rozwińzwiń

Walentynowicz. Anna szuka raju

Okładka książki Walentynowicz. Anna szuka raju autora Dorota Karaś, Marek Sterlingow, 9788324060658
Okładka książki Walentynowicz. Anna szuka raju
Marek SterlingowDorota Karaś Wydawnictwo: Znak biografia, autobiografia, pamiętnik
500 str. 8 godz. 20 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2020-03-02
Data 1. wyd. pol.:
2020-03-02
Liczba stron:
500
Czas czytania
8 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324060658
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Walentynowicz. Anna szuka raju w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Walentynowicz. Anna szuka raju



książek na półce przeczytane 2402 napisanych opinii 731

Oceny książki Walentynowicz. Anna szuka raju

Średnia ocen
7,9 / 10
118 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Walentynowicz. Anna szuka raju

avatar
1513
1480

Na półkach: ,

Niezłomna. To słowo przychodzi mi do głowy, gdy myślę o pani Annie Walentynowicz. A jest to kolejna biografia, którą o niej przeczytałam. Chciałabym mieć choć część jej odwagi i siły ducha. I ta straszna śmierć i skandal związany z jej pogrzebem. I to co mówią środowiska związane - kiedyś z Wałęsą, teraz z PO - niszczenie człowieka po śmierci...

Jeśli chodzi o samą biografię. Na pewno nie powinno uczyć się na niej historii. To styl narracji osób, które kiedyś nazywały spiskowcami tych, którzy nazywali Wałęsę Bolkiem. Dopiero gdy sam się przyznał u Olejnikowej, zmienili narrację. Ale częściowo. Jak może im nie być głupio?
Kolejna refleksja - pamiętam tamte czasy i czuję się oszukana, że taka osoba jak Wałęsa została prezydentem mojego kraju i żyje teraz jak król, że takie osoby siedziały przy okrągłym stole i handlowały moim krajem. To bardzo smutne.

Warto zapoznać się z kilkoma biografami pani Anny. Tak dla siebie . Bp pani Anna i tak największy pomnik ma w naszych sercach.

Niezłomna. To słowo przychodzi mi do głowy, gdy myślę o pani Annie Walentynowicz. A jest to kolejna biografia, którą o niej przeczytałam. Chciałabym mieć choć część jej odwagi i siły ducha. I ta straszna śmierć i skandal związany z jej pogrzebem. I to co mówią środowiska związane - kiedyś z Wałęsą, teraz z PO - niszczenie człowieka po śmierci...

Jeśli chodzi o samą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
385
82

Na półkach:

Bardzo interesująca biografia Walentynowicz autorskiego duetu Doroty Karaś i Marka Sterlingowa, którzy odżegnują się od pokazywania twórczyni Solidarności wyłącznie w pozytywnej perspektywie. Przedstawione zostały takie wydarzenia z życia Walentynowicz, nad ktorych oceną czytelnicy sami się muszą zastanowić. Niemniej pozostawiają niejednokrotnie wątpliwości jesli chodzi o ocenę. Ale jednocześnie bohaterka książki została tak pełnokrwiście ukazana, że nawet budzące pewne wątpliwości postępowanie bohaterki łatwiej można zrozumieć. Autorzy nie tworzą hagiografii Walentywnowicz, choć jej samej ta biografia pewnie by nie przypadła do gustu. Miała skłonność do ostrych sądów, ciętego języka, lubiła skupiać na sobie uwagę rozmówców, dużo o sobie opowiadać, miała twardy kręgosłup moralny, potrafiła walczyć o swoje, traktowała jak walec wszystkie przeszkody na swojej drodze, ale jednocześnie podporządkowywała świat sobie, a prezentowana przez nią jej własna biografia miała być jedyną. Żeby dowiedzieć się, do jakich oszust uciekała się Anna, by utrwalić pewną wizję siebie, zakopać wstyd, zapomnieć o upokorzeniach trzeba przeczytać tę książę. Fascynująca lektura, po której sama nie wiem, czy polubilabym Panią Annę. Chyba nie, ale mam duży szacunek do niej, jej pelnego wyzwań życia i konsekwencji działania.

