Dzieci czasu. Z kalendarza dziejów ludzkości

- Kategoria:
- publicystyka literacka, eseje
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Los hijos de los días
- Data wydania:
- 2019-10-30
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-10-30
- Liczba stron:
- 414
- Czas czytania
- 6 godz. 54 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328060340
- Tłumacz:
- Katarzyna Okrasko
Książka Eduardo Galeano opiera się na pomyśle prostym i genialnym jednocześnie: dwanaście miesięcy, w każdym określona liczba dni, do każdego dnia zaś przypisane jest wydarzenie. Ale nie takie, które znajdziemy w Wikipedii czy kalendarzach ściennych. Galeano przytacza zapomniane fakty, anegdoty i ciekawostki, małe odpryski historii. Żaden z opisów nie przekracza kilku akapitów, najkrótsze składają się ze zdania lub dwóch.
Znakomita książka wielorazowego użytku, napisana przez wrażliwego społecznie erudytę. Można ją wchłonąć na raz, a potem powracać do wybranych fragmentów, można z niej uczynić swoiste godzinki, materiał do rozważań na każdy dzień roku. Dla polskiego czytelnika (i pewnie nie tylko) jest to też kopalnia wiedzy związanej z mało znanymi postaciami historii i kultury Ameryki Południowej.
Eduardo Germán María Hughes Galeano (1940–2015) – wybitny urugwajski dziennikarz, którego książki przetłumaczono na wiele języków świata. Jego dzieła wykraczają poza utarte ramy gatunków literackich, łącząc w sobie elementy dokumentu, fikcji, reportażu, analizy politycznej i historycznej.
Kup Dzieci czasu. Z kalendarza dziejów ludzkości w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dzieci czasu. Z kalendarza dziejów ludzkości
Poznaj innych czytelników
161 użytkowników ma tytuł Dzieci czasu. Z kalendarza dziejów ludzkości na półkach głównych- Chcę przeczytać 95
- Przeczytane 61
- Teraz czytam 5
- Posiadam 16
- 2020 5
- 2021 3
- Esej i publicystyka 1
- Książki 2019 ( 52 Book Challenge) 1
- Ameryka Północna 1
- Historia 1
Tagi i tematy do książki Dzieci czasu. Z kalendarza dziejów ludzkości
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Dzieci czasu. Z kalendarza dziejów ludzkości
Dorastały razem. Gitara i Violeta Parra.
Kiedy jedna wołała, druga przychodziła.
Gitara i Violeta razem śmiały się i płakały, z...
Jak uczy doświadczenie, prawdziwy przyjaciel pozostaje nim przez wszystkie cztery pory roku. Wszyscy inni to przyjaciele na lato, nic poza t...
Rozwiń


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dzieci czasu. Z kalendarza dziejów ludzkości
Książka nosi podtytuł „z kalendarza dziejów ludzkości” i w istocie ma formę dawnego kalendarza z krótkimi informacjami na każdy dzień roku. Niestety, ma również poziom merytoryczny takiego kalendarza ze zrywanymi kartkami.
W ogóle trudno nazwać treści zapisów przeznaczonych na każdy dzień informacjami. To raczej egzaltowane, emocjonalne komentarze autora do jedno- góra dwuzdaniowych komunikatów, tudzież cytatów. Część z nich zawiera przy tym błędy i uproszczenia bądź jest powtórzeniem obiegowych sądów lub dowcipów, miejscami niesmacznych -np. o tym, że świat będzie pełen staruszków obojga płci z wielkimi sztucznymi biustami usztywnionymi viagrą penisami, którzy z racji alzheimera, nie będą pamiętać do czego one służą, bo w te wypełniacze inwestuje się bez porównania dużo więcej niż w się w leczenie Alzheimera.
Nie ma żadnej „informacji”, której Eduardo Galeano nie upstrzyłby swoimi afektowanymi ochami i achami. Potępia głównie USA, banki i kraje zachodnie oraz konserwatystów, ale oberwało się również ZSRR (m.in. za Katyń) i niektórym lewicowym z nazwy rządom w Ameryce Łacińskiej czy postaciom historycznym, nawet ze starożytnej Grecji. Z tym, że to wszystko ma żenująco niski poziom agitki dla ludzi, którzy o takich zdarzeniach, wypowiedziach czy procesach w ogóle nie słyszeli.
