-
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać38 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać442
Biblioteczka
2026-01-10
2026-02-25
Po niezaprzeczalnym sukcesie powieści „Crossroads. Nasza szansa” Devney Perry raz jeszcze zabiera nas do Montany na ranczo rodziny Havenów otoczonej zapierającymi dech w piersi widokami. Pamiętam, jak bardzo zauroczyła mnie historia Indyi i Westa, autorce udało się wykreować fantastycznych bohaterów, których burzliwe losy śledziłam z zapartym tchem. I choć z kontynuacjami bywa różnie, tak mogę z całą stanowczością przyznać, iż „Sunlight. Nasze sekrety” skradła moje serce równie mocno 😊
Jax oraz Sasha nie mogliby się różnic od siebie bardziej. Jax to w zasadzie uroczy lekkoduch, kochający pracę na ranczu Havenów. Sasha to twardo stąpająca po ziemi kobieta, której nie w głowie romanse. Wbrew temu, gdy po raz pierwszy ta dwójka wpada na siebie w lokalnym sklepie, nie jest w stanie oprzeć się wzajemnemu przyciąganiu. Mimo, iż Sasha z racji wykonywanej pracy stara się trzymać Jaxa na dystans, daje się porwać chwili. Gdy zaś okazuje się, że kobieta nosi pod sercem ich dziecko, oboje muszą przewartościować swe życie na nowo. Jak potoczą się losy dwójki doświadczonych przez los bohaterów?
Nie wiem jak autorka to robi, ale mam wrażenie, że każda powieść wychodząca spod jej pióra to gwarantowany sukces. Myślę, że zawdzięczać go można fantastycznym bohaterom – nie do końca idealnym, a jednak posiadającym wyrazisty charakter i ciekawą historię do opowiedzenia. To w końcu dzięki nim nie byłam w stanie oderwać się od lektury. „Sunlight. Nasze sekrety” to nie tylko zwykły romans. To przede wszystkim życiowa opowieść o dwójce zagubionych ludzi, uczących się od nowa zaufania i poszukujących oparcia w drugim człowieku. Zarówno Jax jak i Sasha posiadają swoje wady, jednak z biegiem historii przechodzą ogromną przemianę, a skrywane początkowo tajemnice dogłębnie poruszają.
Lekkie i plastyczne pióro autorki jak zawsze zachwyca, a opisy dzikiej natury otaczającej ranczo sprawiają, iż czytelnik może poczuć, jakby towarzyszył bohaterom w ich codziennych obowiązkach. Z kolei wątek nieplanowanej ciąży, mimo, iż nie do końca trafia w moje upodobania, udało się Perry poprowadzić niezwykle umiejętnie i ostatecznie rzeczywiście uwierzyłam, iż historia Jaxa i Sashy może zakończyć się happy endem.
Szczerze polecam lekturę wszystkim, którzy kochają klimat współczesnych westernów przeplatających wątki miłości, poszukiwania swego miejsca na ziemi oraz skomplikowanych, acz nierozerwalnych więziach rodzinnych😊
Po niezaprzeczalnym sukcesie powieści „Crossroads. Nasza szansa” Devney Perry raz jeszcze zabiera nas do Montany na ranczo rodziny Havenów otoczonej zapierającymi dech w piersi widokami. Pamiętam, jak bardzo zauroczyła mnie historia Indyi i Westa, autorce udało się wykreować fantastycznych bohaterów, których burzliwe losy śledziłam z zapartym tchem. I choć z kontynuacjami...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-29
Anastazja Zamojska to młoda prawniczka, która właśnie rozpoczęła pracę jako wykładowczyni na uczelni w Warszawie. Przypadkowo poznaje jednego z najlepszych adwokatów w mieście, Igora Wysockiego i mimowolnie postanawia pomóc mu w sprawie niezwykle bestialskich zbrodni, jakich najprawdopodobniej dopuszcza się seryjny morderca. Okazuje się jednak, że ta skomplikowana sprawa może mieć dużo mroczniejsze konotacje niż początkowo przypuszczano.
Jednocześnie między dwójką bohaterów zaczyna rodzić się uczucie, na przeszkodzie którego mogą stanąć sekrety sprzed lat i nieprzepracowane dotychczas traumy. Czy Anastazji uda się pokonać demony przeszłości i wraz z Igorem rozwikłać kryminalną zagadkę?
„Prawo ciała” to debiut autorski Mai Adamik i bez wątpienia można go uznać za naprawdę udany. Nieczęsto zdarza mi się sięgać po kryminały prawnicze, szczególnie z naszego podwórka i do tytułu podchodziłam dość sceptycznie. Nie zawiodłam się jednak, a wręcz stwierdzam, że z chęcią sięgnę po kolejne tytuły spod pióra pani Mai.
Na ogromny plus zasługuje tutaj przystępny, a jednocześnie niezwykle subtelny styl autorki. Ta lekkość i plastyczność pióra, mino tak trudnego tematu, sprawiła, iż książkę czytało się błyskawicznie. Żargon prawniczy oraz całe dochodzenie zostało przedstawione niezwykle realistycznie, a choć bardzo szybko poznaliśmy sprawcę, jego motywacje i psychika stanowiły niezwykle intrygujący wątek i nie pozwoliły na nudę. Co za tym idzie, portret psychologiczny bohaterów, w szczególności zaś Anastazji doświadczonej tragedią jako młoda dziewczyna, zostały nakreślone naprawdę dobrze, dlatego też historia trzymała czytelnika w napięciu do samego końca.
Mimo, iż samą książkę określiłabym raczej romansem z wątkiem kryminalnym w tle (co wcale nie działa na niekorzyść całości), polecam ją każdemu, ponieważ właśnie takich debiutów oczekuje spragniony nowości czytelnik. Ja lekturą jestem ukontentowana i czekam na więcej, bo jestem pewna iż warsztat pisarski autorki z każdym kolejnym tytułem będzie coraz lepszy. Polecam 😉
Anastazja Zamojska to młoda prawniczka, która właśnie rozpoczęła pracę jako wykładowczyni na uczelni w Warszawie. Przypadkowo poznaje jednego z najlepszych adwokatów w mieście, Igora Wysockiego i mimowolnie postanawia pomóc mu w sprawie niezwykle bestialskich zbrodni, jakich najprawdopodobniej dopuszcza się seryjny morderca. Okazuje się jednak, że ta skomplikowana sprawa...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-12-15
Zuzę i Daniela nie mogłoby różnić więcej. Ona – niepoprawna romantyczka, kochająca całym sercem wszystko co związane ze Świętami. On – twardo stąpający po ziemi, dla którego tego okresu mogłoby w ogóle nie być. Co ich łączy? Szczera niechęć do siebie nawzajem. Ale czy na pewno?
Kiedy pewne okoliczności zmuszają dwójkę bohaterów to udawania pary, emocje sięgają zenitu. A że Zuza i Daniel mają także swoje tajemnice, do których nie chcą się przyznać, ten szczególny w roku czas zamienia się w istną karuzelę uczuć. Co z tego wyniknie?😉
„Wszystko czego pragnę na Święta to Ty” Michaliny Kowolik to idealna lektura na zimową porę. Powieść zabiera czytelnika do małego miasteczka w przedświątecznym czasie, gdzie każdy zakamarek mieni się od kolorowych światełek. To urocza historia o przebaczaniu, nadziei i nieoczekiwanych uczuciach, przepełniona klimatem zbliżających się Świąt i nastrojowością skłaniającą czytelnika do refleksji. Polecam ;)
Zuzę i Daniela nie mogłoby różnić więcej. Ona – niepoprawna romantyczka, kochająca całym sercem wszystko co związane ze Świętami. On – twardo stąpający po ziemi, dla którego tego okresu mogłoby w ogóle nie być. Co ich łączy? Szczera niechęć do siebie nawzajem. Ale czy na pewno?
