Państwo Gucwińscy. Zwierzęta i ich ludzie

Okładka książki Państwo Gucwińscy. Zwierzęta i ich ludzie Marek Górlikowski
Nominacja w plebiscycie 2021
Okładka książki Państwo Gucwińscy. Zwierzęta i ich ludzie
Marek Górlikowski Wydawnictwo: Znak biografia, autobiografia, pamiętnik
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
Znak
Data wydania:
2021-05-24
Data 1. wyd. pol.:
2021-05-24
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324061945
Tagi:
wspomnienia Gucwińscy zwierzęta
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Wyróżniona opinia i

Państwo Gucwińscy. Zwierzęta i ich ludzie



przeczytanych książek 259 napisanych opinii 127

Oceny

Średnia ocen
7,7 / 10
171 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
86
57

Na półkach:

Bardzo dobrze napisana książka. Porusza mnóstwo wątków pozytywnych i negatywnych wobec Gucwińskich, a zarazem zostawia czytelnikowi pole do własnej opinii. Warta przeczytania nie tylko w celu poznania życia głównych bohaterów, ale także żeby trochę więcej dowiedzieć się o stronie zoo o której nie mówi się na kolorowych plakatach zachęcających do wizyty.

Bardzo dobrze napisana książka. Porusza mnóstwo wątków pozytywnych i negatywnych wobec Gucwińskich, a zarazem zostawia czytelnikowi pole do własnej opinii. Warta przeczytania nie tylko w celu poznania życia głównych bohaterów, ale także żeby trochę więcej dowiedzieć się o stronie zoo o której nie mówi się na kolorowych plakatach zachęcających do wizyty.

Pokaż mimo to

2
avatar
212
164

Na półkach:

Doskonała pozycje o nieco zapomnianych gwiazdach TV. Warto sięgnąć by zrozumieć tamte czasy.

Doskonała pozycje o nieco zapomnianych gwiazdach TV. Warto sięgnąć by zrozumieć tamte czasy.

Pokaż mimo to

1
avatar
1504
1392

Na półkach:

Nie jestem miłośniczką ogrodów zoologicznych, bardzo rzadko - wręcz sporadycznie - w nich bywam, bo zawsze uważałam, że zwierzęta się tam męczą i są skazane na długoletnie niezasłużone więzienie, żeby zaspokoić ciekawość ludzi.
Utwierdził mnie w tej ocenie autor książki, przytaczając słowa Erica Barataya - autora książki "Zwierzęcy punkt widzenia. Inna wersja historii", który w 2019 roku w Warszawie mówił: "Ogrody zoologiczne nie są stworzone dla zwierząt, są stworzone dla ludzi - to prawda z XIX wieku aktualna do dziś. Istnieją po to, by lepiej zobaczyć zwierzęta".
Po tę książkę sięgnęłam i przeczytałam ją ze względu na Państwo Antoniego i Hannę Gucwińskich i kontrowersyjne opinie na ich temat, żeby zbliżyć się do prawdy.
Pan Antoni zmarł pół roku po wydaniu książki, w grudniu 2021 r., w wieku 89 lat, z których 40 był dyrektorem Ogrodu Zoologicznego we Wrocławiu.

Nie jestem miłośniczką ogrodów zoologicznych, bardzo rzadko - wręcz sporadycznie - w nich bywam, bo zawsze uważałam, że zwierzęta się tam męczą i są skazane na długoletnie niezasłużone więzienie, żeby zaspokoić ciekawość ludzi.
Utwierdził mnie w tej ocenie autor książki, przytaczając słowa Erica Barataya - autora książki "Zwierzęcy punkt widzenia. Inna wersja...

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
636
454

Na półkach: ,

Strasznie przygnębiająca książka.

Oczywiście życie państwa Gucwińskich było na pewno fascynujace i interesujące, a oni sami zafiksowani na punkcie zwierząt. Na podstawie tego reportażu trudno jednak oceniać jakimi byli opiekunami dla zwierząt -to po prostu jest jedynie zbiór anegdotek. Ciężko to się czyta, bo większość anegdotek dotyczy śmierci zwierząt, przez co nie są wcale zabawne.