Bardzo interesująca biografia Walentynowicz autorskiego duetu Doroty Karaś i Marka Sterlingowa, którzy odżegnują się od pokazywania twórczyni Solidarności wyłącznie w pozytywnej perspektywie. Przedstawione zostały takie wydarzenia z życia Walentynowicz, nad ktorych oceną czytelnicy sami się muszą zastanowić. Niemniej pozostawiają niejednokrotnie wątpliwości jesli chodzi o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
377
370

Na półkach:

Bardzo dobra książka pokazująca bardzo polski los. Od biedy na Ukrainie i roli slużącej, poprzez zdobycie wykształcenia w komunistycznej Polsce i w końcu kontestację systemu. Zwraca uwagę życzliwość Anny dla zwykłych ludzi , ale też chęć zaistnienia-myślę, że tu leży drugie dno konfliktu z Wałęsą, który stopniowo spychał Walentynowicz i jej zasługi na drugi plan. Dobrze opisana podłość komunistów (trochę zapominamy już co to były za czasy) i to, że mieli dobrze rozpracowane środowisko opozycji. Plus sprawa z pomyleniem zwłok Walentynowicz po katastrofie smoleńskiej. Polecam przeczytać tę tak polską biografię.

Bardzo dobra książka pokazująca bardzo polski los. Od biedy na Ukrainie i roli slużącej, poprzez zdobycie wykształcenia w komunistycznej Polsce i w końcu kontestację systemu. Zwraca uwagę życzliwość Anny dla zwykłych ludzi , ale też chęć zaistnienia-myślę, że tu leży drugie dno konfliktu z Wałęsą, który stopniowo spychał Walentynowicz i jej zasługi na drugi plan. Dobrze...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

392 użytkowników ma tytuł Walentynowicz. Anna szuka raju na półkach głównych
  • 246
  • 141
  • 5
69 użytkowników ma tytuł Walentynowicz. Anna szuka raju na półkach dodatkowych
  • 41
  • 7
  • 7
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Walentynowicz. Anna szuka raju

