Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Ta część podobała mi się najmniej, niemniej wciąż była to interesująca lektura. Powieści fantastyczne nigdy nie budziły mojego zainteresowania, raczej omijałam je z daleka. W przypadku serii Radka Raka dałam się uwieść opowieści fantastycznej. Wcześniej przeczytałam "Baśń o wężowym sercu" i po jej lekturze byłam głęboko przekonana, że jej autor ma wiele ciekawego do powiedzenia w bardzo ciekawej formie. Styl pisania autora również mnie przekonał. Radek Rad ma potężny warsztat pisarski. Lektura "Agli" to była naprawdę fascynująca przygoda i sporo, oj naprawdę sporo, się tam działo. Czytałam każda kolejną książkę z serii po sobie, więc udawało mi się nie gubić i nie mylić wątków, ale, jak sądzę, czytanie kolejnych książek z serii w dłuższym odstępstwie czasu, zgodnie z założeniem tej serii, może być dużym wyzwaniem. Seria Radka Raka porwała mnie połączeniem w sobie kilku powieści: powieści łagrowej, powieści inicjacyjnej, wprowadzeniem elementów powieści psychologicznej. Próby, którym poddawana jest Sofja, potrafią zmrozić czytelnika. Nieraz można się też zdumieć, jak bohaterka potrafi wyjść cało z opresji. Książki te pięknie pokazują przyjaźń, miłość (niekoniecznie te konwencjonalną, pojawiają się bowiem wątki homoerotyczne). Zresztą żaden z bohaterów nie jest konwencjonalny. Autor nie powiela schematów w budowaniu postaci czy fabuły; mam wręcz wrażenie, że prze pod prąd oczekiwaniom czytelnika. Gubi wątki, później cudownie je odnajduje, w zaskakujący sposób rzuca postaciami w różne miejsca i sytuacje, trochę też jakby wbrew samym motywacjom bohaterów. Niejednokrotnie sytuacje wywrócone są jakby na lewą stronę, tzn. coś, co zgodnie z naszym utartym myśleniem, powinno być przykre, takie nie jest; nieszczęśliwe zdarzenie w sumie okazuje się sytuacją szczęśliwą dla bohaterów. Miałam tylko problem z przemocą, ale może to wynikać z mojej nieznajomości konwencji książek fantastycznych (ale nie jestem o tym przekonana). Tej przemocy było dla mnie za dużo; dodatkowo zaczęła ona, wraz ze zmieniającą się w coraz bardziej twardą i odporną na wszystko Sofją, robić coraz bardziej akceptowalna, przestaje robić na bohaterach wrażenie. Opisy tej przemocy też przyjmowałam niekiedy ze zdumieniem. Natomiast doceniam, że przemiana Sofji z zahukanej, trochę lękliwej dziewczyny, wychowywanej samotnie przez ojca: profesora na uczelni, której światem i wyobraźnią rządziły przede wszystkim książki, w zdeterminowaną, odważną, konsekwentnie dążącą do celu osobą, nie oglądającą się za siebie, w imię przyjaźni czy miłości skłonną do naprawdę wielkich czynów, została psychologicznie uzasadniona, Dostrzegamy kolejne etapy tej przemiany. Poza Sofią pojawiają się też inne fascynujące postacie, jak Harun, Chiara itp. Wiele elementów fabuły, jak np. bunt goblinów i ich pragnienie posiadania własnej krainy, gdzie byliby wolni i nie byli wykorzystywani przez nikogo, można odnieść do wydarzeń przeszłych i obecnych w świecie rzeczywistym. Autor ciekawie przetwarza te motywy. Na pewno warto czytać Radka Raka, bo w swoich książkach przemyca bardzo dużo mądrości, a wielowymiarowość tej książki potrafi bardzo działać na wyobraźnię.

Ta część podobała mi się najmniej, niemniej wciąż była to interesująca lektura. Powieści fantastyczne nigdy nie budziły mojego zainteresowania, raczej omijałam je z daleka. W przypadku serii Radka Raka dałam się uwieść opowieści fantastycznej. Wcześniej przeczytałam "Baśń o wężowym sercu" i po jej lekturze byłam głęboko przekonana, że jej autor ma wiele ciekawego do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Mam pewne wątpliwości dotyczące tej książki, ale nie związane są one z samą materią tekstu, którą uważam za dobrze skonstruowaną (metafora, przenośnia w ciekawy sposób miesza się z językiem dosłowności), ale bardziej z pewnymi rozwiązaniami fabularnymi, które wydają mi się nieprzekonujące. Książka koncentruje się na historii poznania oraz romansu młodej, osiemnastoletniej dziewczyny, Kathariny, przyszłej studentki, i starszego od niej o ponad 30 lat mężczyzny, Hansa, który ponadto jest żonaty i ma dziecko. I pierwsza wątpliwość pojawia się tutaj, gdy okazuje się, że mężczyzna jest postacią znaną w rodzinie młodej kobiety (i odwrotnie: mama Kathariny kojarzy Hansa, ponieważ kiedyś pracowali w tym samym miejscu pracy czy też żona Hansa pracowała z mamą dziewczyny: tutaj nie jestem już pewna). Katharina wszem i wobec opowiada o romansie z Hansem: przyjaciołom, znajomym, mamie, tacie, i oczekuje przychylności, aprobaty, kibicowania jej w tej relacji, krytykę przyjmuje źle, jest jej przykro, zdarza jej się obrażać. Nie zawsze tak się dzieje, że tę aprobatę dostaje, jednak u jej powierników większe kontrowersje niż bycie Hansa w relacji małżeńskiej budzi jego wiek. Nikt zupełnie nie zwraca uwagi na brak etycznych podstaw w tej relacji, żaden z bohaterów nie wyraża żadnych wątpliwości moralnych, a nie jest to środowisko zepsute, pozbawione wartości. Przeciwnie: rodzina Katheriny jest rodziną raczej wspierającą, inteligencką, pozbawioną, jak się wydaje, jakichś znaczących ran w tkance rodzinnej. Rodzice dziewczyny są rozwiedzeni, jednak nie wydaje się to mieć dla emocjonalnego rozwoju dziewczyny dużego znaczenia, dość sprawnie operuje ona między domem matki i ojca, ma z nimi poprawne relacje, podobnie jak z nowym partnerem matki. Chciałabym zaznaczyć, że nie chodzi o to, żeby moralizować czy opowiadać się po jakiejś ze stron. Oczywiście, nikt nie musi czuć wyrzutów sumienia z powodu romansu z żonatym mężczyzną, jednak jest dla mnie niezrozumiałe takie całkowite zachłyśnięcie się tą relacją przez Katerinę i brak osoby, która by tej dziewczynie zaaplikowała zimny prysznic w żadnym momencie trwania tego związku. Trudno mi uwierzyć, co wpływa na mój odbiór tej książki jako wiarygodnej fabularnie, że ten romans nie budzi w bliskich dziewczyny żadnych wątpliwości. Akcja powieści dzieje się w latach 80., więc myślę, że system wartości od tego czasu nie zmienił się bardzo. To, że wydarzenia przedstawione w książce dzieją się po wschodniej stronie Berlina też chyba nie ma żadnego znaczenia. Hans od początku nie planuje rozstania z żoną, bowiem bez małżeństwa nie wie, kim byłby. Z kolei Katherina ma wielkie plany wobec Hansa (nie będę zdradzać szczegółów). Przez czas trwania tego związku, a trwa on około czterech lat, rzeczy przybierają niekiedy nieciekawy obrót, i ta niezrozumiała dla mnie obojętność otoczenia też jest coraz bardziej zastanawiająca. Rady otoczenia też potrafią konsternować. Romans z żonatym mężczyzną wydaje się raczej przebiegać w pewnej tajemnicy, tu jest zupełnie inaczej, z niezrozumiałych dla mnie powodów ten związek jest wręcz ostentacyjny. To jest rzecz, która mnie trochę dręczy, jeśli chodzi o tę książkę. Doceniam ją jednak za coś innego: za rozpisanie na wiele stron powolnego rozpadu związku, metod manipulacji stosowanych przez jedną ze stron tej relacji, pogrążenia w rozpaczy i frustracji, które się z tym wiąże. Wydarzenia związane z upadkiem muru berlińskiego również zostały ciekawie opowiedziane. No i zakończenie tej książki również mnie zaskoczyło i pozostawiło z pewnymi myślami i refleksjami.

