-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać153 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska10
Biblioteczka
Literatura piękna w pełnym tego słowa znaczeniu, wdziękiem powieści Kalmana Segala, archiwariusza nieistniejącego świata, bo chyba tak należy myśleć o tym autorze, jest przecudnej urody poetycki język, powieść spodoba się każdemu, kto wierzy, że literatura to język definiujący świat książki, polski prozaik, poeta i publicysta radiowy żydowskiego pochodzenia szuka zagubionego sensu zdarzeń.
Wielowarstwowy portret wyobrażony wielopokoleniowej familii z widokiem na „trepczanowskie granatowe lasy”, nieistniejący od lat świat, dla autora wszechświat składający się z trzech kultur: polskiej, żydowskiej i ukraińskiej.
Znakomita pod względem konstrukcji powieść historyczna pomyślana jako hołd dla emocjonalnej przestrzeni mitycznego bezczasu i ukłon w kierunku rodzinnych stron, w podsanockiej wsi Trepcza dziadek autora prowadził karczmę, łatwo domyślić się, że żydowską, równie łatwo wyobrazić sobie jej bywalców, prawujących się z przeznaczeniem, losem i całym bożym światem.
Wysłuchałam audiobooka w interpretacji Marcina Popczyńskiego.
Literatura piękna w pełnym tego słowa znaczeniu, wdziękiem powieści Kalmana Segala, archiwariusza nieistniejącego świata, bo chyba tak należy myśleć o tym autorze, jest przecudnej urody poetycki język, powieść spodoba się każdemu, kto wierzy, że literatura to język definiujący świat książki, polski prozaik, poeta i publicysta radiowy żydowskiego pochodzenia szuka...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
„Matuszka Rosija” jak żywa, znakomity literacki fresk, poetycki i refleksyjny, a do tego bogato inkrustowany metaforami, intelektualny-estetyczny kadr pewnej epoki.
Nagrodzona Noblem narracja toczy się w pierwszej połowie XX wieku, „rozległe przestrzenie wojny, rozległe przestrzenie rewolucji” i „cherlawe malwy podobne do wieśniaczek w nocnych koszulach, które upał wypędził z dusznych chat na świeże powietrze”, wtajemniczeni przez pisarza w naturę obrotu spraw ziemskich, takich jak czas narodzin, czas miłości i czas śmierci, zastygamy w milczeniu.
Literatura piękna w pełnym tego słowa znaczeniu.
Metafizyka dramatu osobistego, losów lekarza o wielkim sercu i umyśle poety stojącego w obliczu zawirowań historii, połączona z metafizyką dramatu historycznego, dynamicznych przemian społecznych i politycznych, staje się synonimem podziwu dla wszystkiego co w człowieku wielkie i wspaniałe połączonym z przekonaniem, że jedynie dla takich wartości, jak wolność wewnętrzna warto narażać skórę.
Pięknie pomyślana i pięknie przeczytana książka.
„Matuszka Rosija” jak żywa, znakomity literacki fresk, poetycki i refleksyjny, a do tego bogato inkrustowany metaforami, intelektualny-estetyczny kadr pewnej epoki.
Nagrodzona Noblem narracja toczy się w pierwszej połowie XX wieku, „rozległe przestrzenie wojny, rozległe przestrzenie rewolucji” i „cherlawe malwy podobne do wieśniaczek w nocnych koszulach, które upał...
W zbiorze esejów „Pochwała nudy” Josif Brodski, rosyjski poeta i noblista, pisał tak: „Proszę rozszerzać i traktować swoje słownictwo tak, jak traktują Państwo konto bankowe. Proszę zwracać na nie baczną uwagę i starać się pomnażać wpływy.”
Uznawany za arcydzieło literatury światowej poemat „Eugeniusz Oniegin” w interpretacji Macieja Więckowskiego i tłumaczeniu Leo Belmonta brzmi melodyjnie i elegancko, a do tego daje szansę na pomnażanie wpływów, w dużym skrócie opowiada o odrzuconej miłości, zniszczonej przyjaźni i znużeniu salonowym życiem Petersburga, poetycka fabuła zachwyca wdziękiem prostoty, utwór spodoba się każdemu, kto ceni muzykę wiersza, kunszt formy, głębię myśli i piękno w poezji.
Tylko czterech bohaterów, a ile prawd uniwersalnych o człowieku.
Wysłuchałam wersji audio i uważam, że warto, ale jeśli chodzi o oszałamiającą wręcz malarskość tekstu wyżej stawiam „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza, mamy ogromne szczęście, że możemy czytać nasz narodowy poemat w oryginale.
Szczęście, jak wiemy, w życiu nie przeszkadza.