Kiedy pewne okoliczności zmuszają dwójkę bohaterów to udawania pary, emocje sięgają zenitu. A że...
Lucinda Riley skradła serca rzeszy czytelniczek na całym świecie za sprawą poruszającej serii „Siedem sióstr”. Zanim jednak stała się znaną i poczytną autorką, napisała powieść, która za sprawą syna autorki została wydana niedawno pt. „Ballada o miłości”. I jest to kolejny tytuł, który z pewnością pozostanie z czytelnikiem na długi czas😊
Keira wiedzie całkiem proste życie gdzieś w maleńkiej, nadmorskiej miejscowości położonej w Irlandii. Zakochuje się jednak w Conie Dalym, muzyku, którego piosenki poruszają jej czułe serce. Razem postanawiają opuścić rodzinne strony i udają się do Londynu, który jednak nie zna litości dla młodych zakochanych, a na ich drodze stają sława, trudy życia codziennego i mroczne tajemnice. Kiedy po 20 latach świat raz jeszcze pragnie dowiedzieć się, co się stało z Conem Dalym i czy muzyk wraz z zespołem pojawi się na scenie stadionu Wembley, bohaterom przyjdzie ostatecznie zmierzyć się z przeszłością…
Po przeczytaniu „Ballady o miłości” jeszcze na długo nie mogłam dojść do siebie. Jestem pełna podziwu dla talentu autorki, która obdarowała nas historią o miłości tak niebanalną, a mimo wszystko tak poruszającą i angażującą czytelnika na długie godziny. Dzieje Keiry i Cona to opowieść o wielkiej miłości, ale też cierpieniu i walce z demonami przeszłości. To opowieść o tym, iż za cenę sławy nierzadko zapłacić musimy najwyższą cenę i poświęcić niemal wszystko. A mimo to, pozostawia czytelnika z odrobiną nostalgii i nadziei na lepsze jutro.
Losy bohaterów poznajemy na przestrzeni dwóch osi czasowych, co świetnie dopełnia całość fabuły. Na duży plus także zasługuje bardzo ważny wątek kryminalny, bo sprawia, iż powieść to nie tylko ckliwy romans, ale coś znacznie, znacznie lepszego. Finał historii był zaś tak zaskakujący, iż zasługuje na ogromne uznanie.
Polecam Wam ten tytuł, gdyż jest wspaniałym dziełem opowiadającym o prozie życia codziennego, o jego cieniach i blaskach, o wzlotach i upadkach i pokazuje, że człowiek może sobie poradzić w każdej sytuacji. A całość dopełnia szum irlandzkiego morza i niosące się z wiatrem ciche brzmienia gitary <3
Lucinda Riley skradła serca rzeszy czytelniczek na całym świecie za sprawą poruszającej serii „Siedem sióstr”. Zanim jednak stała się znaną i poczytną autorką, napisała powieść, która za sprawą syna autorki została wydana niedawno pt. „Ballada o miłości”. I jest to kolejny tytuł, który z pewnością pozostanie z czytelnikiem na długi czas😊
Keira wiedzie całkiem proste życie...
2025-10-24
Taylor Jenkins Reid to jedna z tych autorek, na książki której zawsze czekam z ogromną niecierpliwością. Pióro autorki ma w sobie coś niezwykłego i wyjątkowego, a opowiadane przez nią historie sprawiają, iż chłonę je całą sobą. Czy to zasługa plastycznego i pięknego języka? A może wspaniałych, z niezwykłą dbałością wykreowanych bohaterów? Zapewne tak 😉 Nie inaczej było z „Atmosferą”, najnowszą powieścią, której lektura sprawiła mi ogromną przyjemność.
Tym razem fabuła zabiera czytelnika w podróż do lat 80-tych, kiedy to podróże w Kosmos stały się możliwe, także dla kobiet. Główna bohaterka, Joan Goodwin od dziecka zapatrzona była w gwiazdy i śniła o tym, by pewnego dnia zostać astronautką. Jej marzenie spełnia się, gdy wraz z grupą innych naukowców zostaje wybrana jako kandydatka i przechodzi długie i wymagające szkolenie w Centrum Lotów Kosmicznych imienia Lyndona B. Johnsona w Houston. Kobieta nie spodziewa się, że prócz podróży do gwiazd pozna także czym jest miłość, a misja STS-LR9 raz na zawsze zmieni jej perspektywę postrzegania świata i tego co istnieje poza nim.
Przyznam szczerze, iż nigdy nie sądziłam, że powieść, której główną oś fabularną stanowić będzie przygotowanie astronautów do lotu w Kosmos wciągnie mnie tak bardzo. Jakże mocno poruszyła mnie ta historia! Fascynacja głównej bohaterki i to, jak opowiadała ona o swej pracy i miłości do gwiazd, sprawiła, że czytałam każde zdanie z zapartym tchem. Uwielbiam ludzi z pasją, którzy potrafią o niej opowiadać w tak cudowny sposób, dlatego też polubiłam się z bohaterką niemal od razu. Muszę jednak stwierdzić, że choć lubię literaturę obyczajową, a T. J. Reid o miłości potrafi pisać jak mało kto, tym razem wątek romantyczny troszkę mnie drażnił i żałuję, że był on zbyt mocno wyeksponowany w ostatnich rozdziałach książki, gdyż wydarzyło się tam coś naprawdę emocjonującego z naukowego punktu widzenia, co zostało koniec końców przyćmione. Natomiast realia pracy w NASA oraz czasów, gdy za cenę miłości zakazanej można było stracić wszystko, zostały przedstawione nadzwyczaj emocjonująco <3
Ostatecznie, jako fanka autorki szczerze polecam „Atmosferę”, w szczególności, jeśli pasjonujecie się Kosmosem i jego eksploracją, bo to wciąż bardzo dobra powieść😊
Taylor Jenkins Reid to jedna z tych autorek, na książki której zawsze czekam z ogromną niecierpliwością. Pióro autorki ma w sobie coś niezwykłego i wyjątkowego, a opowiadane przez nią historie sprawiają, iż chłonę je całą sobą. Czy to zasługa plastycznego i pięknego języka? A może wspaniałych, z niezwykłą dbałością wykreowanych bohaterów? Zapewne tak 😉 Nie inaczej było z...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-10-03
Jako typowa jesieniara w tym okresie bardzo lubię sięgać po klimatyczne tytuły, idealnie pasujące do pogody za oknem. Często wracam do przygód ze świata Harry’ego Pottera, ale lubię też wyszukiwać nowych, ciekawych propozycji literackich. I tym razem udało trafić się na powieść idealnie oddającą wszystkie kolory i zapachy jesieni, a która jednocześnie otuliła mnie niczym ciepły kocyk i rozkochała w sobie całkowicie <3
Michelle po śmierci mamy przyjeżdża do małego miasteczka Copper Run, by na krótki czas przejąć zarządzanie rodzinnym pensjonatem. To, iż wszyscy mieszkańcy znają się tu na wylot i próbują za wszelką cenę zaprzyjaźnić z kobietą, wcale nie ułatwia jej tego zadania. W szczególności zaś irytujący wydaje się być sąsiad Cliff – ojciec dwóch wyjątkowych dziewczynek i piekarz we własnej osobie. Mimo, iż Michelle i Cliffa różni niemal wszystko, wywiązuje się między nimi swoista przyjaźń i nić porozumienia. Czy Michelle uda się nareszcie znaleźć swoje miejsce na ziemi i dopuścić do głosu tlące się w niej uczucia do przystojnego piekarza? 😉
„Jeśli to cię uszczęśliwia” to jedna z najcudowniejszych powieści, jakie dane mi było przeczytać w ostatnim czasie. Ciepła, niezwykle nastrojowa historia osadzona w latach 90-tych w małomiasteczkowej społeczności kompletnie mnie oczarowała. Jako fanka Gilmore Girls uwielbiam właśnie takie klimaty, dlatego tytuł ten stanie się moim jesiennym must read’em. Relacja między dwójką głównych bohaterów, których punkt widzenia przeplata się na kartach powieści, jest niezwykle zabawna i urocza. Motyw friends to lovers został tu przedstawiony w sposób niebanalny, a sami bohaterowie skradli moje serce. Podobnie wyglądał wątek ojcostwa Cliffa i relacji z jego córkami, która ogromnie mnie rozczuliła. Nie brakowało w niej zgryźliwości, dziecięcych narzekań, a także ogromu miłości i wzajemnego wsparcia. Cała opowieść obfituje w szereg humorystycznych, ale także niezwykle poruszających momentów, a lekki styl autorki sprawił, iż mimo wielu stron powieść przeczytałam błyskawicznie.