Mam pewne wątpliwości dotyczące tej książki, ale nie związane są one z samą materią tekstu, którą uważam za dobrze skonstruowaną (metafora, przenośnia w ciekawy sposób miesza się z językiem dosłowności), ale bardziej z pewnymi rozwiązaniami fabularnymi, które wydają mi się nieprzekonujące. Książka koncentruje się na historii poznania oraz romansu młodej, osiemnastoletniej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jest to na pewno jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w ostatnim czasie, choć pierwsze podejście do niej nie było pomyślne. Język tej powieści początkowo mnie nie przekonał, zniechęcił pewien błąd, teraz już wiem, że był zamierzony i przemyślany, w końcu historię swojego życia opowiada chłopak, którego los nie oszczędzał, a o edukację nikt szczególnie nie dbał (więc czemu język tej opowieści miałby być elegancji i nie korzystać z mowy potocznej?). Krótko o nim. Demon, bo tak ma na imię nasz bohater, urodził się w przyczepie, jego matka była uzależniona od różnych substancji: narkotyków, alkoholu i innych używek, ojciec chłopca był nieznany. Jak to bywa w rodzinach, w których rodzic jest osobą uzależnioną, to dziecko przejmuje rolę opiekuna, tak jest i tutaj. Sytuacja się dodatkowo komplikuje, gdy mama Demona wychodzi za mąż za człowieka, kandydatem; spełnia się w przemocy nad słabszymi, gnębi, poniża, zmusza do uległości i wykonywania upokarzających czynności, cały czas podkreśla swoją dominację oraz władzę. Tłamsi nie tylko Demona, ale i swoją żonę, która obawia się właściwie mieć swoje zdanie, nie mówiąc już o jakimkolwiek sprzeciwie. Sam Demon, razem z czytelnikiem, zastanawia się, czy może być gorzej. A jednak, jest gorzej: mama Demona umiera, a chłopiec rozpoczyna życie w pieczy zastępczej. Później wydarza się bardzo wiele, ale trzeba przyznać, że bohater wbrew ogromnym potwornościom i upokorzeniom, które go spotykają, aktom odrzucenia ze strony tych, na których wsparcie i pomoc liczył, zachowuje nie tylko wrażliwość na świat, na ludzi, ale także poczucie humory (a Demon potrafił mnie rozśmieszyć). Zachowuje też godność, choć taką bez elementu patosu, bo w tej książce nie ma patosu ani banału. Zdumiewała mnie w nim niezłomność i bardzo mu kibicowałam, bo nie ukrywam, że te dwa tygodnie, które spędziłam z książką i Demonem, były czasem emocjonalnego natężenia. Zżyłam się z bohaterem i nie chciałam się z nim rozstawać.
Muszę przyznać, już po lekturze tej książki, że pomimo początkowych wątpliwości, książka mnie uwiodła. Wrócę też do tego, o czym wspominałam na początku: warstwie językowej. Uważam, że był to udany eksperyment językowy, bo chyba tak bym nazwała, to, co wydarza się w książce w tej jego warstwie.
Siła tej książki to nie tylko język oddający sposób myślenia bohatera, przekonujące postaci, ciekawie rozpisane relacje między różnymi postaciami i wartka akcja, ale też jej bardzo konkretny kontekst społeczny. Należy bowiem pamiętać, że autorka Barbara Kingsolver osadziła akcję powieści w miejscu, które zna, stamtąd bowiem pochodzi. Jest to obecnie najbiedniejszy region USA. Chciała przestawić problemy, z którymi mierzą się Appalachowie, wykluczeni, wykorzystani (eksploatacja i przejęcie naturalnych zasobów przez wielkie korporacje), skazani na biedę oraz, co najbardziej chyba przerażające, poddawani leczeniu uzależniającymi środkami. Ludzi ci, zrezygnowani, sfrustrowani, opuszczeni, biedni, mający poczucie bycia niewidzialnymi dla państwa oraz systemu, popadają w uzależnienia, nie znają bowiem innych dróg i rozwiązań dla swoich patowych sytuacji życiowych.

