Zbieracze ziół

336 str. 5 godz. 36 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Współczesna Proza Światowa
- Tytuł oryginału:
- Łotos. Sobiratieli trav. Sołowinoje echo
- Data wydania:
- 1988-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1988-01-01
- Liczba stron:
- 336
- Czas czytania
- 5 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8306013913
- Tłumacz:
- Wiesława Karaczewska
"Zbieracze ziół", "Lotos" i "Słowicze echo" są pierwszą szerszą prezentacją Kima na gruncie polskim. Pisarz, uprawiający także malarstwo, tworzy prozę barwną i wyrazistą, o kunsztownej, inkrustowanej metaforami, niespiesznej narracji. Wyczulony jak mało kto na piękno przyrody, jest też Kim wnikliwym obserwatorem ludzkich przeżyć i doznań, twórcą rysowanych subtelną kreską wizerunków psychologicznych. "W prozie tej tchnienie radości i dobroci odczuwamy w najbardziej tragicznych sytuacjach. Wchodzimy w świat, na który Kim spogląda oczami poety" - pisał Jurij Trifonow.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Zbieracze ziół w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Zbieracze ziół
Poznaj innych czytelników
150 użytkowników ma tytuł Zbieracze ziół na półkach głównych- Chcę przeczytać 105
- Przeczytane 41
- Teraz czytam 4
- Posiadam 24
- Literatura piękna 2
- W 80 książek dookoła świata 2
- Współczesna proza piw 1
- Wyzwanie LC 2020 1
- Przygarnę 1
- Ślepy traf - moje tabula rasa 1






























OPINIE i DYSKUSJE o książce Zbieracze ziół
Lotos, Zbieracze ziół i Słowicze echo – z tych trzech opowiadań pierwsze jest dla mnie absolutnym mistrzostwem słowa. Konstrukcja, której użył Kim wzbudza we mnie taki podziw... Zobaczcie, jak pięknie łączy świat zmarłych i żywych:
"NAM smutno było patrzeć na tak wielki ból człowieka, więc musnęłam mego płaczącego syna skrzydłem, nawiewając cichy sen na jego rozpalone ogniem szaleństwa oczy, i nagle poczułem ciepło, spokój, usnąłem, przypadłszy głową do matczynej poduszki obok martwej teraz, niemej głowy".
Kim to filozof, pięknie próbuje uchwycić wielkie tematy – śmierć wychodzi mu doskonale – aż chce się żyć. I zakrzyknąć: Szanowny Kredensie Kredensowiczu, trwaj, czuwaj, niech życie się toczy, zbierajmy zioła, słuchajmy słowiczej fugi. Może jeszcze róbmy więcej dobrych uczynków, by naszej duszy nie dręczyły spóźnione żale.
Dziękuję Yulquen za zwrócenie uwagi na tę piękną książkę.
Lotos, Zbieracze ziół i Słowicze echo – z tych trzech opowiadań pierwsze jest dla mnie absolutnym mistrzostwem słowa. Konstrukcja, której użył Kim wzbudza we mnie taki podziw... Zobaczcie, jak pięknie łączy świat zmarłych i żywych:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"NAM smutno było patrzeć na tak wielki ból człowieka, więc musnęłam mego płaczącego syna skrzydłem, nawiewając cichy sen na jego rozpalone...
Miało się już dobrze pod wieczór, powietrze zgęstniało, stało się ciężkie i rozpływało się nisko nad ziemią. Leniwie tchnęło w twarz żywe jeszcze ciepło dnia, ale zza pleców już nadciągał chłód zbliżającej się nocy. Niebo się oczyściło, jego błękit, zblakły pod wieczór, nasycił się żółtą barwą miodu. Wiatr ucichł, zaczerwienione słońce wychlustywało ostre bryzgi promieni tuż nad wodą, spływała z niego na morze ognista rzeka. Całą ziemię okryły wydłużone różowe smugi i cienie. Smutne perłowe wstęgi niby węże prześlizgiwały się w zmiennych refleksach uspokojonych, miarowych fal. Przejrzyste jaskrawe plamy legły na ziemię pomiędzy cieniami liści łopianu. Na zboczu sopki światło wybuchało jasno i potężnie, gorzało zwłaszcza na gliniastych osypiskach i w szczelinach burych skał pośród gładkiej, lśniącej zieleni.