Na duży plus zasługuje tu również oddanie atmosfery lat 90-tych, które niektórzy z nas jeszcze tak dobrze pamiętają :P Jeśli więc jesteście fanami jesieni i kochacie wracać myślami do lat dzieciństwa, ten tytuł będzie dwa Was lekturą idealną, przepełnioną zapachami cynamonek, waniliowych babeczek i kolorowych liści rozgrzanych promieniami jesiennego słońca. Serdecznie polecam <3
Jako typowa jesieniara w tym okresie bardzo lubię sięgać po klimatyczne tytuły, idealnie pasujące do pogody za oknem. Często wracam do przygód ze świata Harry’ego Pottera, ale lubię też wyszukiwać nowych, ciekawych propozycji literackich. I tym razem udało trafić się na powieść idealnie oddającą wszystkie kolory i zapachy jesieni, a która jednocześnie otuliła mnie niczym...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-16
Już od paru dobrych lat namiętnie zaczytuję się w książkach Melisy Bel. Mimo, że wcześniej nie pałałam jakąś wielką miłością do romansów, tak zakochałam się w historiach wychodzących spod pióra autorki. Dlatego też, gdy tylko ukazała się najnowsza powieść Melisy, wiedziałam, że muszę ją mieć!
Tym razem pożegnaliśmy się z XIX-wiecznym Londynem i udaliśmy się w podróż do surowych i o wiele mroczniejszych czasów epoki średniowiecza, gdzie uprzedzenia wobec kobiet i samosądy społeczeństwa są na porządku dziennym. A choć stęskniłam się już za moimi ulubionymi bohaterami, ta zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę😉
Agnes jako młoda dziewczyna zostaje przyrzeczona mrocznemu i małomównemu szeryfowi Hertford jako żona. Jednak buntuje się wobec decyzji swego ojca, gdyż Thorn wzbudza w niej jedynie przerażenie niczym potwór prosto z sennych koszmarów. Thorn jednak marzył o Agnes od ich pierwszego spotkania.
Gdy po latach, straciwszy cały swój dobytek i bliskich dziewczyna wraca do miasta, zdana jest na wolę szeryfa, który niejako stał się jej panem. A mężczyzna, pamiętając dawnym upokorzeniu ze strony Agnes, oferuje jej pomoc stawiając własne warunki. Czy wzajemne namiętności i uprzedzenia skomplikują napiętą sytuację między dwojgiem bohaterów? A może do głosu dojdzie ukrywane skrzętnie uczucie?
„Pocałunek szatana” stał się kolejnym tytułem, o którym tak łatwo nie zapomnimy. Nie wiem jak autorka to robi, ale każda jej powieść pochłania mnie całkowicie😊 Romans historyczny, którego fabuła dzieje się w mrocznym średniowieczu sprawiła, że nie mogłam oderwać się od lektury. Melisa świetnie ukazała surowe zasady panujące w XI-wiecznej Anglii, zacofanie społeczeństwa, które kierowało się jedynie zasadami wiary i gotowe było zlinczować każdego, kto choć trochę odstawał od tamtejszych norm. Nie zabrakło tu makabrycznych scen, które niezwykle mocno mnie poruszyły.
Na największą uwagę zasługuje jednak dwójka bohaterów, wokół których toczy się fabuła. Thorn i Agnes to postacie wyraziste i niezwykle charakterne, choć przyznaję, iż bardziej kibicowałam szeryfowi ;p Jako że mamy do czynienia z romansem historycznym, nie zabrakło między nimi gorących scen i odnoszę wrażenie, że autorka nabrała większej odwagi, bo ogień dosłownie wylewał się ze stron powieści <3 Sensualność i namiętność przeplatały się ze sobą, doprowadzając mnie do szybszego bicia serca😊
Dużym i pozytywnym zaskoczeniem były także ilustracje, które niezwykle udanie dopełniały mroczny klimat historii oraz pobudzały wyobraźnię.
Jestem pewna, że nowa seria skradnie nasze serca, a ja już czekam na nową odsłonę, gdyż jestem pewna, iż kolejni bohaterowie zaskoczą nas równie mocno. Powieści Melisy Bel jak zawsze polecam wszystkim fanom romansów historycznych, bo to przepiękne, niezwykle plastyczne dzieła napisane wspaniałym, poetyckim stylem i wzbudzające cały wachlarz emocji😊
Już od paru dobrych lat namiętnie zaczytuję się w książkach Melisy Bel. Mimo, że wcześniej nie pałałam jakąś wielką miłością do romansów, tak zakochałam się w historiach wychodzących spod pióra autorki. Dlatego też, gdy tylko ukazała się najnowsza powieść Melisy, wiedziałam, że muszę ją mieć!
Tym razem pożegnaliśmy się z XIX-wiecznym Londynem i udaliśmy się w podróż do...
2025-08-13
„Pewnego dnia do kancelarii prawniczej w Londynie zostają zaproszone osoby, które z pozoru nic nie łączy. Czekają na nie tajemnicze pudełka niegdyś skrzętnie ukrywane przez kobietę prowadzącą dom dla samotnych matek. W środku znajdują się pamiątki, które niczym wehikuł czasu pozwolą na podróż w głąb rodzinnych tajemnic. Czy nieznajomi odważą się na wyprawę pozwalającą odkryć swoje pochodzenie i pozostawione niegdyś dziedzictwo?”
„Córka z Argentyny” to już szósty tom serii Utracone córki Sorayi Lane, który tym razem zabiera nas w podróż do Ameryki Południowej. Mieszkająca w Londynie prawniczka Rose musi zmierzyć się z bolesną stratą. Śmierć babci, a potem choroba i utrata mamy mocno ją doświadczyły. Również i ona, jako jedna z kobiet, pojawiła się w kancelarii prawniczej i otrzymała tajemnicze pudełko z pamiątkami pozostawionymi dla babci. Co więcej, otrzymuje ona wiadomość z dalekiej Argentyny, iż została jedyną spadkobierczynią niemałej fortuny rodu Santiagów. Nie mająca nic do stracenia Rose postanawia wybrać się w podróż za ocean, by poznać historię rodziny swej zmarłej babci i odkryć, dlaczego przed laty została oddana do adopcji przez swą biologiczną matkę. Na miejscu kobieta nie tylko odkryje dzieje losów Valentiny Santiago, ale także otrzyma szansę na miłość i odnalezienie swego miejsca na ziemi. Czy z tej szansy skorzysta?
Przyznaję, iż najnowsza część serii raz jeszcze skradła moje serce. Soraya Lane wciąż zachwyca mnie swym piórem i przedstawionymi historiami. „Córka z Argentyny” umiejętnie gra na emocjach, łącząc w sobie nie tylko historie miłosne, ale pełne intryg i cierpienia losy niezwykle silnych i wzbudzających ogromną sympatię kobiet. Jestem też fanką znanego już z wcześniejszych odsłon zabiegu prowadzenia równoległej narracji na dwóch płaszczyznach czasowych. Historia Valentiny i jej miłości do Felipe oraz Rose i Benjamina powodowały niemałe wzruszenie oraz bardzo dobrze się wzajemnie uzupełniały, nadając całości ciekawego charakteru. Pełna romantycznej namiętności, przeplatana czułością i melancholią oraz zapachami argentyńskiej ziemi to powieść idealna dla fanów literatury obyczajowej.
Mogę śmiało stwierdzić, iż seria Utracone córki nie traci na wartości, dlatego polecam ją jako idealną lekturę na letnie dni, a sama czekam na ostatnie dwie części, gdyż zapewne będą równie emocjonujące i wciągające jak ich poprzedniczki :)
„Pewnego dnia do kancelarii prawniczej w Londynie zostają zaproszone osoby, które z pozoru nic nie łączy. Czekają na nie tajemnicze pudełka niegdyś skrzętnie ukrywane przez kobietę prowadzącą dom dla samotnych matek. W środku znajdują się pamiątki, które niczym wehikuł czasu pozwolą na podróż w głąb rodzinnych tajemnic. Czy nieznajomi odważą się na wyprawę pozwalającą...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-06-16
Indy i West znają się praktycznie od dziecka. Mimo, iż spędzają ze sobą zaledwie jeden tydzień w roku, gdy Indya wraz z rodzicami odwiedza ranczo Havenów. A choć tych dwoje dzieli wszystko – Indy opływa w luksusy, a West od najmłodszych lat ciężko pracuje, by osiągnąć swoje cele – na przestrzeni lat zbliżają się do siebie coraz bardziej. Łączy ich nie tylko namiętny romans, ale pewnego rodzaju wzajemna więź. Jedno niefortunne zdarzenie sprawia jednak, iż drogi bohaterów na wiele lat się rozchodzą. Gdy po czasie Indya już jako dorosła kobieta i właścicielka rancza wraca do Montany, nie wie jeszcze, jak na jej przybycie zareaguje West Haven. Czy ponowne spotkanie sprawi, iż dawne uczucie zapłonie na nowo? A może wzajemne pretensje i nieporozumienia wezmą górę?
Jakże wspaniale czytało się tę powieść. „Crossroads. Nasza szansa” to naprawdę udany romans, który umiejętnie wykorzystuje wątek utraconej miłości, spotkania po latach i ponownej szansy. Chemia pomiędzy głównymi bohaterami jest absolutnie namacalna i nieustannie iskrzy między nimi. Devney Perry wykreowała bohaterów z krwi i kości, ze wszystkimi ich wadami oraz zaletami, umiejscawiając fabułę pośród przepięknych krajobrazów Montany, gdzie sama dorastała.
Na ogromny plus zasługuje tutaj lekkie pióro autorki, które jednocześnie zachwyca bogactwem opisów (mam wrażenie, że Montana poniekąd staje się także bohaterem i świadkiem toczącej się na kartach powieści historii), a także losy głównych bohaterów, które poznajemy stopniowo, nie od razu wiedząc, skąd wzięło się nieporozumienie między nimi. To książka o miłości do swego dziedzictwa, o czasem nie najłatwiejszych więziach rodzinnych, a przede wszystkim o drugiej szansie, na którą zasługujemy.
Polecam ten tytuł wszystkim osobom, które uwielbiają klimat współczesnego westernu połączonego z historią o miłości, rodzinnych konfliktach i tajemnicach oraz wątek „właściwa osoba, zły czas” 😊
@czwartastrona serdecznie dziękuję za możliwość zrecenzowania tej przepięknej powieści 😊
Indy i West znają się praktycznie od dziecka. Mimo, iż spędzają ze sobą zaledwie jeden tydzień w roku, gdy Indya wraz z rodzicami odwiedza ranczo Havenów. A choć tych dwoje dzieli wszystko – Indy opływa w luksusy, a West od najmłodszych lat ciężko pracuje, by osiągnąć swoje cele – na przestrzeni lat zbliżają się do siebie coraz bardziej. Łączy ich nie tylko namiętny romans,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-05-19
Sięgając po „Plan na miłość”, czyli debiutancką powieść Ally Zetterberg nastawiałam się na lekką i przyjemną komedię romantyczną. W zamian otrzymałam nietuzinkową historię o ludziach, którzy na co dzień muszą zmagać się z chaosem wokół siebie oraz, a może przede wszystkim, z zagubieniem i chaosem w swoich głowach.
Klara to kobieta niezwykła, która jednak nie do końca radzi sobie z zastaną rzeczywistością. Zmuszona do powrotu do rodzinnego Malmö, by na czas choroby taty poprowadzić rodzinną firmę budowlaną, stara się na nowo poukładać swoje życie. W wyniku zabawnego przypadku zatrudnia Alexa, obok którego nie jest w stanie przejść obojętnie… Jednak Alex dotknięty ogromną stratą również skrywa pewną tajemnicę… Czy dwójce bohaterów ewidentnie mających się ku sobie uda się ostatecznie dojść do porozumienia? Na pomoc z pewnością przyjdzie im niezastąpiony Google😊
Muszę przyznać, że dawno już nie czytałam tak cudownej i ciepłej historii miłosnej, jaką obdarzyła nas autorka. Klara od samego początku wzbudziła moją ogromną sympatię, nie tylko swym roztrzepaniem i specyficzną osobowością (która zresztą jest później uzasadniona), ale też poczuciem humoru i niepewnością, z jaką nierzadko mierzy się wiele kobiet. Jej relacja z Alexem budowana jest z wielką starannością, bez zbędnego pośpiechu i górnolotnych miłosnych scen, co nadaje całości realizmu i pewnego uczucia swojskości.