Inne książki autora

Okładka książki Urban. Biografia Dorota Karaś, Marek Sterlingow
Ocena 7,8
Urban. Biografia Dorota Karaś, Marek Sterlingow
Marek Sterlingow
Marek Sterlingow
Były dziennikarz „Gazety Wyborczej” i Radia Gdańsk. Wspólnie z Dorotą Karaś w 2020 roku napisał biografię Anny Walentynowicz. W 2023 wspólnie wydali kolejną książkę – Urban to reporterska biografia kontrowersyjnego rzecznika rządu generała Wojciecha Jaruzelskiego i czarnej legendy PRL.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Oświęcim. Czarna zima Marcin Kącki
Oświęcim. Czarna zima
Marcin Kącki
„Oświęcim. Czarna zima” to bardzo dobrze napisany i niezwykle interesujący reportaż. Marcin Kącki ukazuje w nim znane polskie miasto, które kojarzy się przede wszystkim z obozem koncentracyjnym. Ale nie tylko przez ten pryzmat patrzymy na to miejsce oczyma różnych bohaterów. A bohaterowie są różni. To m.in. ludzie interesujący się historią, mający konkretną misję przybliżania prawdy o lagrze, ale też szerzenia idei pokoju, tolerancji i pamięci. Jak się okazuje, nie każdy tak samo rozumie i interpretuje te pojęcia, a ich zestawienie w ujęciu prezentowanych postaci może nieraz zadziwiać i szokować. Podobnie jak swego rodzaju „konkurowanie” między sobą przez dwie znane instytucje. Marcin Kącki rozmawia nie tylko z mieszkańcami Oświęcimia, ale również tymi, którzy tu zagościli. Jedni wpadli tylko na przysłowiową chwilę, inni zostali na dłużej. Są tacy, którzy kochają to miasto, i tacy, którzy mają przykre wspomnienia, bo stali się na przykład ofiarami rasistowskich i antysemickich ataków. Autor ciekawie przestawia także odległą historię miasta, która okazuje się fascynująca. Przy okazji przywołuje pewną legendę związaną z rzekomą klątwą rzuconą na miasto. Bez względu na czary i klątwy, miasto tworzyli i tworzą ludzie, a ci różnią się bardzo. I tak jest od wieków. Wojenna historia Oświęcimia przeraża z przyczyn oczywistych. Jednak i dzisiejszy obraz może jeżyć włosy na głowie, czego dowodem są wypowiedzi pełne obojętności, niefrasobliwości, głupoty, a nawet wrogości. Kącki udowadnia, że zakończenie II wojny światowej nie zakończyła Zła (przez duże „Z”) panoszącego się na świecie. Nie jest ono związane tylko z jednym, konkretnym miejscem, jednak Oświęcim odgrywa w świadomości Polaków szczególną rolę. Tym bardziej przerażają odradzające i panoszące się dziś i u nas, i za granicami nacjonalistyczne ruchy, a nawet partie, których przedstawiciele zasiadają w parlamentach. Książka Marcina Kąckiego uwiera i skłania do wielu refleksji; dla niektórych może być niewygodna, bo nie pokazuje Polaków jako nieskazitelnych bohaterów, wspaniałych patriotów i miłosiernych katolików. Ale właśnie dlatego jest prawdziwa – po lekturze chce się powiedzieć „A to Polska właśnie”, cytując klasyka. Takie książki o Oświęcimiu i Auschwitz warto czytać, a nie grafomańskie banialuki, jakie zasypują ostatnio nasz księgarski rynek. POLECAM SZCZERZE – do przemyślenia, dyskusji, ku przestrodze…
allison - awatar allison
ocenił na810 dni temu
Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo Mirosław Wlekły
Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo
Mirosław Wlekły
Książka "Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo" ma charakter reportażu biograficznego. Przybliża czytelnikowi postać młodego walijskiego dziennikarza, będącego, przez kilka lat, zaufanym sekretarzem znanego brytyjskiego liberała i opiniotwórczego polityka Lloyda George'a. Gareth Jones to jednoznacznie pozytywny bohater, ale jego charakter jest złożony. Był człowiekiem dobrze wykształconym, obdarzonym wyjatkowo przenikliwym zmysłem politycznym i wyróżniającym się bezkompromisowym dążeniem do ukazywania prawdy, a jednocześnie osobą naiwną w ocenie intencji bliźnich. Wszystkie te cechy sprawiły, że życie Walijczyka trwało bardzo krótko i zakończyło się tragicznie. Gareth Jones znał rosyjski, niemiecki, francuski, był bardzo dobrze zorientowanym i docenianym, młodym dziennikarzem, który rozumiał współczesność i świetnie rozszyfrowywał polityczne mechanizmy. W propagandowej grze Hitlera i Stalina z Zachodem widział niepokojące rysy, coś, czego inni nie dostrzegali bądź dostrzegali, ale z rozmysłem to ignorowali. Jones nie uznawał dziennikarstwa, które rezygnuje z rzetelności i traktuje fakty w sposób dość swobodny, raczej starając się odpowiedzieć na określone zamówienie polityczne bądź ideowe. Uważał, że podstawowym obowiązkiem dziennikarza jest dogłębne poznanie faktów i ujawnianie prawdy. W tamtych burzliwych czasach okazało się to jednak bardzo trudne – nikt nie chciał słuchać prawdy o tym, co na własne oczy zobaczył Walijczyk na terroryzowanej przez bolszewików ukraińskiej prowincji w 1933 r. Wykorzystując oficjalną zgodę Rosjan na odwiedzenie fabryki traktorów, młodzieniec nielegalnie opuścił pociąg, którym podróżował i pieszo przemierzył kilka ukraińskich wsi, w których szerzyła się śmierć na skutek niewyobrażalnej klęski głodu sztucznie wywołanej przez bolszewików na rozkaz Stalina. Ta podróż oczywiście nie mogła zostać niezauważona przez Rosjan. Młody dziennikarz otrzymał ostatecznie eskortę mundurowego i trafił na czarną listę NKWD. Gdyby Gareth Jones nie był postrzegany przez Rosjan jako zaufany współpracownik Lloyda George'a, z tej podróży zapewne nigdy by nie wrócił. Ale chociaż wrócił cały i zdrowy w zachodnim świecie uznano, że złamał niepisane zasady dyplomacji i naraził na szwank wiarygodność prominentnych polityków (m.in. Lloyda George'a),którym zależało na utrzymaniu dobrych relacji z ZSRR. Po opublikowaniu pierwszych artykułów o Hołodomorze młody Walijczyk był publicznie ignorowany, ośmieszany, deprecjonowany i szantażowany, a decyzja o publikacji kolejnych artykułów o tym, co zobaczył podczas Wielkiego Głodu, została odrzucona przez cały brytyjski establishment. Życie Garetha Jonesa miało tragiczny finał. Pomimo tego, że ostatni akt tej tragedii nie rozegrał się na terytorium ZSRR, istnieją poszlaki, wskazujące na to, że zamieszane było w nią NKWD. Wtedy jednak zachodni świat nie znał prawdziwego oblicza tych służb i także wcale nie zmartwił się śmiercią niesfornego dziennikarza. Książka zawiera dużo dobrze udokumentowanych informacji historycznych na temat wydarzeń politycznych mających miejsce w Europie i na świecie w latach 1930 - 1935. Autor zachował idealny balans pomiędzy prezentacją biografii swojego bohatera a ukazywaniem faktów historycznych. Nie zapomniał także o ukazaniu wątku polskiego, trudnych relacji polsko - niemieckich, polsko - rosyjskich, nieprzyjaznego stosunku brytyjskich polityków do Piłsudskiego po 1926 r. oraz nieskrywanej na Zachodzie niechęci do rządów sanacyjnych w II Rzeczpospolitej. Interesujące są również wątki związane z żyjącymi wówczas znanymi pisarzami takimi jak George Orwell i Bernard Shaw. Reportaż został oparty na publikacjach historycznych, dokumentach archiwalnych oraz na materiale reporterskim zgromadzonym przez samego autora. Mirosław Wlekły postanowił bowiem przemierzyć trasę, którą przez ukraińskie wsie w okresie Wielkiego Głodu wędrował Gareth Jones. Reporter przejrzał tamtejsze archiwa i rozmawiał z miejscowymi. Czas tej podróży nie sprzyjał jednak zbieraniu danych, bowiem na Ukrainie w 2018 r. nie było spokojnie. W książce mocno zaakcentowany został fakt, że w wyniku celowej zmowy nikt na Zachodzie nie uwierzył Jonesowi, pamięć o nim została wymazana z historii na wiele lat, także w rodzinnym mieście. Jedynym miejscem na świecie, gdzie przetrwała była Ukraina. Publikacja bez znieczulenia ukazuje, że zamykanie ust dziennikarzom, korupcja w mediach, tchórzostwo przywódców politycznych, obojętność społeczeństw i zbiorowe przymykanie oczu na zuchwałe poczynania dyktatorów wcześniej czy później doprowadzają do historycznych katastrof. W czasach, gdy żył tytułowy