Żyrafy umierają z powodu nieprawidłowego transportu, goryle, lampart i inne zwierzęta umierają ze stresu czy smutku. Konia przez pomyłkę zabijają pracownicy. Wypożyczone przez zoo gawrony filmowcy polewają wodą w czasie mrozu. Koczkodan umiera od kopnięcia przez pracownik. Psy zagryzają stado danieli.. a, wiele zdrowych zwierząt się usypia, bo są zbędne; klatki są za małe i niedostosowane do zwierząt; zwierząt jest za dużo i tak naprawdę nikt tego nie ogarnia. Zwierzęta nie są zabezpieczone przed publicznością -i umierają też od trucizn czy nieprawidłowego jedzenia podanego przez odwiedzających, a czasem być może tez przez pracowników. Słonia daje się na wybieg, który jest cmentarzem zabitych wcześniej słoni. itd.

Oczywiście na pewno przez tyle lat wiele zwierząt umarło i wydarzyło się tez wiele niespodziewanych wypadków czy sytuacji -ale, mam nadzieję, tez było dużo dobrych rzeczy. . Dlaczego wiec autor wybierał głównie takie tragiczne historie? Nie wiem. To jest taka książka o , zazwyczaj niepotrzebnej, śmierci zwierząt w zoo.

Strasznie brakuje w tej książce jakiegoś opisu koncepcji zarządzania ogrodem. Koncepcji zapewniania dobrostanu zwierząt. Tego jak faktycznie wyglądała prawidłowa opieka -gdy zwierzęta były dobrze zaopiekowane..

Może gdyby pani Hanna sama napisała ksiązkę napisałaby o tym jak i dlaczego właśnie tak postępowali ze zwierzętami. Bo z tej ksiazki wynika, tak ich przedstawia autor ksiazki, że oczywiscie chcieli pomagać zwierzętom i byli czuli na ich krzywdę, ale robili to tak jakoś bezmyślnie, bez planu, bez dalszego ciągu. Brali bezdomne koty, wiec pomagali, ale odchodząc z ogrodu zostawili w nim ponad 160 kotów -mając przecież świadomość, że nowa dyrekcja nie chce kotów w ogrodzie. Jaki mieli pomysł, na te wszystkie koty bezdomne brane do zoo i dlaczego koty zostały w zoo, gdy oni wyjechali ? Potem koty wyparowały. Nie oni je wywieźli w nieznane, ale oni doprowadzili do sytuacji że w zoo było ponad 160 kotów. Z jednej strony te koty uratowali, ale potem sami je porzucili. Nie pomyśleli o nich?

Jaki mieli pomysł na zwierzęta które odchowywali w domu, a potem, gdy podrosły, zamykali w klatkach? Odchowany w domu lampart umarł ze stresu. Czy potem juz zostało to jakoś zaplanowane , zeby takie sytuacje nie powtarzały się?
Takich pytań jest wiele.

Z książki wynika, ze zoo to tylko taki inny rodzaj cyrku ze zwierzętami , taki show dla ludzi, a zwierzęta się w tym cyrku wcale nie liczą.

Strasznie przygnębiająca książka.

Oczywiście życie państwa Gucwińskich było na pewno fascynujace i interesujące, a oni sami zafiksowani na punkcie zwierząt. Na podstawie tego reportażu trudno jednak oceniać jakimi byli opiekunami dla zwierząt -to po prostu jest jedynie zbiór anegdotek. Ciężko to się czyta, bo większość anegdotek dotyczy śmierci zwierząt, przez co nie są...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
137
110

Na półkach:

Wg mnie b. dobrze napisana, wciągająca ale i merytoryczna, opisująca wydarzenia na podstawie oceny sytuacji różnych osób. Historia kariery zawodowej Państwa Gucwińskich , w czasach komuny, transformacji i tuż po. Niełatwe to były chwile i nie chce mi się wierzyć, że Ci którzy krytykują ich postawy, będąc na ich miejscu byliby "bez skazy". No i czym jest tak skaza? Na przestrzeni tych lat nie tylko zmienił się ustrój, ale i nasza mentalność i postrzeganie różnych rzeczy ( w tym moje). Zaciekawiły mnie różnorodne wątki: historie związane ze zwierzętami , historia Pani Hrabiny pracującej w toalecie czy obronę zoo w trakcie powodzi. Naprawdę polecam tą lekturę

Wg mnie b. dobrze napisana, wciągająca ale i merytoryczna, opisująca wydarzenia na podstawie oceny sytuacji różnych osób. Historia kariery zawodowej Państwa Gucwińskich , w czasach komuny, transformacji i tuż po. Niełatwe to były chwile i nie chce mi się wierzyć, że Ci którzy krytykują ich postawy, będąc na ich miejscu byliby "bez skazy". No i czym jest tak skaza? Na...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
188
149

