Zbieracze ziół

Okładka książki Zbieracze ziół autora Anatolij Kim, 8306013913
Okładka książki Zbieracze ziół
Anatolij Kim Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Współczesna Proza Światowa literatura piękna
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Współczesna Proza Światowa
Tytuł oryginału:
Łotos. Sobiratieli trav. Sołowinoje echo
Data wydania:
1988-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1988-01-01
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
8306013913
Tłumacz:
Wiesława Karaczewska
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zbieracze ziół w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zbieracze ziół

Średnia ocen
7,8 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zbieracze ziół

avatar
1691
729

Na półkach: , ,

Lotos, Zbieracze ziół i Słowicze echo – z tych trzech opowiadań pierwsze jest dla mnie absolutnym mistrzostwem słowa. Konstrukcja, której użył Kim wzbudza we mnie taki podziw... Zobaczcie, jak pięknie łączy świat zmarłych i żywych:

"NAM smutno było patrzeć na tak wielki ból człowieka, więc musnęłam mego płaczącego syna skrzydłem, nawiewając cichy sen na jego rozpalone ogniem szaleństwa oczy, i nagle poczułem ciepło, spokój, usnąłem, przypadłszy głową do matczynej poduszki obok martwej teraz, niemej głowy".

Kim to filozof, pięknie próbuje uchwycić wielkie tematy – śmierć wychodzi mu doskonale – aż chce się żyć. I zakrzyknąć: Szanowny Kredensie Kredensowiczu, trwaj, czuwaj, niech życie się toczy, zbierajmy zioła, słuchajmy słowiczej fugi. Może jeszcze róbmy więcej dobrych uczynków, by naszej duszy nie dręczyły spóźnione żale.

Dziękuję Yulquen za zwrócenie uwagi na tę piękną książkę.

Lotos, Zbieracze ziół i Słowicze echo – z tych trzech opowiadań pierwsze jest dla mnie absolutnym mistrzostwem słowa. Konstrukcja, której użył Kim wzbudza we mnie taki podziw... Zobaczcie, jak pięknie łączy świat zmarłych i żywych:

"NAM smutno było patrzeć na tak wielki ból człowieka, więc musnęłam mego płaczącego syna skrzydłem, nawiewając cichy sen na jego rozpalone...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
30
26

Na półkach:

Miało się już dobrze pod wieczór, powietrze zgęstniało, stało się ciężkie i rozpływało się nisko nad ziemią. Leniwie tchnęło w twarz żywe jeszcze ciepło dnia, ale zza pleców już nadciągał chłód zbliżającej się nocy. Niebo się oczyściło, jego błękit, zblakły pod wieczór, nasycił się żółtą barwą miodu. Wiatr ucichł, zaczerwienione słońce wychlustywało ostre bryzgi promieni tuż nad wodą, spływała z niego na morze ognista rzeka. Całą ziemię okryły wydłużone różowe smugi i cienie. Smutne perłowe wstęgi niby węże prześlizgiwały się w zmiennych refleksach uspokojonych, miarowych fal. Przejrzyste jaskrawe plamy legły na ziemię pomiędzy cieniami liści łopianu. Na zboczu sopki światło wybuchało jasno i potężnie, gorzało zwłaszcza na gliniastych osypiskach i w szczelinach burych skał pośród gładkiej, lśniącej zieleni.

Miało się już dobrze pod wieczór, powietrze zgęstniało, stało się ciężkie i rozpływało się nisko nad ziemią. Leniwie tchnęło w twarz żywe jeszcze ciepło dnia, ale zza pleców już nadciągał chłód zbliżającej się nocy. Niebo się oczyściło, jego błękit, zblakły pod wieczór, nasycił się żółtą barwą miodu. Wiatr ucichł, zaczerwienione słońce wychlustywało ostre bryzgi promieni...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
185
140

Na półkach:

Wsi spokojna, wsi wesoła... tam odpoczywam. Zaczął się sierpień a ja skończyłem Augiego i Augusta;) wyjechałem na trochę z miasta i włóczę się po opłotkach. Falujące, chybotliwe mgły parują świtem znad rzeczki i jakby w swych welonach słowicze echo niosły, cisza nurtu o poranku, lot ptaka swobodny. Lato rozpala się z wolna. Nieokiełznane słońce ze swej wysokiej samotności spływa szczodrobliwą, hojną miłością na wszystko co żywe na ziemi i morzu. I kiedy wdycha się to przesycone upałem powietrze, dreszcz rozkosznego znużenia nagle przenika pierś i na chwilę zapiera dech. Jeżyny nabierają mocnej barwy, napełniają się cierpkim sokiem, nad rozkołysanymi zefirkiem trawami fruwają pląsając motyle. I ja niby ciemna drobina pod kopułą wszechświata beztrosko tak się przechadzam. O! na przystanku osa hula, loda zjeść nie dała, staruszkę pogoniła;). Hasam z pieskiem po łąkach, nad rzeczkę śmigam rowerkiem; rybka oczko puszcza, rośliny się chwieją, oj popędził Kazik tą motorówką. Rozległe pola, zając gdzieś gna, samotna, dostojna topola i jej błogi cień. W dzikim sadzie jeleń podgryza jabłka młode, lis na skraju lasu tęsknie wpatruje się w dal - młodości wieczna, w tobie uciech siła. Przesycony wonnym, kwietnym zapachem rześki wiatr. Pod dębem co szumi jak morze na kocu leżę; ogień zrodził kamień, kamień wodę, woda ziemię, ziemia trawę, a trawa mnie. Przygrywają świerszcze i przytaskałem tam pieniek, a na nim książek sterta i lemoniada, mógłbym pstrykać fotki na Insta;) lecz sobie czytam, odpływam, zioła zbieram; przede mną niebieskawe wzgórza w sączącym się oparze mgły, obsypane purpurą tulipanów i błękitna kręta rzeka, matka miedzianobokich sazanów, pełen ostnic srebrzysty step, karawany białych obłoków. Jak pięknie. Słowa jak melodia, którą wyczarowuje muzyk ze swego serca, z końców palców, mogą drasnąć serce niby jeżynowe gałązki. Są jak aria, której wtóruje kryształowa pieśń wiatru, dźwięcząca na strunach harfy Eola. Ta seria PIWu to jest dobro narodowe, trochę już znam, a wszystko przeczytam, jak Bóg da. Ale spokojnie, bo nadchodzi wieczór; nad stawem w jego wodzie koloru bzu niby w gładkim zwierciadle odbija się odwrócony obraz muskających taflę jaskółek, unosi się zmierzch, na ławeczce papieros, na stoliku chłodne wino, chmurki różowieją i noc, mrok zniknął; jak okiem sięgnąć niebo zmieniło się w jeden nieprzerwany kobierzec kocich oczu; nad głową znów lśni Andromeda, Cefeusz i Kasjopeja, Łabędź wolno pośród nich przepływa. Błyszczą smugi księżycowego światła na płyciznach rzeczki i cekiny gwiazd w przepastnej otchłani nocy. I tam wysoko stałem się śniegiem, potem strumieniem, co wesoło skacze po kamyczkach i rozbryzguje swój wodny welon, ze stromej skały odważnie rzucając się w dół, na kamienistą ścieżkę prowadzącą do morza. Snu. A w nim TY... Dzień tu, ale jasne zorze zapadłyby znowu w morze, niżby mój głos wyrzekł wszytki wieśne wczasy i pożytki.

Wsi spokojna, wsi wesoła... tam odpoczywam. Zaczął się sierpień a ja skończyłem Augiego i Augusta;) wyjechałem na trochę z miasta i włóczę się po opłotkach. Falujące, chybotliwe mgły parują świtem znad rzeczki i jakby w swych welonach słowicze echo niosły, cisza nurtu o poranku, lot ptaka swobodny. Lato rozpala się z wolna. Nieokiełznane słońce ze swej wysokiej samotności...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

150 użytkowników ma tytuł Zbieracze ziół na półkach głównych
  • 105
  • 41
  • 4
32 użytkowników ma tytuł Zbieracze ziół na półkach dodatkowych
  • 24
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Sen błękitny, pomarańczowy... Agasi Ajwazjan, Władimir Amlinskij, Walentina Barmiczewa, Andrzej Bitow, Nikołaj Dimczewskij, Nodar Dumbadze, Iwan Fiedosiejew, Anatolij Gienatullin, Fazil Iskander, Jurij Jakowlew, Anatolij Kim, Anatol Kudrawec, Anatolij Kurczatkin, Oleg Kuwajew, Wasilij Lebiediew, Witalij Masłow, Hrant Matewosjan, Piotr Mieżyricki, Jurij Nagibin, Choca Namsarajew, Wiera Panowa, Timur Pułatow, Mykolas Sluckis, Siergiej Smirnow, Władimir Sołouchin, Wasilij Szukszyn, Edward Szym, Wiktoria Tokariewa, Juri Tuulik
Ocena 7,0
Sen błękitny, pomarańczowy... Agasi Ajwazjan, Władimir Amlinskij, Walentina Barmiczewa, Andrzej Bitow, Nikołaj Dimczewskij, Nodar Dumbadze, Iwan Fiedosiejew, Anatolij Gienatullin, Fazil Iskander, Jurij Jakowlew, Anatolij Kim, Anatol Kudrawec, Anatolij Kurczatkin, Oleg Kuwajew, Wasilij Lebiediew, Witalij Masłow, Hrant Matewosjan, Piotr Mieżyricki, Jurij Nagibin, Choca Namsarajew, Wiera Panowa, Timur Pułatow, Mykolas Sluckis, Siergiej Smirnow, Władimir Sołouchin, Wasilij Szukszyn, Edward Szym, Wiktoria Tokariewa, Juri Tuulik
Anatolij Kim
Anatolij Kim
Anatolij Kim (ur. 1939),radziecki prozaik pochodzenia koreańskiego, pierwszy zbiór nowel, „Błękitna wyspa”, opublikował w 1976 r. Kolejne jego utwory, głównie tomy opowiadań i mikropowieści, to „Cztery spowiedzi” (1978),„Słowicze echo” (1980),„Nefrytowy pas” (1981) oraz powieść „Wiewiórka” (1984). Proza Kima, Koreańczyka, który dzieciństwo i wczesną młodość spędził na wyspie Sachalin, to egzotyczne dla nas zespolenie konwencji realistycznej z umownością, splot wątków baśniowych, zainspirowanych przez filozofię i folklor wschodni (głównie oczywiście koreański),z wydarzeniami, sytuacjami i postaciami dnia dzisiejszego. W pisarstwie Kima dominuje filozoficzna zaduma nad węzłowymi problemami ludzkiego życia, takimi jak narodziny, śmierć, przemijanie, więź odległych pokoleń. „Bez wiecznych, tragicznych tematów nie może istnieć wielka literatura” – powiada Kim i po takie właśnie tematy sięga.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Zbieracze ziół

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zbieracze ziół