
Die Wand

260 str. 4 godz. 20 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 1999-01-01
- Data 1. wydania:
- 1999-01-01
- Liczba stron:
- 260
- Czas czytania
- 4 godz. 20 min.
- Język:
- niemiecki
- ISBN:
- 3423125977
- Ekranizacje:
- Ściana (2012)
Ta książka nie posiada jeszcze opisu.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Die Wand w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Die Wand
Poznaj innych czytelników
2465 użytkowników ma tytuł Die Wand na półkach głównych- Chcę przeczytać 1 491
- Przeczytane 943
- Teraz czytam 31
- Posiadam 149
- 2024 62
- 2025 35
- Ulubione 25
- Literatura piękna 20
- Legimi 17
- Chcę w prezencie 10








































OPINIE i DYSKUSJE o książce Die Wand
Podobno każda książka musi trafić w konkretny czas dla konkretnego czytelnika. No to ta trafiła w 1000% . Właśnie taką potrzebowałam. Sama się dziwię ale nie mogłam się od niej oderwać. była dla mnie fascynująca. Mimo, że jednocześnie wiem, że dla innych, lub dla mnie w innym czasie, mogłaby być nudna. Chyba poprostu potrzebowałam ściany wokół mnie i spojrzenia z dystansu. Super zadziałała. A po zakończeniu chciałoby się zacząć czytać od nowa.
Podobno każda książka musi trafić w konkretny czas dla konkretnego czytelnika. No to ta trafiła w 1000% . Właśnie taką potrzebowałam. Sama się dziwię ale nie mogłam się od niej oderwać. była dla mnie fascynująca. Mimo, że jednocześnie wiem, że dla innych, lub dla mnie w innym czasie, mogłaby być nudna. Chyba poprostu potrzebowałam ściany wokół mnie i spojrzenia z dystansu....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie spotkałam się jeszcze z lekturą, w której działo się tak mało i tak wiele zarazem. Absolutnie zrozumiem, jeśli ktoś powie „to było nudne”, a jednocześnie ja sama nie mogę powiedzieć, że mnie znużyła. Bardzo mi się to łatwo i przyjemnie czytało. Autorka genialnie przedstawiła zmieniającą się wraz z porami roku przyrodę i oddała jej należny szacunek, pokazując jej piękną choć trudną relację z człowiekiem (opis pierwszej burzy w dolinie był wspaniały!). Więź głównej bohaterki ze zwierzętami była rozczulająca, rozumiałam ją doskonale. Zachowania, sposób myślenia, podjęte decyzje w tak szczególnych okolicznościach wydały mi się autentyczne, choć na pewno nie każdy by tak postępował. Bohaterka była mi bliska, a jej rozmyślania były dojrzałe i często bardzo ciekawe, ale nie przytłaczały pseudofilozofią. Ciężko jednak jednoznacznie ocenić tę pozycję. Brak konkretnej akcji, szczególnie wyczekiwanej przeze mnie chociaż w drugiej połowie i monotonia opisywanych cykli życia bohaterki i przemian natury nieco mnie rozczarowały, podświadomie liczyłam na więcej. Z drugiej strony ta książka ma w sobie niesamowity urok, a z treści biją spokój i równowaga i na pewno będę o niej ciepło myśleć. Nie jest to na pewno wybór dla wszystkich. Z tą lekturą trzeba po prostu usiąść i pooddychać, nie oczekując fajerwerków, a doceniając prostotę opowieści.
Nie spotkałam się jeszcze z lekturą, w której działo się tak mało i tak wiele zarazem. Absolutnie zrozumiem, jeśli ktoś powie „to było nudne”, a jednocześnie ja sama nie mogę powiedzieć, że mnie znużyła. Bardzo mi się to łatwo i przyjemnie czytało. Autorka genialnie przedstawiła zmieniającą się wraz z porami roku przyrodę i oddała jej należny szacunek, pokazując jej piękną...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚciana jest ucztą dla lubujących się w wielowymiarowej interpretacji.