Jest to na pewno jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w ostatnim czasie, choć pierwsze podejście do niej nie było pomyślne. Język tej powieści początkowo mnie nie przekonał, zniechęcił pewien błąd, teraz już wiem, że był zamierzony i przemyślany, w końcu historię swojego życia opowiada chłopak, którego los nie oszczędzał, a o edukację nikt szczególnie nie dbał...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Opis "Drabiny Jakowa" mówi nam, że jest to saga rodzinna. Dla mnie, fanki sag rodzinny, jest to niezbyt precyzyjne sformułowanie, zapewne jednak pozwalało wydawcom łatwiej tę książkę zakwalifikować. Nie lubię żadnych uproszczeń myślowych, więc zwróciło to moją uwagę i ważne przy ocenie tej książki wydaje mi się zmierzenie z tym określeniem w kontekście tej wielowątkowej opowieści. To prawda, książka opowiada losy rodziny Osieckich, na przestrzeni ponad stu lat, jednak książka ta uprzywilejowuje historie kilku postaci, a zasadniczo czterech: Marusi, Jakowa oraz Nory i Jurika: czyli babci, dziadka oraz wnuczki i prawnuka. Historia Marusi i Jakowa właściwie w większej części jest opowiedziana za pomocą listów skierowanych przez nich do siebie nawzajem oraz zapisków w pamiętniku Jakowa. Ich historia jest jednak pretekstem do opowieści o życiu Nory, która po śmierci babci znajduje korespondencję swoich przodków. Pozostałe postaci właściwie pojawiają się zaledwie w tle, trudno powiedzieć, że ich dobrze poznajemy. Życie Jakowa bardzo mocno wpisuje się w pewien kontekst historyczny oraz polityczny, jego losy są determinowane aktualną sytuacją polityczną w kraju, jako intelektualista jest w pewnych okresach, stanowiących właściwie większość jego życia, osobą niepożądaną dla systemu. Poznajemy dość smutną opowieść o relacji miłosnej Jakowa oraz Marusi. Bardzo ciekawe jest poznanie historii Rosji z punktu widzenia indywidulanego życia. Dość brutalnie, ale szczerze i przekonująco jest opowiedziane, jak historia miażdży ludzkie marzenia, plany na przyszłość. Muszę jednak przyznać, że czegoś mi brakło w tej historii, czegoś, co pozwoliłoby mi bardziej utożsamiać się z bohaterami tej książki. Nora wydaje się osobą dość, przykro mi to powiedzieć, nieciekawą. Jej życiowe decyzje wydają się z kolei czasem dość niezrozumiałe, mało umotywowane. Właściwie więcej wiemy o jej życiu zawodowym niż prywatnym. Pojawia się, bardzo ważny dla tej powieści, wątek relacji miłosnej Nory z pewnym mężczyzną, która to relacja wciąż meandruje, będąc przewidywalno-nieprzewidywalną (to możliwe:). Pozostawiała we mnie niestety wrażenie bycia obok, momentami była nawet trochę irytująca. Brakło mi emocji, niestety. Jurik z kolei wydaje się fascynującym dzieckiem, później jednak życie czyni go dość banalną postacią. I nie chodzi mi o to, że oczekiwałam od autorki, że bohater ten będzie odpowiadał za nieoczekiwane zwroty akcji, wręcz przeciwnie: lubię bohaterów ulepionych ze słabości i niepowodzeń, a nie sukcesów, ale brakowało mi w charakterystyce tej postaci motywacji, tego, co łączyłoby Jurika dziecko z Jurikiem nastolatkiem i dorosłym mężczyzną. Syn Nory wychodzi też z dość dużej opresji, ale właściwie też nie wiadomo jak, jaka siła charakteru (której zdawał się nie przejawiać), nagle pozwoliła mu pokonać ogromne przeciwności. Czepiałbym się także kilku innych rzeczy, np. tego, czemu Nora nie ceniła, nie lubiła swojego ojca; co spowodowało zerwanie kontaktu kobiety z Marusią (to wydawało mi się szczególnie ciekawe). Jest wiele wątków, które, myślę pozwoliłyby mi ją lepiej zrozumieć, ale nie zostały rozwinięte. Doceniam cały kunszt budowania tej opowieści, bo jednak książka ma ponad 700 stron, a bardzo mnie wciągnęła, pozostawiła jednak pewne rozczarowanie i niedosyt.

Opis "Drabiny Jakowa" mówi nam, że jest to saga rodzinna. Dla mnie, fanki sag rodzinny, jest to niezbyt precyzyjne sformułowanie, zapewne jednak pozwalało wydawcom łatwiej tę książkę zakwalifikować. Nie lubię żadnych uproszczeń myślowych, więc zwróciło to moją uwagę i ważne przy ocenie tej książki wydaje mi się zmierzenie z tym określeniem w kontekście tej wielowątkowej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ta historia zdecydowanie domagała się rozwinięcia, stąd tak niska moja ocena. "Przysłona" to jedynie zarys pewnej zapowiadającej się bardzo ciekawie opowieści. Autorka podzieliła książkę na dwie części: plan współczesny, w której główną postacią jest Emilia, dziewczyna pochodząca z pewnej niewielkiej miejscowości i wyjeżdzająca co jakiś do Francji, by zawodowo opiekować się starszymi osobami, dla której zdawałoby się centralną postacią w życiu jest babcia; oraz plan miniony umiejscowiony w zakresie lat 1939-1944: tu na plan pierwszy wysuwa się postać babci Emilii, będącej wówczas małą dziewczynką, oraz jej mamy i babci, oraz wydarzenia związane z deportacja Żydów z tej niewielkiej miejscowości. Te dwa plany w pewien nieoczekiwany sposób nagle się łączą, lecz właściwie dlaczego, skoro autorka niewiele z tej opowieści odsłania, nie mam pojęcia. Mam wrażenie nawet, że pani Jadwiga Malina przyspieszyła historię w planie teraźniejszym, byle ją jak najszybciej zakończyć, jakby jej miała dość, chciała ją wyrzucić z siebie i o niej zapomnieć, jakby naj najprędzej chciała tę książkę zakończyć. Rozczarowanie jest spore. Tym bardziej, że wątek najistotniejszy z punktu widzenia tej historii nie został rozwinięty, a niósł on za sobą ogromny potencjał pobocznych kontekstów (jak przemocowość w rodzinie, alkoholizm, relacje rodzinne, niewyjaśnione okoliczności śmierci mamy Emilii). W planie niewspółczesnym historia przywiodła mi na myśl "Akuszerki", konfiguracje rodzinne oraz układ napięć miedzy jej członkami bardzo podobne są w obydwu książkach. Jednak książka pani Jadwigi Maliny mnie zawiodła.