W zbiorze esejów „Pochwała nudy” Josif Brodski, rosyjski poeta i noblista, pisał tak: „Proszę rozszerzać i traktować swoje słownictwo tak, jak traktują Państwo konto bankowe. Proszę zwracać na nie baczną uwagę i starać się pomnażać wpływy.”
Uznawany za arcydzieło literatury światowej poemat „Eugeniusz Oniegin” w interpretacji Macieja Więckowskiego i tłumaczeniu Leo...
„To nie takie proste życie przeżyć.”
Rosja pierwszej połowy XX wieku zamieniona w pokutną świecę oświetlającą swym blaskiem losy bohaterów, zagadki życia, miłości i śmierci za sprawą talentu autora splecione z rewolucyjnym obłędem epoki i moralnym obliczem pokolenia tworzą ujmująco poetycką, refleksyjną, wielowarstwową narrację, „cząsteczki ściśle odmierzone bólu i szczęścia” pisarz połączył z zachwytem nad światem oraz bliskim każdemu z nas poczuciem przynależności do jego piękna.
Jedyna powieść w dorobku rosyjskiego poety i prozaika.
Literacka Nagroda Nobla za rok 1958.
Interpretacja lektora, Piotra Grabowskiego, wspaniała.
„To nie takie proste życie przeżyć.”
Rosja pierwszej połowy XX wieku zamieniona w pokutną świecę oświetlającą swym blaskiem losy bohaterów, zagadki życia, miłości i śmierci za sprawą talentu autora splecione z rewolucyjnym obłędem epoki i moralnym obliczem pokolenia tworzą ujmująco poetycką, refleksyjną, wielowarstwową narrację, „cząsteczki ściśle odmierzone bólu i...
„Ludzie dla których jednostką miary jest espresso są bliscy mojemu sercu.”
Proza z półki „morituri te salutant” / „idący na śmierć pozdrawiają cię”, na pierwszym planie rzeczywistość ukryta za szpitalnym parawanem czyli życie i śmierć w pasjonującym pojedynku, autor szuka wzoru na czas jaki jest nam dany, uczy odróżniać miłość od wdzięczności, myśli o rodzinie, rozumie że był bliski śmierci i że życie może skończyć się jutro lub za kwadrans, lektura wagi ciężkiej, ale podana w żartobliwym tonie, dodająca czytelnikowi otuchy, odruchowej i bardzo ludzkiej, zachęta by przewartościować życiowe wybory i nawet najbardziej fantastyczną karpatkę z kremem zamienić na rowerowy spacer.
„- A o czym pan te książki piszesz?
- No różne takie, ale głównie o Żydach.
- O ku*wa, […] nie dziwota, że pan zawału dostał.”
„Ludzie dla których jednostką miary jest espresso są bliscy mojemu sercu.”
Proza z półki „morituri te salutant” / „idący na śmierć pozdrawiają cię”, na pierwszym planie rzeczywistość ukryta za szpitalnym parawanem czyli życie i śmierć w pasjonującym pojedynku, autor szuka wzoru na czas jaki jest nam dany, uczy odróżniać miłość od wdzięczności, myśli o rodzinie, rozumie że...
„Zmienić adres to zmienić przeznaczenie, mówi Talmud.”
Pod wieloma względami interesujący i wiarygodny portret psychologiczny syna chasydzkiego rabina urodzonego w Leoncinie pod Warszawą w roku 1902, jest nim amerykański pisarz Isaac Bashevis Singer, przedstawiciel narodu żydowskiego, który zdążył opuścić Europę zanim stała się królestwem cieni, „nie jestem ani Izraelczykiem, ani Polakiem, ani Amerykaninem, jestem tylko Żydem”.
„Pamięć jest światem o zstępujących schodach, a może zaświatem o kręgach piekielnych, czasem wydaje się wielkim szacownym zwierciadłem o złoconych, spękanych ramach, to zwierciadło jest bramą, przez którą przedostać się można w dawny obszar i czas.”
Biografia kronikarza, gawędziarza, humorysty, kobieciarza i noblisty, człowieka wierzącego, że w literaturze, podobnie jak w snach, śmierć nie istnieje, portret pisarza patrzącego przez ocean w stronę Europy, w kierunku Warszawy: Krochmalnej, Twardej, Śliskiej, Gnojnej, kogoś, kto wykreślił słowo „zdziwienie” ze słownika i boleje nad tym, że Żydzi pamiętają zbyt wiele.
„Tyle ludzi chodzi do dziś nieistniejącymi ulicami nieistniejących miast, przedziera się przez labirynty pamięci. Ci nieliczni, którzy ocaleli, odbudowali wewnętrzne pejzaże, oswoili obce miejsca na tyle, by dało się w nich żyć, ale ciągle są fragmentami dawnej rzeczywistości, stare przesadzone drzewa.”