Na ogromny plus zasługują poruszane w powieści wątki chorób, takich jak cukrzyca typu 1, depresja czy atypowość, a przy okazji nie stanowią jedynie tła, a budują one tożsamość i osobowość naszych bohaterów. Spodobało mi się także umiejscowienie fabuły w szwedzkim Malmö, które nadało klimat powieści i zachęciło mnie wręcz, by kiedyś odwiedzić ten kraj. Może się uda😉
Ostatecznie szczerze polecam debiutancką książkę Ally Zetterberg miłośnikom książek obyczajowych, które oprócz wątku miłosnego mają do zaoferowania i przekazania znacznie więcej <3
Sięgając po „Plan na miłość”, czyli debiutancką powieść Ally Zetterberg nastawiałam się na lekką i przyjemną komedię romantyczną. W zamian otrzymałam nietuzinkową historię o ludziach, którzy na co dzień muszą zmagać się z chaosem wokół siebie oraz, a może przede wszystkim, z zagubieniem i chaosem w swoich głowach.
Klara to kobieta niezwykła, która jednak nie do końca radzi...
2025-03-25
„Pewnego dnia do kancelarii prawniczej w Londynie zostają zaproszone osoby, które z pozoru nic nie łączy. Czekają na nie tajemnicze pudełka niegdyś skrzętnie ukrywane przez kobietę prowadzącą dom dla samotnych matek. W środku znajdują się pamiątki, które niczym wehikuł czasu pozwolą na podróż w głąb rodzinnych tajemnic. Czy nieznajomi odważą się na wyprawę pozwalającą odkryć swoje pochodzenie i pozostawione niegdyś dziedzictwo?”
Utracone córki to seria autorstwa Sorayi Lane, która potrafi poruszyć najczulsze struny każdego czytelnika. Piąty tom tej niezwykłej serii zabiera nas do Paryża i pozwala poczuć klimat jego uliczek pachnących wypiekami oraz co rusz podziwiać wspaniałe modowe kreacje, w końcu Paryż nie od dziś nazywany jest właśnie stolicą mody. Kiedy Blake postanawia dowiedzieć się czegoś o swojej prababci i opisać swoje małe śledztwo na łamach czasopisma, którego jest dziennikarką, wszystkie tropy prowadzą ją do Francji – Paryża i jego okolic, gdzie krok po kroku kobieta odkrywa sekrety paczuszki pozostawionej niegdyś w „Domu Hope”. Kim była Evelina Lavigne i dlaczego tak nagle zniknęła z pierwszych stron gazet? W poszukiwaniach Blake pomaga charyzmatyczny kurator mody Henri, wobec którego kobieta nie potrafi pozostać obojętna. Jak potoczą się losy bohaterki? Czy uzyska ona odpowiedzi dotyczące jej pochodzenia i znajdzie w sobie odwagę, by spełnić marzenia sprzed lat?
Przyznaję, że dotychczas udało mi się przeczytać jedynie pierwszy tom serii, ale od razu poczułam sympatię do stylu autorki i bardzo spodobał mi się pomysł na historię. „Córka z Paryża” nie odstaje od swojej poprzedniczki, mogę śmiało stwierdzić, że poruszyła mnie i wciągnęła równie mocno 😊 Losy Blake i Henri’ego, a także retrospekcja opisująca historię Eveliny cudownie się uzupełniały i nie pozwalały oderwać się od lektury. Przyjemny i lekki styl autorki, malownicze opisy francuskich miasteczek i Paryża, wzbudzający sympatię bohaterowie oraz ogrom wzruszeń upewniły mnie, iż do książek S. Lane będę wracać nie raz.
Już teraz planuję nadrobić czytelnicze zaległości i polecam to również Wam, bo naprawdę warto😉
„Pewnego dnia do kancelarii prawniczej w Londynie zostają zaproszone osoby, które z pozoru nic nie łączy. Czekają na nie tajemnicze pudełka niegdyś skrzętnie ukrywane przez kobietę prowadzącą dom dla samotnych matek. W środku znajdują się pamiątki, które niczym wehikuł czasu pozwolą na podróż w głąb rodzinnych tajemnic. Czy nieznajomi odważą się na wyprawę pozwalającą...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2024-12-20
Od pewnego czasu święta dla Jaśminy nie mają już magii ani uroku. Odkąd jej ukochana mama zachorowała na Alzheimera, głowę dziewczyny zaprząta tylko jedna myśl – ile czasu pozostało, zanim wspomnienia i pamięć o bliskich znikną na zawsze. W przypływie determinacji Jaśmina postanawia spełnić największe marzenie mamy i na chwilę przed Bożym Narodzeniem udaje się do Wenecji, która w pod listopadowym słońcem olśniewa i nieustannie zachwyca. W podróży towarzyszy jej poznany na forach internetowych chłopak, z którym mimo początkowych oporów Jaśmina odnajduje nić porozumienia. Z pomocą Rafała Jaśmina stara się odkryć ukrywane skrzętnie tajemnice przeszłości, by niczym tytułowa mozaika wspomnienia dzieciństwa ułożyły się w spójną całość. Czy jej się uda?
„Świąteczna mozaika” to przepiękna opowieść o odnajdywaniu siebie oraz o sile rodzinnych więzi. Przepełniona ciepłem i magią świątecznych przygotowań w poruszający sposób opowiada o miłości, która pojawia się niespodziewanie i wprowadza do życia nadzieję i poczucie bezpieczeństwa.
Powieść Nataszy Sochy to idealna lektura, by wprawić czytelnika w świąteczny nastrój, ale także zmusić do refleksji oraz zabrać w magiczną podróż po nieznanych zakamarkach cudownej Wenecji.
Od pewnego czasu święta dla Jaśminy nie mają już magii ani uroku. Odkąd jej ukochana mama zachorowała na Alzheimera, głowę dziewczyny zaprząta tylko jedna myśl – ile czasu pozostało, zanim wspomnienia i pamięć o bliskich znikną na zawsze. W przypływie determinacji Jaśmina postanawia spełnić największe marzenie mamy i na chwilę przed Bożym Narodzeniem udaje się do Wenecji,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2024-11-29
Z powieścią „Pogodna dziewczyna” miałam początkowo pewien problem. Kompletnie nie potrafiłam się wciągnąć, przez co jej przeczytanie zajęło mi zdecydowanie zbyt wiele czasu jak na taką lekką i nie za grubą komedię romantyczną. Jednak sama nie rozumiem dlaczego, bo gdy już się wciągnęłam w historię głównej bohaterki, nie mogłam się oderwać.
Ari Abrams to ogromna miłośnicza deszczu, zamieci śnieżnych i innych gwałtownych zjawisk pogodowych. Nic dziwnego, w końcu pracuje jako pogodynka w stacji KSEA. Tę wymarzoną pracę zakłóca jednak ciągły i gwałtowny konflikt między kierowniczką Ari – legendarną Torrance Hale a jej byłym mężem i szefem działu wiadomości. Po katastrofalnej w skutkach imprezie bożonarodzeniowej w głowie Ari Abrams naradza się pomysł, by na nowo połączyć dwoje szefów, którzy widocznie wciąż się ku sobie mają. W tych knowaniach pomaga jej uroczy i nieco nieśmiały dziennikarz sportowy Russell Barringer. Sęk w tym, że zabawa w kupidyna przyciąga dwoje bohaterów do siebie niczym magnes. Czy pod dachem stacji telewizyjnej narodzi się więcej niż jedno uczucie?
„Pogodna dziewczyna” to ze względu na tematykę idealna lektura na długie, jesienne wieczory. Nie jest to jednak jedynie naiwna komedia z romansem w tle. Książka porusza bowiem bardzo ważny temat, jakim jest depresja. Choroba, która dotknęła nie tylko główną bohaterkę potrafi nieźle namieszać zarówno w głowie jak i w życiu. Wątek ten sprawił, iż Ari Abrams stała się postacią z krwi i kości. Bardzo cieszy mnie poruszenie tego tematu, gdyż depresja nie jest mi obca i choć sama nigdy nie chorowałam, to uważam, iż powinno się o niej pisać częściej, tak byśmy potrafili się z nią oswoić i być wsparciem dla bliskich cierpiących z jej powodu.
Zwyczajni, nieromantyzowani na siłę i bardzo sympatyczni bohaterowie sprawili, iż świetnie się przy lekturze bawiłam, jednocześnie znajdując miejsce na refleksję.
Szczerze polecam „Pogodną dziewczynę”, jeśli lubicie tego typu powieści😉
Z powieścią „Pogodna dziewczyna” miałam początkowo pewien problem. Kompletnie nie potrafiłam się wciągnąć, przez co jej przeczytanie zajęło mi zdecydowanie zbyt wiele czasu jak na taką lekką i nie za grubą komedię romantyczną. Jednak sama nie rozumiem dlaczego, bo gdy już się wciągnęłam w historię głównej bohaterki, nie mogłam się oderwać.
Ari Abrams to ogromna miłośnicza...
2024-09-11
Pewnego dnia do kancelarii prawniczej w Londynie zostają zaproszone osoby, które z pozoru nic nie łączy. Czekają na nie tajemnicze pudełka niegdyś skrzętnie ukrywane przez kobietę prowadzącą dom dla samotnych matek. W środku znajdują się pamiątki, które niczym wehikuł czasu pozwolą na podróż w głąb rodzinnych tajemnic. Czy nieznajomi odważą się na wyprawę pozwalającą odkryć swoje pochodzenie i pozostawione niegdyś dziedzictwo?
„Córka z Włoch” to rozpoczynająca ośmiotomowy cykl „Utracone córki” powieść autorstwa Sorayi Lane. Opowiada ona historię Lily, która wybiera się do Włoch, aby rozpocząć tam pracę w przepięknej winnicy. Otrzymawszy pudełko z pozoru nic nie znaczącymi świstkami papieru postanawia, by odkryć historię ukochanej babci i jej nieżyjącego już ojca. Na miejscu przyjdzie jej nie tylko poznać swoje pochodzenie, ale także zdobyć szansę na szczęście i miłość. Czy Lily ją wykorzysta?
Muszę przyznać, że pierwsza powieść z serii skradła moje serce. Mimo, iż do lektury podchodziłam raczej sceptycznie, bardzo szybko okazało się, że nie jestem w stanie się od niej oderwać. Soraya Lane podarowała nam niezwykle ciepłą i piękną opowieść o walce o marzenia, o gorzkim smaku miłości, utracie bliskich i szansie na odkupienie. Mimo, że konceptem cykl ten przypomina „Siedem Sióstr” Lucindy Riley, dzieło Lane broni się samodzielnie.
Bardzo podobał mi się zabieg prowadzenia równoległej narracji na dwóch płaszczyznach czasowych, które opowiadały o losach Lily dziejących się współcześnie oraz opisywały historię miłosną Estee i Felixa w okresie przed i po II wojnie światowej. Oba wątki ogromnie mi się podobały i powodowały niemałe wzruszenie.
Obawiam się jedynie, że kolejne z części mogą nie przypaść mi do gustu tak bardzo, ze względu na moją wielką i nieodwracalną miłość do Włoch. Klimat włoskich winnic i miasteczek położonych w Piemoncie niezmiennie zachwycał. Mimo wszystko jestem pewna, że po kolejne książki z cyklu sięgnę, bo przy pierwszej bawiłam się naprawdę dobrze i polecam ją jako lekką i przyjemną lekturę😊
Pewnego dnia do kancelarii prawniczej w Londynie zostają zaproszone osoby, które z pozoru nic nie łączy. Czekają na nie tajemnicze pudełka niegdyś skrzętnie ukrywane przez kobietę prowadzącą dom dla samotnych matek. W środku znajdują się pamiątki, które niczym wehikuł czasu pozwolą na podróż w głąb rodzinnych tajemnic. Czy nieznajomi odważą się na wyprawę pozwalającą odkryć...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2024-08-06
Lato nieubłaganie zmierza ku końcowi, choć temperatury jeszcze nie dają nam tego odczuć 😉 Wraz ze zbliżającą się jesienią bardzo lubię sięgać po lekkie i niezobowiązujące lektury, a do moich ulubionych należą książki Julii Quinn z serii Bridgertonowie.
„Grzesznik nawrócony” to szósty tom serii, który opowiada o losach kolejnej z sióstr Bridgerton, czyli o Francesce. I przyznaję, iż autorka mimo tylu napisanych książek wciąż potrafi mnie zauroczyć i zaskoczyć, a ja niezmiennie pozostaję fanką przedstawionych przez nią bohaterów😉 Francesca Bridgerton zdecydowanie wyróżnia się wśród swego rodzeństwa ze względu na charakter. To bohaterka bardzo spokojna i powściągliwa w okazywaniu emocji. Jednocześnie (przynajmniej dotychczas) jako jedyna zostaje przez autorkę obdarzona wątkiem straty i przeżywania żałoby podobnym do losów nestorki rodu. Jednocześnie, w przeciwieństwie do lady Violet, dostaje ona szansę na zakochanie się po raz drugi. Ten wyjątkowy jak dla serii wątek sprawił, iż „Grzesznik nawrócony” jest powieścią wyróżniającą się na tle poprzedniczek, a sympatyczni bohaterowie i fabuła dziejąca się z dala od zgiełku miasta (bo gdzieś na szkockich ziemiach) sprawiły, iż nie mogłam oderwać się od lektury i skończyłam ją błyskawicznie <3
Jeśli jesteście fanami ekranizacji powieści Julii Quinn na Netflixie oraz zaczytujecie się w jej dziełach, to zapewniam -„Grzesznik nawrócony” stanowi godną kontynuację. A tych z Was, którzy jeszcze po słowo pisane nie sięgnęli, zachęcam, by dłużej nie zwlekać. Nie pożałujecie😉
Lato nieubłaganie zmierza ku końcowi, choć temperatury jeszcze nie dają nam tego odczuć 😉 Wraz ze zbliżającą się jesienią bardzo lubię sięgać po lekkie i niezobowiązujące lektury, a do moich ulubionych należą książki Julii Quinn z serii Bridgertonowie.
„Grzesznik nawrócony” to szósty tom serii, który opowiada o losach kolejnej z sióstr Bridgerton, czyli o Francesce. I...
2024-07-25
Lea Woods po dwóch latach spędzonych w Nowym Jorku wraca to swojego taty na wakacje. Wraca, choć Westfield wiąże się z bolesnym wspomnieniem tamtego lata, gdy Flynn Ashford rozdarł serce Lei na drobne kawałki. Co więcej, jej rodzinne miasteczko nie jest już tak bezpieczne jak przed laty. Młoda kobieta prócz osobistych problemów i czyhających na nią niebezpieczeństw będzie musiała poradzić sobie także z przeszywającym spojrzeniem jej pierwszej miłości. A choć przysięgała sobie, że nie popełni już tego samego błędu, wydarzenia tamtego lata wciąż do niej wracają. Bo być może, dla Flynna tamto lato liczyło się dużo bardziej, niż starał się jej wmówić. Czy zakazane uczucie, które nie miało prawa się wydarzyć, będzie miało szansę na nową historię, tym razem z happy endem?