Do tego jeszcze autor prezentuje totalny prezentyzm. Potępia Sokratesa za akceptację niewolnictwa. Na szczęście o greckim filozofie będą czytać jeszcze liczne pokolenia, a Eduardo Galeano zostanie zapomniany bardzo szybko, albowiem nie miał nic ciekawego do przekazania. Wymaganie od osób sprzed stuleci by posiadały obecny stan wiedzy i świadomości to kompletny absurd.
Jedyna „zaleta” książki to jej mała objętość. Na każdy dzień przeznaczono jedną stronę, ale część z nich jest zapełniona dwoma-trzema zdaniami. A i na nie szkoda czasu.
Przeczytane w ramach listopadowego wyzwania – książka z pomarańczową okładką.
Książka nosi podtytuł „z kalendarza dziejów ludzkości” i w istocie ma formę dawnego kalendarza z krótkimi informacjami na każdy dzień roku. Niestety, ma również poziom merytoryczny takiego kalendarza ze zrywanymi kartkami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW ogóle trudno nazwać treści zapisów przeznaczonych na każdy dzień informacjami. To raczej egzaltowane, emocjonalne komentarze autora do jedno- góra...
Dzieci czasu nie jest książką dla osób leniwych, a już na pewno nie takich, które mają wewnętrzny przymus sprawdzania detali każdej podanej informacji. Książka ta jest pewnego rodzaju kalendarzem. Trochę jak popularne kiedyś zrywki, tylko tu nie trzeba wyrywać stron, chociaż można.
Jedna strona to jeden dzień roku, do którego autor dobrał jakieś specyficzne wydarzenie, opisywane w krótkiej notce. Te informacje są bardzo ogólne i generalnie tylko zarysowują temat, który akurat chciał poruszyć autor. Najczęściej dotyczą one problemów społecznych Ameryki Południowej, niesprawiedliwości historycznych, czy krytyki cywilizacji opartej o kolonizację, kapitalizmu i innych kontrowersyjnych tematów.
⏲️ Specyficzna forma
Forma tej książki jest specyficzna. Nie da się przeczytać zbyt wielu dni na raz, bo człowiek chciałby trochę dłużej pokontemplować dany temat, zamiast od razu przeskakiwać do następnego. W związku z tym to taka lektura toaletowa. Idealnie nadaje się idealnie na krótkie momenty w samotności.
Dzieci czasu, mimo swojej specyfiki, niosą pewną korzyść. Autor pokazuje, jak wiele o świecie nie wiemy i raczej nigdy nie dowiemy. Uświadamia sporo faktów ze świata południowej Ameryki. Oni też mieli swój udział w kształtowaniu dzisiejszej rzeczywistości, chociaż powszechna wiedza o tym jest marginalna. Galeano pokazuje, że codziennie “coś” się dzieje. Dzisiaj, jutro i także pojutrze, gdzieś na świecie wydarzy się coś, co może zmienić świat, albo chociaż jednego człowieka. Tyle z plusów, niestety jest też trochę minusów.
⏲️ Tendencyjne
Dzieci czasu momentami są tendencyjne, nie ma w niej zbyt wielu dobrych „dni”. A szkoda. Sporo, jeśli nie większość z tych krótkich tekstów niesie w sobie złość i gniew, które rzadko kiedy są dobrym nośnikiem edukacji, czy sposobem ułatwiającym otwieranie oczu na szerszą perspektywę.
Trzeba też czytać te notki uważnie, bo choć wiele tu ciekawostek, to momentami można odnieść wrażenie, że autor ma skłonność do wiary w teorie spiskowe i obwinianie całego świata za przeróżne wydarzenia. Nie twierdzę, że świat jest miejscem idealnym, ale uważam, że otaczanie się poczuciem krzywdy i nasiąkanie złością przynosi więcej krzywdy niż pożytku.
Podsumowując, dziełko Galeano może się spodobać komuś, kto lubi takie krótkie zagajenia na trzy minuty czytania dziennie. Nie jest to nic specjalnego, ani pogłębionego, raczej pełne ciekawostek czytadło na posiedzenie w toalecie, czy na krótkie trasy komunikacją miejską.
Dzieci czasu nie jest książką dla osób leniwych, a już na pewno nie takich, które mają wewnętrzny przymus sprawdzania detali każdej podanej informacji. Książka ta jest pewnego rodzaju kalendarzem. Trochę jak popularne kiedyś zrywki, tylko tu nie trzeba wyrywać stron, chociaż można.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna strona to jeden dzień roku, do którego autor dobrał jakieś specyficzne wydarzenie,...
