rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: ,

Myślę, że nie mogę do końca zgodzić się ani z jej fanami, ani z tymi "potępiającymi" zarówno sam pomysł dopisania ciągu dalszego dzieła za wcześnie zmarłego Larssona, jak i jego wykonanie. Nie jest to Larsson i oderwana od trylogii książka by nie istniała, ale czy ktoś się naprawdę łudził, że będzie inaczej? Nie jest to też zbezczeszczenie oryginału. Nie mogę już się spotkać z Mikaelem i Lisbeth twarzą w twarz. Cóż, takie życie. Ale są tak wyjątkowi (oczywiście dzięki ich twórcy i nikomu innemu), że nie omieszkam pogadać z nimi wirtualnie. A co mi tam, nawet kolejne 10 razy (podobno notatek na tyle kolejnych tomów zostawił po sobie Larsson).
http://bookshelf.blox.pl/2015/12/Stieg-Larsson-Millennium-David-Lagercrantz-Co-nas.html

Myślę, że nie mogę do końca zgodzić się ani z jej fanami, ani z tymi "potępiającymi" zarówno sam pomysł dopisania ciągu dalszego dzieła za wcześnie zmarłego Larssona, jak i jego wykonanie. Nie jest to Larsson i oderwana od trylogii książka by nie istniała, ale czy ktoś się naprawdę łudził, że będzie inaczej? Nie jest to też zbezczeszczenie oryginału. Nie mogę już się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Bardzo rzadko zdarza się jednak tak, że książka zostaje w mojej pamięci, jakbym ją czytała wczoraj. Czy chodzi o to, że taka książka musi być arcydziełem pod każdym względem? Niekoniecznie, bo wiele wspaniałych ponadczasowych dzieł spowija w mojej głowie półmrok niepamięci. Co takiego zatem musi mieć książka, żebym ją tak dobrze zapamiętała? Pewnie nie ma uniwersalnej reguły, ale w przypadku cyklu "Millennium" są to niewątpliwie wyjątkowo wyraźnie nakreśleni główni bohaterzy. Za sprawą Mikaela Blomkvista, dziennikarza z powołania, który w swoim poszukiwaniu prawdy nie ugnie się przed żadnym naciskiem, a szczególnie za sprawą nietuzinkowej hakerki Lisbeth Salander straszny świat opisany przez Larssona staje się jakimś pociągającym miejscem i nie tylko żałuje się, że to już koniec czytania. Długo po przeczytaniu (czytałam w 2011) wszystko jest świeże w pamięci, jakby się nigdy nie przestało z tymi ludźmi obcować lub jakby byli realnymi osobami, które się kiedyś spotkało, które wywarły wpływ na twoje życie i z którymi potem straciło się kontakt. Są gdzieś na świecie i zawsze będziemy ich wspominać.
http://bookshelf.blox.pl/2015/12/Stieg-Larsson-Millennium-David-Lagercrantz-Co-nas.html

Bardzo rzadko zdarza się jednak tak, że książka zostaje w mojej pamięci, jakbym ją czytała wczoraj. Czy chodzi o to, że taka książka musi być arcydziełem pod każdym względem? Niekoniecznie, bo wiele wspaniałych ponadczasowych dzieł spowija w mojej głowie półmrok niepamięci. Co takiego zatem musi mieć książka, żebym ją tak dobrze zapamiętała? Pewnie nie ma uniwersalnej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Bardzo rzadko zdarza się jednak tak, że książka zostaje w mojej pamięci, jakbym ją czytała wczoraj. Czy chodzi o to, że taka książka musi być arcydziełem pod każdym względem? Niekoniecznie, bo wiele wspaniałych ponadczasowych dzieł spowija w mojej głowie półmrok niepamięci. Co takiego zatem musi mieć książka, żebym ją tak dobrze zapamiętała? Pewnie nie ma uniwersalnej reguły, ale w przypadku cyklu "Millennium" są to niewątpliwie wyjątkowo wyraźnie nakreśleni główni bohaterzy. Za sprawą Mikaela Blomkvista, dziennikarza z powołania, który w swoim poszukiwaniu prawdy nie ugnie się przed żadnym naciskiem, a szczególnie za sprawą nietuzinkowej hakerki Lisbeth Salander straszny świat opisany przez Larssona staje się jakimś pociągającym miejscem i nie tylko żałuje się, że to już koniec czytania. Długo po przeczytaniu (czytałam w 2011) wszystko jest świeże w pamięci, jakby się nigdy nie przestało z tymi ludźmi obcować lub jakby byli realnymi osobami, które się kiedyś spotkało, które wywarły wpływ na twoje życie i z którymi potem straciło się kontakt. Są gdzieś na świecie i zawsze będziemy ich wspominać.
http://bookshelf.blox.pl/2015/12/Stieg-Larsson-Millennium-David-Lagercrantz-Co-nas.html