Ta historia zdecydowanie domagała się rozwinięcia, stąd tak niska moja ocena. "Przysłona" to jedynie zarys pewnej zapowiadającej się bardzo ciekawie opowieści. Autorka podzieliła książkę na dwie części: plan współczesny, w której główną postacią jest Emilia, dziewczyna pochodząca z pewnej niewielkiej miejscowości i wyjeżdzająca co jakiś do Francji, by zawodowo opiekować się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wspaniały debiut! To jest taka książkę, którą czytając, miałam poczucie, że jest ona też o mnie. Autorka w ciekawy i niezwykle trafny sposób oddaje poczucie nieprzystawalności, nieadekwatności i wstydu osoby z prowincji próbującej życia w wielkim mieście. Cenię tę książkę również za to, że autorka umiejętnie lawiruje między różnymi płaszczyznami czasowymi (choć niekiedy daje to poczucie zagubienia), miesza plan realny z nierealnym (metafizycznym, chyba tak bym go ujęła), np. gdy bohaterka rozmawia ze zmarłą babcią. Podobało mi się w tej książce także oddanie różnych języków trzech kobiet należących do jednej rodziny, ale innych pokoleń, ukształtowanych na innych doświadczeniach. Książka ta świetnie pokazuje, jak język ściśle związany jest ze sposobem, myślenia i rozumienia świata jego użytkowników. Język potrafi też zawstydzać, gdy nie mieści się w obecnej normie. Książkę poprzedza cytat z książki Wiesława Myśliwskiego, który jest moim ukochanym pisarzem, i muszę przyznać, że obecność tego wielkiego w moim poczuciu pisarza wcale nie jest tu na wyrost. Stylistycznie, tematycznie oraz językowo książka ta wpisuje się w to, co reprezentuje proza Myśliwskiego.

Wspaniały debiut! To jest taka książkę, którą czytając, miałam poczucie, że jest ona też o mnie. Autorka w ciekawy i niezwykle trafny sposób oddaje poczucie nieprzystawalności, nieadekwatności i wstydu osoby z prowincji próbującej życia w wielkim mieście. Cenię tę książkę również za to, że autorka umiejętnie lawiruje między różnymi płaszczyznami czasowymi (choć niekiedy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Tak się złożyło, że skończyłam czytać tę książkę w dzień zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem, i pełna różnych emocji, które towarzyszyły mi w czasie lektury, czytam dziś na portalach informacyjnych w Internecie, że Hamas uwolnił wczoraj trzy zakładniczki, które przetrzymywał od ponad roku, czyli od czasu rozpoczęcia stanu wojny przez Izrael oraz że kobiety trafiły do szpitala, by tam ocenić stan ich zdrowia. Pojawiają się informacje, ile osób jeszcze przetrzymuje Hamas. Pokazane są zdjęcia z tzw. Placu Zakładników w Tel Awiwie, na którym na drzewie zawieszone są zdjęcia wciąż przetrzymywanych zakładników Hamasu, w tym bardzo młodych osób i dzieci. Tylko mimochodem pojawia się informacja, że w zamian za trzy uwolnione przez Hamas zakładniczki Izrael zobowiązał się uwolnić 90 zakładników Palestyńczyków. Jestem zdruzgotana i zniesmaczona takim jednostronnym przekazem. Lekturę tej książki polecam jako odtrutkę na zakłamany przekaz medialny, który próbuje wybielać i usprawiedliwiać Izrael. Bo prawda jest taka, że Izrael od dziesięcioleci okupuje tereny Palestyńczyków, od lat ogranicza ich wolność, prawa i czyni ich życie niemożliwych do zniesienia. A od 7 X 2023 dokonuje ludobójstwa. Książka Nathana Thralla jest fascynującym stadium pokazującym poprzez jednostkową historię Abeda Salama skalę deprawacji moralnej Izarela. Choć oczywiście czyni to w sposób nieoceniający i skłaniający czytelnika do własnych wniosków.

Tak się złożyło, że skończyłam czytać tę książkę w dzień zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem, i pełna różnych emocji, które towarzyszyły mi w czasie lektury, czytam dziś na portalach informacyjnych w Internecie, że Hamas uwolnił wczoraj trzy zakładniczki, które przetrzymywał od ponad roku, czyli od czasu rozpoczęcia stanu wojny przez Izrael oraz że kobiety trafiły...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka traktuje o relacji dwudziestoczteroletniej Cushli ze starszym, żonatym mężczyzną, Michaelem. I może nie byłoby w tym pomyśle nic oryginalnego, gdyby nie to, że akcja rozgrywa się w Irlandii Północnej w latach siedemdziesiątych, a w tle, które niekiedy wychodzi na plan pierwszy i rzutuje za najważniejsze, i te mniej ważne, decyzje życiowe bohaterów, pojawia się konflikt między katolikami i protestantami prowadzący do ogólnej nieufności między tymi dwoma stronami, przejawów przemocy, aktów terroryzmu. Cusla angażuje się w relację niewłaściwą i społecznie nieakceptowalną z dwóch powodów. Michael nie tylko jest żonaty, co wróży raczej same problemy, ale także jest protestantem (ona katoliczką). O ile bohaterka zdaje się tym drugim nie przejmować, najbliższe otoczenie jasno daje jej do zrozumienia, jak bardzo niepożądana jest to relacja. Wszelkie interakcje katolików z protestantami są źle postrzegane. Dodatkowo Cusla ściąga na siebie problemy pomagając rodzinie swojego ucznia, którego mama jest protestantką. Pociąga to za sobą serię różnych sytuacji, w których nasza bohaterka podejmuje trudne decyzje moralne, dyktowane często presją otoczenia. Mimo że w tej książce brakło mi pewnego wyjaśnienia, czemu Cusla angażuje się w relację z Michaelem (nie ma właściwie żadnych rozmów o żonie, synu, o sytuacji rodzinnej mężczyzny, o tym, czemu jego przyjaciele milcząco akceptują ich relację), to całym sercem polubiłam bohaterkę tej książki. Została ona przedstawiona przekonująco. Pojawia się też w książce postać matki Cushli, która jest alkoholiczką. Ona również została ukazana bardzo celnie. Dobrze zostały ukazane napięte relacje między matką i córką w związku z chorobą alkoholową tej pierwszej. Mnie ta książka wciągnęła, Cusla wtargnęła do mojego serca, zatem gorąco polecam lekturę "Naszym win".

Książka traktuje o relacji dwudziestoczteroletniej Cushli ze starszym, żonatym mężczyzną, Michaelem. I może nie byłoby w tym pomyśle nic oryginalnego, gdyby nie to, że akcja rozgrywa się w Irlandii Północnej w latach siedemdziesiątych, a w tle, które niekiedy wychodzi na plan pierwszy i rzutuje za najważniejsze, i te mniej ważne, decyzje życiowe bohaterów, pojawia się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Genialna proza!

Genialna proza!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wyśmienita książka, bawiłam się przy niej setnie! A historia Jeffreya, no powiem szczerze: tego zupełnie się nie spodziewałam, i jeszcze, gdy zostało mi niecałe 100 stron do końca książki, zastanowiłam się, czy nie nastąpi tu jakiś nieoczekiwany zwrot akcji, bo ta historia była tak dla mnie nieprawdopodobna. Książka burzy wszelkie schematy, konwencje powieściowe, wysadza czytelników na zupełnie nieznanej orbicie. Autor miesza struktury czasowe, style, pojawiają się narracje różnych postaci (co też nie jest takie znowu oczywiste od początku, komu właśnie został udzielony głos w historii). Autor pisze wspaniale, płynie się na tych słowach, zdaniach. Niesamowicie mi się podobały pewne techniki zastosowane przez autora, w tym taka powtórzeniowa pewnych fraz, określeń, bo nadawało to niepowtarzalny rytm tej powieści. Te powtórzenia same w sobie pewnie nie znaczyłyby może zbyt wiele, ale pojawiały się dokładnie tam, gdzie powinny, nie były też nadużyte. Poza tym muszę zwrócić uwagę, ze ta książka porusza też dość ważkie tematy (śmierci, życia, odchodzenia, lęków) zaraz obok tematów rozumienia, wrażliwości na sztukę, jej odczytywania oraz odczuwania, ale jak to w tej książce, och, Panie Łyskawa, bardzo niekonwencjonalnie. Jest to jedna z najlepszych książek przeczytanych w tym roku!

Wyśmienita książka, bawiłam się przy niej setnie! A historia Jeffreya, no powiem szczerze: tego zupełnie się nie spodziewałam, i jeszcze, gdy zostało mi niecałe 100 stron do końca książki, zastanowiłam się, czy nie nastąpi tu jakiś nieoczekiwany zwrot akcji, bo ta historia była tak dla mnie nieprawdopodobna. Książka burzy wszelkie schematy, konwencje powieściowe, wysadza...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka niestety rozczarowująca. Nie przepadam za tym sposobem pisania, tzn. wyrywkowym, rwanym, nierozwijającym przerwanych wątków (i nawet niezmuszającym do refleksji, niewzbudzającym większego zainteresowania ich kontynuacją czy rozwinięciem). Gdy zdarzyło się, że mnie jakiś wątek zainteresował, zaraz się kończył, i niestety w żadnym późniejszym fragmencie książki nie znalazł kontynuacji. Reminiscencje z dzieciństwa to takie migawki jak migawki aparatu fotograficznego, niezbędnego narzędzia pracy narratorki i obiekt jej pasji. Miały one, jak przypuszczam, wzmocnić motywacje zachowania narratorki, uzasadnić jej wybory i pewną niechęć do stabilizacji, stałości oraz braku szczerości w związku, ale zastanawiam się, czy tak się stało. Chyba nie, wątki za szybko się rwały, chronologia zdarzeń też została zachwiana, narratorkę trudno było poznać, zrozumieć. Oczywiście nie mam nic przeciwko braku zachowania chronologii zdarzeń, ale jednak, by miało to sens, muszą one albo być rozwijane później, albo same siebie uzasadniać, być same w sobie logiczne i sensowne. Ja tej logiki w książce Pani Moniki nie widziałam. Próbowałam zrozumieć, ale czułam, że mój wysiłek nie zostanie wynagrodzony, co w oczywisty sposób psuło mi przyjemność czytania.
Mam ogromną słabość do książek rozliczeniowych (z rodziną, przepracowujących pewne traumy), jednak po tę książkę sięgnęłam z innych powodów. Zachęciły mnie pozytywne recenzje tej książki oraz temat relacji dojrzałych ludzi (motyw podróży mniej mnie nęcił), którzy starają się podtrzymać i nie pozwolić się zawalić nadwątlonej już konstrukcji swojego związku budowanego przez lata. Niestety książka nie wzbudziło we mnie właściwie żadnych emocji, poza irytacją. Ostatnie strony są chyba najciekawsze w całej książce, jednak chciałoby się zapytać: "i co z tego?".

Książka niestety rozczarowująca. Nie przepadam za tym sposobem pisania, tzn. wyrywkowym, rwanym, nierozwijającym przerwanych wątków (i nawet niezmuszającym do refleksji, niewzbudzającym większego zainteresowania ich kontynuacją czy rozwinięciem). Gdy zdarzyło się, że mnie jakiś wątek zainteresował, zaraz się kończył, i niestety w żadnym późniejszym fragmencie książki nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jest to dość lekka lektura, ale przy tym przyjemna oraz momentami bardzo zabawna. Świetnie została oddana, choć w pewnym przerysowaniu, gęsta, nieznośna wręcz atmosfera rodzinna, w której ścierają się rożne charaktery, typu ludzkie, sposoby życia, poglądy, gdzie aż kotłuje od emocji, i gdzie nade wszystko rodzice tak kochają, że nie zachowują odpowiednich granic w relacjach ze swoimi dorosłymi już dziećmi. Niejednokrotnie podczas lektury myślałam sobie: "no nie, tego już za wiele. Na miejscu Tolika, wyszłabym z siebie". Dość zżyłam się z bohaterami, szczególnie z czołową postacią tej powieści, Tolikiem. Jego nieporadność, pogubienie, brak asertywności zarówno w relacji z rodziną, jak i kobietami, jego utracone marzenia o samotnym zamieszaniu i jednoczesne mierzenie się z rzeczywistością, w której konieczne okazuje się porzucenie mizantropijnego stylu życia, budziła pewną moją czułość. Ciekawie też został ukazany moment, kiedy nieoczekiwanie rodzą się miedzy ludźmi uczucia, i którym nie wiadomo jaki (i czy w ogóle) dać wyraz.
Mój jedyny zarzut dotyczy braku staranności wydawniczej. W książce pojawia się kilka literówek, poza tym niektóre rzeczy musiałam czytać dwa lub więcej razy, żeby zrozumieć sens zdania czy wypowiedzi. Autorka lub tłumacz dążyli (zdaje się) do pewnej skrótowości, co momentami było trochę irytujące.

Jest to dość lekka lektura, ale przy tym przyjemna oraz momentami bardzo zabawna. Świetnie została oddana, choć w pewnym przerysowaniu, gęsta, nieznośna wręcz atmosfera rodzinna, w której ścierają się rożne charaktery, typu ludzkie, sposoby życia, poglądy, gdzie aż kotłuje od emocji, i gdzie nade wszystko rodzice tak kochają, że nie zachowują odpowiednich granic w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bardzo podobała mi się ta książka. Przede wszystkim dlatego, że jest bardzo nieschematyczna, gra z pewnymi konwencjami, utartymi schematami i formami, igra z czytelnikiem, myli tropy, nie pozwala mu do niczego się przyzwyczajać ani poczuć się zbyt wygodnie, przez co potrafi być naprawdę zaskakująca i absurdalna. Książka ta porównana została do twórczości Marqueza oraz Murakamiego, być czerpie z nich, jednak tak czy inaczej sama w sobie jest oryginalna i uważam, że mogą jej szkodzić takie zestawienia. Bo jak uwielbiam Marqueza, tak nie znoszę Murakamiego. Język tej powieści też zasługuje na osobną pochwałę. Zaskoczona byłam, gdy w posłowiu do książki przeczytałam, że odebrana została w pewnych kręgach jako książka mizoginistyczna. Nie, i po stokroć nie. Zupełnie nie mam pojęcia, jak można było tak tę książkę odczytywać. Ja mam odczucia zgoła inne, jest to książka właśnie na wskroś czerpiąca z myśli feministycznej. Ileż w tej książce jest ukazanej siły, wrażliwości i mądrości kobiet. Postaci kobiece są ukazane dość nieszablonowo, ale na pewno nie niesprawiedliwie czy wrogo. Mimo że nie zawsze postawione są w najlepszym świetle, są złożone, ich działania mogą budzić wątpliwości, jednak mnie one przekonują i mam do nich szczególną czułość i zrozumienie. W powieści pojawiają się też postaci, które funkcjonują na granicy realnej i tej magicznej, nierealnej. One przedstawione są dość skrajnie, jednak dzięki nim w powieści pojawia się dodatkowa warstwa znaczeniowa: fatalistyczna, wieszcza.

Bardzo podobała mi się ta książka. Przede wszystkim dlatego, że jest bardzo nieschematyczna, gra z pewnymi konwencjami, utartymi schematami i formami, igra z czytelnikiem, myli tropy, nie pozwala mu do niczego się przyzwyczajać ani poczuć się zbyt wygodnie, przez co potrafi być naprawdę zaskakująca i absurdalna. Książka ta porównana została do twórczości Marqueza oraz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ta książka to migawki wspomnień autora dotyczące głównie dzieciństwa i czasów nastoletnich. Sporo myśli poświęconych jest ojcu oraz mamie i ich trudnej miłości. Bardzo podobała mi się ta książka, która pielęgnuje drobne chwile, gesty i słowa, z czułością traktuje momenty drobne, ale ważne dla emocjonalności dziecka, a które trwają w pamięci dorosłego człowieka. Autor szczerze mówi o relacji z tatą, którą uważa za jedną z najcenniejszych życiu, a jednocześnie opowiada, jak wiele było tam cierpienia, milczenia, niewypowiedzianej, ale wyczuwanej miłości. Tata Bogdana Frymorgena cierpiał na depresję afektywną dwubiegunową i choroba ta bardzo mocno ustawiła ich relację. Ta książka uchyla drzwi i pozwala zrozumieć, co może dziać się w domu, gdy pojawia się choroba psychiczna jednego z członków rodziny, i jak trudne bywa scalanie takiej rodziny naznaczonej chorobą psychiczną