Bardzo dobra i ciekawie napisana książka o głębokiej potrzebie odbudowania wewnętrznego pejzażu, wysłuchałam audiobooka w interpretacji Marcina Popczyńskiego, co jest zaletą samą w sobie, lektor mógłby przeczytać instrukcję obsługi zmywarki i zapewniam, że byłaby to lektura interesująca ; )
„Zmienić adres to zmienić przeznaczenie, mówi Talmud.”
Pod wieloma względami interesujący i wiarygodny portret psychologiczny syna chasydzkiego rabina urodzonego w Leoncinie pod Warszawą w roku 1902, jest nim amerykański pisarz Isaac Bashevis Singer, przedstawiciel narodu żydowskiego, który zdążył opuścić Europę zanim stała się królestwem cieni, „nie jestem ani...
Powieść idealna na zimowe wieczory, elegancka warstwa językowa, znakomita psychologia postaci, subtelny sarkazm, dialogi, jak rzadko kiedy, wyborne, opisy przyrody bajkowe, a do tego łagodność i wyrozumiałość, jestem zachwycona, wysokiej klasy krawiec uszył powieść „Ojcowie i dzieci”.
Wszystko, co napisano na temat konfliktu pokoleń i opisanej przez autora warstwy społeczno-politycznej jest trafne, skoro jednak poziom duchowy i moralny istoty ludzkiej nie zmienia się zbytnio na przestrzeni wieków, konflikt pokoleń był, jest i chyba na zawsze pozostanie problemem ponadczasowym.
Powieść Iwana Turgieniewa „Ojcowie i dzieci” z roku 1862 warto przeczytać lub wysłuchać w duecie z powieścią Fiodora Dostojewskiego „Skrzywdzeni i poniżeni” z roku 1861, daje to możliwość porównania stylu dwóch wybitnych klasyków literatury rosyjskiej drugiej połowy XIX wieku.
Wysłuchałam książki audio w interpretacji Leszka Filipowicza.
Powieść idealna na zimowe wieczory, elegancka warstwa językowa, znakomita psychologia postaci, subtelny sarkazm, dialogi, jak rzadko kiedy, wyborne, opisy przyrody bajkowe, a do tego łagodność i wyrozumiałość, jestem zachwycona, wysokiej klasy krawiec uszył powieść „Ojcowie i dzieci”.
Wszystko, co napisano na temat konfliktu pokoleń i opisanej przez autora warstwy...
Powieść tak mroczna, jak mroczna jest Rosja.
Nie demony z piekła rodem, ale udręczone ludzkie dusze gnębione przez „antyludzkie ideologie”, „haniebne postępki”, „zgubne namiętności”, „wyrzuty sumienia”, „niespełnione oczekiwania”, „zawiedzione nadzieje” zamieszkują prowincjonalne rosyjskie miasteczko około roku 1870, Dostojewski wykreował niebywale przygnębiający, duszny, niepokojący literacki świat, uwypuklając bliski sercu Rosjanina „społeczny smutek”.
Wyższy stopień literackiej doskonałości, chylę czoło, ale nie wiem czy polecam, nie jest to literatura łatwa, lekka i przyjemna, wyczerpuje bowiem psychicznie i pozbawia sił witalnych, „społeczny smutek” Dostojewski połączył ze słabością Rosjan do szampana, jest to stan umysłu znany także w Polsce, zniechęcający nie tylko do lektury „Biesów”, ale do życia w ogóle, potomkowie Piastów i Jagiellonów często łączą ten stan z piwem ; )
Wysłuchałam książki audio, 26 godzin i 1 minuta.
Tomasz Bielawiec w roli lektora znakomity.
Powieść tak mroczna, jak mroczna jest Rosja.
Nie demony z piekła rodem, ale udręczone ludzkie dusze gnębione przez „antyludzkie ideologie”, „haniebne postępki”, „zgubne namiętności”, „wyrzuty sumienia”, „niespełnione oczekiwania”, „zawiedzione nadzieje” zamieszkują prowincjonalne rosyjskie miasteczko około roku 1870, Dostojewski wykreował niebywale przygnębiający, duszny,...
„Kontynenty przesuwają się niczym pola i wioski oglądane z okna pociągu. Noce i dnie. Pory roku i gwiazdy. Demokracje i dyktatury. Dopiero w nocy, kiedy śpisz, uwalniasz się od tego ciągłego pędu. I nawet wtedy czujesz, że Ziemia się obraca.”
Lawendowa Arktyka i oceany w płynnym kołowrocie, „literacki spektakl” przypominający znane i lubiane filmy dokumentalne o Ziemi, błękitna planeta oczami szóstki astronautów krążących po orbicie ziemskiej na pokładzie statku kosmicznego, byłoby idealnie, aby tego typu książki mobilizowały do dbania o nasz dom, pomysł na fabułę znakomity, natomiast samo wykonanie pozostawia wiele do życzenia, czytelnik, nad tani połysk przedkładający głębokie półcienie, może poczuć się zawiedziony.