Odcięty, zastygnięty w pół kroku świat po katastrofie widziany być może poprzez pryzmat zarówno uniwersalnych znaczeń związanych z końcem świata, (kondycja człowieka i człowieczeństwa poddanych tragedii izolacji),jak i przez filtr osobistych doświadczeń autorki (tutaj jej biografia okaże się źródłem wielu interpretacyjnych tropów). Do tego dochodzi także wpływ wydarzeń historycznych drugiej polowy XX wieku na społeczeństwo (wzniesienie muru berlińskiego, zaburzenie poczucie bezpieczeństwa, zimna wojna).
Na pierwszym, podstawowym poziomie mamy do czynienia z powieścią o apokalipsie. Pozbawioną jednak fajerwerków i nagłych zwrotów akcji. Cicha katastrofa, o której niewiele wiemy - to nie ona jest tutaj najważniejsza, to nie jest powieść akcji, to medytacja w obliczu końca świata jaki znamy. Próba zachowania ludzkiej godności, początkowo raczej na zasadzie rozpędu. Chęć przeżycia, choć może trzeba by to było nazwać raczej pokazem siły przyzwyczajenia do życia, ujawniającym się forsowanym survivalizmem.
Odnajdujemy także swoistą ulgę w przymusowym zerwaniu z dawnym życiem, naznaczonym wypaleniem, bezsensem uczestnictwa w wielkomiejskim życiu, poczuciem bycia nie na miejscu.
Ból straty przeplata się z błyskotliwą oceną ludzkiej kondycji i pogrubieniem we współczesnym odhumanizowanym społeczeństwie. Dostrzeżenie absurdu schematów i sytuacji w których ludzie nieustannie zmuszeni są brodzić, bo tak trzeba/wypada jest jednym ze znaków rozpoznawczych prozy Austriaczki.
„Mogę sobie pozwolić na napisanie prawdy, wszyscy, dla których dobra kłamałam przez całe życie, odeszli.”
Bardzo charakterystyczny jest także dla niej niesamowicie trzeźwy wgląd i krytyka tego, co jednocześnie jako ofiara tego systemu, cierpliwie znosi :
„Dawniej zawsze dokądś szłam, zawsze w wielkim pośpiechu, okropnie zniecierpliwiona, a wszędzie, gdzie dotarłam, i tak zmuszona byłam czekać. Równie dobrze mogłam więc wlec się przez całą drogę. Niekiedy zupełnie wyraźnie rozpoznawałam zarówno swój stan, jak i sytuację, w jakiej znalazł się nasz świat, nie byłam jednak zdolna do tego, by wyrwać się z takiego niedobrego życia. Nuda, która mi często dokuczała, była nudą prostodusznego hodowcy róż na kongresie producentów samochodów. Niemal przez całe swoje życie uczestniczyłam w takim kongresie i dziwię się, że pewnego dnia nie padłam trupem z obrzydzenia.”
Do tego apatia, bierność i rezygnacja, niezadowolenie z życia, świadomość utraconych szans:
„Podczas długiej drogi powrotnej rozmyślałam o moim wcześniejszym życiu i uznałam, że jest ono nieudane pod każdym względem. Osiągnęłam niewiele z tego, co zamierzałam, od dawna zaś nie pragnęłam już tego, co udało mi się zdobyć.”
A na koniec nie do zignorowania - wymiar polityczny, odnoszący się do nadzwyczajnej sytuacji w Europie (wspomniane już wzniesienie muru berlińskiego).
Tym bardziej frapujący wydaje się spostrzeżenie, namacalnie aktualne i do bólu wychodzące poza ramy post apokaliptycznej fikcji :
„Gdyby katastrofa zdarzyła się w Beludżystanie, siedzielibyśmy niewzruszeni w kawiarniach i czytalibyśmy o niej w gazecie. Dzisiaj to my jesteśmy Beludżystanem, odległą, obcą krainą, której nie sposób zlokalizować na mapie, miejscem, gdzie żyją ludzie, upośledzeni, nieczuli na ból, prawdopodobnie niebędący również prawdziwymi ludźmi; to jedynie liczby, numery w obcych gazetach.”
Haushofer pokazuje, że nawet w skondensowanej formie, w pozornie prostej, przepełnionej stagnacją opowieści można ulokować wieki ciężar znaczeniowy, zawrzeć istotę ludzkich poszukiwań sensu istnienia, uzasadnić wysiłek utrzymywania się na powierzchni, upartego trwania w doświadczeniu bycia po prostu człowiekiem, mimo wszystko.