bohater następstwem takiej zbiorowej ignorancji było umocnienie się dwóch zbrodniczych totalitaryzmów, Hołodomor, Wielkie Czystki i zbrodnie stalinowskie, powstanie gułagów, wybuch II wojny światowej, funkcjonowanie obozów zagłady oraz Holokaust. Książka posiada wykaz bibliograficzny, indeks nazwisk oraz kalendarium życia głównego bohatera. Czyta się ją bardzo dobrze i zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Interesującym uzupełnieniem treści są archiwalne ilustracje. Również wersję audio słucha się doskonale dzięki świetnej interpretacji Pana Grzesława Krzyżanowskiego. Polecam lekturę tej publikacji. 🔰"Irlandzki pisarz George Bernard Shaw, piewca Lenina i Hitlera. Pierwszy jest wg. niego "naprawdę interesującym mężem stanu" a drugi "bardzo niezwykłym i zdolnym człowiekiem". Shaw zachwala też reformy Stalina." David Lloyd George 🔰"zaczyna zachwalać Stalina: -(...) to prawdziwy mężczyzna. Chylę czoło przed Stalinem i Mussolinim." 🇵🇱 "Gareth Jones w liście do rodziców z 5.08.1930 wspomina plany wybudowania w Polsce najlepszego lotniska na świece, które pomieściłby 40 samolotów wojskowych. Musi mieć na myśli Warszawskie Okęcie, które w założeniu miało być wyłącznie lotniskiem wojskowym. Dodaje: " wszędzie są tu żołnierze, a jednocześnie Polska jest beznadziejnie biedna". ☃️ Wyzwanie czytelnicze na styczeń 2026r. Przeczytam książkę z imieniem w tytule. (6)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na102 miesiące temu
Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt Izolda Kiec
Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt
Izolda Kiec
Obszerna biografia jednej z najbardziej intrygujących poetek dwudziestolecia międzywojennego. Autorka podejmuje próbę przywrócenia równowagi między legendą artystki a realnym obrazem jej życia i dorobku literackiego. Książka nie jest jedynie rekonstrukcją faktów – to także interpretacja, polemika ze źródłami i refleksja nad mechanizmami pamięci kulturowej. Publikacja ukazuje Ginczankę jako postać złożoną: młodą, niezwykle utalentowaną poetkę, która fascynowała się m.in. Tuwimem i czerpała inspiracje z poezji Skamandra czy Leśmiana. Jednocześnie jej wizerunek – pięknej, egzotycznej kobiety – przez lata przesłaniał wartość samej twórczości. Kiec stara się ten stereotyp przełamać, pokazując bohaterkę jako świadomą uczestniczkę życia literackiego Warszawy, ale też osobę uwikłaną w napięcia społeczne i narastający antysemityzm. Na szczególną uwagę zasługuje warsztat badawczy autorki. Kiec korzysta z licznych dokumentów, wspomnień i relacji świadków, zestawia je ze sobą i poddaje krytycznej analizie, proponując własne interpretacje. Dzięki temu biografia nie sprawia wrażenia hagiografii – przeciwnie, pozostawia miejsce na wątpliwości i niedopowiedzenia, podkreślając, że wiele fragmentów życia poetki nadal pozostaje niejasnych. Taka strategia zwiększa wiarygodność narracji i pokazuje trud pracy biografa, który musi mierzyć się z niepełnymi lub sprzecznymi źródłami. Książka jest zarazem portretem epoki. Fotografie, dokumenty oraz wspomnienia ludzi kultury pomagają odtworzyć atmosferę międzywojennego środowiska literackiego i zrozumieć kontekst, w którym rozwijał się talent Ginczanki. Tragiczny finał jej życia – aresztowanie przez gestapo i rozstrzelanie w 1944 roku – nadaje całej opowieści wymiar dramatyczny i każe patrzeć na niespełniony potencjał poetki jako na jedną z wielu strat wojennego pokolenia. Mocną stroną książki jest także próba demitologizacji bohaterki. Kiec nie unika tematów trudnych, takich jak doświadczenie zdrady czy powojenne zapomnienie twórczości Ginczanki, wynikające m.in. z uprzedzeń wobec jej pochodzenia. Dzięki temu książka staje się nie tylko biografią jednostki, lecz także opowieścią o tym, jak historia i ideologia wpływają na literacki kanon. Jeśli można wskazać potencjalną trudność lektury, jest nią momentami akademicki charakter narracji. Szczegółowość analiz i bogactwo materiałów źródłowych wymagają od czytelnika skupienia, ale jednocześnie stanowią ogromną wartość dla osób zainteresowanych historią literatury. Nie jest to biografia sensacyjna ani fabularyzowana – jej siła tkwi raczej w rzetelności i interpretacyjnej głębi. Ostatecznie „Ginczanka" jawi się jako ważna próba przywrócenia pamięci o poetce, której talent nie zdążył w pełni rozkwitnąć. To książka o kruchości kariery artystycznej, o niesprawiedliwości historii, ale też o potrzebie nieustannego reinterpretowania przeszłości.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na72 miesiące temu
Stramer Mikołaj Łoziński
Stramer
Mikołaj Łoziński
Nigdy wcześniej nie rozumiałem nienawiści. Nie mam namyśli jakiejś konkretnej nienawiści ani kontekstu historycznego, etnicznego, religijnego czy też narodowego. Nie rozumiałem. jak można nienawidzić drugiego człowieka. Nie mam też na myśli kwestii czy to moralne by nienawidzić. Nie kwestionowałem tego czy dany konkretny ktoś kogoś nienawidzi, i czy ma do tego prawo, bo tego nie rozumiałem. Rozumiałem że czyjaś sytuacja życiowa może być zła, że może być zła głównie z powodu jakiejś konkretnej osoby. Rozumiałem rozgoryczenie i rozczarowanie, zawód i zdegustowanie, złość i frustracje. Rozumiałem nienawidzić jakichś sytuacji, w tym swojej; nienawidzić jakichś cech ludzkich, zarówno w abstrakcji jak i konkretnych cech konkretnych ludzi; nienawidzić jakichś bądź czyichś zachowań. Rozumiałem nienawidzić musu kontaktu z danym człowiekiem. Ale nie rozumiałem nienawidzić konkretnego człowieka. Nienawidzić jakiegoś człowieka to nie jedyne czego nie rozumiałem, i jako człowiek mało rozumiejący nie wiedziałem, jak można być tak pewnym, tak przekonanym, tak dobrze poinformowanym by pozwolić sobie, zarówno podświadomie jak i też świadomie, by kogoś nienawidzieć. Kogoś kto ma całe życie, o którym zapewne nic nie wiem. Kogoś kto ma całą głowę myśli i idei o których nic nie wiem. Po prostu kogoś. Po przeczytaniu Stramera dalej nie wiem, ale rozumiem. Poczułem tą nienawiść, nie do kogoś na szczęście, a do bohatera powieści, ale poczułem. To uczucie nieprzyjemne, frustrujące, napędzające same siebie spiralą, powodujące odruchowe skrzywienie twarzy, paraliżujące proces myśliwy, dławiące inne emocje. Kiedy nie rozumiałem, zastanawiałem się tak konkretnie, w którym momencie jakiegoś przykładowego dnia jakiś konkretny ktoś kogoś nienawidzi. Nie mogłem pojąć kiedy ma na to czas. Odpowiedzią jest w każdym momencie odrobinę, a w szczególnych chwilach niewyobrażalnie zaciekle. To nie na nienawiść nie ma czasu, to na co innego nie ma czasu, bo dogmatycznie JEST czas na nienawiść. Zawsze. Nienawiść ma pierwszeństwo. Ufam, że każdy widzi w moich słowach mój głęboki niepokój z nienawiścią związany, że czuje tragizm człowieka nienawidzącego, że boi się nienawidzić. Ufam, że nikt nie chce nienawidzić, jeszcze bardziej niż być nienawidzonym. Szczęśliwie, wbrew wszystkim paragrafom powyżej, dla mnie książka ma wymiar pozytywny. Wszystko dla tego, że już Nathaniela Stramera nie nienawidzę. Nie wiem czy uczucie które przychodzi po nienawiści, to które czuję obecnie ma jakąś konkretną nazwę. Nie ma goryczy przyznania się do błędu. Nie ma uniesienia związanego z wybaczeniem. Nie ma ekscytacji związanej z zaprzyjaźnieniem się. Jest spokój. Książka dała mi nie tylko spokój, ale i nadzieję. Ufam, że tak jak ja przestałem nienawidzić Stramera, tak Ci którzy nienawidzą ludzi, też kiedyś przestaną. Jednocześnie nie wiem czy da się zapomnieć jak prawdziwie złym uczuciem jest nienawiść, i czy jej wspomnienie, nie tylko intelektualne ale nawet bardziej emocjonalne, zostanie ze mną na zawsze.
Mikołaj - awatar Mikołaj
ocenił na94 miesiące temu
Łódź. Miasto po przejściach Wojciech Górecki
Łódź. Miasto po przejściach
Wojciech Górecki Bartosz Józefiak
