaś magią, siłą braterskiej miłości, przyjaźni i wiary w ludzi. Polecam!
Eli Bell ma dość dziwną rodzinę. Jego matka to uzależniona od narkotyków kobieta, a ojczym jest dilerem. Ojca w zasadzie w ogóle nie ma, a brat chłopaka nie mówi, chociaż jest naprawdę mądrym chłopakiem. Jest rok 1983, Australia, a Eli naprawdę nie narzeka, chociaż przecież mógłby. Jest w miarę szczęśliwy i zadowolony z tego co ma. Opowiadając o chłopcu nie można pominąć...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Daria Orlicz to nazwisko niezbyt znane w literackim świecie, ale właśnie pod tym pseudonimem tworzy słynna Katarzyna Misiołek, autorka wielu obyczajowych powieści, którymi zachwycają się czytelnicy. Jej najnowsza powieść pod tytułem „Złe spojrzenia” to nowe spojrzenie na ludzką psychikę, funkcjonowanie i podejmowane wybory. Po jednym spojrzeniu na okładkę książki można stwierdzić, że będzie to lektura pełna mroku, tajemnic i śmierci, tak przynajmniej sugeruje nam cmentarz, który można dostrzec.
Boże Narodzenie, na cmentarzu znajdującym się niedaleko kościoła zostaje zamordowany chłopiec, ministrant. Niestety policja nie potrafi poradzić sobie ze śledztwem, za to społeczeństwo nie ma problemu z osądzeniem i odkryciem sprawcy, wszyscy już zadecydowali kto jest winny. Oskarżony zostaje wikary, kiedy ludzie dowiadują się ile czasu poświęcał chłopcu od razu dodają dwa do dwóch . Jak można się domyślić ludzie chcą wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Z drugiej zaś strony poprawczak upuszcza chłopak, w zasadzie ucieka z tego miejsca wraz ze dziewczyną niepełnosprawną intelektualnie. To zdarza się często, więc nic w tym dziwnego, ale w tym samym momencie w kuchni nie pojawia się kucharka, która ram pracuje. Nie wiadomo czy te dwie sprawy łączą się w jakikolwiek sposób.
Daria Orlicz stworzyła świetną kryminalną opowieść o małym miasteczku w którym wszyscy skrywają jakieś tajemnice. Jak to zwykle bywa mamy tutaj bogatych ludzi, policjantów, księży i zwyczajnych mieszkańców miasteczka. Każdy jest w pewien sposób wplątany w tą opowieść, ma cos do ukrycia i stracenia. Są jeszcze rodzice zamordowanego chłopca, oni również nie są idealni, chociaż bardzo chcieliby za takich uchodzić.
Zakończenie zaskakuje, ale nie będę niczego zdradzać, nie chciałabym odebrać przyjemności czytania tak dobrej książki. „Złe spojrzenie” to bardzo dobra lektura, która wciąga i zmusza do rozwiązywania zagadek wraz z bohaterami. Jestem przekonana, że będzie idealną rozrywką na zimowe wieczory. Polecam!
Daria Orlicz to nazwisko niezbyt znane w literackim świecie, ale właśnie pod tym pseudonimem tworzy słynna Katarzyna Misiołek, autorka wielu obyczajowych powieści, którymi zachwycają się czytelnicy. Jej najnowsza powieść pod tytułem „Złe spojrzenia” to nowe spojrzenie na ludzką psychikę, funkcjonowanie i podejmowane wybory. Po jednym spojrzeniu na okładkę książki można...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Pan Doubler miał plan, chciał zaskoczyć wszystkich, cały świat, zdobyć coś wyjątkowego, dlatego rozpoczął hodowlę ziemniaków o których wiedział praktycznie wszystko. Niestety hodowla skupiał całą jego uwagę, więcej czasu poświęcał ziemniakom niż własnym dzieciom, które go potrzebowały. Jedyną osobą z którą rozmawiał była jego gospodyni, pani Millwood. Niestety kobieta pewnego dnia odkrywa przed nim okrutną prawdę, jest chora i będzie musiała trafić do szpitala. Pan Doubler wpada na pomysł, ma zamiar towarzyszyć gospodyni i kontynuować ich codzienne rozmowy, chociaż tylko przez telefon. Te dni spędzone na dyskusjach telefonicznych zmieniają sposób myślenia i patrzenia na świat pana Doublera.