Bardzo rzadko zdarza się jednak tak, że książka zostaje w mojej pamięci, jakbym ją czytała wczoraj. Czy chodzi o to, że taka książka musi być arcydziełem pod każdym względem? Niekoniecznie, bo wiele wspaniałych ponadczasowych dzieł spowija w mojej głowie półmrok niepamięci. Co takiego zatem musi mieć książka, żebym ją tak dobrze zapamiętała? Pewnie nie ma uniwersalnej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Bardzo rzadko zdarza się jednak tak, że książka zostaje w mojej pamięci, jakbym ją czytała wczoraj. Czy chodzi o to, że taka książka musi być arcydziełem pod każdym względem? Niekoniecznie, bo wiele wspaniałych ponadczasowych dzieł spowija w mojej głowie półmrok niepamięci. Co takiego zatem musi mieć książka, żebym ją tak dobrze zapamiętała? Pewnie nie ma uniwersalnej reguły, ale w przypadku cyklu "Millennium" są to niewątpliwie wyjątkowo wyraźnie nakreśleni główni bohaterzy. Za sprawą Mikaela Blomkvista, dziennikarza z powołania, który w swoim poszukiwaniu prawdy nie ugnie się przed żadnym naciskiem, a szczególnie za sprawą nietuzinkowej hakerki Lisbeth Salander straszny świat opisany przez Larssona staje się jakimś pociągającym miejscem i nie tylko żałuje się, że to już koniec czytania. Długo po przeczytaniu (czytałam w 2011) wszystko jest świeże w pamięci, jakby się nigdy nie przestało z tymi ludźmi obcować lub jakby byli realnymi osobami, które się kiedyś spotkało, które wywarły wpływ na twoje życie i z którymi potem straciło się kontakt. Są gdzieś na świecie i zawsze będziemy ich wspominać.
http://bookshelf.blox.pl/2015/12/Stieg-Larsson-Millennium-David-Lagercrantz-Co-nas.html

Bardzo rzadko zdarza się jednak tak, że książka zostaje w mojej pamięci, jakbym ją czytała wczoraj. Czy chodzi o to, że taka książka musi być arcydziełem pod każdym względem? Niekoniecznie, bo wiele wspaniałych ponadczasowych dzieł spowija w mojej głowie półmrok niepamięci. Co takiego zatem musi mieć książka, żebym ją tak dobrze zapamiętała? Pewnie nie ma uniwersalnej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Książka - wydana przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu oraz będąca projektem finansowanym w ramach programu pomocy zagranicznej MSW RP w 2006 r. - jest zbiorem artykułów na temat Białorusi, zarówno jeśli chodzi o jej historię najnowszą (1994-2006), jak i kwestie starsze. Autorzy, w większości znane postacie życia publicznego Białorusi, reprezentują różne opinię i poglądy, co jest zawsze ciekawe dla zainteresowanych. Grupa docelowa to osoby związane z kwestią białoruską zawodowo, hobbistycznie lub emocjonalnie. Również Białorusini znajdą tu wiele ciekawych informacji, ja przykładem. Szczególnie interesujące dla mnie osobiście było porównywanie prognoz co do dalszego rozwoju państwa białoruskiego czynionych w roku 2006 z tym, co faktycznie nastąpiło.


Spis treści:
Wstęp (Mikołaj Iwanow)
Aleksander Milinkiewicz, Białoruska droga do demokracji
Stanisław Szuszkiewicz, Jeśli związek to tylko z czystymi rękoma. Zjednoczona białoruska opozycja a układ związkowy z Rosją
Aleksander Kazulin, Białoruś między demokracją a totalitaryzmem
Aleksander Wojtowicz, Dzisiejsza Białoruś: aspekt polityczny i ekonomiczny. Spojrzenie w przyszłość
Mikołaj Iwanow, Czynnik polski w kształtowaniu społeczeństwa obywatelskiego Białorusi w XX wieku
Leonid Złotnikow, Białoruski model ekonomiczny: geneza i tendencje rozwoju
Wiaczesław Chodosowski, Niezależne środki masowej informacji Białorusi: stan obecny i perspektywy
Tadeusz Gawin, Historia niszczenia niezależności Związku Polaków na Białorusi (1988-2005)
Oleg Buchowiec, Stan i perspektywy integracji Republiki Białoruś i Federacji rosyjskiej w oczach przeciętnego Białorusina
Eugeniusz Mironowicz, Polityczne konsekwencje wyborów parlamentarnych i prezydenckich na Białorusi w latach 200-2001
Mariusz Patelski, Generał Stanisław Bułak-Bałachowicz - kontrowersje wokół postaci
Andrzej Kłoś, Piłsudski i Białorusini

Książka - wydana przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu oraz będąca projektem finansowanym w ramach programu pomocy zagranicznej MSW RP w 2006 r. - jest zbiorem artykułów na temat Białorusi, zarówno jeśli chodzi o jej historię najnowszą (1994-2006), jak i kwestie starsze. Autorzy, w większości znane postacie życia publicznego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Natalka Babina jest białoruską dziennikarką oraz autorką zbioru opowiadań i niniejszej powieści czyli mimo dojrzałego wieku pisarka to początkująca. Nie widać tego bynajmniej w „Mieście ryb” (opowiadania dopiero mam zamiar przeczytać). Powieść łączy elementy prozy kobiecej, kryminału, powieści przygodowej oraz obyczajowej i każdy wątek jest wart uwagi, język jest soczysty, akcja wciąga, a całość zostawia ten szczególny posmak po przeczytaniu, kiedy przez kolejne dni od ukończenia książki ma się wrażenie, że jej świat jeszcze brzmi gdzieś w środku ciebie.