Bardzo przyjemna lektura. Dzieci czasu to 366 krótkich tekstów (nie dłuższych, niż strona),jeden na każdy dzień roku. Wydarzenia, jakie upamiętnia Galleano, są naprawdę różne, ale ich wybór pokazuje wielką społeczną wrażliwość i zazwyczaj upamiętniają bojowniczki w walce o prawa kobiet, krzywdy doznane przez rdzennych Amerykanów z rąk Europejczyków i próby wyjścia krajów Ameryki Południowej spod piętna kolonializmu. Brzmi przyciężkawo, ale Galleano dba, aby tą martyrologią nie zamęczyć czytelnika, pisze lekkim stylem, nieraz poetycko, nieraz z poczuciem humoru, jednak zawsze zmuszając do chociaż chwili refleksji (i odpalenia Wikipedii).
Inna sprawa, że ta książka pokazuje, jak bardzo postrzeganie świata w Ameryce Łacińskiej różni się od naszego, wschodnioeuropejskiego. U nas socjalizm (komunizm*) kojarzy się z biedą i uciskiem, tam z wolnością i dobrobytem, cóż nas uciskał Wielki Brat ze Wschodu ich drenował Wujek Sam.
*nie chciałem używać słowa „komunizm” bo w wersji jaką było dane nam poznać to był zbrodniczy ustrój – tragiczne rozminięcie się teorii z praktyką.
Bardzo przyjemna lektura. Dzieci czasu to 366 krótkich tekstów (nie dłuższych, niż strona),jeden na każdy dzień roku. Wydarzenia, jakie upamiętnia Galleano, są naprawdę różne, ale ich wybór pokazuje wielką społeczną wrażliwość i zazwyczaj upamiętniają bojowniczki w walce o prawa kobiet, krzywdy doznane przez rdzennych Amerykanów z rąk Europejczyków i próby wyjścia krajów...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa formuła
Ciekawa formuła
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsobliwe kalendarium Eduardo Hughesa Galeano o zdecydowanie lewicowym wydźwięku - wspominam o tym, jako o fakcie, nie o wadzie. To jak odbierze się te krótkie formy nawiązujące do ważnych - zdaniem autora - wydarzeń z historii świata (jeden wpis / refleksja na każdy dzień roku),jest kwestią indywidualną.
W jego emfatycznych myślach, spostrzeżeniach, przypowieściach i filozoficznych odniesieniach, które trudno zaklasyfikować do jakiegokolwiek gatunku czy wpisać w ramy konkretnej formy, pobrzmiewa wiele wrażliwości i idei humanistycznych, jakkolwiek mniemam, że nie każdemu będzie po drodze z - na przykład - frontalną krytyką Kościoła Katolickiego, gdzie niejednokrotnie - wskazując popełnione przez jego przedstawicieli oczywiste błędy i okrucieństwa - zwłaszcza na rdzennych mieszkańcach terenów Ameryki Łacińskiej - dopuszcza się przesadnej nadinterpretacji... Galeano krytykuje też kolonializm, imperializm, koncerny. Wytyka także grzechy wielkich korporacji, rozprawia się z wielkimi tego świata i odbrązawia legendy. Cóż, takie to już kalendarium...
Wielkim błędem wydawnictwa jest niedodanie przypisów, ponieważ wiele miejsca - z oczywistych względów - poświęca się wydarzeniom i postaciom z historii Ameryki Łacińskiej - stanowią one, na oko, około 70-80 procent tej książki. Nie będzie więc ignorantem ten, który czytając nie będzie miał pojęcia do czego nawiązuje, o kim pisze i jaki jest kontekst wydarzenia, o którym wzmiankuje, albo dzieli się refleksją Galeano. Ta książka wręcz krzyczy o to, aby dodać do niej przypisy! W obecnej formie, bez ciągłego sięgania po Wikipedię czy do innego źródła, dla czytelnika niezaznajomionego z historią tej części świata, publikacja ta wiele traci. Mówiąc wprost, uważam, że do polskiego odbiorcy trafiło dzieło niekompletne.
Osobliwe kalendarium Eduardo Hughesa Galeano o zdecydowanie lewicowym wydźwięku - wspominam o tym, jako o fakcie, nie o wadzie. To jak odbierze się te krótkie formy nawiązujące do ważnych - zdaniem autora - wydarzeń z historii świata (jeden wpis / refleksja na każdy dzień roku),jest kwestią indywidualną.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW jego emfatycznych myślach, spostrzeżeniach, przypowieściach i...