Na półkach:

Gdy zobaczyłam tę książkę - pomimo, że zawsze mocno się zastanawiam nad swoimi zakupami - nabyłam od razu, bez mrugnięcia okiem i sekundy zastanowienia, na hasło "Gucwińscy" staje mi bowiem przed oczami moje dzieciństwo w ohydnym, przaśnym PRL-u, gdzie po całodziennym obrazie kontrolnym, program telewizyjny zaczynał się o godzinie 15.00, gdzie oprócz, często szkaradnych, dobranocek (kto dziś pamięta ohydę jaką był "Jacek i Agatka" czy "Gąska Balbinka"? - dziś te szkarady można zobaczyć jeszcze w rzeszowskim "Muzeum Dobranocki") dla dzieci nie było w nim prawie nic. A wśród tego "NIC" - jak zaczarowana wyspa - program "Z kamerą wśród zwierząt" (nadawany, wg mojej mamy, przez złośliwych komunistów o takiej porze w niedzielę, żeby dzieci nie mogły z kościoła zdążyć i cała rodzina się pokłóciła :)...). Oglądana najpierw w czerni i bieli, potem w kolorze śliczna buzia pani Hanny (jej męża uważałam, jak to dziecko, za starego i brzydkiego:)), opowieści o zwierzętach - to ogromny kawał mojego dzieciństwa i młodości. Świetnie, że ta książka, ukazująca wiele do dziś nieznanych, lecz ciekawych aspektów ich działalności, trybu życia oraz odejścia z ZOO - powstała. Dzieje niezwykłych osób, które stały się legendą, barwna i często smutna historia wrocławskiego ZOO (wzruszający i przejmujący opis wojennych i powojennych losów zwierząt) , realia funkcjonowania takich instytucji w PRL (opis różnych ohydnych rozgrywek politycznych, w których najwyższą cenę płaciły często niewinne zwierzęta), ciekawi ludzie, którzy przez jego dzieje się przewinęli (szczególnie zafascynowała mnie niezwykła babcia klozetowa - "Anna Maria hrabina Stadnicka herbu Drużyna primo voto Matuszewska secundo voto Dziembowska" - co trzeba przeżyć i zobaczyć, i od czego chcieć uciec by zdecydować się na taki tryb życia?...), obraz pracy ze zwierzętami i tego jak potrafi być czasem niebezpieczna, opis strasznych wydarzeń podczas powodzi w 1997 r. , historia wielbłądów z idącej z Libii "Karawany wolności" i tego co się za nią kryło, dziesiątki opowieści o zwierzętach (któż nie roześmieje się z małpy rzucającej kałem w blondynki...) - to wszystko sprawia, że książkę dosłownie się "połyka". Czyta się ją miejscami z uśmiechem rozczulenia, a gdzie indziej ze zmrożonymi żyłami, w przerażeniu chwytając się za głowę z myślą: "Mój Boże, to od kuchni właśnie tak wyglądało?!!...".
Równocześnie jest to też książka o charakterach, różnych sytuacjach i okolicznościach, o miłości do zwierząt i ludzkiej podłości, braku wyobraźni i cenie jaką trzeba za nią zapłacić... Również o bardzo wysokiej cenie jaką płaci się czasem za nie zejście ze sceny w odpowiednim momencie...
Dowiadujemy się też jak to naprawdę było z misiem Mago - synem słynnej tatrzańskiej niedźwiedzicy Magdy, której przygodami żyła kiedyś cała Polska. Smutna to sprawa i niejednoznaczna. Myślałam, że po przeczytaniu książki wyrobię sobie zdecydowaną opinię na ten temat, tak się jednak nie stało. Czytałam tę historię z bardzo mieszanymi i uczuciami...
Marek Górlikowski:
"10 stycznia 2011 roku, Antoni Gucwiński, który przeszło pół wieku wraz z żona Hanną opiekował się zwierzętami jako lekarz weterynarii, dyrektor ogrodu zoologicznego we Wrocławiu, zostaje skazany za znęcanie się nad niedźwiedziem, bo przez dziewięć lat nie wypuszczał go z klatki na wybieg. Dwanaście lat wcześniej Hanna Gucwińska owija pięć jerzyków w śniadaniowe serwetki i wsiada z mężem do samolotu. Antoni ukrywa w bagażu podręcznym chrząszcze, ptasi przysmak, oraz środek nasenny, na wypadek gdyby jerzyki trzeba było uśpić. Przemycają ptaki do Republiki Południowej Afryki, dokąd nie zdążyły same polecieć przed zimą. W tekście tym próbuję odpowiedzieć na pytanie: dlaczego te same osoby dokonały czynów tak etycznie odmiennych? Opowiedzieć fragment długiej historii zwierząt i ich ludzi po obu stronach ogrodzenia w zoo we Wrocławiu".