Ściana jest ucztą dla lubujących się w wielowymiarowej interpretacji.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdcięty, zastygnięty w pół kroku świat po katastrofie widziany być może poprzez pryzmat zarówno uniwersalnych znaczeń związanych z końcem świata, (kondycja człowieka i człowieczeństwa poddanych tragedii izolacji),jak i przez filtr osobistych doświadczeń autorki (tutaj jej biografia okaże się źródłem...
"Ściana" to książka, która kompletnie mnie zaskoczyła. Dawno już nie czytałam czegoś tak poruszającego, nienachalnego, a genialnego. Jeśli szukacie przeciętności, nie czytajcie tej książki, ale jeśli chcecie się zachwycić - jak najbardziej.
"Ściana" to książka, która kompletnie mnie zaskoczyła. Dawno już nie czytałam czegoś tak poruszającego, nienachalnego, a genialnego. Jeśli szukacie przeciętności, nie czytajcie tej książki, ale jeśli chcecie się zachwycić - jak najbardziej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniałe, zachwycające, poruszające. W wyniku najróżniejszych wypadków możemy znaleźć się w sytuacji ekstremalnej, gdzie przeżycie będzie bardzo trudne, utracimy nadzieję na poprawę. Trzeba nie tylko poradzić sobie ze wszystkim ciężką pracą ale też pogodzić się ze stratą, żalami, znaleźć w sobie siłę i cel. I o tym pisze Haushofer. W piękny, poetycki sposób pomiędzy zapiskami o zwykłych zajęciach, uciążliwej fizycznej pracy szukamy tego co pozwala pozostać człowiekiem, nie stracić rozumu.
Wspaniałe, zachwycające, poruszające. W wyniku najróżniejszych wypadków możemy znaleźć się w sytuacji ekstremalnej, gdzie przeżycie będzie bardzo trudne, utracimy nadzieję na poprawę. Trzeba nie tylko poradzić sobie ze wszystkim ciężką pracą ale też pogodzić się ze stratą, żalami, znaleźć w sobie siłę i cel. I o tym pisze Haushofer. W piękny, poetycki sposób pomiędzy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoniżej fragment, cała recenzja na blogu:
https://bit.ly/3ZRpF2m
***
Uważam, że jest to przeciętna i przereklamowana książka.
Na blisko 300 stronach czytamy 717 razy, jak bohaterka doi krowę, 122 razy narzeka, że jest wyczerpana, a 200 razy opisuje, kiedy poszła spać.
W międzyczasie sadzi ziemniaki i fasolę i strzela do zwierząt.
Czułem się, jakbym oglądał transkrypcję tekstową jakiegoś livestreama z grania w Minecrafta. Dzisiaj zebrałam dwa drewienka, jutro wytworzę z nich drzwi do obory, ziemniaki rosną, a piesiu przespał całe popołudnie.
I tak w kółko. Litości!
Nie chodzi tylko o to, że brakuje zwrotów akcji. Tu nie ma w ogóle żadnej akcji i napięcia, a do rangi wydarzenia urastają spacery do lasu. Co akurat zrozumiałe, skoro austriacka pisarka była córką leśnika.
Oprócz tego nie ma bohaterów, nie ma głębi psychologicznej, dialogów. Nie ma ciekawych przemyśleń. Haushofer kilka razy robi zbliżenie na to, co siedzi w głowie bohaterki, ale potem jakby wystraszona, błyskawicznie się wycofuje. Zdecydowana większość książki to suchy zapis codziennej rutyny.
Jakby tego było mało, bohaterka zachowuje się irracjonalnie i jest dość irytująca. Przeprowadza się kilka razy z doliny na halę i tak w kółko. Nie próbuje zbadać, jak wielką przestrzeń zajmuje ściana. Jak wysoka jest. Nie próbuje podkopu, aby sprawdzić jej głębokość. Natychmiast godzi się ze swoim losem. Biadoli, nieraz tęskni za ludźmi i poprzednim życiem, ale nie robi absolutnie nic, by do niego wrócić i dowiedzieć się więcej na temat tytułowej ściany.
No c'mon...
Mimo świetnego zakończenia, jest to rzecz repetytywna, sucha i ślamazarna.
Poniżej fragment, cała recenzja na blogu:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://bit.ly/3ZRpF2m
***
Uważam, że jest to przeciętna i przereklamowana książka.