Jest rok 2012, który wobec momentu wydania książki jest przyszłością. Mała, umierająca już białoruska wieś Dobratycze przy samej granicy z Polską, staje się tłem dla historii opowiadanej przez główną bohaterkę, Ałkę, kobietę 50-letnią, po przejściach, ciężko doświadczoną przez życie, ale nie pozbawioną ciętego humoru, autoironii i animuszu. Rok 2012 w powieści to czas, kiedy prezydent Łukaszenka jest już przeszłością, jednak jego następca i życie za jego rządów do złudzenia przypominają obecną Białoruś. Zabieg zrozumiały, i choć niezbyt skomplikowany, okazał się skuteczny – książkę na Białorusi wydano.

Charakter Ałki definiuje „kobiecość” tej powieści inaczej, niż może to nam się kojarzyć. O nie, żadnej romantyki, serduszek ani westchnień. Proza życia, twardy realizm, ale i brak kompleksów. Czasem jest trochę wulgarnie, w komentarzach czytałam o oburzeniu pierwszym rozdziałem – po co aż tak? A fe! itd. Dla mnie to było raczej coś w rodzaju: „oj, a to coś nowego!”, jakoś tak mi świeżością powiało, wbrew temu, co jest opisywane ;) .

W opozycji do powyższego stoją wątek umierania małych wsi, aktualny nie tylko dla Białorusi, oraz bardzo ciekawy zabieg wprowadzenia „nor w czasie”, przez które Ałka trafia do dawnego Brześcia (miasta ryb) i obserwuje życie swoich przodków. Tutaj jest pełno nostalgii, wręcz poezji, opisy są bardzo sugestywne, miałam wrażenie, że oglądam film, a nie czytam.

Akcja jest wartka, trudno mi było się oderwać, ale najbardziej urzekły mnie właśnie połączenie realizmu i poetyckiej tęsknoty za tym, co przeminęło, prawdziwość tej książki, ten brak „przypudrowania”, bo klniemy, kiedy należy przeklnąć, i płaczemy, kiedy jest nad czym. Jak w życiu.

http://bookshelf.blox.pl/2015/09/Natalka-Babina-Miasto-ryb.html

Natalka Babina jest białoruską dziennikarką oraz autorką zbioru opowiadań i niniejszej powieści czyli mimo dojrzałego wieku pisarka to początkująca. Nie widać tego bynajmniej w „Mieście ryb” (opowiadania dopiero mam zamiar przeczytać). Powieść łączy elementy prozy kobiecej, kryminału, powieści przygodowej oraz obyczajowej i każdy wątek jest wart uwagi, język jest soczysty,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Trzecia część serii o Cmentarzu Zapomnianych Książek jest najmniej samodzielna wśród trzech dotychczas wydanych. Czepiam się dlatego, że we wstępie do każdej części napisano o tym, że można każdą z tych książek czytać osobno, bo są całością samą w sobie. Otóż tak nie jest. Pytanie, czy to komuś przeszkadza. Myślę, że nie. Kto nie dał się złowić w sieci "Cienia wiatru", nie dotrze pewnie tak daleko. Kto zaś polubił tę serię z przyjemnością będzie kontynuował podróż po mrocznej Barcelonie ubiegłego wieku. "Więzień" jest klamrą spinającą wątki poprzednich części. Dowiadujemy się, skąd wziął się Fermin i jaki ma związek z Davidem Martinem, główną postacią "Gry anioła". Trochę się cofamy w przeszłość, trochę idziemy do przodu, zawiązuje się nowa zagadka, ale od początku ma się wrażenie, że rozwiązanie nie nastąpi teraz. Wszak została nam jeszcze jedna część do przeczytania w przyszłości. Sprytny zabieg, by trochę zaspokoić głód czekających na zakończenie serii. Mam nadzieję, że będzie to prawdziwy deser :)
http://bookshelf.blox.pl/2015/06/Carlos-Ruiz-Zafon-Wiezien-nieba.html

Trzecia część serii o Cmentarzu Zapomnianych Książek jest najmniej samodzielna wśród trzech dotychczas wydanych. Czepiam się dlatego, że we wstępie do każdej części napisano o tym, że można każdą z tych książek czytać osobno, bo są całością samą w sobie. Otóż tak nie jest. Pytanie, czy to komuś przeszkadza. Myślę, że nie. Kto nie dał się złowić w sieci "Cienia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Książki i filmy, które przemawiały do nas w dzieciństwie, na ogół często nie oddziałują podobnie w życiu dorosłym. Tym bardziej, że mogą być nasiąknięte ideologią tamtych czasów, która delikatnie mówiąc się zdezaktualizowała. Dlatego wracam nie raz do tego, co mi się kiedyś podobało, by sprawdzić, czy wytrzymuje próbę czasu. Z tą książką tak jest, bo ani komunistyczne nazewnictwo, ani wyznawane przez bohaterów komunistyczne wartości nie są istotą tej wzruszającej opowieści. Ponieważ opowiada ona o wojnie, o jednostce uwikłanej w splot zdarzeń mniejszego lub większego znaczenia dla historii, ale olbrzymiego znaczenia dla poszczególnych osób, co jest i będzie uniwersalne.

Dowódca Fiodor Waskow to na pierwszy rzut oka zwykły służbista i prostak. „Przez całe swe życie [...] wykonywał rozkazy. Wykonywał dosłownie, szybko i z przyjemnością, gdyż właśnie w tym literalnym wypełnieniu cudzej woli widział sens swojego istnienia. Jako wykonawca był ceniony przez szefów i niczego ponadto od niego nie oczekiwano. Był on śrubką w ogromnym, troskliwie skonstruowanym mechanizmie: był dokręcany i dokręcał innych, nie troszcząc się o to, skąd bierze swój początek to dokręcanie, gdzie jest skierowane i czym się kończy.” (tłumaczenie moje) I nagle Fiodor jest postawiony w sytuacji, kiedy nie tylko trudno jest zadbać o zwykłą dyscyplinę, lecz również nie ma już możliwości otrzymania i wykonania rozkazu, bo zdany jest na siebie i swoje doświadczenie. Przychodzi mu dowodzić oddziałem młodziutkich ochotniczek, sam wygląd których jest sprzeczny z jego pojęciem o porządku. Odpowiada on za ich życie podczas walki o „znaczeniu lokalnym”. A one, cóż, uosobienie młodości – naiwne, nieobeznane, każda ze swoją historią, wszystkie razem i każda z osobna są przeciwieństwem otaczającej je śmierci. Drwią sobie po cichu ze swojego dowódcy, jednak z czasem zarówno one, jak i czytelnik co raz bardziej się przekonują o prawdziwym charakterze Waskowa, w gruncie rzeczy człowieka mądrego i ciepłego.

Myślę, że powieść robi wrażenie przede wszystkim dzięki kontrastowi: kobieta, przyszła matka vs bezwzględna wojenna rzeczywistość. Śmiejemy się razem z dziewczynami nad wpadkami Fiodora i wyczuwając w powietrzu zbliżające się niebezpieczeństwo, przywiązujemy się do tych nieskomplikowanych bohaterów, przeżywając wszystko do ostatniej strony.

Więcej: http://bookshelf.blox.pl/2015/06/Borys-Wasiljew-Tak-tu-cicho-o-zmierzchu.html

Książki i filmy, które przemawiały do nas w dzieciństwie, na ogół często nie oddziałują podobnie w życiu dorosłym. Tym bardziej, że mogą być nasiąknięte ideologią tamtych czasów, która delikatnie mówiąc się zdezaktualizowała. Dlatego wracam nie raz do tego, co mi się kiedyś podobało, by sprawdzić, czy wytrzymuje próbę czasu. Z tą książką tak jest, bo ani komunistyczne...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Gra anioła" jest przyrządzona z wielu tych samych składników, które przyniosły sukces pierwszej części cyklu. Sugestywne opisy, ponura i intrygująca Barcelona, zagadki, intrygi, namiętności - wszystko jest również tutaj. Od "Anioła" również nie mogłam się oderwać, czytając jak i "Cień" w zawrotnym tempie. Jest jednak jedno subiektywne 'ale', które sprawia, że nie zaliczę "Gry" do swoich ulubionych tytułów. Jest to coś dla mnie dziwnego, bo książkę czytałam z prawdziwą przyjemnością, jednak po zakończeniu pozostało mi tycie-tycie, jednak rozczarowanie.

W czym rzecz? Chyba w nastawieniu. [Kto bardzo się boi najmniejszych nawet spoilerów, niech nie czyta tego akapitu.] Spodziewałam się, że podobnie do poprzedniej części, rozwiązanie będzie jednoznaczne i nie tyle skończy się happy-endem, co pozostawi czytelnikowi poczucie, że to wszystko nie na darmo, że bohater po coś cierpiał, że pomimo tego że historia jest smutna, to jest nadzieja na jakieś przejaśnienie, że może jednym się nie udało, ale inni będą szczęśliwi, jednak nie tak po prostu, lecz wyciągając wnioski i przede wszystkim zachowując pamięć o tamtych i przekazując ją dalej. W "Grze anioła" zostałam po zamknięciu książki sam na sam z porażką, zapytując o sens nie tylko cierpień głównych bohaterów, nie tylko ich walki - tu przede wszystkim nie o coś, tylko przeciwko czemuś - ale wręcz o zasadność głównego wątku łączącego cały cykl, t.j. ratowania jakiejś zapomnianej książki i opieki nad nią. Ktoś mi powie może, że epilog mówi o drugiej szansie, dla mnie jednak epilog ten jawił się jedynie daniem drugiej szansy czytelnikowi takiemu jak ja, by zdecydował się na jakąś odpowiadającą mu interpretację, do wyboru mniej lub bardziej realistyczną. Problem ze mną i tą książką jest chyba taki, że żaden z dostępnych mojemu czytelniczemu odbiorowi wariantów tej interpretacji końcówki nie jest po mojej myśli, ani nie ma na nie mojej wewnętrznej zgody! :)

