„Piszę wtedy, kiedy mam na to ochotę” – wywiad z Biancą Okońską, autorką książki „Poza mną”

LubimyCzytać
05.10.2020

„Wierzę, że w świecie literackim jest miejsce na pisanie o całej gamie emocji, nie tylko tych pozytywnych”, mówi Bianca Okońska. Debiutująca na rynku powieściopisarka opowiada o roli twórcy, swoich literackich fascynacjach i o tym, do kogo jest kierowana jej ksiażka „Poza mną”.

„Piszę wtedy, kiedy mam na to ochotę” – wywiad z Biancą Okońską,  autorką książki „Poza mną”

Poza mną Bianca Okońska[OPIS WYDAWCY] Jako terapeutka wie, że to nic dziwnego, że miłość sprzed lat staje nagle w drzwiach z zamiarem, by wszystko naprawić. Zdaje sobie również sprawę, że niełatwo uchronić się przed popełnianiem tych samych błędów. Jej małżeństwo rozpadło się kilka lat temu.

Bardzo dobrze potrafi słuchać innych. Nie słyszy samej siebie. Szczególnie teraz, gdy On – ten, który kiedyś tak bardzo ją zranił – stoi przed nią, zmuszając ją do zweryfikowania wielu poprzednich wyborów. Tego samego dnia w drzwiach jej gabinetu pojawia się chłopak, tak bardzo do Niego podobny. Jego widok budzi jeszcze więcej wspomnień i całkowicie burzy wypracowaną przez lata terapeutyczną monotonię.

„Poza mną” to przejmujące, gorzkie studium toksycznej relacji i sztuki dokonywania ważnych wyborów.

Marta Zielińska: „Poza mną” to Twój debiut literacki. Skąd pomysł na napisanie książki? I jak widzisz swoje pisarstwo?

Bianca Okońska: Pisanie towarzyszy mi jako pasja już bardzo długo i chyba jak w przypadku każdego, kto pisze do szuflady po cichu, zawsze marzyłam o wydaniu czegoś własnego. Napisanych tekstów, napoczętych historii mam dużo, ale „Poza mną” chodziło za mną najdłużej. Po skończeniu studiów postanowiłam bardziej poświęcić się tej opowieści. Dałam też sobie czas, żeby dojrzeć do podzielenia się nią ze światem. To też jest moim zdaniem ważny proces: po prostu do tego dojrzeć. 

Jak widzę swoje pisarstwo? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Pisanie jest po prostu częścią mojego życia, bardzo ważną częścią, a także zajęciem, które sprawia mi ogromną przyjemność.

Reklama

Jak widzę swoje pisarstwo? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Pisanie jest po prostu częścią mojego życia, bardzo ważną częścią i zajęciem, które sprawia mi ogromną przyjemność.

Co było najtrudniejsze w pracy nad książką? Znalezienie czasu czy tematu?

Jak wspomniałam wyżej – ta historia ma już kilka ładnych lat, nie musiałam szukać tematu na siłę. Nie goniły mnie też żadne „deadline’y”, więc pracy nad książką poświęciłam prawie dwa lata (choć niektóre fragmenty powstały znacznie wcześniej). Nie jestem jedną z tych zdyscyplinowanych osób, które wstają o wyznaczonej porze, piszą przez osiem godzin z przerwą na obiad i wyłączają komputer o 15:00. Piszę wtedy, kiedy mam na to ochotę. Proces poprawek jest bardziej ustrukturyzowany i wymaga większej dyscypliny, ale sam rdzeń powstaje u mnie dość spontanicznie i swobodnie.

Potrzebował w samotności powoli, metodycznie spacerować w moim kierunku. Musiał odejść, by nas odnaleźć. By odnaleźć mnie.

Kim jest główna bohaterka?

Myślę, że główna bohaterka jest dorosłą kobietą, która nigdy nie otrząsnęła się z czegoś, co spotkało ją, gdy była nastolatką. Wtrącona ponownie w sytuację, w której wówczas była, zupełnie nie wie, jak się zachować, i zamienia się znowu w zagubioną młodą dziewczynę. Chyba jednak sama siebie zaskakuje, odkrywając, że już nią nie jest. Nie mamy tu klasycznej „silnej bohaterki” – wręcz przeciwnie. Jest słaba, przestraszona i zagubiona, ale dojrzewa, stawia granice. Dlatego jestem z niej trochę dumna. Nawet jeśli zdecydowanie za często płacze.

Czy pomiędzy Tobą a główną bohaterką książki jest jakieś charakterologiczne podobieństwo?

Mam w sobie takie przekonanie, że dopóki nie pisze się książek z gatunków science fiction lub fantasy, gdzie konieczne jest stworzenie całkiem nowych światów, bardzo trudno jest pisać w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości. Więc jasne, główna bohaterka ma coś ze mnie, nie będąc jednocześnie mną. Posiada też jednak wiele cech zaczerpniętych z innych znanych mi kobiet.

Jestem punktualna. Zawsze na czas. Nawet gorzej – najczęściej przychodzę przed czasem. Ostatecznie skazując się na ciągłe czekanie.

Czy „Poza mną” to według Ciebie literatura terapeutyczna?