Ta książka to migawki wspomnień autora dotyczące głównie dzieciństwa i czasów nastoletnich. Sporo myśli poświęconych jest ojcu oraz mamie i ich trudnej miłości. Bardzo podobała mi się ta książka, która pielęgnuje drobne chwile, gesty i słowa, z czułością traktuje momenty drobne, ale ważne dla emocjonalności dziecka, a które trwają w pamięci dorosłego człowieka. Autor...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Przeczytałam tę książkę z dużym zainteresowaniem, aczkolwiek brakło mi w niej rozwinięcia tematu dotyczącego relacji Mrożka z rodzicami (a później już tylko z ojcem) na każdym etapie życiowym, czy to w dzieciństwie, dorosłości czy dojrzałym wieku pisarza. Zastanawiam się, czy ma to związek z niechęcią Mrożka do plotek (podtrzymaną przez autorkę z szacunku do swojego bohatera) czy brakowało autorce biografii informacji. Chciałabym zrozumieć, czemu Mrożek tak niechętny (jak wynika z książki) był podtrzymywaniu relacji z siostrą oraz ojcem. Późniejsze relacje pisarza erotyczno-uczuciowe są opisane rozleglej, za co zapewne odpowiada świadectwo i relacja jego żyjących byłych partnerek. Niemniej dość mnie to drąży, bo uważam, że środowisko domowe jest najważniejsze dla kształtowania się charakteru człowieka, i jakże ciekawe. Poza tym na pewno interesujące było dla mnie opisanie ówczesnego środowiska literackiego w Krakowie, Warszawie oraz na emigracji. W Krakowie Mrożek zamieszkiwał w Domu Literatów na Krupniczej (tu wszelkie smaczki, anegdotki, oczywiście, bardzo mile widziane). Uwielbiam to łączenie rożnych elementów układanki tego "światka". Ciekawa w autorze "Tanga" wydaje się pewna sprzeczność polegająca na tym, że był on bardzo niechętny bywaniu w różnych salonach, kawiarniach literackich, a także wszelkim formom celebracji, w towarzystwie potrafił być milczący i gburowaty (dziś powiedzielibyśmy mizantrop), a jednocześnie prowadził bardzo rozległą i ożywioną korespondencję z przyjaciółmi. Bardzo mnie cieszy, ze autorka też to zauważa, i w jakiś sposób próbuje pomóc czytelnikowi zrozumieć tę postać.

Przeczytałam tę książkę z dużym zainteresowaniem, aczkolwiek brakło mi w niej rozwinięcia tematu dotyczącego relacji Mrożka z rodzicami (a później już tylko z ojcem) na każdym etapie życiowym, czy to w dzieciństwie, dorosłości czy dojrzałym wieku pisarza. Zastanawiam się, czy ma to związek z niechęcią Mrożka do plotek (podtrzymaną przez autorkę z szacunku do swojego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Walentynowicz. Anna szuka raju Dorota Karaś, Marek Sterlingow
Ocena 7,9
Walentynowicz. Anna szuka raju Dorota Karaś, Marek Sterlingow

Na półkach:

Bardzo interesująca biografia Walentynowicz autorskiego duetu Doroty Karaś i Marka Sterlingowa, którzy odżegnują się od pokazywania twórczyni Solidarności wyłącznie w pozytywnej perspektywie. Przedstawione zostały takie wydarzenia z życia Walentynowicz, nad ktorych oceną czytelnicy sami się muszą zastanowić. Niemniej pozostawiają niejednokrotnie wątpliwości jesli chodzi o ocenę. Ale jednocześnie bohaterka książki została tak pełnokrwiście ukazana, że nawet budzące pewne wątpliwości postępowanie bohaterki łatwiej można zrozumieć. Autorzy nie tworzą hagiografii Walentywnowicz, choć jej samej ta biografia pewnie by nie przypadła do gustu. Miała skłonność do ostrych sądów, ciętego języka, lubiła skupiać na sobie uwagę rozmówców, dużo o sobie opowiadać, miała twardy kręgosłup moralny, potrafiła walczyć o swoje, traktowała jak walec wszystkie przeszkody na swojej drodze, ale jednocześnie podporządkowywała świat sobie, a prezentowana przez nią jej własna biografia miała być jedyną. Żeby dowiedzieć się, do jakich oszust uciekała się Anna, by utrwalić pewną wizję siebie, zakopać wstyd, zapomnieć o upokorzeniach trzeba przeczytać tę książę. Fascynująca lektura, po której sama nie wiem, czy polubilabym Panią Annę. Chyba nie, ale mam duży szacunek do niej, jej pelnego wyzwań życia i konsekwencji działania.

Bardzo interesująca biografia Walentynowicz autorskiego duetu Doroty Karaś i Marka Sterlingowa, którzy odżegnują się od pokazywania twórczyni Solidarności wyłącznie w pozytywnej perspektywie. Przedstawione zostały takie wydarzenia z życia Walentynowicz, nad ktorych oceną czytelnicy sami się muszą zastanowić. Niemniej pozostawiają niejednokrotnie wątpliwości jesli chodzi o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jak tu ukryć, że mam słabość do takich książek: mierzących się z tajemnicami oraz traumami rodzinnymi, sięgającymi niejednokrotnie kilku pokoleń wstecz, pisane wielkim wysiłkiem ich autora, naznaczonych latami poszukiwań i kwerend, wewnętrznych rozterek i moralnych wątpliwości. Jakże uwielbiam te drzewa genealogiczne, do których niekiedy trzeba było zajrzeć w czasie lektury, żeby się nie pogubić. W sercu wciąż bardzo żywo mam "W ogrodzie pamięci" Joanny Olczak-Ronikier, w podobny sposób traktująca o losach rodziny targanej różnymi porywami historii, a czytałam tę książkę wiele lat temu. Książka Jarosława Kurskiego jest niebywale erudycyjna, przez co jednak o mniejszym ładunku emocjonalnym, co nie zmienia faktu, że czyta się ją z przejęciem, a przedstawioną historię z zaangażowaniem. Za bardzo cenne uważam też to, jak autor potrafił skupić się na jednej gałęzi rodziny i najważniejszych dla niego faktach i postaciach, potrafił przefiltrować posiadaną wiedzę przez własną i czytelniczą wrażliwość. Przedstawione szczegółowiej postaci ze swojego drzewa genealogicznego pokazuje w całym wachlarzu sprzeczności, nie poddaje ich łatwym osądom ani ich nie usprawiedliwia. Nie ukrywam, że na początku czytało mi się tę książkę dość trudno, a dlaczego? "Dziady i dybuki" mają bowiem podtytuł: opowieść dygresyjna. Warto o tym wiedzieć, przystępując do lektury, by się nie zniechęcić na początku. Ale należy też zrozumieć: autor chciał wyjaśnić, z jakich powodów rozpoczął pisanie tej opowieści. Wydaje mi się jednak, że forma tej książki zmienia się, tak że w pewnym momencie nie mogłam się od niej oderwać. Dziękuje autorowi i wydawnictwu. To bardzo ważna i cenna publikacja