W dylogii Laury Savaes zakochałam się niemal od razu. Pierwszą z części, czyli „Tamtego lata” przeczytałam w tempie ekspresowym i podobnie było z „To nie było tylko lato”. Choć to literatura młodzieżowa, jest to dzieło niezwykle dojrzałe, kompletne i poruszające w każdym calu. Uważam, że w tych powieściach zakochają się młodsze, jak i starsze czytelniczki. Historia miłosna Lei i Flynna porusza bowiem niezwykle ważne i potrzebne wątki. Główna bohaterka to osoba z ADHD, dzięki czemu czytelnik ma okazję zobaczyć, jak radzą sobie osoby dotknięte tego rodzaju neuroatypowością. Dodatkowo cykl świetnie ukazuje trudne relacje między rodzicami a dziećmi, próby radzenia sobie z chorobami najbliższych i poszukiwanie własnej, życiowej drogi.
Bardzo podoba mi się to, jak nasi bohaterowie dojrzeli na przestrzeni obu tomów, nie tylko fizycznie ale przede wszystkim emocjonalnie. Co więcej, jeszcze nigdy nie przeczytałam książek, w których motyw enemies to lovers, byłby tak satysfakcjonujący, a jednocześnie taki prawdziwy i angażujący czytelnika. Tej dwójki bohaterów chyba nigdy nie zapomnę i żałuję mocno, że Tamtego lata jest tylko i wyłącznie dylogią😊
Szczerze Wam polecam oba tomy, bo dzięki lekkiemu stylowi autorki są idealne na lato, a jednocześnie pozostają wyjątkowo błyskotliwe i ujmujące.
Lea Woods po dwóch latach spędzonych w Nowym Jorku wraca to swojego taty na wakacje. Wraca, choć Westfield wiąże się z bolesnym wspomnieniem tamtego lata, gdy Flynn Ashford rozdarł serce Lei na drobne kawałki. Co więcej, jej rodzinne miasteczko nie jest już tak bezpieczne jak przed laty. Młoda kobieta prócz osobistych problemów i czyhających na nią niebezpieczeństw będzie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Kto z Was czekał z niecierpliwością na kolejną książkę Melisy Bel? :D Przyznam się, że ja! 😉
Rezolutna wychowanka sierocińca Hazel Brown od najmłodszych lat fascynuje się pracą u boku koni. Jej marzenie zostania pełnoprawną trenerką w dużej stadninie skrzętnie psuje fakt, iż jest kobietą… Dlatego przebrana w męskie ubrania Hazel stopniowo nabiera doświadczenia, by postarać się o wymarzoną pracę u lorda Coventry‘ego. Aby dowiedzieć się o nim czegoś więcej, zakrada się pewnego wieczoru na jeden z jego wystawnych bali i tam spotyka tajemniczego jegomościa, którego urok osobisty oddziałuje na dziewczynę jak nigdy przedtem. To niespodziewane spotkanie zapoczątkuje serię wielu intrygujących i często zabawnych sytuacji, a sama Hazel będzie musiała zadać sobie pytanie czy gotowa jest otworzyć serce na miłosne doznania i namiętność ze strony „lorda z piekła rodem”😉
Jak dobrze było wrócić do świata wykreowanego przez Melisę Bel :D W końcu doczekaliśmy się historii miłosnej chłopczycy Hazel i cóż to była za wspaniała czytelnicza przygoda😉 Niezwykle spodobał mi się lord Blake Coventry i jego niewymuszone poczucie humoru będące przyczyną częstych utarczek słownych z główną bohaterką oraz komicznych sytuacji. Całość czytało mi się błyskawicznie i zdecydowanie jest to zasługa pióra autorki, którego niezmiennie pozostaję wielką fanką. Piękny, poetycki styl, sympatyczni i autentyczni bohaterowie oraz nienachalnie przedstawione miłosne igraszki sprawiły, iż nie mogłam oderwać się od lektury. Jestem też niezmiernie wdzięczna za ponowne wprowadzenie na salony ukochanych postaci, których przygody śledziliśmy już prędzej i możliwość sprawdzenia, co u nich słychać ;)
Seria „Co za para!” oraz wszystkie powieści Melisy Bel to zdecydowanie gratka dla fanów romansów historycznych z tętniącym życiem towarzyskim XIX-wiecznym Londynem w tle. Polecam twórczość autorki z całego serca i jak zawsze z niecierpliwością wypatruję kolejnych historii z nutką pikanterii i pasji :)
Kto z Was czekał z niecierpliwością na kolejną książkę Melisy Bel? :D Przyznam się, że ja! 😉
Rezolutna wychowanka sierocińca Hazel Brown od najmłodszych lat fascynuje się pracą u boku koni. Jej marzenie zostania pełnoprawną trenerką w dużej stadninie skrzętnie psuje fakt, iż jest kobietą… Dlatego przebrana w męskie ubrania Hazel stopniowo nabiera doświadczenia, by...
2024-05-02
Zabierając się za lekturę „Westwell”, czułam zainteresowanie, jednocześnie będąc nastawiona sceptycznie do tego tytułu. Jednak nie spodziewałam się, że ostatecznie dostanę tak wielki emocjonalny rollercoaster i pełną intryg historię rodem z ekranu filmowego ;)
Helena Weston po czasie spędzonym w Anglii ma szansę na powrót do Nowego Jorku. Miasta naznaczonego osobistą tragedią, bowiem przed dwoma laty w jednym z hotelowych pokoi zostają odnalezione ciała siostry Heleny -Valerie i jej narzeczonego Adama Coldwella. Zdeterminowana kobieta postanawia dowiedzieć się prawdy o tamtej zbrodni, by raz na zawsze oczyścić imię swojej siostry. Oznacza to spotkanie z największym wrogiem, bratem Adama – Jessiahem Coldwellem, do którego wbrew sobie Helena zaczyna czuć coś zgoła odmiennego niż nienawiść. Czy Helenie uda się odkryć, co tak naprawdę stało się tamtej feralnej nocy? Czy zakazana miłość ma prawo na szczęśliwe zakończenie?
Jestem szczerze zachwycona powieścią Leny Kiefer. Początkowo myślałam, że „Westwell” będzie pełnym uniesień, lekkim w odbiorze romansem, idealnym na weekendową lekturę. Ta historia to jednak coś więcej. Pełna tajemnic i intryg powieść będąca połączeniem kryminału i tragicznej historii miłosnej. Styl i język autorki sprawił, iż książkę mimo dużych rozmiarów czytało się niezwykle szybko i nie można było się od lektury oderwać. Myślę, że nie pomylę się stwierdzeniem, iż autorka inspirowała się mocno dramatem Szekspira, gdyż podała nam uwspółcześnioną wersję opowieści o Romeo i Julii, toczącą się wśród nowojorskich elit, gdzie pieniądze grają najważniejszą rolę w zdobywaniu władzy. Jednocześnie powieść ukazuje, iż prawdziwej miłości nie można kupić za żadne pieniądze.