Na blisko 300 stronach czytamy 717 razy, jak bohaterka doi krowę, 122 razy narzeka, że jest wyczerpana, a 200 razy opisuje, kiedy poszła spać.
W międzyczasie sadzi ziemniaki i fasolę i strzela do zwierząt.
Czułem się, jakbym oglądał transkrypcję...
Po przekroczeniu połowy książki, w powierzchownej warstwie fabuła może wydawać się nudna i właściwie o niczym. Sianokosy, obrządek zwierząt, codzienna krzątanina. Ale nie trzeba sięgać o wiele głębiej żeby pochwycić wielowymiarowość metafor tej codzienności, która nie jest w żaden sposób pretensjonalna (o co wcale nie trudno w tego typu książkach).
Ma w sobie pierwiastek "Traktatu o łuskaniu fasoli". Podany w podobny, ale tak odmienny sposób.
Trudno to opisać, ale "Ściana" jest kojąca i głęboko niepokojąca jednocześnie. To powinno być jej najlepszą rekomendacją.
Zdecydowanie będę chciała wrócić do niej za kilka lat i zreinterpretować ją z perspektywy innych, życiowych doświadczeń.
Po przekroczeniu połowy książki, w powierzchownej warstwie fabuła może wydawać się nudna i właściwie o niczym. Sianokosy, obrządek zwierząt, codzienna krzątanina. Ale nie trzeba sięgać o wiele głębiej żeby pochwycić wielowymiarowość metafor tej codzienności, która nie jest w żaden sposób pretensjonalna (o co wcale nie trudno w tego typu książkach).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMa w sobie pierwiastek...
"Wielkie solo Antona L." to to nie jest, ale "Pod kopułą" na szczęście też nie. Zirytowała mnie bierność bohaterki, żadnej próby przekopania się pod ścianą, żadnej głębszej analizy, doświadczeń ze ścianą. Jest to jest, zajmijmy się gospodarstwem. To takie niemieckie! Realpolitik. Jak jest mleko i kartofeln, to już biedy nie ma. Przypominają mi się opowieści wujasa, jak to w latach 90. wyjechał do pracy w gospodarstwie w Bawarii. Codziennie do jedzenia głównie mleko. Kawa bawarka, zupa mleczna, serwatka czy maślanka do picia. To nie tak, że popłuczyny po produkcji sera były dla robotników, gospodarze jedli to samo i uważali to za oczywistość. Mięsa jak na receptę, raz czy dwa w tygodniu. Jak wracał do kraju, to dopadł pierwszego baru przydrożnego po polskiej stronie i tamże wciągnął od razu dwa duże schabowe za jednym posiedzeniem.
W każdym razie - nakład energii potrzebny na obsługę krowy, zabezpieczenie jej paszy na zimę w żadnym razie nie mógł być zbilansowany mlekiem. W ogóle dieta oparta na węglowodanach (kartofle) w takich surowych, górskich warunkach nie posłuży długoterminowo. Każdy, kto miał do czynienia z dietą ketogeniczną, wie, że siła bierze się z mięsa, tłuszczu. A zwierzyny wkoło nie brakuje, w zimie jest do dyspozycji naturalna lodówka, w lecie można wędzić i suszyć dziczyznę. Jedna sarna miesięcznie by wystarczyła, uzupełniana pstrągami i ziółkami typu pokrzywy, mlecz, pędy sosnowe. Z plecakiem pełnym suszonego mięsa można by się pokusić o dłuższą eksplorację terenu, badania swojej sytuacji, poszukiwania porzuconych przedmiotów. Widać, że autorkę ciągnie do pacyfizmu, wegetarianizmu, zabijanie zwierzyny to przykry obowiązek. To nie zarzut, może po prostu taka jest, to by tłumaczyło pewną niekonsekwencję w scenie finałowej - odwołuje psa, zamiast go jeszcze poszczuć do mocniejszego ataku. Ogólnie czyta się ciekawie, pomysł fajny, ale mógłby zostać lepiej rozegrany.
"Wielkie solo Antona L." to to nie jest, ale "Pod kopułą" na szczęście też nie. Zirytowała mnie bierność bohaterki, żadnej próby przekopania się pod ścianą, żadnej głębszej analizy, doświadczeń ze ścianą. Jest to jest, zajmijmy się gospodarstwem. To takie niemieckie! Realpolitik. Jak jest mleko i kartofeln, to już biedy nie ma. Przypominają mi się opowieści wujasa, jak to w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo togenialna, na pewno zostanie mi w głowie na długo
genialna, na pewno zostanie mi w głowie na długo
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze wydanie tej książki ukazało się w 1990 roku. Pod koniec 2023 roku postanowiono ją wznowić i myślę, że to był bardzo dobry pomysł. Równie dobrze może zostawać wznawiana co dziesięć lat, by cieszyć oko kolejnych czytelników. Uważam tak, ponieważ tytułowa ściana może dotyczyć dosłownie wszystkiego z czym ludziom trudno jest się zmierzyć. Kiedyś był to Mur Berliński, innym razem Covid, może to być gra pokoleń, ale i coraz nowsze technologie za którym niestety nie każdy chce lub może nadążyć. Ściana jest czymś z czym trudno podjąć wyzwanie, ponieważ jest niewidoczna. Krzywdzi każdego, kto w nią uderzy, ale nie wiadomo jak daleko sięga ani dokąd zmierza. Nie wiadomo nawet czy czasami nie przybliża się każdej nocy coraz bardziej, by potem nas przygnieść całym swoim ciężarem. Ścianą może być choroba z którą ktoś się mierzy albo poczucie odrzucenia, Może to być zakaz rodzica w wykonywaniu przez dziecko jakiejś rzeczy albo jego usilne prośby, do zwrócenia na siebie uwagi, a gdzie spotyka go opór. To blokada, którą bez pomocy innych trudno jest przeskoczyć.
Opowieść jest zastanawiająca od samego początku, choć ja wpierw wzięłam ją jako pamiętnik kobiety, która nie chce aby cokolwiek co opisuje wyciekło, więc się nie przedstawia. To prawdziwy obserwator, niby biorący udział w treści, ale jakby pominięty przez innych. Dokładnie opisuje nam co robi, dokąd idzie oraz co ją spotyka na drodze. Jest z nami szczera i nieraz zaznacza, że czegoś komuś nie może powiedzieć, bo inni i tak tego nie zrozumieją. Widzi powtarzalność zachowań, górowanie innych nad bliskimi i krzywdy, których się dopuszczają. Pewnego jednak dnia zostaje zupełnie sama. Przechadzając się lasem widzi psa, którego najwyraźniej ktoś skrzywdził. Co ciekawe, ona nie poddaje pod wątpliwość tego co mówi czy robi, jakby wiedziała co jest grane i jednocześnie chciała poznać niewidzialny opór, który nabił jej guza na głowie. Pies, który jest jej towarzyszem na innych właścicieli, ale jednak został z nią. Idzie spokojnie spać, podczas gdy ona boi się, czy mur nie zacznie się przesuwać. Pies może oznaczać ludzi, którzy szybko się klimatyzują akceptując to, co mają i żyjąc tak, by robić swoje na tyle na ile może. Z biegiem czasu w jej przestrzeni zaczyna pojawiać się kolejne zwierzę i kolejne. Krowa może być symbolem człowieka, którego wszyscy wykorzystują, ale i tak na to pozwala. Koty to ludzie, którzy przymilają się tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebują. Im chodzi tylko o zaspokojenie swoich potrzeb kosztem wszystkich innych dookoła. A w takim razie kim jest nasza bohaterka? Czyżby bezimienna została wstawiona tak, by każdy czytelnik mógł się pod nią podpiąć? I jeśli tak, to w jakim celu?
Powiem wam, że ile pokoleń, tak wiele ludzi może ujrzeć ją przez pryzmat tego, kim sami są, co wyznają i jak zostali wychowani. Nieliczni wiedzą, że mamy wpływ na wszystko. To naprawdę znakomita powieść psychologiczna niosąca sens pomiędzy wierszami. Polecam ją tym, którzy żyją wiedząc, że jest na świecie coś więcej:-)
Pierwsze wydanie tej książki ukazało się w 1990 roku. Pod koniec 2023 roku postanowiono ją wznowić i myślę, że to był bardzo dobry pomysł. Równie dobrze może zostawać wznawiana co dziesięć lat, by cieszyć oko kolejnych czytelników. Uważam tak, ponieważ tytułowa ściana może dotyczyć dosłownie wszystkiego z czym ludziom trudno jest się zmierzyć. Kiedyś był to Mur Berliński,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to