Nie znaczy to jednak, że książki nie polecam, albo wręcz odradzam. Nic z tych rzeczy. To że podbiła ona u mnie wszystkie "zmysły czytelnicze" oprócz serca, nie znaczy że z kimś innym będzie tak samo. I żeby nie było, że obrażam się na Zafona - zaczynam właśnie "Więźnia nieba". Tym razem jednak spróbuję już się na nic nie nastawiać :)

Więcej: http://bookshelf.blox.pl/2015/05/Carlos-Ruiz-Zafon-Gra-aniola.html

"Gra anioła" jest przyrządzona z wielu tych samych składników, które przyniosły sukces pierwszej części cyklu. Sugestywne opisy, ponura i intrygująca Barcelona, zagadki, intrygi, namiętności - wszystko jest również tutaj. Od "Anioła" również nie mogłam się oderwać, czytając jak i "Cień" w zawrotnym tempie. Jest jednak jedno subiektywne 'ale', które sprawia, że nie zaliczę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

„Cień wiatru” C.R. Zafona to jedna z tych książek, w które wpadam po kilku stronach, czytam nie zważając na porę dnia i obowiązki; z czasem prędkość czytania wzrasta, osiąga szczyt chyba moich możliwości, bym za chwilę przewróciła ostatnią stronę i poczuła się osamotniona, jak bym została na peronie i patrzyła z żalem w ślad uciekającego pociągu, gdzie siedzi ktoś bliski, odjeżdżający daleko i na długo…

„Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie.” Co za pochwała dla lubiących czytać i potępienie dla wszystkich innych! :) I, być może wyjaśnienie, dlaczego „Cień wiatru” ma zarówno gorących zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników.

Jest to książka o książkach i ich miłośnikach. Mnóstwo tu osób tak czy inaczej z książkami związanych. Księgarze, antykwariusze, pisarze i czytelnicy. Różne losy, różne rodzaje samotności. Ogarnięci namiętnościami lub wypaleni od środka w Barcelonie trudnego okresu (lata 1930-1950te). Burzliwe wydarzenia wojenne i powojenne wyzwalają w ludziach ciemne strony, ale i szlachetne czyny. Dorastać w takich czasach, tym bardziej bez matki, jest ciężko. Główny bohater Daniel Sempere za sprawą odnalezionej książki będzie musiał zmierzyć się ze złem zewnętrznym, ale także swoimi słabościami i problemami wieku dorastania. Próbując odszukać autora zapomnianej powieści Juliana Caraxa, nie tylko stanie się częścią jego losu – napotka ludzi, którzy w różny sposób naznaczą jego własny los, nie zawsze okazując się takimi, jakimi ich widzi na początku. Wśród intryg, zagadek i strat będzie musiał szukać sensu i odwagi, by walczyć o swoje – i cudze – marzenia.
Więcej: http://bookshelf.blox.pl/2013/02/Carlos-Ruiz-Zafon-Cien-wiatru.html

„Cień wiatru” C.R. Zafona to jedna z tych książek, w które wpadam po kilku stronach, czytam nie zważając na porę dnia i obowiązki; z czasem prędkość czytania wzrasta, osiąga szczyt chyba moich możliwości, bym za chwilę przewróciła ostatnią stronę i poczuła się osamotniona, jak bym została na peronie i patrzyła z żalem w ślad uciekającego pociągu, gdzie siedzi ktoś bliski,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Pod koniec lat 30tych XX wieku młode małżeństwo wybiera się motorem w niesamowitą wyprawę. Mnóstwo przygód, niebezpieczeństw, ludzkiej życzliwości i chytrości spotykają na swym trudnym szlaku. Towarzyszą im głód, nędza, chłód, upał, brud, owady i mnóstwo innych 'przyjemności'. Pokonują je wszystkie wspierając się nawzajem w trudnych chwilach - a takie przeważają. Spełniają swoje marzenie, wierzą że torują nowy szlak, że za nimi podążą inni. Spisują swoje doświadczenia. Ona w swoich zapiskach porusza się w obszarach uczuć, obserwacji relacji międzyludzkich, filozofii życiowej. On skrupulatnie zapisuje wydatki, naprawy motoru, napotkane potrzeby i trudności - by innym później było łatwiej. Nie wiedzą, że niedługo po ukończeniu ich wyprawy zacznie się wojna i zawirowania historyczne sprawią, że długo im przyjdzie czekać na zwykłe bycie razem jako rodzina, nie mówiąc o spełnianiu wcześniejszych ambicji, a większość materiałów nie ujrzy światła dziennego aż do 2011 roku.
http://bookshelf.blox.pl/2015/03/Halina-Korolec-Bujakowska-Moj-chlopiec-motor-i-ja.html

Pod koniec lat 30tych XX wieku młode małżeństwo wybiera się motorem w niesamowitą wyprawę. Mnóstwo przygód, niebezpieczeństw, ludzkiej życzliwości i chytrości spotykają na swym trudnym szlaku. Towarzyszą im głód, nędza, chłód, upał, brud, owady i mnóstwo innych 'przyjemności'. Pokonują je wszystkie wspierając się nawzajem w trudnych chwilach - a takie przeważają. Spełniają...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Wiedziałam, czego szukam w tej książce. "Zamówiłam" ją świadomie jako prezent od przyjaciół. Nie zawiodłam się. MM, a właściwie Norma Jeane Mortenson, zwraca się do czytelnika przejmującym szeptem. Mówi o samotności i lęku, ale widzimy też pracę nad sobą - ciężką, żmudną, odważną. Słuchając jej, sama mam ochotę mówić o tej zagubionej dziewczynce szeptem. Albo nie mówić wcale, tylko czuć pokrewieństwo z jakąś cząstką jej zranionej duszy...

-*-

"Tylko cząstka nas

może dotknąć cząstki drugiego człowieka -

czyjaś prawda jest tylko

czyjąś prawdą - niczym więcej.

Możemy dzielić się jedynie

cząstką którą inni są zdolni zrozumieć

i tak oto jesteśmy

prawie zawsze sami.

Jako że najwyraźniej tak się dzieje

również w naturze - w najlepszym razie

nasz rozum mógłby zająć się szukaniem

samotności drugiego człowieka"

-*-

"Nie ma się czego bać oprócz lęku"

-*-

"Samotności - bądź cicho"

-*-

"nie całuj mnie, nie nabieraj mnie, jestem tancerką, która nie umie tańczyć"

-*-

"Kiedy jedno chce być samo (...), to znaczy, że drugie musi trzymać się na odległość."

-*-

Czytanie Fragmentów zajęło mi zaledwie wieczór i ranek. Cieszę się, że znam angielski - dzięki temu mogłam porównywać oryginał z interpretacją tłumacza. Czasami z tą interpretacją nie do końca się zgadzałam. Ale to chyba nawet lepiej, bo zapiski MM nie są jednoznaczne.

Trochę się namęczyłam z powodu rozmiaru tego wydania, jednak jest to całkowicie usprawiedliwione jego zawartością - dużymi pięknymi zdjęciami MM, skanami jej zapisków, gdzie widzimy wszystkie wahania, skreślenia, zagmatwania. Na końcu znajdujemy wart ze wszech miar uwagi suplement: książki z biblioteki MM, mowa pogrzebowa Lee Strasberga, krótka biografia i notki o literatach w jej otoczeniu.

Głaszczę matową (bardzo takie lubię!) okładkę i nie zamierzam odkładać daleko. Wiem, że będę wracać...

http://bookshelf.blox.pl/2013/06/Marilyn-Monroe-Fragmenty-Wiersze-zapiski-intymne.html

Wiedziałam, czego szukam w tej książce. "Zamówiłam" ją świadomie jako prezent od przyjaciół. Nie zawiodłam się. MM, a właściwie Norma Jeane Mortenson, zwraca się do czytelnika przejmującym szeptem. Mówi o samotności i lęku, ale widzimy też pracę nad sobą - ciężką, żmudną, odważną. Słuchając jej, sama mam ochotę mówić o tej zagubionej dziewczynce szeptem. Albo nie mówić...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Autorka to wrocławianka, z wykształcenia historyk i politolog, zafascynowana Dolnym Śląskiem, jego historią i przyrodą. Akcja powieści jest zamknięta w klamrę czasową koniec drugiej wojny/rok 1989. Na fali rozpoczynających się przemian ludzie zaczynają zmieniać swoje życie. Jedni zaczynają dążyć do spełnienia swoich marzeń i pasji, inni chcą dorobić się w niespokojnych czasach i zabezpieczyć sobie dostatnią przyszłość za wszelką cenę. Legenda skarbów nagrabionych przez Niemców, które wciąż mogą pozostawać w sekretnych miejscach, jest inspiracją zarówno dla jednych, jak i drugich...

Sympatycznie się to czyta, bohaterowie są wiarygodni, atmosfera końca PRLu nawiewa nostalgię (nie ustrój tu dla mnie przyczyną, tylko czasy młodości), przygody, intrygi i skarby, miłość i zdrada - wszystko na miejscu. Przyjemna lektura, doprawiona faktami historycznymi - sama autorka przyznaje, że jednym z celów jej pisarstwa jest "przemycenie" odrobiny polskiej historii do młodych głów. Cóż, cel szczytny, oby tak było. Polecam jednak wszystkim :)

http://bookshelf.blox.pl/2013/06/Jolanta-Maria-Kaleta-Operacja-Kustosz.html

Autorka to wrocławianka, z wykształcenia historyk i politolog, zafascynowana Dolnym Śląskiem, jego historią i przyrodą. Akcja powieści jest zamknięta w klamrę czasową koniec drugiej wojny/rok 1989. Na fali rozpoczynających się przemian ludzie zaczynają zmieniać swoje życie. Jedni zaczynają dążyć do spełnienia swoich marzeń i pasji, inni chcą dorobić się w niespokojnych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Eh, przeczytałam/wymęczyłam wreszcie wszystkie trzy. Aż się dziwię swojej cierpliwości do tej "sensacji roku". Sensacyjna była z pewnością nuda, towarzysząca mi w trakcie czytania. Dziwię się, że ktoś mógł coś takiego napisać. Ale pewnie po prostu się opłacało.

Eh, przeczytałam/wymęczyłam wreszcie wszystkie trzy. Aż się dziwię swojej cierpliwości do tej "sensacji roku". Sensacyjna była z pewnością nuda, towarzysząca mi w trakcie czytania. Dziwię się, że ktoś mógł coś takiego napisać. Ale pewnie po prostu się opłacało.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Eh, przeczytałam/wymęczyłam wreszcie wszystkie trzy. Aż się dziwię swojej cierpliwości do tej "sensacji roku". Sensacyjna była z pewnością nuda, towarzysząca mi w trakcie czytania. Dziwię się, że ktoś mógł coś takiego napisać. Ale pewnie po prostu się opłacało.

Eh, przeczytałam/wymęczyłam wreszcie wszystkie trzy. Aż się dziwię swojej cierpliwości do tej "sensacji roku". Sensacyjna była z pewnością nuda, towarzysząca mi w trakcie czytania. Dziwię się, że ktoś mógł coś takiego napisać. Ale pewnie po prostu się opłacało.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Eh, przeczytałam/wymęczyłam wreszcie wszystkie trzy. Aż się dziwię swojej cierpliwości do tej "sensacji roku". Sensacyjna była z pewnością nuda, towarzysząca mi w trakcie czytania. Dziwię się, że ktoś mógł coś takiego napisać. Ale pewnie po prostu się opłacało.

Eh, przeczytałam/wymęczyłam wreszcie wszystkie trzy. Aż się dziwię swojej cierpliwości do tej "sensacji roku". Sensacyjna była z pewnością nuda, towarzysząca mi w trakcie czytania. Dziwię się, że ktoś mógł coś takiego napisać. Ale pewnie po prostu się opłacało.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

„Cień wiatru” C.R. Zafona to jedna z tych książek, w które wpadam po kilku stronach, czytam nie zważając na porę dnia i obowiązki; z czasem prędkość czytania wzrasta, osiąga szczyt chyba moich możliwości, bym za chwilę przewróciła ostatnią stronę i poczuła się osamotniona, jak bym została na peronie i patrzyła z żalem w ślad uciekającego pociągu, gdzie siedzi ktoś bliski, odjeżdżający daleko i na długo…

„Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie.” Co za pochwała dla lubiących czytać i potępienie dla wszystkich innych! :) I, być może wyjaśnienie, dlaczego „Cień wiatru” ma zarówno gorących zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników.

Jest to książka o książkach i ich miłośnikach. Mnóstwo tu osób tak czy inaczej z książkami związanych. Księgarze, antykwariusze, pisarze i czytelnicy. Różne losy, różne rodzaje samotności. Ogarnięci namiętnościami lub wypaleni od środka w Barcelonie trudnego okresu (lata 1930-1950te). Burzliwe wydarzenia wojenne i powojenne wyzwalają w ludziach ciemne strony, ale i szlachetne czyny. Dorastać w takich czasach, tym bardziej bez matki, jest ciężko. Główny bohater Daniel Sempere za sprawą odnalezionej książki będzie musiał zmierzyć się ze złem zewnętrznym, ale także swoimi słabościami i problemami wieku dorastania. Próbując odszukać autora zapomnianej powieści Juliana Caraxa, nie tylko stanie się częścią jego losu – napotka ludzi, którzy w różny sposób naznaczą jego własny los, nie zawsze okazując się takimi, jakimi ich widzi na początku. Wśród intryg, zagadek i strat będzie musiał szukać sensu i odwagi, by walczyć o swoje – i cudze – marzenia.
Więcej: http://bookshelf.blox.pl/2013/02/Carlos-Ruiz-Zafon-Cien-wiatru.html

„Cień wiatru” C.R. Zafona to jedna z tych książek, w które wpadam po kilku stronach, czytam nie zważając na porę dnia i obowiązki; z czasem prędkość czytania wzrasta, osiąga szczyt chyba moich możliwości, bym za chwilę przewróciła ostatnią stronę i poczuła się osamotniona, jak bym została na peronie i patrzyła z żalem w ślad uciekającego pociągu, gdzie siedzi ktoś bliski,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Fale paradoksu rozlewały się po morzu przyczynowości. Najważniejszy zapewne fakt, o którym powinien pamiętać każdy, kto znalazł się poza sumą całkowitą multiwersum, to ten, że chociaż mag i turysta dopiero przed chwilą pojawili się w lecącym samolocie, to równocześnie lecieli tym samolotem w normalny sposób. Inaczej mówiąc: chociaż jest prawdą, że od niedawna istnieli w tym szczególnym systemie wymiarów, jest również prawdą, że żyli w nim od samego początku. W tym właśnie punkcie język potoczny rezygnuje i wychodzi na piwo."