„Pan Doubler zaczyna od nowa” autorstwa Seni Glaister to oryginalna powieść, która zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Spodziewałam się typowej obyczajowej historii jakich jest wiele, a otrzymałam ciepłą opowieść o odnajdywaniu siebie i dostrzeganiu ludzi w naszym życiu.
Historia pana Doublera wprowadza czytelnika w refleksyjny nastrój, a nawet wyciska łzy z oczu. Nie sposób nie wzruszyć się czytając o samotności mężczyzny, o dzieciach, które chciałyby uwagi ojca, ale sama nie bardzo interesują się jego życiem. Za to pani Millwood była tak ciepłą i mądrą osobą, która dzieliła się swoimi historiami i wiedzą z innymi ludźmi. Warto zapamiętać sobie jej rady, mogą przydać się każdemu z nas w przyszłości.
Jest to książka emocjonalna i poruszająca, potrafiąca poprawić humor, rozweselić i dać dużo nadziei, ale też dać siłę do zmiany swojego życia i postępowania. Sty autorki jest lekki i przyjemny, co również wpływa na komfort czytania.
„Pan Doubler zaczyna od nowa” to powieść, która mnie zauroczyła, mam nadzieję, że każda kolejna historia, która wyjdzie spod pióra tej autorki będzie równie piękna i mądra. Polecam!
Pan Doubler miał plan, chciał zaskoczyć wszystkich, cały świat, zdobyć coś wyjątkowego, dlatego rozpoczął hodowlę ziemniaków o których wiedział praktycznie wszystko. Niestety hodowla skupiał całą jego uwagę, więcej czasu poświęcał ziemniakom niż własnym dzieciom, które go potrzebowały. Jedyną osobą z którą rozmawiał była jego gospodyni, pani Millwood. Niestety kobieta...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
„Głęboki grób” Micka Finlaya to kontynuacja cyklu „Arrowood Mystery”. Z wielką przyjemnością wróciłam do XIX wiecznego Londynu w którym króluje Sherlock Holmes, ale William Arrowood nadal uważa się za kogoś znacznie lepszego.
Rok 1896, Południowy Londyn. Kariera Sherlocka rozwija się coraz bardziej i nadal jest uważany za najlepszego detektywa, ale ku wielkiemu zaskoczeniu pewne małżeństwo ignoruje go i zwraca się o pomoc do Williama Arrowooda. Sprawa dotyczy ich córki, która niedawno wyszła za mąż i urwała kontakt z rodzicami, którzy są przekonani, że nie zrobiłaby tego nigdy w życiu. Wydaje się, że to banalna sprawa, szczególnie dla tak dobrego detektywa, jakim jest William, ale z każdym kolejnym dniem wszystko komplikuje się i staje coraz bardziej zakręcone.
Tak jak w poprzedniej części, autor bardzo obrazowo przedstawił dziewiętnastowieczny Londyn i życie całej społeczności. W trakcie czytania wszystko wydawało się bardzo realne, a bohaterowie sprawiali wrażenie autentycznych, a nie fikcyjnych postaci. Mick Finlay stopniowo, krok po kroku ukazywał nam kolejne elementy całej sprawy, odsłaniając przed czytelnikami tajemnicze karty. Stopniowo mnożyło się coraz więcej pytań, a ciekawość rosła z każdą przeczytaną stroną. Chociaż sprawa na początku wydawała się nudna i banalna, okazało się, że śledztwo będzie trudniejsze niż myśleliśmy i trzymało w napięciu do samego końca.