Polecam - nie tylko rodzicom i dziadkom, którzy pamiętają:)...

Gdy zobaczyłam tę książkę - pomimo, że zawsze mocno się zastanawiam nad swoimi zakupami - nabyłam od razu, bez mrugnięcia okiem i sekundy zastanowienia, na hasło "Gucwińscy" staje mi bowiem przed oczami moje dzieciństwo w ohydnym, przaśnym PRL-u, gdzie po całodziennym obrazie kontrolnym, program telewizyjny zaczynał się o godzinie 15.00, gdzie oprócz, często szkaradnych,...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
110
106

Na półkach:

Książkę czyta się bardzo sympatycznie, choć koniec kariery państwa Gucwińskich nie jest budujący. Mnie jednak pozostaną w pamięci jako sympatyczni, kochający zwierzęta ludzie. Jest dużo opisów zabawnych i wzruszających chwil ze zwierzętami. Są to ciepłe opisy dokumentujące więź, jaką mieli bohaterowie książki z dzikimi zwierzętami, często z drapieżnikami. Polecam do przeczytania. Warto.

Książkę czyta się bardzo sympatycznie, choć koniec kariery państwa Gucwińskich nie jest budujący. Mnie jednak pozostaną w pamięci jako sympatyczni, kochający zwierzęta ludzie. Jest dużo opisów zabawnych i wzruszających chwil ze zwierzętami. Są to ciepłe opisy dokumentujące więź, jaką mieli bohaterowie książki z dzikimi zwierzętami, często z drapieżnikami. Polecam do...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
885
214

Na półkach:

Znakomicie napisana, o ciekawych ludziach, ciekawych czasach i ciekawych zwierzętach. Przyznaję, że wiele z najsmaczniejszych kąsków dotyczyło właśnie tych ostatnich... ;) Gratulacje dla Marka Górlikowskiego, który ponownie (po wspaniałej historii Rotblata) okazał się doskonałym biografem.

Znakomicie napisana, o ciekawych ludziach, ciekawych czasach i ciekawych zwierzętach. Przyznaję, że wiele z najsmaczniejszych kąsków dotyczyło właśnie tych ostatnich... ;) Gratulacje dla Marka Górlikowskiego, który ponownie (po wspaniałej historii Rotblata) okazał się doskonałym biografem.

Pokaż mimo to

1
avatar
110
1

Na półkach:

Czy w książce tej można przeczytać o uwięzionym przez nich - na długie lata - tatrzańskim niedźwiedziu Mago?

Czy w książce tej można przeczytać o uwięzionym przez nich - na długie lata - tatrzańskim niedźwiedziu Mago?

Pokaż mimo to

0
avatar
165
19

Na półkach:

Trafiłam przypadkiem na tą książkę i bardzo się cieszę ze ją przeczytałam. Wspaniała historia adekwatna do czasów historia ludzi którzy po prostu kochali zwierzęta bardziej niż ludzi. Być może nie zawsze robili co należałoby zrobić ale takie jest życie. Wierzę ze zrobili wszystko co mogli w tamtym czasie i w tamtych okolicznościach. Późne odejście z zoo … przecież oni tam całe życie spędzili, ludzie w pewnym wieku już nie wyobrażają sobie zmian i to tak ogromnych.

Trafiłam przypadkiem na tą książkę i bardzo się cieszę ze ją przeczytałam. Wspaniała historia adekwatna do czasów historia ludzi którzy po prostu kochali zwierzęta bardziej niż ludzi. Być może nie zawsze robili co należałoby zrobić ale takie jest życie. Wierzę ze zrobili wszystko co mogli w tamtym czasie i w tamtych okolicznościach. Późne odejście z zoo … przecież oni tam...

więcej Pokaż mimo to

1

Cytaty

Więcej
Marek Górlikowski Państwo Gucwińscy. Zwierzęta i ich ludzie Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd