-
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać28 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać441 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
Biblioteczka
2026-03-22
2026-03-12
2026-02-22
2025-12-04
2026-01-05
2023-08-09
Świetne, świetne!
Myślałam, że to będzie jak standardowy tomik wierszy Kogoś Tam - zebrane wiersze, może z jakimś konceptem, ale niekoniecznie połączone w jakąś spójną większą całość... A tu proszę! Zdarzyło się. Książka o tożsamości, Polsce, ludziach i historii, (białym) wierszem pisana.
(Same ogólniki tu zostawiam, bo nie aspiruję o 23:28 do analizowania niczyjej poezji, w żadnym stopniu.)
Zakładam, że "Pustko" może nie wylądować u kogoś, kto nie jest z pokolenia autora, nie miał/ma styczności z tymi samymi kręgami (kulturowymi/muzycznymi/memicznymi nawet), bo niektórych pojęć, porównań czy słów w ogóle nie zrozumie.
Na marginesie napiszę, że szkoda, bo wiem, że moja mama niektóre wiersze bardzo by doceniła, ale już widzę jak muszę jej tłumaczyć co to little simz i progrock i czemu yolokaust i belgijskie, a nie jakieś inne, wagony i że "rzułtych" to nie przypadkowe potknięcie korektora.
Nieważne.
Ujęło mnie "Pustko" jak dawno żadna współczesna poezja nie ujęła.
Najbardziej chyba "Kolejna lekcja religii, 1998" i "Mój pierwszy samobójca, 1997" za to, jak krótkie i jak w punkt są.
I "(...) Zaraźliwy w Polszcze mór na wszelakie bydlę uderzył" za namalowany obraz, przy którym, gdybym mogła, zrobiłabym sobie selfie i wrzuciła na instagramowe stories z dopiskiem "Tak było!". Bo rzeczywiście wtedy tak było, jak nie tam, gdzie był autor, to tam gdzie ja byłam, i jeśli nie tak, to niemalże tak, trochę tylko inaczej.
No i "Hu Bo", kończący tomik wiersz, który samą swoją końcówką mnie uderzył między oczy. A nie spodziewałam się tego uderzenia zupełnie. Not fair, Autorze!
Świetne, świetne!
Myślałam, że to będzie jak standardowy tomik wierszy Kogoś Tam - zebrane wiersze, może z jakimś konceptem, ale niekoniecznie połączone w jakąś spójną większą całość... A tu proszę! Zdarzyło się. Książka o tożsamości, Polsce, ludziach i historii, (białym) wierszem pisana.
(Same ogólniki tu zostawiam, bo nie aspiruję o 23:28 do analizowania niczyjej...
2025-10-18
2025-08-10
2025-06-23
2017-10-01
2025-06-13
2023-09-22
2025-01-13
2024-11-15
W kategorii "książki jutuberów" to nawet całkiem niezła ;)
A tak na serio: wiadomo, że tego typu poradniki jak są dla każdego, to trochę też dla nikogo. I w tym wypadku część checklist nie będzie dla wszystkich, zależnie od ich historii i celów, część checklist jest niewykonalna albo wręcz kontrproduktywna dla neuroróżnorodnych osób, część jest "ech", w tym sensie, że może i coś wnoszą do życia po wykonaniu, ale czy na pewno warto.
Na plus zaliczę Joe, że jest tego w epilogu świadomy.
Ale w tym galimatiasie jest też kilka checklist, które rzeczywiście mi podsunęły kilka nowych pomysłów, kilka przy których pomyślałam "no, tak, rzeczywiście powinnam..." i kilka, które, choć nie dla mnie, wspieram całym sercem.
Jedyne do czego tak naprawdę mogę się przyczepić, to fakt, że niektóre punkty na niektórych checklistach nie mają w sobie żadnej akcji. Osobiście mnie to trochę wytrącało z równowagi - checklista w kokpicie to spis akcji do wykonania, tego samego spodziewałam się tutaj, a okazało się, że nie zawsze powinnam.
W kategorii "książki jutuberów" to nawet całkiem niezła ;)
A tak na serio: wiadomo, że tego typu poradniki jak są dla każdego, to trochę też dla nikogo. I w tym wypadku część checklist nie będzie dla wszystkich, zależnie od ich historii i celów, część checklist jest niewykonalna albo wręcz kontrproduktywna dla neuroróżnorodnych osób, część jest "ech", w tym sensie, że...
Mam kilka zarzutów co do tej książki.
Konceptualnie: super! Miała pokazywać Japonię lokalną, tę której turyści zwykle nie widzą, tę zwykłą, codzienną. Niektórym z komiksów się to udaje, ale...
Wyczuwam, że scenarzysta miał kilka scenariuszy w szufladzie, ale to było za mało na książkę, więc dopisał kilka innych na szybko. Wyczuwam tak, bo trzy z komiksów są bardzo dobre, jeden dodatkowo powinien rozrosnąć się do większych rozmiarów, bo upchnięty na 15 stronach jest historią opowiedzianą po łebkach... Za to reszta, to coś na co zareagowałam co najwyżej "ech", bo każda inna reakcja wydawała się stratą energii.
Dwie z opowieści to takie przeciętniaczki, no można sobie obejrzeć, nic to do życia nie wniesie, ale może się człowiek pod nosem uśmiechnie. Pozostałe pięć nie wiem po co powstało. Albo scenariusz powiela kliszę za kliszą, albo nie ma sensu, przekazu, czegokolwiek i po przeleceniu wzrokiem człowiek się zastanawia "no ale po co to powstało?", albo jest, tak jak tytułowy komiks, zbiorem niepowiązanych ilustracji. Na dodatek brzydkich, więc to nie tak, że sobie mogę podglądać lokalną Japonię oczami artysty, bo oglądam co najwyżej trójkolorowe cliparty.
Właśnie, styl(e - bo każda z opowieści ma swojego artystę). Połowa z komiksów jest zwyczajnie... brzydka. Zamierzenie, czy nie, ale jeśli scenariusze nie mają sensu, przekazu albo zwyczajnie są nudne, to chciałabym móc chociaż popatrzeć na niekaleczące oczu ilustracje. Niestety w "Iogi" różnie z tym bywa.
Za to najulubieńszym komiksem z całego zbioru jest "To-chan". Nic się w nim nie wydarzyło, ot, pójście na basen, ale serduszko ogrzało. Gdyby "Iogi" miało więcej takich typowych slice of life, skupiających uwagę na czymś konkretnym - moja ocena byłaby o wiele wyższa.
Mam kilka zarzutów co do tej książki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKonceptualnie: super! Miała pokazywać Japonię lokalną, tę której turyści zwykle nie widzą, tę zwykłą, codzienną. Niektórym z komiksów się to udaje, ale...
Wyczuwam, że scenarzysta miał kilka scenariuszy w szufladzie, ale to było za mało na książkę, więc dopisał kilka innych na szybko. Wyczuwam tak, bo trzy z komiksów są bardzo...