„Głęboki grób” to idealna powieść dla miłośników Sherlocka, kryminałów i Londynu. Autor stworzył wciągającą, intrygującą fabułę i bohaterów, których nie sposób nie polubić, chociaż nie są idealni i popełniają masę błędów. Polecam!
„Głęboki grób” Micka Finlaya to kontynuacja cyklu „Arrowood Mystery”. Z wielką przyjemnością wróciłam do XIX wiecznego Londynu w którym króluje Sherlock Holmes, ale William Arrowood nadal uważa się za kogoś znacznie lepszego.
Rok 1896, Południowy Londyn. Kariera Sherlocka rozwija się coraz bardziej i nadal jest uważany za najlepszego detektywa, ale ku wielkiemu zaskoczeniu...
Ali Green jest po trzydziestce i pracuje w wydziela kryminalnym. Jej przełożeni odsyłają ją do wydziały zabójstw, a tam podczas prowadzenia jednej ze spraw kobieta zostaje zaatakowana i prawie traci życie. Po pobycie w szpitalu i powolnym powrocie do zdrowia postanawia wrócić do pracy i za wszelką cenę odnaleźć seryjnego mordercę, który zabija kobiety i chciał odebrać życie również jej.
Główna bohaterka powieści „Martwe dziewczyny” wyróżnia się na tle innych policjantek, które znamy kryminałów i thrillerów. Ali nie rozwiązuję sprawy od razu, nie natrafia na właściwy trop po kilku dniach śledztwa, na początku kobieta musi zmagać się z własnymi problemami i traumą. Co więcej po ataku mordercy jej pamięć szwankuje i sama nie wie co wydarzyło się naprawdę. Nie pomagają też świadkowie, którzy podają opisy różniące się od siebie. Zanim Ali zacznie prawdziwe śledztwo, musi oddzielić kłamstwa od prawdy i dowiedzieć się co wydarzyło się naprawdę tego dnia, gdy zaatakował ją psychopatyczny morderca.
Fabuła powieści jest naprawdę pokręcona, a Graeme Cameron, autor książki postarał się być czytelnik gubił się i błądził już od pierwszych stron lektury. Wydaje mi się, że panował zbyt wielki chaos i momentami naprawdę trudno było połapać się o co w tym wszystkim chodzi. Dodatkowo ukazanie alternatywnych wersji zdarzeń wprowadzało niepotrzebne zamieszanie i sprawiało, że miałam ochotę przerwać czytanie. Niemniej jednak sama fabuła była ciekawa i tylko dlatego postanowiłam nie zrazić się i czytać dalej. W powieści jest bardzo dużo niedociągnięć, tak jakby autor chciał umieścić w swojej powieści wszystkie wątki, które spodobały mu się w innych książkach.
Zakończenie nie zaskakuje, nie jest złe, ale też nie zachwyca. Jest takie jak cała książka, niedopracowane. Myślę, że autor musi jeszcze popracować nad swoim warsztatem, wtedy na pewno jego książki będą prezentowały się lepiej.
Ali Green jest po trzydziestce i pracuje w wydziela kryminalnym. Jej przełożeni odsyłają ją do wydziały zabójstw, a tam podczas prowadzenia jednej ze spraw kobieta zostaje zaatakowana i prawie traci życie. Po pobycie w szpitalu i powolnym powrocie do zdrowia postanawia wrócić do pracy i za wszelką cenę odnaleźć seryjnego mordercę, który zabija kobiety i chciał odebrać życie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Kronika wypadków życiowych autorstwa Eve Makis i Anthony’ego Croppera to krótka książka w której nie znajdziemy zbyt wiele treści do czytania.