Z ogromną niecierpliwością będę czekała na kolejne tomy, by dowiedzieć się o losach Heleny i Jessa, a Wam szczerze polecam książkę Leny Kiefer, bo gwarantuje niezapomniane wrażenia ;)
Zabierając się za lekturę „Westwell”, czułam zainteresowanie, jednocześnie będąc nastawiona sceptycznie do tego tytułu. Jednak nie spodziewałam się, że ostatecznie dostanę tak wielki emocjonalny rollercoaster i pełną intryg historię rodem z ekranu filmowego ;)
Helena Weston po czasie spędzonym w Anglii ma szansę na powrót do Nowego Jorku. Miasta naznaczonego osobistą...
2024-04-02
Dani Brown jest kobietą twardo stąpającą po ziemi. Pewna siebie, inteligentna, skrzętnie pnie się po szczeblach kariery naukowej. Jako ambitna pracoholiczka nie ma czasu na niepotrzebne życie uczuciowe, dlatego z pomocą mają jej przyjść modły do bogini Oszun, by ta pomogła w znalezieniu odpowiedniego partnera do zabaw łóżkowych. W końcu uczucia jedynie komplikują życie, prawda?
Szybko okazuje się, iż wymarzonym sekspartnerem zostaje przyjaciel Daniki, przystojny ochroniarz Zafir. Sprawy jednak komplikują się, gdy dziwnym zbiegiem okoliczności Dani i Zaf stają się bohaterami hashtagu #DotkorkaRugbisty, a niepoprawny romantyzm ochroniarza nie pozwala trzymać uczuć na wodzy. Czy Dani w końcu zrozumie, czego tak naprawdę pragnie od życia?
„Zrozum to, Dani Brown” to kolejna odsłona serii o siostrach Brown autorstwa Talii Hibbert i ogromnie się cieszę, że dzięki @czwartastrona mogłam tę powieść przeczytać 😊 Muszę jednak przyznać, że mimo, iż naprawdę mocno polubiłam główną bohaterkę i jej obiekt westchnień, tak dziwnym zrządzeniem losu to historia Chloe Brown z pierwszej części cyklu spodobała mi się najbardziej. I nie zrozumcie mnie źle. Przy lekturze bawiłam się świetnie. Poczucie humoru w książce przepełnione sarkastycznymi docinkami między dwójką bohaterów sprawiały, że co rusz wybuchałam śmiechem, kibicując im do końca. Lekki ton opowieści (bo to w końcu komedia romantyczna), dynamizm między kochankami, sceny miłosne były niezwykle satysfakcjonujące. Zabrakło mi jednak tej iskry przy samym finale, która by mnie ukontentowała i pozwoliła należycie się wzruszyć😉 (a kończąc „Zacznij żyć, Chloe Brown” ryczałam jak bóbr).
Wciąż jednak z czystym sumieniem mogę polecić powieść Talii Hibbert wszystkim fanom i fankom komedii romantycznych, gdyż doskonale spełnia swoją rolę, a co najważniejsze, nie jest jedynie płytką opowiastką miłosną. Na kartach powieści zostają bowiem poruszone szalenie ważne wątki – walka z żałobą i depresją, utrata zaufania i niemoc w okazywaniu emocji czy radzenie sobie ze stanami lękowymi – autorka podeszła do tych tematów z szacunkiem i należytą powagą.
Jeśli więc szukacie lekkiej, a jednocześnie mądrej lektury na weekend, „Zrozum to, Dani Brown” będzie dobrym wyborem😉
Dani Brown jest kobietą twardo stąpającą po ziemi. Pewna siebie, inteligentna, skrzętnie pnie się po szczeblach kariery naukowej. Jako ambitna pracoholiczka nie ma czasu na niepotrzebne życie uczuciowe, dlatego z pomocą mają jej przyjść modły do bogini Oszun, by ta pomogła w znalezieniu odpowiedniego partnera do zabaw łóżkowych. W końcu uczucia jedynie komplikują życie,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Sybil i Raymond pochodzą z zupełnie różnych światów. On – pan Eryndoru, na co dzień żelazną, lecz sprawiedliwą ręką włada swymi ziemiami. Ona – dziewczyna z ludu, pomagająca w potrzebie zielarka, która jednak musi się ukrywać, gdyż kobieta parająca się ziołolecznictwem w oczach Kościoła staje się niebezpieczna. Rozdzielił ich nie tylko status społeczny, a pewna tragiczna noc, która wzajemne zainteresowanie zmieniła w niechęć i rozgoryczenie na lata. Kiedy zaś siejący strach bracia pokutnicy planują raz na zawsze pozbyć się Sybil, drogi bohaterów krzyżują się ponownie. Nie mająca nic do stracenia rudowłosa piękność przyjmuje pomoc Raymonda, znajdując schronienie w jego zamku. A na światło dzienne wychodzą nie tylko nowe fakty, ale też stare uczucie nie daje o sobie zapomnieć. Czy trauma po stracie i poczucie zdrady po raz kolejny staną bohaterom na przeszkodzie? O tym czytelniku, musisz dowiedzieć się sam😉
Jakże ja uwielbiam takie czytelnicze niespodzianki! Znam prozę Melisy Bel nie od dziś, a jednak autorka wciąż potrafi mnie zaskoczyć nową opowieścią. Pierwsza z odsłon serii Mroczni oblubieńcy ogromnie przypadła mi do gustu, jednak mam wrażenie, że tym razem dostaliśmy coś zgoła odmiennego, a jednak wciąż wspaniałego. „Pan i władca” tym razem zaskoczył mnie zupełnie innym klimatem niż poprzednia część. Mamy tu bowiem historię dwójki bohaterów zarysowaną w sposób niezwykle subtelny i zrównoważony. Narracja prowadzona jest niespiesznie i od samego początku buduje wciąż rosnące napięcie między bohaterami, którym jednocześnie na każdym kroku towarzyszy niepewność co do wzajemnych intencji oraz strach o odkrycie kryjówki Sybil. Dawne urazy dochodzą do głosu, a bohaterowie muszą na nowo nauczyć się zaufania. Motyw drugiej szansy zadziałał tu naprawdę doskonale, portrety psychologiczne zostały zarysowane wyśmienicie, choć muszę przyznać, że chciałabym więcej z budowania ich wzajemnej relacji. Całość zrobiła na mnie ogromne wrażenie, bardzo mocno zżyłam się z bohaterami i rzeczywiście współodczuwałam ich emocje, strach, złość czy wzajemną namiętność. Nie mogło oczywiście zabraknąć tu sceny zbliżenia, która jak zawsze została oddana w sposób absolutnie poetycki i przyprawiający o szybsze bicie serca. Ogromnym atutem stały się także przepiękne ilustracje, które jeszcze mocniej pozwalały zanurzyć się w ten surowy, mroczny świat średniowiecznych przesądów i podziałów między społeczeństwem.
Ogromnie się cieszę, że po raz kolejny Melisa nie zawiodła moich oczekiwań, a zapowiedź historii kolejnych bohaterów sprawiła, iż z ogromnym zaciekawieniem i niecierpliwością będę czekała na więcej. Serdecznie polecam!
Sybil i Raymond pochodzą z zupełnie różnych światów. On – pan Eryndoru, na co dzień żelazną, lecz sprawiedliwą ręką włada swymi ziemiami. Ona – dziewczyna z ludu, pomagająca w potrzebie zielarka, która jednak musi się ukrywać, gdyż kobieta parająca się ziołolecznictwem w oczach Kościoła staje się niebezpieczna. Rozdzielił ich nie tylko status społeczny, a pewna tragiczna...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to