Nagroda Bookera 2024.
W roku 1999 laureatem tego prestiżowego wyróżnienia został południowoafrykański i australijski pisarz J.M.Coetzee, Nagroda Nobla w dziedzinie literatury 2003, za powieść obyczajową „Hańba”, jest to opowieść o wykładowcy literatury romantycznej na uniwersytecie w Kapsztadzie, z uwagi na „głębokie półcienie” warta uwagi.
„Kontynenty przesuwają się niczym pola i wioski oglądane z okna pociągu. Noce i dnie. Pory roku i gwiazdy. Demokracje i dyktatury. Dopiero w nocy, kiedy śpisz, uwalniasz się od tego ciągłego pędu. I nawet wtedy czujesz, że Ziemia się obraca.”
Lawendowa Arktyka i oceany w płynnym kołowrocie, „literacki spektakl” przypominający znane i lubiane filmy dokumentalne o Ziemi,...
Przychodzenie, odchodzenie, królewskie tematy.
„Jak się człowiek zabije po dwudziestce, to jest tragedia, po czterdziestce, wstrząsająca diagnoza czasów, ale po siedemdziesiątce, szkoda, przykro, pewnie miała raka”, J. M. Coetzee ponuractwo ma we krwi, mnie osobiście poprawia nastrój, autor zżyma się na świat i ubolewa nad wielkim strumieniem historii.
Strumieniem historii rozumianej jako bank danych negatywnych potencjału ludzkiego, w kwestiach ekologicznych, filozoficznych, społecznych i egzystencjalnych głos zabiera wiekowa już Elizabeth Costello, porte-parole pisarza, jest to prowokacja intelektualna zakłócająca komfort psychiczny czytelnika, apel do sumień ludzkich w sprawach ostatecznych przedstawionych w kontekście relacji rodzinnych i oczekiwań społecznych, odbiorca może liczyć na „analityczną błyskotliwość i wymowne dialogi”.
Mocną stroną książki jest czytelna potrzeba uznania śmierci za uroczystą część życia, świadomość, że życie może skończyć się jutro lub za kwadrans, ciekawość obietnicy innego świata i nadzieja na pogodzenie przedstawicieli naszej rozbudowanej rodziny ludzkiej z tym, co nieodwołalne, czyli przejściem z doczesności do wieczności.
„Jeśli nadejdzie zbawienie to nas zaskoczy, zaskoczy niezmiernie.”
Pradziadek noblisty, Baltazar Dubiel, był Polakiem.
Przychodzenie, odchodzenie, królewskie tematy.
„Jak się człowiek zabije po dwudziestce, to jest tragedia, po czterdziestce, wstrząsająca diagnoza czasów, ale po siedemdziesiątce, szkoda, przykro, pewnie miała raka”, J. M. Coetzee ponuractwo ma we krwi, mnie osobiście poprawia nastrój, autor zżyma się na świat i ubolewa nad wielkim strumieniem historii.
Strumieniem...
Powieść wartościowa i potrzebna porusza bowiem temat kolonialnej przeszłości super mocarstw wykraczającej daleko poza okres historyczny, odciskającej bolesne piętno zarówno na zbiorowej pamięci społeczeństw, jak i pamięci pojedynczego człowieka.
Autor książki, Abdulrazak Gurnah, laureat literackiej Nagrody Nobla za rok 2021 od lat mieszka w Wielkiej Brytanii, nie jest to jednak jego kraj ojczysty, przyszedł na świat na położonej u wschodniego wybrzeża Afryki wyspie Zanzibar, w całości należącej do Tanzanii.
Pomysł na powieść jest wyborny, autor proponuje czytelnikowi postawienie się na miejscu uchodźcy i zmierzenie się z ksenofobią, rasizmem, wrogością, pogardą i wyniosłością zachodniego świata, czeka nas w zamian: „odrobina życzliwości, o ile dopisze nam szczęście.”
Konstrukcja powieści nie jest prosta i jak to w życiu, łatwo się pogubić, nie polecam słuchania lub czytania w biegu
Literatura piękna w pełnym tego słowa znaczeniu, nasycona goździkami, kardamonem i słonym zapachem morza.
Co ciekawe, a może nawet niezwykłe, „ucząca tłumić pamięć o doznanych krzywdach”.
Powieść wartościowa i potrzebna porusza bowiem temat kolonialnej przeszłości super mocarstw wykraczającej daleko poza okres historyczny, odciskającej bolesne piętno zarówno na zbiorowej pamięci społeczeństw, jak i pamięci pojedynczego człowieka.
Autor książki, Abdulrazak Gurnah, laureat literackiej Nagrody Nobla za rok 2021 od lat mieszka w Wielkiej Brytanii, nie jest to...
Powieść „Gracz” Fiodora Dostojewskiego ma bratnią duszę, jest nią „Lato w Baden” Leonida Cypkina, skromnych rozmiarów proza przetłumaczona chyba na wszystkie języki świata, w tym japoński i chiński, niepokojąco hipnotyczna, zdania długie niczym linie kolei transsyberyjskiej, narracja na granicy szaleństwa i geniuszu.
“Lato w Baden” to proza inspirowana reminiscencjami z licznych podróży po Europie Anny Dostojewskiej.
Związek Anny i Fiodora Dostojewskich Cypkin przedstawił w całym skomplikowaniu psychologicznym, od zarania znajomości, aż do sceny śmierci autora powieści „Gracz”, jednego z najbardziej wpływowych powieściopisarzy literatury światowej, wielbiciela badeńskich kasyn, wiecznie przegrywającego hazardzisty.
„Moim zdaniem ruletka jest jakby stworzona dla Rosjan” pisze w powieści „Gracz” Dostojewski i być może ma rację, zanim jednak czytelnik pozna wszystkich bohaterów książki, w tym 75. letnią Antonidę Wasiliewną, starszą panią w fotelu na kółkach przegrywającą w ruletkę swój ostatni banknot, powinien przeczytać “Lato w Baden”.
„Lato w Baden” i „Gracz” / duet idealny.
Klasyka literatury pięknej.
Powieść „Gracz” Fiodora Dostojewskiego ma bratnią duszę, jest nią „Lato w Baden” Leonida Cypkina, skromnych rozmiarów proza przetłumaczona chyba na wszystkie języki świata, w tym japoński i chiński, niepokojąco hipnotyczna, zdania długie niczym linie kolei transsyberyjskiej, narracja na granicy szaleństwa i geniuszu.
“Lato w Baden” to proza inspirowana reminiscencjami z...
Wyższość Dostojewskiego nad Nabokovem polega być może na tym, że mając do dyspozycji marcowe słońce Petersburga, cukiernię i starca z psem potrafił zbudować historię o tym, że „nie umiemy przebaczać krzywd”, kłopotliwe sentymentalną, nasyconą religijną, egzystencjalną i melodramatyczną egzaltacją.
Jednak nie pozwalającą o sobie zapomnieć.
Od pierwszego do rozstrzygającego posunięcia jest to doskonale rozegrana literacka partia, niedająca bohaterom szansy na wymknięcie się pisarzowi z rąk, gdyby Dostojewski nie był światowej klasy powieściopisarzem, prawdopodobnie byłby światowej klasy szachistą, opcjonalnie światowej klasy dramatopisarzem.
Powieść z roku 1861.
„Co może zrobić jeden promień słońca z duszą ludzką?”
Ktoś napisał, że „pierwsze kilkanaście, czy kilkadziesiąt stron powieści jest zupełnie o niczym, stanowi wprowadzenie”, moim zdaniem, to pierwsze kilkanaście, czy kilkadziesiąt stron jest najmocniejszą stroną powieści „Skrzywdzeni i poniżeni”, definiuje bowiem szeroko pojęte uniwersum książki.
Jest to jedna z najbardziej sentymentalnych powieści, jaką było mi dane wysłuchać, jednocześnie moje pierwsze spotkanie z prozą Fiodora Dostojewskiego, podczas lektury, a nie jest ona krótka: 18 godzin i 24 minuty, towarzyszył mi głos Michała Breitenwalda, pięknie przeczytana książka.
Wyższość Dostojewskiego nad Nabokovem polega być może na tym, że mając do dyspozycji marcowe słońce Petersburga, cukiernię i starca z psem potrafił zbudować historię o tym, że „nie umiemy przebaczać krzywd”, kłopotliwe sentymentalną, nasyconą religijną, egzystencjalną i melodramatyczną egzaltacją.
Jednak nie pozwalającą o sobie zapomnieć.
Od pierwszego do rozstrzygającego...
„Gdzieś tam w otchłani nocy umiera Ukraina, kona Litwa, wydaje ostatnie tchnienie Białoruś, w daleką podróż do raju Mahometa odchodzi Tataria, gdzieś tam na trzęsawiskach, na rojstach małej, jak atom Ziemi umierają ludzie i konają przedwcześnie nieszczęśliwe narody, dzwon międzygwiezdny bije na Anioł Pański.”
„Serce kosmosu bije na alarm.”
Powieść wydana w roku 1979 przez Niezależną Oficynę Wydawniczą.