Reklama

Jako absolwentka psychologii byłabym bardzo ostrożna z używaniem takich określeń. Oczywiście, dla każdego coś innego może się okazać terapeutyczne, ale psychoterapia to bardzo złożony proces i nie wierzę w to, by jedna książka mogła rościć sobie prawo do tak znaczącego oddziaływania. Jednak bardzo chciałam, żeby „Poza mną” miało moc otwierania oczu na złożoność problemu toksycznych relacji romantycznych. Często spotykamy się z takim pospolitym przekonaniem, że kobiety, które nie opuszczają swoich toksycznych partnerów (lub mężczyźni, którzy nie opuszczają swoich toksycznych partnerek), są po prostu „głupie” i „same sobie winne”. Problem psychicznego uzależnienia od drugiej osoby, ciągłej wiary w możliwość zmiany jest jednak moim zdaniem dużo bardziej złożony. Dla wielu moja bohaterka wyda się właśnie taką „głupią zołzą”, co sama na siebie sprowadza nieszczęście, ale przy odrobinie empatii wierzę, że da się zrozumieć jej wybory i to, jak niezwykle trudne jest dla niej stawianie granic. 

Czy uważasz, że w świecie literackim jest miejsce na pisanie o rzeczach smutnych? Jaka jest według Ciebie rola twórcy? Czy powinien czytelnikowi dostarczać rozrywki, czy może czegoś głębszego?

Wierzę, że w świecie literackim jest miejsce na pisanie o całej gamie emocji, nie tylko tych pozytywnych. Ja akurat lubię pisać o „smutach”, ale rozumiem, że nie każdego to urządza. Swoje opowiadania wcześniej umieszczałam też na blogu i wiem, że pisanie o trudnych emocjach ma swoich odbiorców. Sama lubię książki, które mnie emocjonalnie nadwyrężają. Mam jednak absolutną świadomość, że inni szukają czegoś innego, i to jest fajne. Uważam, że dopóki literatura nie gloryfikuje szkodliwych wartości, jest w niej miejsce na wszystko. Na zakończenia szczęśliwe, które mają dać nam nadzieję. Na zakończenia smutne, które chodzą za nami przez kilka dni. I na te otwarte, które trzeba sobie samemu dopisać.

Bianca Okońska

„Poza mną” to przejmujące, gorzkie studium toksycznej relacji i sztuki dokonywania ważnych wyborów. Do kogo jest skierowana ta książka? Do kobiet czy może też do mężczyzn?

Reklama

Stronię od podziału literatury na „kobiecą” i „męską”. Chciałabym, by Poza mną trafiło do rąk czytelników wrażliwych, którzy nie boją się trudnych emocji. Moja główna bohaterka jest kobietą, ale to wynika z faktu, że mnie – jako kobiecie –  łatwiej przyjąć tę perspektywę. Nie zmienia to jednak faktu, że jedynym modelem toksycznej relacji nie jest tylko heteroseksualny, monogamiczny związek, w którym to kobieta jest ofiarą. Wierzę, że wrażliwy czytelnik bez trudu będzie mógł odwrócić sobie te role i dostosować do dowolnego układu, także relacji pozaromantycznych. „Poza mną” jest książką głównie o emocjach i myślę, że wyłącznie wyczulenie na nie jest niezbędne, by się z tą lekturą polubić.

Jakie są Twoje literackie fascynacje? Wolisz twórców polskich czy zagranicznych?

Gdy sięgam po coś do czytania, raczej nie zastanawiam się nad tym, czy jest to autor/ka zagraniczny/a czy polski/a. Z racji, że naprawdę lubię gęste, mroczne i ciężkie tematy przepadam za autorami/kami skandynawskimi takimi jak Vigdis Hjorth czy Karl Ove Knausgård. Niezmiennie od czasów liceum też cenię rosyjskich klasyków i chociaż raczej nie czytam fantasy czy science fiction, to jeśli tęsknię za odrobiną magii, sięgam po Murakamiego. Jestem z tych osób, które nie potrzebują w literaturze dynamicznie pędzącej fabuły, ale szukają emocji, wewnętrznych monologów i przeżyć. To znajduję np. u Margaret Mazzantini. Wśród polskich autorów moje upodobania zdecydowania zaspokajają książki Jakuba Żulczyka.

Jadąc tramwajem ze słuchawkami w uszach, przyglądałam się na przykład jakiejś parze i próbowałam odgadnąć, o czym rozmawiają. Chciałam ocenić, czy w tej właśnie chwili wyznają sobie miłość, czy może zrywają znajomość.

Czy marzysz o napisaniu powieści w jakimś konkretnym gatunku literackim? Ludzie uwielbiają na przykład czytać kryminały i thrillery. Myślisz, że odnalazłabyś się w nich?

Nie mam takich marzeń. Czasem zdarza mi się pisać bajki, ale raczej na prywatny użytek (chociaż w „Poza mną” te bajkowe inspiracje wybrzmiały dosyć mocno). Dobrze się czuję w swoim „pudełku”, ale sztywne podziały na gatunki literackie są dla mnie podobnie frustrujące jak podział na literaturę „kobiecą” i „męską”.

Masz już pomysł na kolejne książki?

Mam wiele napoczętych historii, ale jedną taką, która jest już bardziej niż mniej ukształtowana. Potrzebuje jeszcze dużo czasu, żeby się rozwinąć, ale pracuję nad tym. 

Bianca Okońska

Bianca Okońska – urodzona w 1992 roku w Essen, w Niemczech. Wychowała się na Pomorzu. Od 9 lat mieszka w Krakowie, gdzie w 2017 roku skończyła psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim.

W 2011 roku w Wydawnictwie Nowy Świat w wersji elektronicznej ukazał się jej tomik poetycki pod tytułem „Nie wpadnę bo umarłam”. „Poza mną” to jej powieściowy debiut.

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
2783
4
05.10.2020 13:57

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd