-
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać28 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać441 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
Biblioteczka
2026-02-22
2024-06-16
2023-12-27
2023-12-16
2018-08-14
O tym, czym jest i czym może być sztuka.
O tym, że dobra sztuka, "prawdziwa sztuka" to ta, która porusza coś w sercu, przynosi ukojenie albo inspirację, zadaje pytania i szuka odpowiedzi.
O tym, że ta sama sztuka może przyjąć różne formy, kształty i kolory. O tym, że gdy na zewnątrz hula zniszczenie, sztuka, w jakiejkolwiek formie, może być naszym schronieniem. Azylem przed złem świata. Odmiennym obrazem, który przyjmuje się z ulgą po patrzeniu przez nieskończoność na okropieństwa.
O tym, że sztuka jest tworzeniem, budowaniem, naprawianiem. Że ma siłę by zmienić nawet niezmienialne, by odbudować zrujnowane, że jest jednocześnie narzędziem i oparciem, czynnością i efektem, życiem i przeżyciem.
Ostatecznie, że sztuka ta, chociażby w najdziwniejszej formie, może być przypomnieniem o drugiej stronie życia, o spokoju i oddechu, o tym, że choć możemy żyć w najstraszniejszych czasach, gdzieś tam pod tym ukryte jest zwykłe życie, toczące się bez przerwy, rozterki, czynności, marzenia i myśli, do których możemy wrócić by odpocząć.
Jak do domu, przez otwarte drzwi, tak do spokoju, przez sztukę.
O tym, czym jest i czym może być sztuka.
O tym, że dobra sztuka, "prawdziwa sztuka" to ta, która porusza coś w sercu, przynosi ukojenie albo inspirację, zadaje pytania i szuka odpowiedzi.
O tym, że ta sama sztuka może przyjąć różne formy, kształty i kolory. O tym, że gdy na zewnątrz hula zniszczenie, sztuka, w jakiejkolwiek formie, może być naszym schronieniem. Azylem...
2022-11-27
2022-09-05
Te zmiany stylu! Dostałam oczopląsu. :|
Do tej pory było ciekawie i intrygująco. W tym tomie za to jest nudno i irytująco.
Nudno - bo niewiele się dzieje i niewiele w zasadzie wyjaśnia.
Irytująco - bo historia skacze po bogach jak leci a i każda sekwencja jest rysowana przez innego rysownika. Do tego stopnia te style się różnią, że czasem miałam problem z rozpoznaniem na pierwszy rzut oka kto jest kim. A mając kilkunastu głównych bohaterów to już wystarczająco skomplikowana sytuacja bez takich utrudnień.
Po poprzedniej, bardzo dobrej i dynamicznej części nastawiłam się na o wiele, WIELE więcej.
Te zmiany stylu! Dostałam oczopląsu. :|
Do tej pory było ciekawie i intrygująco. W tym tomie za to jest nudno i irytująco.
Nudno - bo niewiele się dzieje i niewiele w zasadzie wyjaśnia.
Irytująco - bo historia skacze po bogach jak leci a i każda sekwencja jest rysowana przez innego rysownika. Do tego stopnia te style się różnią, że czasem miałam problem z rozpoznaniem na...
2022-08-29
Książka do kilku(nasto)dniowej kontemplacji, nie czytania na szybko.
Trochę truizmów, ale trochę też ważnych spostrzeżeń. Ogólnie na plus (no i to też nie autora wina, że niektóre życiowe prawdy zaanektowali sobie instagramowi filozofowie).
Książka do kilku(nasto)dniowej kontemplacji, nie czytania na szybko.
Trochę truizmów, ale trochę też ważnych spostrzeżeń. Ogólnie na plus (no i to też nie autora wina, że niektóre życiowe prawdy zaanektowali sobie instagramowi filozofowie).
2022-08-22
2022-07-21
Fuck this book. Man, fuck it.
Momentami terroryzuje wyobraźnią - jak na przykład te dwie strony ze snu, gdzie Jimmy zbiera Billy'ego z przewróconego domu (fuck this book, seriously).
Momentami nie terroryzuje ale też nie patyczkuje mówiąc: tutaj jest historia rodziny Corriganów i w żadnym pokoleniu nie ma happy endu.
Moim zdaniem lektura obowiązkowa jeśli ktoś szuka komiksu o traumie pokoleniowej i tym jak zranieni rodzice wychowują (lub nie) zranione dzieci.
Lektura zdecydowanie nieobowiązkowa dla tych zaś, którzy:
- nie lubią eksperymentów z formą - sama się kilka razy zgubiłam przesadnie pilnując chronologii zanim pozwoliłam historii popłynąć ufając, że ogólnie zrozumiem (i tak było łatwiej, i tak, zrozumiałam nawet bardziej niż ogólnie), im głębiej w książkę tym mniej skakania po pokoleniach i między jawą a snem
- tych, którzy sami się wychowywali w takich rodzinach - po co wam to czytać, wy to już wszystko wiecie.
Generalnie nie cierpię tego tytułu, ale połknęłam w dwa dni i szanuję mimo, że spieszy mi się to wynieść z mojego domu już teraz :)
Fuck this book. Man, fuck it.
Momentami terroryzuje wyobraźnią - jak na przykład te dwie strony ze snu, gdzie Jimmy zbiera Billy'ego z przewróconego domu (fuck this book, seriously).
Momentami nie terroryzuje ale też nie patyczkuje mówiąc: tutaj jest historia rodziny Corriganów i w żadnym pokoleniu nie ma happy endu.
Moim zdaniem lektura obowiązkowa jeśli ktoś szuka...
2022-06-18
2021-07-03
2021-06-29
2021-06-03
2020-08-30
2020-08-30
2020-08-26
2020-08-26
2020-08-01
Komiks z niewidomym Chopinem jedyny wart uwagi. "Paryż 1836" jeszcze coś się tam stara przekazać, pożartować.
Z tych gorszych to "Killing Me Softly" miało potencjał, a "Kto jest obok mnie?" ładną kreskę. Ale ogólnie to cała reszta do wyrzucenia.
Komiks z niewidomym Chopinem jedyny wart uwagi. "Paryż 1836" jeszcze coś się tam stara przekazać, pożartować.
Z tych gorszych to "Killing Me Softly" miało potencjał, a "Kto jest obok mnie?" ładną kreskę. Ale ogólnie to cała reszta do wyrzucenia.
2020-07-24
Mam kilka zarzutów co do tej książki.
Konceptualnie: super! Miała pokazywać Japonię lokalną, tę której turyści zwykle nie widzą, tę zwykłą, codzienną. Niektórym z komiksów się to udaje, ale...
Wyczuwam, że scenarzysta miał kilka scenariuszy w szufladzie, ale to było za mało na książkę, więc dopisał kilka innych na szybko. Wyczuwam tak, bo trzy z komiksów są bardzo dobre, jeden dodatkowo powinien rozrosnąć się do większych rozmiarów, bo upchnięty na 15 stronach jest historią opowiedzianą po łebkach... Za to reszta, to coś na co zareagowałam co najwyżej "ech", bo każda inna reakcja wydawała się stratą energii.
Dwie z opowieści to takie przeciętniaczki, no można sobie obejrzeć, nic to do życia nie wniesie, ale może się człowiek pod nosem uśmiechnie. Pozostałe pięć nie wiem po co powstało. Albo scenariusz powiela kliszę za kliszą, albo nie ma sensu, przekazu, czegokolwiek i po przeleceniu wzrokiem człowiek się zastanawia "no ale po co to powstało?", albo jest, tak jak tytułowy komiks, zbiorem niepowiązanych ilustracji. Na dodatek brzydkich, więc to nie tak, że sobie mogę podglądać lokalną Japonię oczami artysty, bo oglądam co najwyżej trójkolorowe cliparty.
Właśnie, styl(e - bo każda z opowieści ma swojego artystę). Połowa z komiksów jest zwyczajnie... brzydka. Zamierzenie, czy nie, ale jeśli scenariusze nie mają sensu, przekazu albo zwyczajnie są nudne, to chciałabym móc chociaż popatrzeć na niekaleczące oczu ilustracje. Niestety w "Iogi" różnie z tym bywa.
Za to najulubieńszym komiksem z całego zbioru jest "To-chan". Nic się w nim nie wydarzyło, ot, pójście na basen, ale serduszko ogrzało. Gdyby "Iogi" miało więcej takich typowych slice of life, skupiających uwagę na czymś konkretnym - moja ocena byłaby o wiele wyższa.
Mam kilka zarzutów co do tej książki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKonceptualnie: super! Miała pokazywać Japonię lokalną, tę której turyści zwykle nie widzą, tę zwykłą, codzienną. Niektórym z komiksów się to udaje, ale...
Wyczuwam, że scenarzysta miał kilka scenariuszy w szufladzie, ale to było za mało na książkę, więc dopisał kilka innych na szybko. Wyczuwam tak, bo trzy z komiksów są bardzo...