PKiN, dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego kokietuje u Konwickiego „obleśną poufałością”, jest „kanister zroszony śniegiem, jak łzami, są zapałki w trzęsącej się dłoni” i jest poszukiwanie sensu złożenia ofiary z samego siebie, dobiega końca rok 2024, trwa wojna Rosji z Ukrainą, powieść „Mała apokalipsa” nabiera nowych znaczeń.
Pulsujący życiem i prawdą język wynosi ten utwór na literackie wyżyny, z lotu ptaka możemy podziwiać chyba jeden z najlepszych literackich portretów Polski późnych lat 70. XX wieku, „agent obcego mocarstwa uniwersalności ludzkich losów” : ) czyli autor, prozaik, scenarzysta i reżyser protestuje przeciw przyłączeniu Polski do ZSRR.
Niezwykła książka.
O Warszawie: „miasto niewinnych grzeszników podobnych mnie grzesznemu”
O czasie: „Nie mam czasu, to znaczy mam już niewiele czasu.”
O prawdzie: „Jestem poszukiwaczem prawdy, spaceruję tam i z powrotem i szukam prawdziwej prawdy.”
O milości: „Ona szła ku mnie z miliona przypadków, omijając miliony alternatyw.”
O przyjaźni: „Do Jana przychodziło się po wsparcie moralne, po kieliszek wódki, albo po komplement.”
O historii: „Historia z bliska jest odrażająca, błazeńska, głupia, dopiero z odległości jest tragiczna, piękna i majestatyczna.”
„Gdzieś tam w otchłani nocy umiera Ukraina, kona Litwa, wydaje ostatnie tchnienie Białoruś, w daleką podróż do raju Mahometa odchodzi Tataria, gdzieś tam na trzęsawiskach, na rojstach małej, jak atom Ziemi umierają ludzie i konają przedwcześnie nieszczęśliwe narody, dzwon międzygwiezdny bije na Anioł Pański.”
„Serce kosmosu bije na alarm.”
Powieść wydana w roku 1979...
„Warszawski hydraulik od prowincjonalnej epiki”, jak sam o sobie pisał, w doskonałej formie, dlaczego nagle i bez powodu odwołano go z naszego świata, opowieść o Polsce wczesnych lat 80. XX wieku, kolejna porcja myśli porannych i rozpaczy wieczornych, całe mnóstwo cennych refleksji na temat tego, co to prawda, co miłość, co szczęście, co patriotyzm, co literatura, jednym słowem, nasza szara egzystencja przemieniona w szlachetny kruszec literatury.
Książka wielu niepowtarzalnych, autonomicznych opowieści, labirynt myśli nieustannie zmieniających kierunek i prędkość, momentami melancholijny, refleksyjny, nostalgiczny, opowieść pozbawiona linearnej narracji, nie pozbawiona siły filozoficznej, głębi egzystencjalnej i poetyckiej refleksji.
Podobnie jak „Kompleks polski” jest to książka wielu uroków ukrytych w warstwie słownej, proza bogata w gorzką wiedzę, zaprawiona melancholijną rezygnacją, jak zawsze u tego autora, pulsujący życiem język wibruje wileńską autoironią, przechodziłam dziś ulicą Górskiego w Warszawie, obok domu, w którym Tadeusz Konwicki mieszkał, zastanawiając się czy kot Iwan, pieszczotliwe nazywany Wania, przeczuwał, że jego przyjaciel człowiek to pisarz najwyższej próby.
Pisał o nas, Polakach, prawdę, siebie nie oszczędzał.
„Czy za kilkadziesiąt lat ktoś czytając moje stronice odczuje raptowną bliskość z człowiekiem, który żył tak dawno, który miał jakieś swoje koślawe życie, który do czegoś tam prawie uporczywie zmierzał i niczego w końcu nie osiągnął? Czy ten przyszły czytelnik spostrzeże swego rodzaju wspólnotę duchową, myślową lub choćby w poczuciu humoru z jakimś tym Konwickim, byłym socrealistą, byłym konformistą, byłym opozycjonistą, byłym gryzipiórkiem, zawistnikiem i erotomanem?”
„Warszawski hydraulik od prowincjonalnej epiki”, jak sam o sobie pisał, w doskonałej formie, dlaczego nagle i bez powodu odwołano go z naszego świata, opowieść o Polsce wczesnych lat 80. XX wieku, kolejna porcja myśli porannych i rozpaczy wieczornych, całe mnóstwo cennych refleksji na temat tego, co to prawda, co miłość, co szczęście, co patriotyzm, co literatura, jednym...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Wigilijny wieczór, Warszawa, lata 70. XX wieku.
Literacki fresk ujmujący we wzór intelektualno-estetyczny pewną epokę czyli czasy katastrofy gospodarczej, złodziejstwa, grandy, marzeń Edwarda Gierka o europeizacji komunizmu i gigantycznych kolejek, w jednej z nich przed sklepem jubilerskim wraz z innymi współtowarzyszami PRL-owskich niedoli stoi Tadeusz Konwicki, pisarz i narrator „Kompleksu polskiego”, wszyscy obywatele, jak jeden mąż, a wraz z nimi czytelnik, czekają na dostawę złotych radzieckich obrączek.
Tragizm idzie pod rękę z błazenadą, ktoś napisał, że nuda, tak, ale najwyższej próby, starzec Konwicki, jak sam o sobie mawiał, bo lubił przywdziewać maskę starca, powierza czytelnikowi myśli poranne i rozpacze wieczorne, osobiste doświadczenia i refleksje, nade wszystko poczucie odpowiedzialności za PRL, książka wielu uroków ukrytych w warstwie słownej, pulsujący życiem i prawdą język wibruje wileńską autoironią, jest giętki i soczysty, trudno się nim nasycić.
Opowieść o Polsce i Polakach: „Ja jestem indywiduum, którego nie rozumieją bliźni znad Tybru, Sekwany czy Hadsonu, niby pojmują moje przetłumaczone wiernie zdania główne oraz poboczne, niby łapią sens metafor i migotliwość nastrojów, ale nie potrafią współczuć mojej doli, ani ogarnąć bezsensu mojego sensu, który wydaje się im nierzeczywisty, obcy, pozbawiony motywacji, a więc zupełnie niezrozumiały. Nie rozumieją mnie, bo jestem Polakiem.”
Konwicki stoi w moim domu na półce obok Miłosza, Iwaszkiewicza, Myśliwskiego, Zagajewskiego, jest to proza bogata w gorzką wiedzę, zaprawiona melancholijną rezygnacją, ujmująco autoironiczna: ”Pani Julio, ja się zmęczyłem udawaniem, udawaniem mężczyzny, literata, kochanka, fingowaniem uczuć, zamiłowań, namiętności, Bóg mnie stworzył mniej albo bardziej na swoje podobieństwo, jestem w zmowie z takimi jak ja, oni na mnie czekają, bo mnie potrzebują.”
„- Zasnął pan?
- Myślę o swoim życiu.
- Nic pan nie wymyśli.”
„- Co pana krępuje?
- Banalność, banalność nieprzyzwoitości.”
„- Na jaki cud pan czeka?
- Na cud zrozumienia. Na taki cud czekają ludzie od tysięcy lat.”
Wigilijny wieczór, Warszawa, lata 70. XX wieku.
Literacki fresk ujmujący we wzór intelektualno-estetyczny pewną epokę czyli czasy katastrofy gospodarczej, złodziejstwa, grandy, marzeń Edwarda Gierka o europeizacji komunizmu i gigantycznych kolejek, w jednej z nich przed sklepem jubilerskim wraz z innymi współtowarzyszami PRL-owskich niedoli stoi Tadeusz Konwicki, pisarz i...
”W Polsce wiek XVIII istniał w publicystyce, w literaturze, w stronnictwie Czartoryskich, na dworze Stanisława Augusta, społeczeństwo jednak, naród, powszechność, tkwiła całkowicie w obyczajach, gestach, pozach wieku XVII.”
O konieczności przeprowadzenia wielkich reform w Polsce.
Powszechnej inercji i tępocie umysłowej społeczeństwa.
Klasyka publicystyki historycznej o wysokich walorach poznawczych, nie jest to opowieść o królu, który traci głowę dla kobiety, jest to opowieść o mężczyźnie, który zdobywa koronę, aby zdobyć kobietę, arcyciekawy audiobook uchylający furtkę do zamkniętego na dobre świata przeszłości, tym światem jest wiek XVIII, możliwość zobaczenia tego stulecia oczami nieszablonowego publicysty daje dużą czytelniczą satysfakcję.
Cat polemizuje z tezami jakoby w czasach rozbiorów naród był wspaniały, bohaterski i cnotliwy, a jedynie osoba króla tchórzliwa, przekupna i niemoralna, jednym słowem nie podziela poglądu, że Stanisław August Poniatowski był złym Polakiem i złym królem, zachwyt budzi wybitnie krnąbrny temperament autora, mistrzowska interpretacja lektora: Andrzeja Piszczatowskiego oraz styl, w jakim esej został napisany, bardzo malarski
Książka wydana w roku 1953.
Napisana z pasją, pazurem i błyskotliwą swadą.
Zaskakująco aktualna ; )
”W Polsce wiek XVIII istniał w publicystyce, w literaturze, w stronnictwie Czartoryskich, na dworze Stanisława Augusta, społeczeństwo jednak, naród, powszechność, tkwiła całkowicie w obyczajach, gestach, pozach wieku XVII.”
O konieczności przeprowadzenia wielkich reform w Polsce.
Powszechnej inercji i tępocie umysłowej społeczeństwa.
Klasyka publicystyki historycznej o...
„Dokąd się to wszystko toczy i po co?”
Maria Dąbrowska nigdy nie ukrywała tego, że największą inspiracją do napisania powieści „Noce i dnie” było dla niej po prostu życie: „Jestem dzieckiem ziemi kaliskiej. Z jej okolic i z samego Kalisza czerpałam natchnienie do moich książek: „Uśmiech dzieciństwa”, „Ludzie stamtąd” oraz „Noce i Dnie”. Ta ziemia kształtowała moje poczucie artystyczne, styl i język mojej całej twórczości.”
Zasługująca na najwyższe uznanie ponadczasowa opowieść o życiu.
„Jakże często ci, co żyją w wirze świata życiem pełnym sławy, nauki, doniosłych czynów, marzą o cichym życiu na uboczu, gdy ci, co siedzą w zaciszu, śnią o publicznym działaniu, o szerszym świecie. Przyjdą może czasy, kiedy każdy będzie mógł zaspokoić te obydwie tęsknoty, ale nim przyjdą trzeba się pocieszać, że gdziekolwiek się jest, byle się było człowiekiem.”
Powieść rzeka, refleksyjna, pięknie napisana i pięknie przeczytana.
„Dokąd się to wszystko toczy i po co?”
Maria Dąbrowska nigdy nie ukrywała tego, że największą inspiracją do napisania powieści „Noce i dnie” było dla niej po prostu życie: „Jestem dzieckiem ziemi kaliskiej. Z jej okolic i z samego Kalisza czerpałam natchnienie do moich książek: „Uśmiech dzieciństwa”, „Ludzie stamtąd” oraz „Noce i Dnie”. Ta ziemia kształtowała moje poczucie...
1900-1945 / Pomorze
Kaszubski punkt widzenia na historię.
Opowieść o Starzyńskim Dworze, majątku ziemskim nieopodal Pucka, rodzinie von Kraussów: pruskich posiadaczach ziemskich, Kaszubach: ubogich mieszkańcach okolicznych wsi, równocześnie „love story” czyli historia Marity: córki hrabiego i Mateusza: sieroty po kaszubskiej chłopce, świat nieustannie zmieniających się granic i próba poszukiwania odpowiedzi na pytania o tożsamość: narodową i etniczną.
1900-1945 / Pomorze
Kaszubski punkt widzenia na historię.
Opowieść o Starzyńskim Dworze, majątku ziemskim nieopodal Pucka, rodzinie von Kraussów: pruskich posiadaczach ziemskich, Kaszubach: ubogich mieszkańcach okolicznych wsi, równocześnie „love story” czyli historia Marity: córki hrabiego i Mateusza: sieroty po kaszubskiej chłopce, świat nieustannie zmieniających się...
Literaturą piękna bogato inkrustowana anegdotami, gibka, sprężysta i giętka, jej wdziękiem jest swobodna kompozycja, przysłowiowy groch z kapustą okraszony łagodną melancholią, światło melancholii pisarz kieruje tym razem na „miliardy samotności mijające się na drodze mlecznej naszej ojczystej galaktyki.”
Proza zasobna w gorzką wiedzę, wibrująca wileńską autoironią, „jedni wygrywają urodę, inni mądrość, a jeszcze inni talenty, najczęściej jednak wyciągamy puste losy”, gorzka wiedza przybiera w tym utworze różne formy, niekiedy rozbudowanych fraz, innym razem skwapliwych dygresji, niemal zawsze jednak jest zaprawiona melancholijną rezygnacją, „samotność nikogo nie nobilituje, nie czyni romantycznym, ani podniosłym, na samotność cierpimy wszyscy, albo prawie wszyscy, samotność wynika z niesprawnej komunikacji między ludźmi, a jak mają się oni dogadać jeśli żyją na różnych poziomach duchowych?”
Konwicki pisze o swoich ułomnościach i niedolach, tych rzeczywistych i tych wyimaginowanych, kolejna książka w dorobku autora ubrana w kostium znanej w wieku XIX wieczornej gawędy, „przy kielichu, przy karafce, przy dzbanie”, ujmujący, choć subiektywny zbiór nadziei porannych i rozpaczy wieczornych.
Książka z roku 1995.
Literaturą piękna bogato inkrustowana anegdotami, gibka, sprężysta i giętka, jej wdziękiem jest swobodna kompozycja, przysłowiowy groch z kapustą okraszony łagodną melancholią, światło melancholii pisarz kieruje tym razem na „miliardy samotności mijające się na drodze mlecznej naszej ojczystej galaktyki.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProza zasobna w gorzką wiedzę, wibrująca wileńską autoironią, „jedni...