"Łódź. Miasto po przejściach" Autorzy: Wojciech Górecki, Bartosz Józefiak Moja ocena: 7/10. Książka "Łódź. Miasto po przejściach" to fascynujący zbiór opowieści, który przedstawia Łódź przede wszystkim z perspektywy jej mieszkańców. Autorzy skupiają się na ludziach, ich osobistych historiach i doświadczeniach, co nadaje książce wyjątkową intymność i bliskość. Pod tym względem publikacja przypomina mi zeszłoroczną "Jerozolima. Nowa biografia starego miasta", gdzie również głównym bohaterem byli mieszkańcy miasta, a nie tylko jego architektura czy historia. Wojciech Górecki, którego prace darzę dużym szacunkiem, wprowadza w książkę swój charakterystyczny styl i dbałość o szczegóły, co z pewnością wpływa na moją ocenę. Jego podejście do reportażu jest zawsze wnikliwe i pełne szacunku dla opisywanych postaci. Bartosz Józefiak, choć mniej mi znany, również dobrze wpisuje się w ten schemat, tworząc z Góreckim zgrany duet. Styl książki jest przejrzysty, ale niepozbawiony głębi, choć momentami może wydawać się zbyt podobny do innych tego typu publikacji. Brak nowatorskiego podejścia lub mocniejszych akcentów sprawia, że Łódź. Miasto po przejściach może nie wywoływać aż tak silnych emocji, jak niektóre inne reportaże. Pomimo to, książkę polecam każdemu, kto jest zainteresowany Łodzią jako miastem pełnym kontrastów i niezwykłych historii jej mieszkańców. Choć moja ocena może być nieco zawyżona z powodu osobistego szacunku dla Góreckiego, jest to z pewnością wartościowa pozycja, szczególnie dla tych, którzy chcą lepiej poznać tę część Polski. ** 23:35 * 26.03.2025 * 28/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na71 rok temu
1939. Wojna? Jaka wojna? Cezary Łazarewicz
1939. Wojna? Jaka wojna?
Cezary Łazarewicz
Rewelacyjna pozycja. Fascynująca i przerażająca jednocześnie. Ukazuje świat którego już nie ma, który zniknął bezpowrotnie a jednocześnie świat, który jest nam bardzo bliski. Ludzie z tego okresu są tak przerażająco podobni do nas współczesnych. Żyją zajmując się codziennymi rzeczami, prowadzą interesy, wyjeżdżają na wakacje. Czytają gazety, w których co prawda pojawiają się złowrogie spekulacje na temat możliwych zdarzeń w tym wojny jednak to tylko teoretyczne możliwości. Książka obala również mit polskiego społeczeństwa jako sprawiedliwego wśród narodów Europy. Niestety z przytoczonych artykułów prasowych i wypowiedzi ówczesnych polityków wyłania się obraz społeczeństwa zamkniętego, krótkowzrocznego i nietolerancyjnego. Skrajnie prawicowe ciągoty niektórych przedstawicieli polskiej inteligencji czy wypowiedzi o odżydzeniu polskiego społeczeństwa mówią same za siebie. Czyż dzisiaj nie dzieje się to samo? Staramy się uchodzić na arenie międzynarodowej za naród tolerancyjny, szanujący wiarę i poglądy innych a z drugiej strony niektóre miernoty polityczne negują holokaust i urządzają za publiczne pieniądze cyrk w sejmie gasząc gaśnicą świece chanukowe. Coraz częściej słyszy się hasła " Polska dla Polaków" a polscy politycy sympatyzują z takimi dziwolągami jak Orban czy Le Pen. Do tego jesteśmy butni i aroganccy fantazjując o tym jakim to wielkim narodem jesteśmy i jaką to rolę mamy do spełnienia w Europie. Istna kalka z roku 39. Szkoda że gdy przychodzi co do czego karty są rozdawane bez udziału Polski. Historia lubi się powtarzać choć mam nadzieję że tym razem się mylę. Polecam.
Marcin33333w - awatar Marcin33333w
ocenił na86 miesięcy temu
Wędrowny Zakład Fotograficzny Agnieszka Pajączkowska
Wędrowny Zakład Fotograficzny
Agnieszka Pajączkowska