Czytelnik sam musi wypełnić strony swoimi własnymi przemyśleniami, odpowiadając na zadane pytania. Kronika ma pobudzić kreatywność i twórcze myślenie czytelników, otworzyć ich na coś zupełnie nowego oraz zachęcić do szczerych wyznań. Z pewnością mogę stwierdzić, że ta publikacja nie ma dostarczać rozrywki w czystej postaci, niektóre tematy, które porusza są poważne i dotyczą osobistych spraw.
Każdy kto postanowi zakupić Kronikę znajdzie w niej ciekawe odniesienia do popkultury i sztuki, całą masę cytatów, które inspirują i zachęcają do działania. Mocną stroną publikacji jest szata graficzna, całość jest zrobiona naprawdę ślicznie i zachęca do przeglądania i wypełniania. Niektórym Kronika może wydawać się niepotrzebna i nudna, ale myślę, że znajdą się osoby, które zachwyci ta forma i prędko chwycą za długopisy, by podzielić się swoimi przeżyciami i wspomnieniami.
Polecam wszystkim kreatywnym i twórczym osobom oraz tym, którzy mają ochotę na lepsze poznanie samego siebie.
Kronika wypadków życiowych autorstwa Eve Makis i Anthony’ego Croppera to krótka książka w której nie znajdziemy zbyt wiele treści do czytania.
Czytelnik sam musi wypełnić strony swoimi własnymi przemyśleniami, odpowiadając na zadane pytania. Kronika ma pobudzić kreatywność i twórcze myślenie czytelników, otworzyć ich na coś zupełnie nowego oraz zachęcić do szczerych...
Daria Orlicz to pseudonim literacki Katarzyny Misiołek, którą znają wszyscy miłośnicy powieści obyczajowych. Tym razem autorka postanowiła napisać coś z zupełnie innego gatunku czyli kryminał „Diabelski młyn”.
W małym miasteczku nad morzem w letnim czasie zostaje zamordowana ciężarna Litwinka. To nie koniec, ponieważ w pozornie sielankowym i spokojnym mieście, gdzie wszyscy są bezpieczni i zadowoleni, zostaje uprowadzona młoda kobieta. Nikt nie wie, czy te dwie sprawy mają ze sobą jakikolwiek związek oraz czy łączy je osoba sprawcy. Sprawą zajmuje się policjant Krzysztof Bugaj, uzależniony od seksu mężczyzna, który swoje życie dzieli pomiędzy niestabilną emocjonalnie żoną, kochanką, która zaczyna być coraz bardziej zazdrosna i zaborcza oraz przygodami na jedną noc od których nie stroni.
Byłam bardzo ciekawa, jak dobrze znana autorka poradzi sobie z czymś zupełnie nowym i muszę przyznać, że dała radę. Od pierwszych stron powieść wciąga, a duża ilość wątków i bohaterów sprawia, że książkę czyta się z jeszcze większym zaintrygowaniem. Czytelnik w każdym rozdziale poznaje zupełnie nowego bohatera i stara się połączyć ich tak, by tajemnicze morderstwa miały jakiś sens i wyjaśnienie.
Powieść porusza wiele tematów, nie sposób wymienić je wszystkie, ale z pewnością ważny jest tu wątek zdrady, uzależnień czy też macierzyństwo zbyt młodych kobiet. Co ważne autorka nie bała się tych trudnych tematów, podeszła do nich poważnie, ale nie z przesadną ostrożnością.
„Diabelski młyn” to książka, która jest napisana bardzo realistycznie, dzięki czemu dociera do czytelnika z jeszcze większą mocą. Jestem pewna, że powieść spodoba się wszystkim miłośnikom dobrych, polskich kryminałów. Polecam!
Daria Orlicz to pseudonim literacki Katarzyny Misiołek, którą znają wszyscy miłośnicy powieści obyczajowych. Tym razem autorka postanowiła napisać coś z zupełnie innego gatunku czyli kryminał „Diabelski młyn”.
W małym miasteczku nad morzem w letnim czasie zostaje zamordowana ciężarna Litwinka. To nie koniec, ponieważ w pozornie sielankowym i spokojnym mieście, gdzie...
Londyn, czasy powojenne. W jednym z pociągów zostaje odnalezione ciał Florence Shore, lubianej i szanowanej pielęgniarki. Nie ma żadnych śladów, brak dowodów zbrodni, nie ma żadnych podejrzeń kto mógł zamordować kobietę. Śledztwo zostaje umorzone, ale sprawa nie ulega zapomnieniu. Guy Sullivan policjant kolejowy nie może zapomnieć o tym wydarzeniu, sam zaczyn doszukiwać się śladów zbrodni, ma zamiar rozwikłać sprawę tajemniczego morderstwa. Pomaga mu Lousie, które pracuje jako opiekunka u pewnych arystokratów oraz Nancy dziewczyna która jest jej podopieczną. Ta trójka zaczyna odkrywać coraz to nowsze poszlaki, które mogą doprowadzić ich do mordercy Florence, ale zanim rozwiążą tę sprawę może ich czekać wiele niebezpieczeństw.
„Morderstwo w pociągu” to powieść, która została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, postać Florence Nightingale Shore istniała naprawdę i została zamordowana w 1920 roku, by upamiętnić kobietę i jej pracę, zbudowany został szpital ku jej pamięci.
Autorka Jessica Fellowes bardzo dobrze oddała klimat powojennej Anglii, mamy tutaj realistyczne opisy życia w tamtych czasach, jednak opisy nie są męczące i mimo zastosowania przez autorkę języka właściwego do tamtych lat, powieść czyta się bardzo dobrze. Plusem jest również opis społeczeństwa żyjącego w Anglli, wyraźnie zarysowany podział na arystokracje oraz mieszczan. Fabuła wciąga, akcja jest bardzo dynamiczna, chociaż samo śledztwo przez pewien czas wygląda dość nieporadnie ze względu na dwie młode dziewczyny, które postanowiły rozwikłać tajemniczą sprawę morderstwa. Podczas czytania książki nie sposób nie porównać jej do twórczości Agathy Christie, ponieważ morderstwo w pociągu przypomina jej powieści kryminalne, a nie współczesne historie z tego gatunku.
„Morderstwo w pociągu” to dobrze napisany, przemyślany od początku do końca kryminał, który wciągnie i przeniesie czytelnika do XX wieku. Jeśli tylko ktoś ma ochotę zanurzyć się w klimacie tajemniczego, osnutego mgłą, powojennego Londynu, polecam tę książkę.
Londyn, czasy powojenne. W jednym z pociągów zostaje odnalezione ciał Florence Shore, lubianej i szanowanej pielęgniarki. Nie ma żadnych śladów, brak dowodów zbrodni, nie ma żadnych podejrzeń kto mógł zamordować kobietę. Śledztwo zostaje umorzone, ale sprawa nie ulega zapomnieniu. Guy Sullivan policjant kolejowy nie może zapomnieć o tym wydarzeniu, sam zaczyn doszukiwać się...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Mamy rok 1895, cała arystokracja zamieszkująca Londyn uwielbia Sherlocka Holmesa, biedniejsza część mieszkańców korzysta z usług innego detektywa Arrowooda, który w niczym nie ustępuję słynnemu Sherlockowi. Brat panny Coustore nagle zniknął i nie ma po nim żadnego śladu. Francuska prosi o pomoc detektywa, któremu wydaje się, że rozwiąże tę sprawę w jeden dzień. Jednak śledztwo zaczyna być coraz bardziej tajemnicze i skomplikowane i nic nie wydaje się tak oczywiste, jak na początku.
Powieść wspaniale oddaje mroczny klimat dawnego, biednego Londynu. Podczas czytania z łatwością można sobie wyobrazić brudny, zadymiony, osnuty mgłą Londyn i te wszystkie zakamarki w których działy się brutalne i okrutne rzeczy. Detektyw Arrowood pracował w trudnych warunkach i stosował inne metody pracy niż Holmes, który znał zupełnie inny, porządniejszy świat.
Historię poznajemy z perspektywy Normana Barnetta, który był przyjacielem oraz współpracownikiem głównego bohatera. Od razu rzuca się podobieństwo do doktora Watsona doskonale znanego z książek o Sherlocku Holmesie. W książce opisywane jest śledztwo, a czytelnicy maja okazję podążać za detektywem krok w krok oraz obserwować jak toczy się życie w dawnym Londynie przy okazji odkrywając coraz to dziwniejsze tajemnice i sekrety.
Powieść zaskakuje, chociaż na początku nie spodziewałam się niczego nowego czy odkrywczego okazało się, że autor stworzył historię pełną tajemnic, których nie udało się odkryć. Książka ma również elementy humorystyczne, dzięki czemu czyta się ją lekko z dużą przyjemnością.
,,Detektyw Arrowood'' to powieść, którą warto poznać, chociaż oczywiście nie jest to Sherlock Holmes. Powieść autorstwa Micka Finleya przeniesie każdego czytelnika do klimatycznego Londynu, który krył wiele sekretów. Polecam!
Mamy rok 1895, cała arystokracja zamieszkująca Londyn uwielbia Sherlocka Holmesa, biedniejsza część mieszkańców korzysta z usług innego detektywa Arrowooda, który w niczym nie ustępuję słynnemu Sherlockowi. Brat panny Coustore nagle zniknął i nie ma po nim żadnego śladu. Francuska prosi o pomoc detektywa, któremu wydaje się, że rozwiąże tę sprawę w jeden dzień. Jednak...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Gabriel Allon jest na urlopie, oczywiście nawet wtedy nie może odpoczywać, ponieważ okazuje się, że Papież Paweł VII umarł. Mówi się, że to atak serca, ale czy to jest prawda? Czy może ktoś posunął się do zabójstwa głowy Kościoła? Zanim Papież zmarł, wydarzyło się kilka dziwnych rzeczy, najbardziej tajemnicze jest istnienie pewnej księgi, którą w nieodpowiednich rękach byłaby bardzo niebezpieczna. We wszystko wplatany jest również Zakon Świętej Heleny.
„Zakon” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Daniela Silva. Sam opis był dla mnie bardzo intrygujący i bardzo chciałam poznać tę historię, która zapowiadała się bardzo interesująco. Tematyka Watykanu zazwyczaj budzi duże zainteresowanie w końcu jest to miejsce osnute wieloma tajemnicami i zwyczajni śmiertelnicy nie mają dostępu do tajnych archiwów w których kryją się pewnie niesamowite dzieła.
Autor potrafi budować napięcie, stopniowo cała historia zaczyna układać się w konkretną całość. Oczywiście część treści jest typowo fikcją literacką, ale myślę, że historia Watykanu i tajnych zakonów jest warta uwagi i głębszego zapoznania. Tym co może być męczące i monotonne dla pewnych osób jest tematyka kościoła i religii, dla osób niezainteresowanych tą kwestią, faktycznie może być to odrobinę nudne, ale warto dać szansę tej lekturze.
„Zakon” to nie jest mój ulubiony gatunek książek, powieści sensacyjne to nie jest mój typ, ale z przyjemnością zapoznałam się tą lekturą i z chęcią przeczytałabym kolejną powieść autorstwa Daniela Silva.
Gabriel Allon jest na urlopie, oczywiście nawet wtedy nie może odpoczywać, ponieważ okazuje się, że Papież Paweł VII umarł. Mówi się, że to atak serca, ale czy to jest prawda? Czy może ktoś posunął się do zabójstwa głowy Kościoła? Zanim Papież zmarł, wydarzyło się kilka dziwnych rzeczy, najbardziej tajemnicze jest istnienie pewnej księgi, którą w nieodpowiednich rękach...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to