Miało się już dobrze pod wieczór, powietrze zgęstniało, stało się ciężkie i rozpływało się nisko nad ziemią. Leniwie tchnęło w twarz żywe jeszcze ciepło dnia, ale zza pleców już nadciągał chłód zbliżającej się nocy. Niebo się oczyściło, jego błękit, zblakły pod wieczór, nasycił się żółtą barwą miodu. Wiatr ucichł, zaczerwienione słońce wychlustywało ostre bryzgi promieni...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWsi spokojna, wsi wesoła... tam odpoczywam. Zaczął się sierpień a ja skończyłem Augiego i Augusta;) wyjechałem na trochę z miasta i włóczę się po opłotkach. Falujące, chybotliwe mgły parują świtem znad rzeczki i jakby w swych welonach słowicze echo niosły, cisza nurtu o poranku, lot ptaka swobodny. Lato rozpala się z wolna. Nieokiełznane słońce ze swej wysokiej samotności spływa szczodrobliwą, hojną miłością na wszystko co żywe na ziemi i morzu. I kiedy wdycha się to przesycone upałem powietrze, dreszcz rozkosznego znużenia nagle przenika pierś i na chwilę zapiera dech. Jeżyny nabierają mocnej barwy, napełniają się cierpkim sokiem, nad rozkołysanymi zefirkiem trawami fruwają pląsając motyle. I ja niby ciemna drobina pod kopułą wszechświata beztrosko tak się przechadzam. O! na przystanku osa hula, loda zjeść nie dała, staruszkę pogoniła;). Hasam z pieskiem po łąkach, nad rzeczkę śmigam rowerkiem; rybka oczko puszcza, rośliny się chwieją, oj popędził Kazik tą motorówką. Rozległe pola, zając gdzieś gna, samotna, dostojna topola i jej błogi cień. W dzikim sadzie jeleń podgryza jabłka młode, lis na skraju lasu tęsknie wpatruje się w dal - młodości wieczna, w tobie uciech siła. Przesycony wonnym, kwietnym zapachem rześki wiatr. Pod dębem co szumi jak morze na kocu leżę; ogień zrodził kamień, kamień wodę, woda ziemię, ziemia trawę, a trawa mnie. Przygrywają świerszcze i przytaskałem tam pieniek, a na nim książek sterta i lemoniada, mógłbym pstrykać fotki na Insta;) lecz sobie czytam, odpływam, zioła zbieram; przede mną niebieskawe wzgórza w sączącym się oparze mgły, obsypane purpurą tulipanów i błękitna kręta rzeka, matka miedzianobokich sazanów, pełen ostnic srebrzysty step, karawany białych obłoków. Jak pięknie. Słowa jak melodia, którą wyczarowuje muzyk ze swego serca, z końców palców, mogą drasnąć serce niby jeżynowe gałązki. Są jak aria, której wtóruje kryształowa pieśń wiatru, dźwięcząca na strunach harfy Eola. Ta seria PIWu to jest dobro narodowe, trochę już znam, a wszystko przeczytam, jak Bóg da. Ale spokojnie, bo nadchodzi wieczór; nad stawem w jego wodzie koloru bzu niby w gładkim zwierciadle odbija się odwrócony obraz muskających taflę jaskółek, unosi się zmierzch, na ławeczce papieros, na stoliku chłodne wino, chmurki różowieją i noc, mrok zniknął; jak okiem sięgnąć niebo zmieniło się w jeden nieprzerwany kobierzec kocich oczu; nad głową znów lśni Andromeda, Cefeusz i Kasjopeja, Łabędź wolno pośród nich przepływa. Błyszczą smugi księżycowego światła na płyciznach rzeczki i cekiny gwiazd w przepastnej otchłani nocy. I tam wysoko stałem się śniegiem, potem strumieniem, co wesoło skacze po kamyczkach i rozbryzguje swój wodny welon, ze stromej skały odważnie rzucając się w dół, na kamienistą ścieżkę prowadzącą do morza. Snu. A w nim TY... Dzień tu, ale jasne zorze zapadłyby znowu w morze, niżby mój głos wyrzekł wszytki wieśne wczasy i pożytki.
Wsi spokojna, wsi wesoła... tam odpoczywam. Zaczął się sierpień a ja skończyłem Augiego i Augusta;) wyjechałem na trochę z miasta i włóczę się po opłotkach. Falujące, chybotliwe mgły parują świtem znad rzeczki i jakby w swych welonach słowicze echo niosły, cisza nurtu o poranku, lot ptaka swobodny. Lato rozpala się z wolna. Nieokiełznane słońce ze swej wysokiej samotności...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tono, niestety... ale nie wystarczy ładny język i gładko płynące zdania, jeżeli nie ma się zbyt wiele istotnych rzeczy do przekazania w formie wypełnionej życiem płynącym z wnętrza autora poprzez pióro, na papier...
ta książka nie pobudza moich emocji i nie porusza duszy...
choć opowiada o życiu i ludziach, to w sposób, który jest dla mnie nużący i pozostawia mnie obojętnym...
uszczknąłem tylko niewielką część dwóch (z trzech) opowiadań i dałem sobie spokój, bo mnie to zmęczyło...
no, niestety... ale nie wystarczy ładny język i gładko płynące zdania, jeżeli nie ma się zbyt wiele istotnych rzeczy do przekazania w formie wypełnionej życiem płynącym z wnętrza autora poprzez pióro, na papier...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tota książka nie pobudza moich emocji i nie porusza duszy...
choć opowiada o życiu i ludziach, to w sposób, który jest dla mnie nużący i pozostawia mnie...
Nie jestem w stanie ocenić tej książki. Ona jest tak bardzo specyficzna, że wymyka się jakimkolwiek standardom i ocenom. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam kontakt z tak opisywanym światem w powieści - nawet wszyscy ci, którzy pałają się realizmem magicznym, wydają się bladzi w porównaniu z Anatolijem Kimem. Dla mnie to była bardzo wymagająca lektura, aż czuję fizyczne zmęczenie...
Myślę, że tylko nieliczni czytelnicy będą zachwyceni tą książką. Tylko nieliczni.
Nie jestem w stanie ocenić tej książki. Ona jest tak bardzo specyficzna, że wymyka się jakimkolwiek standardom i ocenom. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam kontakt z tak opisywanym światem w powieści - nawet wszyscy ci, którzy pałają się realizmem magicznym, wydają się bladzi w porównaniu z Anatolijem Kimem. Dla mnie to była bardzo wymagająca lektura, aż czuję fizyczne...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudna, a zarazem naiwna. Odpychająca, a zarazem zachwycająca. Coś, czego się nie zapomina, coś, co pozostawia w człowieku wiele pytań. Bez odpowiedzi. Cieszę się, że to właśnie na te trzy powiastki Kima natrafiłam w antykwariacie, w jednej z ważniejszych chwil mojego życia. Nie wiem, czy to właśnie przez przeżycia osobiste, czy też przez magię, którą tak umiejętnie dawkować potrafi Anatolij Kim, ale "Zbieracze ziół" stali się częścią mnie na długo. Może i na zawsze.
Polecam
Trudna, a zarazem naiwna. Odpychająca, a zarazem zachwycająca. Coś, czego się nie zapomina, coś, co pozostawia w człowieku wiele pytań. Bez odpowiedzi. Cieszę się, że to właśnie na te trzy powiastki Kima natrafiłam w antykwariacie, w jednej z ważniejszych chwil mojego życia. Nie wiem, czy to właśnie przez przeżycia osobiste, czy też przez magię, którą tak umiejętnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO książce tej usłyszałem podczas spotkania z Katarzyną Bondą na które trafiłem przez przypadek gdyż nie jestem specjalnym wielbicielem kryminałów. Zapisałem w pamięci podręcznej poszukałem na aukcjach i znalazłem jedyną sztukę w jakimś antykwariacie. Książka z zagięciami i pożółkłymi stronami, widać swoje przeżyła. No i dziękuję losowi, że mnie na to spotkanie zaprowadził bo "Zbieracze ziół" są piękną rosyjską literaturą.Jednocześnie uświadomiłem sobie, że Rosja to nie tylko Tołstoj, Czechow czy Dostojewski.
O książce tej usłyszałem podczas spotkania z Katarzyną Bondą na które trafiłem przez przypadek gdyż nie jestem specjalnym wielbicielem kryminałów. Zapisałem w pamięci podręcznej poszukałem na aukcjach i znalazłem jedyną sztukę w jakimś antykwariacie. Książka z zagięciami i pożółkłymi stronami, widać swoje przeżyła. No i dziękuję losowi, że mnie na to spotkanie zaprowadził...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŁadne, ale za bardzo przygnębiające.
Ładne, ale za bardzo przygnębiające.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ zasady nie przeklinam, nie używam również imion świętych w nadmiarze ale po przeczytaniu tej książki miałem ochotę użyć:
primo - słowa na "k" (patrz: akcent na zachwyt)
secundo - imienia na "j" i imienia na "m" (patrz: zachwyt, radość, czytelnicza ekstaza)
tertio - własnego ozora aby oblizać się z zadowolenia (patrz: Klaus Kinsky)
Książka jest niewątpliwym, literackim diamentem a Kim jako jej twórca jest pół- a może nawet całym/całkowitym bogiem. Poetyckość jego prozy wali na kolana a gdy już klęczysz, z pobliskiej chmury wysuwa się pałka bejsbolowa i wali cię w łeb. Coś niesamowitego! Pisarz jest doskonałym żonglerem słów i misternym budowniczym zdań do tego stopnia, że i ty sam zaczynasz nie tylko w czasie lektury ale i potem trochę inaczej patrzeć na świat i... niech już tak zostanie... na zawsze! Absolutny czytelniczy "muss".
Z zasady nie przeklinam, nie używam również imion świętych w nadmiarze ale po przeczytaniu tej książki miałem ochotę użyć:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toprimo - słowa na "k" (patrz: akcent na zachwyt)
secundo - imienia na "j" i imienia na "m" (patrz: zachwyt, radość, czytelnicza ekstaza)
tertio - własnego ozora aby oblizać się z zadowolenia (patrz: Klaus Kinsky)
Książka jest niewątpliwym, literackim...