Pomysł fantastyczny i niektóre anegdoty rewelacyjne. Całość jesdnak mooocno lewicująca, a ja jestem centrowa i nie lubię przeginki w żadną ze stron :-)
Pomysł fantastyczny i niektóre anegdoty rewelacyjne. Całość jesdnak mooocno lewicująca, a ja jestem centrowa i nie lubię przeginki w żadną ze stron :-)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[...]
"Dzieci czasu" Eduardo Galeano przypomina ścienny kalendarz, ze zrywanymi kartkami. Być może istnieją czytelnicy, którzy postanowili w zgodzie z autorem, czytać dzień po dniu to co autor napisał, czy też może lepiej powiedzieć – przypomniał. Ja zrobiłem, tak jak z kalendarzami ściennymi, zachłannie i od razu przeczytałem dzień po dniu.
Galeano – urugwajski dziennikarz, przypomina różnego rodzaju rocznice. Koncentruje się na świecie widzianym z perspektywy mieszkańca kontynentu amerykańskiego, więc Europa i Europejczycy są tu przedstawieni raczej jako oprawcy, którzy zniszczyli kulturę, religię i tradycję obu Ameryk. Sam kalendarz nie ma chronologii. Jednego dnia autor przypomina jakieś wydarzenie z początku naszego tysiąclecia, by kolejnego przeskoczyć do wydarzeń współczesnych, a jeszcze następnego zrobić wycieczkę do na przykład wieku XVII.
[...]
całość:
https://www.speculatio.pl/dzieci-czasu-z-kalendarza-dziejow-ludzkosci/
[...]
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dzieci czasu" Eduardo Galeano przypomina ścienny kalendarz, ze zrywanymi kartkami. Być może istnieją czytelnicy, którzy postanowili w zgodzie z autorem, czytać dzień po dniu to co autor napisał, czy też może lepiej powiedzieć – przypomniał. Ja zrobiłem, tak jak z kalendarzami ściennymi, zachłannie i od razu przeczytałem dzień po dniu.
Galeano – urugwajski...
Książka podzielona na dni, każdego dnia czytałem jedną stronę. Forma kalendarza sprawdza się idealnie a i niesie wiele ciekawych informacji.
Tematy poznane w książce intrygują i czasami zdarzało mi się rozszerzać wiedzę w oparciu o internet. Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że autor pochodzi z Urugwaju i zwraca uwagę na tematy, które w naszym kręgu kulturowym często są pomijane. Pojawiają się wątki związane z Polską. Lektura idealna do toalety! :)
Książka podzielona na dni, każdego dnia czytałem jedną stronę. Forma kalendarza sprawdza się idealnie a i niesie wiele ciekawych informacji.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTematy poznane w książce intrygują i czasami zdarzało mi się rozszerzać wiedzę w oparciu o internet. Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że autor pochodzi z Urugwaju i zwraca uwagę na tematy, które w naszym kręgu kulturowym często...
każda opowieść to perełka, mało słów ale dużo treści, niektóre opowieści są prawdziwe inne prawdopodobne, wzruszające a jeszcze inne ironiczno-kpiące, z serii "co by by było gdyby..." wymagające dużej wyobraźni . Bardzo mi się spodobała, ale może dlatego, że czytałam ją w oryginale
każda opowieść to perełka, mało słów ale dużo treści, niektóre opowieści są prawdziwe inne prawdopodobne, wzruszające a jeszcze inne ironiczno-kpiące, z serii "co by by było gdyby..." wymagające dużej wyobraźni . Bardzo mi się spodobała, ale może dlatego, że czytałam ją w oryginale
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to365 informacji. Uwag, opinii, wniosków. Pisane w punktu widzenia południowoamerykańskiego pisarza a poglądach lewicowych.
Poludniowa Ameryka to samba, karnawał, piłka nożna, Latynosi, Indianie i konkwistadorzy. Tak myślałam, a to nieprawda. To trudna historia (choćby "Najbardziej żałosny mecz w historii futbolu") i teraźniejszość.
Informacje skondensowane do wielkości kartek zdzieranego kalendarza, ale mnie skłoniły, choćby dlatego, że nie wszystkimi opiniami się zgadzam, do poszukania informacji o tej dalekiej części świata.
Polecam!
365 informacji. Uwag, opinii, wniosków. Pisane w punktu widzenia południowoamerykańskiego pisarza a poglądach lewicowych.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoludniowa Ameryka to samba, karnawał, piłka nożna, Latynosi, Indianie i konkwistadorzy. Tak myślałam, a to nieprawda. To trudna historia (choćby "Najbardziej żałosny mecz w historii futbolu") i teraźniejszość.
Informacje skondensowane do wielkości...