Co to właściwie jest? Ni warszawski pies, ni podlaska wydra... Wolę nie patrzeć na tę książkę jak na reportaż, bo w tej kategorii wypada tak sobie. Broni się jako pamiętnik z podróży, który dobrze się czyta, i którego wartością dodaną są opowiedziane przez napotkanych ludzi historie ze światów odległych w czasie, a często i przestrzeni. Ze światów, których już nie ma albo powoli, ale nieuchronnie wymierająch, jak wsie przy granicy, w których umierają nie tylko starzy ludzie, ale i stare domy. Ba! - nawet cmentarze umierają... Ale są i wątki bardziej współczesne. Autorka odnotowuje nawet niekiedy, że i na przygraniczne wsie dociera czasem XXI wiek... Część poświęconą Wschodowi uważam generalnie za ciekawszą. Zachód jest tu trochę jakby na przyczepkę. Szkoda, że fotografii jest niewiele i nie pozwalają one zidentyfikować ani osób, ani miejsc. Taka anonimowość może i jest wygodna dla autorki i wydawcy (przy symbolicznych kadrach typu zbliżenie na spracowane dłonie zgoda na publikację wizerunku, nazwiska czy nazwy wsi nie jest potrzebna),ale moim zdaniem książka traci przez to na wartości dokumentalnej. Pomysł na podróż z fotografią był ciekawy, acz Autorka chyba tej książki nie planowała, stawiając na osobiste doświadczanie świata Człowieka Pogranicza. Mimo pewnych mankamentów uważam, że warto przeczytać. Gdyby nie brak podsumowania / syntezy czy jakiejś zauważalnej pracy badawczo-analitycznej, ocena by była wyższa. I gdyby nie to, że właśnie kończę czytać po raz drugi książkę "Wieczny początek. Warmia i Mazury", z której też poznaję losy ludzi, którymi targała historia, ale jednak to już wyższa liga, niż prosta strategia "opiszę, co mi się przydarzyło, i co usłyszałam od ludzi".
Warmiaczka - awatar Warmiaczka
oceniła na68 dni temu
Poufne Mikołaj Grynberg
Poufne
Mikołaj Grynberg
„Nie mogę obiecać, że gdy wreszcie czas ruszy naprzód, życie nabierze rumieńców. Wszystko ma swoje wady i mało zalet. Wynurz głowę z rejwachu przeszłości. Stamtąd jesteś, ale tam już nie ma nikogo oprócz ciebie. Rozejrzyj się i wyrzuć rzeczy, których twoje dzieci nie będą chciały odziedziczyć. W głowie zrób to samo, choć to znacznie trudniejsze.”(s. 7-8) Mikołaj Grynberg, Poufne, Wyd. Czarne. Wołowiec 2020. „Rejwach”- słowem znaczącym, nie pierwszy raz się pojawia i nie po raz ostatni (zapewne) u Grynberga. Zobacz: zbiór opowiadań Rejwach (2017) Historie opowiadane wraz z dziadkiem, ojcem i samym Mikołajem Grynbergiem. Jak napisze Hanna Krall: „Spieszcie się czytać Mikołaja Grynberga. Następni, kolejni piszący przegapią albo pominą mimochodem”. Czego nie pomija Grynberg?  rozmów o Żydach (na pytanie: dlaczego zawsze rozmawiacie o Żydach?) Odpowiedz może być tylko jedna: „Bo jesteśmy Żydami.”;  poszukiwania i utrwalania indywidualnej tożsamości i rodowych korzeni;  historii wojennych: „Urodził się w kwietniu. A w listopadzie byli już w getcie. We troje”( s.51)  niedzielnego obiadu z rosołem i makaronem domowej roboty, mielonych, purre i sałaty ze słodką śmietaną;  dosadnych sformułowań (żadnych półśrodków): …………. (strony do indywidualnych poszukiwań);  dowcipów o Rosenzweigu: „ …całą noc chodził po domu. Około piątej rano wstaje, wściekła żona i pyta go, co tak chodzi. Chodzę, bo nie mogę spać, odpowiada Rosenzweig. Dlaczego nie możesz spać? Bo jestem winien Hozenduftowi pieniądze. Dużo? Dużo. To zadzwoń i powiedz mu, że nie oddasz…(s. 18).  złotych myśli: „Kłamstwo nie ma krótkich nóg”. Ojciec mówił, że ma..  prozy życia: „U ciebie widzę same tróje i jedną czwórkę z wf- u. Wiesz, co to oznacza? -Wiem- odpowiedział uśmiechnięty syn- Że całe życie będę kopał rowy”. (s. 140) To, co się udaje Grynbergowi:  uczynić opowieści „poufne” dostępnymi szerokim kręgom czytelniczym;  uchwycić (w niezwykle skondensowanej formie) trzy czasy z akcentem na przeszłości, bez której nie istnieje teraźniejszość i przyszłość;  wydobyć bez zbędnych zawirowań i zawiłości stylistycznych na powierzchnię istotę opowiadanych historii;  podnieść do rangi znaczącej opowiadanie jako gatunek literacki (formę wymagającą jasności, klarowności i precyzji). „Poufne” Mikołaja Grynberga – krótka forma w ujęciu doskonałym. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na103 miesiące temu

Cytaty z książki Walentynowicz. Anna szuka raju

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Walentynowicz. Anna szuka raju