Jak tu ukryć, że mam słabość do takich książek: mierzących się z tajemnicami oraz traumami rodzinnymi, sięgającymi niejednokrotnie kilku pokoleń wstecz, pisane wielkim wysiłkiem ich autora, naznaczonych latami poszukiwań i kwerend, wewnętrznych rozterek i moralnych wątpliwości. Jakże uwielbiam te drzewa genealogiczne, do których niekiedy trzeba było zajrzeć w czasie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wspaniała książka, oddająca głos kobietom, pokazująca ich siłę, wolność ducha i niezależność w czasach, gdy wiele od nich nie zależało, ich dumę, która nie szła na sztandarach, ich mądrość, z którą się nie obnosiły, a potrafiły mądrze z niej korzystać, ich poczucie humoru i bezpretensjonalność, którymi wygrywały wiele sytuacji, a równocześnie pomimo wielu przeciwnościom i niesprawiedliwościom losu znoszące je z godnością i jednocześnie przekorą. Kobietom, które zahartowane trudami życia, potrafiły je docenić, czerpiąc radość z pracy, niesionej innym kobietom pomocy w czasie porodu i połogu. Doceniające cud narodzin i niepodważalny dar macierzyństwa. Kobiety decydujące, kiedy chcą rodzić, a kiedy umierać. Dziękuje autorce za złożenie pięknego, a jednocześnie niepomnikowego hołdu kobietom, miłości i macierzyństwu, ich sile oraz odwadze. Gdzie jest głos i mądrość tych kobiet? Istniały przecież, autorka pisała bowiem powieść na podstawie pamiętników swojej babki, która była akuszerką. Poza tym ta książka czyni naprawdę dobrze. To odtrutka na te pomylonych wartości czasy. Ale co ważne w tej książce są nie tylko wspaniałe, ale przecież nie nieskazitelne, portrety kobiet. Są w tej książce też mężczyźni, i oni też zostali ukazani w całej palecie barw.

Wspaniała książka, oddająca głos kobietom, pokazująca ich siłę, wolność ducha i niezależność w czasach, gdy wiele od nich nie zależało, ich dumę, która nie szła na sztandarach, ich mądrość, z którą się nie obnosiły, a potrafiły mądrze z niej korzystać, ich poczucie humoru i bezpretensjonalność, którymi wygrywały wiele sytuacji, a równocześnie pomimo wielu przeciwnościom i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka niesamowita, obrzydliwa w treści, ale niezwykle erudycyjna, wspaniale napisana. Metaforyczny język, długie frazy doskonale oddające rytm tej książki: czyli opowieść weterynarza, jego spowiedź właściwie. Książka nie jest też oczywista, bo choć ocena zachowania bohatera wydaje się jednoznaczna, przedstawiona przez niego perspektywa, osoby skrzywdzonej i zaburzonej, noszącej ogromną ranę zadaną przez najbliższą osobę, wytrąca nas z oczywistych osądów. Dziewczynka, z którą łączy weterynarza ta dziwna i nieoczywista (i zapewne każdy chciałby usłyszeć: naganna) więź, też nie jest osobą, o której możemy mówić, używając przymiotników opisujących dziecko. Kim jest ta nad wyraz inteligentna, samotna, wrażliwa, oczytana, używająca języka metaforycznego, pełnego abstrakcyjnego myślenia czternastolatka? Jedna z najlepszych książek, które ostatnio przeczytałam. Jestem też pod ogromnym wrażeniem, że język tej powieści nie zdominował samej opowieści, co wydaje mi się było ogromnym niebezpieczeństwem i wyzwaniem dla samego autora, a zapewne i tłumacza.

Książka niesamowita, obrzydliwa w treści, ale niezwykle erudycyjna, wspaniale napisana. Metaforyczny język, długie frazy doskonale oddające rytm tej książki: czyli opowieść weterynarza, jego spowiedź właściwie. Książka nie jest też oczywista, bo choć ocena zachowania bohatera wydaje się jednoznaczna, przedstawiona przez niego perspektywa, osoby skrzywdzonej i zaburzonej,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ta książka niestety dość mnie rozczarowała, choć oczekiwałam od niej dużo. Nie potrafiłam zaangażować się w przedstawione wydarzenia, współodczuwać z bohaterami. Książka jest bardzo sprawnie napisana (styl podobny do Herty Muller), jej rytm wyznaczony powtarzającymi się np. frazami, tudzież zabawy słowne, które spełniały dwojakie funkcje (gra językiem, podpowiedź, żeby nie wszystko traktować serio oraz gra z czytelnikiem: ironizująca sugestia, że dorastająca bohaterka dość prostolinijnie odbiera jeszcze świat, nie rozumie metafory ani nie odnajduje się w abstrakcyjnym myśleniu mimo bardzo trudnych doświadczeń, które mogłyby złamać nawet dorosłego), bardzo mi się podobał, jednak taki zabieg zostawił mnie gdzieś na zewnątrz tego świata. Bohaterka książki, Matylda, bardzo przypominała mi dorastające bohaterki książek Magdaleny Tulli. Łączy je wyobcowanie ze świata rówieśników z powodu odrębnych doświadczeń i przeżywania świata, opresyjni i agresywni chłopcy z otoczenia, niezrozumienie ze strony dorosłych, samotność, ogromny, przytłaczający smutek prowadzący do autodestrukcji, odczuwanie bezsensu i brzydoty, głębsze rozumienie relacji międzyludzkich (świadomość dorosłego).

Ta książka niestety dość mnie rozczarowała, choć oczekiwałam od niej dużo. Nie potrafiłam zaangażować się w przedstawione wydarzenia, współodczuwać z bohaterami. Książka jest bardzo sprawnie napisana (styl podobny do Herty Muller), jej rytm wyznaczony powtarzającymi się np. frazami, tudzież zabawy słowne, które spełniały dwojakie funkcje (gra językiem, podpowiedź, żeby nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to