Pierwsza książka Pratchetta z serii Świat Dysku nie jest najlepsza wśród innych z tej serii, jest jednak pierwsza, więc wypada zacząć od niej - taką dostałam zachętę od mojej przyjaciółki, czytającej Prachetta regularnie. Słysząc od dawna jej zachwyty, nie miałam nic przeciwko. I powiem tak, jeśli ta nie jest najlepsza, to szalenie ciekawa jestem tych pozostałych! Niby to takie na wpól fantasy, na wpól science fiction, ale nie wolno dać się zwieźć pozorom! To nie jest coś do zaszufladkowania. Wszystko tu jest mrugnięciem okiem do czytelnika, zaczynając od całości i kończąc praktycznie na każdym zdaniu (lub od szczegółu do ogółu - jak kto woli). Autor bawi się słowem, wyobraźnią i konwencjami, o prawach fizyki nie wspominając - fale paradoksu rozlewają się tutaj swobodnie. A przy tym ani to trudne w odbiorze, ani nudne - przeciwnie, dowcipne i lekkie, zawieszone między światami multiwersum i opatrzone łobuzerskim uśmiechem :) Ciąg dalszy mojego zaznajamiania się z twórczością Pratchetta nastąpi na pewno!

P.S. Słowa uznania dla tłumacza, pana Piotra W. Cholewy! Choć nie widziałam oryginału, domyślam się ile trzeba było kunsztu i wyobraźni, by coś takiego ująć po polsku! Brawo!

Z: http://bookshelf.blox.pl/2013/01/Terry-Pratchett-Kolor-magii.html

"Fale paradoksu rozlewały się po morzu przyczynowości. Najważniejszy zapewne fakt, o którym powinien pamiętać każdy, kto znalazł się poza sumą całkowitą multiwersum, to ten, że chociaż mag i turysta dopiero przed chwilą pojawili się w lecącym samolocie, to równocześnie lecieli tym samolotem w normalny sposób. Inaczej mówiąc: chociaż jest prawdą, że od niedawna istnieli w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Ciemność jest tu kluczem i do tej pory czuję ją wyraźnie, kiedy wspominam o tej książce. Mroczna ta opowieść snuje się przede wszystkim wokół matki, której dziecko zostało odebrane zaraz po urodzeniu i która usiłuje je odnaleźć gdzieś w Ameryce na początku XX wieku. Fenomenalne w tym dziele dla mnie okazało się to, że pomimo dołującego wpływu nie potrafiłam się oderwać, musiałam regularnie zanurzać się w okrutny świat opisywany przez Cormaca. Niewątpliwie ten mroczny magnetyzm jest zasługą autora, pięknie widzącego naturę i całkiem inaczej zamieszkujących tę planetę ludzi, ale przyczynkiem było też pragnienie doczekania się rozwiązania i, nie wstydzę się tego, happy endu – gdyż w przypadku spraw dotyczących dzieci jestem za owym happy endem nieugięcie! Czy się doczekałam, zdradzać rzecz jasna nie wypada…
Więcej: http://bookshelf.blox.pl/2012/09/Droga-w-ciemnosc.html

Ciemność jest tu kluczem i do tej pory czuję ją wyraźnie, kiedy wspominam o tej książce. Mroczna ta opowieść snuje się przede wszystkim wokół matki, której dziecko zostało odebrane zaraz po urodzeniu i która usiłuje je odnaleźć gdzieś w Ameryce na początku XX wieku. Fenomenalne w tym dziele dla mnie okazało się to, że pomimo dołującego wpływu nie potrafiłam się oderwać,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Ojciec i syn przebywają długą drogę przez świat po-apokaliptyczny, starając się unikać innych ludzi, często na to miano już nie zasługujących, i szukając pożywienia i innych niezbędnych człowiekowi rzeczy. Bardzo pozytywnie odebrałam brak opisu katastrofy, która doprowadziła do zniknięcia naszej cudnej cywilizacji ze skłonnościami samobójczymi – w końcu, czy nie wszystko jedno, jakie głupie czyny doprowadzą do „końca świata”? Najciekawsze jest „życie po życiu”, zmiana hierarchii wartości, zanikanie pojęć typu „wiara” czy „nadzieja”, o „miłości” lub „dobroci” nie wspominając. No i tragedia jednostki uwikłanej w powyższe.
Więcej: http://bookshelf.blox.pl/2012/09/Droga-w-ciemnosc.html

Ojciec i syn przebywają długą drogę przez świat po-apokaliptyczny, starając się unikać innych ludzi, często na to miano już nie zasługujących, i szukając pożywienia i innych niezbędnych człowiekowi rzeczy. Bardzo pozytywnie odebrałam brak opisu katastrofy, która doprowadziła do zniknięcia naszej cudnej cywilizacji ze skłonnościami samobójczymi – w końcu, czy nie wszystko...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to